Dodaj do ulubionych

Kobiety w ruchu drogowym

IP: 212.75.78.* 21.06.01, 13:16
Postanowiłem rozpocząć ten wątek, mimo ryzyka uznania za męskiego szowinistę.
Większość panów i nawet część kobiet przyzna chyba, że istnieje coś takiego,
jak kobiecy styl jazdy.
Proponuję tu opisywać zdarzenia w ruchu drogowym zaszłe z kobietami w rolach
głównych.
To tak w celu profilaktycznego zwrócenia sobie na wzajem uwagi na co uważać w
ruchu...

Oto pierwsze zdarzenie, autentyk:
Jadę za sunącym 45 km/h (ograniczenie 50) nowiusieńkim VW Polo.
W nim ktoś z długimi włosami. Wykluczam hardrokowca i zakładam, że to kobieta ;-
)
Dojeżdżamy do jednopasmowego ronda. Polo wjeżdza sprawnie na rondo.
Z prawej podjeżdza do ronda i przystaje inne auto.
Polo jedzie 1/4 ronda i ZATRZYMUJE się na rondzie, przepuszczając auto z
prawej!!!
"No co, przecież było z prawej!" :-)))
Obserwuj wątek
    • Gość: Daras Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.gda.computerland.pl 21.06.01, 14:00
      Oj rybcia kobitkom to chyba podpadłeś.

      PS.
      Kobiety mają większe skłonności do panikowania za kierownicą, ale
      jeżeli się tego pozbędą są również dobrymi kierowcami. Znam osobiście kilka.
    • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 21.06.01, 14:07
      Gość portalu: <º)))>< napisał(a):
      > Dojeżdżamy do jednopasmowego ronda. Polo wjeżdza sprawnie na rondo.
      > Z prawej podjeżdza do ronda i przystaje inne auto.
      > Polo jedzie 1/4 ronda i ZATRZYMUJE się na rondzie, przepuszczając auto z
      > prawej!!!
      > "No co, przecież było z prawej!" :-)))

      Może to był np. ktoś z Francji w wypożyczonym samochodzie? Oni tam tak mają w
      przepisach. Serio. Też się zdziwiłem.

      Swoją drogą uważam, że wątku nie ma co kontynuować. Jedni np. twierdzą, że
      kobiety powodują mniej wypadków, inni z kolei replikują, że mężczyźni
      przejeżdżają statystycznie więcej kilometrów, więc i ryzyko większe. Zostawmy
      może tą dyskusję nierozstrzygniętą. :-)

      Pozdrawiam,
      Niknejm
      • Gość: tomekk Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.clinika.pl 22.06.01, 10:12
        Gość portalu: Niknejm napisał(a):

        > Może to był np. ktoś z Francji w wypożyczonym samochodzie? Oni tam tak mają w
        > przepisach. Serio. Też się zdziwiłem.

        Jezeli rondo jest nieoznakowane, to w kazdym kraju ma pierszenstwo wjezdzajcy (bo
        jest po prawej). Natomiast co do Francji, to albo mam skleroze, albo w wakacje 2
        lata temu (dwa tygodnie zwiedziania Bretanii) popelnilem 1500 wykroczen drogowych.
        Bo na moje oko rond duzo mają, ale normalnych, swojskich, takich z trojkatem jak
        sie wjeżdża ;-)

        TK
        • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 22.06.01, 10:15
          Masz rację, chodziło mi raczej o praktykę oznakowania niż przepisy. Nie wiem,
          gdzie jeździłeś, ja w okolicach Trzech Dolin w Alpach. Tam na pewno było kilka
          rond bez trójkątów.

          Pozdrawiam,
          Niknejm
    • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 21.06.01, 14:08



      > "No co, przecież było z prawej!" :-)))

      A wiesz co jest najzabawniejsze?

      To ze miala racje!!!!!

      Jesli na drodze dojazdowej do ronda nie ma znaku "ustap pierwszenstwa" to pierwszenstwo ma wlezdzajacy na rondo - nie odwrotnie.

      Kobiety sa naprawde od nas madrzejsze.

      • Gość: <º)))>< Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.75.78.* 21.06.01, 14:49
        Gość portalu: grogreg napisał(a):
        > A wiesz co jest najzabawniejsze?
        > To ze miala racje!!!!!

        Nie, nie miała racji.
        Auto które starała się wpuścić stało na podporządkowanej, z trójkątem i znakiem
        ronda. Ten przepuszczany sam nie wiedział co się dzieje i tak żeśmy sobie
        postali, aż kobieta ruszyła dalej :-)
        • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 21.06.01, 15:09
          A to nie mielismy pelnego obrazu sytuacji.
          • Gość: Jarek Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.telkab.pl 21.06.01, 22:19
            To bylo dzisiaj : przez rondo przechodza tory tramwajowe - przejezdzam polowe
            ronda -tramwaj z przodu wiec hamuje /jestem na pierszenstwie/ widze tramwaj
            hamuje motorniczy znaczy widzi wiec jedynka i do przodu .Wniosek - panowie a
            gdyby tamten sie spieszyl widzi kobitke -pewnie bedzie wolna "bede pierwszy " i
            co dzwon!!! . Teraz -ja,co bede udowadnial u blacharza ze mialem pierszenstwo?!
            Widzieliscie autko po spotkaniu z tramwajem .Chyba NIKNEJM mnie poprzesz troche
            wyobrazni i momentem zdjecie nogi z pedalu gazu nikomu nie zaszkodzilo /byle
            zatrzymanie nie trwalo zbyt dlugo szczegolnie gdy zapali sie zielone wtedy
            jedynka juz wlaczona i do przodu/.Chociaz widzialem kobitki ktore pelen makijaz
            w korku z rana sobie robia /sa zdolne !!!/ Pozdrawiam
            PS moje sloneczko jezdzi b.dobrze i nie wstydze sie jak czasami wykreci cos nie
            tak kazdy moze miec slaby dzien i dlatego czasami ta noga z gazu lub delikatnie
            po hamulcach i odpukac pare dziesiatek za kierownica i ani jednego dzwona oby
            tak dalej. Pozdrawiam
            • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 22.06.01, 10:00
              Poprę Jarka! :-)
              Lepiej być ostrożnym i lekutko przyhamować niż mieć dzwon i kłopoty.
              Na ogół nawet jadąc drogą z pierwszeństwem przejazdu rozglądam się co nieco.
              Już nie raz klient wyjeżdżający z podporządkowanej drogi omal nie przyładował
              mi w bok. Raz musiałem wyhamować na maksa z powodu czarnej Toyoty, jadącej po
              ciemku bez świateł. Gość władował mi się tuż przed maskę z podporządkowanej
              drogi (jak wspomniałem - z mojej strony hamowanie na maksa), a następnie
              wjechał na krawężnik skosem i... stoi. Zatrzymałem się, wysiadam (były to
              jeszcze czasy, kiedy nie wymyślono metody 'na stłuczkę' :-)) patrzę, a gość śpi
              z głową na kierownicy. Szyba odsunięta, wódką capi na dwa metry. Na wszelki
              wypadek zatrzymałem przejeżdżający radiowóz. Polismeny troskliwie zajęli się
              klientem i jego nieoświetlonym wózkiem stojącym do połowy na ulicy (na zakazie
              zatrzymywania). Zgroza.

