Dodaj do ulubionych

Czy jestem kapusiem?

IP: *.acn.pl / 10.68.0.* 11.05.03, 22:18
Sobota godz. ok 12. Stoje na przystanku koło Stadionu X lecia w W-wie. Nagle
słysze huk i dźwięk pękającego plastiku. Patrze co się stało a to autobus
przywalił w stojące nieopodal autko. Opel Vectra miał pęknięte lusterko i
taki plastik obok oraz wgnieciony błotnik. Wychyliłem się więc i zapamiętałem
numer rej. autobusu i nr. lini. Chwilia konsternacji... pół przystanku się
patrzy na mnie jak na szalonego ale nic... Podchodze do stojącej nieopodal
kobiety i pożyczam kartkę i długopis. Spisuje tam nr. autobusu, godzine, i
nr. linii. Wkładam kartkę za wycieraczkę opla. Niestety zapomniałem podać nr.
telefonu do mnie. Mam jednak następujący dylemat:
- Czy zrobiłem dobrze bo opel był zaparkowany nieprawidłowo (może potrzebna
mu nauczka) ?
- Kierowca autobusu dużo nie zarabia a może ma na utrzymaniu 4 dzieci?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • greenblack Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 22:25
      Jeśli Vectra była ewidentnie nieprawidłowo zaparkowana, to jej kierowcy
      przydałaby się nauczka.



      Pozdrawiam
      • Gość: kicur Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.bielsko.msk.pl 11.05.03, 22:27
        greenblack napisał:

        > Jeśli Vectra była ewidentnie nieprawidłowo zaparkowana, to jej kierowcy
        > przydałaby się nauczka.
        >
        >
        >
        > Pozdrawiam

        Ale kierowcy autobusu też. A co do niego, to idą takie rzeczy z OC autobusu,
        więc spokojna głowa.
        Pozdr.
        • greenblack Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 22:40
          Gość portalu: kicur napisał(a):

          > Ale kierowcy autobusu też.

          A z jakiej racji? Może pacan tak postawił Vectrę, że nie dało się przejechać 12-
          metrowym autobusem.

          A co do niego, to idą takie rzeczy z OC autobusu,
          > więc spokojna głowa.

          Może tak, może nie. Jeśli udowdnią, że Vectra stała w niedozwolonym miejscu, to
          figę dostanie. A kierowca autobusu może stracić premię albo pracę przez
          jakiegoś matoła.


          Pozdrawiam
    • wiesiek.walasek Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 22:28
      Jakbys zrobil cos takiego w Grojcu, to dlugo bys nie porzyl kapusiu.
      • devote Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 22:37
        dobrze zrobiles
        jesli auto bylo nawet zle zaparkowane to nie znaczy ze kierowca autobusu mial
        prawo w niego przypier...




        • greenblack Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 22:42
          Pojeździj 15-metrowym autobusem 8 godzin po wąskich ulicach, to inaczej
          zaśpiewasz.


          Pozdrawiam
          • Gość: frax Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.acn.pl / 10.68.0.* 11.05.03, 22:54
            Auto stało na chodniku na końcu zatoczki. Prawda jest taka że nic by się nie
            stało gdyby nie kierowcy prywatnych autobusów(jak to mój znajomy nazywa
            burakowozów). Stali na przystanku dobre pare minut.
            Do greenblacka: wydaje mi się że nauczka nie jest zbyt dobrą metodą. A czemu?
            Po prowadzi do bezprawia. Autobus przytarł, trudno, mógł się zatrzymać i wezwać
            policję która pewnie by orzekła winę opla.
            Pzdr.
            • greenblack Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 23:01
              Gość portalu: frax napisał(a):


              > Do greenblacka: wydaje mi się że nauczka nie jest zbyt dobrą metodą. A czemu?
              > Po prowadzi do bezprawia.

              A myślałem, że bezprawie już mamy.

              Autobus przytarł, trudno, mógł się zatrzymać i wezwać
              >
              > policję która pewnie by orzekła winę opla.

              I tak oczywiście powinno być. Gdybym miał jednak wybierać: pogrążyć kierowcę
              autobusu czy dać nauczkę kierowcy Vectry, to wybrałbym pierwszą opcję.


