apodemus
03.02.07, 13:46
Ponieważ mojej megance stuknęło 150 tys.km. i wymiana oleju z
przyległościami, wybrałem się do serwisu, a tam na placu stał właśnie logan
kombi. Widziałem toto na żywo po raz pierwszy, wcześniej tylko na zdjęciach w
necie. Obejrzałem, zacząłem podpytywać o szczegóły, a wtedy zaproponowano mi
jazdę próbną, z której oczywiście skorzystałem :-) jazda wprawdzie była
niedługa, ale pozwolę sobie na kilka spostrzeżeń:
Jedzie się tym dużo fajniej niż się spodziewałem. Silnik żwawy i elastyczny
(1,6 8V), wszystko chodzi jak należy, nie zacina się, nie skrzypi, nie stuka
itd. (w końcu nowe auto - okazało się, że przyczepili mu tablice wczoraj i
byłem pierwszą osobą, jadącą tym w normalnym ruchu :-))). Siedzi się
wygodnie, miejsca na nogi duuużo (a mam 183 cm wzrostu i w większości aut
muszę odsuwać fotel do oporu). Nad głową jeszcze więcej. Fotele mogłyby mieć
nieco lepsze trzymanie boczne (ponoć w bogatszych wersjach są lepsze - ta
pokazowa miała dość skromne wyposażenie - wspomaganie kierownicy, centralny
zamek ale bez pilota, 1 poducha, ABS, szyby na korbki). Owo wspomaganie
działa chyba aż za dobrze, kierownica kręci się baardzo lekko. Lusterka
boczne duże, ale chyba płaskie; przez lusterko wewnętrzne widać niewiele -
zagłówki z tyłu i słupek dzielący tylne drzwi na "dwie nierówne połówki"
skutecznie ograniczają widoczność.
W bagażniku zmieści się hipopotamica z dwoma młodymi. I będą mieć swobodę :-)
ciekaw jestem wersji 7-osobowej, z siedzeniami w bagażniku... Roleta
przykrywająca bagażnik wygląda średnio solidnie, ale może tak ma być (nie
miałem wiele do czynienia z kombiakami; w starym mondeo znajomej jest chyba
wykończona nieco "mocniej"). Na tylnych siedzeniach zmieściłem się za fotelem
kierowcy ustawionym "pode mnie" (więc mocno z tyłu), co oznacza że zmieści
się tam swobodnie prawie każdy :-)
Nieporozumieniem są według mnie wskaźniki poziomu paliwa i temperatury
silnika, w postaci "cegiełek" na wyświetlaczu - klasyczne wskazówki są dużo
bardziej czytelne.
Drzwi do bagażnika, podobne do tych z "kangura", to wbrew pozorom wygodna
rzecz. Potrzeba im mało miejsca do otwarcia a w niskim garażu nie uderzą w
sufit.
Przyznam, że byłem bardzo "mile rozczarowany" tym autem. Jeśli komuś nie są
potrzebne firmowe znaczki na kierownicy to powinien być zadowolony. Kawał
auta, które nie udaje czegoś czym nie jest, ale założone funkcje spełnia w
zupełności. Kiedy przyjdzie czas na wymianę meganki na coś innego, to wezmę
pod uwagę ten rumuński wynalazek :-)
Aha... nie jestem pracownikiem Renaulta/Dacii, nikt mi za ten tekst nie
płaci :-) po prostu uważam, że jest to samochód, który jest wart uwagi.