              Pozdrawiam,
              Niknejm
              • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 25.06.01, 00:00
                Oto mowa prawdziwa, a sprawiedliwa.
                Prawda jest taka, ze stosowanie zasady "ograniczonego zaufania" do kolegow kierowcow w znaczy sposob ogranicza wydatki na blacharzy, czy firmy pogrzebowe.
                Moj instruktor ujal to tak. "Prawo jazdy powinni dostawac tylko paranoicy z mania przesladowcza, albowiem wszyscy na drodze chca cie zabic".
              • Gość: <º)))>< Klucz do mniejszej ilości wypadków IP: 212.75.78.* 25.06.01, 00:00
                Gość portalu: Niknejm napisał(a):

                > Lepiej być ostrożnym i lekutko przyhamować niż mieć dzwon i kłopoty.
                > Na ogół nawet jadąc drogą z pierwszeństwem przejazdu rozglądam się co nieco.
                > Już nie raz klient wyjeżdżający z podporządkowanej drogi omal nie przyładował

                Klucz do mniejszej ilości wypadków:
                1. zasada ograniczengo zaufania
                jeśli masz pierwszeństwo, to nie zakładaj, że ten kto ma cię
                przepuścić o tym wie,
                jeśli mijasz autobus na przystanku, nie zakładaj że każdy
                wychodzący zza niego pieszy spodziewa się Twojego auta itd...
                2. Jeśli uczestniczysz w wypadku, to nawet jeśli wg. kodeksu
                drogowego jesteś bez winy, to prawdopodobnie nie dostosowałeś
                się do pkt. 1, a więc ponosisz winę wg zasady ograniczonego zaufania.
            • Gość: hm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.244.170.* 22.06.01, 10:18
              Hm, a właściwie jak to jest z tramwajami? W książce pisze jak wół, kopiuję:

              Przecinanie się kierunków ruchu
              Art. 25.
              1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do skrzyżowania, jest obowiązany zachować
              szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pojazdowi nadjeżdżającemu z
              prawej strony, a jeżeli skręca w lewo - także jadącemu z kierunku przeciwnego
              na wprost lub skręcającemu w prawo.
              2. Przepisu ust. 1 nie stosuje się do pojazdu szynowego, który ma pierwszeństwo
              w stosunku do innych pojazdów, bez względu na to, z której strony nadjeżdża.
              3. Przepisy ust. 1 i 2 stosuje się również w razie przecinania się kierunków
              ruchu poza skrzyżowaniem.

              Tramwaj, niestety, należy do gatunku pojazdów szynowych.

              • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 22.06.01, 10:23
                Gość portalu: hm napisał(a):

                > Hm, a właściwie jak to jest z tramwajami?

                Jeśli ostatnio nic się nie zmieniło (zarówno w przepisach, jak i w praktyce
                oznakowania), to na pewno masz obowiązek przepuścić tramwaj zjeżdżający z ronda
                (np. będący już na środkowej wysepce). Jeśli tramwaj wjeżdża na rondo, to Ty masz
                pierwszeństwo, bo tramwaj zazwyczaj na wjeździe na rondo ma trójkąt.
                Chyba, że takiego trójkąta nie ma, to wtedy tramwaj ma pierwszeństwo. Mam
                nadzieję, że się nie mylę...

                Pozdrawiam,
                Niknejm
                • Gość: MK Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.138.* 26.06.01, 00:00
                  Nie mylisz się!
                  • Gość: hm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.244.170.* 27.06.01, 00:00
                    Hm, nadal mam wątpliwości. Tu nie chodzi o to, czy tramwaj ma prawo wjechać na
                    rondo lub inne skrzyżowanie czy też nie, to jego zmartwienie. Ale skoro już
                    wjechał i jest w ruchu, to czy nie sądzicie że jednak ma wówczas bezwzględne
                    pierwszeństwo? Trudno wymagać od pani (i panów) kierowcy, aby w czasie jazdy w
                    gęstym ruchu analizowała zestaw znaków przeznaczonych dla pojazdów szynowych,
                    zresztą gdzie tego uczą? Dlatego jest chyba niegrzecznością pukanie się w czoło
                    na widok autka ustępującego pierwszeństwa większemu, cięższemu i twardszemu...
                    • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 27.06.01, 00:00
                      Gość portalu: hm napisał(a):

                      > Hm, nadal mam wątpliwości. Tu nie chodzi o to, czy tramwaj ma prawo wjechać na
                      > rondo lub inne skrzyżowanie czy też nie, to jego zmartwienie. Ale skoro już
                      > wjechał i jest w ruchu, to czy nie sądzicie że jednak ma wówczas bezwzględne
                      > pierwszeństwo?

                      Tak przecież napisałem - patrz mój post nieco powyżej w wątku (sytuacja, gdy
                      tramwaj zjeżdża z ronda).
                      Natomiast, gdy na Twoim kierunku jest znak "droga z pierwszeństwem przejazdu" a
                      tramwaj przecina Twój tor ruchu, Ty masz pierwszeństwo. Choć dla np. zwiększenia
                      płynności ruchu (i gdy z kolei Ty go nie zablokujesz) można taki tramwaj
                      przepuścić, bo to pojazd długi i może np. blokować drogę jadącym Tobie z
                      przeciwka. Wszystko zależy od zdrowego rozsądku. Ale uważaj - przemyśl sytuację
                      dobrze, bo jak staniesz jak wryty na skrzyżowaniu gdzie Ty masz pierwszeństwo,
                      blokując przy tym ruch, ktoś może Cię puknąć z tyłu. I jeśli będzie miał
                      świadków, będziesz współwinny, ponieważ nie należy hamować bez uzasadnienia
                      (zwłaszcza gwałtownie).

                      Pozdrawiam,
                      Niknejm
                      • Gość: hm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.244.170.* 27.06.01, 00:00
                        Hm, racja.
                        Wszystko dlatego, że w moim siole po tramwajach zostały smętne resztki torów a
                        najstarsi pytają - tramwaj? czy to takie cóś z koniem z przodu? Pozdr.
          • Gość: ma Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
            Gość portalu: grogreg napisał(a):

            > A to nie mielismy pelnego obrazu sytuacji.

            Jak to nie mieliśmy? Raz w życiu byłem w Polsce na rondzie, na którym poza
            znakiem o ruchu okrężnym nie było trójkąta! I pewnie nie było, bo ktoś zerwał
            albo zapomniał powiesić.
            Nie raz mi się to zdarzyło, że sierota staje na rondzie, bo nie wie, co się
            dzieje. A jeszcze bywa, że wpuszczają tramwaje wjeżdżające (!!!!) na rondo (rondo
            bez świateł). Jedziesz a tu nagle przed Tobą staje samochód jak zamurowany. I
            jeszcze byś był winien, gdybyś na czas nie zahamował.
            Kobiety w większości nie umieją jeździć samochodem! Są przypadki szczególne, ale
            to są wyjątki potwierdzające regułę. A jak już która trochę się nauczy, to jest
            taka agresywna i pewna siebie, że gorsza od tych niemot. Tak po prostu jest i
            tyle.
            • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 26.06.01, 00:00

              Ogolna zasada jest taka, ze wjezdzajacy na rondo ma pierwszenstwo. To ze na wiekszosci rond sa znaki odwracajace sytuacje nie oznacza ze sa na wszystkich.
              Tak wiec wypada sobie obejrzec oznakowanie zanim sie wjedzie na skrzyzowanie.

              "tak jest i tyle"
              • Gość: ma Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
                Go�ć portalu: grogreg napisał(a):

                >
                > Ogolna zasada jest taka, ze wjezdzajacy na rondo ma pierwszenstwo. To ze na wie
                > kszosci rond sa znaki odwracajace sytuacje nie oznacza ze sa na wszystkich.
                > Tak wiec wypada sobie obejrzec oznakowanie zanim sie wjedzie na skrzyzowanie.
                >

                Zasada ogolna jest w Polsce superwyjštkiem i doskonale o tym wiesz. Naprawde nie
                musisz mi u�wiadamiać tego, że tylko znak ''ustšp pierwszeństwa przejazdu'' pod
                znakiem ronda daje pierwszeństwo znajdujšcym się na rondzie. Takie wymšdrzanie
                się znajomo�ciš "Prawa o ruchu drogowym" Dz.U. nr... bla bla bla do niczego nie
                prowadzi. Ja zawsze to sprawdzam, to jest naturalny odruch.
                Poza tym, zgodnie z tym, co piszesz, mistrzyni kierownicy też powinna była poznać
                trójkšt inny niż wszystkie i nie stawać.


                > "tak jest i tyle"

                Bo tak jest i już.
                • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 27.06.01, 13:12
                  Po pierwsze, ciesze sie, ze masz zdrowe odruchy.
                  Po drugie w pierwszym mailu nie wspomniales nic o odwroconych trojkata, a ja niczego niezakladam z gory. Dla mnie jak czegos nie ma to nie ma.
              • Gość: Pitz Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 157.25.125.* 26.06.01, 00:00
                Gość portalu: grogreg napisał(a):

                >
                > Ogolna zasada jest taka, ze wjezdzajacy na rondo ma pierwszenstwo. To ze na wie
                > kszosci rond sa znaki odwracajace sytuacje nie oznacza ze sa na wszystkich.
                > Tak wiec wypada sobie obejrzec oznakowanie zanim sie wjedzie na skrzyzowanie.
                >
                > "tak jest i tyle"

                No tak, tyle ze trzeba jeszcze pamietac jakie byly znaki tak niesamowicie dlugo,
                zeby nie zapomniec przed zjazdem z ronda, bo jak sie ktos zacznie na srodku
                zastanawiac to ...
                • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 27.06.01, 13:25
                  Wiesz, znak se stoi iles tam lat. Komus przyjdzie do glowy zmienic organizacje ruchu i stluczek co niemiara. Zabawa w rutyne moze bolec.
    • Gość: Pitz Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 157.25.125.* 25.06.01, 00:00
      A wracajac do tematu i zchodzac z tematu ronda, to przeciez jest udowodnione,
      ze kobiety trudniej ogarniaja kilka czynnosci na raz niz mezczyzni. To nie jest
      zadne twierdzenie szowinistyczne, po prostu tak to wyniklo z badan. Kobiety za
      to zauwazaja i zapamietuja wieksza ilosc szczegolow (na ogol kazda powie Ci
      jakbyla ubrana Jolka na imprezie w zeszlym roku). Nie pamietam dokladnie jakie
      tam sa jeszcze roznice, ale gdzies to czytalem ostatnio. Wracajac do mysli
      poczatkowej, jakby nie bylo prowadzac samochod trzeba skoordynowac troche
      rzeczy na raz - biegi, spogladanie w lusterka przy zmianie pasa, gaz, hamulec,
      sprzeglo, kierunkowskazy itd... Oczwiscie egzemplarze jednostkowe moga odbiegac
      od reguly i mozna spotkac swietnie jezdzaca kobiete i faceta, ktory wszystko
      pamieta...
      • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 25.06.01, 00:00
        No, a multifunkcyjny facet będzie poza prow\adzeniem wozu, palic papierosa, rozmawiac, przez komorke, czytac gazete, jesc kanapke......
        • Gość: Marian Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.man.polbox.pl 26.06.01, 00:00
          A śmieszne zdarzonko miała moja - na marginesie mówiąc bardzo dobrze jeżdżąca -
          żona. Ileś tam lat temu maiła malucha. Rano, zima, mróz, akumulator padł
          nieco. Zatrzymała taryfiarza, żeby podpiąć się pod jego akumulator. Przedtem
          wóz był na biegu, bo ktoś próbował ją pchać. Taryfiarz podpiął żonę do swojego
          ślicznego merca. Silnik malucha zapalił a żona z tej radości zdjęła nogę ze
          sprzęgła wjechała w bok tego merca i skasowała mu drzwi.
          Sądzę, że ten taryfiarz jest już zdecydowanie mniej uczynny...
          • Gość: grogreg Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.160.165.* 26.06.01, 00:00
            A czego to ma dowiesc?
            • Gość: ZEN Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.06.01, 11:32
              Kobiety na drodze? - jeżdżą "bosko".
              W monotonii poruszania się po naszych drogach
              (szczególnie w mieście)to duża atrakcja, zawsze
              podniesie ci poziom adrenaliny, oprzytomniejesz w
              sekundę - ważne jednak żeby to było wcześniej niż
              później.
              A teraz anegdotka:
              jadę sobie za pewną Panią i co widzę - w naszym
              kierunku jeden pas ruchu, z przeciwka (rozdzielonego
              podwójną linią ciagłą!!) pasy się rozdzielają, na
              najbliższym nam pasie pojawiają się duże strzałki w
              lewo (kierunek widoczny z naszego pasa - z przeciwka
              pokazują że trzeba zjechać w prawo bo droga się
              zwęża), a co robi samochód przede mną - oczywiście
              przecina linię ciągłą i zjeżdża na sąsiedni przwległy
              pas - bo przecież strzałka wskazuje - w lewo!!!!
              Całe szczęście że z przeciwka nikt nie jechał.
              Ubawiłem się na całe 100km (chociaż mogło być
              niewesoło).