              Pozdrawiam
              • Gość: frax Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.acn.pl / 10.68.0.* 11.05.03, 23:07
                Ja naprawde nie chciałem nikogo pogrążać. Sam jeżdże na codzień samochodem i
                wiem że ludzie popełniają błędy za kułkiem, przytrzeć czy stuknąć kogoś to
                rzecz ludzka każdy sie myli. Ale trzeba ponieść tego kosekwencję.
                Pozdrawiam
              • greenblack Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 23:12
                greenblack napisał:


                > I tak oczywiście powinno być. Gdybym miał jednak wybierać: pogrążyć kierowcę
                > autobusu czy dać nauczkę kierowcy Vectry, to wybrałbym pierwszą opcję.

                Oczywiście _drugą_ opcję. Czas spać:)


                Pozdrawiam
            • devote Re: Czy jestem kapusiem? 11.05.03, 23:04
              to kierowca autobusu sobie odjechal jakby nigdy nic?
              moze nie zauwazyl albo po prostu nie chcial zauwazyc.

              wiec kierowca autobu tez nie jest bez winy
    • Gość: Yosarian Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 09:16
      Ciekawy jestem czy Twoją kartkę znalazł jednak ten "nieszczęśnik" (nieszczęsnik
      tak, bo źle zaparkował i jeszcze ktos mu przywalił). A swoją drogą ludziska
      parkują jak debile - gdziekolwiek, jakkolwiek, nieprzepisowo, jakby całe zycie
      jeździli po stepach albo jakichś polach, gdzie samochodów jak na lekarstwo.
      • Gość: jolly_bb dobrze zrobiles. IP: *.ia.agh.edu.pl 12.05.03, 10:33
        a autobusy sie zachowuje jak krolowie szos tak samo jak ciezarowki tylko
        dlatego ze sa duze. jak sobie kupie 8 metrowego potwora i bede jezdzil po
        miescie to tez bede mial takie przywileje, jak zwolnienie z koniecznosci
        myslenia i kombinowania za kolkiem jak jezdzic tym kolosem zeby nikogo nie obic?
        prawo dla wszystkich jest takie samo. jak kierowca sobie nie radzi z busem to
        niech zmieni zawod albo niech MZK zdecyduje ze w miescie powinno jezdzic wiecej
        mniejszych busow, bo takie duze sie nie mieszcza. jestem przeciwny
        relatywizowaniu winy. kierowca busa przygrzmocil w opla i tyle.
        i zapewniam Was ze policja nie moze patrzec jak opel zaparkowal.
        zaparkowal zle i dostanie mandat, ale do stluczki nic to nie ma. autobus
        stlukl, nie opel. podobna sytuacja jak wyjazd z podporzadkowanej przed
        nieprzepisowo szybko zblizajacy sie pojazd - niby pirat na glownej lamie
        przepisy, ale jak bedzie wypadek, to winny bedzie wyjezdzajacy z
        podporzadkowanej, bo takie jest prawo. i bardzo dobrze.
        • Gość: hip Re: dobrze zrobiles. IP: *.pgi.waw.pl 12.05.03, 10:38
          Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

          podobna sytuacja jak wyjazd z podporzadkowanej przed
          > nieprzepisowo szybko zblizajacy sie pojazd - niby pirat na glownej lamie
          > przepisy, ale jak bedzie wypadek, to winny bedzie wyjezdzajacy z
          > podporzadkowanej, bo takie jest prawo. i bardzo dobrze.

          hip: Źle. Za łamanie prawa powinien odpowiadać każdy kto je łamie. Jeśli ktoś
          jedzie z prędkością np. o 50 km/h za dużą to wyjeżdżający z podporządkowanej
          może go nie zauważyć. W mieście bardzo często jest ograniczona widoczność
          (np.właśnie przez pojazdy parkujące nieprawidłowo). Poza tym droga hamowania
          znacznie się wydłuża. Nie raz zdarzyło mi się, że już chciałem wyjechać i w
          ostatniej chwili zauważyłem pędzącego wariata.
          • Gość: jolly_bb Re: dobrze zrobiles. IP: *.ia.agh.edu.pl 12.05.03, 10:52
            Gość portalu: hip napisał(a):

            > hip: Źle. Za łamanie prawa powinien odpowiadać każdy kto je łamie.

            Racja!!! od tego sa fotoradary, inne radary itp zeby lapac wariatow jadacych
            120 po miescie.

            > Jeśli ktoś
            > jedzie z prędkością np. o 50 km/h za dużą to wyjeżdżający z podporządkowanej
            > może go nie zauważyć.

            Zgadza sie. Moze. Ale to jest tak jakby jego problem. Bo prawo w tej sytuacji
            jest jasne.

            > W mieście bardzo często jest ograniczona widoczność
            > (np.właśnie przez pojazdy parkujące nieprawidłowo).

            Taki urok miasta. Ale jakos gliny wola lapac zza krzakow jadacych 70 na 60tce
            niz tych jadacych 130 na 60tce (bo tych sie boja) a parkowaniem to juz sie w
            ogole nie zajmuja. A racja, ze wiele aut ogranicza widocznosc parkujac blizej
            niz 10 metrow od skrzyzowania.
            Ale jak bedzie bum z mojej winy to tlumaczenie ze ktos zle zaparkowal wiec
            jechalem na slepo nic nie da. I nie powinno dac. Jak nie widze to nie jade
            tylko sprawdzam i wtedy jade. Co Ty na szczescie liczysz chlopie? Ze albo
            wyjedziesz spokojnie albo ktos Cie grzmotnie?

            > Poza tym droga hamowania
            > znacznie się wydłuża.

            Dlaczego niby w miescie droga sie wydluza. A moze chodzi Ci nie o to, ze w
            miescie, ale przed skrzyzowaniem? I tak bez sensu.
            Ale jesli mowisz ze to przez predkosc, to tak. Istotnie zwiekszona predkosc
            wydluza droge hamowania. Nie sadze zeby ktos chcial z tym polemizowac.

            > Nie raz zdarzyło mi się, że już chciałem wyjechać i w
            > ostatniej chwili zauważyłem pędzącego wariata.

            I ocaliles siebie i autko, bo bylaby Twoja wina.
            • Gość: hip Re: dobrze zrobiles. IP: *.pgi.waw.pl 12.05.03, 11:14
              Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

              > > Jeśli ktoś
              > > jedzie z prędkością np. o 50 km/h za dużą to wyjeżdżający z podporządkowan
              > ej
              > > może go nie zauważyć.
              >
              > Zgadza sie. Moze. Ale to jest tak jakby jego problem. Bo prawo w tej sytuacji
              > jest jasne.

              hip: Czy jest napisane w prawie o ruchu drogowym, że winę za kolizję ponosi
              wymuszający pierwszeństwo a nie jadący z nadmierną prędkością?

              >
              > > W mieście bardzo często jest ograniczona widoczność
              > > (np.właśnie przez pojazdy parkujące nieprawidłowo).
              >
              > Taki urok miasta.
              hip: To nie żaden urok. Znam różne uroki miast, ale nie koniecznie jest to nie
              przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym.

              Ale jakos gliny wola lapac zza krzakow jadacych 70 na 60tce
              > niz tych jadacych 130 na 60tce (bo tych sie boja) a parkowaniem to juz sie w
              > ogole nie zajmuja.

              hip: I bardzo źle.

              > Ale jak bedzie bum z mojej winy to tlumaczenie ze ktos zle zaparkowal wiec
              > jechalem na slepo nic nie da. I nie powinno dac. Jak nie widze to nie jade
              > tylko sprawdzam i wtedy jade.
              hip: a jak nie mam prawa zaparkować w tym miejscu bo to stwarza zagrożenie i
              jest wbrew przepisom to parkuję gdzie indziej. Czy nie tak?

              Co Ty na szczescie liczysz chlopie? Ze albo
              > wyjedziesz spokojnie albo ktos Cie grzmotnie?

              hip: Nie.Liczę na to, że w tym kraju zacznie się wreszcie szanować prawo i
              płacić kary za jego łamanie.

