Dodaj do ulubionych

40 lat minęło - historia Fiata 125p

28.11.07, 15:51
ehh... pamietam jak sie na niego dziewczyny wyrywalo ;)
Obserwuj wątek
    • globe dzieki ci Trybuno Ludu za ten artykul/nt 28.11.07, 16:44
      • maciekamigo właśnie bardzo fajny artykuł 28.11.07, 16:52
        a kolega pewnie wolałby o golfie poczytać?
        • maciekamigo a w przyszłym roku 30-lecie Poloneza :) 28.11.07, 16:55
          też prosimy o fajny artykuł
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Zmiennicy !!! 28.11.07, 20:23
            No jak to?! Przy takiej okazji nie wspomnieć o Zmiennikach??
            www.zmiennicy.com
            • wb1981 Re: Zmiennicy !!! 28.11.07, 20:55
              Tak jest! to byly czasy
      • vtss Re: dzieki ci Trybuno Ludu za ten artykul/nt 30.11.07, 12:06
        ...i jak tu nie napisac: "kretyn"? Samo sie na usta cisnie.
    • fasolala 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 16:48
      ehhhh... moi rodzice dwa albo trzy fiaty mieli... pamiętam jak zimą fiatolka
      wypychałam z zasp (miałam wtedy jakieś 7-12 lat. (teraz mam 19)). i miny panów
      poproszonych o pomoc :D
      a jak krzyczałam jak moja mama kręciła nim ósemki na parkingu. jak się
      przesiadła na nowszy samochód to już nie było to samo:)
      od kiedy mam prawko, marze, zeby sie przjechać takim starym fiatem. wspomnienia:)
    • gyubal 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 16:52
      Niah niah :) fiaciorów miałem chyba z 5 ? ,pierwszy był jeszcze z biegami przy
      kierownicy i był to dosc szczegolny samochod ,jezdził nim kiedys jako słuzbowym
      pisarz Jan Gerhard -zamordowany przez swego pasierba.Pozniej juz kolejne
      fiaciory w ktorych wysypywały sie silniki po 70 tys. przebiegu. Ostatniego
      uzywałem jeszcze w drugiej połowie lat 80' -full wypas-skrzynia biegów z Poldka
      ,wzmocniony(jak sie wtedy mawiało)silnik. ehhhh:) napsuły te auta nerwów
      człowiekowi. Ale miały jakis rodzaj samochodowej duszy...obecne japonce,koreance
      to plastikowo-metalowe puszki bez cech szczegolnych. Kazdy taki sam. Przesiadam
      sie z kolejnej Toyoty na Honde czy Nissana z zerowymi emocjami. Sa
      niezawodne,doskonałe...niczym nie sa w stanie zaskoczyc.
      • mobile5 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 21:22
        gyubal napisał:
        jezdził nim kiedys jako słuzbowym
        > pisarz Jan Gerhard -zamordowany przez swego pasierba.

        Zamordowany przez narzeczonego córki, Zygmunta Garbackiego, w celach rabunkowych.
        • viking2 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 04:12
          mobile5 napisał:
          > Zamordowany przez narzeczonego córki, Zygmunta Garbackiego, w celach rabunkowyc
          > h.

          Gwoli scislosci, wspolnikiem Garbackiego byl niejaki Wojtasik. Obaj dostali KS,
          ale rabunkowe to te cele byly tak samo, jak ja jestem szach perski. Sprawa byla
          polityczna i "brudna" - nawet ci wtajemniczeni niechetnie o niej mowili, ale
          podobno Gerhard wlasnie zamierzal ujawnic dokladne okolicznosci smierci
          Swierczewskiego - znanego nam z innego forum "krwawego Karola"-pijaczyny, ktory
          stal sie niewygodny (cos tam podobno za duzo wiedzial o Hiszpanii i paru innych
          rzeczach) i "zginal w walkach z bandami UPA"... Tak, na pewno - od strzalu "z
          przystawienia".
          A Garbacki i Wojtasik podobno byli zwyklymi figurantami, rzuconymi na pozarcie
          opinii publicznej (Gerhard byl jednak - mimo wszystko - znanym pisarzem).