              Pozdrawiam
              ZEN
    • Gość: pl Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.244.170.* 27.06.01, 12:05
      Widziane w salonie:
      Pani ogląda nowiutką corsę, czerwoną, lśniącą. Sklepowy prowadzi demonstrować
      bagażnik, pani się zachwyca: - O, jakie ładne światła! I jak dobrane do koloru
      samochodu!...
      • Gość: <º)))>< Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.75.78.* 27.06.01, 14:18
        Może były dobrane?
        Widziałem kiedyś zielonego Golfa z ZIELONYMI kloszami z tyłu...
        • Gość: Niknejm Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.pg.com 27.06.01, 14:23
          Gość portalu: <º)))>< napisał(a):

          > Może były dobrane?
          > Widziałem kiedyś zielonego Golfa z ZIELONYMI kloszami z tyłu...

          Ten Golf był stuningowany. Firma Hella oferuje tylne klosze do Golfów w różnych
          kolorach.
          Można też pomalować klosze farbą w sprayu firmy Folia Tec.
          Obie rzeczy do nabycia w sklepach z akcesoriami tuningowymi.

          Pozdrawiam,
          Niknejm

        • Gość: pl Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: 212.244.170.* 27.06.01, 14:24
          Ale to nie koniec historii. Kiedy już pani auto obejrzała, mówi do pana:
          JEDNAK WOLAŁABYM W NIEBIESKIM KOLORZE...I ŚWIATŁA TEŻ.
          Ot, kobieca niestałość...
    • Gość: <º)))>< Epizod z wczoraj. IP: 212.75.78.* 27.06.01, 15:07
      Skrzyżowanie równorzędne dróżek między parkingami przy centrum handlowym.
      Żadnych znaków. 3 auta podjeżdżają na raz, ja, po mojej prawej srebrny Golf i
      po mojej lewej czerwony Golf z KOBIETĄ w środku.
      Kobieta (po mojej lewej) zamierza skręcić w lewo. Przepuszcza Golfa jadącego na
      przeciw niej. Ja stoję po jej prawej i widzę, że cały ten czas nie spojrzała na
      mnie nawet przelotnie.
      Srebrny Golf przejeżdża, a ja już wiem co się święci i się nie pcham.
      Oczywiście- niewiasta rusza nie spoglądając w prawo nawet przez ułamek sekundy!
      Ruszam na centrymetry za nią i trąbię.
      Kobieta wzdryga się i wyrzuca ręce do góry, jakby nagle zobaczyła pająka ;-)
      Jej zdziwiony wzrok mówi za siebie- nie miała POJĘCIA o mojej obecności!
      Straszenie takich niedojd to połowa przyjemności z jazdy =;-)
      • Gość: Niknejm Re: Epizod z wczoraj. IP: *.pg.com 27.06.01, 15:10
        Gość portalu: <º)))>< napisał(a):

        > Straszenie takich niedojd to połowa przyjemności z jazdy =;-)

        Dobrze, że kobitka nie dostała zawału, albo ze strachu nie skręciła gwałtownie w
        bok, prosto w jakiś zaparkowany samochód...

        Pozdrawiam,
        Niknejm

      • Gość: ma Re: Epizod z wczoraj. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.06.01, 10:37
        Go�ć portalu: <º)))>< napisał(a):

        > Straszenie takich niedojd to połowa przyjemno�ci z jazdy =;-)

        Niepotrzebnie straszysz, bo moze za kilkaset metrow z nerwow kogos przejechac. A
        poza tym, na piechote moze byc to super babeczka..;-)

        Tu przy okazji uwaga ogolna - gdyby takie glupie zachowanie zdarzylo sie
        kobiecie, ale w innej sytuacji (nie za kierownica, ale np. w kolejce) tego bys
        nie zrobil (np. nie krzyknal jej nad uchem "rusz sie babo"). Ludzie za kierownica
        staja sie dzicy, bo sa anonimowi. Wiekszosc tzw. porzadnych ludzi nigdy by nie
        wpychala sie przed innych, nie popychala ich, zlosliwie nie przeszkadzala w
        normalnym ruchu, ale za kierownica wiele rzeczy uchodzi im na sucho, bo przeciez
        zaraz pojada i nikt ich nie zna. Z tego powodu np. ludzie jadacy "oznakowanym"
        samochodami sluzbowymi z reguly zachowuja sie inaczej. W Anglii samochody
        dostawcze Coca Coli majš napisany numer telefonu, pod ktorym mozna zglaszac zle
        zachowanie jej kierowcow - efekt murowany.

        PS. Nie bierz tego do siebie, kazdy sobie lubi czasem trabnac na niedojde :-))
        • Gość: Daras Odnośnie samochodów służbowych... IP: *.gda.computerland.pl 28.06.01, 10:44
          Niestety u nas jest zupełnie odwrotnie.
          Zresztą czy ktoś by zatelefonował?
          PS
          Nie wiem czy zauważyliście, ale w Polsce panuje jakaś dziwna solidarność i
          pobłażliwość dla piratów drogowych, odwrotnie proporcjonalna dla tych którzy
          starają się jeździć jak kodeks przykazał...
          • Gość: ma Re: Odno�nie samochodów służbowych... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.06.01, 11:06
            Nie, nie.
            Skadinad wiem, ze w pewnej bardzo duzej firmie, gdzie jest duzo handlowcow,
            niektorzy jezdza oznakowanymi a niektorzy nieoznakowanymi autami (niezaleznie
            od ich pozycji w firmie). Jak to handlowcy - jezdza b. duzo. Nieoznakowane maja
            znacznie wiecej stluczek, bo ich kierowcy juz nie sa tacy anonimowi.

            A co do telefonu - dzialalby, dzialal, nie martw sie. Polacy niczym sie nie
            roznia od innych.
            • Gość: Daras ;)), ja jeszcze nie mam samochodu służbowego. IP: *.gda.computerland.pl 28.06.01, 12:37
      • Gość: <º)))>< Ciąg dalszy IP: 212.75.78.* 28.06.01, 11:22
        Dzień później, czyli wczoraj.
        Jadę drogą szybkiego ruchu, lewym pasem.
        Przede mną z przodu czerwony Golf mruga lewym migaczem.
        Ponieważ będę zjeżdżać z trasy i muszę zmienić pas na prawy, wrzucam prawy
        kierunkowskaz, sygnalizując zamiar zamiany na miejsca z Golfem.
        Golf mruga dalej, ale nie zmienia pasa, mimo że go chcę puścić a przede mną na
        lewym pasie nikogo nie ma.
        Wjeżdżam w takim razie na prawy pas za czerwonym Golfem.
        Droga rozszerza się w tym miejscu, dochodzi jeszcze jeden pas z prawej, na
        który zjeżdżam.
        Zrównuję się z Golfem i co widzę? To TA SAMA KOBIETA, co wczoraj!
        Koło czterdziestki, może 45 lat. Siedzi w pozycji "na sztorc" blisko przy
        kierownicy- nie opiera się o oparcie fotela, ręce mocno zgięte w łokciach,
        głowa blisko przedniej szyby.
        Jedzie teraz już środkowym pasem i w dalszym ciągu, po przejechaniu wieluset
        metrów, mruga lewym kierunkowskazem…
        • Gość: <º)))>< Zapomiałem dodać... IP: 212.75.78.* 28.06.01, 11:24
          ...że na początku ja jechałem lewym, a wspomniany Golf- prawym pasem.
    • Gość: Daras Porady z gazet dla kobiet IP: *.gda.computerland.pl 27.06.01, 16:04
      http://www.polbox.com/f/flasher/a_cwiczenia.html
      • Gość: Daras Mam tylko nadzieję, że one to robią na postoju :))) IP: *.gda.computerland.pl 27.06.01, 16:18
    • Gość: ma Opowiesci niesamowite IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.06.01, 10:58
      Proponuje rozpoczac cykl pt. "Kiedys widzialem, jak..."

      Ja powiem o zwyczaju (nie tylko kobiet), ktory mnie doprowadza do szewskiej
      pasji.

      Na rondach (i duzych skrzyzowaniach, ktore rondami nie sa) ze swiatlami,
      podczas skrecania w lewo jest kilka pasow do zajecia (przed zjechaniem).
      Niestety bardzo czesto bywa, ze nibykierowcy pchaja sie na tylko jeden, dwa z
      nich, zazwyczaj skrajne lewe. Ilosc miejsca na nich jest ograniczona, no i
      okazuje sie, ze ten, ktory sie uparl na ten wlasnie pas stoi na srodku
      skrzyzowania, zamiast pojechac troche do przodu i spokojnie zjechac na dalszy
      pas. A ty stoisz za nim (a czesciej nia)!!!! Zostaja jeszcze dwa skrajne prawe
      pasy, ale nie sposob na nie wjechac, bo nie mozesz ominac tego przed Toba, bo
      obok suna samochody jadace do przodu. Zeby nie bylo watpliwosci, mowie o
      skrzyzowaniach, na ktorych w lewo mozna skrecac tylko z jednego pasa.

      Stoisz na srodku skrzyzowania. Nie mogles zadnym sposobem przewidziec, ze na
      nim zostaniesz wjezdzajac, bo spodziewales sie, ze trzy samochody na
      skrzyzowaniu zmieszcza sie bez problemow. A nawet, jak juz czujesz, kto przed
      Toba jedzie, to przeciez nie staniesz z tego powodu przed skrzyzowaniem, bo Cie
      zatrabia na smierc :-)

      Moim zdaniem takie zachowanie wynika z tego, ze kobiety boja sie zmian pasa a
      najczesciej te prawe pasy koncza sie za skrzyzowaniem i one panicznie boja sie
      zostac na tym pasie. Jest to tez brak elastycznosci w zachowaniu. "Za dwa km
      bede jechala w prawo, to teraz juz bede jechala lewym pasem, bo mnie potem nie
      wpuszcza"
      • Gość: Daras Re: Opowiesci niesamowite IP: *.gda.computerland.pl 28.06.01, 11:16
        A nie zdarzyło Ci się kiedyś, że tak jak trzeba próbujesz zmienić pas na lewy
        dopiero wtedy gdy rzeczywiście za chwilę masz skręcać, masz już jakiś czas
        włączony kierunek i nie znajdzie się żaden mądry, żeby Ci w tym pomóc.
        Myślę, że stąd to wszystko się bierze. Na drogach kompletnie brakuje
        współpracy. Poza wyjątkami potwierdzającymi regułę.
        LUDZIE WSPÓŁPRACUJMY ZE SOBĄ NA DRODZE, A BĘDZIE NAM WSZYSTKIM ŁATWIEJ...

        • Gość: pl Re: Opowiesci bardzo niesamowite IP: 212.244.170.* 28.06.01, 11:25
          No i wróciliśmy do jednego z bardziej upiornych tematów tego forum : wpuszczać
          czy nie wpuszczać? A dlaczego upiornych? Bo brzmi jak - być albo nie być.
        • Gość: ma Re: Opowiesci niesamowite IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 28.06.01, 11:31
          Darasie :)
          Nie zrozumiales mnie... nie mowie o tych, co z prawego pasa skrecaja w lewo (bo
          tak naprawde to 1% z nich nie mialo szansy wjechac w kolejke a wiekszosc to
          chamstwo, ktore wlasnie korzysta ze swojej anonimowosci) , ale o tych, co
          upieraja sie wjezdzac na 'wczesne' pasy, ktore sa juz zajete, podczas, gdy te
          dalsze sa pusciutkie i Ty musisz za nimi stac.

          Co do zrozumienia i pomocy - zgadzam sie. Ale jest tez cos takiego,
          jak 'dylemat wieznia' - obie strony wspolpracujac zyskalyby wiecej, ale jak
          jedna bedzie oszukiwac, to zyska jeszcze wiecej, a zatem ten drugi musi znizac
          sie do jego poziomu, zeby nie wyjsc na tym jak najgorzej. Uwazam, ze grzecznosc
          wobec niektorych powoduje, ze oni to wykorzystuja. Jak widze lysego w VW albo
          glaba akwizytora w astrze ;-)), to go nie wpuszcze, bo wiem, ze korzysta z
          kultury reszty kierowcow.
          • Gość: Daras Re: Opowiesci niesamowite IP: *.gda.computerland.pl 28.06.01, 11:49
            Może źle przedstawiłem sytuację:
            Jadę środkowym pasem trzy-pasmowej drogi, za 150m zaczyna się z lewej czwarty
            pas dla skręcających w lewo, właśnie na ten pas chce sobie wjechać i cierpliwie
            poczekać aż będzie można skręcić w lewo. Włączam kierunek i chce zmienić pas na
            najbardziej prawy ("najszybszy" :))), z którego chce następnie skręcić na pas
            dla skręcających w lewo i co, pan śpieszący się na prawym pasie ma gdzieś moje
            potrzeby i następny za nim również...
            PS
            O taką współpracą mi chodziło. Osobiście również nie lubię cwaniaczków którym w
            ostatniej chwili się przypomina, że chcą skręcić i wciskają się omijając
            kolejkę tych cierpliwych. Ale nie wpuszczając ich karamy też tych którzy jadą
            pasem na wprost i delikwent zablokował im drogą.
            Pozdrawiam wszystkich cierpliwych.
      • Gość: Niknejm Re: Opowiesci niesamowite IP: *.pg.com 29.06.01, 15:43
        To prawda, szczególnie na rondach zajmowanie tylko lewego pasa przy skręcie w
        lewo doprowadza mnie do szeskiej pasji.

        Od razu uprzedzam, nie chodzi o to, żeby skręcać w lewo ze środkowego pasa. Ale
        JUŻ PO skręcie (kiedy szykujemy się do zjechania z ronda) można wjechać np. od
        razu na pas środkowy na rondzie (jak dalej jedziemy prosto), który zazwyczaj
        jest pusty.

        Ci, którzy znają rondo Al.Jana Pawła II z Al. Jerozolimskimi w Warszawie, czy
        rondo Marszałkowska/Al. Jerozolimskie, na pewno wiedzą o co chodzi. Jeździ tam
        kupa "gapciów", którzy MUSZĄ cały czas jechać lewym pasem, nawet jak już są po
        skręcie w lewo i zjeżdżają z ronda. Lewy pas zajęty, a reszta pusta. !@##$$
        mnie wtedy bierze...

        Pozdrawiam,
        Niknejm
        • Gość: ma Re: Opowiesci niesamowite IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 29.06.01, 15:51
          Go�ć portalu: Niknejm napisał(a):

          czy
          > rondo Marszałkowska/Al. Jerozolimskie, na pewno wiedzš o co chodzi. Je�dzi tam
          > kupa "gapciów", którzy MUSZĽ cały czas jechać lewym pasem, nawet jak już sš po
          > skręcie w lewo i zjeżdżajš z ronda. Lewy pas zajęty, a reszta pusta. !@##$$
          > mnie wtedy bierze...
          >

          Wlasnie o to miejsce mi najbardziej chodzilo :-)
      • Gość: ma Re: Opowiesci niesamowite IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 06.07.01, 11:10
        Opowiesc z dzisiejszego poranka.

        Jade sobie za CC (dama za kierownica). Bedziemy jechali w prawo, jedziemy pasem
        do skretu w prawo. Jest juz 'pozne czerwone' i chwile przed nami zgasla zielona
        strzalka. Pani poslusznie staje - pelna kultura. Za chwilke zapala sie zolte i
        zielone. Pani....stoi. Zapomniala sie? Nie - widac, ze patrzy na sygnalizator.
        Na co czeka?... na zielona strzalke. Dopiero trabienie (nie ja zaczalem) budzi
        ja z letargu. Fajne, nie?
    • Gość: Levy Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.*.*.* 02.07.01, 11:25
      Kiedyś w którejś z rozgłośni słyszałem krótki materiał właśnie na temat "Jak
      jeżdżą kobiety". Wypowiadał się jakiś mechanik z warsztatu. Mówił o pani, która
      kupiła nowego "malucha" i już następnego dnia przyjechała z rozwaloną skrzynią
      biegów.
      Okazało się, że przeczytała w instrukcji, że na "jedynce" można jechać do
      dwudziestu kilometrów na godzinę (a może trzydziestu?). No i jechała tak przez
      20 km piłując silnik na pierwszym biegu....

      Pzdr
    • Gość: monika Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.proxy.aol.com 02.07.01, 15:38
      rowniez autentyk:
      jestem w polowie drogi na przejsciu dla pieszych (w Krakowie), dziecko w wozku.
      widze nadjezdzajacy samochod ale ide zwawym krokiem dalej bo 1.chce opuscic
      jezdnie 2. jestem pieszym na przejsciu.
      FACET mnie najwidoczniej do ostatniej chwili ignoruje a zmuszony do ostrego
      hamowania glosno pomstuje przez otwarta szybe.
      a ogolnie rzecz biorac jest taki rodzaj statystyki w ruchu drogowym, ktory
      wygrywaja kobitki, a mianowicie ilosc ofiar (rannych lub niestety smiertelnych)
      wypadkow spowodowanych (w sensie winy a nie tylko udzialu) przez kobiety
      szczesliwej drogi
      ps wlos mi sie jezy na glowie jak pomysle o naszym urlopie nad polskim morzem.
      przyzwyczajona jestem do kulturalnej jazdy w niemczech, gdzie po wrzuceniu
      migacza nie musze sie wpychac na chama na potrzebny mi pas tylko w zaleznosci
      od sytuacji albo mnie ktos wpuszcza albo mnie wyprzedza i tym samym robi
      miejsce.
      • Gość: ma Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 02.07.01, 16:13
        Nareszcie (po 50 postach prawdopodobnie wylacznie od mezczyzn) odezwala sie
        kobieta.

        Gość portalu: monika napisał(a):

        > rowniez autentyk:
        > jestem w polowie drogi na przejsciu dla pieszych (w Krakowie), dziecko w wozku.
        >
        > widze nadjezdzajacy samochod ale ide zwawym krokiem dalej bo 1.chce opuscic
        > jezdnie 2. jestem pieszym na przejsciu.
        > FACET mnie najwidoczniej do ostatniej chwili ignoruje a zmuszony do ostrego
        > hamowania glosno pomstuje przez otwarta szybe.