              >
              > > Poza tym droga hamowania
              > > znacznie się wydłuża.
              >
              > Dlaczego niby w miescie droga sie wydluza. A moze chodzi Ci nie o to, ze w
              > miescie, ale przed skrzyzowaniem? I tak bez sensu.
              > Ale jesli mowisz ze to przez predkosc, to tak. Istotnie zwiekszona predkosc
              > wydluza droge hamowania.

              hip: No widzisz. jednak w końcu zrozumiałeś :)

              Nie sadze zeby ktos chcial z tym polemizowac.

              hip: Ale wieku "ktosi" o tym nie pamięta.
              >
              > > Nie raz zdarzyło mi się, że już chciałem wyjechać i w
              > > ostatniej chwili zauważyłem pędzącego wariata.
              >
              > I ocaliles siebie i autko, bo bylaby Twoja wina.

              hip: I to jest właśnie złe. Bo wina powinna być obustronna.
              • Gość: jolly_bb Re: dobrze zrobiles. IP: *.home.net / 192.168.1.* 12.05.03, 12:01
                Gość portalu: hip napisał(a):

                > hip: Czy jest napisane w prawie o ruchu drogowym, że winę za kolizję ponosi
                > wymuszający pierwszeństwo a nie jadący z nadmierną prędkością?

                Wine ponosi sprawca kolizji. Powiedz mi hipie, kto na kim wymusil
                pierwszenstwo a odpowiesz sobie kto ponosi wine...

                > hip: To nie żaden urok. Znam różne uroki miast, ale nie koniecznie jest to
                nie
                > przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym.

                Swiat to nie jest laboratorium. Rozne rzeczy sie dzieja. Z jednymi mozna
                skutecznie walczyc, z kolei walka z innymi to donkichotyzm...

                > Ale jakos gliny wola lapac zza krzakow jadacych 70 na 60tce
                > > niz tych jadacych 130 na 60tce (bo tych sie boja) a parkowaniem to juz sie
                > w
                > > ogole nie zajmuja.
                >
                > hip: I bardzo źle.

                Ale nie zauwazylem zebys najezdzal na gliniarzy, ze sa ciency, ze sie im nie
                chce albo ze glupole. Nie. Ty jezdzisz jak na lysej kobyle po tych co lamia
                prawo. I dobrze. Ale tacy sa i beda. W kazdym kraju. Na policji trzeba
                wymuszac zeby sie pierdolami nie zabawiala ale z tym walczyla.

                > hip: a jak nie mam prawa zaparkować w tym miejscu bo to stwarza zagrożenie i
                > jest wbrew przepisom to parkuję gdzie indziej. Czy nie tak?

                Tak. Ale to ja jade a parkuje ktos inny. I chwilowo go nie ma i sytuacja jest
                dana. On stoi zle a mnie sie zle wyjezdza. To co?
                a) czekam az przyjdzie, dam mu w morde, poczekam az on odjedzie albo go
                wyniosa i wtedy jade
                b) jade na chybil trafil. jak spowoduje wypadek to bede sie najwyzej tlumaczyl
                ze przez tego kolesia nic nie widzialem, albo ze ten ktorego walnalem (jadacy
                po glownej) jechal za szybko.
                c) uwaznie obserwuje droge i zapewniam sobie maksymalne bezpieczenstwo klnac
                pod nosem na policje ze tego debila nie odholowali wczesniej.

                ja wybieram opcje C. nie wiem jak Ty :)

                > hip: Nie.Liczę na to, że w tym kraju zacznie się wreszcie szanować prawo i
                > płacić kary za jego łamanie.

                Nie sadze bys w ktorymkolwiek kraju swiata zostal szczesliwym czlowiekiem...

                > > Ale jesli mowisz ze to przez predkosc, to tak. Istotnie zwiekszona predkos
                > c
                > > wydluza droge hamowania.
                >
                > hip: No widzisz. jednak w końcu zrozumiałeś :)

                Tego nie trzeba rozumiec. To sie wie po prostu :)
                Podobnie droge hamowania wydluza kiepska nawierzchnia, slabe hamulce i opony,
                brak odpowiedniego przeszkolenia kierowcow, pogoda...
                Dlaczego narzekasz tylko na predkosc???
                Narzekaj na pogode! :)))

                > Nie sadze zeby ktos chcial z tym polemizowac.
                >
                > hip: Ale wieku "ktosi" o tym nie pamięta.

                Pamietaja, ale moze obliczaja ze szansa ze bedzie z tego wypadek jest jak
                1/100000 i jada szybciej bo: a)lubia b)moga c)chca d)musza

                I chetnie ponosza to ryzyko. Ja nie. Ty tez nie. Ale wielu innych. Jada tak
                szybko na ile pozwalaja warunki. Czasem warunki zmuszaja do jechania 30 na 70
                nie tylko z powodu korka. I to jest dla Ciebie OK ze sie jedzie 30 na 70. Ale
                jak warunki pozwalaja jechac 100 na 70 to juz nie jest dla Ciebie OK. I tego
                szczerze mowiac nie rozumiem. Legitymujesz sie wlasnie tym, ze jazda 100
                bylaby 'lamaniem prawa'. Bylaby. Ale nie zyjesz hipie w laboratorium tylko w
                spoleczenstwie. 'Prawo' kaze stac przed znakiem 'rogatka uszkodzona' do
                usranej smierci. Stalbys? Nie sadze. Nie relatywizuj i nie mow ze kazda
                sytuacja jest inna, w koncu dura lex sed lex czyz nie?


                > > > Nie raz zdarzyło mi się, że już chciałem wyjechać i w
                > > > ostatniej chwili zauważyłem pędzącego wariata.
                > >
                > > I ocaliles siebie i autko, bo bylaby Twoja wina.
                >
                > hip: I to jest właśnie złe. Bo wina powinna być obustronna.

                Ale bylaby Twoja. Dura lex sed lex. O ile wiem to Ty jestes oredownikiem
                przestrzegania prawa w kazdej sytuacji. I nie dopuszczasz jazdy 100 na 70
                nawet jesli to jest superbezpieczne.
                • Gość: hip Re: dobrze zrobiles. IP: *.pgi.waw.pl 12.05.03, 13:16
                  Gość portalu: jolly_bb napisał(a):

                  > Gość portalu: hip napisał(a):
                  >
                  > > hip: Czy jest napisane w prawie o ruchu drogowym, że winę za kolizję ponos
                  > i
                  > > wymuszający pierwszeństwo a nie jadący z nadmierną prędkością?
                  >
                  > Wine ponosi sprawca kolizji. Powiedz mi hipie, kto na kim wymusil
                  > pierwszenstwo a odpowiesz sobie kto ponosi wine...

                  hip: Nie odpowiedziałeś. Odpowiadasz pytaniem na pytanie. Więc ponawiam
                  pytanie. I drugie: kto złamał przepisy? Odpowiedz, a odpowiesz sobie na pytanie
                  kto ponosi winę. Czy tak?

                  >
                  > > hip: To nie żaden urok. Znam różne uroki miast, ale nie koniecznie jest to
                  >
                  > nie
                  > > przestrzeganie przepisów o ruchu drogowym.
                  >
                  > Swiat to nie jest laboratorium. Rozne rzeczy sie dzieja. Z jednymi mozna
                  > skutecznie walczyc, z kolei walka z innymi to donkichotyzm...

                  hip: Są kraje gdzie dość skutecznie walczy się z niektórymi patologiami. A
                  usprawiedliwianie łamania prawa przez jednych i potępianie za to innych jest
                  niekonsekwencją. Wielokrotnie na tym forum pisano, że Polacy świrujący na
                  polskich drogach wjeżdżając do Niemiec jadą jak trusie. Dlaczego? Bo tam wymaga
                  się respektu dla prawa.


                  > Ale nie zauwazylem zebys najezdzal na gliniarzy, ze sa ciency, ze sie im nie
                  > chce albo ze glupole. Nie.

                  hip: Mylisz się. Pisałem i o tym, ale rzadziej niż o łamiących prawo. Powiem
                  tak: gdyby nikt nie łamał prawa nie potrzebni byliby policjanci. Więc najpierw
                  jest łamiący prawo a potem ten kto ma go złapać i ukarać.

                  Ty jezdzisz jak na lysej kobyle po tych co lamia
                  > prawo. I dobrze. Ale tacy sa i beda.

                  hip: wiem. Ale trzeba ich eliminować, karać i w żadnym razie nie akceptować ich
                  postępowania.

