malwel 04.05.05, 17:00 Witam, chcialabym kupic auto - najchetniej japonczyka, do 15 tys (najchetniej nieco mniej:) z gazem, nie starszy niz 9 lat. Czy mozecie mi polecic jakiego szukac (i gdzie) ?? Pozdr. Link Zgłoś Obserwuj wątek
boria1 Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 04.05.05, 17:08 Po pierwsze ciezko bedzie ci cos takiego znalezc (w dobrym stanie),a po drugie moim zdaniem stary japonczyk to nie najlepsza inwestycja. Link Zgłoś
marcinc3 Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 04.05.05, 19:20 a ja uwazam ze stary japonczyk to najlepsza inwestycja pod warunkiem ze w dobrym stanie polecam galanta sunny Link Zgłoś
apteros Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 04.05.05, 17:08 hej, w moim przypadku sprawdza sie Carina, spelnia Twoje wymagania, ma gaz, klime, podgrzewane siedzenia, szyber,`poduszke, abs, wspomaganie i 200 tys km. Za takie pieniadze powines kupic taki egzemplarz. Pzdr. Link Zgłoś
edek40 Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 11:51 Trzy lata temu kupilem za 16.500 zl (wtedy) siedmioletnia mazde 626 kombi 2,2 i. Dodam, ze ceny aut uzywanych byly wyzsze, bo jeszcze istnialy ograniczenia importowe. W tej chwili ceny spadly. Niestety, japonczyki stanialy mniej niz niemiecka, kiepskie jakosci masowka. Ludzie coraz bardziej doceniaja trwalosc starych japoncow. Teraz szczegoly: kupilem samochod w dobrym wyposazeniu, w dobrym stanie. Jezdze nim juz trzeci rok, dobilem do 210 kkm. Wymienialem: srodkowy tlumik (420 zl oryginal), tarcze hamulcowe przednie (440 zl + klocki 250 zl oryginaly), chlodnice (100 zl uzywana) i juz. Do wymiany sa przednie wahacze, ktore jezdza od nowosci (koszt wymiennych oryginalnych silentblokow to 540 zl za obie strony + robocizna), tylne amortyzatory (2x350 zl KYB). W tej chwili kupuje klocki w cenie 70 zl tyl i okolo 100 zl przod, bo oryginaly nie sa wyraznie lepsze. Do samochodow japonskich oferowane sa ogromne ilosci zamiennikow roznej jakosci w cenach zblizonych do zamiennikow do aut europejskich. Drogie sa, na szczescie bardzo niezawodne, elementy elektroniki silnika. Mialem juz kilka mazd i nigdy nie mialem zadnych problemow tego typu. Zasadniczo jedyne, co przysparza klopotow to zawieszenia - wytrzymuja gora 250 kkm i trzeba cos robic... Link Zgłoś
kristal Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 12:18 Jaki ? Ostatnie ADAC 2004 mówi że najlepij to Almerę z 1999 roku. Link Zgłoś
paw_el Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 14:00 toyote Carine, jest praktycznie bezawaryjna Link Zgłoś
hondziarz Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 14:03 za tę pieniądze kupisz 7-8 letniego civica. Gaz jednak odradzam, japończyki nie mają silników jak w traktorach i źle reagują na badziewie. Możesz też pomyśleć nad mazdą 323, albo nissanem sunny. Odradzam wszelkie koreańczyki typu kia albo hyuandai, bo to jest druga liga. Link Zgłoś
edek40 Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 14:52 Ech, chyba masz obsesje na punkcie tego gazu ;) Prawidlowo zalozona instalacja sprawuje sie rowniez w japoncach. Ja w moim aucie na pewno zaloze takowa, jak tylko sie finansowo poprawie na tyle, aby zalozyc wtrysk. Nie tyle z powodu gorszych parametrow tanszych instalacji, co z powodu strzalu gazu, ktory z blizej nieznanych przyczyn dokumentnie rujnuje dolot powietrza i drogi przeplywomierz. Link Zgłoś
hip-hopp Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 15:10 Prawidłowo założona instalacja IV generacji (np KME Diego do Cariny E z '96) działa niezauważalnie - poza portfelem rzecz jasna.... Link Zgłoś
hondziarz Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 16:00 porządna instalacja do samochodu kosztuje co najmniej pięć tysięcy złotych. Co to za interes wsadzać to do 10-12 letniego samochodu, który kosztuje 10 tysięcy? Link Zgłoś
edek40 Re: do 15tys japonczyk -jaki kupić??? 05.05.05, 16:08 Porzedna instalacja do samochodu czterocylindrowego kosztuje juz 3500-3800 zl. A jaki to interes to sobie policz ile wydajesz na benzyne miesiecznie, podziel na pol i wyjdzie ci ile oszczedzasz na gazie. Jezeli samochodu uzywasz tylko na weekendowe wyjazdy do supermarketu to oczywiscie sie nie oplaca. Jezeli, tak jak ja, miesiecznie wyjezdzasz paliwa za nie mniej niz 800 zl to instalacja zwroci sie szybko. U mnie szacuje, ze po pol roku bede jezdzil za polowe ceny. Poza oszczednoscia bede mial jeszcze jedna satysfakcje. Mniej moich pieniedzy, zagrabionych przez fiskusa, zostanie zmarnowane i przejedzone przez czerwonych uzdrawiaczy swiata i niestety Polski. Link Zgłoś
ntc Re: A colt??? 05.05.05, 14:34 A co myślicie o Mitsubishi Colt. Za 14tys można kupic 1997/98 rocznik. Niestety mało tego w ofercie, jak już są to mają przebieg ok. 200 tys. Pzdr. Link Zgłoś
elvispresley Re: A colt??? 05.05.05, 14:36 Ja takim jeżdżę po mieście. Auto z '93, pierwszy "okrąglak". Ale kupiony po znajomości i super zadbany. Zalożylem LPG i jedyna rzecz od ponad pól roku to żarówki mijania:) 12 letnie auto!!! Link Zgłoś
ntc Re: A colt??? 05.05.05, 14:43 Ja szukam dla żonki, bo tylko to auto się jej podoba, ale nie wiem jak z awaryjnością i serwisem. Sam jeżdżę pancerwagenem i inne marki mnie nie przekonują. Ale kolcik fajniutki jest. Nie podoba mi się nowy colt, no ale to juz nie Japonia. Link Zgłoś
elvispresley Re: A colt??? 05.05.05, 14:52 No widzisz - ja odwrotnie. Jeżdżę od 8 lat francuzami i tylko te cenię. Ale z powodów finansowych itp musialem się przesiąść do czegoś mniejszego. I tak umówiliśmy się z kobitką, że za kilka miesięcy kupimy dużego francuza, ale dla niej (i dziecka), a ja zostanę sobie przy Colcie na miasto. Auto powtarzam zadbane jest bezawaryjne. Twarde jak cholera. Może pokaż żonce C3 Pluriel?:) Link Zgłoś
ntc Re: A colt??? 05.05.05, 14:57 elvispresley napisał: > No widzisz - ja odwrotnie. Jeżdżę od 8 lat francuzami i tylko te cenię. Ale z > powodów finansowych itp musialem się przesiąść do czegoś mniejszego. I tak > umówiliśmy się z kobitką, że za kilka miesięcy kupimy dużego francuza, ale dla > niej (i dziecka), a ja zostanę sobie przy Colcie na miasto. Auto powtarzam > zadbane jest bezawaryjne. Twarde jak cholera. Może pokaż żonce C3 Pluriel?:) Ona zna się lepiej na autach ode mnie. C3 P. zna, ale choruje od kilku lat na colta. Szczególnie upatrzyła sobie wersje BISTRO. Nawet nie wiem że taka jest. Tak że to choroba nieuleczalna. Ja chcę tylko jej sprawić radość i szukam tego colta rocznik 1997-99. Pzdr. Link Zgłoś
pudlisko Re: A colt??? 06.05.05, 00:35 Ja od 9 miesięcy mam Colta z 1993roku, to naprawdę fajne autko, jeszcze się nie zepsuł. Po zakupie wymieniłem rozrząd i olej i śmigam. Można znaleść ładny egzemplarz, bogato wyposażony. Silniki są dynamiczne, nawet podstawowy 1.3 (75KM) i mało palą. Ja mam jeszcze satysfakcję że jak jeżdżę po mieście to nie widzę takiego samego auta co skrzyżowanie, jak to bywa w przypadku innych popularnych aut. Link Zgłoś