          Ot i jak ladnie udalo nam sie odjechac od tematu Fiata...
        • gyubal Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 16:31
          mobile5 napisał:


          > Zamordowany przez narzeczonego córki, Zygmunta Garbackiego, w celach rabunkowyc
          > h.
          Sorka za omyłke, to juz przeszło 30 lat jak tym Fiaciorem jezdziłem ,samochód
          był z RSW Prasa z Wawskiej bazy na ul.Postepu i miał wpisanego jako 1
          uzytkownika własnie Jana Gerharda.
          Fiacior był w kolorze ciemnoszarym -z biegami przy kierownicy jeszcze , rocznik
          bodajze 1970.
    • waldi9910 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 17:12
      A pamiętacie rekord szybkości na 50tys.kilometrów?Czy on wciąz
      należy do 125p?A rajdy z Robertwm Muchą i Jaroszewiczem za kółkiem?
      • mobile5 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 23:05
        moto.wp.pl/kat,15953,wid,7120564,wiadomosc.html?ticaid=14e77
    • trzecia_faza 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 17:20
      Ach pamientam, miałem takiego jeszcze niedawno, z żalem sprzedałem,
      przejechał całą Polskę ludzie na stacjach dziwili się, że to
      dojechało.
      • linuxcrazy byl super samochod. szkoda ze polacy zniszczyli fi 28.11.07, 17:36
        byl super samochod. szkoda ze polacy zniszczyli fime
        • wujcio-partaczunio Re: byl super samochod. szkoda ze polacy zniszczy 28.11.07, 17:45
          Pamietam ten samochod, jak zaden.Byl chyba koniec roku 1982.
          Pojechalem do Szczecina odebrac go.Chodze, zagladam, jakos zaden mi
          nie pasowal.Tak doszedlem do bialego szerokiego pasa, a za nim...od
          razu zastukalo mi zywiej serce... bialy i tak jakby dla mnie! Ba!
          Ale facet z baraku powiedzial, ze "do wziecia" to sa te przed tym
          pasem. No coz. W miedzyczasie, gdy dalej smetnie ogladalem, wjechala
          na sygnale "dyskoteka", ale nie zwrocilem na to uwagi.Znowu
          podszedlem do tego pasa i tak patrze na ten, bialy, ktory jakos mnie
          poruszyl i w tym momencie ten sam facet z baraku krzyknal: mozesz go
          Pan brac, bo wlasnie kolege, dla ktorego go przyszykowalismy zwinela
          MO?! Zaczelem wierzyc w cuda!Nigdy nie mialem z nim klopotu, a ja
          przejechalem kawal Europy. Kiedy na koncu sprzedalem go pewnemu
          lekarzowi, chcialem wykupic mieszkanie, to mozecie mie wierzyc, albo
          nie, cos tak mnie w gardle sciskalo!Potem to mialem rozne auta, ale
          tego nigdy nie zapomne...
    • rychu501 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 18:06
      Kogo było stać na taki samochód w latach 70-80 ? Chyba "prywatę", "badylarzy"
      ale nie robotników no może oprócz tych co wyjeżdżali na kontrakty do Libii czy
      Iraku !!!!!!!
      • anderseen Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 19:09
        I ja tam bylem i takim fiatem jezdzilem .Mial jeszcze pionowe tylne lampy i
        chromowane zderzaki. Kiedys to bylo cacko.Teraz tez .
      • ppo Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 19:24
        > Kogo było stać na taki samochód w latach 70-80 ?
        Chyba "prywatę", "badylarzy"
        > ale nie robotników no może oprócz tych co wyjeżdżali na kontrakty
        do Libii czy
        > Iraku !!!!!!!

        Stać było przede wszystkim tego, kto miał talon. A talony rozdawała
        władza wśród swoich zasłużonych ludzi. Znałem takich, którzy co 2-3
        lata dostawali talon na nowy samochód, który po tym czasie
        sprzedawali na giełdzie. Oczywiście z duuużym zyskiem (tak, tak,
        drogie dzieci! Używany był droższy niż nowy! Czasem nawet
        kilkukrotnie).
        • gyubal Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 19:46
          ppo napisał:

          Znałem takich, którzy co 2-3
          > lata dostawali talon na nowy samochód, który po tym czasie
          > sprzedawali na giełdzie. Oczywiście z duuużym zyskiem (tak, tak,
          > drogie dzieci! Używany był droższy niż nowy! Czasem nawet
          > kilkukrotnie).


          Dokładnie:) tak było z moim ojcem,był dyrektorem w energetyce i co 2-3 lata
          łykał talon a fiacio na giełde. Pierwszego 125 kupił w 1969 roku -jeszcze 1300
          pojemnosci miał. W 1975 kupił Fiata 132 z silnikiem 1800 -kurde to była
          rakieta:))) własnie dostałem wtedy prawko (18 latek)i wyrywalem na tego 132
          laski na potege :PPP
          Niestety te 132p. Fiaty rdzewiały strasznie...po 3 latach
          był skorodowany jak diabli i ojciec wział Ładzianke na talon.Po 132 p. to był
          topór na maxa...most wył, wszystko sie pieprzyło w tym aucie:P.W koncu ojciec
          pojechał do Iraku na kontrakt (1979?)i za zarobiona kasiornie kupił Volvo
          240.... jezdził ta volvianka 20 lat ...do smierci.
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 20:29
          > sprzedawali na giełdzie. Oczywiście z duuużym zyskiem (tak, tak,
          > drogie dzieci! Używany był droższy niż nowy! Czasem nawet
          > kilkukrotnie).