                  W kazdym kraju. Na policji trzeba
                  > wymuszac zeby sie pierdolami nie zabawiala ale z tym walczyla.

                  hip: Popieram.

                  > Tak. Ale to ja jade a parkuje ktos inny. I chwilowo go nie ma i sytuacja jest
                  > dana. On stoi zle a mnie sie zle wyjezdza. To co?
                  > a) czekam az przyjdzie, dam mu w morde, poczekam az on odjedzie albo go
                  > wyniosa i wtedy jade
                  > b) jade na chybil trafil. jak spowoduje wypadek to bede sie najwyzej
                  tlumaczyl
                  > ze przez tego kolesia nic nie widzialem, albo ze ten ktorego walnalem (jadacy
                  > po glownej) jechal za szybko.
                  > c) uwaznie obserwuje droge i zapewniam sobie maksymalne bezpieczenstwo klnac
                  > pod nosem na policje ze tego debila nie odholowali wczesniej.
                  >
                  > ja wybieram opcje C. nie wiem jak Ty :)

                  hip: Chyba też.

                  > Nie sadze bys w ktorymkolwiek kraju swiata zostal szczesliwym czlowiekiem...

                  hip: Przesadzasz. Jest takich trochę. Chyba, że masz na myśli piękne kraje za
                  naszą wschodnią granicą. Mieszkałem przez rok poza polską i tam podobało mi się
                  znacznie bardziej. Zresztą to kraj, na który teraz często powołują się politycy
                  agitując za UE.

                  > Dlaczego narzekasz tylko na predkosc???
                  > Narzekaj na pogode! :)))

                  hip: pewnie, że też sobie czasem narzekam :) Jest jednak jedna kolosalna
                  różnica. na pogodę nie mam wpływu, na prędkość - wpływ ogromny.

                  > Pamietaja, ale moze obliczaja ze szansa ze bedzie z tego wypadek jest jak
                  > 1/100000 i jada szybciej bo: a)lubia b)moga c)chca d)musza

                  hip: I każdy z tych przypadków to jest błąd. Ostatni przypadek to coś czego nie
                  rozumiem. Musisz przestrzegać ograniczenia więc jest to nielogiczne. A poza tym
                  ograniczenia są właśnie dla takich co nie potrafią sobie zdać z tego sprawy.
                  Nie zawsze w życiu należy robić to co się a) lubi b) może c) chce d) musi(?-
                  zależy w jakim sensie)
                  >
                  > I chetnie ponosza to ryzyko. Ja nie. Ty tez nie. Ale wielu innych. Jada tak
                  > szybko na ile pozwalaja warunki. Czasem warunki zmuszaja do jechania 30 na 70
                  > nie tylko z powodu korka. I to jest dla Ciebie OK ze sie jedzie 30 na 70. Ale
                  > jak warunki pozwalaja jechac 100 na 70 to juz nie jest dla Ciebie OK.

                  hip: Nie dla mnie. Tak nakazują przepisy, a nie ja je opracowałem. One są
                  niemal identyczne we wszystkich cywilizowanych krajach (z małymi modyfikacjami).

                  I tego
                  > szczerze mowiac nie rozumiem. Legitymujesz sie wlasnie tym, ze jazda 100
                  > bylaby 'lamaniem prawa'. Bylaby. Ale nie zyjesz hipie w laboratorium tylko w
                  > spoleczenstwie. 'Prawo' kaze stac przed znakiem 'rogatka uszkodzona' do
                  > usranej smierci. Stalbys? Nie sadze. Nie relatywizuj i nie mow ze kazda
                  > sytuacja jest inna, w koncu dura lex sed lex czyz nie?

                  hip: Mówimy o przestrzeganiu prawa w sensie generalnym, a nie o skrajnych
                  patologicznych przypadkach, w dodatku fikcyjnych. Ja z takim przypadkiem się
                  nie spotkałem, a nawet jeśli byłby to nie jest to argument za łamaniem prawa
                  wedle własnego uznania. Czyż nie?


                  > > > I ocaliles siebie i autko, bo bylaby Twoja wina.
                  > >
                  > > hip: I to jest właśnie złe. Bo wina powinna być obustronna.
                  >
                  > Ale bylaby Twoja. Dura lex sed lex. O ile wiem to Ty jestes oredownikiem
                  > przestrzegania prawa w kazdej sytuacji. I nie dopuszczasz jazdy 100 na 70
                  > nawet jesli to jest superbezpieczne.

                  hip: Kto decyduje czy jest to bezpieczne czy nie, i jakie ma ku temu
                  kwalifikacje? Jakie prawo zezwala na dowolne interpretowanie przepisów?
                • Gość: Hiszpan Re: dobrze zrobiles. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.05.03, 14:51
                  z własnej praktyki wiem ,że jeśli wjedziesz z podporządkowanej pod pedzącego o
                  40 km/h wiecej niz pozwalaja znaki kończy się mandatem dla wyjeżdżajacego a nie
                  dla łamiącego ograniczenie. Ten jedzie sobie dalej (fakt że na lawecie :) ) ale
                  bez mandatu...

                  PZDR!
          • Gość: KajTan czyja wina.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 14:05
            Wina bylaby po stronie zbyt szybko jadacego auta.

            Z rok temu odbyla sie po wielkich bolach glosna sprawa
            opisywana na lamach pisma "MOTOR". Otoz jadacy okolo
            140-150 za miastem samochod na glownej drodze uderzyl w
            wyjezdzajacy z podporzadkowanej inny samochod.

            Chodzilo takze o osobe prokuratora, ktory gmatwal sprawe
            jak mogl, aby zmniejszyc wine zbyt szybko jadacego auta.
            Juz po wypadku ustawili na bocznej drodze znak stopu,
            przeniesli takze inne znaki, wycieli krzaki...

            Sad orzekl wine auta jadacego zbyt szybko glowna droga,
            bo jadacy z podporzadkowanej mogl przypuszczac, ze
            spokojnie zdazy. Prokurator pzrestal byc prokuratorem.

            pozdroowka
            KajTan
            • Gość: hip Re: czyja wina.... IP: *.pgi.waw.pl 12.05.03, 14:13
              Gość portalu: KajTan napisał(a):

              > Wina bylaby po stronie zbyt szybko jadacego auta.
              >
              > Z rok temu odbyla sie po wielkich bolach glosna sprawa
              > opisywana na lamach pisma "MOTOR". Otoz jadacy okolo
              > 140-150 za miastem samochod na glownej drodze uderzyl w
              > wyjezdzajacy z podporzadkowanej inny samochod.
              >
              > Chodzilo takze o osobe prokuratora, ktory gmatwal sprawe
              > jak mogl, aby zmniejszyc wine zbyt szybko jadacego auta.
              > Juz po wypadku ustawili na bocznej drodze znak stopu,
              > przeniesli takze inne znaki, wycieli krzaki...
              >
              > Sad orzekl wine auta jadacego zbyt szybko glowna droga,
              > bo jadacy z podporzadkowanej mogl przypuszczac, ze
              > spokojnie zdazy. Prokurator pzrestal byc prokuratorem.
              >
              > pozdroowka
              > KajTan

              hip: Takie orzeczenie w tej konkretnej sprawie jest jak najbardziej logiczne.
              pozdrawiam
    • Gość: piotrek Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 11:57
      Zrobiłeś bardzo dobrze. Nawet jeśli Vectra była nieprawidłowo zaparkowana, to
      nie oznacza to, że można ją skasować! Od karania wykroczeń drogowych jest
      policja a nie kierowcy autobusów. Swoją drogą - często spotykam się z
      niebywałym chamstwem ze strony kierowców MZK.
    • Gość: crx b.dobrze IP: *.kghm.pl 12.05.03, 12:29
      prawdziwa obywatelska postawa, bravo

      kiedyś też byłem świadkiem podobnego incydentu, jacys g**niarze wgnietli pod
      marketem komuś drzwi (nie pamietem juz co to było, ale zadbane) kupa huku i co
      ktos tym sie zainteresował, ludziska obok dalej pakują siaty do bagazników, idę
      i myslę o swoim aucie i jak ja bym był wk**ony jak by trafiło na mnie, ludzie
      przecież jutro Tobie albo mi moze stać się coś podobnego, włozyłem kartkę za
      wycieraczkę i dorwali ich i nie było zadnych bzdur typu zeznania itd, gliniarz
      przez telefin ze mna potwierdził wersję i to starczyło


      a co do niektórych wypowiedzi pytanie:
      czy naprawdę uważacie, że mamy prawo skasować nawet najbardziej nieprawidłowo
      zaparkowany samochód?
      a może rónież mogę przejechać kogoś kto nieprwidłowo przechodzi przez jezdnie
      (powszechne w duzych miastach przechodzenie na czerwonym, co mnie wk*wia
      niemiłosiernie)?
      co? niech ma nauczkę...
      • Gość: frax Re: b.dobrze IP: *.acn.pl / 10.68.0.* 12.05.03, 13:43
        Ja poprostu zrobiłem tak bo stwierdziłem że może mi sie coś takiego przytrafić.
        I nie ważne czy będe miał samochód zaparkowany dobrze czy źle, nie mi jest
        oceniać winę. Zostawiłem wiadomość co się stało bo stwierdziłem że tak muszę
        zrobić.
        Tak mi się nasuneło że sytuację tę można porównać do sąsiada który bije
        sąsiadkę bo ta go zdradza. Czy my mamy dochodzić czemu ona go zdradza mimo iż
        wszyscy o tym wiedzą? Wydaje mi się że nie poprostu wystarczy zadzwonić na
        policję jeżeli słyszy się krzyk cierpiącej osoby. Co jest tego powodem
        roztrzygnie policja, nie my. Poprostu zawiadamiamy o zdarzeniu, nic więcej.
        Ja w przypadku opla też powiadomiłem właściciela co stało się z jego autem, co
        on zrobi z tą kartką jeżeli oczywiście ją dostanie to jego spraw.
        Pozdrawiam
        • Gość: KajTan Re: b.dobrze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.03, 14:00
          a moze stal tak zaparkowany, bo byl uszkodzony? Zabraklo
          mu paliwa i kierowca poszedl na stacje...

          I co, wtedy tez mu dac nauczke?

          Ja bym od razu zadzwonil na policje i wlzoyl kartke
          czlowiekowi od Opla. Zachowlabym takze kopie dla siebie.

          pozdroowka
          KajTan

          p.s. nie raz przy mnie ktos kogos stuknal na parkingu i
          chcial uciec. A tak sie nie robi...
        • Gość: robert może lać pod pewnymi warunkami IP: *.acn.pl 12.05.03, 15:32
          Gość portalu: frax napisał(a):

          > Tak mi się nasuneło że sytuację tę można porównać do sąsiada który bije
          > sąsiadkę bo ta go zdradza. Czy my mamy dochodzić czemu ona go zdradza mimo iż
          > wszyscy o tym wiedzą?

          Może przylać ale kijem cieńszym od swojego kciuka. Wskazany palec wskazujący.
          :-)))
    • gruby112 Re: Czy jestem kapusiem? 12.05.03, 15:10
      gruby nie jest kapusiem
      • Gość: sorok Re: Czy jestem kapusiem? IP: *.zeb.com.pl 12.05.03, 18:04
        Postąpiłeś jak najbardziej słusznie.Sam zrobiłbym tak samo, zresztą tak tez
        zrobiłem.
        Wracając z weekendu z rodzinką chciałem wyprzedzić łomżyniaka polonezem, co on
        wyrabiał na tej drodze? Jechałe za nim ok. 3km 60 /godz z przerażeniem w oczach
        gdy co raz udawało mu sie zjechać na przeciwległy pas. Gdy zacząłem go
        wyprzedzać nagle chciał się do mnie przytulić, uratowało mnie to że był dosyć
        szerokie pobocze.Chwilę później widziałem w lusterku jak autobus ratował się
        tak samo.
        Nie zwlekając zadzwoniłem na policję, proszę mi wierzyć nie ujechałem 5km jak
        go zatrzymali.
        Możecie mnie też nazwać kapusiem ale przynajmniej resztę drogi bylem spokojny
        że nikomu buszmen nie zrobił krzywdy. Jeśli był wpożądku to go puszczą a jeśli
        nie to....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka