Dodaj do ulubionych

Jazda w gorach

IP: *.atlanta.ga.us 31.12.02, 13:27
Wlasnie wrocilem z wyprawy w Smoky Mountains.
Zauwazylem ciekawa rzecz - wielu kierowcow nie zdaje
sobie sprawy z tego ze jazda 20 kilometrow na hamulcu
musi sie skonczyc powaznymi uszkodzeniami. Jedzie sie
za takimi mistrzami kierownicy i najpierw czuje sie
smrod palonych hamulcow i gum, potem dym a w koncu gosc
staje w najbardziej nieodpowiednim miejscu, gdzie
ominiecie go graniczy z cudem. Musialem sie przeprawic
droga US441 w poprzek Smoky's - droga sie wspina na
prawie 2 km do gory na przestrzeni jakis 20 km a
nastepnie spada spowrotem w dol.
Obserwuj wątek
    • Gość: pepe Re: Jazda w gorach IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 31.12.02, 14:03
      No niestety, jest to dosyć powszechne zjawisko także w Europie. Nie wiem skąd
      się bierze taka ostentacyjna niechęć do zrozumienia zasad funkcjonowania kilku
      podstawowych mechanizmów jakie występują w samochodach. Tej wiedzy nie zastąpi
      ABS, ESP, poduszki i różne inne udogodnienia (nie jestem wrogiem tych
      urządzeń!). Za to po takiej przygodzie w górach można poskarżyć się jaki to zły
      samochód dana firma sprzedaje, psują mu się hamulce a w dodatku nie chce jechac
      pod górę na 5 biegu :) Może trochę przesadzam, ale uważam, że jazda warunkach
      górskich naprawdę może wiele nauczyć każdego, niedobrze gdy ludzie uparcie wolą
      stwarzać zagrożenie, bez krzty chęci zrozumienia jak naprawdę działa samochód.
    • marekggg Re: Jazda w gorach 31.12.02, 18:13
      a jak z automatami? napewno sie nadaja do jazdy w miescie, ale w gorach - jak
      to dzila, szczegolnie zjazdy
      • Gość: 130rapid Żaden problem IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 31.12.02, 18:19
        Włączasz tryb "3", "2", a jak bardzo stromo "1" i przy nodze zdjętej z gazu
        silnik pięknie hamuje.
        Najgorzej to mają właściciele dwusuwów! (chociaż niewielu już zostało).
        • Gość: Marek Nie do konca IP: *.atlanta.ga.us 31.12.02, 18:25
          Problem w tym ze praktycznie zaden automat nie ma blokady
          1 i 2 biegu. Przez to cala energia przechodzi przez pompe
          = plyn sie grzeje. W koncowym efekcie mozna przegrzac i
          zatrzec skrzynie. Po tej wycieczce musze chyba zmienic
          plyn bo trzy dni nic tylko jezdzilem gora-dol.
          • Gość: 130rapid Re: Nie do konca IP: *.visp.energis.pl 31.12.02, 19:29
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Problem w tym ze praktycznie zaden automat nie ma blokady
            > 1 i 2 biegu. Przez to cala energia przechodzi przez pompe
            > = plyn sie grzeje. W koncowym efekcie mozna przegrzac i
            > zatrzec skrzynie.

            Ta sama analogia jak przy zbyt długiej jeździe Fordem Taurusem z szybkością
            przekraczającą maksymalną licznikową 85 mph?
            • Gość: Acura Re: Nie do konca IP: *.sympatico.ca 31.12.02, 21:41
              Dlatego tez ludzie eksploatujacy pojazdy w trudnych warunkach montuja chlodnice
              oleju, pozostalym zaleca sie odrobine zdrowego rozsadku.
          • devote Re: Nie do konca 01.01.03, 06:20
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Problem w tym ze praktycznie zaden automat nie ma blokady
            > 1 i 2 biegu. Przez to cala energia przechodzi przez pompe
            > = plyn sie grzeje. W koncowym efekcie mozna przegrzac i
            > zatrzec skrzynie. Po tej wycieczce musze chyba zmienic
            > plyn bo trzy dni nic tylko jezdzilem gora-dol.


            w moim Jetta VR6 automat jest chlodnica oleju od skrzyni biegow
            wyglada jak maly intercooler na dole z lewej strony za zderzakiem
            powietrze dochodzi dolnym wlotem
      • devote Re: Jazda w gorach 01.01.03, 06:16
        marekggg napisał:

        > a jak z automatami? napewno sie nadaja do jazdy w miescie, ale w gorach - jak
        > to dzila, szczegolnie zjazdy



        tak samo jak manualem
        jak jest stromy i dlugi zjazd to redukujesz i jedziesz na dany biegu
    • Gość: Jasio Re: Jazda w gorach IP: *.proxy.aol.com 01.01.03, 03:59
      Widze, ze "experci" nie jezdza zbyt czesto w gorach na "tamtym" kontynencie.
      Jakby jezdzili, to by zauwazyli, ze czeto przy zjezdzie, na zakrecie, odlacza
      sie od szosy piaszczysta prosta droga pnaca sie przez kilkaset metrow w gore.
      Jest to tzw "run away". W przypadku utraty zdolnosci hamowania przy dlugich
      zjazdach, droga ta sluzy do wytracenia szybkosci pojazdu. Warto o tym wiedziec
      i rozejzec sie za czyms takim, bo nawet najlepszemu expertowi, probujacemu
      hamowac silnikiem, zgodnie z teoria nauki jazdy , moga "wysiasc" prawdziwe
      hamulce przy kilkunastu kilometrach stromego zjazdu.
      Pozdrowienia
      • devote Re: Jazda w gorach 01.01.03, 06:31
        wogole nie na temat

        run away nie sluzy ludziom do zjazdu z gor tylko w razie awarii auta itp
        to jest takie zabezpieczenie jak auto odmowi posluszenstwa

        tak samo moge powiedziec ze na autostradach mamy barierki aby nie wypasc z
        autostrady do lasu lub w drzewo.

        co to ma do techniki jazdy?nic
        • Gość: Jasio Re: Jazda w gorach IP: *.proxy.aol.com 01.01.03, 09:38
          A co do techniki jazdy, to dodam tylko, ze na dobrej drodze prowadzacej przez
          gory jedzie sie dopuszczalna maksimalna stala szybkoscia. Jest to zwykle 100-
          120 km/godz. Przy tej szybkosci praktycznie mozliwe jest hamowanie silnikiem na
          4-tym biegu, a to niewiele daje. Jak wrzucisz 2-ke masz murowane rozwalenie
          silnika na skutek zbyt szybkich obrotow. No i niestety uzycie hamulca od czasu
          do czasu staje sie koniecznoscia.
          Co polecam? Ostrzejsze przyhamowanie i odpuszczenie hamulca na pare chwil dla
          ochlodzenia okladzin, aby nie przegrzac plynu w cylinderkach.
          Wszystkiego najlepszego dla ekspertow od jazdy w gorach (i nie tylko)
          • Gość: Marek Re: Jazda w gorach IP: *.norcross-06rh16rt.ga.dial-access.att.net 01.01.03, 18:36
            W teorii lekkie hamowanie ciagle i ostre hamowanie co pewien czas powinny
            mniej-wiecej tak samo rozgrzewac hamulce (ilosc energii jaka sie wydzieli jest
            taka sama). W praktyce jak klocki sa przy tarczach, to chlodzenie jest
            trudniejsze = hamulce sie szybciej nagrzewaja. Wiec lepiej przyhamowac ostro
            co pewien czas. Ja w kazdym razie gdy jade np. z gorki gdzie jest ograniczenie
            do 65 MPH (czyli jedzie sie 75 MPH) to zwykle jade w ten sposob - rozpedzam
            sie do 80 MPH i przyhamowiuje do 60 MPH. I tak w kolko. Jezeli wymaga to za
            czestych interwencji hamulcem to wrzucam trojke.

          • Gość: ja Re: Jazda w gorach IP: *.ipt.aol.com 01.01.03, 18:50
            Gość portalu: Jasio napisał(a):

            > A co do techniki jazdy, to dodam tylko, ze na dobrej drodze prowadzacej przez
            > gory jedzie sie dopuszczalna maksimalna stala szybkoscia. Jest to zwykle 100-
            > 120 km/godz.


            ale glupoty wypisujesz
            kazda droga i kazda gora jest inna wiec inna technika jazdy.
            wszystko zalezy od tego jaka jest droga,jej stan,jakie ostre zakrety,jaki
            stromy jest podjazd lub zjazd itd...

            120 to se mozna jechac na autostradzie lub jakies drodze szybkiego ruchu
            przechodzacej przez teren gorzysty a nie na drogach w gorskich

            a ten tu wypisuje ze trzeba jechac 100-120 w gorach
          • Gość: atomski Re: Jazda w gorach IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 18:51
            Gość: pepe 31-12-2002 14:03 odpowiedz na list odpowiedz cytując

            „No niestety, jest to dosyć powszechne zjawisko także w Europie. Nie
            wiem skąd
            się bierze taka ostentacyjna niechęć do zrozumienia zasad
            funkcjonowania kilku
            podstawowych mechanizmów jakie występują w samochodach. Tej wiedzy nie
            zastąpi
            ABS, ESP, poduszki i różne inne udogodnienia (nie jestem wrogiem tych
            urządzeń!).”

            -Domyślam się ,ze nie masz żadnego z tych urządzeń ? Ja byłbym skłonny
            natomiast dać zakaz wjazdu w tereny górzyste- przy trudnej pogodzie- samochodom
            przynajmniej bez ABS .
            Łatwo mi ,bo ja z kolei mam : ))))
            Zjeżdżanie na silniku to normalka . Hamowanie na silniku (gdy wiesz ,ze
            jedziesz za szybko ) wcale jednak nie musi ci uratowac dupska . Ów szeroko
            pojęty „silnik” nie czuje jaką ty masz w tej chwili przyczepność. O poslizg,
            utratę kontroli trudniej niż przy pedałowaniu hamulcem ,ale do owych cudeniek
            elektronicznych ,które raczysz tolerować ,to droga baaaaardzo długa .
            Często droga jaką dzieli uratowanie życia lub jego utrata.



            „Za to po takiej przygodzie w górach można poskarżyć się jaki to zły
            samochód dana firma sprzedaje, psują mu się hamulce a w dodatku nie
            chce jechac
            pod górę na 5 biegu :) Może trochę przesadzam, ale uważam, że jazda
            warunkach
            górskich naprawdę może wiele nauczyć każdego, niedobrze gdy ludzie
            uparcie wolą
            stwarzać zagrożenie, bez krzty chęci zrozumienia jak naprawdę działa
            samochód.”

            -Opowiedz mi jak działa samochód ,a powiem Ci kim jesteś : )))

            Co sądzisz o zagrożeniu powodowanym przez samochód bez ABS-u w górach i tym co
            ciągle naciska hamulce ,ale ma ABS ???
            Ostatecznie ,kto w górach przeżywa większy stres i jest powolniejszy ??
            Domyślam się jednak ,ze jesteś jak ten Carlos Sainz i ABS to raczej Ci
            przeszkadza .Tylko ,ze w warunkach drogowych nie ma miejsca na ścinanie
            zakretów i bujanie się w uślizgu po obu pasach .
            To by znaczyło jednak ,ze jesteś ze swoim hamowaniem silnikiem zawalidrogą
            (specjalnie przejaskrawiłem )???
            No widzisz ,a tak łatwo przyszło Tobie ( i założycielowi wątku )pouczanie
            innych : )))

            p.s.
            Powyzszy opis dotyczy warunków zimowych w górach ,gdy wszyscy mają
            zimówki ,nikt nie używa łąńcuchów (ABS –wariuje po nałożeniu łańcuchów ,ale
            wtedy wystarczy wyjąć bezpiecznik : )
            • Gość: OLO I Re: Jazda w gorach IP: *.chello.pl / *.chello.pl 01.01.03, 20:48
              bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl - ??? A co to za góry, kręte drogi? Jedziesz dwa razy w roku na narty i na wakacje i na każdym zakręcie świecisz "stopami" bo "o jejku zakręt!" I co z tego że masz ABS i inne cuda, jak żaden z Was nie potrafi jechać RÓWNO i przed zakrętem tylko zdjąć nogę z gazu, żeby auto samo zwolniło. Potem jedzie taka kolumna 40kmh bo wszyscy straszą sie i oświetlają sobie drogę "stopami". A co gdy zjazd ma 20, 30 km? (Są takie, może nie w Polsce). Chyba musisz mieć proteze zamiast nogi żeby deptać hamulec nonstop. BTW na Słowacji koło B. Bystrzycy albo Zwolenia jest nawet znak nakazujący ciężarówkom zjazd na 2 biegu. Ktoś chyba pomyślał zanim go tam postawił (analogiczna czynność w osobowych).

              Nie piszę o królach zakopianki turlających się lewym pasem, robiących w/w numery, ani takich co na 5tce chcą dojechać do Zakopca lub Krościenka.

              Mam często niezły ubaw na trasie Mszana - Krościenko widząc jak sobie sami sprawiają powyższą mordęgę. To jest bardziej męczące, poza tym jak ci sie noga z hamulca omsknie to ci nic już nie pomoże, a hamowanie silnikiem daję stałą kontrolę nad autem.
              • Gość: atomski Re: Jazda w gorach IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 01:33
                Gość portalu: OLO I napisał(a):

                > bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl - ??? A co to za góry, kręte drogi? Jedziesz dwa
                raz
                > y w roku na narty i na wakacje i na każdym zakręcie świecisz "stopami" bo "o
                je
                > jku zakręt!" I co z tego że masz ABS i inne cuda, jak żaden z Was nie potrafi
                j
                > echać RÓWNO i przed zakrętem tylko zdjąć nogę z gazu, żeby auto samo
                zwolniło.
                > Potem jedzie taka kolumna 40kmh bo wszyscy straszą sie i oświetlają sobie
                drogę
                > "stopami". A co gdy zjazd ma 20, 30 km? (Są takie, może nie w Polsce).
                Chyba
                > musisz mieć proteze zamiast nogi żeby deptać hamulec nonstop. BTW na Słowacji
                k
                > oło B. Bystrzycy albo Zwolenia jest nawet znak nakazujący ciężarówkom zjazd
                na
                > 2 biegu. Ktoś chyba pomyślał zanim go tam postawił (analogiczna czynność w
                osob
                > owych).
                >
                > Nie piszę o królach zakopianki turlających się lewym pasem, robiących w/w
                numer
                > y, ani takich co na 5tce chcą dojechać do Zakopca lub Krościenka.
                >
                > Mam często niezły ubaw na trasie Mszana - Krościenko widząc jak sobie sami
                spra
                > wiają powyższą mordęgę. To jest bardziej męczące, poza tym jak ci sie noga z
                ha
                > mulca omsknie to ci nic już nie pomoże, a hamowanie silnikiem daję stałą
                kontro
                > lę nad autem.


                -proponuję jeszcze raz ,dokładnie przeczytać mój post ,zamiast podniecać się IP
                -co miałes z interpretacji wierszy w podstawówce ??
            • Gość: młody Re: Jazda w gorach IP: *.acn.pl 01.01.03, 22:46
              Gość portalu: atomski napisał(a):

              Ja byłbym skłonny
              > natomiast dać zakaz wjazdu w tereny górzyste- przy trudnej pogodzie-
              samochodom
              > przynajmniej bez ABS .

              bzdura na temat której nawet nie należy dyskutować

              > Łatwo mi ,bo ja z kolei mam : ))))

              a co to ma do rzeczy?

              Ów szeroko
              > pojęty „silnik” nie czuje jaką ty masz w tej chwili przyczepność. O
              > poslizg,
              > utratę kontroli trudniej niż przy pedałowaniu hamulcem

              czyli mimo iż silnik "nie czuje" to jednak dzięki hamowaniu nim
              "o utratę kontroli i poślizg trudniej niż przy pedałowaniu hamulcem"

              zgadzam się

              >
              > Co sądzisz o zagrożeniu powodowanym przez samochód bez ABS-u w górach i tym
              co
              > ciągle naciska hamulce ,ale ma ABS ???

              przeceniasz działanie ABS-u, dlatego może stawiasz taki opór...

              > Ostatecznie ,kto w górach przeżywa większy stres i jest powolniejszy ??

              jeśli się uprzeć to Ty(każdy mieszający ci to udowodni) ale ja w
              przeciwieństwie do Ciebie(jak się okazuje) nie narażam już
              życia szalejąc po drogach publicznych


              Tylko ,ze w warunkach drogowych nie ma miejsca na ścinanie
              > zakretów i bujanie się w uślizgu po obu pasach .

              oto obrazek jaki maluje się przed oczyma atomskiego, cóż każdy ocenia po sobie
              a ponieważ w górach jedzie na wysokim biegu z górki i spowalnia hamulcami swój
              pojazd to właśnie w obawie przed zewnętrzną drogi ścina zapewne zakręty...ale
              jak mu ktoś nie pokaże to się nie dowie...ABS zrobi za niego wszystko

              > No widzisz ,a tak łatwo przyszło Tobie ( i założycielowi wątku )pouczanie
              > innych : )))

              jak już mówiłem, chyba lepiej nic nie pisać bo każda uwaga odbierana jest jako
              napaść i najgorsze oszczerstwa...szkoda...ankieta o polskich kierowcach się
              kłania

              bywaj zdrów
              • Gość: atomski Re: Jazda w gorach IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.03, 01:44
                Gość portalu: młody napisał(a):

                > Gość portalu: atomski napisał(a):
                >
                > Ja byłbym skłonny
                > > natomiast dać zakaz wjazdu w tereny górzyste- przy trudnej pogodzie-
                > samochodom
                > > przynajmniej bez ABS .
                >
                > bzdura na temat której nawet nie należy dyskutować

                Pozwoliłeś ,by świat Ci uciekł .To pewnie nie powód do zmartwień ,ale żeby być
                z tego dumnym ??????????????


                > Ów szeroko
                > > pojęty „silnik” nie czuje jaką ty masz w tej chwili przyczepno
                > ść. O
                > > poslizg,
                > > utratę kontroli trudniej niż przy pedałowaniu hamulcem
                >
                > czyli mimo iż silnik "nie czuje" to jednak dzięki hamowaniu nim
                > "o utratę kontroli i poślizg trudniej niż przy pedałowaniu hamulcem"
                >
                > zgadzam się
                >
                > >
                > > Co sądzisz o zagrożeniu powodowanym przez samochód bez ABS-u w górach i ty
                > m
                > co
                > > ciągle naciska hamulce ,ale ma ABS ???
                >
                > przeceniasz działanie ABS-u, dlatego może stawiasz taki opór...

                Oczywiście ABS ,ASR ,EBD i wiele wiele innych literowych kombinacji :)nie
                uratuje tyłka jak ktoś zasuwa na zakręt pod kątem 90 stopni 100 na godzinę .
                Te wszystkie literki natomiast brutalnie przenoszą granicę ludzkiego błędu w
                strefy "do odratowania" .
                Fakt ,ze zabijają przyjemnośc jazdy .

                > > Ostatecznie ,kto w górach przeżywa większy stres i jest powolniejszy ??
                >
                > jeśli się uprzeć to Ty(każdy mieszający ci to udowodni) ale ja w
                > przeciwieństwie do Ciebie(jak się okazuje) nie narażam już
                > życia szalejąc po drogach publicznych

                To było złośliwe .Wybacz. Cholera ,ty też wyczytałes ,ze zjeżdzam na hamulcu ???


                > Tylko ,ze w warunkach drogowych nie ma miejsca na ścinanie
                > > zakretów i bujanie się w uślizgu po obu pasach .
                >
                > oto obrazek jaki maluje się przed oczyma atomskiego, cóż każdy ocenia po sobie
                > a ponieważ w górach jedzie na wysokim biegu z górki i spowalnia hamulcami
                swój
                > pojazd to właśnie w obawie przed zewnętrzną drogi ścina zapewne zakręty...ale
                > jak mu ktoś nie pokaże to się nie dowie...ABS zrobi za niego wszystko

                : )))))))))))))))))))))))

                > > No widzisz ,a tak łatwo przyszło Tobie ( i założycielowi wątku )pouczanie
                > > innych : )))
                >
                > jak już mówiłem, chyba lepiej nic nie pisać bo każda uwaga odbierana jest
                jako
                > napaść i najgorsze oszczerstwa...szkoda...ankieta o polskich kierowcach się
                > kłania
                >
                > bywaj zdrów

                Nieeeeee . Zupełnie nie tak . Cykl watków o sposobie jazdy ,hamowaniu silnikiem
                miał ośmieszyć i pokazać jakimi to lamerami są ci co nie hamują silnikiem .
                To była czysta i małomerytoryczna złosliwość.
                Podpiąłęs się z przyjemnoscią pod ten nurt : ))))))))

                Pozdrawiam .


                p.s. Dziś kolezanka w pracy powiedziała ,ze wczoraj Espero jej szwagra ni stąd
                ni zowąd stanęło (to może być pasek rozrzadu ) . Jutro będę wiedział czy to
                to .
                Na razie wiem ,ze szwagier był tuż przed wymiana paska i był miłosnikiem
                hamowania silnikiem : ))))))))
                • Gość: RK Re: Jazda w gorach IP: 213.186.69.* 03.01.03, 09:16
                  Bezmózgowcom ABS i tak nie pomoże. Przejeżdżałem zimą przełęcz salmopolską
                  (śnieg ubity) samochodem bez ABS (oczywiście mająć zimówki) a w rowach leżały
                  samochdu z ABS (chyba, że w Vectrze B nie ma go seryjnie montowanego). W górach
                  przede wszystkim - oprócz założonych zimówek - trzeba myśleć, przewidywać i
                  znać możliwości samochodu. A dzięki m.in. umiejętnemu hamowaniu silnikiem i
                  doborze odpowiednich biegów wjechałem i zjechałem 8.letnim Polonezem z trzema
                  osobami 1996 z Tiefenbachfernen (lodowiec w Soelden. Parking był na ok. 2800 m
                  np m). Spadki 13%. Znajomy spalił wtedy hamulce w UNO.
                  POZDR.
                • Gość: młody Re: Jazda w gorach IP: *.acn.pl 03.01.03, 11:49
                  > Pozwoliłeś ,by świat Ci uciekł .To pewnie nie powód do zmartwień ,ale żeby
                  być
                  > z tego dumnym ??????????????

                  masz na myśli że nie mam ABS-u i syst. kontroli trakcji i paru innych?
                  i tak i nie w służbowym autku mam jak to się brzydko mówi full wypas,
                  natomiast w prywatnym jest ABS z możliwością wyłączenia...mam porównanie
                  i wiem o czym mówię

                  > To było złośliwe .Wybacz. Cholera ,ty też wyczytałes ,ze zjeżdzam na
                  hamulcu ??

                  jeśli gdzieś przeoczyłem to przeproszę...nie popierasz hamowania silnikiem
                  to mimo wszystko musisz jakoś wyhamować jadąc z górki...stopami? :)


                  > Nieeeeee . Zupełnie nie tak . Cykl watków o sposobie jazdy ,hamowaniu
                  silnikiem
                  > miał ośmieszyć i pokazać jakimi to lamerami są ci co nie hamują silnikiem .

                  ja to widzę inaczej, ekstremalny przypadek to hamowanie z równoczesnym
                  wciśnięciem sprzęgła, jeśli ktoś tak robi to jest sporym zagrożeniem na drodze
                  a drogę hamowania wydłuża nawet o kilka metrów....czy zwrócenie takiemu
                  człowiekowi uwagi i wskazanie lepszego sposobu to "czysto niemerytoryczna
                  złośliwość"?

                  pozdrawiam
      • Gość: Jasio Re: Jazda w gorach IP: *.proxy.aol.com 01.01.03, 23:00
        Jak ktos zauwazyl, drogi gorskie moga byc roznej klasy:
        1. Autostrady lub drogi szybkiego ruchu przecinajace kilka pasm gorskich lub
        gory czesto na odcinku wieluset kilometrow.
        2. Drugi typ drog gorskich to typowe drogi dwupasmowe z asfaltowa nawierzchnia
        czesto (ale nie zawsze)stosunkowo malo uczeszczane o ruchu ze sie tak
        wyraze "lokalnym"
        3. Trzeci typ to lokalne drogi o nawierzchni szutrowej.
        4. Czwarty, to dostepne dla ruchu lokalnego drogi budowane dla zwozki drewna.
        5. Piaty to pozostalosci starych, nie remontowanych juz drog budowanych dla
        zwozki drewna, czesto sa one dostepne dla pojazdow tylko na ograniczonych
        odcinkach z powodu osowisk, zwalonych drzew czy rozmycia przez splywajaca z gor
        wode.
        Kazda z tych drog ma swoje pulapki o ktorych warto wiedziec wczesniej przed
        wyruszeniem z domu i wymaga innej techniki jazdy (czesto tez innego samochodu).
        pozdrawiam amatorow gor
        • Gość: Jasio Re: Jazda w gorach IP: *.proxy.aol.com 02.01.03, 16:10
          No i co? Nikt sie nie wybiera pojezdzic w gorach!!
          Pozdrowienia
    • Gość: Gal Re: Jazda w gorach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 03.01.03, 09:13
      Gość portalu: atomski napisał(a):

      > p.s.
      > Powyzszy opis dotyczy warunków zimowych w górach ,gdy wszyscy mają
      > zimówki ,nikt nie używa łąńcuchów (ABS –wariuje po nałożeniu łańcuchów ,
      > ale
      > wtedy wystarczy wyjąć bezpiecznik : )

      Co to znaczy "ABS –wariuje po nałożeniu łańcuchów"? Od czasu do czasu jeżdżę w
      łańcuchach (z ABS) i jak dotąd nic takiego nie zauważyłem. Możesz wyjaśnić o
      co ci chodziło? Pytam poważnie.

      Pzdr.
      Gal
      • Gość: atomski Re: Jazda w gorach IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.03, 23:32
        „ Co to znaczy "ABS –wariuje po nałożeniu łańcuchów"? Od czasu do czasu
        jeżdżę w
        łańcuchach (z ABS) i jak dotąd nic takiego nie zauważyłem. Możesz
        wyjaśnić o
        co ci chodziło? Pytam poważnie.

        Pzdr.
        Gal”

        1. ABS działa w czasie hamowania .,gdy hamowanie jest na tyle mocne ,że
        koła się blokują .Tak ?
        2. Jak ABS działa na polskich dziurach w czasie hamowania (
        wiosną ,latem ,jesienią) ? Słabo ,prawda ?
        3. ABS w czasie hamowania w łąńcuchach działa od 3 razy (nie
        przymierzjąc ) gorzej do” wcale nie działa” -niż na polskich dziurach : ))

        To znaczy że przez brak ciągłego, stałego kontaktu koła z nawierzchnią
        drogi ,powoduje, ze droga hamowania wydłuża się w dramatyczny sposób . Lepiej
        od razu (gdy ktoś zakłada łańcuchy ) wyjąć bezpiecznik od ABS .Jak ktoś ma
        odłączany -to jeszcze lepiej : )
        Musiałes choć raz w zyciu wpaść w dziurę hamując ? Musiałeś choć raz w życiu
        być w Polsce ?
        : )))))))))))))))
        Wiesz ,ze pojawia się wtedy -po tej dziurze (przy ABS )- taki dziwny
        przydzwięk (oprócz tego normalnego szarpania –szarpanie w hamulcu wtedy akurat
        ustajedo czasu gdy ABS znowu zacznie działać ) ,Układ ABS zwalnia więc
        hamulce ,by znowu „poczuć” nawierzchnię . Przez ten czas auto własciwie nie
        hamuje (To można też mocniej uszczegółowić ,na początek przyjmijmy ,ze nie
        hamuje ).
        Do tego :
        Im bardziej śliska nawierzchnia tym częściej koła się blokują i tym częsciej
        ABS „popuszcza” hamulce .
        To niebezpieczne i może przy ciągłym hamowaniu w górach dodatkowo doprowadzić
        do zniszczenia samego układu . Pomijam tutaj ,ze tarcze się zagotują w
        końcu .Chodzi o elektronikę .
        Mnie np parę razy się zdarzyło w czasie zabawy na śniegu ,ze kontrolka ABS się
        zapaliła .
        Tarcze tymczasem były jeszcze całkiem zimne !!!
        Elektronika chyba szczególnie źle znosi hamowanie do tyłu : )))))))))))))

        Jeśli połączyć efekt dziury za dziurą i bardzo śliskiej nawierzchni to
        otrzymujemy to otrzymujemy dokładnie taki efekt jak po założeniu łańcuchów .
        Niebezpieczny efekt .
        Zresztą łańcuchy z załozenia mają ryć śnieg .Jezdzi się na nich do 40 km/h .
        ABS w tych specyficznych warunkach akurat tylko przeszkadza .



        Jeżeli tego nie zauważyłeś masz bardzo nieczuły układ ABS + bardzo drobne
        oczka ,w gęstym układzie - w łańcuchu . Może jest tak drobny ,ze powinno się
        go nazwać łańcuszkiem (a to ,źle bo powinien to być solidny łańcuch z ogniwami
        o przekroju kwadratowym ,a taki najbardziej przeszkadza właśnie ABS-owi )
        Gdybym był złośliwy ,tak jak jestem ,to powiedziałbym ,ze nie założyłeś
        łańcuchów na koła napędzane : ))

        A teraz młody :
        „jeśli gdzieś przeoczyłem to przeproszę...nie popierasz hamowania silnikiem to
        mimo wszystko musisz jakoś wyhamować jadąc z górki...stopami? :)”

        No więc dobrze mój tekst :
        „Co sądzisz o zagrożeniu powodowanym przez samochód bez ABS-u w górach i tym co
        ciągle naciska hamulce ,ale ma ABS ???
        Ostatecznie ,kto w górach przeżywa większy stres i jest
        powolniejszy ??
        Domyślam się jednak ,ze jesteś jak ten Carlos Sainz i ABS to
        raczej Ci
        przeszkadza .Tylko ,ze w warunkach drogowych nie ma miejsca
        na ścinanie
        zakretów i bujanie się w uślizgu po obu pasach .
        To by znaczyło jednak ,ze jesteś ze swoim hamowaniem
        silnikiem zawalidrogą
        (specjalnie przejaskrawiłem )???
        No widzisz ,a tak łatwo przyszło Tobie ( i założycielowi
        wątku )pouczanie
        innych : )))”

        Już raz mi pisałes ,ze ja hamuję z górki hamulcami na podstawie powyższej
        mojej złośliwosci : )))))
        Teraz znowu .
        Ja tymczasem nadal się upieram ,ze nie ma tu ani słowa o sposobie w jaki hamuje
        atomski : )))))))
        Jest natomiast o tym ,ze nieudolny kierowca hamujący hamulcami z ABS jest mniej
        niebezpieczny niż gdyby młody nauczył go hamowania silnikiem .
        Czyli nie wnikając w to jak hamuję powinienem teraz oczekiwać przeprosin ???

        Wiem ,wiem . Z ciekawoscia i dla odwrócenia uwagi od Twoich przeprosin
        niesmiało zagaiłeś o moim hamowaniu . Dobrze . Oto ono :

        1. Długi zjazd z góry .Stała prędkość .Nie hamujemy ,nie przyspieszamy :
        Na odpowiednim biegu . To znaczy takim ,żeby nie pozwolił się rozpędzić autu.

        2 Zjazd z górki . Chcemy zwolnić nieco przed samochodem przed nami np.

        Puszczam delikatnie gaz .
        Gdy jest to trójka ,zwolnienie jest całkiem spore .Nawet aż za . Dwójka pewnie
        jeszcze większe daje, ale taki odważny to jeszcze nie byłem : ))) Tutaj już
        hamulce idą w ruch .
        Jeżeli spowolnienie jest niesatysfakcjonujące (rzadko –potrafię ocenić prędkośc
        na tyle by nie cisnąć hamulców ,nie ma to jak płynnosć jazdy )wduszam hamulec .
        Tak ,żeby ledwo ,ledwo tarło .Nigdy nie redukuję o kolejny bieg .Choćby
        dlatego ,ze dobrze jest trzymać w śniegu samochód na za wysokim biegu ,lub tym
        ale w dolnym zakresie . By w razie czego nerwowa reakcja kierowcy nie była
        jeszcze bardziej nerwowa na styku opona-snieg.
        Tym bardziej też nigdy o jeszcze jeden bieg w dół : ))))) To już jest z
        kolei hamowanie ,a ja do hamowania w górach uzywam elektroniki i wole pokazać
        misiom ,którzy jada za mną ,ze hamuję (chodzi o śwaitła STOP -takie czerwone z
        tyłu samochodu ,są dość istotne w porozumiewaniu się między kierowcami ).

        4. Ktoś przed nami hamuje bo zobaczył czarnego kota :

        a) hamuje hamulcem : Ja też duszę pedalisko na maksa i jeżeli wszystko
        wskazuje ,ze się nie wyrobię rozpoczynam obliczenia gdzie uciekać w co
        przyłozyć : )))
        b) hamuje silnikiem (np. z czwórki wrzucił na dwójkę ) . Nie zauważam i
        ląduję w jego dupsku : )))


        Co do równoczesnego wysprzęglania i hamowania ,to cholera pierwsze słyszę ,ze
        taki aspekt się pojawił .
        Jeśli to miałeś na mysli wcześniej to niestety jakoś nie zauwazyłem . Było o
        hamowaniu silnikiem jako najbezpieczniejszym sposobie hamowania -a to
        kpina .Było o tym ,ze hamowanie silnikiem nadaje się świetnie w dynamicznej
        jezdzie po Katowicach – a to szaleństwo .



        p.s. Możecie wierzyć lub nie . Espero o którym wyżej pisałem ma jednak zerwany
        pasek rozrzadu.
        Ten pan też chyba wolałby wcześniej wymienić klocki .Może nawet
        doprowadzic do zagotowania hamulców (jeśli nieudolny ) w górach- niż teraz
        stawiać sobie zawory na stole i podziwiać jak one mogły się tak fantazyjnie
        powyginać .
        Mój styl hamowania – oprócz przeświadczenia ,ze jest najbezpieczniejszy-
        oznacza zmianę klocków przy 73 tys kilometrów ( i tak mogłem jeszcze ) . Tarcze
        jeszcze spokojnie z 20 tys wytrzymają (wszystko zgodnie z normami ) .
        Pasek na przeglądzie oceniono na piatkę . Wygląda jak nówka . (W moim wymiana
        jest przy 120 tys bodajże )
        Co ciekawe sam pasek nie jest drogi .Paski Bosha to wydatek do 100 złotych ,ale
        ASO Volskwagena np. bierze od 286 do 1700 złotych (najdrożej w TDI ) ASO
        Citroena za HDI nawet do 2800 złotych . Subaru jeszcze drozej.

        W ogóle ta ekonomika Diesli coś złudna . W silnkach TDI Volkswagena wymiana
        paska co 60 000 km.
        Czyli oprócz drozszych niż w benzyniakach przeglądów doliczamy koszt paska i
        wyzszą cenę wyjściową modelu z dieslem .


        Przepraszam ,ze taki długie ,pewnie nudne . Może jednak komus się to do czegoś
        przyda ?

        Pozdrawiam






        • Gość: Gal Re: Jazda w gorach IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 06.01.03, 09:49
          Nie zabrzmiało to prawdę mówiąc dla mnie zbyt przekonywująco.
          Nie wiem dlaczego koła w łańcuchach mają "tracić kontakt z nawierzchnią"?
          Łańcuchy są po założeniu integralną częścią koła i zwiększają jego kontakt z
          nawierzchnią i tarcie o podłoże, więc nie brzmi mi to zbyt logicznie.

          Sytuację którą opisujesz, zaobserwowałem nie po założeniu łańcuchów ale na
          tzw. "tarce" - poprzecznych, drobnych garbach często spotykanych na stromych
          zjazdach (od hamowania w lecie). Jadąc z góry z większą prędkością, przy
          próbie hamowania koło jest wybijane na garbie, odrywa się od podłoża, hamulec
          natychmiast je blokuje, a ABS "puszcza" hamulec jeszcze zanim koło uzyska
          ponownie kontakt z podłożem i ten cykl powtarza się na każdym kolejnym garbie.
          Przy pewnej kombinacji prędkości samochodu, wysokości "garbów" i odstępu
          między nimi, z włączonym ABSem po prostu nie da się zahamować - samochód
          jedzie jak po szynach. Ma na to wpływ oczywiście także stan amortyzatorów.
          Inne sytuacje w których zauważyłem, że ABS wydłuża drogę hamowania to kopny
          śnieg i piasek. Jazda w łańcuchach do nich nie należy.

          Pzdr.
          Gal
          • Gość: sandwich Re: Jazda w gorach IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 07.01.03, 08:08
            Jak wiadomo w Bydgoszczy góry są specyficzne,dlatego też ABS w łańcuchach nie
            działa jak trzeba (czy te łańcuchy zakładasz na koła ?). Zapewniam Cię, że
            łańcuchy nie mają wpływu na działanie ABS. Ostatnio w Beskidach w sylwestra i w
            Nowy Rok ćwiczyłem to. Co najwyżej ABS nie będzie się włączał, bo nie będzie
            takiej potrzeby.

            P.S. Pąmiętaj też, że w łańcuchach jeździ się bo śniegu.
          • Gość: sandwich Re: Jazda w gorach IP: *.centrala.kbsa / 10.67.193.* 07.01.03, 08:09
            Sorry! Powyższy post jest odpowiedzią na post wyżej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka