Dodaj do ulubionych

Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz .

17.08.07, 13:06
Często się słyszy ,że dzisiejsze samochody są gorsze od tych sprzed 20 lat . Dlaczego ?
Obserwuj wątek
    • jazech Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 13:49
      Nie wiem czy są gorsze, ale napewno są brzydsze.
      • zenek_z_puszczy Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 14:12
        "gorsze"? w wiekszosci mozliwych znaczen tego slowa - nie sadze.
        Owszem zdarzaly sie bryczki "co to paaaanie robia 1 mln km" czyli
        np. jakies merole beczki czy golfy II D ;-PPPP , ale standardowy
        samochod wcale nie byl super wytrzymaly (nie bylo nic dziwnego w
        remoncie silnika po 200 tys km) a ruda zarla na potege wiec po 10
        latach blachy wygladaly nieciekawie.... zaraz ktos powie ze focus
        rdzewieje po 2 latach, a u szwagra w citroenie trzeba bylo zrobic
        remont po 50tys... ale to jednak sa jednostkowe przypadki a nie
        standard. no i chociazby gwarancje byly znacznie krotsze...

        roznica polegala na tym ze wiekszosc samochodow mozna bylo naprawic
        w przydomowym garazu... moze stad ta nostalgia? albo z tego ze
        samochod zupelnie spowszednial, a 20 lat temu byl troszke bardziej
        luksusowy? Jak ktos mial golfa w 1987 to byl PAN ;PPP a teraz jak
        ktos ma golfa to ma zwykly samochod... chyba czesciej te poglady ze
        samochody kiedys byly lepsze slyszy sie u nas czyli za dawna zelazna
        kurtyna...

        a co do urody, to choc o gustach sie niby nie dyskutuje, to pozwole
        sie niezgodzic - standardowy samochod z 1987 roku piekny moim
        zdaniem nie byl (tak z rekawa: coz pieknego w P205, R5, Escorcie
        kanciastym, kanciastej audioli, passacie czy golfie?)
        • simon_r Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 17:30
          a ja sądzę, że właśnie autka z początku lat 90tych były najlepsze... wtedy nie
          było jeszcze tyle elektroniki i elektryki, która w obecnych maszynach zastępuje
          dobre projektowanie np. zawieszenia...
          Teraz zamiast zadbać o dobry rozkład masy i świetne zestrojenie zawieszenia
          wstawia się kilka systemów wspomagających kierowcę i jakoś to wszystko się
          porusza... przykład to dawna honda CRX/Civik a obecne UFO... potem się okazuje,
          że to co najczesciej się psuje to właśnie owa elektronika.

          NIktóre rozwiązania np. hydrauliczne wspomaganie kierownicy po zastapieniu
          tańszym elektrycznym rozwiązaniem są zwyczajnie wqqqrwiające... ja nie potrafię
          jeździć Meganką II bo mnie do szału doprowadza...

          Oczywiście są jeszcze względy bezpieczeństwa biernego i
          ekonomiczność/ekologiczność silników.. i to chyba jedyne obszary w których
          nowoczesne samochody są lepsze..

          -------------------

          Dziadek Gosiewskiego
    • piecsiedem Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 13:54
      prawdę mówiąc nie spotykam się z takimi opiniami zbyt często. Jeśli
      jednak są, to jak przypuszczam chodzi głównie o dwie sprawy.

      Po pierwsze, obecnie samochody projektuje się w dużym pospiechu. To
      sprawia, że na rynek wypuszcza się modele niedopracowane, i to
      pierwsze kilkanadziesiąt tysięcy klientów jest tak naprawdę
      darmowymi testerami. Kiedyś masowe wezwania producenta do serwisów z
      powodu koniecznosci poprawienia tego czy owego były plamą na
      honorze, dziś są normą.

      Po drugie, współczesne auta są bardziej skomplikowane technicznie
      niż te wcześniejsze. A im bardziej skomplikowane auto tym większa
      szansa, że coś się zepsuje. Przed 20 laty nie istniały np.
      wszechobecne dzisiaj problemy z elektroniką czy oprogramowaniem
      pokładowych systemów.

      Oczywiście oba te powody nie są wystarczające, aby współczesne auta
      nazwać gorszymi od tych sprzed 20 lat. Przecież taki Ford Focus 2007
      bije Forda Escorta 1987 na głowę pod względem osiągów, komfortu,
      bezpieczeństwa, ekologii i czego tam jeszcze.
      • wowo5 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 03:35
        Dzisiejsze auta sa zdecydowanie lepsze pod kazdym wzgledem:
        niezawodnosci komfortu, wyposazenia, wygladu, itp. Ale wymagania w
        stosunku do samochodow tez sie zmienily. Teraz ludzie narzekaja na
        trzeszczenie, kiepskie plaskiki, itp. Kiedys na takie drobiazgi nikt
        nie zwracal uwagi. Kiedys ludzie jezdzili autem az sie nie dalo go
        naprawic. Dzisiaj wielu ludzi pozbywa sie auta na dlugo przedtem.
        • loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 09:54
          Ja sądze że nie pod każdym.Właśnie awaryjność współczesnych aut jest
          dużo większa niż 20 lat temu.Z kilku prozaicznych przyczyn m.in jak
          ktoś wspomniał naszpikowaniu elektroniką ale głównie dlatego że
          obecnie produkuje się nowe modele z taką prędkością że nikt nie
          nadąża dopracować auta.Kiedyś jeden model "tłukło" się przez 7-10
          lat,teraz dużo częściej.

          Ktoś wspomniał o korozji.Znajdź mi korozję na 20 letnim audi b3,c3
          etc. jeżeli nie było uszkodzone.Osobiście miałem kiedyś b2
          coupe,właśnie 20 latkę z przebiegiem 380tys,bez korozji i sprawująca
          się wzorowo jak na wiekowe auto.Osiągi miała też lepsze niż wiele
          obecnych aut też z prozaicznej przyczyny.Obecne auta są coraz
          cięższe.Co śmieszne "brała" mi ok 1-1,5l oleju na 10000km i byłem
          tym zmartwiony,obecnie nowe auta nawet w instrukcji mają podane że
          np.mogą zużywać 0,5 na 1000km!!Czyli która konstrukcja lepsza?

          Oczywiście to jest tylko polemika ale "coś" jest w tym że auta były
          lepsze.
          • dx771 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 12:47
            Wiele aut było 20 lat temu bardziej awaryjnych.

            Ale np. takie Mercedesy do pewnego czasu były konstruowane przez inżynierów, a w
            pewnym czasie doszli do głosu księgowi i jakość spadła.
          • bangui Oczywiście pomijamy Syreny i Polonezy ? 19.08.07, 21:36
            Wiele samochodów sprzed 20 lat też się sypało po paru km ,a były proste jak cep . Ciekawi mnie też czy 20 lat temu był taki wybór silników ,skrzyń i wyposażenia jak teraz ? Bo nie mam katalogu żadnej firmy sprzed 20-stki .
      • caysee Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 18:03
        > Po pierwsze, obecnie samochody projektuje się w dużym pospiechu.

        A w jakiej firmie projektujacej samochody pracujesz, ze tak twierdzisz? Jakbys
        poznal proces projektowania samochodow od wewnatrz, nie pisalbys takich bzdur.
        Nad kazdym drobiazgiem w samochodzie pracuje przez pare lat sztab ludzi, sa one
        z kazdej strony testowane, omawiane 150 razy i zmieniane kilkanascie-dziesiat
        razy zanim trafia na rynek.
        • swoboda_t Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 18:51
          Jako, że mieszkam w motoryzacyjnym zagłębiu tego kraiku znam kilka
          osób z branży. Nie konstruktorów samochodów rzecz jasna, ale
          inżynierów i techników pracujących przy projektowaniu i produkcji
          części. Standardem jest, że projekty przysłane przez producentów aut
          są wadliwe lub nie sprawdzają się w praktyce. Za dopracowanie detali
          odpowiadają więc technicy i inżynierowie z firm kooperujących, a nie
          zawsze mają na to czas. Często błędy wychodzą w trakcie eksploatacji
          pojazdów i po kilku miesiącach przychodzą dyspozycje n/t
          konieczności zmiany tego i tego. Presja wywierana przez producentów
          aut na producentów podzespołów jest znaczna i często puszcza się
          wadliwie zaprojektowane lub wadliwie wykonane elementy, bo z czegoś
          te cholerne auta trzeba poskładać, a na magazynie pustki, wszystko
          idzie na taśmę. Fiat z okazji przyśpieszonego o kilka miesięcy
          debiutu pięćsetki zrobił straszne zamieszanie - posypały się
          wszystkie plany testów i produkcji, na montaż szły elementy robione
          na świeżo przeprogramowanych maszynach, albo liniach które wczoraj
          poskładano a przedwczoraj przyleciały z RPA. Nie było nawet czasu na
          testowanie prototypów, a widać było na oko, że np. dany element
          będzie się szybko zużywał. Także spora częsć tych prac nad każdym
          drobiazgiem omawianym 150 razy idzie się w trakcie produkcji gonić i
          potrzebne są doraźne rozwiązania i/lub robienie z nabywców testerów.
          • caysee Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 22:04
            > osób z branży. Nie konstruktorów samochodów rzecz jasna, ale
            > inżynierów i techników pracujących przy projektowaniu i produkcji
            > części.

            To kto jest konstruktorem samochodow, jak nie inzynierowie, ktorzy projektuja
            ich czesci? Przeciez wlasnie na tym polega konstrukcja samochodow - konstruuje
            sie poszczegolne czesci i sklada je do kupy.

            Poza tym inzynierowie firm kooperujacych wspolpracuja bardzo scisle z
            producentami. To nie jest tak, ze biedny producent dostaje nagle jakies rysunki
            techniczne i musi sie dopasowac i to w ciagu tygodnia. Poszczegolne czesci sa
            projektowane przez lata, uczestnicza w tym rozne firmy, przede wszystkim
            producent auta oraz producent czesci oraz czesto biura inzynierskie wspomagajace
            producentow. Wiec jesli gdziestam w przyszlosci okazuje sie, ze czesc jest
            niewykonalna dla danego zakladu, to raczej dlatego, ze jej producent sie
            przecenil, nie dopracowal na czas technologii itp.

            > Presja wywierana przez producentów
            > aut na producentów podzespołów jest znaczna i często puszcza się
            > wadliwie zaprojektowane lub wadliwie wykonane elementy, bo z czegoś
            > te cholerne auta trzeba poskładać, a na magazynie pustki, wszystko
            > idzie na taśmę.

            Czyli producenci sa winni za to, ze dostawcy im dostarczaja wadliwie wykonane
            elementy, bo nie sa w stanie sie wyrobic z produkcja? Ee no.
            Nie wiem, moze rzeczywiscie Fiat jest taka dupna firma, ktora robi numery z
            przesuwaniem produkcji o pare miesiecy, ale to raczej nie jest regula.

