Problem badziewiactwa w USA

IP: *.rrcnet.com 14.08.02, 08:20
Jako socjolog amator przeprowadzilem wczoraj badania
dotyczace badziewiactwa w USA.
Okazuje sie, ze posiadanie uzywanego samochodu jest tu
niemodne i jest raczej domena nizszych klas
spoleczenstwa. Inaczej niz w Polsce, gdzie jest duzo
imbecylow twierdzacych, ze samochod uzywany jest lepszy
od nowego. Tu by zostali wysmiani, ale coz, Polska to
jeszcze nie USA.
Dzis bede badal problem dresiarstwa, ale teraz ide
spac, bo juz nie widze na oczy (moze to ten metanol od
ruskich?).


Zbynio z Baltimore
    • Gość: Michael Re: Problem badziewiactwa w USA IP: 2.3.STABLE* / 172.20.30.* 14.08.02, 19:33
      Badziewiactwem jest leasingowanie nowego auta, lub kupowanie go na kredyt
      samochodowy...
      Po co ja np. mam kupowac nowy samochod, skoro do stacji kolejowej mam niecala
      mile przez piekny park, a samochod biore, jak pada deszcz? Predzej zarzne
      silnik jezdzac na tak krotkich dystansach...
      Jesli masz dom, to bierzesz home equity line i po klopocie i jeszcze masz zysk
      na podatku...
      Badziewiactwem jest leasingowanie nowego samochodu, ktorym mozesz przejezdzic
      tylko 12k mil rocznie. Nie dosc, ze placisz, jak za woly, to jeszcze auto nie
      jest Twoje... Tyle tylko, ze nie musisz nic (albo niewiele) na poczatek z
      wlasnej kieszeni wykladac. Ale koszty utrzymania, obowiazkowe przeglady,
      ograniczony roczny przebieg itp...
      Nie oceniaj ludzi po tym, jaki samochod posiadaja/kupuja, bo jest to raczej
      cecha ludzi ubogich (samochod jest dla nich wyznacznikiem pozycji spolecznej i
      luksusu) lub tez ubogich umyslowo...
      Twierdzenie, ze kupowanie samochodu uzywanego jest badziewiactwem jest takim
      samym badziewiactwem, jak twierdzenie ze kierowcy (wszyscy) BMW to dresy...
      Ja na przyklad przymierzam sie do kupna kolejnej Camry (tym razem dwuletniej)
      ponizej 20k przebiegu, cena okolo $7,000 mniej niz nowej. I pojezdze nia tyle
      samo, gdybym kupil nowa, czyli pewnie cztery lata. Wlasnie takiej, ktora jakis
      badziewiak leasingowal, musial o nia dbac (obowiazek) i w koncu sie jej
      pozbyl...
      I co, jestem badziewiakiem? Samochod certyfikowany przez Toyote, z gwarancja. I
      jeszcze dostane okolo $1,000 upustu, jesli go zalatwie deal przez credit union,
      gdzie mamy rachunek (ale nie na kredyt) lub tez przez AAA (American Automobile
      Association). Jeszcze mi go pod dom truckiem podwiaza i zabiora stary.
      Polacy, a wlasciwie Europejczycy oceniaja ludzi po tym, jaki samochod
      posiadaja. W Stanach tego az tak bardzo nie widze. Jesli juz kogos chcesz
      ocenic, to raczej patrz gdzie mieszka, a nie na to, czym jezdzi. Samochod jest
      rzecza codziennego uzytku...
      Tak, jak nie oceniasz ludzi na podstawie TV, pralki, czy lodowki...
      Pozdrawiam,



      • Gość: Jankes Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.broadcom.com 14.08.02, 21:17
        To wszystko jest tylko punkt widzenia.
        Ja leasingowalem samochod i bylem bardzo zadowolony.
        Teraz niestety musze kupic na wlasnosc gdyz robie za duzo kilometrow ale gdyby
        nie to leasing jest bez pudla.

        3 lata i kolejny nowy samochod.

        • Gość: Michael Re: Problem badziewiactwa w USA IP: 2.3.STABLE* / 172.20.30.* 14.08.02, 22:05
          Jankes,
          Oczywiscie, ze wszystko zalezy od punktu widzenia. Mnie po prostu denerwuja
          bardzo posty, ktore od razu oceniaja kogos i przylepiaja latke. Oczywiscie, ze
          jesli nie jezdzisz duzo, i nie boli Cie to, ze placisz co miesiac kilkaset $ na
          auto, ktore nie jest Twoje, i ktore wymienisz za dwa do max czterech lat, to
          leasing nie jest zly. Ja po prostu moge i korzystam z dobrodziejstw podatkowych
          i kupuje auto uzywajac do tego celu domu... Mid-size car stanowi mniej niz 5%
          wartosci domu, do tego moge odliczyc odsetki od podst. opodatkowania, jesli
          korzystam z home equity loan, wiec po co me leasing, czy cos innego. A co do
          nowego czy uzywanego, to przeciez sprawa gustu, a nie jakiegos domoroslego
          socjologa.
          • Gość: Jankes Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.broadcom.com 14.08.02, 22:15
            Michael,

            Mysle, ze zapominasz dyskutujesz z Polakami w Polsce albo wogole w Europie
            gdzie posiadanie samochodu ma troche inne znaczenie niz tu. Zeby uprzedzic
            odpowiedzi: nie uwazam tego za nic zlego, po prostu inna mentalnosc i tyle.
            Tutaj generalnie kupuje sie samochod zeby byl wygodny i wedlug gustu.
            Ma zawiezc od A do B i byc w miare bezpieczny. Normalni ludzie kupuja samochody
            nie po to zeby sasiad zazdroscil tylko wedlug widzimisie. To sie dopiero
            zmienia gdy ludzi stac na wyzszej klasy Merca itp. Wtedy czym jezdzisz swiadczy
            o Tobie. I to jest prawda wszedzie na swiecie. Natomiast to czy ja podjade moim
            5-cio letnim Accordem czy nowka BMW nie ma zupelnie znaczenia.
            W Europie kazda ryska na samochodzie to tragedia. Tutaj mnostwo samochodow
            jezdzi poobijanych. Kiedys sie przejmowalem ze ludzi otwierajac drzwi wala w
            moj i robia sie slady. Teraz mam to gdzies. Mam zamiar moja Honde potrzymac
            jeszcze pare lat a potem do dealera po cos nowego a ten w "trade".

    • Gość: azemski Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.electrolux-na.com 14.08.02, 20:52
      Niedokladnie. Samochody: jak drogie egzemplarze Marc, Jag, BM, Porsie podnosza
      status wlasciciela. Wszystko ponizej to tylko samochody.
      • Gość: Michael Re: Problem badziewiactwa w USA IP: 2.3.STABLE* / 172.20.30.* 14.08.02, 21:24
        Zalezy, kto je kupuje...
        Prezes np. Enronu ;-) nie bedzie jedzil jakas mid-size Camry np. tylko
        powiedzmy RR albo co najmniej MB S600...
        Rozmawiamy o "normalnych" ludziach, z normalnymi zarobkami - czyli powiedzmy
        srodkowe 80% populacji.
        Ale niewazne, nie chodzi o to, czy samochod jest nowy czy nie, tylko chodzi o
        to kretynskie podejscie do samochodu jako do przedmiotu oceny ludzi.
        Czy ktos, kto kupuje uzywany samochod, jest imbecylem? Tylko dlatego, ze uwaza,
        ze nie ma sensu wyrzucac pieniedzy w bloto na samochod, ktory tylko traci na
        wartosci, i ktory np woli zaoszczedzone w ten sposob pieniadze wlozyc w cos, co
        przyniesie dochod? Oczywiscie mowimy o kupnie samochodu uzywanego o takich
        samych lub bardzo zblizonych parametrach uzytkowych a nie o kupnie jakiegos
        zardzewialego trupa...
        Zaznaczam, ze nie twierdze, ze uzywane auta sa lepsze niz nowe, bo nie sa. Ale
        nazywanie kogos badziewiakiem tylko dlatego, ze kupuje auto uzywane, jest
        idiotyczne.
        No ale niewazne, i tak pewnych ludzi sie nie przekona, a walczyc z wiatrakami
        to szkoda czasu.
    • Gość: Ryszard Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.abo.wanadoo.fr 14.08.02, 21:30
      No, powiedzmy amator... Widze , ze po desperackich probach pomocy swojemu
      sasiadowi (rowny tobie glupol) stania sie dilerem skody, teraz powaznie badasz
      rynek samochodowy... Czy nic inteligentnego ci do tej kapuscianej paly nie
      przychodzi? R
    • Gość: Marek No to mamy amerykanska wersje Druida IP: *.atlanta-31-32rs.ga.dial-access.att.net 14.08.02, 22:13
      A kazdy jezdzi tym na co go stac i co mu potrzeba :) Jak bede bogaty to bede
      kupowal wylacznie nowe Ferrari i Maybachy. Ale za nim do tego dojdzie musze
      sie zadowolic uzywanymi.
      • Gość: Michael Re: No to mamy amerykanska wersje Druida IP: 2.3.STABLE* / 172.20.30.* 14.08.02, 22:16
        No wlasnie... Dobrze to podsumowales.
        Niepotrzebnie sie dalem wyprowadzic z rownowagi domoroslemu socjologowi...
      • Gość: Jankes Re: No to mamy amerykanska wersje Druida IP: *.broadcom.com 14.08.02, 22:17
        I to jest najzdrowsza zasada!
    • Gość: Hilary Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.dip.t-dialin.net 15.08.02, 00:58
      Nie rozumiem jednej sprawy.Jak sie ludziom oplaca
      3,4 lata pojezdzic samochodem i go sprzedac,by upic inny.
      To jest strata w ciagu tych paru lat paru do parunastu
      tysiecy $,ktore trzeba zaoszczedzic.Ja kupuje zawsze
      2-3 letni samochod (30-50%) tanszy i jezdze 8-10 lat.
      • Gość: Jankes Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.broadcom.com 15.08.02, 01:09
        Nie wszystko jest kwestia oszczedzania.
        Ja zarabiam po to zeby miec przyjemnosc a nie tluste konto.
        Proste.
        • Gość: ARAFAT Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.rapidnet.com 15.08.02, 02:08
          ZGadzam sie zjankesem i ja np. lubioe nowe auta i mam gdzies ze na tym strace.
          Strace bo chce i i do not care. Jak jedzies zna droga wycieczke zagraniczna to
          tez w sumie tracisz... A co masz z zycia? Znam takich co maja po dwa miliony US
          dolarow na koncie jezdza starym gratem z przed 20 lat maja 60 lat na karku i
          pracuja 20 godzin dziennie. I tak pojda do gleby i co z pieniedzmi? Zabiora ze
          soba? Ja tez pojde do gleby tyle ze moje zycie byloby wtedy bardziej
          efektywne...
          Pozdrawiam wszytkich zazdrosnikow co nie kupia sobie nigdy nowego auta i nie
          beda wiedzieli ze to nie jest glupie...
          Pozdrawiam ARAFAT
          • Gość: Marcel Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.reshall.umich.edu 15.08.02, 05:48
            Gość portalu: ARAFAT napisał(a):
            > Znam takich co maja po dwa miliony USdolarow na koncie jezdza starym
            > gratem z przed 20 lat maja 60 lat na karku i pracuja 20 godzin
            > dziennie. I tak pojda do gleby i co z pieniedzmi? Zabiora ze soba?

            Spoko, pewnie wierza w reinkarnacje i chca sobie zasluzyc na lepsze przyszle
            zycie.

            Carpe diem!!!
            marcel
            • Gość: Darek Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.eyrkonaeac01.dialup.ca.telus.com 15.08.02, 15:22
              Za mlodu musialem nosic uzywane ciuchy po starszym bracie,kuzynach itp,w wojsku
              to tylko wyjsciowka byla nowa,o! i buty,reszta uzywane.
              Nazeczona,pozniej zona tez niestety-wczesniej uzywane.
              Pierwszy samochod-uzywany.(o-i to bardzo).
              Zycie jest krotkie, moze wreszcie mi sie cos nalezy nowego,tylko dla mnie,
              nowego i przez nikogo nie uzywanego.Wiec,od 1 . 1/2 roku mam.Niczym sie nie
              przejmuje,tylko wlewam benzyne i jade.I to doslownie,auto ma 23000km i tylko
              raz otwozylem maske-z ciekawosci zeby zobaczyc jak te 3.0L wyglada. Popatrzylem
              i zamknalem.Olej i inne plyny sa wymieniane/uzupelniane co 3-y miesiace u
              dealer'a.Jak pewnego dnia auto mnie zawiedzie-jedna odpowiedz-ROZWOD!!!
              Samochod kupuje dla siebie wiec 75% mojej uwagi jest skupiona na wnetrzu
              auta,czyli latwosc w obsludze i wygoda jazdy,reszte 25% na wyglodzie
              zewnetrzym,przeciez ja sie nie widze jak jade,a co sasiad o mnie mysli to mam
              gdzies.
              Jedyna rzecz o ktora nie dbam,czy bedzie nowa,stara ,drewniana,czy papierowa-to
              moja trumna.To najwieksza glupota,zeby zaimponowac- tak, znowu ten sasiad sie
              nasuwa na mysl.
              Wiec,kazdy ma swoje sposoby na wydawanie ciezko zarobionych pieniedzy.Ja na
              stare lata wybralem sobie swoja droge-polubilem poprostu rzeczy nowe,narazie
              mnie stac,jak bedzie pozniej to zobaczymy.Powodzenia wszystkim.Darek.
    • Gość: robert Re: Problem badziewiactwa w USA IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 15.08.02, 14:50
      Jak się jeździ takim badziewiem jak w USA, to nic dziwnego, że to nikogo nie
      fascynuje.
      O!
      • Gość: is300 Micheal, Jankees i Darek IP: *.dyn.optonline.net 15.08.02, 19:23
        Jestem z wami w 100%.
        Widac ze rowni jestescie, i macie pojecie o zyciu w Ameryce.
        Niektozy to widac gowno wiedza i pisza glupoty.
        Wszystko co bylo w waszych watkach jest tak jak jest, nic nie dodane nic nie
        odjete.
        Powiem jeszcze raz, w Ameryce ludzie sie nie martwia o swoje auta, nie wazne
        jak one wyglada, wazne ze im sie podoba. W Polsce ludzie bardziej probuja
        szpanowac, swoimi "furami". W stanach auto to tak jak w polsce Express do
        kawy.
        • Gość: azemski Re: Micheal, Jankees i Darek IP: *.electrolux-na.com 15.08.02, 19:43
          Gość portalu: is300 napisał(a):

          > Jestem z wami w 100%.
          > W stanach auto to tak jak w polsce Express do
          > kawy.

          Oj nieprawda. Dla niektorych to nawet mniej niz express do kawy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja