bangui 17.08.07, 13:06 Często się słyszy ,że dzisiejsze samochody są gorsze od tych sprzed 20 lat . Dlaczego ? Link Zgłoś Obserwuj wątek
jazech Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 13:49 Nie wiem czy są gorsze, ale napewno są brzydsze. Link Zgłoś
zenek_z_puszczy Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 14:12 "gorsze"? w wiekszosci mozliwych znaczen tego slowa - nie sadze. Owszem zdarzaly sie bryczki "co to paaaanie robia 1 mln km" czyli np. jakies merole beczki czy golfy II D ;-PPPP , ale standardowy samochod wcale nie byl super wytrzymaly (nie bylo nic dziwnego w remoncie silnika po 200 tys km) a ruda zarla na potege wiec po 10 latach blachy wygladaly nieciekawie.... zaraz ktos powie ze focus rdzewieje po 2 latach, a u szwagra w citroenie trzeba bylo zrobic remont po 50tys... ale to jednak sa jednostkowe przypadki a nie standard. no i chociazby gwarancje byly znacznie krotsze... roznica polegala na tym ze wiekszosc samochodow mozna bylo naprawic w przydomowym garazu... moze stad ta nostalgia? albo z tego ze samochod zupelnie spowszednial, a 20 lat temu byl troszke bardziej luksusowy? Jak ktos mial golfa w 1987 to byl PAN ;PPP a teraz jak ktos ma golfa to ma zwykly samochod... chyba czesciej te poglady ze samochody kiedys byly lepsze slyszy sie u nas czyli za dawna zelazna kurtyna... a co do urody, to choc o gustach sie niby nie dyskutuje, to pozwole sie niezgodzic - standardowy samochod z 1987 roku piekny moim zdaniem nie byl (tak z rekawa: coz pieknego w P205, R5, Escorcie kanciastym, kanciastej audioli, passacie czy golfie?) Link Zgłoś
simon_r Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 17:30 a ja sądzę, że właśnie autka z początku lat 90tych były najlepsze... wtedy nie było jeszcze tyle elektroniki i elektryki, która w obecnych maszynach zastępuje dobre projektowanie np. zawieszenia... Teraz zamiast zadbać o dobry rozkład masy i świetne zestrojenie zawieszenia wstawia się kilka systemów wspomagających kierowcę i jakoś to wszystko się porusza... przykład to dawna honda CRX/Civik a obecne UFO... potem się okazuje, że to co najczesciej się psuje to właśnie owa elektronika. NIktóre rozwiązania np. hydrauliczne wspomaganie kierownicy po zastapieniu tańszym elektrycznym rozwiązaniem są zwyczajnie wqqqrwiające... ja nie potrafię jeździć Meganką II bo mnie do szału doprowadza... Oczywiście są jeszcze względy bezpieczeństwa biernego i ekonomiczność/ekologiczność silników.. i to chyba jedyne obszary w których nowoczesne samochody są lepsze.. ------------------- Dziadek Gosiewskiego Link Zgłoś
piecsiedem Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 17.08.07, 13:54 prawdę mówiąc nie spotykam się z takimi opiniami zbyt często. Jeśli jednak są, to jak przypuszczam chodzi głównie o dwie sprawy. Po pierwsze, obecnie samochody projektuje się w dużym pospiechu. To sprawia, że na rynek wypuszcza się modele niedopracowane, i to pierwsze kilkanadziesiąt tysięcy klientów jest tak naprawdę darmowymi testerami. Kiedyś masowe wezwania producenta do serwisów z powodu koniecznosci poprawienia tego czy owego były plamą na honorze, dziś są normą. Po drugie, współczesne auta są bardziej skomplikowane technicznie niż te wcześniejsze. A im bardziej skomplikowane auto tym większa szansa, że coś się zepsuje. Przed 20 laty nie istniały np. wszechobecne dzisiaj problemy z elektroniką czy oprogramowaniem pokładowych systemów. Oczywiście oba te powody nie są wystarczające, aby współczesne auta nazwać gorszymi od tych sprzed 20 lat. Przecież taki Ford Focus 2007 bije Forda Escorta 1987 na głowę pod względem osiągów, komfortu, bezpieczeństwa, ekologii i czego tam jeszcze. Link Zgłoś
wowo5 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 03:35 Dzisiejsze auta sa zdecydowanie lepsze pod kazdym wzgledem: niezawodnosci komfortu, wyposazenia, wygladu, itp. Ale wymagania w stosunku do samochodow tez sie zmienily. Teraz ludzie narzekaja na trzeszczenie, kiepskie plaskiki, itp. Kiedys na takie drobiazgi nikt nie zwracal uwagi. Kiedys ludzie jezdzili autem az sie nie dalo go naprawic. Dzisiaj wielu ludzi pozbywa sie auta na dlugo przedtem. Link Zgłoś
loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 09:54 Ja sądze że nie pod każdym.Właśnie awaryjność współczesnych aut jest dużo większa niż 20 lat temu.Z kilku prozaicznych przyczyn m.in jak ktoś wspomniał naszpikowaniu elektroniką ale głównie dlatego że obecnie produkuje się nowe modele z taką prędkością że nikt nie nadąża dopracować auta.Kiedyś jeden model "tłukło" się przez 7-10 lat,teraz dużo częściej. Ktoś wspomniał o korozji.Znajdź mi korozję na 20 letnim audi b3,c3 etc. jeżeli nie było uszkodzone.Osobiście miałem kiedyś b2 coupe,właśnie 20 latkę z przebiegiem 380tys,bez korozji i sprawująca się wzorowo jak na wiekowe auto.Osiągi miała też lepsze niż wiele obecnych aut też z prozaicznej przyczyny.Obecne auta są coraz cięższe.Co śmieszne "brała" mi ok 1-1,5l oleju na 10000km i byłem tym zmartwiony,obecnie nowe auta nawet w instrukcji mają podane że np.mogą zużywać 0,5 na 1000km!!Czyli która konstrukcja lepsza? Oczywiście to jest tylko polemika ale "coś" jest w tym że auta były lepsze. Link Zgłoś
dx771 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 12:47 Wiele aut było 20 lat temu bardziej awaryjnych. Ale np. takie Mercedesy do pewnego czasu były konstruowane przez inżynierów, a w pewnym czasie doszli do głosu księgowi i jakość spadła. Link Zgłoś
bangui Oczywiście pomijamy Syreny i Polonezy ? 19.08.07, 21:36 Wiele samochodów sprzed 20 lat też się sypało po paru km ,a były proste jak cep . Ciekawi mnie też czy 20 lat temu był taki wybór silników ,skrzyń i wyposażenia jak teraz ? Bo nie mam katalogu żadnej firmy sprzed 20-stki . Link Zgłoś
caysee Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 18:03 > Po pierwsze, obecnie samochody projektuje się w dużym pospiechu. A w jakiej firmie projektujacej samochody pracujesz, ze tak twierdzisz? Jakbys poznal proces projektowania samochodow od wewnatrz, nie pisalbys takich bzdur. Nad kazdym drobiazgiem w samochodzie pracuje przez pare lat sztab ludzi, sa one z kazdej strony testowane, omawiane 150 razy i zmieniane kilkanascie-dziesiat razy zanim trafia na rynek. Link Zgłoś
swoboda_t Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 18:51 Jako, że mieszkam w motoryzacyjnym zagłębiu tego kraiku znam kilka osób z branży. Nie konstruktorów samochodów rzecz jasna, ale inżynierów i techników pracujących przy projektowaniu i produkcji części. Standardem jest, że projekty przysłane przez producentów aut są wadliwe lub nie sprawdzają się w praktyce. Za dopracowanie detali odpowiadają więc technicy i inżynierowie z firm kooperujących, a nie zawsze mają na to czas. Często błędy wychodzą w trakcie eksploatacji pojazdów i po kilku miesiącach przychodzą dyspozycje n/t konieczności zmiany tego i tego. Presja wywierana przez producentów aut na producentów podzespołów jest znaczna i często puszcza się wadliwie zaprojektowane lub wadliwie wykonane elementy, bo z czegoś te cholerne auta trzeba poskładać, a na magazynie pustki, wszystko idzie na taśmę. Fiat z okazji przyśpieszonego o kilka miesięcy debiutu pięćsetki zrobił straszne zamieszanie - posypały się wszystkie plany testów i produkcji, na montaż szły elementy robione na świeżo przeprogramowanych maszynach, albo liniach które wczoraj poskładano a przedwczoraj przyleciały z RPA. Nie było nawet czasu na testowanie prototypów, a widać było na oko, że np. dany element będzie się szybko zużywał. Także spora częsć tych prac nad każdym drobiazgiem omawianym 150 razy idzie się w trakcie produkcji gonić i potrzebne są doraźne rozwiązania i/lub robienie z nabywców testerów. Link Zgłoś
caysee Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 23.08.07, 22:04 > osób z branży. Nie konstruktorów samochodów rzecz jasna, ale > inżynierów i techników pracujących przy projektowaniu i produkcji > części. To kto jest konstruktorem samochodow, jak nie inzynierowie, ktorzy projektuja ich czesci? Przeciez wlasnie na tym polega konstrukcja samochodow - konstruuje sie poszczegolne czesci i sklada je do kupy. Poza tym inzynierowie firm kooperujacych wspolpracuja bardzo scisle z producentami. To nie jest tak, ze biedny producent dostaje nagle jakies rysunki techniczne i musi sie dopasowac i to w ciagu tygodnia. Poszczegolne czesci sa projektowane przez lata, uczestnicza w tym rozne firmy, przede wszystkim producent auta oraz producent czesci oraz czesto biura inzynierskie wspomagajace producentow. Wiec jesli gdziestam w przyszlosci okazuje sie, ze czesc jest niewykonalna dla danego zakladu, to raczej dlatego, ze jej producent sie przecenil, nie dopracowal na czas technologii itp. > Presja wywierana przez producentów > aut na producentów podzespołów jest znaczna i często puszcza się > wadliwie