vwpassat
13.06.03, 10:26
Będąc ostatnio na laz.wybrzeżu, przejechawszy spory "kawałek" po francuskich
autostradach i lokalnych drogach zauważyłem, że:
- Francuzi nagminnie (w przeciwieństwie do nas) używają na autostradach
kierunkowskazów. Jak już koleś włączy kierunek (np. lewy) że zmienia pas, to
nie wyłącza go aż znowu zechce zmienić pas na przeciwny. Swoją drogą już
chyba wiem skąd w Polsce zwyczaj, jazdy na lewym pasie na 2-pasmówce z
włączonym kierunkiem -taka: "francuska spychanka" ;-) Zupełnie inaczej
zachowują się na drogach lokalnych, tutaj np. zwyczajowo chyba, przy zjeździe
z ronda a sporo takich poza terenem zabudowanym) w 1 ulicę na prawo w ogóle
nie włącza się kierunku.
- Francuzi są oszczędni w używaniu świateł pozycyjnych, nawet po zapadnięciu
zmroku. To czasem irytuje, a nawet kończy się nieszczęściem - byłem świadkiem
najechania pewnego kierowcy na motocyklistę, który wjeżdżając na rondo nie
widział będącego w ruchu okrężnym auta bez świateł, a było już naprawdę
ciemno.
- na autostradach zachowanie kierowców jest bardzo podobne do rodzimego,
czyli: zawistne przepychanki (Francuzi z tego słyną -nawet w przewodnikach),
zajeżdżanie drogi, pomimo że pas obok jest wolny. Nagminne jest też
rozmawianie przez komórkę (z wył. terenu zabudowanego, gdzie to rzadkość)
- wszędzie wokoło roi się od "diesli", o dziwo w tych najmniejszych autach.
- brak myjni szczotkowych (przynajmniej w Prowansji), dominują bezdotykowe
ciśnieniowe pseudomyjki, gdzie na marginesie samochód po umyciu wygląda
czysty tylko do momentu kiedy wyschnie, jeśli wiecie co mam na myśli ;-)
Polecam
- spieszącym się - autostrady. To jedyny dobry sposób na szybkie pokonanie
dłuższej trasy. Jedyna ich wada to opłaty i to różne w zależności od
autostrady. Najtaniej jedzie się autostradami na pn-wsch. Francji, najdroższe
są na południu (prowansja), ale... uwaga ostatnio rekordy bije odcinek nowo
budowanej autostrady z Grenoble w kierunku Lyonu. Tu za 100 km zapłacisz jak
za pozostałe 1000km jadąc przez Francję z Niemiec (Freiburg) na samo
południe. Omijać dużym łukiem, najlepiej jadąc drogą lokalną na południe od
Grenoble - dłużej, ale za darmo no i przepięknymi widokami za oknem.
- jazdę po wąskich uliczkach St.Tropez. Odjazd, szczególnie dla posiadaczy
nieco większych aut którymi trudno jest manewrować - za to wrażenia
niesamowite.
- miejscowe parkingi strzeżone. Nie są aż tak drogie jak piszą. A co
najważniejsze im dłużej stoisz tym mniej płacisz (odwrotnie niż np. w centrum
wa-wy).
- wycieczkę autem do Monako i Monte Carlo. To "piętrowe" miasto z masą
serpentynowatych ulic i tuneli przyniesie sporo wrażeń miłośnikom ulicznych
łamigłówek. Tu ciekawostka: do ustawienia band przy trasie wyścigu F1 (na
marginesie ostatni właśnie się odbył 23-25 maja, używają stert "nowiutkich"
Pirelek , bo - jak mi powiedział podczas krótkiej rozmowy jeden z
nadzorujących prace - "zużytych często brakuje" ;-> I co wy na to ?
Zdecydowanie nie polecam:
- spieszącym się - lokalnych dróg. Informacje podawane w dostępnych
przewodnikach (np. bardzo dobry przewodnik dla kierowców wyd. Pascal) o tym
iż przejazd tego samego odcinka drogą lokalną jest tylko o ok. 20-30% dłuższy
niż autostradą, to mrzonka. Jedzie się znacznie dłużej - nawet 2x, a to ze
względu na liczne miejscowości po drodze, masę rond z drogowskazami na które
trzeba uważać, no i oczywiście ... piękne widoki, przy których nie sposób nie
zdjąć nogi z gazu, a czasem się zatrzymać.
- parkowania w mieście przy ulicy, szczególnie na zaciągniętym ręcznym
hamulcu. Jest prawie pewne, że zostaniesz skutecznie "obtarty".
Ogólne wrażenie z jazdy jest takie że "czujesz się tam jak u nas". Te same
auta, te same nawyki (większość).
Pozdrawiam