Gość: Mała M.
IP: *.poznan.dialup.inetia.pl
13.09.02, 16:54
Przytrafiła mi się dziś niesłychana sprawa: otóż oddałam samochód do serwisu
do drobnej reperacji (okno sie nie zamykało). Miałam go odebrać o 15. Kiedy
pojawiłam się o 15.25, samochodu nie było. Na moją zdziwiona minę wyjaśniono
mi, że mechanicy sprawdzają zawieszenie, bo coś im stukało, i pojechali na
wyboistą drogę. Byłam trochę zdziwiona, bo ani ich o to nie prosiłam, ani im
na to nie pozwoliłam. Po 10-15 min. samochód był z powrotem. Wysiedli z niego
dwaj mechanicy - jeden z wielką siatką jabłek. Kiedy chciałam schować rower
dziecka do bagażnika, okazało się, że bagażnik jest pełen po brzegi jakichś
butli po olejach. Na pytanie szefa: Co to jest?, mechanik odpowiedział: To są
nasze butle. I juz samo to mogłoby stanowić powód do wielkiego niezadowolenia
klienta, jakim jestem dla tego garażu.
Ale to nie wszystko. W drodze powrotnej, na szczęście niedaleko domu,
przestała działać skrzynia biegów. Tak po prostu. Można wrzucić wszystkie
biegi, ale samochód nie reaguje. Nigdy nie mieliśmy problemów ze skrzynią
biegów w tym samochodzie. Dodam też, że nasze Renault jest świeżo po
przeglądzie właśnie w tym garażu (jakiś miesiąc temu).
Kpina, prawda?
Proszę mi powiedzieć, czy słusznie myślę, że mam prawo domagać się darmowej
naprawy tej nieoczekiwanej usterki?
Chciałabym sie również dowiedzieć, co zrobić w przypadku odmowy takiej
naprawy? Napisać skargę? Gdzie? Czy też posunąć się do innych kroków?