zaprojektowane lub wadliwie wykonane elementy, bo z czegoś > te cholerne auta trzeba poskładać, a na magazynie pustki, wszystko > idzie na taśmę. Czyli producenci sa winni za to, ze dostawcy im dostarczaja wadliwie wykonane elementy, bo nie sa w stanie sie wyrobic z produkcja? Ee no. Nie wiem, moze rzeczywiscie Fiat jest taka dupna firma, ktora robi numery z przesuwaniem produkcji o pare miesiecy, ale to raczej nie jest regula. > poskładano a przedwczoraj przyleciały z RPA. Nie było nawet > czasu na testowanie prototypów, Mylisz produkcje seryjna z prototypami. Prototypy to jest to, co jest robione jeszcze PRZED produkcja seryjna. Jak juz istnieje narzedzie gotowe do wykonywania czesci, to nie jest to juz zaden prototyp. Prototypy sa to zwykle pojedyncze egzemplarze wykonywane manualnie, ktore sa testowane na wszystkie mozliwe sposoby, w kombinacji z innymi prototypami czy tez dotychczasowymi czesciami o zgodnej budowie i przerabiane sa dziesiatki razy zanim osiagnie sie zadawalajacy stan. Dopiero potem tworzy sie narzedzia/maszyny do produkcji seryjnej i testuje mala serie z uzasadniona (!) nadzieja, ze wszystko bedzie OK. Mozliwe, ze chodzi ci o to, ze podany przez ciebie przyklad nie ma czasu na testowanie poczatkow serii, ale wierz mi, ze to nie jest regula. Link Zgłoś
grzek Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 13:13 bangui napisał: > Często się słyszy ,że dzisiejsze samochody są gorsze od tych sprzed > 20 lat . Dlaczego ? To być może mówią mechanicy, którzy w dwudziestoletnim samochodzie potrafią wszystko naprawić a w obecnym tylko zmienić klocki hamulcowe. Jeżeli weźmiemy pod uwagę bezpieczeństwo, zabezpieczenie antykorozyjne, wyposażenie, silniki, to raczej nie są lepsze. Poza tym już nikt nie pamięta, że w latach 80' w zimie większość samochodów było ciężko odpalić przy -10 stopni mrozu, a jak było -20 przez dłuższy czas, to prawie nikt nie jeździł. Link Zgłoś
loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 16:17 Tu chyba palnąłeś o dieslu bo benznyniak nawet maluch pali bez problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z silnikiem,aku,itd. Link Zgłoś
grzek Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 23:36 oyezoo napisał: > Nawet maluch pali bez > problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z > silnikiem,aku,itd. Zakładasz, że jeżeli wszystko jest dobre ale czy mogło być dobre. Weź pod uwagę, że wtedy zazwyczaj olej silnikowy to 20W40, wyposażony w prądnicę a akumulator z Piastowa. Przy jeździe na światłach po mieście i dwóch dniach stania na mrozie na pewno nie odpalisz każdego egzemplarza przy -20. Link Zgłoś
loyezoo Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 20.08.07, 17:08 grzek napisał: > oyezoo napisał: > > > Nawet maluch pali bez > > problemu przy -20 o ile oczywiście wszystko jest dobrze z > > silnikiem,aku,itd. > > Zakładasz, że jeżeli wszystko jest dobre ale czy mogło być dobre. > Weź pod uwagę, że wtedy zazwyczaj olej silnikowy to 20W40, wyposażony w prądnic > ę > a akumulator z Piastowa. Przy jeździe na światłach po mieście i dwóch dniach > stania na mrozie na pewno nie odpalisz każdego egzemplarza przy - 20. Trochę roczniki ci się mylą.20-latek to końcówka lat 80-tych.Nawet 126p. miały już alternator.Moja kobitka ma autko do pracy które ma 21 lat,nie posiada rdzy,ma pełną elektrykę i całkiem przyzwoite jak na masę auta 115KM.Nie narzeka:) Link Zgłoś
rapid130 Re: Dzisiejsze samochody vs 20 lat wstecz . 19.08.07, 18:47 Zapytajcie mechaników od AGD o wrażenia z napraw markowych pralek sprzed ćwierć wieku. Są zachwyceni jakością i starannością ÓWCZESNEJ produkcji. Analogicznie dzisiejsze samochody są gorsze pod względem jakości wielu komponentów w porównaniu do wozów sprzed 25 lat. Większy stopień komplikacji skutkuje statysycznie większą możliwością wystąpienia awarii. Bardzo wiele złego narobiło przenoszenie produkcji wielu części przez renomowane koncerny do krajów o niskich kosztach zatrudnienia, ale także o niskiej kulturze technicznej (vide upadek renomy Boscha). Bez dwóch zdań, dzisiejsze auta są dużo lepsze pod względem bezpieczeństwa biernego i czynnego, NIEPORÓWNYWALNIE mniej dokuczliwe dla środowiska. Średnio są też lepsze pod względem odporności na korozję. (Średnio, bo niektórym markom zdarzyło się wręcz wykonywać kroki wstecz :O ) Już ktoś wspomniał, że dziś samochody projektuje się szybko. Kiedyś cykl od pierwszej