        Tak, on nawet pewnie wiedzial, ze zle robi. Obawiam sie, ze gdyby nalezal do
        pewnego gatunku kobiet-kierowcow, zobaczylby Cie dopiero wjezdzajac na wozek.

        > a ogolnie rzecz biorac jest taki rodzaj statystyki w ruchu drogowym, ktory
        > wygrywaja kobitki, a mianowicie ilosc ofiar (rannych lub niestety smiertelnych)
        >
        > wypadkow spowodowanych (w sensie winy a nie tylko udzialu) przez kobiety

        Chyba nawet w tej dyskusji powiedziano, co warta jest ta statystyka i jak bardzo
        jest mylaca. Nawet, jezeli brac pod uwage zmodyfikowana statystyke uwzgledniajaca
        liczbe ofiar na 1 mln 'kierowco-godzin', ktora jest korzystna dla kobiet, to i
        tak nie ma to zadnego przelozenia na rzeczywistosc. Dlaczego... zostawie to do
        dalszej dyskusji...:-)

        > szczesliwej drogi

        > ps wlos mi sie jezy na glowie jak pomysle o naszym urlopie nad polskim morzem.
        > przyzwyczajona jestem do kulturalnej jazdy w niemczech, gdzie po wrzuceniu
        > migacza nie musze sie wpychac na chama na potrzebny mi pas tylko w zaleznosci
        > od sytuacji albo mnie ktos wpuszcza albo mnie wyprzedza i tym samym robi
        > miejsce.

        Ja sie nigdy nie wciskam na chama. Poza tym, nie wiem skad ta opinia, ze Polacy
        jezdza zle (ten temat jest walkowany na innych forach). W tych warunkach, jakie
        mamy jezdzimy bardzo dobrze. Tzn. srednia jest wysoka ;-))))
        • Gość: <º)))>< Nie zrozumiałeś Moniki IP: *.swipnet.se 02.07.01, 16:26
          Gość portalu: ma napisał(a):

          > > przyzwyczajona jestem do kulturalnej jazdy w niemczech, gdzie po wrzuceniu
          > > migacza nie musze sie wpychac na chama na potrzebny mi pas
          >
          > Ja sie nigdy nie wciskam na chama. Poza tym, nie wiem skad ta opinia,
          > ze Polacy jezdza zle

          Też jeżdzę w Polsce tylko gościnnie i dlatego myślę, że Monice chodziło o to, że
          dynamiczna jazda (np szybka zmiana pasów) w Polsce jest uznawana za chamstwo. A
          tymczasem za granicą to niewpuszczających kierowców nazywa się chamami...
      • Gość: <º)))>< Jeszcze jeden przykład IP: *.swipnet.se 02.07.01, 16:18
        Zmieniłem adres IP, bo piszę teraz z domu, ale zapewniam,
        że to ja, <º)))><¸¸.·´¯`·.´¯`·.¸¸.·´¯

        Też mnie bulwersuje dyskutowana tu materia wpuszczać- nie wpuszczać w korku i
        wyłażące z rodaków chamstwo. Trąbienie na idących po pasach to też typowo polskie
        zachowanie, niestety.

        Ale wróćmy do tematu- kobiet za kierownicą, bo znowu mam o czym pisać, niestety.

        To było w tą sobotę.
        Doganiam volvo, jadące mało ruchliwą willową ulicą ciut poniżej 50 km/h.
        Spieszy mi się, droga szeroka, żadnego auta oprócz naszych dwóch.
        Wrzucam więc kierunkowskaz i zjeżdzam na lewy pas, zaczynając wyprzedzać.
        W tym momencie volvo wrzuca swój lewy kierunkowskaz i podjeżdza osi jezdni!
        Wycofuję się i trąbię, no bo jak by nie patrzeć, zajeżdżanie drogi przy
        wyprzedzaniu to dość brzydki manewr...
        Ale myślę sobie, że to może nie było złośliwe, bo choć nie ma zakrętu w lewo,
        może gościu chciał skręcić w jedną z posiadłości i mnie po prostu nie zauważył...
        Dojeżdżamy do skrzyżowania, volvo mruga w prawo i skręca ale w momencie gdy go
        zaczynam mijać, ten bez znowu skęca w lewo, zawracając!
        Znowu trąbię, wymijając go.
        Z okna volva wychyla się wściekła twarz dwudziestokilkuletniej dziewczyny.
        Krzyczy i pokazuje mi palec w znanym amerykańskim geście.
        Pewnie biedaczka myślała, że trąbie żeby ją popędzić i nie miała pojęcia o
        niebezpieczeństwie, jakie stwarza swoją nierozgarniertą jazdą.
        I pewnie do dziś myśli, że lusterka wstecznie są do poprawiania makijażu...
        • Gość: ma Re: Jeszcze jeden przykład IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.07.01, 09:24
          Gość portalu: <º)))>< napisał(a):


          > Też mnie bulwersuje dyskutowana tu materia wpuszczać- nie wpuszczać w korku i
          > wyłażące z rodaków chamstwo. Trąbienie na idących po pasach to też typowo polsk
          > ie
          > zachowanie, niestety.

          Dziwne, mnie sie wydaje jednak, ze to bardzo bardzo rzadkie a jezdze duzo.

          >
          > Ale wróćmy do tematu- kobiet za kierownicą, bo znowu mam o czym pisać, niestety
          > .
          >
          > To było w tą sobotę.
          > Doganiam volvo, jadące mało ruchliwą willową ulicą ciut poniżej 50 km/h.
          > Spieszy mi się, droga szeroka, żadnego auta oprócz naszych dwóch.
          > Wrzucam więc kierunkowskaz i zjeżdzam na lewy pas, zaczynając wyprzedzać.
          > W tym momencie volvo wrzuca swój lewy kierunkowskaz i podjeżdza osi jezdni!
          > Wycofuję się i trąbię, no bo jak by nie patrzeć, zajeżdżanie drogi przy
          > wyprzedzaniu to dość brzydki manewr...
          > Ale myślę sobie, że to może nie było złośliwe, bo choć nie ma zakrętu w lewo,
          > może gościu chciał skręcić w jedną z posiadłości i mnie po prostu nie zauważył.
          > ..
          > Dojeżdżamy do skrzyżowania, volvo mruga w prawo i skręca ale w momencie gdy go
          > zaczynam mijać, ten bez znowu skęca w lewo, zawracając!
          > Znowu trąbię, wymijając go.
          > Z okna volva wychyla się wściekła twarz dwudziestokilkuletniej dziewczyny.
          > Krzyczy i pokazuje mi palec w znanym amerykańskim geście.
          > Pewnie biedaczka myślała, że trąbie żeby ją popędzić i nie miała pojęcia o
          > niebezpieczeństwie, jakie stwarza swoją nierozgarniertą jazdą.
          > I pewnie do dziś myśli, że lusterka wstecznie są do poprawiania makijażu...

          Wszystko OK, ale jakbys u siebie w Szwecji zaczal jechac szybciej niz 50 w
          dzielnicy willowej, tobys sciagnal na siebie lotna brygade i ciezki mandat.... a
          w Polsce czujesz, ze Ci wolno...i to tyle w temacie "Ach Ci straszni Polacy, jak
          oni strasznie jezdza, u nas w Europie to niedopuszczalne..."

          Nie zmienia to faktu, ze byla to...mniejsza o to kto. Na innych forach od tego
          typu kobiet az kipi :-)
          • Gość: <º)))>< Jeżdżenie z VAT-em IP: *.swipnet.se 03.07.01, 09:56
            Gość portalu: ma napisał(a):

            > > Trąbienie na idących po pasach to też typowo polskie zachowanie, niestety.
            >
            > Dziwne, mnie sie wydaje jednak, ze to bardzo bardzo rzadkie a jezdze duzo.

            Może za dużo jesteś kierowcą, a za mało pieszym? ;-)
            Faktem jest że gorsze zachowanie widziałem tylko w Estonii- tam też trąbią, ale
            przy tym NIE HAMUJĄ...
            Tam też na porządku dziennym jest jeżdżenie na czerwonym itp.

            > Wszystko OK, ale jakbys u siebie w Szwecji zaczal jechac szybciej niz 50 w
            > dzielnicy willowej, tobys sciagnal na siebie lotna brygade i ciezki mandat....
            > a w Polsce czujesz, ze Ci wolno...

            :-)))
            Pisałem w innym wątku, że w Sztokholmie mało kto przestrzega ograniczeń, ale też
            nikt nie szarżuje tak jak w Polsce. To prawda, że jak piszesz w Polsce czuje się
            że można docisnąć, nie tylko zresztą w Polsce.
            To miłe, ale nie wiem czy takie dobre...

            W Sztokholmie natomiast jeździ się "z VAT-em", do dopuszczalnej prędkości dodaje
            się 25 km/h.
            Dlaczego tyle? Bo za jazdę o 30 km/h za dużo lub więcej, traci się prawko na
            miejscu, więc jeździ się "bezpiecznie"- jakby co to mandat, ale prawko
            niezagrożone ;-)
            Gorzej mają w Finlandii- tam mandaty za wykroczenia drogowe uzależnione są od
            zarobków kierowcy...
      • Gość: Daras Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.gda.computerland.pl 03.07.01, 08:39
        Nie martw się, bo kiedy ten facet wreszcie wysiądzie z tego samochodu,
        przepuści Cię przed każdymi drzwiami i wniesie Ci ten wózek na 10 piętro.

        PS
        To co widziałaś to po prostu taka mała samochodowa schizofremia.
        Niestety dotkniętych nią jest wielu Polaków...
        • Gość: Daras Małe sprostowanie IP: *.gda.computerland.pl 03.07.01, 09:28
          > Niestety dotkniętych nią jest wielu Polaków...

          Niestety dotkniętych nią jest wielu ludzi...
    • Gość: ma Re: Kobiety w ruchu drogowym IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.07.01, 11:47
      Wlasnie dostalem to mailem. Doskonale pasuje to tej dyskusji... :-)))


      Inspiracja watek 'Womans Driving' (rec.humor)
      >
      > Jechalem wczoraj do pracy, kiedy zauwazylem, jak pewna mloda dama
      zajechala droge jednemu pick-up'owi, zmuszajac kierowce do gwaltownego zjazdu
      na pobocze. Facet sie tak wsciekl, ze odkrecil szybe i wyzwal kobiete od
      najgorszych.

      > "Boze, ten czlowiek jest nienormalny !" - pomyslalem, poniewaz ja zawsze
      > staram sie milo usmiechac i raczej zachowywac przyjaznie, bez wzgledu na to
      jak niebezpieczny manewr wykona niewiasta za kolkiem.
      > Dlaczego reaguje tak a nie inaczej?
      >
      > Ano przejezdzam codziennie do pracy 38 mil w jedna strone, czyli lacznie
      > 76, z tego 16 w kazda strone to jazda w korku. Wiekszosc korkow jest na
      > 8-pasmowej autostradzie, stad, jezeli popatrze na te 7 pasow obok mojego, to
      mozna zalozyc, ze przejezdzam kolo innego auta jakies 40 stop na pas. To daje 7
      samochodow co 40 stop przez 32 mile czyli 982 auta na mile, lacznie 31 424
      samochody.
      > Nawet jezeli pozostaly odcinek 34 mil nie jest jazda w korku, mozna
      > zalozyc,ze mijam nastepne 4000 samochodow.
      > Czyli codziennie mija mnie okolo 36 000 samochodow.
      >
      > Statystycznie polowa z nich prowadzona jest przez kobiety, zatem mamy 18000.
      > Podobno w kazdej grupie kobiet 1 na 28 ma akurat najgorszy dzien okresu -
      to daje 642
      > Wedlug Cosmopolitan 70% kobiet opisuje swoje zycie uczuciowe jako
      niezadowalajace lub nie dajace satysfakcji seksualnej, to daje liczbe 449.
      > Wedlug Narodowego Instytutu Zdrowia 22% powaznie rozwaza popelnienie
      > mordrstwa lub samobojstwa, to daje liczbe 98. 34% podaje, ze ich
      najwiekszym problemem sa mezczyzni - mamy 33. Dodatkowo National Rifle
      Association podaje, ze 5% wszystkich kobiet wozi ze soba bron, i ta liczba
      stale wzrasta.
      >
      > Wszystko to oznacza, ze KAZDEGO dnia przejezdzam PRZYNAJMNIEJ kolo
      > jednej kobiety, ktora jest sfrustrowana seksualnie, za swoj najwiekszy
      > problem uwaza mezczyzn, powaznie rozwaza zabojstwo lub samobojstwo, ma
      najgorszy dzien okresu i w dodatku posiada bron.
      >
      > Niech sobie w tym samochodzie robi co chce. Ja wole byc mily....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka