tf2005
07.10.05, 12:47
Witam
Dwa wątki równolegle, dotyczące tego tematu, pełne są zaciekłości i brak tam
refleksji i spokojnego spojrzenia.
Tysiące, dziesiątki tysięcy ofiar - temat, który zasluguje na poważne
traktowanie. Nawet na tym forum. Temat nie zasługuje na łatwe wnioski, łatwe
usprawiedliwienia, banalne recepty.
Dwa są skrajne podejscia:
- styl lepperowski: wszystkiemu są winne "polskie drogi"
czyli "politycy", "urzędnicy", "złodzieje". I jeszcze drogowcy i policja.
Balcerowicz musi odejśc, oczekuje się znajomego hasła po obejrzeniu kilku
postów.
- styl kaznodziei: wszystkiemu są winni głupi niemoralni kierowcy, którzy
lubią zabijaż i być zabijanymi.
Takie opinie zdają się na tym forum w tych wątkach przeważać.
Proponuję spokojną dyskusję bez zacietrzewienia, z wysłuchiwaniem rzeczowych
argumentów i odpowiadaniem przy stosowaniu rzeczowych argumentów.
Na początek tekst Wotura i moj do niego komentarz zawarty w równoległym
wątku, tak zaśmieconym inwektywami, że traci się ochotę na uczestniczenie.
Worur napisał:
Witam
Pozwólcie, że przynudzę, starając się spojrzeć na sprawę bez angażowania
emocji. Acha, żeby nie było wątpliwości, to ja jestem za budową autostrad i
lubię szybko jeździć a często muszę się przemieszczać na długich dystansach.
A teraz przynudzanie.
Ruch drogowy, to proces w którm biorą udział pojazdy o dającym się
stystycznie
opisać rozkładzie właściwości i ilości, sterowanie przez "regulatory"
(kierowców) o dających się też statystycznie ując rozkładzie cech, w
środowisku
(drogi), które też mogą być odpowiednio statystycznie zdefiniowane.
Wypadki, czyli kolizje między pojazdami i/lub elementami środowiska, to
sytuacje, w których odpowiednie odległoci mają wartości ujemne, przy czym
osiągane w takiej sytucji przyśpieszenia definiują skutki wypadku (stłuczka
czy
masakra).
W procesie tym występują zakłócenia w postaci statystycznie dających się ując
przypadkowych zmian właściwości środowiska (dziura w jezdni, zmiana
przyczepności, podmuch wiatru, konar na jezdni, podmuch wiatru), oraz zmian
własciwości pojazdu (pęknięcie opony, urwania się stabilizatora itp) a także
zmian właściwości regulatora (zaśnięcie, zmęczenie lub dekoncentracja
kierowcy,
błędna ocena sytuacji na skutek emocji spowodowanych obecnością na siedzeniu
pasażera seksownego osobnika płci odmiennej itp).
Opisany wyżejz grubsza proces proces można modelować komputerowo, co się
oczywiście robi przy różnych założeniech.
Zmiany właściwości środowiska, pojazdów, kierowców - wpływają na ilośc
kolizji.
"Polepszenie" właściwości środowiska bez zmiany pozostałych właściwości
zmniejsza ilość kolizji, ale nie zawsze i nie każde polepszenie!
To samo dotyczy efektów "polepszenia" niektórych właściwości kierowców i
pojazdów!
Zmniejszenie średniej ptędkości poruszających się pojazdów ZAWSZE powoduje
zmniejszenie się ilości kolizji i ich skutków.
Takie są wyniki symulacji - i proszę z tym nie dyskutować inaczej, jak przez
przytoczenie wyników swojej własnej symulacji lub innej symulaci.
I mam do szanownych dyskutantek i dyskutantów pytani: czy wyniki tych
saymulacji uanajecie za bzdurne przelewanie z pustego w próżne, czy może w
realnym świecie ruchu drogowego widzicie jakieś podobne zależności ? jak tak,
to jakie. Ja widzę.
Pzdr.
W
dc99 napisał:
>
> I można było by się z tego śmiać gdyby nie to że takie pseudonaukowe
symulacje
> są świetnym usprawiedliwieniem dla urzędasów, którzy zamiast budować
bezpieczne
> ...
TF2005 napisał:
Tak się składa, że znam wiele modeli zymulacyjnych ruchu drogowego,
stosowanych
i wykorzystywanych w wielu krajach do rozwiązywania praktycznych zadań.
Model,
opisany przez Wotura jest typowy i tego typu symulacje są bardzo przydatne i
owocne, oczywiście nie są one adresowane ani wykonywane dla potrzeb i
możliwości intelektualnych nieprzygotownych intelektualnie osób.
Interesujący jest właśnie niejednoznaczny wpływ zmian różnych parametrów
procesu, w zestwieniu z jednoznacznym (w symulacji) wpływm prędkości.
Zmniejszanie prędkości nie daje przy tym żadnych optimów, co jest oczywiste i
czego można oczekiwać, ale jej zwiększanie we wszystkich warunkach powoduje
wkraczanie dla pewnych prędkości w obszar szybkiego przyrostu ilości i
skutków
kolizji.
To zresztą było wynikiem analiz na długo przed zaistnieniem możliwości
symulacji komputerowych. Amerykańskie 55 mph na autostradach nie wzęło się
było
kiedyś z sufitu, jak byśmy pewnie byli skłonni myśleć. Tak jak nie z sufitu
jest 50km/h w terenie zabudowanym w większości krajów.
A dla zobrazowania realnego ale właśnie niejednoznacznego wpływu zmiany
parametrów procesu na ilośc kolizji
może posłużyć niejedna ulica w polskim mieście, gdzie poszerzenie i
ulepszenie
nawierzchni spowodowało - o dziwo - wzrost ilości wypadków (autentyczne,
udokumentowane). Co nie jest argumentem przeciw polepszaniu stanu dróg, tylko
być może tematem zupełnie innej dyskusji...
Natomiast opowiadania o bzdurnym ograniczeniu 40 km/h i panu Zenku opartym na
łopacie, o gliniarzach czających się z suszarkami itd - jest tyleż prawdziwe,
co i należące do innego poziomu dyskusji.
TF