kreski do produkcji seryjnej zajmował 5-7 lat, dzisiaj wystarczają 1,5-2 lata. :O Skraca się nie tylko czas projektowania, dzięki sprawności obliczeniowej komputerów. Dzieje się to także kosztem testów prototypów. Niestety, nie wszystkie warunki krytyczne, którym będzie poddawany samochód udaje się zasymulować w programach komputerowych. :/ (Premiery średniej wielkości Mercedesa W115 oczekiwano już jesienią 1965 r., tymczasem nastąpiła dopiero w pierwszych tygodniach 1968 r. Koncern Daimler-Benz dręczył W115-tki w rozmaitych testach przez bite, długie 2 lata! Efekty? Dziś ten wóz jest porównywany z diamentem, który poddaje się tylko ogniowi. Pół miliona kilometrów nie stanowiło dla W115 najmniejszego problemu. Nawet wyniki ponad 1 mln km nie były czymś wyjątkowym). Od paru lat wyraźnie "psują się" samochody z japońskimi genami. Nie tylko dlatego, że produkuje się je poza Japonią. Głównie przez to, że dotyka je opisany wyżej syndrom podzespołów ze "złych krajów". Odchodzi się od dawnych, wypróbowanych przez dziesięciolecia, japoński wzorców organizacji produkcji. Przed laty japoński przemysł motoryzacyjny z reguły bardzo ostrożnie podchodził do wszelkich nowinek technicznych. Jeżeli jakiś podzespół funkcjonował bez zarzutu, to nikt nie ważył się go zmieniać. Bywało, że stosowano go przez 20-25 lat bez zmian! Co z tego, że element nie był z najnowszej półki, skoro latami działał bezawaryjnie??? Dziś filozofia projektowania samochodu jest kompletnie odmienna. Trendy są wszelkie nowości techniczne i gadżety. Obniża się zysk producentów ze sprzedaży aut, rosną zyski z ich późniejszej obsługi serwisowej. Konkurencja ciśnie, trzeba zaciskać pasa, oszczędzać tam gdzie klient nie zajrzy, nie dotknie, nie poczuje. Czasem "po trupach", kosztem potencjalnego wzrostu awaryjności. Na początku lat 90. zaczęto świadomie psuć BMW, co było konsekwencją programu oszczędnościowego wymuszonego zadyszką finansową po wprowadzenia kilku kluczowych modeli w krótkim czasie. Skutki? 10 lat temu 7-letnie BMW serii 3 (E30) lokowało się w statystykach usterkowości tuż za japończykami. Aktualnie 7-letnie BMW serii 3 (E46) okupuje miejsca na samym końcu stawki, obok słynącej z zawodności Alfy Romeo 145/146. (Ta sama analogia działa w przypadku serii 5 i 7 - im starsze serie BMW, tym mniej problemów sprawiały w tych samych okresach czasu). Jeszcze w latach 70. Volvo, Mercedesy, Toyoty, Datsuny, etc. miały konstrukcję obliczoną na minimum 20-25 lat normalnej eksploatacji, z zachowaniem reżimów serwisowych. Projektowano je tak, aby maksymalnie ułatwić drobne, proste czynności obsługowe użytkownikom. (W latach 80. w każdym BMW można było wymienić żarówkę światła STOP w pół minuty, bez jakichkolwiek narzędzi, po omacku. W Skodzie dawało się zmierzyć poziom oleju w skrzyni bez włażenia pod wóz (!), używając miarki wyjętej z silnika. (!!) Niestety, dość szybko okazało się, iż filozofia "trwałość i prostota" jest... strzałem do własnej bramki. Klienci zbyt często jeździli wozami przez 10-15 lat i ani myśleli kupować nowych! Okazywali wierność nie marce, tylko konkretnym egzemplarzom tej marki. Dziś każdy wóz "broni się z piskiem" przed samodzielnym grzebaniem pod maską. Z byle przepaloną żarowką trzeba odwiedzić serwis. Najpóźniej po 15 latach powinniśmy się udać do salonu kupić nowy samochód, a stary oddać do firmy wykonującej recykling. Link Zgłoś
przemyslawslupinski Re: Dokładnie! Dokładnie! Amen! /nt 22.08.07, 19:32 Niby macie rację, że nowsze są jednak lepsze, ale pomyślcie o wykonaniu Audi B3 i nowego Chevroleta Sparka... Ergonomia dwudziestolatków z najwyższej półki jest wciąż wzorem i prześciga nowe konstrukcje. Link Zgłoś
kodem_pl blaaaad. 22.08.07, 21:44 Ale co porownujesz? Porownaj Audi B3(80) z nowym A4. Zobacz moc z litra, jaka jest roznica w spalaniu, czas na torze, dodatki zwiekszajace bezpieczenstwo i wygode, mase, wielkosc... a auta te sa wciaz dla tej samej grupy docelowej. Po co mi bagnet do sprawdzania oleju w skrzyni biegow? Najchetniej pozbylbym sie i tego z silnika i zastapil go elektronicznym czujnikiem. W cywilizowanych krajach i 20 lat temu nie interesowalo jak wymienia sie zarowke, to tylko blok wschodni byl przyzwyczajony, ze wszystko trzeba robic samemu. A ja... zdecydowanie wole miec automatyczna klimatyzacje, oszczedny i dynamiczny silnik i tak dalej. A jak najdzie mnie ochota to kupie interfejs diagnostyzcny OBDII wraz z objasnieniami kodow i w kilka minut dowiem sie o kondycji auta wiecej niz szpec w kilka godzin w jakims starym padle. Chce miec to wszystko nawet za cene tego, ze auto nie przejedzie miliona kilometrow tylko 300 000 i nie przetrwa 100 lat tylko 15. Wystarczy. Link Zgłoś
fazi_ze_sztazi Re: blaaaad. 22.08.07, 22:34 tez mnie zastanowilo to twierdzenie o projektowaniu aut na 25 lat. gdy zaczeta masowo sciagac auto do polski na poczatku lat 90'tych, to sciagano glownie 10-15 latki, ktore po 3 latach ladowaly na zlomie. wiec toria o milionie km to raczej przypadek jednego czy dwoch modeli, a nie regula projektowania aut w latach 70'tych czy 80'tych. zreszta nie wiek auta sie tak naprawde liczy a przebieg. szef ma QX4 (2002) przejechane 170 kmil i to auto sie nie psuje. wymienil kilka drobiazgow (jakis czujnnik za stowke czy dwie), ale auto go nigdy nie zawiodlo. zawsze zapalil, nic zlego sie nie dzieje. czy mercedes z lat 80'tych mogl sie pochwalic taka niezawodnoscia? pzdr. Link Zgłoś
swoboda_t Re: blaaaad. 22.08.07, 23:01 Owszem, mógł się pochwalić taką niezawodnością. 250 tysięcy kilometrów dla balerona to był pryszcz. Do dziś te auta jeżdzą na zachodzie, u nas i w potrownych warunkach na wschodzie i Bałkanach (czytałem ostatnio relację żołnierza który widział w Kosowie balerona holującego TIRa). Nie sądzę, żeby W211 za 20 lat było w stanie to powtórzyć. Rapid zajefajnie się naprodukował i w zasadzie nie pozostaje nic do dodania. Dzisiejsze samochody są wygodniejsze, bezpieczniejsze, bardziej komfortowe, lepiej zabezpieczone antykorozyjnie, ale niemal wszyskie konstruowane są w pośpiechu i budowane z użyciem gorszych niż przed laty komponentów, skomplikowanie konstrukcji również robi swoje. Nie mówię tu o szajsie typu P305 czy inny BX, alfasudach czy innych Regatach. Ale Audi B3, C3, VW z lat 80-tych i początku 90-tych, Mercedesy, duże Peugeoty do 505 włącznie, Volvo 2 i 7 - to tylko najbardziej znane przykłądy samochodów "built2last4ever". Wiele takich aut wciąż jeździ, wymęczonych po taryfach, straganach itp. Dziś aut już się tak nie robi. Japończyki to już też nie te co dawne rolki, Cariny czy Camry. Auta konstruowane i wprowadzane są do produkcji za szybko, zbyt duża jest presja na oszczędność kosztów. To samo zresztą dotyczy innych sprzętów - agd, rtv, narzędzia, komputery. Żeby daleko nie sięgać - post ten piszę z kompa z wadliwym dyskiem. Wymieniono mi kilka Seagate'ów, w końcu dostałem Maxtora i po kilkunastu miesiącach padł. A w komórce mam sprawne Atari, dwie Amigi i peceta z 96 roku. Jak dla mnie Audi B4/100, MB W124/6 czy BMW e32/35 z kompletem dzisiejszych "safety-features" i pięcioma gwiazdkami ENCAP byłyby samochodami o wiele bardziej bliższymi ideału niż późniejsze modele. Link Zgłoś
kodem_pl to nie takie proste... 22.08.07, 23:45 Widzisz, postep motoryzacji do przodu ruszyly wlasnie te modele, ktorymi gardzisz, np. Citroen DS. Obecnie nie byloby problemu, zebys dostal auto, ktore bez problemu zrobi setki tysiecy kilometrow. Tylko gwarantuje Ci, ze nie ma rynku na takie auta, za cene jaka przyszloby zaplacic nabywcy moznaby kupic cos wiekszego, wygodniejszego i tak dalej. I tak zrobiliby WSZYSCY. A elektronika... po co mi komorka, ktora trzyma milion lat jak nokia 6310. Wole swojego mda vario, ktory ma w sobie wszystko i pewnie sie niebawem zepsuje, ale co z tego jesli bede mial nowy po 2 latach? Link Zgłoś
swoboda_t Re: to nie takie proste... 23.08.07, 16:59 Akurat DS-em nie gardzę, a wręcz przeciwnie - uważam go za jedną z najważniejszych konstrukcji w historii motoryzacji. Fakt, pierwsze egzemplarze trapiła padająca hydraulika, ale generalnie "Bogini" nie jest dobrym przykładem z Twojej strony. Konstruowano ją w sumie 17 lat, zastosowano sprawdzone silniki z 11B, bo specjalnie dla niej opracowaną jednostkę uznano za niewystarczająco niezawodną, a produkcja trwała równo dwie dekady. Dziś aut już tak się nie robi i dobrze (byłoby nudno), ale kilka, kilkanaście lat temu nastąpiło przegięcie i proces konstruowania oraz dopracowywania skrócono do minimum. Cierpią nabywcy. Ja chętniej widziałbym częste zmiany stylizacyjne przy pozostawieniu podzespołów niezmienianych - z punktu widzenia marketingu ok a nie odbijałoby się negatywnie na jakości. Najgorsza jest jednak "chińszczyzacja" produkcji, która dotyczy aut w mniejszym stopniu niż np. elektroniki, ale jednak. Niektóre auta niemieckie z lat 80-tych, również japońskie (ale raczej te na rodzimy rynek) miały abeesy, poduszki, automatyczne klimatyzacje, elektroniczne zawieszenia, "progresywne" wspomaganie itp. ale nie sprawiały problemów w codziennej eksploatacji i zadbane bez większych jeżdżą do dziś. A elekronika... komórka owszem - większośc wymiania ją po dóch latach. Ale np. ja nie i z tego powodu kupuję (nie za złotówkę) solidne, proste telefony, które służą mi do dzwonienia bez problemów. Do dziś mam gdzieś 9-letnią 5110 naprawianą zapałką i chodzi. Teraz używam również starego Samsunga R210 bo w nowszym LG pękł delikatny wyświetlacz, a i bez tego telefon płatał czasami figle (zwisy itp.) i był nieergonomiczny. Mógłbym mieć bajertelefon, ale jak mam zapłacić za awaryjny i nietrwały gadżet to odpada. Ale to i tak nic. Problem w tym, że lodówek, telewizorów czy pralek nie kupuje się na dwa lata, a coraz częściej służą niewiele dłużej. Również te markowe. I klient ma problem - kupić Huyumuyu które padnie po 2-3 latach, czy Boscha, który może wytrzyma dłużej, a może nie. Marka już niczego nie gwarantuje (pomijam high-end), tylko daje nadzieję. I z autami jest to samo - kiedyś kupując merca czy Toyotę nabywało się jakość i niezawodność, dziś płacisz za nadzieję. Auta są lepsze, jakość niekoniecznie. Link Zgłoś
kodem_pl Re: to nie takie proste... 23.08.07, 19:41 Widzisz, to nie jest tak, ze sie zupelnie nie zgadzam. Uwazam po prostu, ze sami chcielismy nowych modeli co 3 lata. Do tego one niekoniecznie sa takie awaryjne. Wszyscy psiocza na merce z polowy lad 90... to niech kupia Lexusa GS, bedzie calkowicie niemal bezawaryjny (oprocz padajacego wyswietlacza klimatyzacji). Ale co to? Silnik jest nie do konca tak ekonoiczny jak bysmy chcieli? Uzywane egzemplarze kosztuja duzo? No ja przepraszam najmocniej, cos za cos. DS owszem, byl produkowany dlugo. Ale to biegi nie wchodzily, to swiatla sie nie skrecaly... Slynal ze swojej nowoczesnosci i idacej za nia awaryjnosci. Nie dostrzegasz innych istniejacych obecnie procesow, takich jak np. unifikacja produkcji. Te same silniki diesla sa w Fordach, Citroenach, Peugeotach, Jaguarach, Volvach, Mazdach... Pozwala to na obciecie kosztow, ale i daje nam nieco wyzsza jakosc, po pewnym czasie produkcja osiaga niemal perfekcje. Auta nie sa tez po owych 3 latach zmieniane kompletnie. Przelaczniki i inne rzeczy pozostaja czesto niezmienione. Dlugoby pisac... A co do automatycznych klimatyzacji, poduszek i tak dalej... zobacz w jakich autach byly kiedys, zobacz w jakich teraz. Jakie musi byc zmniejszenie ich kosztow, masy, rozmiarow... I to znowu nie jest tak, ze nie sprawialy problemow. Poduszki w starych autach powinny byc wymieniane co 10 lat, klimatyzacje przegrzewaly silniki, podnosniki szyb byl tak skomplikowane, ze psuly sie nagminnie. Jesli chodzi o telefony to jestes w zdecydowanej mniejszosci. Bo po co trzymac te cegly... Wielu producentow daje teraz 2 lata gwarancji na swoje wyroby i to moze jak dla mnie konczyc w zasadzie cykl zyciowy tego urzadzenia. Po 2 latach i tak jest strasznie stare... Wiec kupujesz sobie nowe narzedzie do rozmawiania za jakies grosze. Co za problem? Jak chcesz, to moze to byc najnizszy model nokii, bez kolorowego wyswietlacza i gumopodobnymi klawiszami, ale dziwnym trafem prawie kazdy wybiera cos lepszego, bo w koncu fajnie miec zintegrowany w telefonie odtwarzacz mp3 i aparat, ktory robi akceptowalne zdjecia... AGD w istocie jest problemem, ale tez chyba nieco przejaskrawionym. U mnie w domu kuchnia byla robiona jakies 5 lat temu. W tym czasie raz zepsula sie lodowka (padlo cos za 300zl z montazem o ile pamietam). Ostatnio przeciekac zaczal kran, wymienilem ta glowice do regulacji temp, ktora kosztowala 25zl. Ah, przyciski zmywarki 'wpadly' do srodka, naprawa nie pamietam za ile, ale bez tragedii. Wiec to jest do zaakceptowania, zobaczymy jak bedzie dalej. Ale 10 lat dla kuchni, to chyba max, co? Piekarnik i plyta grzejna sa topowymi modelami i nic sie nei dzieje. Link Zgłoś
the_cat Re: blaaaad. 23.08.07, 10:15 fazi_ze_sztazi napisała: > tez mnie zastanowilo to twierdzenie o projektowaniu aut na 25 lat. > gdy zaczeta masowo sciagac auto do polski na poczatku lat 90'tych, > to sciagano glownie 10-15 latki, ktore po 3 latach ladowaly na > zlomie. wiec toria o milionie km to raczej przypadek jednego czy > dwoch modeli, a nie regula projektowania aut w latach 70'tych czy > 80'tych. Samochody ściągane na początku lat 90' to zupełnie inna historia - duża część z nich zachynała życie jako dwa lub więcej egzemplarzy - a jak już tutaj pisano - trwałość dość bezpośrednio zależy od tego czy ktoś dłubał przy "bolidzie" Poza to nie leży w interesie koncernu sam. produkowanie auta na więcej niż dajmy na to 5-10 lat - bajer polega na tym żeby przez ten czas auto jeździło bezawaryjnie i użytkownik wiedziony 1. zadowoleniem ze swojego auta, 2. radą serwisu;) 3. reklamą i pędem za "nowszym, lepszym", po tym czasie zjawił się w salonie i zmienił swojego "starego jak Świat" 5-latka na młodszego, nowego "brata" - to jest strategia i pieniądze. PS Może w Polsce będzie kiedyś normalnie i będzie nas stać na wymianę na nowe po 5 latach;( Do tego czasu będzie nam się wydawało że 20 lat temu samochody były lepsze - bo pan Czesiu reanimował w autku wszystko... Link Zgłoś
wielki_czarownik Awaryjność Mercedesów z lat 80 23.08.07, 19:57 Przeciętny (wedle ADAC) przebieg Mercedesa W123 200D podczas pierwszej awarii uniemożliwiającej jazdę wynosił... 852 tysiące kilometrów. Ciekawe ile dzisiejszych aut dożyje do takiego przebiegu. Link Zgłoś
simr1979 Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 10:57 ...się tu nagromadziło. Po pierwsze - nikt nigdy, a przynajmniej po II wojnie światowej, nie projektował aut z myślą o 20-25 letniej eksploatacji. Jestem ostatnim, który piałby na cześć aktualnych trendów techniczno-rozwojowych w motoryzacji, ale przyznać trzeba, że trwałość zasadniczych podzespołów jest dziś 2-3 krotnie wyższa niż przed 30 laty. O ile wówczas opracowywano auta na ok. 120 tyś,i to zakładając wymianę zużyciową niektórych komponentów mechanicznych w tym okresie, o tyle dziś zakłada się, że praktycznie wszystko ma wytrzymać 200-250 tyś km. I na ogół wytrzymuje. Elementy, które decydują o mniej lub bardziej uzasadnionym poczuciu zwiększonej awaryjności dzisiejszych samochodów, przed 20-30 laty po prostu nie występowały. Po drugie - ocena użytkownika polskiego jest częściowo zaburzona z powodu utrudnionych warunków eksploatacji w naszym kraju. Mam tu na myśli jakość dróg. Mało kto wie, że jeszcze 20 lat temu przeciętne drogi w wielu krajach Europy Zachodniej (szczególnie w jej południowej części) o wiele bardziej przypominały jakością dzisiejsze drogi w Polsce.I samochody konstruowano z myślą o takich właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na zachodzie i zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już inaczej. Dotyczy to przede wszystkim elementów zawieszeń (u nas zużywających się szybko,tam nie), ale także np. plastików deski rozdzielczej (u nas skrzypiących, tam nie). Po trzecie - większość wyrażanych tu opinii kształtowanych jest w oparciu o ocenę (trafną) dość szczególnych jednak samochodów, co zresztą jest naturalne, biorąc pod uwagę "flohmarkt'owy" charakter polskiego parku samochodowego (stąd też - patrz pkt 1 wyżej - powszechne, choć całkowicie mylne przekonanie, że auta projektuje się 15, 20 czy 25 lat eksploatacji). To nie mercedesy, volvo ani audi decydują o obrazie motoryzacji, a tym bardziej nie decydowały 20-30 lat temu, kiedy udział marek premium w rynku był jeszcze mniejszy (a audi , nawiasem mówiąc, znajdowało się jeszcze na poziomie opla i peugeota). To wszystko nie zmienia jednak mojej subiektywnej oceny - auta są coraz gorsze (choć bliższe moich odczuć byłoby niezbyt zręczne sformułowanie - "coraz głupiej zrobione")... ;)) Link Zgłoś
mechanior Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 15:15 Auta są i będą coraz gorsze bo teraz produkują je "świstaki" bez umiejętności, wiedzy i zaangażowania w wykonywaną pracę. Link Zgłoś
skyddad Dokładnie! Dokładnie! Amen! /nt 23.08.07, 15:33 Witaj Rapid 131, swietnie to ujales. Pogon za oszczednosciami i skrocenie zycia celowe. pzdr.Sky. Link Zgłoś
caysee Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 18:16 A ilu takich swistakow bez wiedzy i zaangazowania znasz osobiscie i jaka miarka oceniasz ich wiedze, ze decydujesz sie na ocene ogolu konstruktorow? Link Zgłoś
caysee Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 18:12 > jakością dzisiejsze drogi w Polsce.I samochody konstruowano z myślą o takich > właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na zachodzie i > zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już inaczej. Dotyczy to przede > wszystkim elementów zawieszeń (u nas zużywających się szybko,tam nie), ale takż > e > np. plastików deski rozdzielczej (u nas skrzypiących, tam nie). Mowisz to, bo tak ci sie wydaje, czy znasz kogos, kto pracuje przy konstrukcji? Wiesz jak testuje sie samochody pod wzgledem wytrzymalosci na rozne wady nawierzchni oraz ile uwagi poswieca sie takim roznym dzwiekom wystepujacym w aucie na roznych drogach? Link Zgłoś
rapid130 Re: Kilka nieporozumień.... 23.08.07, 19:18 simr1979 napisał: > Po pierwsze - nikt nigdy, a przynajmniej po II wojnie światowej, > nie projektował aut z myślą o 20-25 letniej eksploatacji. Fakt, że 80-90 % aut z lat 60. i 70. wymierało najpóźniej w wieku 10- 15 lat, padając ofiarą rudej zarazy. :PPP (Ówczesne Renówki zwykle same dojeżdżały na złomowiska, bo zespół napędowy wyraźnie przewyższał trwałością nadwozie). :P W Volvach było odwrotnie - kuloodporne podwozia, skuteczna zabezpieczenie antykorozyjne (od pewnego momentu), ale silniki serii B16/B18/B20 (Amazon, 140) wcale nie kręciły rekordowych przebiegów. Zwykle robiły 150, góra 250 tys. km bez naprawy głównej. Ale że proste jak cepy, to remont był szybki, relatywnie łatwy i niedrogi. Przyznasz jednak, iż wierchuszka dbająca o swoją renomę, lub chcąca ją sobie wyrobić (Japończycy), bardzo dbała o niezawodność i wytrzymałość. > (...) trwałość zasadniczych podzespołów jest dziś 2-3 krotnie > wyższa niż przed 30 laty. O ile wówczas opracowywano auta na ok. > 120 tyś,i to zakładając wymianę zużyciową niektórych komponentów > mechanicznych w tym okresie, o tyle dziś zakłada się, że > praktycznie wszystko ma wytrzymać 200-250 tyś km. I na ogół > wytrzymuje. > Elementy, które decydują o mniej lub bardziej uzasadnionym poczuciu > zwiększonej awaryjności dzisiejszych samochodów, przed 20-30 laty > po prostu nie występowały. Zgoda! Niestety, w ostatnich latach zauważam też zwiększoną upierdliwość wielu elementów funkcjonalnych samochodów spowodowaną WYŁĄCZNIE wskutek obniżenia ich jakości. I dotyka to części, które od dziesięcioleci nie zmieniają ani swoich funkcji, ani zasadniczej budowy. Zadziwia mnie np. plaga korodujących pokryw bagażników i kluczyków zużywających się po kilku latach normalnej eksploatacji, często pomimo smarowania zamków (!). Nie wierzę, że zapomniano jak należycie selekcjonować stal lub (i) zagruntować blachy pokryw przed lakierowaniem. Albo, że zgubiono gdzieś przepis na skład twardego i trwałego stopu, z którego robi się klucze. > Po drugie - ocena użytkownika polskiego jest częściowo zaburzona z powodu utrudnionych warunków eksploatacji w naszym kraju. Mam tu na myśli jakość dróg. Mało kto wie, że jeszcze 20 lat temu przeciętne drogi w wielu krajach Europy Zachodniej (szczególnie w jej południowej części) o wiele bardziej przypominały jakością dzisiejsze drogi w Polsce. I samochody konstruowano z myślą o takich właśnie drogach. Dzisiaj - w związku z poprawą jakości dróg na zachodzie i zwiększeniem ilości autostrad - konstruuje się już inaczej. Fakt, skończyła się era żeliwnych wahaczy. Króluje aluminium. :/ > Po trzecie - większość wyrażanych tu opinii kształtowanych jest w oparciu o ocenę (trafną) dość szczególnych jednak samochodów (...) ....i wiele opinii krzywdzi samochody, bo pochodzi od posiadaczy o niskiej kulturze technicznej. Wielu dręczy diesle zbyt niskimi obrotami, jeździ niepłynnie, szarpiąco. Wielu zasuwa po dziurach na złamanie karku. A potem bluzgają na psujące się bez powodu (?) dwumasowe koła zamachowe, grzechocące łańcuchy rozrządu i wybite łączniki stabilizatorów. :P Tak było, jest i będzie. > To wszystko nie zmienia jednak mojej subiektywnej oceny - auta są > coraz gorsze (choć bliższe moich odczuć byłoby niezbyt zręczne > sformułowanie - "coraz głupiej zrobione")... ;)) Świetnie napisane. :D Przed laty samochody lądowały na złomach zwykle [pomijając wypadki] z powodu mocno posuniętej korozji. Teraz coraz częściej będą trafiły do firm recyklingowych jako zewnętrznie nadal piękne i lśniące 10-, 15-latki. :O Będą skazywane na śmierć techniczną wskutek defektów podzespołów elektronicznych, coraz bardziej skomplikowanych układów zasilania, coraz droższych układów wydechowych, itp. których naprawa / wymiana znacząco przekroczy rynkową wartość samochodu. Chociaż przypuszczam, że potrzeba znów okaże się matką wynalazku i pojawią się firmy naprawiające nienaprawialne. :PPP * * * Epoka najmniej awaryjnych samochodów w historii motoryzacji minęła 10-15 lat temu. ://// Link Zgłoś