Gość: dobry.parafianin
IP: *.he.net
06.03.03, 13:31
Opowiem wam co moj szwagier wymyslil.
Mianowicie moj szwagier Waldemar mieszka w Grojcu i ma
opla calibre. A ze Grojec, to Grojec, musi ciagle czyms
szpanowac. No wiec wymyslil, ze aby pozostac na fali,
musi czyms extra napompowac opony. Nie stac go na hel
ani inne bajery, bo nie pracuje, a i ludzie w
kieszeniach juz nie nosza tyle gotowki, wiec wpadl na
genialny pomysl, ze bedzie pompowal biogazem.
Zrobil to tak: skroil komus z podworka waz do polewania
ogrodka, na jednym koncu przykleil (klejem
dwuskladnikowym) zawor od pomki, a drugi wrzucil do
obory w sterte swiezego nawozu biologicznego,
podlaczyl ten caly wynalazek do opony i zostawil na
noc. Rano wstaje, patrzy, a opona cacy napompowana.
Wszystko byloby OK, ale jutro jedzie na dicho no i nie
zdazy szybciej pompowac, zwlaszcza, ze ma tylko dwie
krowy, wiec zrobil eksperyment z pompowaniem bezposrednim.
Niestety krowa go kopnela i ma podbite oko, wiec na
dicho juz nie pojdzie, za to mnie zaprosil, to
posiedzimy nocke i obaliwy po pol litra.
Ale pomysl mial genialny, musicie to przyznac. Przez
weekend napompuje wszystkie opony i bedzie sie mogl
bujac jak nikt swoja fura.