          W Zmiennikach jest genialna scena, gdzie dyrektor FSO wyjaśnia ten przedziwny
          fenomen w rozmowie z taksówkarzem, starającym się podstępem załatwić parę nowych
          aut dla Warszawskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. :-)
        • nosfera.2 To samo było ze skodą felicja 28.11.07, 22:13
          Używana byłą na giełdzie droższa.
          To tylko udowadnia, że skody to marka dla postkomunistycznego motłochu.
          • nekropedofil Re: To samo było ze skodą felicja 29.11.07, 11:04
            to udowadnia że w tych autach było sporo wad fabrycznych ujawniających się po
            1-2 latach eksploatacji
            • sokolasty Re: To samo było ze skodą felicja 29.11.07, 17:03
              Felicia? Przecież zaczęli ją robić w latach 90'-ych! Może masz na
              myśli Favorit, tę chyba robili za komunizma.
              • vtss Re: To samo było ze skodą felicja 30.11.07, 12:20
                Daj spokoj - to chyba taka choroba, ze wszedzie sie widzi komune ;-)

                Normalne prawo rynku, rodem z gospodarki rynkowej: skoro samochodow (kiedys DF i
                innych na talony, pozniej tych Felicii, przez pewien okres), brakuje na rynku
                nowych, to uzywane drozeja - az do przekroczenia granicy ceny nowego auta. Zadna
                tu filozofia, zadna polityka.
      • a_weasley Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 14.04.14, 16:50
        ychu501 napisał:

        > Kogo było stać na taki samochód w latach 70-80?

        Lecha Wałęsę.
        Pierwszy właściciel kredensa, jakiego znałem, to był chirurg. Ale jeszcze za Gierka pojawiło się ich w otoczeniu sporo, u zupełnie normalnych inteligentów, niekoniecznie wyjeżdżających na kontrakty.
        Moja Mama mawiała w latach 80-tych "w Polsce nikt nie ma pieniędzy, ale wszyscy mają samochody".

        > ale nie robotników

        Wałęsa miał. Ale on regularnie wygrywał w totka.
        • koza_oddam Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 14.04.14, 23:31
          A ty jesteś debilem odpowiadając na posty z 2007 roku.
    • pilsko1 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 18:53
      U nas to on się nazywa "kanciok".
    • marcus.wolf Monte Carlo i Acropolis 28.11.07, 18:55
      Fiaty Monte Carlo i Acropolis były produkowane do 1978 r. Seryjnie
      miały aluminiowe feli (z napisem w środku monte carlo i acropolis),
      skórzaną małą kierownicę, wydech podgiety do góry (rura chromowana)
      sportowe lusterka na błotnikach i oczywiście od 1974 r. skrzynie
      pięciobiegową. Acropolis w późniejszej wersji miał 111 km i rowijał
      175/180 km/h. W tych latach to był bardzo szybki samochód. Mój
      ojciec cudem kupił taki włśnie w 1978 r. cena tej wersji 400.000 a
      normalny kosztował 184.000 zł.
    • rapid130 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 20:23
      (....) Całą konstrukcję nadwozia wraz z zawieszeniem 125p przejął z
      nowego modelu 125. (....)

      Że co???? :O

      (...) W 1973 roku 125p przeszedł pierwszą modernizację (...).
      Zmodyfikowano zawieszenie, wprowadzono kasetowe klamki drzwi, czarną
      atrapę chłodnicy, zagłówki przednich foteli. Kolejne zmiany przyszły
      w 1975 roku. Zmieniono m.in. zderzaki, przednie kierunkowskazy,
      wprowadzono tylne lampy zespolone. Wprowadzono bezobsługowy wał
      napędowy, wzmocniono łożyska, sterowanie biegów przeniesiono na
      tunel środkowy, zainstalowano dwuobwodowy układ hamulcowy i
      zamknięty układ chłodzenia. (...)

      Łot???? :O

      Mało tego. Z listopadowego KMh dowiedziałem się, że Syrenka 104
      miała drzwi otwierane we właściwą stronę i dźwignię zmiany biegów w
      podłodze. :OOOO Buuuuu!!!!!

      Tyle wiedzą nasi „eksperci z bożej łaski” piszący na ostatnią
      chwilę. Dzwony im biły, ale kościoły pomylili. :P

      A wystarczyło Google użyć, żeby nie tworzyć nowej historii polskiej
      motoryzacji. :PPPP
    • cajmero 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 21:32
      co tacy jesteście"aja", zapomnieliście, że to gó...dostawało się za talony, za
      bony PKOsa, na giełdzie, że psuło się na potęgę, że w "warszawce" robili "łachę"
      jak ci sprzedali w fabryce. Boże, jak się cieszę, że dostało to FSO czerwoną
      kartkę, za jakość, za produkcje bubli. Wiem, co piszę, bo kilka aut odbierałem
      w FSO, obciążony "warsztatem" w teczce. Ludzie, zapomnijcie o tamtych czasach,
      żyjcie dniem dzisiejszym a nie wspomnieniami, szkoda czasu!!!
    • piotrek_ok 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 21:46
      "Czasem się spotyka na ulicy klasyka" - kiedyś już to komentowałem :)
      Ale mimo to przyjemnie jest wrócić do tego materiału jeszcze raz...
      P.s. to były kultowe samochody.
    • marek.rawluk 40 lat minęło - historia Fiata 125p 28.11.07, 23:12
      Bicie rekordu świata na 25000km, 25000mil i 50000km miałem okazję zobaczyć na
      własne oczy! Jechaliśmy samochodem sąsiada - świeżo przywiezionym z Francji
      najnowszym wtedy modelem BMW. No i na autostradzie pod Legnicą przez dobrą
      chwilę jechaliśmy równolegle z tym "rekordowym" Fiatem! Nawet przez chwilę
      byliśmy od niego szybsi, co dla tej beemki nie było żadnym problemem! Jeden z
      pasów był zajęty przez Fiata - rekordzistę, drugi, z ruchem dwukierunkowym
      służył normalnie zwykłym podróżnym. Nie było oczywiście żadnych korków, ilość
      samochodów na tej autostradzie (wtedy jeszcze E22)była symboliczna. Acha, i
      jeszcze ta Simca Aronde, "konkurent", poprzedni rekordzista - nie pokazywano
      nigdy za komuny jej zdjęć - wyglądało to makabrycznie archaicznie przy
      "nowoczesnym" Fiacie, i ten rekord to w gruncie rzeczy kuriozum, nikt go chyba
      (???) już później nie poprawiał.
    • kinio101 Te "Magnusy" jeżdżą do dziś 28.11.07, 23:29
      Zwłaszcza na wsi zawsze były cenione, bo rolnicy potrafili je
      samodzielnie naprawiać.
    • kvakva 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 00:09
      Fiacior pierwszy był rocznikiem 1984. Niestety w wersji ubogiej bo wszystkiego
      brakowało. Ani obrotomierza, ani listew bocznych i na dodatek ten straszny szary
      kolor... Po czterech latach sprzedałem go jakiemuś prawdziwkowi za trzynastym
      pobycie na giełdzie. Mimo dbania wyglądał jakbym go strasznie nie lubił; rdza
      wyłaziła dosłownie wszędzie a mechanicznie pozostawiał wiele do życzenia.
      Prawdziwek się jednak przyjął..! Fiacior drugi Miał skrzynię piątkę i silnik
      Poldka. Był jeszcze gorszy. Będąc w Zakopcu na zimowych wczasach musiałem
      rozłożyć motor na atomy aby poskładać go na nowo i dowiedzieć się, że to
      wystarczy... Do dziś nie wiem co było defektem. Fiacior trzeci był rewelacyjny!
      Nie dość, że świetnie jeździł to dał niesamowicie zarobić. Kupiłem go na
      przetargu za 720000 zł i sprzedałem dwa dni później za 1350000! Akcja miała
      miejsce w roku 1989. Po tym zdarzeniu wiedziałem, że to czadowa bryka!!!
      Następnego Fiata zobaczyłem w Toronto po czterech latach... Makabra.
    • ipswich1 Zastanawiam sie czy autor tekstu sie nie pomylil.. 29.11.07, 00:59
      Z tego co wiem, ale moge sie mylic, Fiaty Akropolis i Monte Carlo
      byly wyposazone w bardzo nowoczesne silniki od Fiata 131 Mirafiori z
      dwoma walkami rozrzadu w glowicy a nie w przestarzale i nieudane od
      Fiata 132.
      I jeszcze jedno: silnik i skrzynia biegow od Fiata 125 mialy swoj
      rodowod przedwojenny (pisal o tym chyba Witold Rychter, prosze
      sprawdzic, jesli sie myle) wiec wcale nie byly takie na wskros
      nowoczesne. Wlosi nam nie sprzedali licencji na nowoczesne i udane
      (duzo nowoczesniejsza konstrukcja byl Fiat 124 a pozniejsza
      radziecka Lada) auto, ich 125 dogorywal na wloskim i europejskim
      rynku. Bez przesady!!!
      To samo bylo z Berlietami!!!
      • von_rosen Re: Zastanawiam sie czy autor tekstu sie nie pomy 29.11.07, 01:33
        Przedwojenny rodowód to miał silnik 1300/1500, zastosowany przez Polaków w 125p.

        Oryginalny włoski Fiat 125 to rozwojowa wersja Fiata 124 z silnikiem właśnie ze
        124 z podwójnym wałkiem rozrządu i z podstawową pojemnością 1608 dodatkowo
        wzmocnionym.

        A 125 - jako samochód równoległy do 124 - sprzedawała się całkiem nieźle - skąd
        te pomysły o dogorywaniu??????

        Pozdrawiam



        Forza Italia!
        • hogdziu Re: Zastanawiam sie czy autor tekstu sie nie pomy 29.11.07, 07:54
          von_rosen napisał:

          > Przedwojenny rodowód to miał silnik 1300/1500, zastosowany przez
          Polaków w 125p

          to jest szeroko powielany mit ktory nie ma nic wspolnego z prawda
          silniki 1300/1500 powstaly w 1960 roku na potrzeby fiata 1300 i 1500
          z ktorego potem wzieto zawieszenie i caly uklad napedowy do fiata
          125p silnik mial tylko inny gaznik bo o ile pamietam w fiacie 1300
          byly gazniki del'orto a w 125p weber.jak na 1967 rok silnik 1300 ohv
          byl nawet calkiem nowoczesny

          >
          > Oryginalny włoski Fiat 125 to rozwojowa wersja Fiata 124

          nie, to odrebna konstrukcja, nadwozia powstawaly rownolegle

          > z silnikiem właśnie ze
          > 124 z podwójnym wałkiem rozrządu i z podstawową pojemnością 1608
          dodatkowo
          > wzmocnionym.

          125 jako pierwszy mial silnik 1.6 dohc, 124 dostal 1.6 dohc dopiero
          chyba w wersji cs w 1972 roku, wczesniej byly silniki ohv i chyba
          1.4 dohc.

          przy okazji, wloskie dohc to byla jedna z najlepszych generacji
          silnikow w historii motoryzacji, mocne, trwale, w zasadzie do
          dzisiaj wlosi produkuja silniki bazujace na tych dohc z 1967 roku
      • simr1979 Re: Zastanawiam sie czy autor tekstu sie nie pomy 29.11.07, 10:00
        ipswich1 napisał:

        > (...)bardzo nowoczesne silniki od Fiata 131 Mirafiori z
        > dwoma walkami rozrzadu w glowicy a nie w przestarzale i nieudane od
        > Fiata 132.

        Dokładnie odwrotnie - 132 odziedziczył po 125 ("włoskim") bdb silnik DOHC,
        natomiast do 131 opracowano zupełnie co prawda nowy, ale niespecjalnie udany
        (miał być tani w produkcji)silnik SOHC. Dopiero po face liftingu w 78 (131
        Supermirafiori) do powszechnego stosowania weszły w tym aucie silniki dohc,
        właśnie z fiata 132(modele 1300TC i 1600TC). Supermirafiori był w Polsce
        zupełnie nieznany.
        • dr_tych Re: Zastanawiam sie czy autor tekstu sie nie pomy 29.11.07, 11:12

          > natomiast do 131 opracowano zupełnie co prawda nowy, ale niespecjalnie udany
          > (miał być tani w produkcji)silnik SOHC. Dopiero po face liftingu w 78 (131
          > Supermirafiori) do powszechnego stosowania weszły w tym aucie silniki dohc,
          > właśnie z fiata 132(modele 1300TC i 1600TC). Supermirafiori był w Polsce
          > zupełnie nieznany

          Zgadza sie, 132 miał nieco zmieniony silnik DOHC z włoskiego 125. 131 z
          pierwszej serii posiadał silnik, który powstał na bazie modelu 124S. Miał on
          jeden wałek w kadłubie, przy czym na potrzeby 131 wprowadzono dwie pojemnosci:
          1297 i 1585cc, a w 124S miał pojemność 1438cc.
          131 Supermirafiori były w Polsce spotykane, choc nigdy nie były montowane w FSO.
      • gwailo moze da sie glupcow przekonac by na LiD glosowali? 29.11.07, 12:02
        To zadna pomylka. O to socjaliscie Michnikowi chodzi. Jak sie da
        zacznie nostalgicznie pisac jakie to swietne produkty produkowala
        socjalistyczna gospodarka to moze sie da naiwna mlodziez przekonac
        by na LiD glosowala?
        Ja mam troche wiecej lat i pamietam doskonale, ze ten samochod
        jezdzil wolno, byl niewygodny, palil tony benzyny i ordynarnie
        smierdzial. Michnik glupoty mi nie wcisnie.
    • kukuryku20 auto nie do zarżnięcia 29.11.07, 06:41
      W latach osiemdziesiątych pojechałem nim z Warszawy do Wrocławia i z
      powrotem bez oleju w silniku. Przeżył :-) Jeździł na benzynie
      lotniczej. Też nic mu się nie stało.
    • pan666 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 07:52
      od poczatku dni swoich
      kanciak i zawsze kanciak

      stylistyka schizofronicznego stylisy
      który karoserie projektowal

      mechanicznie prawie traktor
      jak np.VOLVO 240 serie
      tzn.silnik wzdluzny z przodu
      kardan-tylny naped via sztywna os
      "piórowe" resory z tylu
      ii toporny pod kazdym wzgledem

      Italiency swych udanych konstrukcji nigdy
      nie "exportowali" cala produkcja udanych modeli
      zawsze miala miejsce wylacznie w Itali !
      • bibelot Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 08:13
        każdy go znał, ale nie każdy miał, kiedy nabył go mój tata odczułam
        powiew luksusu ... ;)
        z przjemnościa patrzę na ich rzadką obecność na drodze, pielęgnujcie
        je jeśli ktoś potrafi
    • mariuszn_74 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 08:53
      Pamiętam, ojciec kupił takiego na przetargu ze straży w 89. Po
      posiadanym wcześniej maluvhu to był dopiero luksus:) Ojciec go
      wyremontował, i pojechaliśmy do norwegii na truskawki:) przejechał
      przez niemcy i danię, gdzie na autostradzie w deszczu urwała się nam
      wycieraczka - oczywiście ta od kierowcy:( Ale ojciec naprawił:)
      Potem go sprzedaliśmy, i jeszcze kilka lat temu jeździł.
    • dyszkin 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 09:49
      mysmy mieli na poczatku Fiata 1300 kupiony w Pewexie. Byl o niebo
      lepszy od tego 1500 z lat 80tych. Nigdy nie zapomne dzwieku zaworow -
      takiego swierszcza na wys. obrotach. Bez problemu cisnal 150km/h
      zostawiajac w tyle Lady, Dacie i inne cuda owczesnej techniki...
      • simr1979 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 10:10
        dyszkin napisał:

        > mysmy mieli na poczatku Fiata 1300 kupiony w Pewexie.

        Ciekawostka historyczna - 125p był jedynym w PRL-u autem, które....staniało.
        Pierwsza cena wersji 1300 wynosiła 180.000 zł a wersji 1500 - 200.000 zł, a po
        niecałym roku zmniejszono ceny do odpowiednio 160 i 180 tyś. Dla porównania -
        najtańsza Skoda 1000MB kosztowała 95 tyś. zł. Oczywiście na Skodę trzeba było
        jeszcze mieć talon, natomiast 125p był tak drogi, że przez dłuższy czas
        pozostawał w wolnej sprzedaży, co było na owe czasy niesłychanym ewenementem.
    • zahir.autograf 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 13:54
      miał na imię STED.
      to był mój pierwszy samochód, model z 1979 roku, kolor czerwony,
      starszy ode mnie o rok, kupiłam go tuż przed maturą...
      choć miałam go raptem kilka miesięcy na zawsze zostanie najlepszym,
      najkochańszym, jedynym, cudownym, wypasionym samochodem.
    • sceptyk31 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 16:02
      Miałem taki samochod , jeżdziłem nim 16 lat. To nie to co teraz,
      sam umiałem w nim zrobic przwie wszystko, a teraz bez komputerów
      nie zrobi nic.
      • gyubal Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 16:51
        sceptyk31 napisał:

        > Miałem taki samochod , jeżdziłem nim 16 lat. To nie to co teraz,
        > sam umiałem w nim zrobic przwie wszystko, a teraz bez komputerów
        > nie zrobi nic.
        ano własnie...we Fiaciorze a pozniej w Poldku dłubałem sie sam,a to gaznik sie
        rozebrało i wyczysciło,a to klocki wymieniło i uruchomiło zatarte tłoki w
        zaciskach (plaga tych samochodów) a teraz?? jade na kolejny przeglad-płace i
        zajmuje sie tylko tankowaniem benzyny w kolejnych japonczykach czy
        koreancach.Jedyne auto porownywalne do Fiaciora (tez miał dusze) to Alfa Romeo
        Alfetta 2.0(rocznik 1983) która kupiłem w szwajcarii za kilkaset franków w 1989
        roku. Aluminiowy silnik,podwójny gaźnik ,niesamowita bryka była...turlałem sie
        chyba z rok nia zanim sprzedałem.Na 3 biegu przy 100km/h zrywała przyczepnosc
        jak sie mocno dało buta.Napchana full elektryka ktora psuła sie w najmniej
        spodziewanych momentach :DDD
        • sokolasty Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 17:08
          Jak lubisz samochody dla majsterkowicza, kup sobie UNO. Miałem i
          czegoż to się ja nie nauczyłemm przy nim!
    • rapid130 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 18:20
      Czas wyprostować kilka legend. :/

      Nadwozie dla Polskiego Fiata 125p faktycznie dał włoski FIAT 125. Ze
      zmianami: płaski zbiornik paliwa pod podłogą bagażnika jak w
      1300/1500, a nie w prawej wnęce bagażnika jak w 125; inne
      przetłoczenia pokryw i błotników, okrągłe przednie reflektory
      zamiast kwadratowych i parę innych detali.

      Całą resztę – zespół napędowy, zawieszenie kół, jednoobwodowy układ
      hamulcowy, układ kierowniczy, nawet wyposażenie wnętrza –
      odziedziczono po kończącym karierę Fiacie 1300/1500 z 1961 r.

      Włoski FIAT 125 też miał sztywny most na resorach piórowych z tyłu,
      ale innych niż we wczesnych PF125p, dwupiórowych. I całość miała
      odmienną geometrię i posiadała stabilizujące drążki reakcyjne, które
      nasz Fiat dostał w 1973 r.

      (Panów redaktorów na przyszłość odsyłam do klasyka gatunku –
      Zdzisław Podbielski, seria książek „Poznajemy samochody osobowe
      świata”. Można jeszcze kupić na Allegro za parę groszy. :PPPPP)

      W 1967 r. ta nasza polska hybryda wcale nie była przestarzałym
      złomem. Stylistycznie – bez skromności - prawie pierwsza liga, tuż
      za szlachetniejszymi włoskimi markami. Włoszczyzna wtedy również
      była w modzie. :P

      Silnik PF125p, dziedziczony po Fiacie 1300, był jedną z wersji całej
      linii silników Fiata projektu Aurelio Lamprediego. Tworzone od zera
      pod koniec lat 50. nie miały NIC wspólnego z silnikami sprzed II
      wojny, które FIAT stosował równolegle, jeszcze w modelu 1100 do
      końca lat 60. włącznie.

      Bratnia rodzina silników naszego PF125p składała się z 4- i 6-
      cylindrowych rzędówek OHV o zakresie pojemności 1,3-2,3 litra.
      Topowa wersja (2300S) dawała 136 KM wg DIN.
      To były udane i trwałe silniki, bez technicznych (ryzykownych)
      fajerwerków, ale przyjemnie, harmonijnie pracujące, mające dużo
      zapału do pracy już od niewysokich obrotów i sporą wytrzymałość
      pozwalającą bez obawy, długotrwale oddawać pełną moc. Testujący
      dziennikarze często stawiali je za wzór – patrzcie jak można
      niedużym kosztem stworzyć i produkować silnik o wysokiej kulturze
      pracy i bardzo dobrych osiągach.

      A to, że po 10 latach zaczęto od nich odchodzić?
      To nie znaczyło, że były złe.
      Po prostu technika w tym czasie kroczyła wielkimi krokami naprzód.
      A FIAT miał wtedy kasy po same uszy. Było go stać na wyrzucanie
      starych, choć dobrych projektów do kosza co parę-paręnaście lat.

      Śmiem twierdzić, że silnik PF125p lepiej niż DOHC nadawał się do
      naszej siermiężnej motoryzacji przełomu lat 60. i 70., z paliwami,
      smarowidłami i serwisem takiej sobie jakości. DOHC był
      zbyt "kosmiczny". :PPPP

      Chociaż i tak trzeba było, specjalnie dla fiatowskiego OHV 1,3
      litra, szybko wprowadzać do sprzedaży żółtą etylinę LO94 (zamiast
      żółtej LO87), tudzież nowy olej Selektol HD.

      (Co prawda, parę lat później instrukcje Fiatów 132p dopuszczały
      lanie Selektolu do doskonałych silników DOHC. Ale chyba tylko z
      takiej przyczyny, że nie było lepszego oleju rodzimej produkcji, a
      nie można było otwarcie żądać nabywania olejów z krajów zgniłego
      kapitalizmu).

      Silniki OHV stosowane w Fiatach 131 były rozwinięciem podstawowej
      jednostki 1,2 litra z Fiata 124, która – niby podobna na pierwszy
      rzut oka do PF125p - różniła się znacząco w budowie m.in. innym
      układem korbowym z 5 łożyskami głównymi wału. W Fiacie 131 w
      napędzie rozrządu zastąpiono łańcuszek dwurzędowy krótkim paskiem
      zębatym.

      Można przypuszczać, że „podejrzeliśmy” od Włochów to rozwiązanie
      modyfikując silnik PF125p na potrzeby Poloneza. :P

      * * *
      GW kompletnie pokręciło zmiany w okresie produkcji 125p.

      Bezobsługowy wał napędowy (z hermetycznymi łożyskami) wszedł na
      przełomie 1968/1969 r.
      Dźwignia zmiany biegów w podłodze – wrzesień 1971 r.
      Hermetyczny układ chłodzenia i dwuobwodowy układ hamulcowy - 1972 r.
      I jeszcze parę innych można by było tu wymienić....

      Kompendium autentycznej wiedzy o 125p znajdziecie tutaj:
      www.fiacik.pl

      Niestety, z upływem czasu Fiaty 125p były coraz gorsze, z
      nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę.

      W dużej mierze przez to, że linia produkcyjna była zoptymalizowana
      dla nakładu 20 tys. sztuk aut rocznie.
      A my po paru latach nauczyliśmy się tłuc na niej nawet 5 razy
      tyle. :/ Kosztem staranności montażu i jakości.

      Rósł też udział polskich [gorszych jakościowo] części w miejsce
      oryginalnych włoskich i jugosłowiańskich.
    • jarekwwww 40 lat minęło - historia Fiata 125p 29.11.07, 20:52
      Sam jeżdziłem "dużym fiatem".Miał swoje wady jak palenie oleju czy
      zacieranie tłoczków przy hamulcach lecz do krótszych podróży i
      spokojnej jazdy nadawał się bez większych zastrzeżeń.
      • filip505 Re: 40 lat minęło - historia Fiata 125p 17.04.14, 18:21
        .....126p,tak naprawde to byl jedyny samochod, z ktorego sie bardzo cieszylem,
        pierwszy moj wlasny,pozniejsze to juz co innego,raczej potrzeba I mozliwosci,
    • rysiekk111 najtypowszy przykład motopatologji prl 18.04.14, 20:24
      O tym że podstawowem obowiązkiem władzy , zwłaszcza nazywającej się ludową, było dostarczenie ludu urządzenia do zaspokojenia podstawowej potrzeby przemieszczania, no więc o tem nauczałem wszak wielekroć.
      Kredens jest najtypowszem przykładem czynienia wspak : kanciak, , pełen drobnomieszczańskich gadżetów,
      Paramentry napedu kilkukroć przekraczajace to co jest niezbędne do przemieszczania
      jednem słowem - typowy, kosztowny w produkcji i eksploatancji wytfur ówczesnej drobnomieszczańskiej , zepsutej i marnotrawczej motoryzancji zgniłego zachodu, na który partyjni kacykowie oficjalnie pluli (skądinąd słusznie ).
      pytanie : dlaczego tak uczynili i dlaczego lud ochoczo na takie zakupy przystawał ( mimo że nie mógł marzyć o jego posiąściu ) ?
      odpowiadam: spowodu skazy psychicznej typowej dla maluczkich ( intelektem ) : czyli przemożnej chęci "dogonienia" bogatych i zepsutych przejawiającej się w tym by najpierw mieć luksusy co mają te bogatsze (a raczej ich 2go rzędne imitancje ):
      "a co mieli innego robić ? " gdy mnię ktoś tak spyta, odpowiadam: choćby podpatrzeć towarzyszy z NRD, którzy "plastikowym" trabantem o wiele skuteczniej zaspokoili ludu potrzebę mania auta.
      nasi nawet technicznie umili coś w podobnem stylu zrobić: patrz : syrena laminat, ino że dla jaśniepana z prl-u było "niegodnem takim czymś jeździć" z powodu wyżej opisanej skazy psychiczniej, która mu się zalęgłą tak skutecznie że do dziś.
      skutki też obserwujemy : niby pełno "genialnych" koństruktorów i nawet "prężnych firm" ino że aktywność w temacie aut skupia się stylistycznych , albo pseudosportowych zabawkach a taniego ( w ekploatancji i zakupie ) urządzenia do przemieszczania nie widać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka