Gość: Michal
IP: *.telia.com
18.07.03, 05:26
Udzial biora Darrek,Zielony;Milek,Wdoczek i autor.Rzecz sie rozgrywa na
terenie Polski zachodnio poludniowej i w Alpach.Czas trwania akcji
nieokreslony.
Konczac szkole srednia w Miedzyrzeczu nigdy nie przypuszczalismy , ze kiedys
bedziemy razem kiedykolwiek uczestniczyc razem w jakies niesamowitej akcji.
W szkole bylismy wiernymi kompanami,razem w pilke gralismy,spotykalismy sie
chodzilismy na wspolne wyprawy.Bylo co zwiedzac tereny ziemi lubuskiej
obfituja w wiele jeszcze nie wyjasnionych i nie opublikowanych miejsc.Po
wyjezdzie rosjan Keszycy,to praktycznie byl jedyny teren ,ktorego nie
moglismy zwiedzic i obecnie nadarzyla sie okazja.Lato zapowiadalo sie
fantastyczne.Spotkalismy sie umnie w domu i powzielismy decyzje musimy cos
zwiedzic lub odkryc.Naradzalismy sie cala noc.Jeden z naszych kolegow
mieszkal na wsi pod Miedzyrzeczem w malej wiosce Nietoperek.Rodzice byli
repatryjantami z dawnych ziem polskich na wschodzie, "odziedziczyli" duze
gospodarstwo po rodzinie niemieckiej.Dopiero w wiele lat po wojnie ojciec
odkryl w starym sianie w stodole,lezacego pod duza warstwa siana w pieknym
stanie zachowany samochod terenowy Volkswagen.Auto pochodzilo z
demobilu,mialo orginalna rejestracje zaczynajaca sie WH--79432.Bylo
pomalowane na kolor oliwkowy ciemny typowy fedgrau werhmachtu.Byla to wersja
niespotykana terenowo-wodna czyli samochod amfibia.Kiedy nam o tym
opowiedzial,zapytalismy czy mozemy do niego przyjechac i obejrzec.Zgodzil
sie .Przyjechalismy cala czworka.Auto bylo na chodzie w swietnym stanie.Nie
dalismy za wygrana i zapytalismy sie grzecznie czy mozna poszperac w
poniemieckich szpargalach,byly stare kufry wysoko na strychu ,do ktorych
nigdy nikt nie zagladal.Darek i Milek otworzyli te paki i pochwili leca do
nas z wrzaskiem,jak ich zobaczylem oniemialem,dwoch prawdziwych szkopow w
chelmach na glowach wrekach po bergmanie.Zielony jak ich zobaczyl zlapal za
widly i wrzasnaol ,psiakrew no teraz to ich nadzieje za Wasza i nasza
krzywde,zlapalismy go pod rece wyrywal sie krzyczal,ale w koncu sie uspokoil
i oglada zbliska i powiedzial fajnie sie zachowaly.Naftalina smierdzialy
widac Bercia przed zapakowaniem dobrze przesypala.Ogladamy ten kufer i
mundurow starczy dla wszystkich.Nastepnej niedzieli byl odpust w Sulecinie
pod kosciolem.Wiara sie zwalila z calej okolicy.Mysmy postanowili pojechac
pod wieczor jak beda zabawy.Auto zatankowane my przebrani w mundury feldgrau
jedziemy ,na wszelki wypadek wzielismy pare swiec dymnych.Do Sulecina tylko
35km szybko przelecialo Tereno-amfibia mknela 60km/h bez problemow.Byl
zmierzch mamy wlaczone tylko swiatla nocne wojenne.Nikt nie zwraca
uwagi.Wijezdzamy na rynek robimy jedna runde nic druga ,ktos zaczyna paluchem
pokazywac,krzyknolem do Zielonego odpalaj swiece i wal na trawnik,rynek
zakryl gesty bialy dym , ludzie zaczeli wrzeszczec milicja ,niemcy,pewnie z
bunkrow wyjechali,no to nie przelewki ,my na gaz i chodu z miasta i do
Miedzyrzecza.Udalo skrecamy do Nietoperka,nikt za nami nie jechal.
Nastepnego dnia lokalna prasa pisala ze pare osob widzialo jakis samochod
widmo w oparach na rynku ,ale nikt nie dawal wiary.
Dni uplywaly i kiedys kolega powiedzial,ze jest maly kosciolek nad jeziorem
niedaleko z tad co wnim sa ciekawe rzeczy.Pojechalismy roweramni.Faktycznie
chodzily sluch ze pod tym jeziorkiem znajduje sie szpital polowy i jest
polaczony z Miedzyrzeckim Rejonem Umocnionym.Ogladajac wewnatrz zastanowilo
nas wyposarzenie kosciola na srodku staly ciezkie lawy z wlasna podloga.W
Czterech z trudem przesunelismy na bok i co sie ukazalo ,normalne blacha
stalowa po jej usunieciu schody prowadzace na dol.Zeszlismy dobrze zesmy
wzieli latarki.Po przejsciu okolo 200m faktycznie jestemy pod jeziorkiem ,dno
wykonane z grubego szkla jest widno.Bylo duzo lozek,szaf jakies stare
medykamenty,gdzies na szafie na rogu w kaburze wisial stary zardzewialy
mauser i tak nic specjalnego,zadnego kosciotrupa nic.Znalezlismy przejscie do
drogi glownmego ruchu.Tam udalismy sie w kierunku polnocnym i po dwoch
godzinach marszu ukazal sie taki widoczek.Plats na gorze pod sufitem wypisany
olbrzymi napis Rauchen Verboten zakaz palenia,po prawej stronie patrzac na
polnoc byly dziwne urzadzenia jakby wielki piec a nad nim
wejscie ,zaciekawieni wszyscy jeden przez drugiego sie pchamy i co widac rzad
toalet z muszlami tak zbudowano ze caly urobek ktory czlowiek stworzyl wtej
imtymnej chwili zszuwa sie do pieca i jest spalany,obok kazda toaleta ma
zmywak im kran do mycia rak.Sprawdzamy woda czysciutka leci wszyscy pija i
sie ciesza.
Droga prowadzi na polnoc i na lewo do wyjscia.Jestesmy zmeczeni i
skierowalismy sie do wyjscia.po dwoch kilometrach tunel zaczyna isc pod gore
i dochodzimy do stacji kolejowej Heinrich.W sroku kazdego szerokiego tunelu
byly podwojne tory kolejki waskotorowej ,kiedys elektrycznej.Zapamietyjemy te
wyjscie jest dobrze zamaskowane w lesie.Podazamy znowu te pare kilometrow na
powierzchni po nasze rowery do kosciolka.
Postanowilismy zorganizowac wyprawe daleko dojad sie da.W Nastepnym tygodniu
doknalismy poteznych zakupow konserw chleba makaranow i kuchenke spirtysowa.
Zapas wody pitnej spiwory do spania no i nasza bron.Ubralismy sie w
mundury,bylo okey,tylko Zelony mial wyglad takiego prawdziwego teutoinskiego
wojownika,wszyscy sie bali czy nas nie podstawi pod sciane i
zastrzeli.Raniutko o godzinie 4 wyruszamyz domu z Nietoperka i kierujemy sie
do tego nowo odkrytego wjazdu.Po wjechaniu zapaleniu swiatel nabralismy
wiecej odwagi i dostalismy zapas poteznej otuchy.Auto posiadalo 5 karnistrow
zapsowych benzyna ,pamietam kupilismy w nocy od zolnierzy po 3zl za litr.
Praktycznie po godzinie jazdy i przejechaniu 15km tunel sie
skonczyl.Zaczelismy lazic i znalezlismy winde mechaniczna kiedys napedzana
elektrycznie ,ale miala rowniez naped reczny.Posmarowalismy olejem
mechanizm ,nawet nie byl zardzwewialy,wjechalismy nasza terenowka na
platforme ,Wdoka i Milek krecili zawziecie korbamni,po dwudziestu minutach
znalezlismy sie na zupelnie innym poziomie.Byly strzallki do miejscowosci
gdzie tunele prowadzily ,wybralismy poludnie z napisem az ciarki po krzyzu
przeszly, jak Zielony zobaczyl nazwe miasta to zarepetowal bergmana i chcial
stzrelac do tabliczki na ktorej widnialo szarym pismem BRESLAU.
Opanowal sie ,ogladamy te tunele sa rozne pomieszczenia poostanawiamy jechac
po okolo 4 godzinach jazdy 2 biegiem beton rowny ale strach niepozwalal na
rozwijanie wiekszej predkosci,postanawiamy odpoczac.Znajdujemy jakies
poszezenie tunelu napisy duzo roznych drzwi.Parkujemy naszego kubelwagena
(VWKubelwagen-amfibia) i zaczynamy systematycznie penetrowac pomieszczenia.Po
wejsciu do pierwszej salki okazuje sie byc nie duzo na dwadziescia osob sala
jadalna ,bylo przejscie do zaplecza kuchennego.Okazalo sie ze kontakty
dzilalay i udalo sie wlaczyc swiatlo.Zrobilo sie widnmo i zaczeli wszyscy
wrzeszczec,ze strachu ja rowniez ,wlosy mi deba stanely.Wiecie co to
bylo,jedna sciana jadalini posiadala wykonczenie z lustar i zobaczylismy
prawdziwych niemcow.DopieroWdoka wrzasnal zielony nie strzelaj to my,bylo to
odbicie naszych mundurkow w lustrze .Tyle godzin pod napieciem zrobilo
swoje.Zwiedzamy nastepne pomieszczenia i co sie okazuje to musi byc zaplecze
do jakies fabryki.Tutaj musialo mieszkac kilkanscie waznych osob.Wentylacja
swietna samorzutna tzw.grawitacyjna poowietrze suche i swierze o temperaturze
11C.Nam jest cieplo to robi wrazenie i podniecenie.Postanawiamy ze bedziemy
spac w jadalni.Nikt niechce sie rozdzielac po sypialniach.Chcemy sie trzymac
razem.Przygotowujemy pierwszy duzy posilek.W kuchni tego kompleksu
zauwazyliusmy bardzo duza spizarnie bylo tam wszystko i rowniez siwietne
wina.Stwierdxzamy ze od vina jeszcze nikyt nie umarl.Otwieramy do naszych
konserw jedna flaszke vina i jem,y obiad na pol