vincent771
12.05.07, 21:22
Agresja na drodze – co to zmieni?
Jaki jest sens agresji – zaczalem sie zastanawiac po dzisiejszej sytuacji na
drodze. Wolno przejezdzam samochodem przez jedna z glownych, ciasnych ulic
miasta. Widze, ze z prawej strony z drogi podporzadkowanej wyjezdza mi
rowniez powoli biale auto dostawcze. To, ze wymusilo pierwszenstwo to malo,
ale nie swiadomie to zrobilo, gdyz kierowca nie mogl kontunuowac jazdy, a
doskonale o tym wiedzial i utknal na skrzyzowaniu, tamujac tym samym ruch. Ja
nie majac wyjscia zatrzymalem sie przed jego lewymi dzwiami i na klakson, na
co ten kierowca pokazal mi palec srodkowy, na co w odpowiedzi ja odruchowo
zrobilem to samo. Po ok. 10 sekundach pojazdy przed bialym vanem zaczely
ruszac i on pojechal w swoja strone, a ja w swoja. Pewnie jest to jedna,
niestety, z wielu podobnych sytuacji na naszych drogach codziennie widziana w
miastach.
Ale zaczalem sie nad tym zastanawiac. Skad sie bierze taka agresja? Dlaczego
dalem sie tak sprowokowac i tez postanowilem sobie ulzyc pokazujac mu palec i
tym samym znizajac sie do jego poziomu? Ponioslo mnie, ale co to dalo? Co
innego moglbym zrobic w takiej sytuacji? Tak sobie teraz mysle, ze pewnie
lepiej bylo to wszystko olac, nawet na niego nie trabic tylko odczekac te 10
sekund, pojechac dalej. Takie trabienie i tak nic nie zmieni, a denerwuje
wszystkich do okola. A moze ten kierowca mial gorszy dzien, moze spieszyl, a
moze liczyl, ze jednak jakos sie zmiesci i zaoszczedzi te pare sekund? Pewnie
zadne z tych wytlumaczen nie jest usprawiedliwiajace, ale tez wstyd mi jest
za siebie. Na agresje i obrazliwe gesty reagujemy przewaznie tak samo. Czy
jest na to jakis lepszy sposob? Moim zdaniem nie ma sie czym przejmowac i na
przyszlosc trzeba po prostu olac sprawe i takiego kierowce. Zaczynam pisac
jak psycholog, ale czy macie inny (racjonalny) pomysl na taka sytuacje?
Pozdrawiam,
Vincent