            > poskładano a przedwczoraj przyleciały z RPA. Nie było nawet
            > czasu na testowanie prototypów,

            Mylisz produkcje seryjna z prototypami. Prototypy to jest to, co jest robione
            jeszcze PRZED produkcja seryjna. Jak juz istnieje narzedzie gotowe do
            wykonywania czesci, to nie jest to juz zaden prototyp. Prototypy sa to zwykle
            pojedyncze egzemplarze wykonywane manualnie, ktore sa testowane na wszystkie
            mozliwe sposoby, w kombinacji z innymi prototypami czy tez dotychczasowymi
            czesciami o zgodnej budowie i przerabiane sa dziesiatki razy zanim osiagnie sie
            zadawalajacy stan. Dopiero potem tworzy sie narzedzia/maszyny do produkcji
            seryjnej i testuje mala serie z uzasadniona (!) nadzieja, ze wszystko bedzie OK.
            Mozliwe, ze chodzi ci o to, ze podany przez ciebie przyklad nie ma czasu na
            testowanie poczatkow serii, ale wierz mi, ze to nie jest regula.
    • grzek Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 13:13
      bangui napisał:

      > Często się słyszy ,że dzisiejsze samochody są gorsze od tych sprzed
      > 20 lat . Dlaczego ?

      To być może mówią mechanicy, którzy w dwudziestoletnim samochodzie potrafią
      wszystko naprawić a w obecnym tylko zmienić klocki hamulcowe. Jeżeli weźmiemy
      pod uwagę bezpieczeństwo, zabezpieczenie antykorozyjne, wyposażenie, silniki, to
      raczej nie są lepsze. Poza tym już nikt nie pamięta, że w latach 80' w zimie
      większość samochodów było ciężko odpalić przy -10 stopni mrozu, a jak było -20
      przez dłuższy czas, to prawie nikt nie jeździł.
      • loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 16:17
        Tu chyba palnąłeś o dieslu bo benznyniak nawet maluch pali bez
        problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z
        silnikiem,aku,itd.
        • grzek Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 23:36
          oyezoo napisał:

          > Nawet maluch pali bez
          > problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z
          > silnikiem,aku,itd.

          Zakładasz, że jeżeli wszystko jest dobre ale czy mogło być dobre.
          Weź pod uwagę, że wtedy zazwyczaj olej silnikowy to 20W40, wyposażony w prądnicę
          a akumulator z Piastowa. Przy jeździe na światłach po mieście i dwóch dniach
          stania na mrozie na pewno nie odpalisz każdego egzemplarza przy -20.
          • loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 20.08.07, 17:08
            grzek napisał:

            > oyezoo napisał:
            >
            > > Nawet maluch pali bez
            > > problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z
            > > silnikiem,aku,itd.
            >
            > Zakładasz, że jeżeli wszystko jest dobre ale czy mogło być dobre.
            > Weź pod uwagę, że wtedy zazwyczaj olej silnikowy to 20W40,
            wyposażony w prądnic
            > ę
            > a akumulator z Piastowa. Przy jeździe na światłach po mieście i
            dwóch dniach
            > stania na mrozie na pewno nie odpalisz każdego egzemplarza przy -
            20.

            Trochę roczniki ci się mylą.20-latek to końcówka lat 80-tych.Nawet
            126p. miały już alternator.Moja kobitka ma autko do pracy które ma
            21 lat,nie posiada rdzy,ma pełną elektrykę i całkiem przyzwoite jak
            na masę auta 115KM.Nie narzeka:)
    • rapid130 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 18:47
      Zapytajcie mechaników od AGD o wrażenia z napraw markowych pralek
      sprzed ćwierć wieku. Są zachwyceni jakością i starannością ÓWCZESNEJ
      produkcji.

      Analogicznie dzisiejsze samochody są gorsze pod względem jakości
      wielu komponentów w porównaniu do wozów sprzed 25 lat.

      Większy stopień komplikacji skutkuje statysycznie większą
      możliwością wystąpienia awarii.

      Bardzo wiele złego narobiło przenoszenie produkcji wielu części
      przez renomowane koncerny do krajów o niskich kosztach zatrudnienia,
      ale także o niskiej kulturze technicznej (vide upadek renomy Boscha).

      Bez dwóch zdań, dzisiejsze auta są dużo lepsze pod względem
      bezpieczeństwa biernego i czynnego, NIEPORÓWNYWALNIE mniej
      dokuczliwe dla środowiska.

      Średnio są też lepsze pod względem odporności na korozję. (Średnio,
      bo niektórym markom zdarzyło się wręcz wykonywać kroki wstecz :O )

      Już ktoś wspomniał, że dziś samochody projektuje się szybko.
      Kiedyś cykl od pierwszej kreski do produkcji seryjnej zajmował 5-7
      lat, dzisiaj wystarczają 1,5-2 lata. :O Skraca się nie tylko czas
      projektowania, dzięki sprawności obliczeniowej komputerów. Dzieje
      się to także kosztem testów prototypów. Niestety, nie wszystkie
      warunki krytyczne, którym będzie poddawany samochód udaje się
      zasymulować w programach komputerowych. :/

      (Premiery średniej wielkości Mercedesa W115 oczekiwano już jesienią
      1965 r., tymczasem nastąpiła dopiero w pierwszych tygodniach 1968 r.
      Koncern Daimler-Benz dręczył W115-tki w rozmaitych testach przez
      bite, długie 2 lata! Efekty? Dziś ten wóz jest porównywany z
      diamentem, który poddaje się tylko ogniowi. Pół miliona kilometrów
      nie stanowiło dla W115 najmniejszego problemu. Nawet wyniki ponad 1
      mln km nie były czymś wyjątkowym).

      Od paru lat wyraźnie "psują się" samochody z japońskimi genami.
      Nie tylko dlatego, że produkuje się je poza Japonią. Głównie przez
      to, że dotyka je opisany wyżej syndrom podzespołów ze "złych
      krajów". Odchodzi się od dawnych, wypróbowanych przez
      dziesięciolecia, japoński wzorców organizacji produkcji.
      Przed laty japoński przemysł motoryzacyjny z reguły bardzo ostrożnie
      podchodził do wszelkich nowinek technicznych. Jeżeli jakiś podzespół
      funkcjonował bez zarzutu, to nikt nie ważył się go zmieniać. Bywało,
      że stosowano go przez 20-25 lat bez zmian! Co z tego, że element nie
      był z najnowszej półki, skoro latami działał bezawaryjnie???

      Dziś filozofia projektowania samochodu jest kompletnie odmienna.
      Trendy są wszelkie nowości techniczne i gadżety. Obniża się zysk
      producentów ze sprzedaży aut, rosną zyski z ich późniejszej obsługi
      serwisowej. Konkurencja ciśnie, trzeba zaciskać pasa, oszczędzać tam
      gdzie klient nie zajrzy, nie dotknie, nie poczuje. Czasem "po
      trupach", kosztem potencjalnego wzrostu awaryjności.

      Na początku lat 90. zaczęto świadomie psuć BMW, co było konsekwencją
      programu oszczędnościowego wymuszonego zadyszką finansową po
      wprowadzenia kilku kluczowych modeli w krótkim czasie.
      Skutki?
      10 lat temu 7-letnie BMW serii 3 (E30) lokowało się w statystykach
      usterkowości tuż za japończykami.
      Aktualnie 7-letnie BMW serii 3 (E46) okupuje miejsca na samym końcu
      stawki, obok słynącej z zawodności Alfy Romeo 145/146.
      (Ta sama analogia działa w przypadku serii 5 i 7 - im starsze serie
      BMW, tym mniej problemów sprawiały w tych samych okresach czasu).

      Jeszcze w latach 70. Volvo, Mercedesy, Toyoty, Datsuny, etc. miały
      konstrukcję obliczoną na minimum 20-25 lat normalnej eksploatacji, z
      zachowaniem reżimów serwisowych. Projektowano je tak, aby
      maksymalnie ułatwić drobne, proste czynności obsługowe użytkownikom.
      (W latach 80. w każdym BMW można było wymienić żarówkę światła STOP
      w pół minuty, bez jakichkolwiek narzędzi, po omacku. W Skodzie
      dawało się zmierzyć poziom oleju w skrzyni bez włażenia pod wóz (!),
      używając miarki wyjętej z silnika. (!!)

      Niestety, dość szybko okazało się, iż filozofia "trwałość i
      prostota" jest... strzałem do własnej bramki.
      Klienci zbyt często jeździli wozami przez 10-15 lat i ani myśleli
      kupować nowych! Okazywali wierność nie marce, tylko konkretnym
      egzemplarzom tej marki.

      Dziś każdy wóz "broni się z piskiem" przed samodzielnym grzebaniem
      pod maską. Z byle przepaloną żarowką trzeba odwiedzić serwis.

      Najpóźniej po 15 latach powinniśmy się udać do salonu kupić nowy
      samochód, a stary oddać do firmy wykonującej recykling.
      • wielki_czarownik Dokładnie! Dokładnie! Amen! /nt 19.08.07, 20:58

        • przemyslawslupinski Re: Dokładnie! Dokładnie! Amen! /nt 22.08.07, 19:32
          Niby macie rację, że nowsze są jednak lepsze, ale pomyślcie o wykonaniu Audi B3
          i nowego Chevroleta Sparka...
          Ergonomia dwudziestolatków z najwyższej półki jest wciąż wzorem i prześciga nowe
          konstrukcje.
          • kodem_pl blaaaad. 22.08.07, 21:44
            Ale co porownujesz? Porownaj Audi B3(80) z nowym A4. Zobacz moc z litra, jaka
            jest roznica w spalaniu, czas na torze, dodatki zwiekszajace bezpieczenstwo i
            wygode, mase, wielkosc... a auta te sa wciaz dla tej samej grupy docelowej. Po
            co mi bagnet do sprawdzania oleju w skrzyni biegow? Najchetniej pozbylbym sie i
            tego z silnika i zastapil go elektronicznym czujnikiem. W cywilizowanych krajach
            i 20 lat temu nie interesowalo jak wymienia sie zarowke, to tylko blok wschodni
            byl przyzwyczajony, ze wszystko trzeba robic samemu.

            A ja... zdecydowanie wole miec automatyczna klimatyzacje, oszczedny i dynamiczny
            silnik i tak dalej. A jak najdzie mnie ochota to kupie interfejs diagnostyzcny
            OBDII wraz z objasnieniami kodow i w kilka minut dowiem sie o kondycji auta
            wiecej niz szpec w kilka godzin w jakims starym padle. Chce miec to wszystko
            nawet za cene tego, ze auto nie przejedzie miliona kilometrow tylko 300 000 i
            nie przetrwa 100 lat tylko 15. Wystarczy.
            • fazi_ze_sztazi Re: blaaaad. 22.08.07, 22:34
              tez mnie zastanowilo to twierdzenie o projektowaniu aut na 25 lat.
              gdy zaczeta masowo sciagac auto do polski na poczatku lat 90'tych,
              to sciagano glownie 10-15 latki, ktore po 3 latach ladowaly na
              zlomie. wiec toria o milionie km to raczej przypadek jednego czy
              dwoch modeli, a nie regula projektowania aut w latach 70'tych czy
              80'tych. zreszta nie wiek auta sie tak naprawde liczy a przebieg.
              szef ma QX4 (2002) przejechane 170 kmil i to auto sie nie psuje.
              wymienil kilka drobiazgow (jakis czujnnik za stowke czy dwie), ale
              auto go nigdy nie zawiodlo. zawsze zapalil, nic zlego sie nie
              dzieje. czy mercedes z lat 80'tych mogl sie pochwalic taka
              niezawodnoscia?
              pzdr.
              • swoboda_t Re: blaaaad. 22.08.07, 23:01
                Owszem, mógł się pochwalić taką niezawodnością. 250 tysięcy
                kilometrów dla balerona to był pryszcz. Do dziś te auta jeżdzą na
                zachodzie, u nas i w potrownych warunkach na wschodzie i Bałkanach
                (czytałem ostatnio relację żołnierza który widział w Kosowie
                balerona holującego TIRa). Nie sądzę, żeby W211 za 20 lat było w
                stanie to powtórzyć. Rapid zajefajnie się naprodukował i w zasadzie
                nie pozostaje nic do dodania. Dzisiejsze samochody są wygodniejsze,
                bezpieczniejsze, bardziej komfortowe, lepiej zabezpieczone
                antykorozyjnie, ale niemal wszyskie konstruowane są w pośpiechu i
                budowane z użyciem gorszych niż przed laty komponentów,
                skomplikowanie konstrukcji również robi swoje. Nie mówię tu o
                szajsie typu P305 czy inny BX, alfasudach czy innych Regatach. Ale
                Audi B3, C3, VW z lat 80-tych i początku 90-tych, Mercedesy, duże
                Peugeoty do 505 włącznie, Volvo 2 i 7 - to tylko najbardziej znane
                przykłądy samochodów "built2last4ever". Wiele takich aut wciąż
                jeździ, wymęczonych po taryfach, straganach itp. Dziś aut już się
                tak nie robi. Japończyki to już też nie te co dawne rolki, Cariny
                czy Camry. Auta konstruowane i wprowadzane są do produkcji za
                szybko, zbyt duża jest presja na oszczędność kosztów. To samo
                zresztą dotyczy innych sprzętów - agd, rtv, narzędzia, komputery.
                Żeby daleko nie sięgać - post ten piszę z kompa z wadliwym dyskiem.
                Wymieniono mi kilka Seagate'ów, w końcu dostałem Maxtora i po
                kilkunastu miesiącach padł. A w komórce mam sprawne Atari, dwie
                Amigi i peceta z 96 roku. Jak dla mnie Audi B4/100, MB W124/6 czy
                BMW e32/35 z kompletem dzisiejszych "safety-features" i pięcioma
                gwiazdkami ENCAP byłyby samochodami o wiele bardziej bliższymi
                ideału niż późniejsze modele.
                • kodem_pl to nie takie proste... 22.08.07, 23:45
                  Widzisz, postep motoryzacji do przodu ruszyly wlasnie te modele, ktorymi
                  gardzisz, np. Citroen DS. Obecnie nie byloby problemu, zebys dostal auto, ktore
                  bez problemu zrobi setki tysiecy kilometrow. Tylko gwarantuje Ci, ze nie ma
                  rynku na takie auta, za cene jaka przyszloby zaplacic nabywcy moznaby kupic cos
                  wiekszego, wygodniejszego i tak dalej. I tak zrobiliby WSZYSCY.

                  A elektronika... po co mi komorka, ktora trzyma milion lat jak nokia 6310. Wole
                  swojego mda vario, ktory ma w sobie wszystko i pewnie sie niebawem zepsuje, ale
                  co z tego jesli bede mial nowy po 2 latach?
                  • swoboda_t Re: to nie takie proste... 23.08.07, 16:59
                    Akurat DS-em nie gardzę, a wręcz przeciwnie - uważam go za jedną z
                    najważniejszych konstrukcji w historii motoryzacji. Fakt, pierwsze
                    egzemplarze trapiła padająca hydraulika, ale generalnie "Bogini" nie
                    jest dobrym przykładem z Twojej strony. Konstruowano ją w sumie 17
                    lat, zastosowano sprawdzone silniki z 11B, bo specjalnie dla niej
                    opracowaną jednostkę uznano za niewystarczająco niezawodną, a
                    produkcja trwała równo dwie dekady. Dziś aut już tak się nie robi i
                    dobrze (byłoby nudno), ale kilka, kilkanaście lat temu nastąpiło
                    przegięcie i proces konstruowania oraz dopracowywania skrócono do
                    minimum. Cierpią nabywcy. Ja chętniej widziałbym częste zmiany
                    stylizacyjne przy pozostawieniu podzespołów niezmienianych - z
                    punktu widzenia marketingu ok a nie odbijałoby się negatywnie na
                    jakości. Najgorsza jest jednak "chińszczyzacja" produkcji, która
                    dotyczy aut w mniejszym stopniu niż np. elektroniki, ale jednak.
                    Niektóre auta niemieckie z lat 80-tych, również japońskie (ale
                    raczej te na rodzimy rynek) miały abeesy, poduszki, automatyczne
                    klimatyzacje, elektroniczne zawieszenia, "progresywne" wspomaganie
                    itp. ale nie sprawiały problemów w codziennej eksploatacji i zadbane
                    bez większych jeżdżą do dziś.

                    A elekronika... komórka owszem - większośc wymiania ją po dóch
                    latach. Ale np. ja nie i z tego powodu kupuję (nie za złotówkę)
                    solidne, proste telefony, które służą mi do dzwonienia bez
                    problemów. Do dziś mam gdzieś 9-letnią 5110 naprawianą zapałką i
                    chodzi. Teraz używam również starego Samsunga R210 bo w nowszym LG
                    pękł delikatny wyświetlacz, a i bez tego telefon płatał czasami
                    figle (zwisy itp.) i był nieergonomiczny. Mógłbym mieć bajertelefon,
                    ale jak mam zapłacić za awaryjny i nietrwały gadżet to odpada. Ale
                    to i tak nic. Problem w tym, że lodówek, telewizorów czy pralek nie
                    kupuje się na dwa lata, a coraz częściej służą niewiele dłużej.
                    Również te markowe. I klient ma problem - kupić Huyumuyu które
                    padnie po 2-3 latach, czy Boscha, który może wytrzyma dłużej, a może
                    nie. Marka już niczego nie gwarantuje (pomijam high-end), tylko daje
                    nadzieję. I z autami jest to samo - kiedyś kupując merca czy Toyotę
                    nabywało się jakość i niezawodność, dziś płacisz za nadzieję. Auta
                    są lepsze, jakość niekoniecznie.
                    • kodem_pl Re: to nie takie proste... 23.08.07, 19:41
                      Widzisz, to nie jest tak, ze sie zupelnie nie zgadzam. Uwazam po prostu, ze sami
                      chcielismy nowych modeli co 3 lata. Do tego one niekoniecznie sa takie awaryjne.
                      Wszyscy psiocza na merce z polowy lad 90... to niech kupia Lexusa GS, bedzie
                      calkowicie niemal bezawaryjny (oprocz padajacego wyswietlacza klimatyzacji). Ale
                      co to? Silnik jest nie do konca tak ekonoiczny jak bysmy chcieli? Uzywane
                      egzemplarze kosztuja duzo? No ja przepraszam najmocniej, cos za cos.

                      DS owszem, byl produkowany dlugo. Ale to biegi nie wchodzily, to swiatla sie nie
                      skrecaly... Slynal ze swojej nowoczesnosci i idacej za nia awaryjnosci.

                      Nie dostrzegasz innych istniejacych obecnie procesow, takich jak np. unifikacja
                      produkcji. Te same silniki diesla sa w Fordach, Citroenach, Peugeotach,
                      Jaguarach, Volvach, Mazdach... Pozwala to na obciecie kosztow, ale i daje nam
                      nieco wyzsza jakosc, po pewnym czasie produkcja osiaga niemal perfekcje.

                      Auta nie sa tez po owych 3 latach zmieniane kompletnie. Przelaczniki i inne
                      rzeczy pozostaja czesto niezmienione.

                      Dlugoby pisac...

                      A co do automatycznych klimatyzacji, poduszek i tak dalej... zobacz w jakich
                      autach byly kiedys, zobacz w jakich teraz. Jakie musi byc zmniejszenie ich
                      kosztow, masy, rozmiarow... I to znowu nie jest tak, ze nie sprawialy problemow.
                      Poduszki w starych autach powinny byc wymieniane co 10 lat, klimatyzacje
                      przegrzewaly silniki, podnosniki szyb byl tak skomplikowane, ze psuly sie nagminnie.

                      Jesli chodzi o telefony to jestes w zdecydowanej mniejszosci. Bo po co trzymac
                      te cegly... Wielu producentow daje teraz 2 lata gwarancji na swoje wyroby i to
                      moze jak dla mnie konczyc w zasadzie cykl zyciowy tego urzadzenia. Po 2 latach i
                      tak jest strasznie stare... Wiec kupujesz sobie nowe narzedzie do rozmawiania za
                      jakies grosze. Co za problem? Jak chcesz, to moze to byc najnizszy model nokii,
                      bez kolorowego wyswietlacza i gumopodobnymi klawiszami, ale dziwnym trafem
                      prawie kazdy wybiera cos lepszego, bo w koncu fajnie miec zintegrowany w
                      telefonie odtwarzacz mp3 i aparat, ktory robi akceptowalne zdjecia...

                      AGD w istocie jest problemem, ale tez chyba nieco przejaskrawionym. U mnie w
                      domu kuchnia byla robiona jakies 5 lat temu. W tym czasie raz zepsula sie
                      lodowka (padlo cos za 300zl z montazem o ile pamietam). Ostatnio przeciekac
                      zaczal kran, wymienilem ta glowice do regulacji temp, ktora kosztowala 25zl. Ah,
                      przyciski zmywarki 'wpadly' do srodka, naprawa nie pamietam za ile, ale bez
                      tragedii. Wiec to jest do zaakceptowania, zobaczymy jak bedzie dalej. Ale 10 lat
                      dla kuchni, to chyba max, co?

                      Piekarnik i plyta grzejna sa topowymi modelami i nic sie nei dzieje.
              • the_cat Re: blaaaad. 23.08.07, 10:15
                fazi_ze_sztazi napisała:

                > tez mnie zastanowilo to twierdzenie o projektowaniu aut na 25 lat.
                > gdy zaczeta masowo sciagac auto do polski na poczatku lat 90'tych,
                > to sciagano glownie 10-15 latki, ktore po 3 latach ladowaly na
                > zlomie. wiec toria o milionie km to raczej przypadek jednego czy
                > dwoch modeli, a nie regula projektowania aut w latach 70'tych czy
                > 80'tych.

                Samochody ściągane na początku lat 90' to zupełnie inna historia - duża część z
                nich zachynała życie jako dwa lub więcej egzemplarzy - a jak już tutaj pisano -
                trwałość dość bezpośrednio zależy od tego czy ktoś dłubał przy "bolidzie"

                Poza to nie leży w interesie koncernu sam. produkowanie auta na więcej niż dajmy
                na to 5-10 lat - bajer polega na tym żeby przez ten czas auto jeździło
                bezawaryjnie i użytkownik wiedziony 1. zadowoleniem ze swojego auta, 2. radą
                serwisu;) 3. reklamą i pędem za "nowszym, lepszym", po tym czasie zjawił się w
                salonie i zmienił swojego "starego jak Świat" 5-latka na młodszego, nowego
                "brata" - to jest strategia i pieniądze.

                PS Może w Polsce będzie kiedyś normalnie i będzie nas stać na wymianę na nowe po
                5 latach;( Do tego czasu będzie nam się wydawało że 20 lat temu samochody były
                lepsze - bo pan Czesiu reanimował w autku wszystko...
              • wielki_czarownik Awaryjność Mercedesów z lat 80 23.08.07, 19:57
                Przeciętny (wedle ADAC) przebieg Mercedesa W123 200D podczas pierwszej awarii uniemożliwiającej jazdę wynosił... 852 tysiące kilometrów. Ciekawe ile dzisiejszych aut dożyje do takiego przebiegu.
      • simr1979 Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 10:57
        ...się tu nagromadziło.

        Po pierwsze - nikt nigdy, a przynajmniej po II wojnie światowej, nie projektował
        aut z myślą o 20-25 letniej eksploatacji. Jestem ostatnim, który piałby na cześć
        aktualnych trendów techniczno-rozwojowych w motoryzacji, ale przyznać trzeba, że
        trwałość zasadniczych podzespołów jest dziś 2-3 krotnie wyższa niż przed 30
        laty. O ile wówczas opracowywano auta na ok. 120 tyś,i to zakładając wymianę
        zużyciową niektórych komponentów mechanicznych w tym okresie, o tyle dziś
        zakłada się, że praktycznie wszystko ma wytrzymać 200-250 tyś km. I na ogół
        wytrzymuje. Elementy, które decydują o mniej lub bardziej uzasadnionym poczuciu
        zwiększonej awaryjności dzisiejszych samochodów, przed 20-30 laty po prostu nie
        występowały.

        Po drugie - ocena użytkownika polskiego jest częściowo zaburzona z powodu
        utrudnionych warunków eksploatacji w naszym kraju. Mam tu na myśli jakość dróg.
        Mało kto wie, że jeszcze 20 lat temu przeciętne drogi w wielu krajach Europy
        Zachodniej (szczególnie w jej południowej części) o wiele bardziej przypominały
        jakością dzisiejsze drogi w Polsce.I samochody konstruowano z myślą o takich
        właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na zachodzie i
        zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już inaczej. Dotyczy to przede
        wszystkim elementów zawieszeń (u nas zużywających się szybko,tam nie), ale także
        np. plastików deski rozdzielczej (u nas skrzypiących, tam nie).

        Po trzecie - większość wyrażanych tu opinii kształtowanych jest w oparciu o
        ocenę (trafną) dość szczególnych jednak samochodów, co zresztą jest naturalne,
        biorąc pod uwagę "flohmarkt'owy" charakter polskiego parku samochodowego (stąd
        też - patrz pkt 1 wyżej - powszechne, choć całkowicie mylne przekonanie, że auta
        projektuje się 15, 20 czy 25 lat eksploatacji).
        To nie mercedesy, volvo ani audi decydują o obrazie motoryzacji, a tym bardziej
        nie decydowały 20-30 lat temu, kiedy udział marek premium w rynku był jeszcze
        mniejszy (a audi , nawiasem mówiąc, znajdowało się jeszcze na poziomie opla i
        peugeota).

        To wszystko nie zmienia jednak mojej subiektywnej oceny - auta są coraz gorsze
        (choć bliższe moich odczuć byłoby niezbyt zręczne sformułowanie - "coraz głupiej
        zrobione")... ;))
        • mechanior Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 15:15
          Auta są i będą coraz gorsze bo teraz produkują je "świstaki" bez umiejętności,
          wiedzy i zaangażowania w wykonywaną pracę.
          • skyddad Dokładnie! Dokładnie! Amen! /nt 23.08.07, 15:33
            Witaj Rapid 131,
            swietnie to ujales.
            Pogon za oszczednosciami i skrocenie zycia celowe.
            pzdr.Sky.
          • caysee Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 18:16
            A ilu takich swistakow bez wiedzy i zaangazowania znasz osobiscie i jaka miarka
            oceniasz ich wiedze, ze decydujesz sie na ocene ogolu konstruktorow?
        • caysee Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 18:12
          > jakością dzisiejsze drogi w Polsce.I samochody konstruowano z myślą o takich
          > właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na zachodzie i
          > zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już inaczej. Dotyczy to przede
          > wszystkim elementów zawieszeń (u nas zużywających się szybko,tam nie), ale takż
          > e
          > np. plastików deski rozdzielczej (u nas skrzypiących, tam nie).

          Mowisz to, bo tak ci sie wydaje, czy znasz kogos, kto pracuje przy konstrukcji?
          Wiesz jak testuje sie samochody pod wzgledem wytrzymalosci na rozne wady
          nawierzchni oraz ile uwagi poswieca sie takim roznym dzwiekom wystepujacym w
          aucie na roznych drogach?
        • rapid130 Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 19:18
          simr1979 napisał:

          > Po pierwsze - nikt nigdy, a przynajmniej po II wojnie światowej,
          > nie projektował aut z myślą o 20-25 letniej eksploatacji.

          Fakt, że 80-90 % aut z lat 60. i 70. wymierało najpóźniej w wieku 10-
          15 lat, padając ofiarą rudej zarazy. :PPP

          (Ówczesne Renówki zwykle same dojeżdżały na złomowiska, bo zespół
          napędowy wyraźnie przewyższał trwałością nadwozie). :P

          W Volvach było odwrotnie - kuloodporne podwozia, skuteczna
          zabezpieczenie antykorozyjne (od pewnego momentu), ale silniki serii
          B16/B18/B20 (Amazon, 140) wcale nie kręciły rekordowych przebiegów.

          Zwykle robiły 150, góra 250 tys. km bez naprawy głównej. Ale że
          proste jak cepy, to remont był szybki, relatywnie łatwy i niedrogi.

          Przyznasz jednak, iż wierchuszka dbająca o swoją renomę, lub chcąca
          ją sobie wyrobić (Japończycy), bardzo dbała o niezawodność i
          wytrzymałość.

          > (...) trwałość zasadniczych podzespołów jest dziś 2-3 krotnie
          > wyższa niż przed 30 laty. O ile wówczas opracowywano auta na ok.
          > 120 tyś,i to zakładając wymianę zużyciową niektórych komponentów
          > mechanicznych w tym okresie, o tyle dziś zakłada się, że
          > praktycznie wszystko ma wytrzymać 200-250 tyś km. I na ogół
          > wytrzymuje.

          > Elementy, które decydują o mniej lub bardziej uzasadnionym poczuciu
          > zwiększonej awaryjności dzisiejszych samochodów, przed 20-30 laty
          > po prostu nie występowały.

          Zgoda!

          Niestety, w ostatnich latach zauważam też zwiększoną upierdliwość
          wielu elementów funkcjonalnych samochodów spowodowaną WYŁĄCZNIE
          wskutek obniżenia ich jakości. I dotyka to części, które od
          dziesięcioleci nie zmieniają ani swoich funkcji, ani zasadniczej
          budowy.

          Zadziwia mnie np. plaga korodujących pokryw bagażników i kluczyków
          zużywających się po kilku latach normalnej eksploatacji, często
          pomimo smarowania zamków (!).

          Nie wierzę, że zapomniano jak należycie selekcjonować stal lub (i)
          zagruntować blachy pokryw przed lakierowaniem.

          Albo, że zgubiono gdzieś przepis na skład twardego i trwałego stopu,
          z którego robi się klucze.

          > Po drugie - ocena użytkownika polskiego jest częściowo zaburzona z
          powodu utrudnionych warunków eksploatacji w naszym kraju. Mam tu na
          myśli jakość dróg. Mało kto wie, że jeszcze 20 lat temu przeciętne
          drogi w wielu krajach Europy Zachodniej (szczególnie w jej
          południowej części) o wiele bardziej przypominały jakością
          dzisiejsze drogi w Polsce. I samochody konstruowano z myślą o takich
          właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na
          zachodzie i zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już
          inaczej.

          Fakt, skończyła się era żeliwnych wahaczy. Króluje aluminium. :/

          > Po trzecie - większość wyrażanych tu opinii kształtowanych jest w
          oparciu o ocenę (trafną) dość szczególnych jednak samochodów (...)

          ....i wiele opinii krzywdzi samochody, bo pochodzi od posiadaczy o
          niskiej kulturze technicznej.

          Wielu dręczy diesle zbyt niskimi obrotami, jeździ niepłynnie,
          szarpiąco. Wielu zasuwa po dziurach na złamanie karku.

          A potem bluzgają na psujące się bez powodu (?) dwumasowe koła
          zamachowe, grzechocące łańcuchy rozrządu i wybite łączniki
          stabilizatorów. :P

          Tak było, jest i będzie.

          > To wszystko nie zmienia jednak mojej subiektywnej oceny - auta są
          > coraz gorsze (choć bliższe moich odczuć byłoby niezbyt zręczne
          > sformułowanie - "coraz głupiej zrobione")... ;))

          Świetnie napisane. :D

          Przed laty samochody lądowały na złomach zwykle [pomijając wypadki]
          z powodu mocno posuniętej korozji.

          Teraz coraz częściej będą trafiły do firm recyklingowych jako
          zewnętrznie nadal piękne i lśniące 10-, 15-latki. :O Będą skazywane
          na śmierć techniczną wskutek defektów podzespołów elektronicznych,
          coraz bardziej skomplikowanych układów zasilania, coraz droższych
          układów wydechowych, itp. których naprawa / wymiana znacząco
          przekroczy rynkową wartość samochodu.

          Chociaż przypuszczam, że potrzeba znów okaże się matką wynalazku i
          pojawią się firmy naprawiające nienaprawialne. :PPP

          * * *
          Epoka najmniej awaryjnych samochodów w historii motoryzacji minęła
          10-15 lat temu. :////
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka