Gość: Ralph
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
24.11.01, 20:41
Wczoraj, u mnie w mieście, czyli w Bielsku-Białej, doszło do poważnego
wymuszenia pierwszeństwa przejazdu na skrzyżowaniu ulic z sygnalizacją świetlną.
Kierujący pojazdem marki Opel Kadett wymusił z premedytacją, i nie przeprosił
potem, kierującego samochodem marki Renault Megane, który wykazał się dużym
refleksem i wyrozumiałością; do zderzenia nie doszło. Winnym tego karygodnego
czynu okazała się siostra zakonna w wieku ok. 50 lat, a z jej miny można było
wyczytać, że ma wszystko w dupie.
To nie pierwszy raz, gdy zauważyłem, że siostry zakonne są jednymi z
najgorszych i najbezczelniejszych kierowców, jakich zdarza mi się spotkać(choć
dość rzadko, na szczęście). Księża są ok., poza tym dużo jeżdżą i nie mają
poczucia nadrzędnej misji (w większości), w odróżnieniu do wspomnianych
zmotoryzowanych pingwinowatych.
Ton postu obraźliwy, przyznaje (zwłaszcza to o polarnych nielotach), ale gdyby
TO zdarzało się częściej, dajmy na to raz w miesiącu, nie byłbym aż tak
wyrozumiały, jak ostatnio, i chyba sprawdzałbym, czy testy zderzeniowe nie
kłamią (a nijak by się to miało do słownych igraszek).
Przesadzam? bo na samo wspomnienie nerwy mi puszczają, a że bić takich nie
wypada, to chociaż napiszę i zapytam kolegów o opinię, pozdrawiam