Dodaj do ulubionych

Kosztowne nawyki

IP: *.mci.tychy.pl 28.07.02, 15:02
Podczas jazdy wykorzystujmy bezwładnośc samochodu. Warto luzować
podczas zjazdów z nawet niewielkich wzniesień. Predkośc wówczas
nie maleje, a obroty silnika spadają kilkakrotnie. Oszczędzamy
paliwo i elementy silnika. Wielu kierowców (nawet zawodowych)
nie pamieta o tym. Zjeżdżają z górek na wrzuconym biegu,
hamując, wbrew własnym intencjom, silnikiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: Krzysiek Re: Kosztowne nawyki IP: *.acn.waw.pl 28.07.02, 15:23
      Masz prawo jazdy? Chyba powinienes udac sie jeszcze raz na egzamin. Nie mozna
      jezdzic na biegu jalowym
      • darr.darek Re: Kosztowne nawyki 29.08.02, 12:51
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):
        > Nie mozna jezdzic na biegu jalowym

        A w jakiej mądrej książce to wyczytałeś ?
        Co się stanie w czasie jazdy na luzie ? Odpadną "luźne" koła ?
    • Gość: XXL Re: Kosztowne nawyki IP: *.echostar.pl 28.07.02, 16:05
      Heheheheh :-))))))))

      Przecież zużycie paliwa nie zależy od obrotów silnika
      a od otwarcia przepustnicy (czy wtrsyk paliwa !!!!!)

      Jak ci się w górach płyn w hamulcach zagotuje, to na drugi
      raz (jak przeżyjesz) będziesz hamował silnikiem.

      A te porady "Wujka Dobra Rada" to też :-)))))))))))))
    • Gość: Sławek Re: Kosztowne nawyki IP: *.aries.com.pl 28.07.02, 16:30
      Zajebiście mnie rozśmieszyłeś stary ;-)))))))))))

      A czy "zawodowi kierowcy" cięzarówek o masie np. 40 ton też mają jeździć na
      luzie w górach???????????????????????????????????

      zastanów się co ty gadasz!!!

      pozdrawiam
      • Gość: Michal Re: Kosztowne nawyki IP: *.telia.com 28.07.02, 17:59
        Jb!
        Wiem ,ze stac Cie na kupno prawa jazdy ,ale dlaczego to wszytkim oglaszasz i
        jeszcze Nobel chodzi Ci po glowie.
        Pzdr.Michal
    • Gość: pener Re: Kosztowne nawyki IP: *.pl 01.08.02, 21:28
      Jak masz silnik z wtryskiem - zużywasz mniej paliwa hamując silnikiem, niż jadąc "na luzie".
      • Gość: Normalny Re: Niebezpieczne nawyki IP: *.acn.waw.pl 01.08.02, 21:36
        Gość portalu: pener napisał(a):

        > Jak masz silnik z wtryskiem - zużywasz mniej paliwa hamując silnikiem, niż
        jadą
        > c "na luzie".

        Master mind!!! Gratuluję...nie ma co...
        Pali o wiele, wiele, wiele mniej, ale nie radzę tak jeździć w górach!!!
        Pozdrawiam.
      • darr.darek Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na temat 29.08.02, 13:26
        Gość portalu: pener napisał(a):
        > Jak masz silnik z wtryskiem - zużywasz mniej paliwa hamując silnikiem, niż
        > jadąc "na luzie".

        Taki wątek już był rozwijany .
        Zapominasz o wydatku energetycznym na kręcenie silnikiem na wysokich obrotach .
        Po prostu , jadąc "setką" i wrzucając luz , przejeżdżasz 0.5km i dopiero przed
        skrzyżowaniem hamujesz . Hamując silnikiem , przejeżdżasz 100m ... i już jesteś
        wychamowany .
        .
        Jest jeszcze jedna rzecz , np. przed skrzyżowaniami z drogą podporządkowaną ,
        jeśli jadę np.80km/h , wolę jechać na luzie , gdyż stopę mam cały czas nad
        hamulcem . W sytuacji zagrożenia , wciskam hamulec i zaoszczędzam ok.
        0.7sekundy na przenoszenie nogi z gazu na hamulec - A TO JEST 15 metrów !!!
        Czyli różnica między rozpieprzeniem się a zahamowaniem przed niedzielnym ,
        wyjeżdżającym kierowcą .
        • Gość: rycho Re: Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na te IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 14:08
          Nobel ci sie k..wa należy za te obliczenia!
          Jak żeś sobie zmierzył te 0,7 sekundy?
          Od kiedy geniuszu hamując silnikiem trzymasz nogę na pedale gazu?
          Proponuję ci żebyś choś raz zamiast rower poprowadził samochód i dopiero wtedy
          wyrażał jakieś opinie.
          Jeśli choć raz uda ci się wychamować silnikiem z nogą na pedale gazu to
          naprawdę ci sie nobel należy.
          Do normalnych ludzi:
          Prawda jest taka, że hamując silnikiem w autach z wtryskiem paliwa jeździmy
          oszczędniej niż na luzie, bo ilość spalonego paliwa w tych samochodach zależy
          przede wszystkim od stopnia otwarcia przepustnicy.
          Jazda "na luzie" jest zabroniona z powodu znacznie ograniczon=ej kontroli nad
          pojazdem - poprostu nie możemy wtedy sprawnie przyspieszyć, wpierw musimy
          wrzucić bieg, a to zajmuje jakiś czas (niestety, nie jestem noblistą i nie
          jestem w stanie wyliczyć, czy to 0,7, czy 0,9, a może 0,771 sekundy)
          • darr.darek Re: Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na te 29.08.02, 14:56
            Gość portalu: rycho napisał(a):
            > Nobel ci sie k..wa należy za te obliczenia!
            > Jak żeś sobie zmierzył te 0,7 sekundy?

            To nie ja mierzyłem , taka jest średnia .

            > Od kiedy geniuszu hamując silnikiem trzymasz nogę na pedale gazu?
            > Proponuję ci żebyś choś raz zamiast rower poprowadził samochód i dopiero
            wtedy
            > wyrażał jakieś opinie.
            > Jeśli choć raz uda ci się wychamować silnikiem z nogą na pedale gazu to
            > naprawdę ci sie nobel należy.

            Gościu , piszę o normalnej jeździe przez niebezpieczne odcinki drogi . Jeśli
            mam przed sobą 200metrów różnych wyjazdów podporządkowanych itp. i zasuwam
            85km/h , zrzucam na luz , noga nad hamulcem i po przejechaniu tych
            niebezpiecznych 200metrów mam prędkość ok. 80km/h , wrzucam "piątkę" i jadę
            dalej .
            Ty jedziesz też 85km/h , zdejmujesz nogę z gazu , kładziesz nad hamulcem (też
            chcesz zahamować równie dobrze jak ja) i po 200metrach hamowania silnikiem
            (noga nad hamulcem) "turlasz się" 30km/h ... i blokujesz drogę innym .
            Druga "Twoja" wersja jazdy : nie zdejmujesz nogi z gazu , też jedziesz 85km/h
            (nawet nie zwalniasz) a z chwilą , gdy ktoś jednak "wyskoczy" na tym
            niebezpiecznym odcinku , noga z gazu na hamulec w pół sekundy (jesteś szybki!)
            i ... brakuje Ci tych 12metrów jakie pokonałeś w te 0.5sekundy (czyli w miejscu
            w którym ja już wyhamowałem , Ty masz jeszcze prędkość 56km/h ) .

            > Do normalnych ludzi:
            > Prawda jest taka, że hamując silnikiem w autach z wtryskiem paliwa jeździmy
            > oszczędniej niż na luzie, bo ilość spalonego paliwa w tych samochodach zależy
            > przede wszystkim od stopnia otwarcia przepustnicy.

            Kręcenie silnikiem przy 3000obr/min naprawdę zużywa dużo więcej energii niż
            kręcenie tym silnikiem 800obr/min (minimalna dawka paliwa zapewnia tą pracę
            biegu jałowego) .
            Chcesz się o tym przekonać , zmierz jak daleko "doturlasz się" zdejmując przy
            100km/h nogę z gazu (nawet na piątce) . Zapewniam Cię , że wyrzucając na luz
            400metrów przed skrzyżowaniem , po prostu dojedziesz i zahamujesz na końcu (bez
            efektu "doturlania się") .

            > Jazda "na luzie" jest zabroniona z powodu znacznie ograniczon=ej kontroli nad
            > pojazdem

            Pokaż mi przepis zabraniający ;-) .

            > poprostu nie możemy wtedy sprawnie przyspieszyć, wpierw musimy
            > wrzucić bieg, a to zajmuje jakiś czas (niestety, nie jestem noblistą i nie
            > jestem w stanie wyliczyć, czy to 0,7, czy 0,9, a może 0,771 sekundy)

            PRZYŚPIESZYĆ ?!!! Hamując silnikiem na "piątce" albo "czwórce" ? Mam dwulitrowy
            silnik , ale jakoś nigdy nie zdecydowałem się awaryjnie przyspieszać na wyokim
            biegu na jakim właśnie jadę . Powodzenia w "nagłym" przyśpieszaniu na "czwórce"
            lub "piątce" .
            • Gość: cOlo Re: Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na te IP: 217.8.178.* 08.12.02, 10:05
              > Druga "Twoja" wersja jazdy : nie zdejmujesz nogi z gazu , też jedziesz 85km/h
              > (nawet nie zwalniasz) a z chwilą , gdy ktoś jednak "wyskoczy" na tym
              > niebezpiecznym odcinku , noga z gazu na hamulec w pół sekundy (jesteś
              szybki!)
              > i ... brakuje Ci tych 12metrów jakie pokonałeś w te 0.5sekundy (czyli w
              miejscu
              >
              > w którym ja już wyhamowałem , Ty masz jeszcze prędkość 56km/h ) .

              Te Nobilsta, nie slyszales o czyms takim jak omijanie przeszkod na drodze, a
              nie czekanie az auto stanie w miejscu? (slynne testy losia)
          • Gość: sss Re: Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na te IP: *.fnet.pl 29.08.02, 21:35
            Gość portalu: rycho napisał(a):

            > Nobel ci sie k..wa należy za te obliczenia!
            > Jak żeś sobie zmierzył te 0,7 sekundy?
            > Od kiedy geniuszu hamując silnikiem trzymasz nogę na pedale gazu?
            > Proponuję ci żebyś choś raz zamiast rower poprowadził samochód i dopiero
            wtedy
            > wyrażał jakieś opinie.
            > Jeśli choć raz uda ci się wychamować silnikiem z nogą na pedale gazu to
            > naprawdę ci sie nobel należy.
            > Do normalnych ludzi:
            > Prawda jest taka, że hamując silnikiem w autach z wtryskiem paliwa jeździmy
            > oszczędniej niż na luzie, bo ilość spalonego paliwa w tych samochodach zależy
            > przede wszystkim od stopnia otwarcia przepustnicy.
            > Jazda "na luzie" jest zabroniona z powodu znacznie ograniczon=ej kontroli nad
            > pojazdem - poprostu nie możemy wtedy sprawnie przyspieszyć, wpierw musimy
            > wrzucić bieg, a to zajmuje jakiś czas (niestety, nie jestem noblistą i nie
            > jestem w stanie wyliczyć, czy to 0,7, czy 0,9, a może 0,771 sekundy)


            a po cholere mam przyspieszac z gorki ???
            puszczam na luz i jak zaczynam tracic predkosc wrzucam odpowiedni bieg i jazda
            dalej -> ludzie ale macie problemy :)))
          • Gość: Gig Re: Kosztowne nawyki i szersze spojrzenie na te IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 05.09.02, 08:14
            Rycho zapewniam cie ze jazda rowerkiem (nie mowie tylko o
            kreceniu po plaskim) np w gorach duzo uczy i tam mozna sie
            przekonac jak dzialaja prawa fizyki. A wogole nie rozumiem o
            czym mowa. Ogolnie wiadomo ze samochod prowadzi sie zawsze na
            biegu a nie na luzie, a jak ktos sie boi operowac przepustnica
            gazu (nie tylko do przyspieszania) to niech sobie jezdzi na
            luzie i sie cieszy bezwladem i swoboda ale gdzies na pustych
            parkingach. Pozdr. Gig
    • Gość: zyzool najlepiej pchać IP: *.ogr.pl 01.08.02, 22:21
      Najlepiej pchać do góry i jeździć na luzie z góry 100% oszczędności.
      Aha i hamować podeszwami - klocki też kosztują.
    • Gość: ktos Kosztowne nawyki IP: *.csc.com.pl 02.08.02, 00:00
      "Przy wsiadaniu nie zapierajmy się o oparcie fotela. W ten sposób łatwo możemy
      uszkodzić jego konstrukcję, szczególnie mechanizm pochylenia oparcia.
      Nie "wieszajmy się" na kierownicy, bo przedwcześnie zużyjemy łożyska, a nawet
      możemy ją urwać."

      Po tym to już zjebałe* się z krzesła.... poprostu ROTFL. Najlepiej to chyba w
      ogóle nie siadac na fotelu. Oni powinni pisac poradniki z serii : "jak
      bezawaryjnie jeździć samochodem przez 50 lat" lub "poradnik dla ludzi, którzy
      mają samochody, ale ich nie uzywają". Przecież wiekszość ludzi jeździ
      samochodem max.4-5 lat i sprzedaje - jaki by on nie był, to się znudzi.

      pozdrawiam ktos.
      • Gość: Kiki Re: Kosztowne nawyki IP: SSFIS* / 193.83.128.* 29.08.02, 10:36
        no ladnie, widac polska szkole jazdy. to sprobojcie cwaniaczki w
        zimie jak bedzi ostra ligawica pojachac z gorki na biegu. opory
        silnika beda wieksze niz opory kol o lod i samochod wam ladnie
        zatanczy.(to do stwierdzenia, ze nie wolno jezdzic bez biegu) a
        wogole to ciekawe od kiedy samochody z wtryskiem jezdza na biegu
        oszczedniej niz na luzie(nawet z gorki). tak sie sklada ze
        takowy mam (ma nawet komp.pokl. i pokazuje czasowe spalanie) i
        niestety nieslyszal o tym, ze na biegu ma mniej spalac. cholera
        musze z nim pogadac, albo dam mu do poczytania te wasze rady.
        najwyrazniej do tej pory przeplacalem za benzyne.
        • Gość: Pitz Re: Kosztowne nawyki IP: *.u.mcnet.pl 29.08.02, 10:40
          Gość portalu: Kiki napisał(a):

          > no ladnie, widac polska szkole jazdy. to sprobojcie cwaniaczki w
          > zimie jak bedzi ostra ligawica pojachac z gorki na biegu. opory
          > silnika beda wieksze niz opory kol o lod i samochod wam ladnie
          > zatanczy.(to do stwierdzenia, ze nie wolno jezdzic bez biegu) a
          > wogole to ciekawe od kiedy samochody z wtryskiem jezdza na biegu
          > oszczedniej niz na luzie(nawet z gorki). tak sie sklada ze
          > takowy mam (ma nawet komp.pokl. i pokazuje czasowe spalanie) i
          > niestety nieslyszal o tym, ze na biegu ma mniej spalac. cholera
          > musze z nim pogadac, albo dam mu do poczytania te wasze rady.
          > najwyrazniej do tej pory przeplacalem za benzyne.

          Jak jade Octavia ojca i np. dojezdzam do skrzyzowania hamujac silnikiem, to
          komputer pokazuje zuzycie paliwa 0.0 l/100. Jak jade na luzie to zuzycie jest.
          Po prostu jak hamujesz silnikiem, to komputer odcina doplyw paliwa i koniec.
          • Gość: Kiki Re: Kosztowne nawyki IP: SSFIS* / 193.83.128.* 30.08.02, 12:36
            Gość portalu: Pitz napisał(a):
            cut
            > Po prostu jak hamujesz silnikiem, to komputer odcina doplyw paliwa i koniec.

            zaraz zaraz, ale jak odcina doplyw paliwa co? bez paliwa to silnik chyba nie
            pracuje, no przynajmniej nie moj. cholera, dlaczego nie kupilem oktawii?
            pozdrawiam
            • Gość: TRUSKAVA Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.197.* 30.08.02, 13:51
              Gość portalu: Kiki napisał(a):

              > Gość portalu: Pitz napisał(a):
              > cut
              > > Po prostu jak hamujesz silnikiem, to komputer odcina doplyw paliwa i konie
              > c.
              >
              > zaraz zaraz, ale jak odcina doplyw paliwa co? bez paliwa to silnik chyba nie
              > pracuje, no przynajmniej nie moj. cholera, dlaczego nie kupilem oktawii?
              > pozdrawiam

              W nowoczesnych samochodach podczas hamowania silnikiem istotnie odcinany jest
              doplyw paliwa. Silnik faktycznie wtedy nie pracuje w potocznym znaczeniu. Jest
              on napędzany od kół (poprzez przekładnie główną, skrzynię biegów, sprzęgło
              itd.), więc paliwo nie jest wtedy potrzebne.
              Dopływ paliwa jest przywracany w chwili "dodania gazu" lub spadku obrotów
              silnika poniżej pewnej ustalonej wartośi (w benzynowych VW i Skodzie chyba
              około 1500 obr/min). Można to zaobserwować podczas hamowania silnikiem w ww.
              samochodach. Po zdjęciu nogi z pedału gazu komputerek wskazuje chwilowe zużycie
              paliwa 0 l/100km. Gdy tak hamując silnikiem obroty spadną do okolic 1500 -->
              komputerek pokazuje chwilowe zużycie paliwa na poziomie 0,9 - 4,0 l/100 km (w
              zależności prędkości pojazdu).

              Pozdr@wiam

              TRUSKAVA
              • Gość: Kiki Re: Kosztowne nawyki IP: SSFIS* / 193.83.128.* 05.09.02, 10:39
                Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

                > W nowoczesnych samochodach podczas hamowania silnikiem istotnie odcinany jest
                > doplyw paliwa. Silnik faktycznie wtedy nie pracuje w potocznym znaczeniu.
                Jest
                > on napędzany od kół (poprzez przekładnie główną, skrzynię biegów, sprzęgło
                > itd.), więc paliwo nie jest wtedy potrzebne.
                > Dopływ paliwa jest przywracany w chwili "dodania gazu" lub spadku obrotów
                > silnika poniżej pewnej ustalonej wartośi (w benzynowych VW i Skodzie chyba
                > około 1500 obr/min). Można to zaobserwować podczas hamowania silnikiem w ww.
                > samochodach. Po zdjęciu nogi z pedału gazu komputerek wskazuje chwilowe
                zużycie
                >
                > paliwa 0 l/100km. Gdy tak hamując silnikiem obroty spadną do okolic 1500 -->
                >
                > komputerek pokazuje chwilowe zużycie paliwa na poziomie 0,9 - 4,0 l/100 km (w
                > zależności prędkości pojazdu).

                Dzieki, nie wiedzialem o tym, ale mam jeszcze jedno pytanie, a co na lodzie
                (sniegu) z gorki przy napedzie na tylne kola?
        • Gość: TRUSKAVA Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.197.* 29.08.02, 10:43
          Gość portalu: Kiki napisał(a):

          (...)
          > a wogole to ciekawe od kiedy samochody z wtryskiem jezdza na biegu
          > oszczedniej niz na luzie(nawet z gorki). tak sie sklada ze
          > takowy mam (ma nawet komp.pokl. i pokazuje czasowe spalanie) i
          > niestety nieslyszal o tym, ze na biegu ma mniej spalac. (...)

          Też czasem jeżdże samochodem wyposażonym w taki kalkulator (szumnie
          nazywany "komputerem pokładowym"), który pokazuje m.in. chwilowe zużycie paliwa.
          Gdy jadąc na "na biegu" zdejmę nogę z gazu (zacznę hamować silnikiem), to ów
          komuterek pokazuje chwilowe zużycie paliwa 0.0 l/100km.

          Pozdr@wiam

          TRUSKAVA
          • Gość: Arti Re: Kosztowne nawyki IP: *.tempservice.com.pl / 192.168.0.* 29.08.02, 10:49
            Oczywiście,ze jadąc na luzie zużywamy paliwo, a gdy jedziemy na biegu nie
            dodając gazu - auto ma odcięty dopływ i zużycie jest zerowe(auto z wtryskiem-
            oczywiście).
        • Gość: Z^2 Re: Kosztowne nawyki IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 29.08.02, 10:52
          Gość portalu: Kiki napisał(a):

          > no ladnie, widac polska szkole jazdy. to sprobojcie cwaniaczki w
          > zimie jak bedzi ostra ligawica pojachac z gorki na biegu. opory
          > silnika beda wieksze niz opory kol o lod i samochod wam ladnie
          > zatanczy.(to do stwierdzenia, ze nie wolno jezdzic bez biegu [...]

          A na "luziku" jak sie rozpedzi z gorki to nic juz Ci nie pomoze, tylko przy
          wiekszej predkosci bedziesz musial sobie radzic tzn. trudniej bedzie.
          A nalezy wspomniec, ze niektore urzadzenia wspomagajace sa zalezne od pracy
          silnika (ktory to moze sie wylaczyc podczas jazdy na luzie) i co wtedy z
          hamulcami lub ukladem kierowniczym?
          Z^2
    • Gość: marek Re: Dziwaczne nawyki jb IP: *.bmj.net.pl 29.08.02, 10:55
      Gość portalu: jb napisał(a):

      > Podczas jazdy wykorzystujmy bezwładnośc samochodu. Warto luzować
      > podczas zjazdów z nawet niewielkich wzniesień. Predkośc wówczas
      > nie maleje, a obroty silnika spadają kilkakrotnie. Oszczędzamy
      > paliwo i elementy silnika. Wielu kierowców (nawet zawodowych)
      > nie pamieta o tym. Zjeżdżają z górek na wrzuconym biegu,
      > hamując, wbrew własnym intencjom, silnikiem.

      heh - moze to glupio zabrzmi ale to jest nawet zabronione !
      nie mozna kierowac samochodem, ktory sie "buja"
      niech ci cos wyskoczy zlbo jak zostaniesz zmuszony cos ominac dodac gazu
      gwaltownie to sie posrasz...

      masz moze jeszcze jakies ciekawe pomysly odnosnie "taniej "jazdy??

      skas!
    • Gość: lupo Oszczednosci moga Cie kosztowac zycie. IP: 141.39.41.* 29.08.02, 10:57
      Gość portalu: jb napisał(a):

      > Podczas jazdy wykorzystujmy bezwładnośc samochodu. Warto luzować
      > podczas zjazdów z nawet niewielkich wzniesień. Predkośc wówczas
      > nie maleje, a obroty silnika spadają kilkakrotnie. Oszczędzamy
      > paliwo i elementy silnika. Wielu kierowców (nawet zawodowych)
      > nie pamieta o tym. Zjeżdżają z górek na wrzuconym biegu,
      > hamując, wbrew własnym intencjom, silnikiem.

      Bez wysmiewania (apeluje do wszystkich ).

      Jest to typowy blad rozumowania,
      polegajacy na niewiedzy technicznej.

      Czy ktos z Was pomyslal , od czego zalezy skutecznosc
      ukladu wspomagajacego uklad hamulcowy ? Otoz zalezy ona
      od obrotow silnika i podcisnienia wytwarzanego w silniku.
      Szczegoly w ksiazkach. Tak dziala "serwo hamulcowe".

      Zatem "luzowanie" na zjazdach to raczej samobojcze dzialanie.
      Gdy bedzie trzeba zahamowac, nie bedzie skutecznego hamulca.

      Nie wspominajac juz o hamowaniu silnikiem, ktore z wykorzystaniem
      odpowiednio dobranego przelozenia jest NAJLEPSZYM rozwiazaniem.

      Nie wysmiewajmy sie z siebie, tylko ARGUMENTUJMY z sensem.
      Pozdrowienia dla wszystkich.




      • darr.darek Re: Oszczednosci moga Cie kosztowac zycie. 29.08.02, 13:52
        Gość portalu: lupo napisał(a):
        > Jest to typowy blad rozumowania,
        > polegajacy na niewiedzy technicznej.
        >
        > Czy ktos z Was pomyslal , od czego zalezy skutecznosc
        > ukladu wspomagajacego uklad hamulcowy ? Otoz zalezy ona
        > od obrotow silnika i podcisnienia wytwarzanego w silniku.
        > Szczegoly w ksiazkach. Tak dziala "serwo hamulcowe".
        >
        > Zatem "luzowanie" na zjazdach to raczej samobojcze dzialanie.
        > Gdy bedzie trzeba zahamowac, nie bedzie skutecznego hamulca.

        Cholera , to moje Espero to jakaś supernowoczesna bryka . Hamuję na luzie i
        jakoś nie zauważyłem , żeby hamulec mnie zawodził . W starej Toyocie Carinie
        też nie zauważyłem przypadłości słabego wspomagania hamulca na jałowych
        obrotach . Kurcze , na jakie ja supernowoczesne bryczki trafiałem .

        > Nie wspominajac juz o hamowaniu silnikiem, ktore z wykorzystaniem
        > odpowiednio dobranego przelozenia jest NAJLEPSZYM rozwiazaniem.

        Nawet jeśli , chwilowy (nieregulowalny) hamujący moment obrotowy silnika
        zapewni Ci maksymalne hamowanie na przednią oś , TO NIE ZAHAMUJE KÓŁ NA TYLNEJ
        OSI , prawda ? Czyli jedziesz 80km/h na pierwszym biegu (jeździsz tak?) przez
        niebezpieczny odcinek jezdni , wyskakuje Ci ktoś , puszczasz gaz i chwilowo
        (chwilowo!) hamujesz tak jakbyś wcisnął mocniej hamulec (jadąc na piątym
        biegu , zapomnij o MOCNYM hamowaniu przez silnik) .

        A teraz , ja . Wjeżdżam na niebezpieczny odcinek jezdni 80km/h , zrzucam na luz
        i nogę mam cały czas na/nad hamulcem . Wyskakuje mi ktoś ... hamuję maksymalnie
        ostro (pamiętaj : silnik nie hamuje Ci na drugiej osi kół!) .
        I KTO STOSUJE NAJLEPSZE ROZWIĄZANIE ?

        > Nie wysmiewajmy sie z siebie, tylko ARGUMENTUJMY z sensem.

        Pozdrowienia Darr
        • Gość: rycho Re: Oszczednosci moga Cie kosztowac zycie. IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 14:21
          Przeczytaj dokładnie zanim napiszesz - przecież tu nie chodzi o to, by hamować
          silnikiem przed przeszkodą, tylko o ominięcie przeszkody.
          Prosty przykład - skręcasz w lewo na skrzyżowaniu na którym widoczność jest
          bardzo ograniczona (np skrzyżowanie znajduje się przed zakrętem), nie masz
          pewności czy nagle z naprzeciwka nie pojawi się inny samochód. Ciekawe jak ten
          manewr bezpiecznie wykonasz na luzie? O takie sytuacje chodziło w opisywanym
          poście - musissz mieć możliwość przyspieszenia!
          • Gość: Kiki Re: Oszczednosci moga Cie kosztowac zycie. IP: SSFIS* / 193.83.128.* 30.08.02, 12:44
            Gość portalu: rycho napisał(a):

            > Przeczytaj dokładnie zanim napiszesz - przecież tu nie chodzi o to, by
            hamować
            > silnikiem przed przeszkodą, tylko o ominięcie przeszkody.
            > Prosty przykład - skręcasz w lewo na skrzyżowaniu na którym widoczność jest
            > bardzo ograniczona (np skrzyżowanie znajduje się przed zakrętem), nie masz
            > pewności czy nagle z naprzeciwka nie pojawi się inny samochód. Ciekawe jak
            ten
            > manewr bezpiecznie wykonasz na luzie? O takie sytuacje chodziło w opisywanym
            > poście - musissz mieć możliwość przyspieszenia!

            sluchajcie, musimy chyba odroznic gorki o ktorych mowimy bo kazdy ma jakies
            argumenty. jak jade katowicka i tam mam czesto odcinki po pareset metrow prosto
            jak w morde strzelil i pod takim nachyleniem ze mi bryka nie zwalnia to jade na
            luzie (hamulce mi dzialaja a jakim to samochodom gasnie silnik na jalowym?),
            natomiast jak mam serpentyny w gorach to jade na biegu, chociazby po to zeby
            sobie tarczy nie zuzywac.
        • Gość: AdamJ Re: Oszczednosci moga Cie kosztowac zycie. IP: *.pl 05.09.02, 19:38
          No nieeeeee. Właśnie w sobotę to jakże nowoczesne espero wpadło na mój kuper.
          Mnie udało się stanąć. W konsekwencji mam rozawlony i przód i tył.
    • Gość: Ralph Re: Kosztowne nawyki IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.08.02, 11:03
      Z reguły, kiedy ktoś zaczyna eksperymentować z bardziej rozsądnym użytkowaniem
      samochodu i bacznie go obserwuje, to wiele z rad, które do tej pory usłyszał i
      tak sprawdzi i zweryfikuje. Np. ta o kategorycznym niejeżdżeniu na luzie (np. z
      górki)- toż to zwykła nieprawda. A choćby i samo dojeżdżanie do czerwonego
      światła rozpędem- też bez sensu i niebezpieczne? Tak przecież jeżdżą głównie
      totalni amatorzy świeżo po egzaminie... Poza tym reguły są po to, żeby dać
      pojęcie o rzeczy, a nie kierować, jak te barany, co to bez przewodnika się
      gubią. W ogóle wielu na tym forum ma innych za tępaków- dowodem jest właśnie
      temu podobne indoktrynowanie (jak w gazetach, w których temu podobne informacje
      dobre są prawie tylko dla totalnie początkujących; inni powinni jeszcze myśleć
      po zapoznaniu się). A przecież lepiej dać temat do przemyślenia- wtedy choćby
      sama dyskusja nabiera sensu, pozdrawiam

      • Gość: lupo Wiecej swiatla - cytat. IP: 141.39.41.* 29.08.02, 12:33
        Gość portalu: Ralph napisał(a):

        > Z reguły, kiedy ktoś zaczyna eksperymentować z bardziej rozsądnym
        użytkowaniem
        > samochodu i bacznie go obserwuje, to wiele z rad, które do tej pory usłyszał
        i
        > tak sprawdzi i zweryfikuje. Np. ta o kategorycznym niejeżdżeniu na luzie (np.
        z
        >
        > górki)- toż to zwykła nieprawda. A choćby i samo dojeżdżanie do czerwonego
        > światła rozpędem- też bez sensu i niebezpieczne? Tak przecież jeżdżą głównie
        > totalni amatorzy świeżo po egzaminie... Poza tym reguły są po to, żeby dać
        > pojęcie o rzeczy, a nie kierować, jak te barany, co to bez przewodnika się
        > gubią. W ogóle wielu na tym forum ma innych za tępaków- dowodem jest właśnie
        > temu podobne indoktrynowanie (jak w gazetach, w których temu podobne
        informacje
        >
        > dobre są prawie tylko dla totalnie początkujących; inni powinni jeszcze
        myśleć
        > po zapoznaniu się). A przecież lepiej dać temat do przemyślenia- wtedy choćby
        > sama dyskusja nabiera sensu, pozdrawiam
        >

        ==============================================================
        Sadze, ze Ralph powinien zweryfikowac swoje poglady w dyskusji
        z kims znajomym, kto ma kwalifikacje techniczne i ktorego argumenty
        jest w stanie zaakceptowac .

        Tak zwane wlasne przemyslenia ( bez znajomosci technicznych szczegolow
        konstrukcji pojazdow ) moga prowadzic do blednych wnioskow
        takich jak przekonanie , ze zjezdzanie na luzie ze wzniesien
        jest dobra praktyka - otoz, NIE JEST .
        ( i calego mnostwa innych wnioskow tez, a codzienne obserwacje na drogach to
        statystycznie potwierdzaja )

        Czy nie macie Panowie dosyc czasu, aby kupic i przeczytac pare
        ksiazek na ten temat. To lepsze niz wzajemnie obrzucanie sie
        inwektywami i typowym taplaniem sie w blotku podobnych dyskusji.


        • Gość: Ralph Re: Wiecej swiatla - cytat. IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.08.02, 17:55
          1.Zjeżdżanie na luzie ze wzniesienia jest dobrą praktyką np. w momencie, gdy,
          będąc w terenie górzystym- wyjeżdżamy zza zakrętu z małą prędkością, a nie chce
          nam się tego przyśpieszenia, które jest niezbędne do uzyskania żądanej
          prędkości, uzyskiwać "tradycyjną" metodą. Ewentualnie, jadąc już tak szybko,
          jak chcemy, wrzucamy bieg; niepotrzebne na większości beskidzkich górek
          (krótkie proste).
          2.Toczenie na luzie jest ze wszech miar wygodne i sensowne, kiedy przed nami
          jest czerwone światło, a za nami nikogo, komu się do "czekania" śpieszy.
          3.Wspólczesny samochód jest wystarczająco bezpieczny (np. ma dobre hamulce z
          ABS), żeby w sytuacji awaryjnej nie musieć zdawać się na hamowanie silnikiem,
          itd, itp...

          A do tego wszystkiego nie trzeba czytać żadnych książek i robić z tego
          Zagadnienia. Wskazane jest za to myślenie i czujność, drogi kolego, a tego
          żadna książka nigdy nie nauczy, pozdrawiam z gór

          PS.Subtelne uwagi o cudzej niekompetencji technicznej proszę zachować na chwile
          bardziej "ewidentne", bo jak na razie tego typu przytyki są przykładem
          cynicznej (czyli sadystycznej niejako) inwektywy. Bo to właśnie znajomość
          zagadnień technicznych pozwala wymknąć się czasem z mocy tzw. zasad i zażyć
          samodzielnie zdobywanej wiedzy, czego koledze życzę z całego...
    • Gość: Hiszpan Re: Kosztowne nawyki IP: 213.25.43.* 29.08.02, 11:20
      Popieram przedmówców poziom niekompetencji pierwszej wypowiedzi jest
      niesamowity... Silnik z zasilaniem wtryskowym w odróżnieniu od gażnikowego nie
      posiada dyszy wolnych obrotów z której podciśnienie w kolektorze ssącym mogło
      by wysysać paliwo podczas hamowania silnikiem... a zalecanie używania tylko
      hamulców podczas zjazdów ze wzniesień to już niemal próba morderstwa...
      Zagotowany płyn w hamulcach juz niejednemu przypomniał o momencie hamującym
      silnika!
      PZDR dla wszystkich myślących!

      • darr.darek Re: Kosztowne nawyki 29.08.02, 14:03
        Gość portalu: Hiszpan napisał(a):

        > a zalecanie używania tylko
        > hamulców podczas zjazdów ze wzniesień to już niemal próba morderstwa...
        > Zagotowany płyn w hamulcach juz niejednemu przypomniał o momencie hamującym
        > silnika!

        Wzniesienie to nie góra !!! Nie "wkładaj" autorowi wątku , którego nie
        poruszał .

        W górach hamuj silnikim na niskim biegu !
    • Gość: TRUSKAVA Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.197.* 29.08.02, 13:01
      Nie dyskutuję w temacie zjeżdżania ze wzniesienia "na luzie" - zgadzam się, żę
      nie powinno się tego robić (chociaż sam tak czasem robię - kwestia wielkości
      górki, stromości, prędkości, widoczności itp.).
      Nie bardzo natomiast rozumiem co komu przeszkadza dojeżdżanie do
      skrzyżowania "na luzie".
      Jadę sobie, widzę z daleka czerwone światło. Znam daną drogę i skrzyżowanie,
      które pokonuję od iluśtam lat i wiem że optymalnie będzie "doturlać się na
      luzie". Światło w tym czasie się zmieni, bez zatrzymywania się "zapinam" bieg
      adekwatny do prędkości i jadę dalej. Gdzie tu jest zagrożenie? Kogo to boli i
      dlaczego?

      Pozdr@wiam

      TRUSKAVA
      • Gość: Z^2 Re: Kosztowne nawyki IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 29.08.02, 13:30
        Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

        [...] przeszkadza dojeżdżanie do
        > skrzyżowania "na luzie".
        > Jadę sobie, widzę z daleka czerwone światło. Znam daną drogę i skrzyżowanie,
        > które pokonuję od iluśtam lat i wiem że optymalnie będzie "doturlać się na
        > luzie". Światło w tym czasie się zmieni, bez zatrzymywania się "zapinam" bieg
        > adekwatny do prędkości i jadę dalej. Gdzie tu jest zagrożenie? Kogo to boli i
        > dlaczego?

        A dlatego, ze na luzie może zdarzyć się, ze silnik zgaśnie i wtedy wszystkie
        wspomagania nie działają - może trudno zrozumieć, ale bez wspomagania inaczej
        jakoś samochód się zachowuje.
        Z^2

        P.S.
        I dlaczego próbujemy oszczędzać nie w tych miejscach - bo kupno tańszego auta
        to więcej pieniędzy na jazdę.
        • Gość: TRUSKAVA Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.197.* 29.08.02, 13:59
          Gość portalu: Z^2 napisał(a):

          > Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):
          >
          > [...] przeszkadza dojeżdżanie do
          > > skrzyżowania "na luzie".
          > > Jadę sobie, widzę z daleka czerwone światło. Znam daną drogę i skrzyżowani
          > e,
          > > które pokonuję od iluśtam lat i wiem że optymalnie będzie "doturlać się na
          >
          > > luzie". Światło w tym czasie się zmieni, bez zatrzymywania się "zapinam" b
          > ieg
          > > adekwatny do prędkości i jadę dalej. Gdzie tu jest zagrożenie? Kogo to bol
          > i i
          > > dlaczego?
          >
          > A dlatego, ze na luzie może zdarzyć się, ze silnik zgaśnie i wtedy wszystkie
          > wspomagania nie działają - może trudno zrozumieć, ale bez wspomagania inaczej
          > jakoś samochód się zachowuje.
          > Z^2
          >
          > P.S.
          > I dlaczego próbujemy oszczędzać nie w tych miejscach - bo kupno tańszego auta
          > to więcej pieniędzy na jazdę.

          Może jestem ignorantem, ale nie zdażyło mi się, aby kiedykolwiek zgasł mi
          silnik podczas toczenia się na biegu jałowym (oczywiście nie oznacza to, że coś
          takiego nigdy mi się nie zdaży).
          Poza tym nie zawsze "toczę się na luzie". Nie robię tego przy dużych
          prędkościach, jadąc blisko za innym samochodem, przy ograniczonej widoczności
          (krzaki itp.).
          Ale jak jest prosta, pusta droga, nic nie oranicza widoczności, to nie widzę
          przeciwskazań do takiego "doturlania się". Prawdopodobieństwo jednoczesnego
          zgaśnięcia silnika oraz pojawienia się konieczności nagłego hamowania w takich
          warunkach jest chyba mniejsze niż trafienie szóstki w LOTTO.

          >
          > P.S.
          > I dlaczego próbujemy oszczędzać nie w tych miejscach - bo kupno tańszego auta
          > to więcej pieniędzy na jazdę.


          "Turlanie się na luzie" nigdy nie było dla mnie próbą oszczędzania paliwa czy
          czegokolwiek innego. Jakiś taki nawyk przejęty od father'a...


          Pozdr@wiam

          TRUSKAVA
          • Gość: Z^2 Re: Kosztowne nawyki IP: *.iung.pulawy.pl / *.opisik.pulawy.pl 29.08.02, 14:47
            Gość portalu: TRUSKAVA napisał(a):

            [...] "Turlanie się na luzie" nigdy nie było dla mnie próbą oszczędzania paliwa
            czy
            > czegokolwiek innego. Jakiś taki nawyk przejęty od father'a...

            niestety swiat idzie do przodu i samochody wspolczesne (tak jak wielu napisalo -
            noga z gazu - zuzycie paliwa 0).Nalezy tez zauwazyc, ze jazda na luzie
            powoduje "brak czucia predkosci" (dziwnie to sformulowalem) ale tak to czuje i
            nic na to nie poradze.
            Z^2
    • Gość: arcious Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.218.* 29.08.02, 16:31
      Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to kolejny temat, który został wywołany
      przez "domorosłego" kierowcę, lub chcącego za takiego uchodzić. Temat
      przedstawiony prowokacyjnie, zapraszający do dyskusji czysto akademickiej,
      zapraszający do wyważania dawno otwartych drzwi i zmiany dawno już zajętego
      przez ekspertów stanowiska.
      Oszczędności paliwa? Owszem, ale nic za darmo! W tym wypadku kosztem jest
      dobrowolne częściowe pozbawienie się kontroli nad pojazdem.
      Można oszczędzić jeszcze więcej paliwa. można poprostu wyłączać silnik w ogóle
      w czasie zjazdu ze wzniesienia, prawda? Uwaga: tej ostatniej metody nie zalecam
      właścicielom pojazdów wyposażonych ww wszelkiej maści elektroniczne układy
      wspomagające (ABS, ASR, ESP, TC, BA, itp.).
      A teraz dobra rada dla tych "oszczędnych": jak szkoda Wam tego dodatkowego
      litra paliwa na każdą setkę, to zamykajcie okna w czasie jazdy, wyłączcie
      klimatyzację, zdejmijcie nie używane bagażnikiz dachu. A jeszcze lepiej
      zmieńcie swoje pojazdy z silnikami 3.0 na jakiś z silnikiem 1.0. Wtedy
      oszczędności będą równie - jeśli nie bardziej - odczuwalne.

      ;))

      Pozdrawiam,
      arcious
    • Gość: oli Re: Kosztowne nawyki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.08.02, 21:08
      w sumie mozna jadac do skrzyzowania na luzie wcisnac sprzeglo i wrzucic
      wsteczny, w sytuacji awaryjnej nie bedzie skrzyni ale moze zadziala, szerokiej
      drogi :-))))
      • Gość: arcious Re: Kosztowne nawyki IP: 195.94.218.* 30.08.02, 11:25
        Gość portalu: oli napisał(a):

        > w sumie mozna jadac do skrzyzowania na luzie wcisnac sprzeglo i wrzucic
        > wsteczny, w sytuacji awaryjnej nie bedzie skrzyni ale moze zadziala,
        szerokiej
        > drogi :-))))


        Otóż to !!!
        Tyle, że po co przed wrzuceniem wstecznego wciskać sprzęgło? W sytuacji
        awaryjnej nie ma na to czasu! Najlepiej od razu wzrzucić wsteczny! Bez
        sprzęgła!!! :)))))
    • Gość: netcar Re: Kosztowne nawyki IP: 217.11.142.* 30.08.02, 19:14
      Ciekawe.......Bardzo ciekawe......
      Przesuwając w trakcie fotel możesz dodatkowo przemieszczać środek ciężkości, a
      uchylając drzwi wpływać dodatkowo na opór powietrza i opory toczenia.
      Nie przetaczaj na wstecznym - paliwa nie przybywa.

      Szerokiego przemieszczania.
      • Gość: rez Re: Kosztowne nawyki IP: *.shell.nl 05.09.02, 10:51
        Nie ma jak oszczedni kierowcy! Jadac z gory - Wylaczyc wszystko! Oszczedzac
        silnik, skrzynie, paliwo, olej, akumulator, paski. Cholera, zeby mozna bylo
        zniesc ten samochod z gorki, to by bylo dobrze!!

        O czym my tu mowimy?

        Nie ma to jak jechac za takim oszczednym (bardzo typowe dla odpowiedniej grupy
        wiekowej i marek samochodow, ktore zreszta przewijaja sie w watkach - jestem
        uprzedzony). Jedziesz za takim, a on ci z gorki na luzik, chcesz wyprzedzic (w
        terenie pagorkowatym, nie ma duzo ku temu okazji), a skurczybyk przyspiesza.
        Miec przed soba takiego safandule i nie wyjsc z siebie, to dopiero trzeba miec
        nerwy.

        Byl kiedys taki kierowca autobusu MZK w Warszawie, o.... z 15 lat temu. Tez
        byl oszczedny. Jak sie rozpedzil w Alejach Jerozolimskich od Dworca
        Zachodniego na wiadukt nad kolejka WKD, to na luzie potrafil dojechac do
        Lopuszanskiej!!! A jak klal w szoferce jak sie musial zatrzymac po drodze na
        przystanku na Zadanie!!
        • Gość: luxus Re: Kosztowne nawyki IP: *.spray.net.pl 07.12.02, 00:13
          Gość portalu: rez napisał(a):

          > Byl kiedys taki kierowca autobusu MZK w Warszawie, o.... z 15 lat temu. Tez
          > byl oszczedny. Jak sie rozpedzil w Alejach Jerozolimskich od Dworca
          > Zachodniego na wiadukt nad kolejka WKD, to na luzie potrafil dojechac do
          > Lopuszanskiej!!! A jak klal w szoferce jak sie musial zatrzymac po drodze na
          > przystanku na Zadanie!!

          Uuuuu!!!!
          To rzeczywiscie musialo byc 15 lat temu.
          Teraz to zatrzymal by sie bardzo szybko. Wystarczy rondo (a raczej to co z
          niego zostalo) :-(

          Seba
    • Gość: walduś bzdury IP: *.fw 05.09.02, 10:33
      Gość portalu: jb napisał(a):

      > Podczas jazdy wykorzystujmy bezwładnośc samochodu. Warto luzować
      > podczas zjazdów z nawet niewielkich wzniesień. Predkośc wówczas
      > nie maleje, a obroty silnika spadają kilkakrotnie. Oszczędzamy
      > paliwo i elementy silnika. Wielu kierowców (nawet zawodowych)
      > nie pamieta o tym. Zjeżdżają z górek na wrzuconym biegu,
      > hamując, wbrew własnym intencjom, silnikiem.

      Ten "zawodowiec" z artukułu dał nam naprawdę kilka profesjonalnych rad!
      Otrzepujmy buty ze śniegu! Brawo! Zapomniał napisac że do wanny sie wchodzi bez
      butów.
      Nie zapierajmy sie o fotel bo uszkodzimy konstrukcję!!! Czym on jeździ???
      Syreną. Nowoczesne fotele w momencie wypadku mają wytrzymać duże przeciązenia
      działające na człowieka siedzącego na nich! Czy zapierając się jestem w stanie
      zrobić to z więksżą siłą niż gdy w bagażnik zapakuje mi facet jadący np 120
      podczas gdy ja stałem????
      Wreszcie 2 dobre rady o nie naciskaniu sprzęgła (znam takie PAnie które to
      robią nagminnie) i nie trzymaniu rąk na skrzyni biegów (chodzi raczej o nie
      obciążanie lewarka w zadnym kierunku).
      Ale kolega jb chyba z tej samej szkoły pochodzący poszedł dalej za ciosem -
      zrzucajmy na luz jadąc z górki to oszczędzimy paliwo. Nie wiem kto go uczył ale
      z tego co wiem to do utrzymania samochodu na wolnych obrotach potrzebne jest
      spalanie kilku litrów paliwa na godzinę. Natomiast do zjeżdżania z górki na 5
      biegu nie potrzebne jest paliwo! NApęd jest przenoszony z kół a nie ze spalania
      mieszanki. Co więcej mozliwości kontroli pojazdu sa o niebo wyższe oraz w
      przypadku śliskich nawierzchni ryzyko poślizgu mniejsze.
      Gratuluję pomysłów! Zalecam forum humor a nie auto moto.
      Pozdrawiam
      walduś
      • darr.darek Re: bzdury 05.09.02, 11:27
        Gość portalu: walduś napisał(a):
        > z tego co wiem to do utrzymania samochodu na wolnych obrotach potrzebne jest
        > spalanie kilku litrów paliwa na godzinę.

        Jesli masz się mylić kilkukrotnie , lepiej nie zabieraj głosu . Kilka litrów
        paliwa na godz. potrzebuje silnik ciągnąc samochód po trasie z prędkością
        100km/h (Twoje auto jedzie wtedy bez wciśniętego gazu - to wyreguluj sobie
        obroty biegu jałowego) .

        > Natomiast do zjeżdżania z górki na 5
        >biegu nie potrzebne jest paliwo! NApęd jest przenoszony z kół a nie ze spalania

        Mały problem polega na tym , że w tym momencie silnik działa jak hamulec , a
        NIE ZAWSZE dojeżdżając , zjeżdżając chcę mieć efekt równoważny lekkiemu
        wciśnięciu hamulców .

        > Co więcej mozliwości kontroli pojazdu sa o niebo wyższe oraz w
        > przypadku śliskich nawierzchni ryzyko poślizgu mniejsze.

        Poczucie większej kontroli przy dojeżdżaniu "czwórką" do skrzyżowania jest
        WYŁĄCZNIE Twoim poczuciem , a niewiele ma wspólnego z
        rzeczywistym "panowaniem" . Jeśli chcesz natychmiast przyśpieszyć bo widzisz
        TIRa wyłaniającego się z podporządkowanej , musisz wrzucić dwójkę , depnąć
        6000obr/min i masz szansę uciec . Deptanie po gazie przy 50km/h hamując czwórką
        dałoby raczej żałosny efekt "ucieczki" . To samo z hamowaniem . Czy to na
        suchej czy na śliskiej nawierzchni , tylko układ hamulcowy pozwala Ci
        NAJKORZYSTNIEJ wychamować samochód . Dodatkowe momenty hamujące przenoszone z
        silnika wyłącznie na jedną oś (dodatkowo jeszcze przez mechanizm różnicowy)
        mogą raczej przeszkadzać aniżeli pomagać Ci w awaryjnym hamowaniu .

        Odróżniaj swoje psychiczne poczucie kontroli na pojazdem od rzeczywistego ,
        wynikającego z praw fizyki .
        • Gość: walduś Re: bzdury IP: *.fw 05.09.02, 13:19
          darr.darek napisał:

          > Gość portalu: walduś napisał(a):
          > > z tego co wiem to do utrzymania samochodu na wolnych obrotach potrzebne je
          > st
          > > spalanie kilku litrów paliwa na godzinę.
          >
          > Jesli masz się mylić kilkukrotnie , lepiej nie zabieraj głosu . Kilka litrów
          > paliwa na godz. potrzebuje silnik ciągnąc samochód po trasie z prędkością
          > 100km/h (Twoje auto jedzie wtedy bez wciśniętego gazu - to wyreguluj sobie
          > obroty biegu jałowego) .

          Wujek, a myślałem ze poprzednicy wbili ci coś pod czaszkę. Niestety nie i bedę
          kolejnym który musi się odbijać od Twojego betonu. Auto na biegu jałowym ma
          ciut ponad 1000 obrotów na minutę (moje - może twoje nie ma obrotomierza więc
          myślisz że ma "0"). Jadąc na piątce około 80 mam również nie wiele większą
          ilośc obrotów. Spalanie wtedy mam około 4-5 litrów. A to spalanie nie jest dużo
          większe od spalania na biegu jałowym. NAlej do swojego auta full paliwa, zostaw
          na równą godzinę uruchomione przy stacji i dolej później do baku. Spali CI na
          moje oko około 2-3 litrów.

          > > Natomiast do zjeżdżania z górki na 5
          > >biegu nie potrzebne jest paliwo! NApęd jest przenoszony z kół a nie ze spal
          > ania
          >
          > Mały problem polega na tym , że w tym momencie silnik działa jak hamulec , a
          > NIE ZAWSZE dojeżdżając , zjeżdżając chcę mieć efekt równoważny lekkiemu
          > wciśnięciu hamulców .

          Na piątce jak hamulec? Co ty masz za silnik??? Przy jakich szybkościach
          obrotowych? Silnik benzynowy mający np 2000 obr/min ma daje znikomy efekt
          hamowania. Bzdurą jest pisanie o zwalnianiu na piątce na 100 metrach z 80 do
          30. Na 3 może, na 2 prawie napewno, ale nie na 5! Pomijając fakt że post zaczął
          się od zjeżdżania z górek - ostatnio przejechałem potworną ilość kilometrów po
          Chorwackich górach - duży diesel z góry zjeżdżając na 3 nie chamował ani trochę
          a nawet czasem przyśpieszał. Na 4 przyspieszał zawsze. NA dwójce powolutku
          wychamowywał do szybkości obrotowej biegu jałowego. Ale rozumiem ze to dla
          ciebei bajki - Ty wiesz lepiej.

          > > Co więcej mozliwości kontroli pojazdu sa o niebo wyższe oraz w
          > > przypadku śliskich nawierzchni ryzyko poślizgu mniejsze.
          >
          > Poczucie większej kontroli przy dojeżdżaniu "czwórką" do skrzyżowania jest
          > WYŁĄCZNIE Twoim poczuciem , a niewiele ma wspólnego z
          > rzeczywistym "panowaniem".

          Sądząc po ilości postów podzielających moje zdanie i zaledwie kilku ignorantach
          podzielających TWoje.... ZAstanawiam się czy masz czasem poczucie panowania nad
          autem i czy je odróżniasz od momentów kiedy zupełnie nad nim nie panujesz.

          Jeśli chcesz natychmiast przyśpieszyć bo widzisz
          > TIRa wyłaniającego się z podporządkowanej , musisz wrzucić dwójkę , depnąć
          > 6000obr/min i masz szansę uciec . Deptanie po gazie przy 50km/h hamując
          czwórką
          > dałoby raczej żałosny efekt "ucieczki".

          A) MAm czesto przyjemność jeżdżenia pojazdami o Nm powyżej 300. Efekt
          przyśpieszania na 4 zapewniam cię że jest co najmniej wystarczający.
          B) MAjąc auto na biegu i hamując trudniej jest mi np. zablokować koła napędowe
          które dzięki temu nie wpadają w poślizg. Koła napędzane trudniej jest
          wprowadzić w poślizg np boczny gdy mają cały czas równomierną siłę skierowaną
          do przodu przez silnik. Itd. Ale dla ciebie to też pewnie abstrakcja.

          To samo z hamowaniem . Czy to na
          > suchej czy na śliskiej nawierzchni , tylko układ hamulcowy pozwala Ci
          > NAJKORZYSTNIEJ wychamować samochód . Dodatkowe momenty hamujące przenoszone z
          > silnika wyłącznie na jedną oś (dodatkowo jeszcze przez mechanizm różnicowy)
          > mogą raczej przeszkadzać aniżeli pomagać Ci w awaryjnym hamowaniu .

          ...O czym świadczą wszystkie zawodowe szkoły dla kierowców, szkolenia
          przeprowadzane przez zawodowych kierowców, książki napisane np. przez Zasadę,
          itd. Powiedz, masz jakiekolwiek pojęcie o prowadzeniu a nie o turlaniu się z
          miejsca na miejsce. Musze CI powiedzieć iż nie raz brałem udział w rajdach
          samochodowych i twoje wypowiedzi świadczą iż nie masz o bezpiecznym prowadzenia
          na śliskim zielonego pojęcia.

          > Odróżniaj swoje psychiczne poczucie kontroli na pojazdem od rzeczywistego ,
          > wynikającego z praw fizyki .

          Synku, czy fizyki skończyłeś się uczyć w szkole podstawowej po oblaniu kolejnej
          klasy z.... fizyki?
          • Gość: noras bzdury gościu walisz IP: 2.2.STABLE* / 212.244.59.* 05.09.02, 15:27
            Gość portalu: walduś napisał(a):

            > darr.darek napisał:
            >
            > Wujek, a myślałem ze poprzednicy wbili ci coś pod czaszkę. Niestety nie i
            bedę
            > kolejnym który musi się odbijać od Twojego betonu. Auto na biegu jałowym ma
            > ciut ponad 1000 obrotów na minutę (moje - może twoje nie ma obrotomierza więc
            > myślisz że ma "0"). Jadąc na piątce około 80 mam również nie wiele większą
            > ilośc obrotów. Spalanie wtedy mam około 4-5 litrów. A to spalanie nie jest
            dużo
            >
            > większe od spalania na biegu jałowym. NAlej do swojego auta full paliwa,
            zostaw
            >
            > na równą godzinę uruchomione przy stacji i dolej później do baku. Spali CI na
            > moje oko około 2-3 litrów.
            Tu NIE chodzi o to, że silnik na biegu jałowym NIE spala paliwa, ale o to, że
            ENERGIĘ do ruchu (tłoki, korbowód, rozrząd, itd..) wykorzystuje energię
            potencjalną wynikającą z różnicy poziomów - a więc droga dzięki niej przebyta
            będzie krótsza. Bo w 1 przypadku energia ta zużywana jest na pokonanie oporów:
            powietrza, toczenia kół, natomiast w drugim także oporów ruchu silnika (tarcie
            tłoków o cylindry, opory toczenia wszelkich kółek i zębatek ...).
            >
            > > > Natomiast do zjeżdżania z górki na 5
            > > >biegu nie potrzebne jest paliwo! NApęd jest przenoszony z kół a nie ze
            > spal
            > > ania
            > >
            > Na piątce jak hamulec? Co ty masz za silnik??? Przy jakich szybkościach
            > obrotowych? Silnik benzynowy mający np 2000 obr/min ma daje znikomy efekt
            > hamowania. Bzdurą jest pisanie o zwalnianiu na piątce na 100 metrach z 80 do
            > 30. Na 3 może, na 2 prawie napewno, ale nie na 5! Pomijając fakt że post
            zaczął
            >
            > się od zjeżdżania z górek - ostatnio przejechałem potworną ilość kilometrów
            po
            > Chorwackich górach - duży diesel z góry zjeżdżając na 3 nie chamował ani
            trochę
            >
            > a nawet czasem przyśpieszał. Na 4 przyspieszał zawsze. NA dwójce powolutku
            > wychamowywał do szybkości obrotowej biegu jałowego. Ale rozumiem ze to dla
            > ciebei bajki - Ty wiesz lepiej.

            Tu jest bzdura na bzdurze i bzdurą pogania. Wyjdźmy od Twojego założenia:
            silnik z zamkniętą przepustnicą, przy zjeździe z góry nie zużywa paliwa.
            Do poruszania silnika potrzebna jest energia (z tym się chyba zgodzisz,
            perpetuum mobile nie istnieje) - w takim przypadku silnik nie "bierze" jej ze
            spalania, lecz - no właśnie - z "kół" (en. pot. wzniesienia) - więc HAMUJE
            (jeśli masz samochód, który przyspiesza bez otwierania przepustnicy i podawania
            paliwa, lub dostarczania energii w jakikolwiek sposób - pędź go opatentować, bo
            masz perpetuum mobile.)

            > B) MAjąc auto na biegu i hamując trudniej jest mi np. zablokować koła
            napędowe
            > które dzięki temu nie wpadają w poślizg. Koła napędzane trudniej jest
            > wprowadzić w poślizg np boczny gdy mają cały czas równomierną siłę skierowaną
            > do przodu przez silnik. Itd. Ale dla ciebie to też pewnie abstrakcja.

            To dopiero BZDURA - jeśli koła są napędzane przez silnik i naciśniesz hamulec
            (zdejmując nogę z "gazu") - zgasisz silnik, czym (jeśli jest złączony z kołami -
            tzn. nie wysprzęglony) spowodujesz blokadę kół napędzanych - a to oznacza
            POŚLIZG.
            Nie zajmuję się przypadkami jazdy rajdowej, gdzie czasem równocześne użycie
            pedału gazu i hamulca jest potrzebne, szczególnie przy samochodach z przednim
            napędem - odsyłam do książki "Szybkość bezpieczna" S. Zasady.

            > To samo z hamowaniem . Czy to na
            > > suchej czy na śliskiej nawierzchni , tylko układ hamulcowy pozwala Ci
            > > NAJKORZYSTNIEJ wychamować samochód . Dodatkowe momenty hamujące przenoszon
            > e z
            > > silnika wyłącznie na jedną oś (dodatkowo jeszcze przez mechanizm różnicowy
            > )
            > > mogą raczej przeszkadzać aniżeli pomagać Ci w awaryjnym hamowaniu .
            >
            > ...O czym świadczą wszystkie zawodowe szkoły dla kierowców, szkolenia
            > przeprowadzane przez zawodowych kierowców, książki napisane np. przez Zasadę,
            > itd. Powiedz, masz jakiekolwiek pojęcie o prowadzeniu a nie o turlaniu się z
            > miejsca na miejsce. Musze CI powiedzieć iż nie raz brałem udział w rajdach
            > samochodowych i twoje wypowiedzi świadczą iż nie masz o bezpiecznym
            prowadzenia
            >
            > na śliskim zielonego pojęcia.
            >
            > > Odróżniaj swoje psychiczne poczucie kontroli na pojazdem od rzeczywistego
            > ,
            > > wynikającego z praw fizyki .
            >
            > Synku, czy fizyki skończyłeś się uczyć w szkole podstawowej po oblaniu
            kolejnej
            >
            > klasy z.... fizyki?
            Nie ma czego komentować - w jednym miejscu piszesz "Na piątce jak hamulec? (...)
            Silnik benzynowy mający np 2000 obr/min ma daje znikomy efekt hamowania. (...)
            duży diesel z góry zjeżdżając na 3 nie chamował ani trochę a nawet czasem
            przyśpieszał. Na 4 przyspieszał zawsze.", a w drugim, że łatwiej wyhamować z
            pomocą silnika. Zdecyduj się - hamuje, czy nie, no i skąd bierze energię do
            tego przyspieszania.
            Powodzenia w douczaniu się fizyki i ortografii.
            • hiszpan25 Re: bzdury gościu walisz 05.09.02, 15:36
              niestety tutaj się nie mogę zgodzić... jest możliwe że przy zjeździe ze
              wzniesienia auto pomimo hamowania silnikiem będzie przyspieszało... i nie jest
              to perpetuum mobile! wystarczy że suma oporów toczenia, silnika i powietrza
              będzie mniejsza od składowej równoległej do nawierzchni wywołanej działaniem
              grawitacji. tak więc zjazd ze stromego wzniesienia na wysokim biegu może bez
              użycia magii, sił nadprzyrodzonych i perpetuum mobile zakończyć sie nabieraniem
              predkości.
              PZDR!
              • Gość: noras Re: bzdury gościu walisz IP: 2.2.STABLE* / 212.244.59.* 05.09.02, 15:53
                hiszpan25 napisał:

                > niestety tutaj się nie mogę zgodzić... jest możliwe że przy zjeździe ze
                > wzniesienia auto pomimo hamowania silnikiem będzie przyspieszało... i nie
                jest
                > to perpetuum mobile! wystarczy że suma oporów toczenia, silnika i powietrza
                > będzie mniejsza od składowej równoległej do nawierzchni wywołanej działaniem
                > grawitacji. tak więc zjazd ze stromego wzniesienia na wysokim biegu może bez
                > użycia magii, sił nadprzyrodzonych i perpetuum mobile zakończyć sie
                nabieraniem
                >
                > predkości.
                > PZDR!

                Będzie przyspieszało, ale nie w stosunku do auta jadącego "na luzie", a tylko
                takie porównanie jest w tej dyskusji relewantne. Nie interesuje nas porównanie
                auta jadącego "na biegu" do: głazu pamiątkowego przydrożnego, obywatela
                miejscowego pijącego wino, przelatujacego samolotu, itd... . Porównujemy TYLKO
                auto jadące "na biegu" do auta jadącego "na luzie" i inne aspekty sytuacji
                pomijamy.
          • darr.darek Re: bzdury 05.09.02, 16:22
            Gość portalu: walduś napisał(a):
            > darr.darek napisał:
            >
            > > Gość portalu: walduś napisał(a):
            > > >z tego co wiem to do utrzymania samochodu na wolnych obrotach potrzebne
            > > > jest spalanie kilku litrów paliwa na godzinę.
            > >
            > >Jesli masz się mylić kilkukrotnie , lepiej nie zabieraj głosu . Kilka litrow
            > > paliwa na godz. potrzebuje silnik ciągnąc samochód po trasie z prędkością
            > > 100km/h (Twoje auto jedzie wtedy bez wciśniętego gazu - to wyreguluj sobie
            > > obroty biegu jałowego) .
            >
            > Wujek, a myślałem ze poprzednicy wbili ci coś pod czaszkę. Niestety nie i
            bedę
            > kolejnym który musi się odbijać od Twojego betonu. Auto na biegu jałowym ma
            > ciut ponad 1000 obrotów na minutę (moje - może twoje nie ma obrotomierza więc
            > myślisz że ma "0"). Jadąc na piątce około 80 mam również nie wiele większą
            > ilośc obrotów. Spalanie wtedy mam około 4-5 litrów. A to spalanie nie jest
            dużo
            >
            > większe od spalania na biegu jałowym. NAlej do swojego auta full paliwa,
            zostaw
            >
            > na równą godzinę uruchomione przy stacji i dolej później do baku. Spali CI na
            > moje oko około 2-3 litrów.

            No , już zszedłeś z kilku litrów do 2-3 .
            Na "moje oko" na biegu jałowym silnik spala bliżej 1 litra na godzinę .
            Zresztą , nie załapałeś tego , ale te Twoje spekulacje działałyby WBREW
            Twoim "wyliczankom" . Bo , gdyby silnik przy obrotach 800-1000/min spalał
            3litry (już pomińmy te wcześniejsze kilka litrów) to przy 3000obr/min
            (odpowiedznik 120km/h na piątce) musiałby spalać , wg samych oporów tarcia
            (faktyczne opory są wyższe niż trzykrotność) , 9litrów na samo "jałowe"
            utrzymanie 3000obr/min . Czyli hamowanie "takim" silnikiem po odcięciu paliwa
            byłoby CHOLERNIE silne (odpowiadające niespalonej energii z tych kilku litrów
            na godzinę) .

            >Synku, czy fizyki skończyłeś się uczyć w szkole podstawowej po oblaniu kolejnej
            > klasy z.... fizyki?

            Widzisz , synku , umiejętność przekładania obserwowanych zjawisk na
            OBOWIĄZUJĄCE prawa fizyki bierze się z takiego dokładnego wyliczania a
            nie "pływania w temacie" .

            Poza tym , ja nikogo nie namawiam , do częstego wysprzęglania , nie przeliczam
            ile paliwa zoszczędzić można na luzowaniu , tylko polemizuję z kompletnymi
            bzdurami wrzucanymi tutaj jako "naukowe argumenty" , czyli :

            - utrzymanie jałowych 800-1000orb/min wiąże się ze spalaniem dużej ilości
            paliwa (nawet klika litrów na godz. :-) ) , natomiast utrzymanie 2000-
            3000obr/min przy wyłączonym wtrysku paliwa "nic nie kosztuje" i wiąże się "z
            minimalnymi oporami hamowania" , a że jedno drugiemu przeczy ... "kogo to..." ;

            - dojeżdżanie z hamowaniem na wysokim biegu wiąże się z rzekomo "wysokim
            stopniem panowania nad pojazdem" jeśli z drugiej strony i hamowanie
            silnikiem "jest minimalne" i skuteczność przyśpieszenia z np.piątki przy 60km/h
            jest minimalna .

            TO JEST , PO PROSTU , INNY STYL JAZDY
            A POPIERANIE GO P S E U D O NAUKOWYMI "ARGUMENTAMI" WYWOŁUJE WE MNIE REAKCJĘ
            POLEMIZOWANIA Z OWĄ "NAUKOWOŚCIĄ ARGUMENTÓW" .
            NIKOGO N I E C H C Ę NAWRACAĆ NA CZĘSTE WYSPRZĘGLANIE !

            Pozdrawiam Darr

            P.S. Skąd to ciągłe mieszanie "luzowania na prostej" z jazdą górską . Każde
            dziecko wie , że hamulce nie są projektowane do dugotrwałego hamowania
            górskiego i silnik należy wykorzystywać w górach jako hamulec .
            • Gość: noras do darr.darka IP: 2.2.STABLE* / 212.244.59.* 05.09.02, 16:36
              Sądząc nie tylko po tym wątku, poglądy przeciwne jeździe na "luzie" głoszą
              tacy, którzy nasłuchali się głupot na kursie prawa jazdy i poczytali coś
              w "fachowych" miesięcznikach - np. "Auto Świat". Oni nie myślą, tylko
              powtarzają zasłyszane poglądy i stąd sprzeczności. A te poglądy wygłaszali
              oczywiście "eksperci" - no bo jak kogoś do gazety, albo do telewizora biorą, to
              ani chybi ekspert.
              Przekonywanie ich racjonalnymi argumentami jest nieracjonalne :)).
              Niech żyją w przekonaniu, że jak się silnikowi odetnie dopływ paliwa, to on
              będzie się kręcił z prędkością 2-3 tys. obr/min.
              Na szczęście nie wiedzą, że ktoś ich oszukał.
              • Gość: walduś noras - grunt to samopoczucie ;-))) IP: *.fw 05.09.02, 18:28
                Gość portalu: noras napisał(a):

                > Sądząc nie tylko po tym wątku, poglądy przeciwne jeździe na "luzie" głoszą
                > tacy, którzy nasłuchali się głupot na kursie prawa jazdy i poczytali coś
                > w "fachowych" miesięcznikach - np. "Auto Świat". Oni nie myślą, tylko
                > powtarzają zasłyszane poglądy i stąd sprzeczności. A te poglądy wygłaszali
                > oczywiście "eksperci" - no bo jak kogoś do gazety, albo do telewizora biorą,
                to
                >
                > ani chybi ekspert.
                > Przekonywanie ich racjonalnymi argumentami jest nieracjonalne :)).
                > Niech żyją w przekonaniu, że jak się silnikowi odetnie dopływ paliwa, to on
                > będzie się kręcił z prędkością 2-3 tys. obr/min.
                > Na szczęście nie wiedzą, że ktoś ich oszukał.

                Nikt nie twierdził ze bedzie się krecił z szybkoscią 2-3 tys obr/min. Nikt nie
                twierdzi że wogóle się będzie krecił jeżeli będziesz stał samochodem w miejscu.
                Tylko "nieświadomi" twierdzą że będzie się kręcił jeżeli będziesz na jakimś
                biegu jechał z jakąś szybkością i zdejmiesz noge z gazu (w autach z wtryskiem =
                odcięcie paliwa).
                Ale grunt to samopoczucie, no i łokcie.... ;-))))
            • Gość: walduś nie, to nie jest tak darr. IP: *.fw 05.09.02, 18:25
              darr.darek napisał:

              > Gość portalu: walduś napisał(a):
              > > darr.darek napisał:
              > >
              > > > Gość portalu: walduś napisał(a):
              > > > >z tego co wiem to do utrzymania samochodu na wolnych obrotach pot
              > rzebne
              > > > > jest spalanie kilku litrów paliwa na godzinę.
              > > >
              > > >Jesli masz się mylić kilkukrotnie , lepiej nie zabieraj głosu . Kilka
              > litrow
              > > > paliwa na godz. potrzebuje silnik ciągnąc samochód po trasie z prędko
              > ścią
              > > > 100km/h (Twoje auto jedzie wtedy bez wciśniętego gazu - to wyreguluj
              > sobie
              > > > obroty biegu jałowego) .
              > >
              > > Wujek, a myślałem ze poprzednicy wbili ci coś pod czaszkę. Niestety nie i
              > bedę
              > > kolejnym który musi się odbijać od Twojego betonu. Auto na biegu jałowym m
              > a
              > > ciut ponad 1000 obrotów na minutę (moje - może twoje nie ma obrotomierza w
              > ięc
              > > myślisz że ma "0"). Jadąc na piątce około 80 mam również nie wiele większą
              >
              > > ilośc obrotów. Spalanie wtedy mam około 4-5 litrów. A to spalanie nie jest
              >
              > dużo
              > >
              > > większe od spalania na biegu jałowym. NAlej do swojego auta full paliwa,
              > zostaw
              > >
              > > na równą godzinę uruchomione przy stacji i dolej później do baku. Spali CI
              > na
              > > moje oko około 2-3 litrów.
              >
              > No , już zszedłeś z kilku litrów do 2-3.

              2-3 litry to zgodnie z definicją zawartą ze słownika jezyka polskiego też kilka
              litrów. Szkoda że chce Ci się gadać o takich szczegółach czy ktoś użył słowa
              kilka czy cyfr 2-3.

              > Na "moje oko" na biegu jałowym silnik spala bliżej 1 litra na godzinę .
              > Zresztą , nie załapałeś tego , ale te Twoje spekulacje działałyby WBREW
              > Twoim "wyliczankom" . Bo , gdyby silnik przy obrotach 800-1000/min spalał
              > 3litry (już pomińmy te wcześniejsze kilka litrów) to przy 3000obr/min
              > (odpowiedznik 120km/h na piątce) musiałby spalać , wg samych oporów tarcia
              > (faktyczne opory są wyższe niż trzykrotność) , 9litrów na samo "jałowe"
              > utrzymanie 3000obr/min . Czyli hamowanie "takim" silnikiem po odcięciu paliwa
              > byłoby CHOLERNIE silne (odpowiadające niespalonej energii z tych kilku litrów
              > na godzinę) .

              Nie do końca. Jeżeli silnik przy obrotach 1000 /min spala 2-3 litry to przy
              3tys/min spala 6-9 (nieprawda???). A oczywiście jeżeli zakładasz że po zdjęciu
              nogi z gazu silnik staje i nie ma zewnętrnej mocy która by go ruszyła to
              chamowanie było by okrótne. Tylko ze masa samochodu przekładając na koła siłę
              pędu jest w stanie bezproblemowo kręcić tym silnikiem. Bo siła chamowania przez
              silnik jest znacznie mniejsza od siły jka jest przekąłdana przez kręcące się
              koła na silnik. Zauważ przecież że mimo tego iż samochód 200 km/h jedzie przy
              np 5500 obr/min to hamuje jednak wolniej do 30 km/h (mimo iż ma tak duże
              obroty) niż samochód jadący 120 km/h i mający 3000 obr/min do tej samej
              szybkości. Nie rozumiem twojego argumentu bo pomijasz siłe jaką daje jadące
              auto.

              >
              > >Synku, czy fizyki skończyłeś się uczyć w szkole podstawowej po oblaniu kole
              > jnej
              > > klasy z.... fizyki?
              >
              > Widzisz , synku , umiejętność przekładania obserwowanych zjawisk na
              > OBOWIĄZUJĄCE prawa fizyki bierze się z takiego dokładnego wyliczania a
              > nie "pływania w temacie" .

              Ok, natomiast ja bazuję na podstawie wieloletniego doświadczenia, udziałów w
              rajdach, szkół zawodowych kierowców i kierowców rajdowych, książek itd. Jasne
              że noras może powiedzieć ze i tak on jest najmądrzejszy i tyle. Tylko chyba nie
              o to chodzi.

              > Poza tym , ja nikogo nie namawiam , do częstego wysprzęglania , nie
              przeliczam
              > ile paliwa zoszczędzić można na luzowaniu , tylko polemizuję z kompletnymi
              > bzdurami wrzucanymi tutaj jako "naukowe argumenty" , czyli :
              >
              > - utrzymanie jałowych 800-1000orb/min wiąże się ze spalaniem dużej ilości
              > paliwa (nawet klika litrów na godz. :-) ) , natomiast utrzymanie 2000-
              > 3000obr/min przy wyłączonym wtrysku paliwa "nic nie kosztuje" i wiąże się "z
              > minimalnymi oporami hamowania" , a że jedno drugiemu przeczy ... "kogo
              to..." ;

              Nie zgadzam się tylko twierdze że z jednej strony spalanie spada do 0 bądź
              prawie do 0 (mniej niż jest potrzebne do utrzymania biegu jałowego), a z
              drugiej że opór dawany przez silnik brzy zdjęciu nogi z gazu np. na piątce przy
              100 km/h nie jest na tyle duży zeby mógł drastycznie wychamować auto. Przecież
              na wysokości obrotów biegu jałowego na piątce jedziesz pewnie około 50 km/h. To
              silnik będzie wychamowywał tylko do tej prędkości (potem może opory toczenia
              spowodują iż zgaśnie ale to już inny temat).

              > - dojeżdżanie z hamowaniem na wysokim biegu wiąże się z rzekomo "wysokim
              > stopniem panowania nad pojazdem" jeśli z drugiej strony i hamowanie
              > silnikiem "jest minimalne" i skuteczność przyśpieszenia z np.piątki przy
              60km/h

              - hamowanie na wysokim biegu - mi się wogóle to stwierdzenie nie podoba! Czegoś
              takiego prawie nie ma. Hamowanie to dla mnie szybkie wytracanie prędkości a na
              piątce tego nie ma nawet na biegu. Wysoki stopień panowania nad pojazdem -
              wysoki czy nie to kwestia względna - moim zdaniem (jak i ludzi na których sie
              powołuję) wyższy niż na luzie. A przy aucie o poziomie Nm np powyżej 300
              przyśpieszenie np na piątce od 80 też jest przyzwoite.

              >
              > jest minimalna .
              >
              > TO JEST , PO PROSTU , INNY STYL JAZDY
              > A POPIERANIE GO P S E U D O NAUKOWYMI "ARGUMENTAMI" WYWOŁUJE WE MNIE
              REAKCJĘ
              > POLEMIZOWANIA Z OWĄ "NAUKOWOŚCIĄ ARGUMENTÓW" .
              > NIKOGO N I E C H C Ę NAWRACAĆ NA CZĘSTE WYSPRZĘGLANIE !
              >
              > Pozdrawiam Darr
              >
              > P.S. Skąd to ciągłe mieszanie "luzowania na prostej" z jazdą górską . Każde
              > dziecko wie , że hamulce nie są projektowane do dugotrwałego hamowania
              > górskiego i silnik należy wykorzystywać w górach jako hamulec .

              Darr, temat się zaczął od zrzucania na luz przy zjeżdżaniu z górki (co jak bym
              robił w górach Chorwacji to już bym tu nie pisał) i dla tego do tego wracałem.
              A luzowanie na prostej - przyznaj że posiadanie wrzuconego biegu daje o jedną
              alternatywe więcej rozwiązań niz luz. NAwet jeżeli jest to jak mówisz kosztem
              lekkiego wychamowania przy jeszcze mniejszej oszczędności paliwa!

              Pozdrawiam
              walduś
    • Gość: sandwich Re: Kosztowne nawyki IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 05.09.02, 13:11
      Gość portalu: jb napisał(a):

      > Podczas jazdy wykorzystujmy bezwładnośc samochodu. Warto luzować
      > podczas zjazdów z nawet niewielkich wzniesień. Predkośc wówczas
      > nie maleje, a obroty silnika spadają kilkakrotnie. Oszczędzamy
      > paliwo i elementy silnika. Wielu kierowców (nawet zawodowych)
      > nie pamieta o tym. Zjeżdżają z górek na wrzuconym biegu,
      > hamując, wbrew własnym intencjom, silnikiem.
      Miałem się nie odzywać, ale goście tu już kretynieją.
      Podstawowa zasada przy prowadzeniu samochodu brzmi, że zgóry zjeżdżamy na tym
      samym biegu na jakim musieliśmy na nią wjechać. Zjeżdżanie z góry na luzie jest
      niebezpieczne i niedopuszczalne w zimie. Zjeżdżanie w ten sposób powoduje
      utrzymanie ruchu jednostajnego i nie powoduje zatrzymania się w pół drogi.
      Jazda na luzie spowoduje co najwyżej przepalenie się żarówek w światłach stopu,
      a nie oszczędność paliwa. Dobry kierowanie samochodem wymaga trochę wysiłku i
      przyzwyczajenia dlatego należy walczyć z własnymi intencjami. Jak zaczynałem
      jeździć też byłem sprzęgłowcem i "luzakiem", ale nauczyłem się chamowania
      silnikiem, co zalecane jest przez wszystkie samochodowe autorytety niezależnie
      od prasy do której piszą.

      PZDRW
      • Gość: Kiki Re: Kosztowne nawyki IP: SSFIS* / 193.83.128.* 05.09.02, 13:18
        Gość portalu: sandwich napisał(a):

        > Podstawowa zasada przy prowadzeniu samochodu brzmi, że zgóry zjeżdżamy na tym
        > samym biegu na jakim musieliśmy na nią wjechać.

        to jak ktos sie swoim maluszkiem, cienko, poldkiem itp. wdrapie na jakas gore
        nie zadko na dwojce to potem ma na tej dwojce pomykac w dol tak?
        mozecie mnie przekonywac ale tej zasady stosowac nie bede.

        Pozdrawiam
        • Gość: sandwich Re: Kosztowne nawyki IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 05.09.02, 13:32
          Przejeździłem maluszkiem całe alpy i wierz mi, że jak wjechałem na dwójce (a i
          jedynkę musiałem wrzucać) do na dwójce starałem się zjeżdżać w przeciwnym razie
          noga musiałaby być cały czas na hamulcu.
          Małe sprostowanie nie zjeżdżamy na biegu, na którym wjechaliśmy bo zjazd może
          mieć inne nachylenie, tylko na biegu jakiego musielibyśmy użyć wjeżdżając pod
          to z czego zjeżdżamy.
          Zjeżdżanie na biegu przychodziło mi z trudem, bo to mało intuicyjne, ale prawo
          jazdy miałem wtedy dopiero miesiąc i próbowałem na siłę wprowadzić w życie
          teorie jakich nauczyli mnie bardziej doświadczeni kierowcy.
          • Gość: Kiki Re: Kosztowne nawyki IP: SSFIS* / 193.83.128.* 05.09.02, 13:41
            Gość portalu: sandwich napisał(a):

            > Przejeździłem maluszkiem całe alpy i wierz mi, że jak wjechałem na dwójce (a
            i
            > jedynkę musiałem wrzucać)

            no stary, uklony, odwazny jestes, ja tam bym sie w zyciu maluszkiem za granice
            nie wybral, no moze pare km. do naszych poludniowych sasiadow, ale Alpy?

    • dypsoman Dla tych co jeżdżą na luzie 05.09.02, 14:10
      Miałem taką sytuację. Jechałem Fordem Transitem tylny napęd bez ABS. Zima.
      Czarny asfalt trasy katowickiej. Prędkość ok.100 km/h. Droga powoli zaczęła się
      szklić. Nie było potrzeby gwałtownego hamowania, więc bieg piąty cały czas i
      wytracanie prędkości silnikiem. Potem 4, 3. Już było bardzo ślisko. Prędkość ok
      40 - 50 km/h. Przede mną widzę zapalające się światła hamulcowe innych
      samochodów. Próba hamowania hamulcem. I co? Tylko prędkościomierz chilowo
      pokazywał 0 (ZERO), co jasno dawało do zrozumienia, że mam zerwaną przyczepność
      przednich kół. A prędkość nadal ta sama. Tylko hamowanie silnikiem dawało
      efekty. Samochód nie zrywał przyczepności i dało się zmienić pas ruchu, bo
      przednie koła się toczyły, a nie były zablokowane. Gdybym się turlał na luzie
      mógłbym nie dobrać za pierwszym razem odpoiedniego biegu adekwatnego do stanu
      nawierzchni (większe opory pracy silnika niż tarcia kól o nawierzchnię). I tak
      jak innym się nie udało wpadłbym w poślizg i wylądował w rowie. Nie jeździjcie
      na luzie, nie wiadomo kiedy możecie zrobić krzywdę innym i sobie.
      • Gość: alek Re: Dla tych co jeżdżą na luzie IP: 195.136.36.* 05.09.02, 17:48
        Czytam sobie co tu wypisujecie i dopiero na samym końcu doczytałem się faceta
        (dypsoman), który wie co pisze.
        Głupi nawyk jeżdżenia gdzie się da na luzie może się śmiertelnie zemścić na
        śliskiej nawierzchni (o czym pisze dypsoman). O tym, że nawierzchnia jest
        śliska, parę razy przekonałem się dopiero, jak fiknąłem koziołka przy
        wysiadaniu z auta. Moje szczęście, że NIGDY nie jeżdżę na luzie, w przeciwnym
        wypadku przekonałbym się przed wysiadaniem z auta, ale wtedy to pewnie byłbym z
        niego wyjmowany.
        Wrzucenie biegu (jakiegokolwiek) po "luzackiej" jeździe na śliskiej drodze, to
        90% szans na poślizg.
        Mam parę nawyków, które kiedyś może uratują mi życie : nie umiem prowadzić bez
        pasów, wsiadając do jakiegokolwiek samochodu opieram głowę o zagłówek - jak nie
        "leży" to poprawiam, nie jeżdżę na luzie i nie wynika to z jakichkolwiek
        teorii, mam po prostu niemiłe odczucie "wiezienia" mnie przez samochód jadący
        na luzie, a nie jego prowadzenia.
        Zresztą, do regulowania prędkości samochodu używam silnika i skrzyni biegów, a
        hamulców do jego zatrzymania. Amen

        Pozdrawiam, alek
        • Gość: noras Re: Dla tych co jeżdżą na luzie IP: 2.2.STABLE* / 212.244.59.* 06.09.02, 12:12
          Gość portalu: alek napisał(a):

          > Wrzucenie biegu (jakiegokolwiek) po "luzackiej" jeździe na śliskiej drodze,
          to
          > 90% szans na poślizg.

          Po pierwsze - nikt tu nie mówi o "luzowaniu" na śliskie drodze w górach, tylko
          np. o dojeździe do świateł, czy zjeździe z lekkkiego wzniesienia po prostej,
          czy łagodnym łuku.
          Po drugie na śliskiej nawierzchni też wrzucasz biegi - redukujesz, zmieniasz w
          górę i przez ułamek sekundy jesteś na "luzie" i też możesz wpaść w poślizg
          (szczególnie przy redukcji), bo koła się kręcą szybciej niż silnik (biorąc pod
          uwagę przełożenie), w momencie złączenia obroty muszą się wyrównać, więc koła
          muszą "podkręcić" obroty silnika, a przyczepność niewielka, więc takie
          obciążenie może spowodować blokadę kół napędzanych. Ale jest na to metoda -
          mianowicie zanim bieg "zaskoczy" podnosisz obroty do mniej-więcej takiego
          poziomu, jaki byłby przy tej prędkości na tym biegu w czasie normalnej jazdy,
          likwidując konieczność zrobienia tego przez siłę "z kół".
          Generalnie uważam, że to co dla ludzi z południa Polski jest codziennością -
          jazda w zimie po górach - dla tych z nizin jest wyczynem i szczytem możliwości.
          No ale to nie ich wina, że mogą tylko słuchać teorii, a my to mamy w praktyce.
          PZDR.
          • Gość: alek Re: Dla tych co jeżdżą na luzie IP: 195.136.36.* 06.09.02, 13:11
            Gość portalu: noras napisał(a):

            > Po pierwsze - nikt tu nie mówi o "luzowaniu" na śliskie drodze w górach,
            tylko np. o dojeździe do świateł, czy zjeździe z lekkkiego wzniesienia po
            prostej, czy łagodnym łuku.

            Trochę się nie zrozumieliśmy.
            Nie podejrzewam, że którykolwiek z dyskutantów, w tym zwolennicy luzowania, ma
            zamiar luzować "na śliskiej drodze w górach". Jedno zdanie niżej podkreślam, że
            jadąc w trasie, możemy nie zdawać sobie sprawy, że zrobiło się ślisko. Tu widzę
            niebezpieczeństwo.

            > Po drugie na śliskiej nawierzchni też wrzucasz biegi - redukujesz, zmieniasz
            w górę i przez ułamek sekundy jesteś na "luzie" i też możesz wpaść w poślizg.

            Tak, ale zmieniasz bieg wtedy kiedy jest to potrzebne, a więc na ten najlepiej
            dopasowany do prędkości kręcenia się kół i obciążenia silnika w danym momencie.
            Natomiast jadąc na luzie nie kontrolujesz tych czynników, łatwo się pomylić i
            wbić bieg daleki od optymalnego w tych warunkach.

            >Ale jest na to metoda - mianowicie zanim bieg "zaskoczy" podnosisz obroty do
            mniej-więcej takiego poziomu, jaki byłby przy tej prędkości na tym biegu w
            czasie normalnej jazdy.

            To wiem, robię tak niezależnie od warunków, po to żeby "płynnie" zmienić bieg.

            Myślę, że sama technika jazdy staje się bardzo silnym nawykiem. To znaczy, że
            po iluś latach jeżdżenia, przestajemy zastanawiać się, co zrobić w danym
            momencie, tylko robimy wiele czynności zupełnie machinalnie. Mnie na przykład
            trudno jest wiosną odzwyczaić się od włączania świateł, zresztą większą część
            roku na nich jeżdżę.
            Moją intencją było zwrócić uwagę, że niektóre z tych nawyków mogą być
            niebezpieczne (do nich osobiście zaliczam "luzowanie" gdzie się da), a niektóre
            mogą nas uratować w sytuacji zagrożenia.
            Nie twierdzę, że NIE WOLNO jeździć na luzie (sam nie jeżdżę, bo nie lubię, co
            napisałem wcześniej), twierdzę natomiast, że niebezpieczny jest nawyk jeżdżenia
            na luzie.

            Pozdrawiam, alek
            • Gość: Kierowca Re: Dla tych co jeżdżą na luzie IP: *.tvn.pl 06.09.02, 13:58
              Czesc.
              Pozdrawiam luzowiczow i nie luzowiczow.
              Lata jezdzilem samochodem z gaznikiem i nalezale m do grona luzowiczow. po
              zmianie samochodu na samochod z wtryskiem jeszcze jakies pol roku prubowalem to
              robic ale zachowanie samochodu przy zjezdzie z gorki nawet malej przy 90km/h
              poza obszarem zabudowanym przekonala mnie do jazdy na biegu, nie mowic juz o
              dzych gorach i kretych drogach. Nikt mnie nie przekona ze lepiej z gorki czy
              dojezdzajac do swiatel dac na luz. Jesli chodzi o oszczednosc to wystarczy
              zajrzec do danych technicznych gdzie spalanie na luzie jest okolo 2 litrow na
              godzine. Nie wiem czy pamietacie rajdy o kropelce. Tam jezdzilo sie starymi
              samochodami gaznikowymi i technika wygladala tak ze rozpedzalo sie takie auto
              bardzo powoli do oklo 90km/h dawalo luz i jechalo do okolo 30km/h i tak w kolo.
              Co twardsi wylaczali silnik a mieksi regulowali wolne obroty do granicy
              gasniecia silnika. To moze metoda na zaoszczedzenie bezyny. Bo jazda na luzie
              nowoczesnym samochodem tych oszczednosci nie da!!!!
    • vwdoka Lekkie podsumowanie. 06.09.02, 14:02
      W całej tej dyskusji mieszane jest kilka kwestii.
      1. Oszczędności - dla silników gażnikowych, bądż z wtryskiem mechanicznym
      jazda na "luzie" jest bardziej oszczędna od jazdy "na biegu", dla silników z
      wtryskiem elektronicznym jest odwrotnie, ponieważ komputer odcina dopływ
      paliwa. Silnik jest napędzany przez koła, a dokładniej przez posiadaną energię
      kinetyczną i potencjalną.
      2. Jazda w górach - generalnie, nie należy jeździć "na luzie", można zagotować
      płyn hamulcowy, i to baardzo łatwo.
      3. Po śliskim - nie należy, koło nie napędzane łatwiej wpada w poślizg (ABS nie
      pomoże na boczny poślizg) niż napędzane. W tych warunkach hamowanie silnikem
      wręcz może być skuteczniejsze poprzez swoją stosunkową łagodność - nie wpadasz
      w poślizg!.
      4. Suteczność hamowania - hamowanie silnikiem jest stosunkowo słabe, hamulce są
      dużo lepsze do zatrzymywanai samochodu, ale zastosowanie obu naraz daje sumę
      czyli więcej niż obydwa składniki osobno!

      Natomiast jeżeli komuś nie zależy na tak starannym oszczędzaniu (przetestowałem
      na sobie, zacząłem hamować silnikiem wszędzie gdzie się dało zamiast wrzucać na
      luz i się dotaczać, bo tak przedtem jeżdziłem - uzyskałem różnicę rzędu 0,1-0,2
      l/100km 6,5~6,6 zamiast 6,7) w dobrych warunkach na płaskim, jego sprawa, jego
      styl jazdy. ja sam zresztą nierzadko jeżdżę na luzie, bo taką mam ochotę.

      Pozdrawiam,
      vwdoka
      • darr.darek Re: Lekkie podsumowanie. 06.09.02, 16:00
        vwdoka napisał:
        ɯ. Po śliskim - nie należy, koło nie napędzane łatwiej wpada w poślizg

        A z jakiej to zasady fizyki wywnioskowałeś ?
        Jest dokłanie odwrotnie . Przejeżdżając po zupełnym lodzie , jedyną możliwością
        przejechania bez poślizgu jest wysprzęglenie , każde hamowanie , choćby
        niekontrolowane hamowanie silnikiem (bo ono jest niekontrolowalne!) spowoduje ,
        że na takim odcinku drogi wpadniesz w poślizg .


        ɰ. Suteczność hamowania - hamowanie silnikiem jest stosunkowo słabe, hamulce są
        > dużo lepsze do zatrzymywanai samochodu, ale zastosowanie obu naraz daje sumę
        > czyli więcej niż obydwa składniki osobno!

        Nie ma żadnego sumowania !!!
        Maksymalna siła hamująca wynika wyłącznie z siły nacisku opony na jezdnię i
        współczynnika tarcia między jezdnią a oponą . Przy DOBRZE ustawionych hamulcach
        (mocniej hamowane koła przedniej osi od kół tylnej) uzyskujesz MAKSYMALNĄ siłę
        hamowania przy tarciu statycznym (nie doprowadzasz do zerwania przyczepności) .
        Dodatkowe momenty hamujące z silnika na przednich kołach mogą wówczas
        niepotrzebnie zakłócać hamowanie ... i przestaje być ono MAKSYMALNE .
    • Gość: Krzysiek Re: Kosztowne nawyki IP: *.atone.waw.pl / 192.168.1.* 06.09.02, 20:32
      Tak sobie czytam, czytam, i mnie zgroza ogarnia, zjeżdżać na luzie z górki,
      dojezdzac na luzie do skrzyzowania, hmm... zgłupienie społeczeństwa nowymi
      wynalazkami postępuje.

      Załozenie pierwsze - zjezdzasz sobie z górki - na luzie, gaśnie ci silnik, ja
      wiem, zaraz będą głosy ze nie zgasnie, nigdy nie zgasł, i tak dalej i tak
      dalej, zatankuj chrzczonej benzyny, wtedy ci zgasnie, a ostatnio znów zaczynaja
      sie dzikie akcje z paliwem, no wiec zjezdzamy sobie, silnik nam zgasł, no i w
      naszym cudownym, nowym wynalazku, nie ma juz wspomagania kierownicy, i
      wspomagania hamulców... jak kto jest w miarę rozsądny, to spróbuje wbic bieg,
      adekwatny do prędkosci (niekoniecznie wsteczny) i uruchomic tak silnik, choc, w
      naszych nowych wynalazkach takie odpalanie konczy sie z reguły wymianą
      katalizatora, a potem, jak juz uruchomi, to kto wie, moze nawet przezyje i nie
      rozbije sie gdzies.

      Dojezdzanie do swiateł na luzie, oduczyłem sie po tym, jak wyjechał mi z prawej
      strony klient, z podporządkowanej, i nie było czasu na to zeby wyhamowac, cudem
      udało sie wrzucic bieg i uciec w bok. Od tamtej pory zgodnie z tym czego uczą
      dojezdzam na biegu, tyle ile sie da, zeby cały zcas miec kontrole nad tym co
      sie dzieje z samochodem i w kazdej chwili móc uciec w bok.

      No cóz, jak sie chce zaoszczędzić te 2-3 litry na godzinę chodzenia samochodu
      na biegu jałowym, to moze warto zainwestowac w bilet miesięczny i jeździć
      autobusem ? Albo zainwestowac w automat, tam silnik sam wie co dla niego dobre
      i nie trzeba myslec za duzo;)

      K.
      ps. mam u siebie w ciezarówce wspomaganie kierownicy i hamulce pneumatyczne, o
      ile te drugie nie wymagają silnika do hamowania (nie chce mi sie tłumaczyc jak
      działają, ale troche inaczej od normalnych w osobowych, kto wie, ten wie, kto
      nie wie i tak nei zrozumie) o tyle kierownica bez wspomagania silnika przy
      kołach wysokości prawie półtora metra i szerokosci metr, nawet nie drgnie...
      • Gość: maruda Re: Kosztowne nawyki IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 07.12.02, 11:20
        Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

        > Tak sobie czytam, czytam, i mnie zgroza ogarnia,
        zjeżdżać na luzie z górki,
        > dojezdzac na luzie do skrzyzowania, hmm... zgłupienie
        społeczeństwa nowymi
        > wynalazkami postępuje.
        >

        Głos rozsądku.

        Cóż by tu dodać? Pomijając możliwość zgaśnięcia silnka,
        jazda na luzie jest bardzo niebezpieczna. Jeżeli zjeżdża
        się z górki z prędkością ok. 100km/h i pojawia się
        niebezpieczeństwo, to najczęściej mamy czas na mrugnięcie
        powiekami, bo na wrzucenie biegu już go nie starcza. W
        trudniejszych warunkach atmosferycznych jest to igranie
        ze śmiercią.

        Przykład znajomego taksówkarza: nadział się na stojącą za
        zakrętem lawetę, jadąc mercedesem na luzie.
        "Oszczędności" paliwowe kilku lata przeznaczył na remont
        chłodnicy, silnika, świateł i lakiernika.

        Warte napiętnowania jest jeszcze jedno niepokojące
        zjawisko: wiele osób wyobraża sobie, że jazda z góry i
        pod górę z tą samą prędkością odbywa się przy
        identycznych warunkach bezpieczeństwa i panowania nad
        pojazdem. Te osoby powinny natychmiast powtórnie
        przerobić program fizyki szkoły podstawowej.

    • Gość: irwain Re: Kosztowne nawyki IP: *.acn.pl / 10.71.8.* 07.12.02, 00:42
      Kiedy tak dostojnie toczę się z góry, a mój drążęk jest na całkowitym luzie,
      wtedy dopiero czuję cały komfort swojej Fabi. Kapelusz lekko zachodzi mi na
      oczy, nie słyszę podniesionych głosów nie wzruszają mnie żadne klaksony. Myślę
      sobie, za parę lat za parę kto to wie może kupię Octavię. Piszę te słowa do was
      z daleka, moje marzenia nie spełnią się, a przypomina o tym skromny krzyżyk
      przy drodze. Aleluja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka