leo.g
08.05.07, 20:16
Wracaliśmy z długiego weekendu i aby ominąć korki jechalśmy mniej
uczęszczanymi drogami i właśnie tam zdażył mi taki przypadek. Z górki po łuku
zjeżdżał dość szybko samochód ścinając zakręt i aby nie doprowadzić do
kolizji zjechałem na skraj jezdni a tam akurat była niewielka dziura.
Niewielka obszarowo ale b.głęboka no i felga aluminiowa została mocno wygięta
(oczywiście bez możliwości kontynuowania jazdy).Niestety mój pojazd nie jest
wyposażony w koło zapasowe lecz w tzw. zestaw naprawczy w tym przypadku
bezużyteczny.Oczywiście wezwałem policję (ruch drogowy)która sporządziła
notatkę i nieoficjalinie doradziła mi abym szkodę zgłosił u swojego
ubezpieczyciela, oni powinni wypłacić mi odszkodowanie z mojego AC a
następnie dochodzić swoich praw od Urzędu Gminy (była to droga gminna).Dzięki
wulkanizatorowi który pożyczył mi kompletne koło szczęśliwie zakończyłem
podróż.Nazjutrz po odwiezieniu koła pojechłem do tego Urzędu zapytać jaka
jest u nich procedura domagania się odszkodowania. I okazało się,że oni nie
mają żadnych środków przeznaczonych na taki cel oraz że ich drogi nie są
ubezpieczone bo to drogo kosztuje.Więc zwróciłem się do mjego ubezpieczyciela
(PZU) gdzie dowiedziałem się że i owszem mogą mi wypłacić odszkodowanie ale z
mojego AC.Na pytanie o drogę sądową powiedziano mi że oni nie występują w
takich sytacjach i że można to zrobić tylko z powództwa cywilnego. Czy ktoś
był w takiej sytacji? Proszę o pomoc co mam robić?
PS Jestem tu nowy