Dodaj do ulubionych

Auto z USA

23.11.07, 14:26
Wiem że takie watki już pewnie były ,jeżeli tak to prosze o
odnośniki a nie głupie komentarze.
Interesują mnie wasze doświadczenia ,porady ,na co uważać i czy to
się faktycznie opłaca ?
Czy kombinować samemu czy może powierzyć to jakiejś firmie ?

Mam zamiar sprowadzic sobie BMW X3.
Obserwuj wątek
    • skyddad Re: Auto z USA 24.11.07, 00:55
      Zobacz jakie sa roznice pomiedzy europejskim modelem a amerykanskim.
      Na ogol sie odkrywa te pomylke juz po fakcie po paru latach jak nalezy wymieniac
      rozne czesci wchodzace w sklad servisu,i sie okazuje ze USA model jest
      inny.Wtedy zamawiasz w stacji ale oni musza sciagnac z USA,gdyz te czesci sa
      dostepne tylko na tamtej polkoli.Cena na ogol taka sama lecz czas oczekiwania
      wielokrotnie dluzszy.Jezeli BMW ma swoj glowny ,magazyn gdzies w Eurpie to
      sciagaja z niego do Twojego kraju.
      To sa rzeczy niewidoczne golym okiem.Inny system mechanizm wycieraczek,inny
      system wydechowy,i wiele innych waznych rzeczy.
      pzdr.Sky.
      P.S tego typu "udogodnienia" sa naturalnym hamulcem przed prywatnym importem z
      kraju gdzie auta sa o polowe tansze niz w europie.
      • piesior666 Re: Auto z USA 24.11.07, 15:16
        Czlowiek chce sie spelniac zyciowo-samochodowo,a Ty wyjezdzasz z
        systemem wycieraczek.Zyj i daj zyc !!!
        • zwn51 Re: Auto z USA 24.11.07, 15:47
          Uwaga skyddad nie jest pozbawiona sensu.
          A moze lepiej w tym watku spytac o kogos kto takiej transakcji juz
          dokonal i ma jakies doswiadczenie?
          Na pewno wielu by poczytalo i wyciagnelo wnioski zamiast samemu
          odkrywac Ameryke.

          Poniewaz kasa rzaqdzi to najwazniejsze jest rzeczywisty koszt
          przywozu i przystosowania do europejskich wymagan - zobacz watek:
          'Mercedes E320 CDI bluetec -z usa'
          z 17/11
          • skyddad Re: Auto z USA 24.11.07, 16:32
            Moja wypowiedz jest oparta na autiopsji.Moje auto pochodzi z Santa Monica. Na
            oko taki sam, ale wazne mechanizmy niestety nie pasuja. Doswiadczylem tego na
            przykladzie np wycieraczek.Sciagnalem caly mechanizm napedowy z Camry
            europejskiej na zlomie uszkodzona.I okazalo sie ze jest inny system przenoszenia
            momentu i inna w zwiazku z tym dlugosc osi na ktorych wycieraczkisa
            zamocowane,Pozalozeniu niedalo sie przesunac nawet pol cm.Moglem zamowic
            nowe.Cena amerykanska jest groszowa natomiast podatki i cla wyrownacze dokonuja
            ze to przewyzsza wielokrotnie cene normalna.Dobrze ze z mechaniki jestemn
            dobry.Po zastaniowiemniu po obejrzeniu przycieciu przetoczeniu i wymnianie osi
            dopasowalem nowe prowadnice do systemu amerykanskiego,ale juz widze jak firma
            chce sie bawic w takie klocki.Ich ínteresuje kasa i to na wczoraj a nie jakas
            konstruktorska praca i niewiadomo czy udana.
            Ciebie korci ta cena zakupu rozumiem, ale pozniej beda klopoty.
            Poczta jak wyslesz czesci nakladaja wyrownacze cla do EU.Skorka za wyprawke.
            Jezeli BMW ma centralny lager w Europie to sciagna z niego ale nakladaja
            wyrownacze cla takie sa przepisy.
            BMW X3 czy warto to jest grzmot bedzie chlal jak najety szczegolnie
            europejskiej delikatesowej benzyny nie nastarczysz na zarabianie pieniedzy na
            paliwo,zreszta to juz Twoj problem.Krotko pozniejsze koszty eksploatacji i jaka
            jest szansa ze uda sie sprzedac po jakims czasie.To sa kryteria ktorymi trzeba
            sie kierowac podczas zakupu
            Wedlug mnie nie warto.
            Pzdr.Sky.
            • przemekthor Re: Auto z USA 24.11.07, 17:51
              Sky, masz zupelna racje, tyle, ze malo kto slucha glosu rozsadku,
              jak pojawia sie wizja zakupienia taniej nowego, drogiego samochodu.
              Popatruje sobie, jak posciagane przed dwoma-trzema laty (dolar byl
              nieslychanie tani) na Islandie fury typu ML 500, XC90 czy X5
              zalegaja w 2nd handach i nikt ich nie chce kupowac, przynajmniej za
              te pieniadze, ktorych zadaja wlasciciele. Wizja drogich napraw i
              sciagania czesci z usa (x clo x akcyza x vat) studzi zapal. Za 3, 4
              lata w Polsce bedzie sporo ofert takich beemek x3 z usa za jakies
              pol ceny tego, co bylo kupione na miejscu. Tylko teraz nikt o tym
              nie mysli.
              • graycat Re: Auto z USA 24.11.07, 20:07
                Nie wiem skad macie takie doswiadczenia. Faktem jest ze modele wyprodukowane w
                US marek japonskich czy europoejskich nie sa takie same jak w EU. Jednak
                wystarczy kupowac auta wyprodukowane w EU i jest po klopocie. Mozna rowniez
                kupowac auta amerykanskie ktore maja znakomity serwis w PL i do tego tanie czesci.
                Wiem, wiem zaraz odezwa sie glosy ze sa paliwozerne jednak zapewniam was ze sa
                ludzie ktorzy sa pelni szczescia jezdzac na silnikach hemi (5.7)
                Czasy sie zmienily i nie wszyscy sa fanami malego Fiata.
                • tohk Re: Auto z USA 25.11.07, 01:49
                  Kiedyś chciałem ściągnąć z USA Lexusa ES 2004, bo konstrukcyjnie to
                  poprzednia Camry więc pomyślałem, że z serwisem nie będzie problemu
                  bo poprzedni model Camry był sprzedawany w Europie.
                  Podzwoniłem, popytałem:
                  Camry, nie wiem jak BMW, jest produkowane na miejscu, czyli w
                  Stanach. Podobno jakością odstają od wersji europejskich, o
                  japońskich nie wspominając.
                  Wersje z xenonami nie mają spryskiwaczy, które w europie są
                  obowiązkowe - trzeba by dorobić. Podobnie z obowiązkowym
                  stabilizatorem na tylnej osi, który przeciwdziała oślepianiu. Bez
                  tych dwóch elementów są problemy z rejestracją. Xenony w stanach nie
                  są samopoziomujące - koryguje się ręcznie.
                  Poza tym - samo ustawienie reflektorów jest inne - tam oba święcą
                  takim samym zasięgiem - w Europie prawy jest "krótszy" - nie w
                  każdym modelu mozna to ustawić a to też się sprawdza przy badaniu
                  technicznym.
                  Wbudowane radio? Trzeba przestrajać zakres fal czyli rozbieranie
                  elektroniki.
                  I są to drobiazgi w sumie, a gdzie tam kwestie skrzyni biegów i
                  silników nie montowanych w europie, a więc i pozbawionych części,
                  planów budowy i obsługi.
                  Zatem - kupiłem inne auto ale wciąż się zastanawiam...:)
    • starycyc Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto w USA 25.11.07, 15:20
      naprawde kosztuja auto w USA?
      Jak dziala machineria oszustwa, przy sprzedazy samochodow w USA?
      Czy Polak zdaje sobie sprawe,jak operuja amerykanski dealership
      uznanej marki ze w dealerships pracuja z reguly oszusci i
      zlodzieje , a gdyby samochody naprawde sprzedawnano po MSRP to
      dealer ne zarobil by na suchy chleb?

      Czy potencjalny kupiec uzywanego auta wie, co na tytule wlasnosci
      oznaczaja male literki S lub F :) ?
      Z jakich stanow aut nie kupuje sie nogdy? Dlaczego ?

      Nie chce mi sie ksiazki tu pisac, ale smieje sie gdy czytam pelne
      hurra optyizmu posty o tym jak to w USAtanio a w Polsce drogo.
      Ciekawe, czy potencjalny nabywca nowego samochodu siedzial kiedys w
      salonie w nowym aucie i dziwil sie, dlaczego na pododze lezy papier
      a na przekladnia od od automatycznej transmisji nie ma galki (
      podpowiem- za te dwie rzeczy zaplacicie osobno :) poduszek
      powietrznych nie wymontuja, ale wycieraczki z podlogi czy galke od
      biegow mozna przeciez wyniesc na zaplecze :)

      Czy nabywca wie, co to sales tax? Ile wynosi? CO to destination fee?
      Ile wynosi?

      Eeeeeeeee :)))
      • zwn51 Re: Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto 25.11.07, 15:30
        > Jak dziala machineria oszustwa, przy sprzedazy samochodow w USA?


        Alez wlasnie po to jest ten post aby podyskutowac, podpowiedziec,
        wyjasnic.

        Z
        • starycyc Re: Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto 25.11.07, 15:38
          Wlasnie tak. Problem- gdy czytam niektore posty to widze, ze
          zaczynac "edukacje" nalezaloby od zera a to niestety mrowcza praca.
          Generalnie biorac pod uwage fakt ze auto trzeba przystosowac do
          wymagan, przetransportowac etc, mysle ze sprowadzic warto albo
          samochod drogi albo jakis unikat dla hobbysty. odejrzewam, ze np.
          taka Toyota Corolla moze wyjsc na "zero".
          • arturx2 Re: Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto 25.11.07, 18:06
            Widac ze masz wiedze i ciekawe rzeczy do powiedzenia to napisz w
            kilku zdaniach te najciekawsze (Co to jest to S i F?). Co do spraw
            technicznym mnie sie zdaje ze w wielu autach roznic prawie nie ma -
            Lexusy, BMW, Volvo itp. Inna sprawa ze same paliwozerne beznyniaki.
            • marian_malek Re: Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto 25.11.07, 19:25
              ja sprowadzam sobie autko z Usa HONDE CIVIC SEDAN, nowa prosto z
              salonu cena to 18 tys $, czyli raz mniej niz w polsce , koszt
              transportu 1000$
            • starycyc S & F 25.11.07, 19:40
              S - salvage. Auto zezlomowane. "Spece" umieja czyscic title- tytul
              wlasnosci. Zloma sie remontuje i udaje normalne auto. Na piaskowej
              drodze zostawia 4 slady albo sam nagle zakreci na prostej drodze :))

              F- jeszcze gorzej. Flood. Zatopek. Auto w wypadku wpadlo i stalo w
              jeziorze, rzece, albo na placu u dealera po powodzi. Tak samo, title
              mozna wyczyscic no i dalej to juz tragedia nabywcy. Po pol roku
              siada elektryka. Czesto czuc trupem, musze pisac dlaczego ??

              Na Wschodzie USA title czysci sie w Pennsylvanii, ale pozniej mozna
              to przerejestowac do innego stanu. Dla pewnosci nie kupilbym auta z
              tego stanu nigdy w zyciu. Za dwie dychy mozna to wszystko sprawdzic
              na www.carfax.com , proste. Trzeba tylko miec VIN konkretnego auta.
              Jesli kupujesz auto i sprzedawca cos kreci i nie chce od razu podac
              Ci VIN, od razu odpuszczasz.
              • robert888 Re: S & F 25.11.07, 20:09
                salvage to auto powypadkowe a nie złomowane. I tak rosna mądrości
                mędrców motoryzacyjnych znanych jako opowieści starego cyca he he..
                Albo starej cycy?
                Oczywiście nigdzie na świecie aut wypadkowych się nie naprawia tylko
                natychmiast wyrzuca na smietnik. Jedynym miejscem światowej naprawy
                aut uszkodzonych jest jaki kraj? Ręka do góry! Oczywiście cycu -
                Polska, brawo. Wszędzie indziej a zwłaszcza w USA jeżdżą wyłącznie
                auta bezwypadkowe he he:) W Europie to wogóle nie ma wypadków i
                żadnych aut sie nie naprawia, bo po co:) Kolizja, bach auto do
                szrociarni i myk do salonu po nówkę. W Niemczech tylko tak sie robi:)

                PS. Często tytuł zniszczenia (destruction) maja auta bezwypadkowe,
                które uczestniczyły np. w dwóch kradzieżach na Florydzie. Ale cyce i
                tak wiedza swoje, no i oczywiście wiedzą lepiej... Może dlatego ze
                czują wszędzie trupa.
                • kris7109 Re: S & F 25.11.07, 20:57
                  A myslałem że mój post na temat aut z USA będzie nijaki, a tu jednak
                  coś się dowiedziałem i już nie do końca jestem przekonany na taki
                  zakup, tym bardziej że żeby się naprawdę opłacało to trzeba takie
                  autko sprowadzić przez rodzinę lub zaufanego znajomka ze Stanów bo
                  jak sprawdzałem ceny w Polsce takich aut to juz w odsprzedaży nie
                  były takie konkurencyjne pewnie się opłaciły ale tylko tym co je
                  sprowadzają do Polski.Choć w przypadku mojej X3 z tego co wiem to
                  modele sa identyczne w Europie i w USA wię klamoty powinny pasować i
                  tu i tam.
                • starycyc Moze Robert nie pisz bzdur? 26.11.07, 00:10
                  robert888 napisał:

                  > salvage to auto powypadkowe a nie złomowane. I tak rosna mądrości
                  > mędrców motoryzacyjnych znanych jako opowieści starego cyca he
                  he..

                  Bo ktos sie na to zlapie?
                  Auto powypadkowe, ktore nadaje sie do eksploatacji po naprawie nie
                  dostaje S na title. Dostaje je auto, ktore sie do naprawy nie nadaje
                  ze wzgledow bezpieczenstwa chociazby.
                  Po co wpuszczasz ludzi w maliny facet ?
                  • starycyc Salvage. 26.11.07, 00:28
                    Troche to nie fair zapewne, nie podejrzewam "roberta" o znajomosc
                    angielskiego ale moze inni poczytaja?
                    jeszcze raz: salvage to ZLOM. Auto nie zostaje skasowane tylko
                    dlatego, ze moze byc na przyklad sprzedane na czesci, ale nie do
                    uzytku. Proste?
                    Szczegoly zaleza juz od stanu. W niektorych mozna tylul "wyczyscic"
                    i auto popchnac naiwniakowi a w niektorych nie.

                    If a vehicle is significantly damaged during its service life, the
                    title is often noted and updated to reflect this information. One of
                    the most common notations is the word “Salvage.”

                    The Official Definition:
                    “Salvage” on a vehicle title means the vehicle has been extensively
                    damaged by collision, fire, hail, flood, or (in some states) stolen.
                    The actual amount of damage done to the vehicle may be difficult to
                    determine, but most states agree that when a vehicle is damaged so
                    extensively that the cost of repair will exceed 75% of its pre-
                    damage value, the title is labeled “Salvage.”

                    According to Dictionary.com, in the English language, “Salvage”
                    means “…the act of saving.” A “salvaged” vehicle is actually being
                    saved from destruction or the junk pile.

                    What makes a "Salvage":
                    Once a vehicle is seriously damaged, it is appraised (a monetary
                    value is placed on it). If the damage is extensive and the repairs
                    would be uneconomical, impossible, or illegal, the vehicle will be
                    considered a “Total Loss” (or “Totaled” as many people say).

                    Consumers often have the right to purchase some “Total Loss”
                    vehicles from junkyards or insurance companies. When this is done,
                    the title is often changed to reflect the vehicle as “Salvage” –
                    essentially meaning it has been saved from a “Total Loss.”

                    Should a "Salvage" Title be Avoided?:
                    Yes. As expected, most consumers should always avoid a “Salvage”
                    title. These vehicles rarely, if ever, offer any type of warranty
                    and you won’t find a manufacturer offering a Certified Pre-Owned
                    Vehicle with such a blemish on the title.

                  • robert888 dobra rybciu sama tego chciałaś 26.11.07, 09:06
                    przykłady samochodów z tytułem "salvage", które cyc oczywiście
                    wyrzuciłby na złom, bo przecież nie mozna ich naprawić. Miałyby po
                    tej operacji 6 kół i zostawiałyby 8 śladów.
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=12640747
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=15000307
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=16093657
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=16082607
                    a tutaj przecież nikt "normalny" nie zabrałby się za wstawienie
                    błotnika i drzwi tylko natychmiast zepchnąłby takiego merca do
                    Potomacu, prawda:
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=14942927
                    a tego to nawet nie chciałby na oczy widziec po tym "dzwonie":
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=14156817
                    a z tego Saaba to już napewno nic nie da się zrobić:
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=12408727
                    W żadnym wypadku nie należy podejmować nawet prób naprawy tego Volvo:
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=15094197
                    przecież tego wraka w żaden cywilizowany sposób naprawić się nie da:)
                    Jak wszystkim wiadomo BMW nie produkuje części zamiennych i nie
                    przewiduje wogóle napraw zawieszenia. Po uszkodzeniu wahaczy czy
                    zwrotnicy auto jest rekwirowane i obowiązkowo złomowane a jego
                    posiadacz skierowany siłą do korzystania ze środków komunikacji
                    masowej:
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=12753667
                    według cyca to są wraki, które w żadnym wypadku nie mają szans na
                    naprawę i rejestrację (ciekawe, że niektóre mają rejestrację) hehe.
                    Bezwzględnie ich miejsce jest na złomie:)) Rozumiem, że jak cyc
                    swoim autem będzie miał taka kolizję to nawet przez myśl mu nie
                    przejdzie aby go naprawiać, tylko natychmiast pośle go na żyletki.
                    Radykalizm godny zapalonego lewicującego gimnazjalisty. Weź juz
                    lepiej zajmij się tym swoim starym cycem, bo teorie napraw
                    samochodów juz masz w małym sutku.

                    Tutaj, dla odmiany auto polecane przez cyca, ma przecież "czysty
                    tytuł" i jest autem bezwypadkowym:
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=13194547
                    Cycu jest kolejnym przedstawicielem internetowego znafcy
                    motoryzacyjnego dla którego najważniejsze jest to co napisane w
                    dokumencie (a w Polsce to co "pisze" na liczniku km) a nie to w
                    jakim stanie technicznym znajduje się samochód. Przecież rocznik i
                    przebieg sa najważniejsze. A w USA najważniejsze aby tytuł
                    był "clean" bo salvage to przeciez "złom", śmierć i poruta. He he.
                    Życzę innych tak dojrzałych i jednoznacznych wyborów zyciowych.

                    PS. Nota bene w większości stanów oznakowanie "total loss" oznacza
                    że koszty napraw przekroczą 25% wartości rynkowej (a nie jak piszesz
                    75%) i że ubezpieczony skorzystał z procedury tzw. szkody całkowitej
                    i oddał ubezpieczalni samochód, otrzymując całą kwote ubezpieczenia.
                    W żadnym wypadku takie oznakowanie nie oznacza że samochód nie
                    nadaje się do naprawy, późniejszej rejestracji ani tym bardziej że
                    został zezłomowany. Uczmy się angielskiego cycu, uczmy, zanim
                    zaczniemy pouczac wszystkich dokoła.

                    Na koniec coś na deserek. Może z tego tez skorzystać załozyciel
                    wątku. Zdaje się że szukał coś na kształt BMW X3. Może być coś
                    takiego?
                    www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=16022087
                    Niech się tylko śpieszy bo coś mi się zdaje że stary cycu tez to
                    ogłoszenie zdybał i nie chce aby ktoś mu bruździł przy zdobywaniu
                    takiego "złoma". Po niezwykle rozległej naprawie być może uda się
                    ograniczyć liczbę śladów zostawiających przez ten pojazd do 6?
                    Solennmie ostrzegam wszystkich nabywców - ten samochód to ZŁOM bo ma
                    tytuł "salvage" i nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien nawet
                    myśleć o wsiadaniu do niego.
                    • starycyc Nadal komletnie nie kumasz idei: 26.11.07, 14:35
                      Nadal komletnie nie kumasz idei:

                      salvage. Oczywiscie, koszta naprawy samochodu z Sprzekroczylyby 75%
                      a nie 25% ale to drobiazg.

                      Jeszcze raz:

                      The Official Definition:
                      “Salvage” on a vehicle title means the vehicle has been extensively
                      damaged by collision, fire, hail, flood, or (in some states)
                      stolen.
                      The actual amount of damage done to the vehicle may be difficult to
                      determine, but most states agree that when a vehicle is damaged so
                      extensively that the cost of repair will exceed 75% of its pre-
                      damage value, the title is labeled “Salvage.”


                      Salvage oznacza "uratowany", doslownie. To znaczy, samochod
                      uratoany ze zlomu. Gdy na drzewo wjedzie 15 latni Buick, to sie go
                      prasuje w prasie hydraulicznej i koniec, idzie do huty. Gdy jest to
                      polroczny Lexus, to sie go nie prasuje w prasie hydraulicznej,
                      tylko daje mu sie S-ke i idzie pod mlotek na aukcji, bo w
                      samochodzie jest sporo czesci, razem wartych wiele tysiecy dolarow.
                      Oczywiscie, polski biznesman bez skrupolow moze to auto
                      wyremontowac i sprzedac na pohybel kupcowi. To ich obu sprawa.

                      Obrazki samochodow, "lekko" uszkodzonych z S-ka, mozesz sobie facet
                      upchac, wiesz gdzie? te auta abadal ekspert i ocenil, ze sie nie
                      nadaja do dalszej eksploatacji. Polscy kamikaze nawykli do
                      szrotowych okazji oczywiscie o to nie dbaja, w koncu ich sprawa,
                      ich zycie i zdrowie.
      • 737ng Re: Ciekawe, kto naprawde wie, ile kosztuje auto 25.11.07, 21:19
        starycyc napisała:


        > Ciekawe, czy potencjalny nabywca nowego samochodu siedzial kiedys w
        > salonie w nowym aucie i dziwil sie, dlaczego na pododze lezy papier
        > a na przekladnia od od automatycznej transmisji nie ma galki (
        > podpowiem- za te dwie rzeczy zaplacicie osobno :)

        Moglbys ksiazki pisac, taka masz bujna wyobraznie. Albo jestes nad wyraz naiwny
        i ktos Cie smiesznie wyrolowal! Trzecia mozliwosc: nigdy nie kupiles nowego auta
        a po dealerach jezdzisz, zeby wlasnie posiedziec w salonie w nowym aucie.

        Nie mieszaj forumowiczom w glowach.

        K.
        • starycyc Lubie takie teksty :) 26.11.07, 00:22
          Sam konkrety.
          A tu masz moje, miglanc, konkrety:

          www.scion.com

          To samochod, ( przyklad tylko, jeden z wielu)w ktorym za darmoche
          nie dostaniesz ani normalnej galki do zmiany biegow ani nawet
          wycieraczek na podloge.

          Jak masz konkrety, linki, to zapraszam do rozmowy, jak tylko luznie
          i glupie komentarze to moze daruj sobie?

          • wowo5 Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 03:55
            Tyle bzdur co w tym watku to juz dawno nie czytalem. Nic dziwnego,
            ze PiS ma tylu wyborcow. Roznice w poszczegolnych modelach
            oczywiscie istnieja ale rzeczony X3 bedzie roznil sie swiatlami (w
            USA symetryczne)i niczym wiecej.
            • regent206 Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 09:49
              prędkościomierz będzie w milach wyskalowany...
              • robert888 Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 10:03
                różnic zewnętrznych i zauważalnych prawie nie ma: licznik w milach
                (pewnie można przeprogramować), radio z amerykańskim rastrem (pewnie
                można przestroić), obrysówki na zderzakach lub dwuwłóknowe
                kierunkowskazy, brak poziomowania lamp. Inne różnice nie sa w sumie
                istotne, lecz bywaja dokuczliwe gdy chce sie naprawiac samochód
                szukając części po smietnikach - np. moduły komfortu, elementy
                centralnego zamku moga być nieosiągalne od aut europejskich. Często
                sa różne częstotliwości pracy transponderów. Jeśli jednak kupuje sie
                to w serwisie to nie ma żadnego problemu. Sprowadzenie dowolnej
                części z magazynu w Europie nie trwa dłużej niż 5-10 dni. Chyba że
                to Saab - tam to może trwać wieki he he. Z doświadczenia wiem, że
                straszenie róznicami w autach na rynek USA i Europę nie pokrywa się
                z rzeczywistością. Np. reflektory w Saabach, Audi, Jaguarach (nowe
                modele) i Volvo są tam i tu takie same (tzn. asymetryczne). Jak jest
                w autach amerykańskich i japońskopodobnych nie wiem, bo to nie mój
                target. Z VW Passatem jest taki problem, że szybkościomierz jest
                wyskalowany tylko w milach (nie ma km).
          • 737ng Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 04:50
            Mozesz sobie dokupic do Sciona inna, drozsza galke biegow. I co z tego?

            Myslisz, ze jesli nie wezmiesz tej to dostaniesz nagwintowany pret wystajacy z
            podlogi?

            Flachowiec z Ciebie, ze hej...

            K.
            • starycyc Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 14:40
              Dostaniesz plastykowe gowno, ktore zdusisz w dloni po miesiacu.
              • 737ng Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 20:08
                Czyli jednak cos dostaniesz w cenie? Juz zmieniasz wersje!

                Nie mam pojecia co Ty robisz z galkami biegow, ale jesli ograniczysz sie tylko
                do mieszania wajcha gwarantuje, ze wytrwaja znacznie dluzej.

                K.
                • starycyc Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 20:17
                  Prosze napisz mi w kilku zdaniach jak Ty rozumiesz koncept marki
                  Scion a pozniej ewentualnie przejdziemy do dalszej dyskusji.
                  • 737ng Re: Lubie takie teksty :) 26.11.07, 20:29
                    Opisz w 10 zdaniach jak spedziles wakacje, hehehe :)))

                    Poza tym, ze Toyota probuje wyjsc do mlodych przez ta marke to rozumiem, ze masz
                    na mysli "Pure Price"?

                    Ale to przeciez w zadnym wypadku nie oznacza, ze w cenie podstawowej nie
                    dostaniesz galki biegow!

                    K.
      • bangui Może mnie uświadomisz dlaczego cena ML'a 320 CDI w 26.11.07, 08:34
        USA z dodatkami typu navi,pakiet offroad,nagłośnienie plus gadżety niedostępne w Polsce i po dodaniu cła,akcyzy i VATu plus transport wyszła mi niższa ,niż w Polsce za używanego z przebiegiem 2 letniego MLa ,gorzej wyposażonego ? Może rzeczywiście czegoś nie łapię lub czegoś nie wiem . Jeżeli nawet doda się jakieś lokalne podatki ,które i tak są niższe ,niż w Polsce to wyjdzie taniej .
        • precyzyjny Prosze podaj cene 24.12.07, 14:48
          tego ML-a w Polsce to pogadamy konkretnie bo tak w ciemno to trudno
          gadac.
    • starycyc Niestety, nie da rady z rodakami 26.11.07, 14:44

      Probowalem powaznie....i co z tego? Poszlo o glupi salvage.
      Probowalem tlumaczyc, i dostalem wylewke z pomyj :)
      Gosciu, kupuj sobie auto z salvage jeden z drugim. Ja mielam jedno,
      dawno temu i wiem co to jest. A auto sam wybralem przed zakupem,
      nie robione tylko rozbite, na aukcji, z mechanikiem, obejrzelismy
      ze wszystkich stron, wycenilismy. Nie dosc, ze pozniej roczne
      naprawy wiecej kosztowaly niz zakup tego zlomu, to jeszcze tego
      sprzedac nie mozna bylo, bo kazdy kto wszedl na carfax widzial S.
      trzyletnie auto poszlo w koncu na zlom, tam gdzie powinno trafic od
      razu.

      Raz jeszcze powtarzam, nie moj cyrk, nie moje malpy, ktos zapytal,
      odpowiedzialem.
      Jezdze dzis nowym leasowanym wozem, do Polski aut nie sprowadzam
      bo mieszkam w USA a wy sobie robcie co chcecie, bo wy zawsze i tak
      madrzejsi jestescie.
      Nie wchodze w droge handlarzom salvage, lapcie naiwnych, moze nawet
      uwierza, ze to znaczy S- class ????

      Kwestia tylko, po co w ogole pytac? Zeby sie upewnic ze zrobilo
      sie dobry wybor? To juz za pozno, koles.
      Jesli zas chodzi o riposte kolegi roberta do mnie, to w sumie
      szydlo wyszlo z worka:

      robert888 napisał:
      Inne różnice nie sa w sumie
      > istotne, lecz bywaja dokuczliwe gdy chce sie naprawiac samochód
      > szukając części po smietnikach

      no, z takim fachowcem to trudno polemizowac. Ja myslalem ze tu
      powazni kupcy a to chodzi o smietniki. W tym ukladzie Salvage title
      jest jak najbardziej OK .


      Pozdawiam i milych przejazdzek salvage cars zycze !!!
      • zwn51 Re: Niestety, nie da rady z rodakami 26.11.07, 16:13
        Do starycyc.
        Wystepujac na forum mozna sie takich reakcji - jak opisales -
        spodziewac. To pisza ci ktorym internet zapewnia anonimowosc i
        zazdroszcza ze inni moga ewentualnie skorzystac z opisywanej
        sytuacji i nie sa skazani na jednostki za 1000 ojro z faterlandu.
        Taka nasza (polakow) natura. Nie nalezy sie jednak zrazac bo jest
        pewna grupa ludzi ktorzy naprawde sa w stanie skorzystac z porad i
        wyjasnien.

        Pozdro
        Z
        • starycyc Re: Niestety, nie da rady z rodakami 26.11.07, 16:33
          To jest jednak dosc przygnebiajace po jakims czasie i po prostu sie
          odechciewa...jak gosciu, nie podajac nawet motywow swego malpiego
          uporu idzie w zapart i pisze ze czarne to biale i odwrotnie.
          Po prostu odechciewa sie pisac ale moze o to wlasnie chodzi?
          Widocznie pan robo opycha naiwniakom Salvage vehicles :)
          A moze dziciuch? Na jedno wychodzi w sumie.


          Autor: robert888 26.11.07, 09:06 Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz


          PS. Nota bene w większości stanów oznakowanie "total loss" oznacza
          że koszty napraw przekroczą 25% wartości rynkowej (a nie jak
          piszesz
          75%) Uczmy się angielskiego cycu, uczmy, zanim
          zaczniemy pouczac wszystkich dokoła.

          A tu jak jest naprawde:


          The Official Definition:
          “Salvage” on a vehicle title means the vehicle has been extensively
          damaged by collision, fire, hail, flood, or (in some states)
          stolen.
          The actual amount of damage done to the vehicle may be difficult to
          determine, but most states agree that when a vehicle is damaged so
          extensively that the cost of repair will exceed 75% of its pre-
          damage value, the title is labeled “Salvage.”

          I ON MI SIE KAZE JESZCZE UCZYC ANGIELSKIEGO !!!!!!!!!!!!!!!
          :))

          • robert888 dziad swoje starycyc swoje 26.11.07, 17:15
            Ty się pokumałeś z ziobrem czy co? Jak byś przytoczył cały tekst
            regulacji to dotarłbyś jeszcze do czegoś takiego, co znakomicie
            oddaje sytuację samochodów, z niedużymi uszkodzeniami, ale także
            oznakowane na aukcjach ubezpieczeniowych jako "salvage":
            "When an insurance company as a result of a total loss settlement
            acquires a vehicle, the insurance company must apply for a Salvage
            Certificate".
            Ciekawe w którym miejscu naprawa tego białego X3 z 2007 ma
            przekroczyć 75% wartości auta i kwalifikuje je na złom. Czytaj
            przepisy do końca zanim wyrwiesz się z ręką do tablicy.

            Nawiasem mówiąc, to że kiedyś kupiłes jakiegoś złoma, chciałes go
            tanio naprawić, przy czym pomagał ci jakiś partacz (zwany przez
            ciebie mechanikiem) i robiłeś to tak taniutko jak się da, nie
            oznacza że każde auto z tytułem salvage musi tak niechlubnie
            kończyć. Na dowód przytoczyłem ci kilka linków ze zdjęciami aut,
            które według twoich doświadczeń nadaja się wyłącznie na złom. Według
            mnie wymagają niewielkich napraw (bynajmniej żadna z nich nie będzie
            kosztować 75% wartości samochodu, nawet robiona w USA) i może to
            zrobić każdy blacharz. Nawet taki w szopie - innych zresztą nie ma.
            Ty byś te auta wywalił do spalarni śmieci. Widac jesteś w tym niezły
            hobbysta:)
            Ty wiesz swoje ja swoje. Moje auto jeździ, twoje jest na śmietniku.
            Niech gawiedź osądzi, kto sobie z tym poradził lepiej. A twoje
            marudzenie przypomina starą babę, co kiedyś sparzyła się z jakimś
            przypadkowym palantem i teraz chodzi i głosi wszem i wobec że
            wszyscy faceci są ch*ja warci he he:)

            PS. O mój angielski twa brudna szyja może być spokojna. Daje radę.
            • starycyc Dalej te basnie ? 26.11.07, 17:41
              Oczywiscie, sa to dalej ewidentne bzdury. Takie regulacje
              obowiazuja w niektorych stanach ( Georgia np.), w innych firmy
              ubezpieczeniowe nie tylko nie musza aplikowac o salvage title (np.
              New Jersey) ale moga wrecz uznac total loss, zaplacic posiadaczowi
              za jego samochod wg. ksiazki i zostawic auto w posaidaniu
              dotychczasowego posiadacza, do zezlowomania przez niego samego (
              Geico, NY).
              Niejeden nadal jezdzi takim autem ...
              Na akcjach ubezpieczeniowych ( NY) sa wystawiane setki aut z clean
              title . jakim wiec cudem tam trafily, skoro przejela je
              ubezpieczalnia ?
              Jeszcze raz- obrazki mozesz sobie tu pokazywac, sprawdzales co jest
              w srodku?
              Moze kiedys pojedzisz do USA ( podobno maja zniesc wizy za
              kilkanascie lat) to zalapiesz troche wiecej z tego wszystkiego. To
              co wyczytales o jednym stanie nie ma kompletnie zadnego
              zastosowania w innym stanie. Slyszales juz o tym w USA jest wiele
              roznych stanow?
              • robert888 Ile kupiłeś aut w USA na aukcjach? 26.11.07, 18:07
                Do USA jeździłem w celach turystycznych.
                Po auto nawet nie zamierzam sie tam wybierać, zwyczajnie szkoda mi
                na to czasu. Są takie wynalazki jak telefony, procedury bankowe,
                umowy z pośrednikami, zaufane kontakty etc. Po cholerę miałbym tam
                fruwać przy okazji każdego zakupu? Organizm padłby mi od jetlagu.

                Śpiesze również donieść, że sprawdzałem co jest w środku, bo widze
                co przypływa. Czasem jest gorzej czasem jest lepiej, jak to na
                aukcji. Ogólnie jest to czego się spodziewam. Bawiąc się w ten
                biznes trzeba pilnowac marginesu bezpieczeństwa. Ta zasada
                obowiązuje zresztą w każdym biznesie. Warto wkalkulować równiez że
                10% samochodów zwyczajnie mi zginie. Jak coś takiego się zdarzy to
                jest to "zaplanowane". Jak ktos o tym zapomni to ma tragedię
                rodzinną. Takie jest życie, nie ma co sie na nie obrażać.
                Ale ty tkwij se w swoich baśniowych opowieściach i wciskaj je komus
                kto nigdzie nie był i nic nie widział. Dla amatora tematów pt "jak
                sprowadzić auto z usa" będziesz bogiem.
                Ja to mam na co dzień od kilku lat, więc wiem o czym piszę. Miałem
                do czynienia z całym przekrojem aut obrandowanych jako "salvage" i
                wiem, że ten rynek nie jest czarno-biały. Są samochody bez żadnych
                uszkodzeń wyłącznie okradzione z systemu audio i sa kompletne wraki.
                Jest mnóstwo "salvage" które nie widziały wypadku i cała
                kupa "clean", które maja pofalowane dachy i skręcone podłuznice.
                Ty jednak masz teorie gościa, który się porwał raz z motyką na
                słońce i mu obuch spadł na czerep. Swoje negatywne doświadczenie
                ekstrapolujesz na wszystko co ma S w nazwie. Już nawet nie pamiętasz
                co pisałeś na początku, rozmowa się zapętla. Baw się dalej sam, beze
                mnie. EOT.
                • starycyc 3 i o 3 za duzo. 26.11.07, 18:51

                  W sumie to sie ciesze, ze ktos ten zlom kupuje. W przeciwnym razie
                  zalegalby gdzies tutaj a tak kasa plynie we wlasciwa strone,
                  zarabiaja firmy przeowzowe, posrednicy, ubezpieczalnie i banki
                  pozbywaja sie balastu a z niebezpiecznym zlomem w posiadaniu
                  zostanie polski uparty naiwniaczek.
                  I tyle



                • precyzyjny Re: Ile kupiłeś aut w USA na aukcjach? 26.11.07, 19:10
                  robert888 napisał:


                  > Śpiesze również donieść, że sprawdzałem co jest w środku, bo
                  widze co przypływa. Czasem jest gorzej czasem jest lepiej, jak to
                  na aukcji.

                  > Jest mnóstwo "salvage" które nie widziały wypadku i cała
                  > kupa "clean", które maja pofalowane dachy i skręcone podłuznice.

                  Czy takie właśnie samchdy również przywieziono do Polski? W
                  jakim celu je przywieziono?
                  • kris7109 Re: Już sam nie wiem 26.11.07, 19:49
                    Jak to w jakim celu na handelek przecie.Może się powtarzam ale bez
                    zaufanej osoby w USA i znjacej się na rzeczy niestety nie kupię
                    takiego autka ze Stanów.Za dużo niewidomych .Przeciez sam Robcio
                    mówi że nie wie do końca co przypływa.
                    • regent206 Re: Już sam nie wiem 27.11.07, 11:10
                      Dyskusja wyjątkowo ciekawa i na temat; każdy sam decyduje czym chce
                      jeździć - czy naprawianym złomem czy tylko nowymi samochodami i
                      prawidłowo, nic nikomu do tego...
                      Problemem jest jednak kiedy zwykły człowiek nieznający się na
                      motoryzacji ani trochę, chce kupić sobie samochód za swoje ciężko
                      zarobione pieniądze.
                      Trafia na bandytę który wciska mu jakiś naprawiany szmelc,
                      podpicowany na moment sprzedaży(po szkodzi parkingowej, kradzieży
                      itp.), a po krótkim czasie wszystko zaczyna "wyłazić" i w odpowiedzi
                      sprzedawcy usłyszy tylko teksty typu - "widziały gały co brały"
                      czy "a czego się Pan spodziewał za takie pieniądze"
                      Amerykański rynek dużo bardziej swiadomego swoich praw konsumenta
                      pewnie nie bez podstaw reguluje tak bardzo rygorystycznie kwestię
                      samochodów powypadkowych, broniąc ludzi przd oszustwami
                      • starycyc Re: Już sam nie wiem 27.11.07, 14:47
                        Rynek reguluje, prawo chroni...a durnie sami sie pchaja na mine.
                        Prosze popatrz tutaj- to auto z gieldy copartowskiej, przyklad
                        podany przez
                        Autor Robert ironicznie twierdzi, ze to auto , salvage, jest
                        przeciez praktycznie w super stanie:
                        www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=15094197
                        Ale sam przeciez przyznal ( blednie zreszta) ze znisczenia musz byc
                        co najmniej 25% wartosci by auto dostalo title S.

                        Estimated car price (not wrecked) : 24,176 USD
                        Estimated repair cost (American service center prices) : 13, 841 USD

                        Amerykanska wycena naprawy to prawie 14 000 dolarow. Na zdjeciu
                        wyglada to tak, jaby wystarczylo podkleic listwe pod zderzakiem ,
                        wymienic opone i jazda :)) Pare godzin pracy dla domoroslgo
                        fachury...
                        Glupota, naiwnosc? Nawet jesli wezmiesz to auto do serwisu Volvo w
                        USA ,gdzie kasuja z 250 -300 dolarow za godzine, plus czesci, to
                        gdzie tu do 14 000 ?
                        Niektore auta, przez polskich handlarzy zwane zatopkami ze slodkiej
                        wody :) trafiaja na taka aukcje bo zostaly podtopione na placu u
                        dealera. Staly w wodzie dwa dni, wyschly i w zasadzie nie ma tam w
                        ogole sladu zniszczenia.
                        Dalej- na tych gieldach wiele aut ma notyfikacje "do sprzedazy
                        wylacznie poza granice USA". Daje do myslenia? Widocznie nie
                        wszystkim.

                        Oczywiscie, te gieldy to ciagle miejsce, gdzie mozna samochod
                        kupic, tylko trzeba wiedziec co, skad i z kim. I to tyle.
                        • xcc Re: Już sam nie wiem 04.12.07, 10:58
                          Witam. Sam myślę o sprowadzeniu auta z USA i bardzo mnie Wasza
                          dyskusja zaintersowała. Mam w związku z tym pytania - szczególnie do
                          starycyc i robert888 którzy mają większą wiedzę o tych całych
                          Title ;-)
                          Popatrzcie na takie autko:
                          www.crashescars.com/eng/search/?mode=show1&id=16120527
                          Sprzedane za USD 16100. Na pierwszy rzut oka wygląda OK. Ma coprawda
                          certyfikat SALVAGE ale z drugiej strony jest RUN & DRIVE
                          Verification. Według wypowiedzi starycyc należałoby to auto omijać z
                          daleka, natomiast robert888 pewnie stwierdziłby że jest OK.
                          Moje pytania:
                          1. co znaczy dopisek REBUIDABLE w nazwie Title?
                          2. jak się w ogóle ma certyfikat SALVAGE do stanu auta widocznego na
                          zdjęciach?
                          3. jakie informacje o możliwych źródłach nadania temu konkretnemu
                          samochodowi certyfikatu SALVAGE będę mógł znaleźć w raporcie Carfax?
                          Będę wdzięczny za informacje. Myślę że nie jestem odosobniony w
                          zainteresowaniu sprowadzaniem aut z USA. Także każda informacja jest
                          cenna! Pozdrawiam.
                          • robert888 Re: Już sam nie wiem 04.12.07, 11:24
                            jest to samochód którego nabywca odmówił odebrania z naprawy (pewnie
                            był niezadowolony albo mu coś spaprano). Samochód jest po naprawie i
                            może byc cokolwiek. Albo jakas drobnostka (np. źle pomalowany
                            zderzak, co widać na zdjęciu) albo coś totalnie schrzanione
                            (wspawywanie całego przodu i poplątanie w instalacji przedniego
                            pasa). Samochody, w których nie widac uszkodzeń i określane
                            jako "uszkodzenia nieznane" ja omijam szerokim łukiem. Wolę wraka,
                            gdzie widze co jest do zrobienia, od auta w którym jest loteria.

                            Aut o niewidocznych uszkodzeniach lepiej nie dotykać. Nie liczyłbym
                            na okazję "że mi sie uda". Żaden diler nie sprzedaje pełnosprawnych
                            aut przez takie aukcje. Tej konkretnej tojocie pewnie nic
                            nadzwyczajnego nie było bo poszła dość drogo, jak na golasa z 2006
                            roku.
                            Rebuildable to znaczy tyle co "zdatny do odbudowy". W sumie nic nie
                            znaczy z polskiego punktu widzenia. Selwycz jak każdy selwycz. O
                            historii tego auta nic się z carfaxu nie dowiesz, bo nie dostaniesz
                            VINu. Poza tym w carfaxie sa też knoty. Miałem auto, które było
                            wyprodukowane w lutym 2005 a carfax juz je rejestrował w kwietniu
                            2004. Tam też przysypiaja nad klawiaturą. Zdarzają się totale z
                            czysta historia i "buyback guarantee" oraz auta po stłuczce, które
                            mają wpisane "junk". Wszystko zalezy co z ubezpieczalni chciał
                            wyciągnać właściciel.
                            • antekzbagien Do Starego Cyca 24.12.07, 02:27
                              prosba o garsc informacji nt. zakupu samochodu od dealera z USA:
                              - jakie oplaty i podatki nalezy dodac do ceny dealera (uzywane auto,
                              ktore ma on na placu);
                              - ile zwykle mozna urwac z ceny - samochod z 2007 wyceniony na
                              $25k, cena nowego okolo $30k;
                              - z jakich stanow (poza Pennsylvania) nie kupowac z jakich kupowac
                              najlepiej;
                              - jak ochoczo dealerzy schodza z msrp po nowym roku dla nowych
                              samochodw z poprzedniego rocznika?

                              z gory dzieki za info


                              • devote Reeeeeeeeeeeeeeeeeeeee : 24.12.07, 02:34
                                skyddad napisał:

                                > Doswiadczylem tego na
                                > przykladzie np wycieraczek.Sciagnalem caly mechanizm napedowy z
                                Camry
                                > europejskiej


                                zeczywiscie japonce sa inne nawet z wygladu
                                np:europejska corolka to wogole co innego

                                w przypadku europejskich marek nie ma takich problemow oprocz
                                silnikow ktore czasami sa innego np: nowa jetta ma silnik 2.5 5 cyl
                                ktory jest niedostepny w europie.to chyba jeden taki przypadek ktory
                                w tej chwili przychodzi mi do glowy.
                              • starycyc Re: Do Starego Cyca 24.12.07, 05:11
                                antekzbagien napisał:

                                > prosba o garsc informacji nt. zakupu samochodu od dealera z USA:
                                > - jakie oplaty i podatki nalezy dodac do ceny dealera (uzywane
                                auto,

                                Tu musialbym dokladnie sprawdzic- jesli wywozisz auto poza USa, to
                                sales tax jest do unikniecia lub do zwrotu po wywozie. Technicznie
                                nie wiem jak sie to zalatwia ale popytam.
                                Przy uzywanym aucie oplat w sumie jest niewiele. Jesli bedziesz to
                                wywozil, to zapewne musisz mu zaplacic za dostawe do portu- przeciez
                                nie bedziesz tego rejestrowal, ubezpiczal etc.
                                Przy samochodach nowych to w ogole jest inna historia.

                                > ktore ma on na placu);
                                > - ile zwykle mozna urwac z ceny - samochod z 2007 wyceniony na
                                > $25k, cena nowego okolo $30k;

                                Dzis juz pewnie niewiele- zorientowali sie co sie dzieje z dolarem i
                                inflacja i w ogole bardzo niechetnie negocjuja cokolwiek. Jesli
                                placisz gotowka to w ogole przerabane, bo nie walna Cie juz na
                                finansowaniu.
                                Wczoraj wstapilem do dealera zapytac o Jeep Liberty, $14,995. i
                                zaoferowal mi po dlugich targach ...$ 300. Zenada.

                                > - z jakich stanow (poza Pennsylvania) nie kupowac z jakich kupowac
                                > najlepiej;

                                Moj znajomek kupuje zawsze w New Jersey i do tej pory zaliczyl
                                niewiele wpadek.

                                > - jak ochoczo dealerzy schodza z msrp po nowym roku dla nowych
                                > samochodw z poprzedniego rocznika?

                                Przy autach amerykanskich cos utargujesz, przy japonskich w ogole
                                szkoda probowac. $ 500 to cud.

                                >
                                > z gory dzieki za info
                                >
                                >
    • kodem_pl Sprawa nie jest tak dramatyczna;-) 24.12.07, 02:46
      Akurat polecalbym X5, ale to temat na inna dyskusje.

      Jesli chodzi o BMW to dosc dobry wybor: jeszcze niedawno bylo tak, ze auta
      sprowadzone z USA maja gwarancje w BMW na wszystko z pominieciem elektroniki,
      wiec jest dobrze.

      Nie wiem niestety jak jest z iDrive czy radiem w BMW, wiem, ze w Audi mozna MMI
      przestroic tak, ze wszystko dziala w systemach europejskich bez prucia
      elektroniki, zmiana oprogramowania. Jesli chodzi o BMW musisz sam sprawdzic,
      zadzwon do 'Galeria Tonow' Warszawa.

      Czy sie oplaca? Oplaca. Inaczej by tego ludzie nie robili, nie?
      Najlepiej zlec to wszystko jakiejs zaufanej firmie. Uwazaj na kretaczy.

      Wesolych swiat!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka