letalin
24.08.02, 09:18
Wyszedłem sobie po pracy i patrząc z daleka na samochód już mi coś nie grało.
Stwierdziłem , że próg mam wgnieciony i to dosyć paskudnie. Na placu gdzie
parkuję jeżdżą wózki widłowe i pewnie jeden mnie zahaczył robiąc na ślepo
jakiś piruet. Nie mam świadków, nie było już nikogo, kierowcy wózków
spakowali już manele. Spieszyłem się i odjechałem nie dociekając kto mnie tak
urządził. Mam szansę na jakieś zadośćuczynienie za te szkody? Uszkodzenie
jest takiego rodzaju, że nie mogłem go spowodować sam.