Dodaj do ulubionych

Jazda w korku - obserwacje

IP: 195.136.25.* 16.07.01, 10:37
Jechałem wczoraj w potężnym korku o długości 30 km z Brennej (Beskid Śląski) aż
za Skoczów (trasa nr 81 do Katowic). Trasa o dwóch pasach w jednym kierunku
kompletnie zapchana, żółwie tempo, rowerzyści nas wyprzedzali. Oto co
naliczyłem:
3 nowe fiaty punto stały na poboczu z dźwigniętą maską w obłokach pary,
5 fiatów 126p na poboczu z nerwowo uwijającymi się kierowcami i pasażerami,
2 fiaty CC
1 fiat uno
1 renault 19
1 stłuczka (młoda panienka z CC robiła makijaż i wjechała w malucha)
Nie piszę tego z jakieś złośliwości do fiatów ale fakty mówią same za siebie.
Taka obserwacja to lepsze od raportów DEKRY...
Obserwuj wątek
    • Gość: remek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 192.168.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 10:45
      Ja bym skierował tą dyskusją na tych chamów którzy nie jadą w korku tak jak
      trzeba tylko pasem awaryjnym wyprzedzają by sie na końcu wepchać . Zabiłbym
      takiego! Jedyny sposób : jechać po pasie awaryjnym i blokować. Ale tu trzeba
      współpracy przynajmniej 3 kierowców. Niestety niektórzy chyba nie wiedzą o co
      chodzi i kiedy blokuję wyprzedzają mnie . Idioci!
      • Gość: Sven Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.191.129.* 16.07.01, 13:07
        Kultura jazdy w korku pozostawia wiele do zyczenia. Przewaza chamstwo i agresja. Jednak najciekawsze
        jest to, ze Ci sami ludzie, ktorzy tworza to cale bydlo, wyjezdzajac za granice nagle jada poprawnie,
        wrecz nienagannie. Wyprzedza lewym pasem zaraz wracajac na prawy (oczywiscie migacze) pasa
        awaryjnego nie tykajac.
        • Gość: mabr Jazda w korku - uczenie innych na siłę IP: *.swipnet.se 16.07.01, 14:51
          Gość portalu: Sven napisał(a):

          > Kultura jazdy w korku pozostawia wiele do zyczenia.
          [...]
          > Jednak najciekawsze jest to, ze Ci sami ludzie, ktorzy tworza to
          > cale bydlo, wyjezdzajac za granice > nagle jada poprawnie,

          Bo wiedzą, że na Zachodzie to zastawianie pasa awaryjnego,
          wyprzedzanie z prawej, zjazd na lewą i hamowanie, niewpuszczanie
          w korku itp, itd, czyli ogólnie mówiąc typowo polskie głupawe
          UCZENIE INNYCH NA SIŁĘ- uważane jest za chamstwo...
        • Gość: Pitz Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 157.25.125.* 16.07.01, 18:00
          Gość portalu: Sven napisał(a):

          > Kultura jazdy w korku pozostawia wiele do zyczenia. Przewaza chamstwo i agresja
          > . Jednak najciekawsze
          > jest to, ze Ci sami ludzie, ktorzy tworza to cale bydlo, wyjezdzajac za granice
          > nagle jada poprawnie,
          > wrecz nienagannie. Wyprzedza lewym pasem zaraz wracajac na prawy (oczywiscie mi
          > gacze) pasa
          > awaryjnego nie tykajac.

          Bo jak tam zacznie wyprzedac awaryjnym pasem i spotka niebieskiego, to niebieski
          bardzo sie ucieszy (ja, ja, 100 DM, gut, gut). To samo moze go spotkac jak sie
          przylepi do lewego pasa, to albo go ktos rozjedzie BMW-ucha goniac 250 km/h, albo
          tez spotka niebieskich, ktorzy mu wytlumacza, ze w danym kraju obowiazuje ruch
          prawostronny (chyba ze bedzie inaczej).
          • Gość: kot Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 17.07.01, 09:28
            Ludzie, nikogo nie uczę ale co mam zrobić jak jakiś romantyk zasuwa po lewym
            pasie 60km/h i nie reaguje na mnie w lusterku, ani na grzeczny kierunkowskaz?
            Inna sprawa, że dziury i koleiny na prawym pasie nie zachęcają do jazdy w
            Polsce...
            • Gość: Tweed Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.grey.com.pl 17.07.01, 09:31
              Gość portalu: kot napisał(a):

              > Ludzie, nikogo nie uczę ale co mam zrobić jak jakiś romantyk zasuwa po lewym
              > pasie 60km/h i nie reaguje na mnie w lusterku, ani na grzeczny kierunkowskaz?
              > Inna sprawa, że dziury i koleiny na prawym pasie nie zachęcają do jazdy w
              > Polsce...

              Piszesz o drodze w miescie, czy poza miastem?
              • mgawlik Re: Jazda w korku - obserwacje 17.07.01, 09:37
                KOlega który nie chce jeździć za romantykiem jest z wawy. Oni tam jeżdżą tylko
                od 100 do 560 km/h bo wszyscy są prezesami koncernów i ich prawo nie dotyczy.
                • Gość: Grzesiek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.iie.org.mx 17.07.01, 09:49
                  Kolega z Gliwic wyraźnie nie lubi Warszawy do tego stopnia, że jego wypowiedź
                  sugeruje, że jest za tym aby jeździć lewym pasem przepisowe 50 km/h.
                  Podziwu godne.
                  • Gość: Niknejm Pewnie na autostradach też :-) (n/t) IP: *.pg.com 17.07.01, 10:34
                    Gość portalu: Grzesiek napisał(a):

                    > Kolega z Gliwic wyraźnie nie lubi Warszawy do tego stopnia, że jego wypowiedź
                    > sugeruje, że jest za tym aby jeździć lewym pasem przepisowe 50 km/h.
                    > Podziwu godne.

                • Gość: kot Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 17.07.01, 12:04
                  Nie jestem z Wawy i miałem na myśli drogi poza miastami ale i tak uważam, że
                  ruch w Polsce jest prawostronny. Czy do mnie należy uczyć kogoś aby nie
                  przekraczał prędkości, a już na pewno przez blokowanie drogi? Co innego, że
                  ograniczenie do 50km/h na terenie zabudowanym uważam za bzdurne.
                • Gość: ma Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 17.07.01, 12:23
                  mgawlik napisał(a):

                  > KOlega który nie chce jeździć za romantykiem jest z wawy. Oni tam jeżdżą tylko
                  > od 100 do 560 km/h bo wszyscy są prezesami koncernów i ich prawo nie dotyczy.

                  Kompleks wobec Warszawy w fazie rozkwitu. Na tym forum mozna znalezc przypadki w
                  roznych fazach rozwoju tej choroby...ten jest szczegolnie ciezki i jest czesciowo
                  wywolany pochodzeniem piszacego...Na Slasku ten zespol chorobowy przyjal rozmiary
                  epidemii.
                  • Gość: Grzesiek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.iie.org.mx 17.07.01, 12:24
                    ..żeby były ku temu jeszcze powody to rozumiem ..
                  • Gość: nie śląs Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 17.07.01, 12:25
                    Sam widziałem jak taki wawski prezes przekraczał na Marszałkowskiej 560km/h.
                    • Gość: Grzesiek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.iie.org.mx 17.07.01, 12:47
                      Popatrz na te wszystkie mordy w Sejmie, rządzie ,Senacie i innych firmach.
                      Każdy kojarzy ich z Warszawą a większość z nich została wyrwana (buraki)do
                      wielkiego miasta. Twój prezes jadący 560 km/h też pochodzi z Pierdziszewa.
                      Weź to pod uwagę.
                      Sam obracam się wśród "warszawiaków" z Kobyłki, Ełku, Swidnicy (bez obrazy
                      proszę), którzy dziwnie zapomnieli skąd pochodzą i wytykają innym "wsiowe"
                      pochodzenie.Znamienne.
                      • Gość: nie śląs Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 17.07.01, 13:29
                        Jesteś rdzenny. W porządku. Ale sam i uczciwie powiedz - czym takim znamiennym
                        różni się prezes wawiak od prezesa kobyłkarza?
                        • Gość: Grzesiek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.iie.org.mx 17.07.01, 13:44
                          odpowiedź jest prosta i uczciwie odpowiadam: nie wiem.
                          Człowiek jest tylko człowiekiem i w Pierdziszewie możesz spotkać wielkich
                          ludzi, spotykając w Warszawie, Paryżu czy Nowym Jorku mendy, świnie i inne
                          barachło.
                          Warszawa skończyła się w sierpniu i wrześniu 1944.
                          Nie jestem rdzenny,bo mieszkam pod Warszawą a moja matka nie pochodzi z
                          Warszawy.
                          Mój poprzedni post miał na celu zwrócenie uwagi koledze z Gliwic na jego
                          zaślepienie, powodujące nieracjonalne wypowiedzi na forum

                          Pozdrawiam

                        • Gość: Sven Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.191.129.* 17.07.01, 13:45
                          Panowie mistrzowie dygresji. Jest takie przyslowie "Gdyby nie wies to bys nie mial co jesc". A buras
                          znajdzie sie w kazdym miescie, wiec mowmy tu jednak o samochodach. Bardzo prosze.
                          • Gość: nie śląs Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 17.07.01, 13:51
                            Zgadzam się bez reszty.
                            • Gość: mgawlik Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 192.168.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.07.01, 14:35
                              Napisałem to tylko po to żeby wzbudzić jakieś poruszenie w sieci . żartowałem
                              panowie. Zawsze się wtedy robi ruch i jest co czytać. Swoją drogą popatrzcie
                              jakie silne są te regionalizmy. Nawet na drodze.. Nie jestem zatwardziałym
                              hanysem. Wybaczcie drodzy Warszawiacy!!!
                              • Gość: nie śląs Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 17.07.01, 14:44
                                Ja też.
                              • Gość: MIK Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 217.153.88.* 17.07.01, 14:45
                                Mieszkam i jezdze (od 10 lat) glownie w Warszawie. Ostatnio jezdzilem na Slasku
                                ( Rybnik i okolice).Pelna kultura. Nikt sie nie wciska na zwezeniu, czekaja na
                                swoja kolej. Jedyny raz wcial sie koles z Zamoscia. Jednym slowem OK, i lepiej
                                niz u nas, choc sa wyjatki jak wszedzie
                  • Gość: Sven Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.191.129.* 18.07.01, 10:36
                    Jasne jest, ze w duzych aglomeracjach przy kiepskich drogach i organizacji jest bardzo duze natezenie
                    ruchu. Wymaga to od uczestnikow refleksu, polotu i wyobrazni. Zeby cokolwiek zalatwic trzeba po
                    prostu "mieszac" i napierac do przodu, a jazda na tzw "dzialkowca" utrudnia zycie innym. Ktokolwiek
                    byl we Wloszech lub Francji wie, ze kazdy, kto zaspi na swiatlach czy muli lewym pasem oberwie
                    dlugimi, sygnalem i obelgami bez dluzszego czekania. Dlatego nie mam pretensji do ludzi ze tak jezdza,
                    co nie znaczy ze popieram wariatow.
                    Pozdr.
                    • Gość: Dominik Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.mandarynki.waw.pl 18.07.01, 11:49
                      Gość portalu: Sven napisał(a):

                      > Jasne jest, ze w duzych aglomeracjach przy kiepskich drogach i organizacji jest
                      > bardzo duze natezenie
                      > ruchu. Wymaga to od uczestnikow refleksu, polotu i wyobrazni. Zeby cokolwiek za
                      > latwic trzeba po
                      > prostu "mieszac" i napierac do przodu, a jazda na tzw "dzialkowca" utrudnia zyc
                      > ie innym. Ktokolwiek
                      > byl we Wloszech lub Francji wie, ze kazdy, kto zaspi na swiatlach czy muli lewy
                      > m pasem oberwie
                      > dlugimi, sygnalem i obelgami bez dluzszego czekania. Dlatego nie mam pretensji
                      > do ludzi ze tak jezdza,
                      > co nie znaczy ze popieram wariatow.
                      > Pozdr.

                      Dokladnie, ja np. jeżdzę wciskając się. Ale nie wykorzystując pasy awaryjne, czy
                      coś takiego. Po prostu kierowcy w Warszawie (głównie tu jeżdzę), nie wykorzystują
                      całkowitej przestrzeni jaką dają im pasy, które później się kończą. Z czego to
                      wynika? Głównie z tego, że trudno jest się potem włączyć do ruchu przy końcu
                      takiego pasa, bo inni kierowcy patrzą na ciebie wilkiem - ooooooo wciska się. A
                      efekt jest taki, że gdyby wszyscy korzystali z takich pasów to korki nie
                      zajmowałyby tyle miejsca czasami potrzebnego (np. tworzyłyby się tylko na
                      zjazdach z dróg szybkiego ruchu, a nie na nich samych). NIe wspomnę już o tym, że
                      połowa ludzi nie ma pojęcia o zasadzie zamka błyskawicznego. Dlatego ja wciskam
                      się i zawsze wpuszczam wciskających się.
                      • Gość: rico Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 195.136.25.* 18.07.01, 11:57
                        Gość portalu: Dominik napisał(a):

                        >NIe wspomnę już o tym,
                        > że
                        > połowa ludzi nie ma pojęcia o zasadzie zamka błyskawicznego. Dlatego ja wciskam
                        > się i zawsze wpuszczam wciskających się.

                        No właśnie, ja też nie znam tej metody. Może kilka słów wyjaśnień o co w tym
                        chodzi?

                        • Gość: Piotr Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.deu.dupont.com 18.07.01, 12:15
                          Gość portalu: rico napisał(a):
                          > No właśnie, ja też nie znam tej metody. Może kilka słów wyjaśnień o co w tym
                          > chodzi?

                          Dominik, Ty wyjasniasz "zapinanie". Ja juz sie naklepalem o "rozpinaniu"... ;-)


                      • Gość: Piotr Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.deu.dupont.com 18.07.01, 12:13
                        Gość portalu: Dominik napisał(a):

                        > Po prostu kierowcy w Warszawie (głównie tu jeżdzę), nie wykorzystują
                        > całkowitej przestrzeni jaką dają im pasy, które później się kończą.

                        Fakt, ale z drugiej strony jest masa cwaniaczkow, ktorzy np.jada na wprost z pasa
                        przeznaczonego do skretu w prawo, albo w ten sposob omijaja stojacych na
                        czerwonym i laduja sie przed pasy pod sygnalizator - czy to jest fair wobec
                        innych? Za ktoryms razem czekajacy kierowcy sa tak sfrustrowani ze za chinskiego
                        boga nie wpuszcza nikogo przed siebie...

                        Inna metoda - "na bidulke", czyli: mieszkam w Wawie od paru lat, tu pracuje, a
                        pochodze np. spod Tarnowa (bez urazy) i mam samochod na "egzotycznych" blachach.
                        Czesc ludzi uwaza, ze to upowaznia ich do wlasnie takich chamskich zachowan, bo
                        reszta, widzac nr rej. pomysli "Och ty glupiutki, pewnie jestes tu pierwszy raz,
                        nie wiedziales, ze to pas tylko do skretu?" i z litosci go wpusci. Na takich
                        trzeba uwazac...
                        Tylko jak odroznic "cwaniaczka" od prawdziwej "bidulki"?

                        > Nie wspomnę już o tym, że połowa ludzi nie ma pojęcia o zasadzie zamka
                        błyskawicznego.

                        Bardzo fajna metoda i CZASAMI juz u nas dziala. To mile.

                        A slyszeliscie o "rozpinaniu zamka blyskawicznego"? Otoz np. Niemcy stojac w
                        korku (dajmy na to na autostradzie) zawsze zostawiaja przed soba 3-4 metry
                        wolnego miejsca. Wiadomo, ze korek nie bierze sie z niczego - cos sie musialo
                        stac i mozna przypuszczac, ze za chwile w lusterkach zobaczymy karetke lub inna
                        straz drogowa. Ludzie stojacy na pasie, na ktorym jest karetka zjezdzaja na boki
                        wlasnie w te przerwy - jeden w lewo, drugi w prawo - i nasz ambulans jedzie w
                        miare rowno do przodu...

                        W Wa-wie to nie zadziala bo i tak brakuje miejsca, ale na dwupasmowce za miastem -
                        kto wie?

                        Pzdr
                        • Gość: PiL Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 18.07.01, 12:27
                          Rozpinanie zamka przeciętny Europejczyk uprawia głównie z myślą o zaplątanych
                          tam Polakach, którzy zachowojują się i tam jak łomy. Obowiązującą zasadą jest:
                          jezdnia dwupasmowa – wolny pas awaryjny i miejsce między prawym i lewym pasem
                          ruchu. To wlasnie dla karetek, policji i ratowników. Przy jezdni trzypasmowej –
                          wolny pas awaryjny i miejsce między środkowym i lewym pasem ruchu. Pamiętajcie
                          o tym , obieżyświaty!.
                          • Gość: PiL Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 18.07.01, 12:43
                            I jeszcze jedno: pamiętam, że pierwszy widziany przeze mnie za granicą wypadek
                            to dzwon Polaka z Polakiem, na wjeździe na autostradę. Memento!
                            • Gość: kot Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 19.07.01, 07:29
                              Przecież jak w Polsce zostawimy trochę miejsca to wiadomo, że za chwilę się tam
                              wciśnie jakiś cwaniaczek! Byle 10 metrów był wcześniej. A propos W-wy...
                              Rzeczywiście cwaniactwo ocierające się o chamstwo tam jest na porządku dziennym
                              ale muszę przyznać, że ja jako rzeczywista "bidulka na obcych numerach"
                              doświadczyłem wielu uprzejmości w W-wie. Nie jest tak źle. Ale zauważyłem jedną
                              rzecz: Żuczek zamierza za 4 km skręcić w lewo to zapycha lewym pasem. Czy może
                              mu się zdarzyło, że nie chciano go kiedyś przepuścić...?
                          • Gość: Piotr Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.deu.dupont.com 19.07.01, 12:48
                            ...a o tym to dobrze wiedziec. Thx!!!
                        • Gość: Sven Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.191.129.* 19.07.01, 10:01
                          Gość portalu: Piotr napisał(a):
                          > Fakt, ale z drugiej strony jest masa cwaniaczkow, ktorzy np.jada na wprost z pa
                          > sa
                          > przeznaczonego do skretu w prawo, albo w ten sposob omijaja stojacych na
                          > czerwonym i laduja sie przed pasy pod sygnalizator

                          Jest na to sposob. Gosc, ktory wjezdza pod sygnalizator i staje przed Toba nie widzi swiatel, wiec patrzy na
                          Ciebie. Wtedy Ty ruszasz na moment symulujac zmiane swiatel. Gosc tez rusza i pakuje sie w srodek bagna.
                          Jezeli do tego za skrzyzowaniem stoi czynny radiowoz to gosc ma nauczke na przyszlosc.
                          Pozdr.
                          Sven
    • Gość: remek Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 192.168.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 19.07.01, 08:37
      Nie wiem gdzie w Polsce przyjąłby się zwyczaj zostawiania 10 metrów przed
      samochodem. Już widzę tych cwaniaczków w 15 letnich BMW robiących slalom, by
      zadowolić swe wybujałe ego oraz akwizytorów na kółkach nadrabiających stracone
      na światłach sekundy.
      • Gość: Sven Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.191.129.* 19.07.01, 09:20
        A propos 15 letnich BMW. Jakis czas temu jechalem w korku weekendowym i zauwazylem w lusterku
        skaczaca stara BMke. Czarne szyby, alusy z odzysku i pasta na swiatlach. Usiadl mi na plecach i mrugal,
        po czym wyskoczyl do przodu wymuszajac miejsce na jadacych z przeciwka. Zdazyl nawet zmierzyc
        mnie oslim wzrokiem. Auto wylo jak zarzynane. Po ok. 5 km widzialem jak gosc stoi na poboczu i gasi
        swoja kurtka (!) silnik i proszacym wzrokiem liczy na czyjas gasnice.
        Pozdr.
        • Gość: PiL Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 19.07.01, 09:33
          Fajne migawki. Szkoda, że tak krótko cieszą oczy. Mnie ucieszyło, kiedy
          dokładnie taki sam skoczek za chwilę płaszczył się na poboczu przed panem w
          białej czapeczce. Pan w b. cz. chyba stanął na wysokości swego zadania.
          • Gość: ma Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 19.07.01, 10:05
            Gość portalu: PiL napisał(a):

            > Fajne migawki. Szkoda, że tak krótko cieszą oczy. Mnie ucieszyło, kiedy
            > dokładnie taki sam skoczek za chwilę płaszczył się na poboczu przed panem w
            > białej czapeczce. Pan w b. cz. chyba stanął na wysokości swego zadania.

            Tak, tzn. wzial lapowke.

            • Gość: PiL Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 212.244.170.* 19.07.01, 10:37
              Było też tak, że inny, już niepłaszczący się, delikwent na propozycję pana w
              b.cz. co do wysokości mandatu za coś tam zareplikował : TAKI PIENIĄDZ TO JA W
              GODZINĘ ODROBIĘ, NIE ŻAŁUJ PAN SOBIE. No, tu juz chyba nic nie pomoże.
              • Gość: ma Re: Jazda w korku - obserwacje IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 19.07.01, 10:50
                Pomoga punkty karne.
                • Gość: Pitz Re: Jazda w korku - obserwacje IP: 157.25.125.* 19.07.01, 11:24
                  Gość portalu: ma napisał(a):

                  > Pomoga punkty karne.

                  Nie bedzie punkcikow, bo nie bedzie rachuneczku...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka