at_work 30.08.06, 16:30 Gdy już wszystkie metody zawiodą, a ty ciągle masz pecha, zainstaluj hak. Trudno, niech teraz martwią się gapowicze. Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
drow82 Nie zgodzę się z pkt 12 30.08.06, 16:43 Pozwolę się nie zgodzić z pkt 12. Spoglądanie "przez ramię" do tyłu aby się upewnić czy nic nie jedzie powoduje, że nie patrzymy do przodu a co za tym idzie może nas zaskoczyć nieprzewidziana sytuacja na drodze i w efekcie to my wjeżdzamy komuś w kufer. Warto byłoby jeszcze dodać, że potencjalnie niebezpiecznymi kierowcami są młodzi mężczyźni w autach z oklejonymi na czarno szybami i wielkim "kominem" zamiast rury wydechowej. POzdrawiam Link Zgłoś
dorsia Re: Nie zgodzę się z pkt 12 30.08.06, 16:51 Spoglądane przez ramię do tyłu brzmi raczej dużo dłużej niż rzucanie okiem przez boczną szybę. Uważasz, że lepiej jest wjechać komuś w bok? Istnienie "martwego" punktu to nie legenda. Link Zgłoś
mageillusionist HAK 30.08.06, 17:09 Hak jest the best, sam uratowałem nim swoj zderzek tylni, kiedy jakas zamyslona blondynka nie zahamowala dosc szybko.. W zimie kiedy latwo o poslizg rowniez czuje sie bezpieczniej Link Zgłoś
dr.anglik Re: HAK 30.08.06, 17:57 Potwierdzam, 2 ostatnie przewozy Eurotunelem, 2 razy Mercedes z tylu (inny za kazdym razem), 2 razy podskoczyl do przodu i stuknal mi w tylny zderzak. Od nastepnego razu hak zalozony na stale... Link Zgłoś
kedzier44 Re: HAK 31.08.06, 03:38 A CO GDYBY HUMMEREK?MYSLE ZE HACZYK ZDLBY SIE NA NIC....HE..HE..HE Link Zgłoś
pio3k Re: Nie zgodzę się z pkt 12 31.08.06, 23:02 jest też inna metoda, wystarczy sie lekko wychylić w kierunku siedzenia pasażera patrząc cały czas w boczne lusterko kierowcy, zakres widoczności zmienia się na tyle, że znika pojęcie martwego punktu trwa to ułamki sekundy a zmiana pozycji może być korzystna i wskazana np. w dłuższych trasach sam często się "wychylam" również ze względu na przedni słupek, który zwłaszcza na zakrętach skutecznie ogranicza widoczność na sytuację za zakrętem Link Zgłoś
dziczku Re: Nie zgodzę się z pkt 12 26.10.06, 21:07 Swego czasu zdawałem na prawo jazdy w Stanach (od lat miałem już polskie) i tam spoglądanie w bok jest wymagane. Na początku się z tego śmiałem (no bo od czego są lusterka?), ale teraz stosuję to z powodzeniem w Polsce. I jak zauważyła dorsia, nie chodzi o oglądanie się za siebie, ale zerknięcie kątem oka w bok (przy okazji patrzenia w prawe lusterko), szczególnie przy średnim natężeniu ruchu. Link Zgłoś
business3 130 km/h "Maluchem" - możliwe ??? 30.08.06, 20:09 130 km/h "Maluchem" - możliwe ??? Link Zgłoś
ralphos Re: 130 km/h "Maluchem" - możliwe ??? 30.08.06, 20:42 A dlaczego nie? Swoim jeździłem 135km/h. Oczywiście silnik był "lekko" zmodyfikowany... Link Zgłoś
business3 Mój był zepsuty, jechałem 140 z górki, policja z 30.08.06, 22:25 Mój był zepsuty, jechałem 140 z górki - do mechanika, policja z suszarką i mandat mi dali, i komentarz - "panu to tylko skrzydełka dodać"... Ale wtedy miałem 20 lat... ralphos napisał: > A dlaczego nie? Swoim jeździłem 135km/h. > Oczywiście silnik był "lekko" zmodyfikowany... Link Zgłoś
doktor.szlafrok Re: Nie zgodzę się z pkt 12 30.08.06, 22:36 Przecież nie oglądasz się przez ramię tyle czasu jakbyś oglądał 2378 odcinek "mody na sukces", to jest ułamek sekundy, który wystarczy żeby komuś nie wyjechać. Link Zgłoś
banzai123 Re: Nie zgodzę się z pkt 12 31.08.06, 00:09 > Spoglądanie "przez ramię" do tyłu aby się upewnić czy nic nie jedzie powoduje, > że nie patrzymy do przodu a co za tym idzie może nas zaskoczyć nieprzewidziana > sytuacja na drodze i w efekcie to my wjeżdzamy komuś w kufer. Czyli w lusterka też nie patrzysz? Bo to ta sama kategoria. Jak najedziesz na kogoś, to myślisz, że fakt, że był w martwej strefie zwolni Cię z odpowiedzialności? Link Zgłoś
bri Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 16:46 Sorry, ale wszystkie te porady są dość oczywiste. Myślałam, że wszyscy tak robią. Link Zgłoś
uwolnic_cyce Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 09:40 bri napisała: > Sorry, ale wszystkie te porady są dość oczywiste. Myślałam, że wszyscy tak > robią. Zgadzam się. Cały artykuł można zastąpić jednym zdaniem-Nikogo nie najechać i nie dać się najechać. Ot i cała filozofia. Link Zgłoś
chiste Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 16:47 "Rowerzysta spogląda przez lewe ramię. Przyczyna: szykuje się do skrętu. Prewencja: jeśli jedziemy wolno - przygotować się na awaryjne hamowanie, jeśli szybko - OSTRZEC KLAKSONEM i ominąć szerokim łukiem (wielu rowerzystów, oglądając się, wyjeżdża mimowolnie na środek jezdni)." Bardzo zła rada odnosnie do "ostrzegania" klaksonem. Od razu widać, że osoba jej udzielajaca w życiu nie jechała na rowerze w ruchu miejskim. To prawda, że własiwie każdy rowerzysta ma niechlubny nawyk oglądania sie przez lewe ramię i wyjeżdżania przed auto (sam staram się robic to przez prawe ramię, bo wtedy "sciąga" mnie do krawęznika). Ale zapewniam Was, Panstwo kierowcy, że nie ma nic głupszego niz trąbienie na rowerzystę. To w wielu przpadkach może sie zakończyć wystraszeniem rowerzysty szykujacego się do manewru , jego upadkiem i konsekwencjami o wiele bardziej przykrykrymi niz się spodziewacie. Moja rada - owszem, omijać, miec ograniczone zaufanie do rowerzysty, ale nigdy nie trąbic i nie krzyczeć. Pozdrawiam rowerzystów i kierowców. _______ Ospo czorna! Idź do Dorna! Link Zgłoś
macrad Re: Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 17:00 Zgadzam się w 100%. Dużo jeżdżę na rowerze i uważam, że "klaksonowanie" na rowerzystę to jedna z gorszych rzeczy, jakie można zrobić. Rowerzysta, jeśli nie jest głuchy jak pień, słyszy zbliżający się samochód i stara się wtedy trzymać jak najbliżej krawędzi jezdni. A jeśli się ogląda to po to, żeby ocenić odległość od nadjeżdżającego samochodu. Niestety rzeczywiście są na świecie rowerowi samobójcy, którzy ni z tego ni z owego skręcają w lewo, prosto po nadjeżdżający samochód. Ale takiego szaleńca i klakson nie powstrzyma. Mam inną radę dla kierowców: omijajcie rowerzystę DUŻYM łukiem. Człowiek na rowerze nie jest niczym osłonięty i nawet silny podmuch powietrza pędzącego obok samochodu może zakłócić jego tor jazdy, nie mówiąc już o jakiejś przygodnej dziurze w asfalcie, których na brzegu drogi na ogół nie brakuje. Samochód jej nawet nie "zauważa", a dla roweru to może być bardzo poważna przeszkoda. I wtedy jest wybór: albo można wjechać w wyrwę i się na niej przewwrócić, albo uciekać do rowu, albo... pod przejeżdżający "na styk" samochód. Link Zgłoś
orinus Re: Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 23:12 DUŻYM ŁUKIEM! Oprócz niebezpieczeństw zwiazanych z oglądaniem się, zobserwowałem na swoim przykładzie dwa inne. Po pierwsze, jeśli jestem na drodze asfaltowej z miękim poboczem, mogę ześlizgnąć się z krawędzi asfaltu; jeśli "na zewnątrz" to pół biedy, gorzej gdy "do środka" czyli pod jadący za mną samochód. Drugi przypadek - kiedy po prawej mam wysoki krawężnik. Jeśli ktoś za mną zatrąbi, odbijam w prawo, zawadzam pedałem o krawężnik i... patrz wyżej. I jeszcze jedno: uwazajcie na małolatów, którzy gnają na swoim sprzęcie jak na Wyścigu Pokoju, bujając się tak, jakby za chwilę mieli sie przewrócić. Zwłaszcza na lokalnych drogach. A więc DUŻYM ŁUKIEM! Link Zgłoś
gosc1978 Re: Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 17:06 > szybko - OSTRZEC KLAKSONEM tez uwazam ze to jedna z bardziej kretynskich rad... Link Zgłoś
michaelm3 Re: Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 18:05 > > szybko - OSTRZEC KLAKSONEM - tylko idioci tak robią, zdarzyło mi się kilka razy jechać po ulicy rowerem i trąbienie to ostatnia rzecz potrzebna rowerzyście... W ogóle rady tego człowieka Stimorola to w większości jakieś bzdury.Typowe dla przedstawiciela handlowego z dropsami na pace do rozwiezienia w 3h po całej Polsce... Link Zgłoś
piekny_romanek cos ci sie popieprzylo, ktore z jego rad sa zle? 30.08.06, 20:19 No chyba, ze masz jedno z tych malych slabych autek i odezwaly sie kompleksy :P Link Zgłoś
michaelm3 Re: cos ci sie popieprzylo, ktore z jego rad sa z 31.08.06, 01:26 Kompleks z powodu samochodu to ostatnia rzecz jakiej w życiu doświadczę.A ty co, przedstawiciel handlowy w służbowej fabii 1.2?;-))) 1.Wpatrywanie się w szybę poprzedzającego samochodu? Między zagłówkami czy głowami siedzących w nim ludzi? A może przez kratkę? Jeżeli zachowujesz właściwy odstęp to jesteś w stanie zatrzymać się lub ominąć odpowiednio wcześnie poprzedzający samochód nawet gdyby ten zatrzymał się w miejscu...! Rozumiesz?! Poza tym wystarczy się lekko wychylić za obrys -nie poza pas - poprzedzającego samochodu i widzisz dokładnie co się dzieje przed nim. 2.Prawym pasem poruszają się najbardziej łagodni kierowcy? To na podstawie konkretnych badań czy jego własna opinia? Prawda jest taka, że chyba najbardziej nieobliczalni i równocześnie niezdyscyplinowani. Jadę prawym pasem więc reszta mnie nie obchodzi przecież nie będą na mnie mrugać i trąbić skoro to najwolniejszy pas. Ruszam kiedy chcę, toczę się 30km/h i wszystko gra, jestem usprawiedliwiony przecież nie zajmuję lewego ani środkowego pasa a po jakimś muszę w końcu jechać. A że z tego rozluźnienia i gapiostwa zdarzy mi się ostrzej zachamować na 5cm przed zderzakiem to nic... Link Zgłoś
michaelm3 Re: cos ci sie popieprzylo, ktore z jego rad sa z 31.08.06, 01:30 zaHamować...;-)) Link Zgłoś
konkretniekarol Re: cos ci sie popieprzylo, ktore z jego rad sa z 31.08.06, 10:09 Jeszcze odnośnie rad Stimorolla: Obserwowanie "przez szybę", jeśli jest możliwe, w pewnych sytuacjach ma sens. M.in. w korku - pozwala płynniej hamować i (co również ważne - chociażby dla rozładowania zatoru i przyspieszenia ruchu strumienia pojazdów) płynniej i ruszać - wcześniej wrzucamy bieg itd. Co do jazdy prawym pasem - w naszym kraju to najdziwniejszy pas ze wszystkich. Jeżdżą po nim albo tzw. "zawalidrogi" (jak pisze michaelm3) albo wręcz przeciwnie - "pędziwiatry" - kierowcy, którzy liczą, często słusznie, że właśnie prawą stroną drogi najszybciej przecisną się w miejskim gąszczu. I jedni i drudzy często powodują zagrożenie. Jeśli chodzi o szybkie "maluchy" - dla mnie ta rada do kompletna bzdura, jakieś urojenie kol. Stimorolla. Na jakiej niby podstawie wyciągnął takie wnioski? Tu się muszę zgodzić z michaelm3 - to jest chyba wyraz jakiegoś zblazowania, takie "pitolenie w bambus" kogoś, kto "pozjadał wszystkie drogowe rozumy". Mam też poważne zastrzeżenia co do rad 4-6. Światło "stop" zostało pomyślane w ten sposób, że włącza się wtedy, gdy zaczynamy hamować. Nadużywanie go jest moim zdaniem bezzasadne - czasami może się zdarzyć, że opisane patenty mają sens, gdy ten z tyłu przysypia za kierownicą, ale w większości przypadków, gdy kierowca za nami jest skoncentrowany na jeździe, zbędne mruganie, załaczanie świateł przed właściwym hamowaniem, wprowadzają w błąd. Strasznie mnie denerwuje, gdy jadę za kimś, kto niemal non-stop świeci "stopami", bo nie wiem, kiedy tak naprawdę hamuje, a kiedy "sygnalizuje, że BYĆ MOŻE niedługo zacznie zwalniać". Ten nawyk w większości wypadków nie poprawia bezpieczeństwa, a często nawet stwarza zagrożenie (powodując niejasną sytuację), nie wpływa też korzystnie na płynność ruchu. Zresztą jest on zwykle domeną kierowców w nowiutkich lśniących autach klasy średniej i wyrazem ich egoistycznej postawy na drodze. Jeszcze rada 16 - niebardzo ją rozumiem, ale coś mi się wydaje, że to jeden z takich "wytrychów", które niby mają pomóc w bezpiecznej jeżdzie, a w rzeczywistości przysłaniają jej istotę - koncentrację, intuicję i umiejętność właściwego reagowania w nieszablonowych sytuacjach. Link Zgłoś
nylonus Re: Wyprzedzanie rowerzysty 30.08.06, 18:00 Zgadzam się. Kretyńska rada. Jadącego na rowerze nie chroni kompletnie nic, drogi jakie mamy każdy wie, kierowców też nie mamy najmilszych. Kiedy poruszając się rowerem słyszę za sobą klalkson to: Primo - automatycznie szybko się odwracam bo nie wiem czy akurat ktoś wie mnie nie mierzy i nie stracił już kontroli nad pojazdem, Secundo - dostaję nagłego wyrzutu adrenaliny co skutkuje wzrostem niepotrzebnej agresji i często kończy się "rzucaniem mięsa" w stronę trąbiącego kierowcy, Tertio - sumując, to nie jest prewencja, tylko stwarzanie zagrożenia na drodze. Pozdrawiam. Link Zgłoś
el-ka7 Re: Wyprzedzanie rowerzysty 31.08.06, 15:13 znowu bede upierdliwy i popisze sie znajomoscia przepisow, ale efekt na drodze jest zabawny. rowerzyste NIBY trzeba omijac w odleglosci co najmniej metra (dobry zart). jezeli mamy na drodze podwojna ciagla, to nie mozemy go wyprzedzic, bo metr od roweru oznacza przejechanie ciaglej. sprobujcie to wyegzekwowac na drodze. mozna peknac ze smiechu, jakie miny robia jadacy z tylu. Link Zgłoś
macrad prosty patent 30.08.06, 16:50 Nie uważaj, że przepisy są głupie i służą so tego, by je łamać. Ja tę zasadę stosuję od zawsze. Rezultat: prawo jazdy mam od 30 lat, własny samochód od prawie 20, Polskę i Europę przejechałem wzdłuż i w poprzek i nie miałem żadnego wypadku (z mojej winy, bo niestety kilka razy zostałem rozjechany przez wariata drogowego), ani nie zapłaciłem żadnego mandatu ("mandatu" też). Link Zgłoś
myslacyszaryczlowiek1 Re: prosty patent 31.08.06, 01:55 Nie sztuka nie mieć wypadku ze swojej winy . Sztuka jest nie mieć w ogóle wypadku. A niektorym to się udaje. Bardzo rzadko sie zdarza że jest 100% wina jednego kierowcy. Zawsze sie zostawia jakiś margines bezpieczeństwa na wariatów drogowych. Link Zgłoś
mcgoo Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 16:51 nigdy nie przeyspieszaj przed wzniesieniem czy wiaduktem - nawet na czteropasmowce np. wiadukt na Lopuszanskiej w Wawie - od Al. Jerozolimskich - widzialem juz kilka dupczen spowodowanych szybkim przeskokiem na lewy pas przed wiaduktem i gazem "na skrajnym lewym" Link Zgłoś
pszenna Palantom zabierać prawko. 30.08.06, 16:57 Ja w ciągu 2 miesięcy miała 2 kolizje. Pierwsza - koleś sie zagapił i skasował mi cały tył samochodu. (szkoda całkowita) Kupiłam drugi samochód i pacan wyjechał z bocznej drogi i wymusił pierszeństwo i walnął mnie w bok. (Myślał, że się wyrobi- kretyn) Ja nie wiem jak mam uważać i co robić, żeby nie trafiać na takich palantów. Teraz nie wiem jak dojeżdzam do drogi czy wyjedzie stojący samochód z podporządkowanej, czy bedzie stał jak stoi i poczeka aż przejade??? Magda Link Zgłoś
banzai123 Re: Palantom zabierać prawko. 31.08.06, 00:24 Co do wjeżdżania w tyłek, w tekście jest wiele rad dotyczących unikania takich sytuacji (w szczególności migotanie "stopem" i patrzenie w lusterka przy gwałtownym zatrzymaniu). Co do pierwszeństwa to się nazywa "zasada ograniczonego zaufania". Skrzyżowania zawsze warto przejeżdżać powoli i sprawdzać, czy coś nie jedzie na nas z podporządkowanej. Szczególnie warto uważać na pojazdy nadjeżdżające z prawej strony w miejscach, gdzie pierwszeństwo nie jest oczywiste (skrzyżowanie dwóch podobnych dróg) a jeszcze bardziej, gdzie jest ustanowione "nienaturalnie", czyli gdzie z pierwszeńśtwem jest ulica wyglądająca na bardziej poślednią. Zasadniczo o doświadczeniu kierowcy nie stanowi tylko to, czy sam nie powoduje wypadków, ale czy potrafi ich unikać. Stąd najprostszym pytaniem na sprawdzenie czyichś umiejęstności jest zwykle coś w stylu "Czy więszkość kierowców jeździ źle?" albo "Czy czujesz się stale zagrożony na drodze?". Pozytywna odpowiedż oznacza po prostu tyle, że ktoś nie nauczył się jeszcze jeździć wśród innych ;) Link Zgłoś
tirinti Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 16:58 To proste. Trzeba zawsze jechać szybciej od osoby jadącej z tyłu. Link Zgłoś
zapytaniaznak Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 17:07 tirinti napisał: > To proste. Trzeba zawsze jechać szybciej od osoby jadącej z tyłu. Zwłaszcza gdy stoisz na czerwonym świetle, a przed tobą inne auto. Link Zgłoś
dami7 Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:34 zapytaniaznak napisał: > tirinti napisał: > > > To proste. Trzeba zawsze jechać szybciej od osoby jadącej z tyłu. > > Zwłaszcza gdy stoisz na czerwonym świetle, a przed tobą inne auto. > Wtedy trzeba szybciej stać! ;-) Link Zgłoś
mario.osh jeśli widzisz robiacy sie korek na autostradzie 30.08.06, 17:01 lub innej drodze gdzie auta szybko jadą - NIE DOJEŻDŻAJ DO NIEGO ! włacz awaryjne, wyhamuj odpowiednio wczesniej tak bys miał kikadziesiąt metrów do poprzedzającego auta i obseruj w lusterku nadjeżdzajace pojazdy. odstep pozwala ci na manewr jesli ktos nie bedzie się wyrabiał z hamowaniem i zrobienie mu wiecej miejsca. bedąc ostatnim w kolejce ZAWSZE stój na awaryjnych i uzywaj pulsacyjnie stopu jak inne auta szybko nadjezdzaja od tyłu. Link Zgłoś
leo48 Re: jeśli widzisz robiacy sie korek na autostradz 30.08.06, 17:09 Jeśli chodzi o krótkie użycie świateł awaryjnych dla zasygnalizowania gwałtownego manewru lub zagrożenia to zgoda. Jednak w żadnym wypadku nie można tolerować bezmózgowca po prostu jadącego na awaryjnych bo nie wiemy, czy on akurat nie bę dzie skręcał w lewo i nie wolno nam go w tej sytuacji wyprzedzać. Co do oatrzegania rowerzysty klaksonem w mieście, to nie polecam. Natomiast na szosie jak najbardziej ale z dużym wyprzedzeniem czasowym aby go nie zmusić do gwałtownych niekontrolowanych zachowań. Link Zgłoś
mario.osh nie dotyczy. przecztaj uwaznie mój post. 30.08.06, 17:13 pisze oo sytuacji kiedy STOISZ ostatni na autostradzie albo drodze szybkiego ruchu lub hamująć dojeżdżasz do korka. kiedy auta za tobą włączą awaryjne powinieneś wyłączyć swoje - ostrzezenie przeniosło sie dalej w kolejkę za tobą. Link Zgłoś
dziczku Re: nie dotyczy. przecztaj uwaznie mój post. 26.10.06, 21:58 Zgadzam się, a w szczególności: a) kiedy mocno pada deszcz b)śnieg c)jest mgła, plus ostre hamowanie wtedy, kiedy wiemy gdzie jest włącznik od świateł awaryjnych - wcale nie śmieszne - chodzi mi o to, że można go wcisnąć, ale tylko wtedy kiedy nie traci się kontroli nad sytuacją. Link Zgłoś
mario.osh jeśli skręcasz w lewo z głównej a inne auto stoi 30.08.06, 17:11 na podporządkowanej w która wjeżdżasz, staraj sie objechac je dużym łukiem. wielu kierowców ma paskudny zwyczaj lekkiego toczenia się lub zbyt wczesnego startowania do wyjazdu - szczególnie jesli ruch na głównej jest duży. w momencie skretu jestes bezbronny i nie ma szans na jakikolwiek manewr uniku jesli gość wystartuje za wczesnie. probowali mnie juz tak ustrzelić kilka razy - raz się gosciowi udało. od tego czasu zakładam że każdy chce się zapoznac z moim boczkiem i jak na razie udało mi sie kilka razy uciec spod noża. Link Zgłoś
klapslock Re: jeśli skręcasz w lewo z głównej a inne auto s 31.08.06, 00:10 Zgadza sie. Gdy ja wyjezdzam z podporzadkowanej i skrecam w lewo zawsze zatrzymuje sie maksymalnie z przodu tzn. przy samym skraju drogi w ktora skrecam, zeby miec lepsza widocznosc. I czesto widze przerazone oczy kierowcow, ktorzy skrecajac w lewo ostro "scinaja" zakret, chcac wjechac pod prąd, na "mój" kawałek jezdni. Link Zgłoś
zapytaniaznak Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 17:02 at_work napisał: > Gdy już wszystkie metody zawiodą, a ty ciągle masz pecha, zainstaluj hak. > Trudno, niech teraz martwią się gapowicze. Wbrew pozorom głupie. Na małe stłuczki hak jest OK, ale oznacza brak zadrapań u ciebie i rozpierduchę u winowajcy. Przy nieco większych ty i tak masz zderzak do wymiany a u "przeciwnika" total disaster. Natomiast przy większych stłuczkach energia - zamiast się wytłumić na zderzaku i pasie tylnym jest przekazywana przez hak na ramę pojazdu. Czyli mamy "czteroślad" zamiast relatywnie prostej roboty blacharskiej. I to już uderza we WŁAŚCICIELA haka. Link Zgłoś
mejson.e Hakerzy 30.08.06, 22:44 zapytaniaznak napisał: "Wbrew pozorom głupie. Na małe stłuczki hak jest OK, ale oznacza brak zadrapań u ciebie i rozpierduchę u winowajcy. Przy nieco większych ty i tak masz zderzak do wymiany a u "przeciwnika" total disaster. Natomiast przy większych stłuczkach energia - zamiast się wytłumić na zderzaku i pasie tylnym jest przekazywana przez hak na ramę pojazdu. Czyli mamy "czteroślad" zamiast relatywnie prostej roboty blacharskiej. I to już uderza we WŁAŚCICIELA haka." Na nadwoziach montowanych na ramie nie robi to takiego wielkiego wrażenia, ale przy nadwoziach samonośnych, taki hak ciągnie podłoge bagażnika, elementy zawieszenia - wszystko to, do czego jest przymocowany. I myślę, ze sam kark hakera może na tym ucierpieć, bo zderzak, strefy zgniotu itp., nie działają poprawnie, gdy energia zderzenia zamiast na całą szerokość samochodu, rozkłada się na jeden punkt. I to jest KARA za egoizm i głupotę właściciela haka. Pół biedy, jeśli hak służy do częstego ciągnięcia czegokolwiek, ale często jest montowany nadmiarowo, właściwie tylko po to, by chronić swoje tyły. Co więcej - często wykorzystuje się go do agresywnej jazdy - wyprzedzenia ze złośliwym hamowaniem. Nie wiem dlaczego nie wprowadzi się obowiązku demontażu główki haka, jeśli samochód niczego nie ciągnie. Takie demontowalne haki widziałem często, ale rzadko korzystano z tej możliwości - może tylko przy jeździe w tych krajach, gdzie jest to wymagane. Pozdrawiam, Mejson -- Automobil Forum pozytywnie zakręconych automaniaków. Link Zgłoś
ukropp od czasu jak jestesmy w EU... 31.08.06, 01:07 trzeba demontowac hak. i bardzo dobrze... Link Zgłoś
zapytaniaznak Podstawowa rada 30.08.06, 17:16 Rada podstawowa, chociaż dosyć ogólnikowa: MYŚLEĆ!!! Myślenie ma kolosalną przyszłość, to wiemy, ale na drodze, np. pomyśleć o tym, że: # bawiące się przy drodze dzieci mogą wbiec za piłką na jezdnię, # biegnący do autobusu facet może nas nie zauważyć (jeden taki zderzył się ze mną - ja wyhamowałem na lodzie, ON NIE - uderzył w BOK stojącego pojazdu), # jadący "jak na krowie" może być pijany, # wyprzedzająca ciężarówka z przeciwka może być prowadzona przez chama-kretyna, który wymusi przejazd naszym pasem (kiedyś uciekałem na wstecznym!), # głąb w uliczce osiedlowej nie wie, że to ja mam pierwszeństwo, choć wyjeżdżam z boku (PRAWEGO boku) # rowerzysta omijając kałuże, lub nierówności wyjedzie niemal do osi jezdni # posiadacz "golfa sprowadzonego w całości" nie ma świateł stop # łysy acz umięśniony kierowca czarnego BMW stosuje własną interpretację pierwszeństwa przejazdu. Link Zgłoś
leo48 Re: Podstawowa rada 30.08.06, 17:28 A czy ktoś ma dobre rady jak utrzec się od kolizji z bezmyślnymi piratami na ogromnych parkingach przy marketach ? Czy na tych parkingach obowiązują zasady ogólne a ich egzekwowanie leży w gestii policji ? Czy zapowiedziana akcja karania za zajęcie miejsc dla niepełnosprawnych ma wystarczające umocowanie prawne ? Chodzi nie o parkingi obok marketów tylko o te, które leżą na ich terenie. Link Zgłoś
spar Zawsze gdy na przeciwnym pasie jest korek(droga... 30.08.06, 17:30 jednopasmowa) i dojezdzam do pasow, zawsze ale to zawsze zawsze zwalniam odbijajac troche w strone pobocza i dodatkowo jeszcze sie troche wychylam by dojrzec co sie dzieje za samochodem ktory stoi tuz za pasami. Moze brzmi troche dziwacznie ale ile razy juz widzialem jak nagle sie pojawia czlowiek i auto odruchowo ucieka w strone pobocza stwarzajac zagrozenie dla innych. Co do hamowania przed swiatlami. Gdy widze w lusterku jakiegos narwanca ktory praktycznie siedzi mi na zderzaku a dojezdzamy do swiatel to zawsze z duzym wyprzedzeniem zaczynam lekko przyhamowywac by czasami ta osoba nie zapomniala tuz przed skrzyzowaniem ze tez powinna to zrobic. Zawsze towarzysza mi obawy ze ten narwaniec nie zdarzy wyhamowac gdy ja nacisne pedal hamulca ciut mocniej. A spojrzenie w lusterko po kazdorazowym mocniejszym hamowaniu(i nie mowie tu o hamowianiu awaryjnym) stalo sie juz u mnie odruchem bezwarunkowym :) Doswiadczenie z przeszlosci mialo swoj niewatpliwy wplyw. A na martwy punkt, zwlaszcza na autostradzie, najlepsze jest po zerknieciu w lusterko spojrzenie przez lewe ramie(przez prawe byloby troche trudniej ;) ) czy aby nikt mi sie nie schowal i nie planuje "zrobic niespodzianki". I pomyslec ze ja mam dopiero 21 lat i juz tyle sie nauczylem ;)) Link Zgłoś
iloveyoumaryjane Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 17:37 Popieram autora tekstu o nienaduzywaniu hamulca. Faktycznie wprowadza to panike na drodze. A najgorsze jest miganie swiatlami stop na prostej drodze, bez skrzyzowan, bo nie wiadomo, co sie dzieje. Link Zgłoś
pio3k Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 09:57 najlepiej mi się jeździ za kierowcami, którzy hamulca używają tylko wtedy gdy muszą. To świadczy o tym, że przewidują i planują, np. dojeżdżając do miejscowości wytracają prędkość silnikiem (przy okazji zmniejszając zużycie paliwa), nie potrzeba mi jasnego sygnału światłami, że ma zamiar zwolnić, jeżeli zwalnia w sposób zaplanowany, na dłuższym odcinku to przy odpowiednim odstępie jazda jest płynna i intuicyjna, a jeżeli chcemy go wyprzedzić to daje nam on szansę by zrobić to bezpiecznie. z kolei kierowca nadużywający "stopów", nawet gdy robi to w trosce o nas (tylko skąd my to mamy wiedzieć?), sprawia wrażenie niezdecydowanego i niepewnego, bo przecież po co hamować na prostej i pustej drodze, wprowadzając nerwowość i niepokój u innych uważam, że hamulca powinno się używać do zmniejszania prędkości, a nie do mrugania światłami - od tego są kierunkowskazy Link Zgłoś
konkretniekarol Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 10:25 Popieram w 100%!! Nawyk włączania świateł stopu bez hamowania w 90% przypadków wprowadza w błąd i jest cechą podtatusiałych kierowców dbających tylko o własną d... (dosłownie i w przenośni). A przy awaryjnym hamowaniu najlepiej wrzucić awaryjne światła - wtedy jest wszystko jasne (oczywiście w autach, w których guzik jest łatwo dostępny, paniczne macanie całej deski rozdzielczej nie ma sensu). Link Zgłoś
el-ka7 Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 15:17 fakt i ja sie zgodze. widzialem taki manewr na autostradzie w niemczech. nadjezdzajacy z tylu, z zawrotna predkoscia mercedes nie dal nam zadnego powodu do zmartwien, bo po zasygnalizowaniu korka awaryjnymi odrazu zwolnil. tego powinni uczyc na kursach, a przynajmniej wspominac o takiej mozliwosci. Link Zgłoś
dziczku Re: Kurs bezkolizyjny 26.10.06, 22:39 Mruganie hamulcami. Ja tak robię - z tym - że jeżdżę Astrą I, a w tym typie różnica między włączonymi światłami, a wciśniętym pedałem hamulca, dla jadącego z tyłu, praktycznie nie istnieje. Problem w nadużywaniu takiej formy hamowania (ewentualnie w stylu jazdy). Natomiast w nowych samochodach - z trzecim światłem, nie zawsze jest to koniecznie. Generalnie jednak jestem za. Link Zgłoś
m.malone ad p. 19 30.08.06, 17:56 Dojeżdżanie do przejścia dla pieszych bez sygnalizacji. Dwa razy się zdarzyło, ze stojąc i przepuszczając pieszych zostałem ominięty przez "szybkiego". Szczęśliwie bez ofiar. Od tego czasu, kiedy warunki na to pozwalają (np. jezdnia z z dwoma pasami i oddzielającą przeciwny kierunek ruchu wysepką), przy dojeżdżaniu do przejścia staję "okrakiem" na dwu pasach. Ten manewr powoduje, że jadący z tyłu nie omijają mnie, obawając się kontaktu własnych z krawężnikiem lub wysepka. Oczywiście zdarzaja się koncerty na klaksony, ale tym się nie przejmuję. Nie widziałem też, by ktoś próbował zjeżdżać na jezdnię "pod włos". Wolę popełnić wykroczenie "jazdy okrakiem" niż zobaczyć zabitego pieszego tylko dlatego, że mu dałem drogę. Mam 30-letni staż kierowcy Link Zgłoś
k0lara Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 17:58 Kierowcy pędzący słabymi autami (Punto, Corsa, Siena, Marea) - tego jakos zrozumiec nie moge... dobre auta to tylko BMW i Mercedes ?! Dziwnego ktos dokonal podzialu... Link Zgłoś
banzai123 Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 00:33 Prawdopodobnie chodzi o słabe w sensie osiągów (tzn. takie dla których te prędkości będą kresem możliwości). Link Zgłoś
blogmd Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 08:08 Jeśli chodzi o te słabsze auta, to myślę że to jest tak: Rozpędzanie trwa dłużej, więc wzrasta chęc do równej jazdy po rozpędzeniu, bo nie chce się tracić czasu na ponowne rozpędzanie. Miałem takie obserwacje 15 lat temu, gdy z malucha rasowanego (135-140 km/h, super amortyzatory i idealna geometria, zwłaszcza z tyłu) przesiadłem się na mocniejsze auta. Okazało się wtedy, że ponowne rozpędzenie do 120-140 jest tak niekłopotliwe, że zamiast wyglądać radarów w wioskach, zacząłem po prostu zwalniać. Jeśli chodzi o pieszych - niestety posiadacze mniejszych gabarytowo aut muszą liczyć się z tym, że piesi je bardziej lekceważą. To z kolei zaobserwowałem w 1984 roku, gdy przesiadłem się z Warszawy do Malucha - różnica w zachowaniu pieszych na nadjeżdżajace auto była kolosalna, parę miesięcy się do tego przywyczajałem. Później, w 1989 roku, gdy zrobiłem kat. C. i zacząłem jeździć ciężarówką obserwacja potwierdziła się... Link Zgłoś
microprofesor Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 10:13 > Kierowcy pędzący słabymi autami (Punto, Corsa, Siena, Marea) zwłaszcza tym ostatnim w wersji HLX 150KM lub 2.4JTD 135KM :-D Link Zgłoś
darek_w1 Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 10:18 > Kierowcy pędzący słabymi autami (Punto, Corsa, Siena, Marea) - tego jakos > zrozumiec nie moge... dobre auta to tylko BMW i Mercedes ?! Dziwnego ktos > dokonal podzialu... Jeszcze dziwniejsze jest zaliczenia Fiata Marea do słabych aut. Najsłabszy model (1,6) miał 103 konie. Po wymienionych modelach wygląda na to, że autor tego twierdzenia w ogóle nie lubi Fiata, a jedyne samochody godne tej nazwy to niemieckie ;-) Spotyka się takie zboczenie, zwłaszcza u gastarbeiterów powracających ze zmywaka w niemieckiej knajpie 12-letnim Golfem okazyjnie kupionym za 200 euro. Link Zgłoś
el-ka7 Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:01 "przez pierwszy rok po otrzymaniu prawka nie umiesz nic" nie prawda - umiem bezpiecznie, plynnie, dynamicznie ruszac, wlaczac sie do ruchu, jechac, hamowac, parkowac, jezdzi 50km/h w miescie, 90km/h poza. przede wszystkim respektowac znaki i prawa drogowe. a na dodatek potrafie duzo innych rzeczy, ktorych jezdzacy 'od wiekow' nie potrafia. dla przykladu: -sygnalizowac kierunkowskazem zamiar skretu (taka prosta rzecz a cieszy), -puszczac pieszych na pasach, -puszczac wyjezdzajace samochody z parkingu jezeli sa zupelnie zasloniete, -puszczac wyjezdzajacy z zatoki autobus (!) -hamowac kiedy jest znak stop (!!) -hamowac gdy jest 'zielona strzalka' (!!!) -wiem co to jest skrzyzowanie rownorzedne i kto ma na nim pierwszenstwo itp. itd. nie umiem za to wielu innych rzeczy praktykowanych przez kierowcow, ktorzy juz cos potrafia bo przeciez jezdza wiecej niz rok: wyprzedzac na trzeciego, na linii ciaglej, na pasach wylaczen, jezdzic 100 po miescie i 160 poza, wymuszac pierwszenstwa, skrecac na ulicy jednokierunkowej w lewa strone z prawego pasa, rozmawiac przez telefon komorkowy w czasie jazdy, stac na swiatlach chociaz juz od dawna swieci sie sygnal zielony, parkowac metr od skrzyzowania itp itd. staz za kolkiem ma tu znaczenie, ale nie kluczowe. fakt, faktem z poslizgu nie wyjde, pulsacyjnie wyhamuje 5m dalej niz blokujac kola (zamiast odwrotnie), ale wystarczy do takiej sytuacji nie dopuscic zeby nie musiec sie z niej ratowac. simple. skromnie rzecz biorac jestem lepszy od 3/4 kierowcow, ktorych widze na co dzien zza szyby mojej bordowej corsy z eL na dachu... Link Zgłoś
mieczotronix Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:43 el-ka7 pojeździsz trochę to się jeszcze nauczysz, że -w dużych miastach czasem lepiej nie włączać kierunkowskazu, bo złośliwiec zajedzie ci drogę - przestaniesz hamować przed pasami, po tym jak śmignie cię pasem obok idiota i prawie nie rozjedzie wpuszczonej przez ciebie na pasy uśmiechniętej z wdzięczności babci - przestaniesz wpuszać wyjeżdżające samochody z parkingu, po tym jak ktoś wjedzie ci w tył - zaczniesz wcześniej mijać autobusy stojące w zatoce, po tym jak parę razy przejedziesz się w oparach czarnego dymu 20 km/h do następnego przystanku - zaczniesz hamować nie tam gdzie stoi znak stop, tylko tam gdzie za tym znakiem na drodze namalowana jest biała linia - przestaniesz hamować przed zieloną strzałką, jak zrozumiesz że ona się zapala i gaśnie - zmienisz swoje poglądy na temat skrzyżowań równorzędnych i pierwszeństwa, po kilku spotkaniach z naczepą albo z burtą autobusu skręcającego w wąską uliczkę - itp. itd. A przede wszystkim - nauczysz się rozróżniać tych co mają prawko od niespełna roku po ich stylu jazdy, i zrozumiesz że świat nie dzieli się na tych, którzy jeżdżą przepisowo i resztę debili, tylko na ludzi: czujnych, roztargnionych, zdenerwowanych, ograniczonych, którym się spieszy i zorientujesz się, że na drodze przede wszystkim trzeba sobie szybko i sprawnie pomagać, a nie bawić się w cyborga-wzorowego-kierowcę Kiedyś kupisz sobie też lepszy/szybszy samochód (apetyt rośnie w miarę jedzenia), i wtedy - zaczniesz jeździć 100 po mieście (tak jak wszyscy po trasach szybkiego ruchu), - 160 po autostradach - wyprzedzać "na trzeciego" furmanki i maluchy i małe ciężarówki w trasie za miastem, którą ktoś nie wiedzieć po co wyposażył w szerokie pobocza, na które uprzejmie ci wolniejsi zjeżdżają Jak pojedziesz na wakacje do Paryża, albo nawet do Grecji, to nauczysz się dużo więcej - wymuszać pierwszeństwo - zrozumiesz że oznaczenia poziome mają postać pasków namalowanych farbą, a nie belek z betonu przykręconych do asfaltu, żeby czasem w trudnej sytuacji można było na nie wjechać i się poratować - nauczysz się szukać drogi w obcym mieście i zjeżdzać z lewego pasu do skrętu w prawo, trzymając mapę na kolanach - nauczysz się popijać soczek, jeść kanapkę zmieniać kasetę i rozmawiać przez telefon prowadząc samochód - nauczysz się stać na światłach na zielonym, żeby nie wystraszyć przechodzącego dziadka - nauczysz się trąbić na psy i dzieci przy drodze, na samochód staczający się na ciebie, nauczysz się języka migowego, nawet nauczysz się pewnie nielubić policjantów za łapanie za znakiem ograniczenia 20 km/h którego robotnicy zapomnieli zabrać po remoncie - nauczysz się rozpoznawać innych kierowców, którzy są psychopatami i dybią nauczysz się im pokornie zjeżdżać z lewego pasa, mimo że jedziesz dozwolone 70 km.h No i najważniejsze nauczysz się pokory i przestanie ci się wydawać, że nic ci się nie stanie, bo jeździsz dobrze. Link Zgłoś
kodem_pl Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 20:15 O stary, chcialo Ci sie? Ogolnie popieram w 100%. Link Zgłoś
audi Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 10:04 dokładnie! normalnie książki możesz pisać- popieram Link Zgłoś
konkretniekarol Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 10:41 Oj, kolego... Właśnie streściłeś nam biblię polskiego kierowcy: nieodpowiedzialnego chama, prostaka i ignoranta. Prawko mam od siedmiu lat, trochę już przejechałem (~20 tys. km/rok) i muszę nie bez dumy przyznać, że ustrzegłem się "nauki" 90% prawideł, o których piszesz. Co więcej - każdego dnia szlag mnie trafia, gdy na drodze notorycznie spotykam kierowców takich jak Ty, którzy mają za nic fundamentalne zasady logiki, uprzejmości, odpowiedzialności, nie mówiąc o przepisach. I w dodatku są święcie przekonani, że robią dobrze, bo "inaczej się nie da". Ba, sądząc po wydźwięku Twojego postu, są dumni ze swojej bezdennie głupiej postawy. Link Zgłoś
el-ka7 Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 13:40 bozesz ty moj... dziekuje. rece mi wczoraj opadly i nie wiedzialem co odpisac. dzis po przeczytaniu trzech podpisow pod moim postem, juz myslalem ze cos ze mna nie tak. cale szczescie widac, ze mozna jeszcze spotkac 'normalnych' ludzi za kierownica. Link Zgłoś
konkretniekarol Re: Kurs bezkolizyjny 31.08.06, 11:25 Jeszcze odrobina statystyk (dane z roku 2005, źródło KGP www.policja.pl/index.php?dzial=1&id=1541 > - zaczniesz jeździć 100 po mieście (tak jak wszyscy po trasach szybkiego ruchu, > - 160 po autostradach "Niedostosowanie prędkości do warunków ruchu: 11 419 wypadków, 28,8% ogółu wypadków" > - zmienisz swoje poglądy na temat skrzyżowań równorzędnych i pierwszeństwa, po > kilku spotkaniach z naczepą albo z burtą autobusu skręcającego w wąską uliczkę > - itp. itd. > Jak pojedziesz na wakacje do Paryża, albo nawet do Grecji, to nauczysz się dużo > więcej > - wymuszać pierwszeństwo "Nieprzestrzeganie pierwszeństwa przejazdu: 9 511 wypadków, 24,0% ogółu wypadków" > - wyprzedzać "na trzeciego" furmanki i maluchy i małe ciężarówki w trasie za > miastem, którą ktoś nie wiedzieć po co wyposażył w szerokie pobocza, na które > uprzejmie ci wolniejsi zjeżdżają (wszyscy doskonale wiemy, że na furmankach, maluchach i małych ciężarówkach się nie kończy i że nie zawsze zjeżdżają, a i tak się wyprzedza - zjedzie ten z naprzeciwka) "Nieprawidłowe wyprzedzanie: 2 839 wypadków, 7,2% ogółu wypadków" > - przestaniesz hamować przed pasami, po tym jak śmignie cię pasem obok idiota i > prawie nie rozjedzie wpuszczonej przez ciebie na pasy uśmiechniętej z > wdzięczności babci "Nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych: 3 442 wypadków, 8,2% ogółu wypadków" > - nauczysz się szukać drogi w obcym mieście i zjeżdzać z lewego pasu do skrętu > w > prawo, trzymając mapę na kolanach "Nieprawidłowe skręcanie: 1624 wypadków, 4,1% ogółu wypadków" _____________________________________________ Ktoś chce jeszcze podyskutować na ten temat? Link Zgłoś
el-ka7 ...zeby tylko nie byc uprzejmym 31.08.06, 14:51 "w dużych miastach czasem lepiej nie włączać kierunkowskazu" wyjezdzajac z placu manewrowego czekam minutami na 'pusta' ulice, bo nikomu nie chce sie wlaczyc kierunkowskazu na skrzyzowaniu ktore jest 10m od wyjazdu. tak, lepiej zrobic komus na zlosc, niz zeby ktos zrobil mi. "przestaniesz hamować przed pasami, po tym jak śmignie cię pasem obok idiota" powiedzmy sobie szczerze. nawet w duzych miastach przewaga drog jednopasowych, nad wielopasowymi jest przytlaczajaca. co nie zmienia faktu, ze i tak rzadko kiedy ktos przepuszcza pieszego. a na takie sytuacje faktycznie trzeba uwazac, nie zaprzeczam. "przestaniesz wpuszać wyjeżdżające samochody z parkingu, po tym jak ktoś wjedzie ci w tył" w jakiej sytuacji? kolo targu/rynku/na parkingu, watpie. rownie dobrze moze mi ktos wjechac na swiatlach. powiedzmy tak: jezeli szukamy miejsca parkingowego, to z przyjemnoscia przepuszczamy wyjezdzajacy samochod. jezeli jednak z tego parkingu zjezdzamy, to nic juz nas nie obchodzi, chociaz ktos cofanie moze miec utrudnione. nawet gdy wyjezdzajacy jest juz w polowie, to lepiej trabic, wrzeszczec, przeklinac i wyminac go chociaz jest wasko, niz przepuscic. "zaczniesz wcześniej mijać autobusy stojące w zatoce" gdzie jezdza dymiace autobusy, jezdzace 20km/h? w warszawie, w krakowie, wloclawku? proponuje przesiasc sie do autobusu i posterczec na przystanku 2min dluzej, bo nikt nie chce zdjac nogi z gazu. 1-2min na kazdym przystanku, a pozniej dziwimy sie, ze nic nie jezdzi na czas. "zaczniesz hamować nie tam gdzie stoi znak stop" nie zrozumiales mnie. nie chodzi o to gdzie sie zatrzymac, ale zeby w ogole to zrobic. znak stop rozni sie od znaku ustap pierwszenstwa, a z tego co widac nie dla wiekszosci kierujacych. a stop-a w wiekszosci przypadkow nie ustawia sie dla zabawy, czy na zlosc kierujacym (np. ograniczona widocznosc). "przestaniesz hamować przed zieloną strzałką, jak zrozumiesz że ona się zapala i gaśnie" bylo by dziwne, gdybym tego nie wiedzial. tak wiec coz to ma do rzeczy? do zatrzymywania sie? "zaczniesz jeździć 100 po mieście" o.O nie zaczne. "Jak pojedziesz na wakacje do Paryża" czepianie sie slow. z tego wniosek, ze wiekszosc kierowcow w moim miescie to turysci. dziwne, bo akurat maja tak samo rozpoczynajaca sie rejestracje jak ja. ogolnie wniosek z Twojego posta jest dla mnie prosty. trzeba jezdzic po chamsku, zeby przezyc na polskich drogach. a pokory to przydalo by sie bardziej 'zawodowcom', z wieloletnim prawkiem, niz swiezo upieczonym kierowcom, ktorzy jeszcze nie zdazyli zepsuc sie pod wplywem 'dobrego przykladu' jaki dostaja na drogach i np. w Twoim poscie. Link Zgłoś
konkretniekarol Re: ...zeby tylko nie byc uprzejmym 31.08.06, 15:29 el-ka7 --> Z drogowoymi frustratami nie ma dyskusji. Oni i tak wiedzą swoje, przynajmniej dopóki nie zaliczą poważniejszego dzwona - wtedy to jeżdżą bojaźliwie przez jakiś czas, potem wracają do "normy". W mentalności takich ludzi (a stanowią niestety większość na drogach) jest zakodowany bezmyślny egoizm i wystarczy byle pretekst, tzw. "wytłumaczenie", by uznali swoje zachowanie za jedynie słuszne. Niczym innym jak listą owych pretekstów wraz z "chwalebnymi rozwiązaniami" jest litania, jaką zafundował nam kol. mieczotronix. Niemniej jego post jest niezwykle cenny, bo to swoisty "elementarz" polskiego kierowcy - proponuję odczytywać go ku przestrodze na kursach prawa jazdy. Link Zgłoś
el-ka7 Re: ...zeby tylko nie byc uprzejmym 31.08.06, 15:34 ja sie zgadzam - na wariatow nie ma rady. a ze tacy jezdza tak czy inaczej, to nie znaczy ze ja (czy inni) tez tak musza. liste mieczotronix'a mozna przeczytac jako przestroge 'na co uwazac' (wlasnie ku przestrodze), a nie 'jak nalezy jezdzic' zeby bylo _nam_ milo i przyjemnie, czy zeby sobie radzic na drogach i nie miec stluczki. Link Zgłoś
jasioski Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:05 Oj ostrożnie! Fakt, że w wiekszości przypadków hak daje się we znaki najeżdżającemu na tył auta ale mój teść miał takie zdarzenie: Jechał służbowym Polonezem Truckiem i się zwyczajnie zagapił. Stuknął, lekko jak mówił, Audi czy Volkswagena (5-8 letniego) w hak właśnie. Polonez miał lekko drasnięty zderzak a uderzone auto podwiniętą tylna belkę razem z hakiem i nie nadawało się zupełnie do jazdy. Najsmieszniejsze (nie dla właściciela) było to, ze gość własnie wyjechał z warsztatu, gdzie robili mu przód w który tydzień temu ktoś inny stuknął ... Link Zgłoś
samwilk Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:08 Mam zwyczaj patrzenia na to kto prowadzi: jeżeli prowadzi ktoś w wierzchnim ubraniu, grube kożuchy palta krępujące ruchy, czapkach zasłaniających widoczność, ludzi leżących na kierownicy, młodych w szybkich wozach z muzą umc umc, mam się wtedy na baczności. Link Zgłoś
jasioski Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:17 Jeszcze jedna uwaga. Hiprmarkety a właściwie parkingi. W zdecydowanej większości hipermarketów czy centrów handlowych, po których zdarzyło mi się jeździć na wjeździe jest postawiony znak A-5 z dopiskiem "Obowiązuje na terenie parkingu hipermarketu ..." Czyli WSZYSTKIE skrzyżowania są równorzędne i obowiązuje zasada "pierwszeństwo z prawej". Regułą jest, że dojazd od wjazdu do sklepu jest traktowany przez kierowców jako droga z pierwszeństwem, podobnie jak droga wzdłuz sklepu. Jadacy prawidłowo czyli przepuszczający pojazdy z prawej traktowani są jak kretyni, bardzo często też dochodzi do stłuczek z powodu nieznajomości zasad ruchu na parkingu. Podobnie ma się na parkingach przed dużymi zakladami pracy (dzisiaj np hamowałem bo jakaś sierota waliła na pewniaka we mnie). Przed wjazdem na duży parking sprawdź zasady ruchu na nim obowiązujące. Link Zgłoś
mareklacki uważaj na szybkie maluchy? 30.08.06, 18:20 Nie wiedziałem, że Marea o długości 4,40 -4,50(Weekend) i szerokości 1,74 jest maluchem:) Gratuluję znajomości rynku. Link Zgłoś
dami7 Re: Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:28 Zamiast zasady ograniczonego zaufania stosuję zawsze zasadę bezgranicznej nieufności!!! Link Zgłoś
red.a.michnik # posiadacz "golfa sprowadzonego w całości" nie ma 30.08.06, 18:37 # posiadacz "golfa sprowadzonego w całości" nie ma świateł stop - zapamietajcie sobie to dokladnie Link Zgłoś
plastek11 Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 18:45 moje doświadczenie to 25 lat jazdy samochodem, z moich obserwacji powiedzenie że nieszczęścia chodzą parami stosuję na drodze, prawie zawsze jedna niebezpieczna sytuacja na drodze zapowiada następną w najbliższym czasie więc jeśli przydaża mi się coś na drodze z mojej winy czy nie to zwalniam i staram się być bardziej uważny. Link Zgłoś
bazyliszek_hikson Kurs bezkolizyjny 30.08.06, 19:19 Na drogach typu trasa katowicka czyli dwupasmowych poprzecinanych różnymi drogami przecinajacymi ją w miejscach gdzie nie ma wydzielonych zjazdów przy takich przecięciach radzę zawsze ustawiać się tak aby obok siebie mieć wolny pas (nieważne czy po lewej czy po prawej), żeby w razie czego mieć gdzie uciec gdy jakiś niefrasobliwy kierowca bedzie sądził że zdąrzy a nie przewidzi ze ty masz 100 - 120 (bo nie wszędzie są ograniczenia) Ja za pierszym razem miałem serce w gardle na szczęście zdąrzył zmienić pas. Od tej pory jeżdże tak jak opisywałem i gdyby nie to mógłbym już klika razy życie stracić. Krzysztof (150000 km) A tak nawiasem odnośnie przychamowywania żeby informować: Są róże opinie że to wprowadza nerowośc że trzeba na takich uważać. A ja pytam się takiego jednego z drugim a dlaczego masz nie uważać skoro prowadzisz samochód. Poza tym jeśli trzymasz odpowiednią odległość nie powinieneś być reagować nerwowo. Link Zgłoś
emsej Do wszystkich kierowców 30.08.06, 21:02 czy tak trudno zapalić światła awaryjne na autostradzie gdy sie ostro hamuje albo widzi się że jest korek?? już dwa razy miałem "przyjemność" ostrego hamowania na autostradzie bo okazało się że jest korek i wszyscy stoją a ostatnie samochody nie miały włączonych świateł awaryjnych (akurat były to dwa busy i nie widziałem co się dzieje przed nimi i myślałem że się wyprzedzają). a zatrzymanie się jadąc z prędkością 130 km/h to nie jest kilka metrów. tym bardziej że nie można hamować gwałtownie bo ktoś z tyłu może na nas wlecieć i karambol gotowy. Pomagajmy sobie na drodze a wszyscy dojedziemy do celu cali. Link Zgłoś
kooopa Jazda w deszczu itd.. 30.08.06, 21:46 Zgadzam sie z tym ze polscy kierowcy nie zachowuja bezpieczej odleglosci pomiedzy autami w normalnych warunkach. Ba! Na dodatek zachowuja zupelnie taka sama odleglosc jak pada deszcz! Dzisiaj mialem nieciekawa sytuacje - lał descz, hamowalem, bardzo spokojnie bo widzialem ze auto przede mna bedzie skrecac w prawo (boczna droga), kierowca za mna, pomimo ze jechal daleko, ale za to szybko, z trudem wyhamowal. Gdybym nie ruszyl na maxa i gdyby on nie uciekl na lewy pas to juz bym go mial w bagażniku :/ Zdarza sie. Na szczescie do zderzenia nie doszlo. Jednak denerwuja mnie jak ludzie w deszczu jada tak jak na suchej drodze. Nie tylko śnieg jest śliski! Hamowanie na deszczu znaaacznie sie wydluza i bardzo szybko mozna stracic przyczepnosc pomimo dobrych opon. Co do wlączania swiatel awaryjnych. Dobry nawyk. Szczegolnie dotyczy ostatnich aut, ktore stoja w korku na ruchliwej drodze. Mam nadzieje ze u nas stanie sie powszechny. Kolejna sprawa, o ktorej niedawno czytalem to ustepowanie pierwszenstwa pieszym. Czsami zdarza mi sie zatrzymac przed przejsciem aby przepuscic pieszych. Ale czemu tylko czasami? Bo boje sie ze ktos kiedys we mnie wjedzie z tylu. Ludzie jednak nie sa przyzwyczajeni do takiego zachowania. 3 światło stopu. Bardzo dobra rzecz. Na prawde bardzo zwraca uwage. Link Zgłoś
pio3k Re: Do wszystkich kierowców 31.08.06, 23:24 a skąd nasi kierowcy mają o tym wiedzieć? u "nas" autostrada to rarytas, a będzie jeszcze gorzej bo są płatne takich nawyków nabywa się na zachodzie bo to są powszechne zachowania, w naszych realiach mało kto wypuszcza się dalej niż poza swoją parafię Link Zgłoś
me-e czym jezdzicie... 30.08.06, 21:35 ...a tym jezdzi mee...nie moglem sie opanowac...lubie swego cara...stad ta proznosc...mee...wybaczycie chyba www.nissanusa.com/xterra/ Link Zgłoś