Kocham PZU

IP: 217.153.88.* 13.07.01, 11:52
No i stało się. Jakis gostek w Polonezie zapomniał ustąpić mi pieszenstwa i
uderzył w mój tylny zderzak. (na szczęscie nic się nie stało, ale było bardzo
groźnie - zadecydowały setne częsci sekundy.) Efekt jest taki ,że PZU wyceniło
moją szkodę na 700 PLN !!!!! (pęknięty zderzak, starty lakier na błotniku).
Czy oni myslą ,że będę naprawiał samochód u kowala ??? Dodam ,że samochód ma 2
lata, 2 litry i full opcję. ASO wyceniła naprawę na 3500 PLN (wymiana i
lakierowanie zderzaka i lakierowanie błotnika). Jakie są wasze doswiadczenia w
tej kwestii ?. Jeżeli nie będą chcieli zapłacić za wymianę zderzaka to
pozostaje mi tylko długoletni proces ??? (nie zamierzam odpuscić- nawet nie
chodzi o forsę, ale o zasadę !)

Pozdrowienia
    • Gość: PiL Re: Kocham PZU IP: 212.244.170.* 13.07.01, 11:59
      To powszechne. PZU uprawia politykę podchodów. Bo a nuż trafi na mało
      rozgarniętego? Myślę, że na początek zażądaj wyceny przez rzeczoznawcę. W
      żadnym wypadku nie podpisuj jakichkolwiek papierów gdzie byłoby
      napisane "wyrażam zgodę" lub coś około tego. Powodzenia.
      • Gość: rico Re: Kocham PZU IP: 195.136.25.* 13.07.01, 12:11
        Radzę dobrze - oddaj samochód do naprawy do ASO i przedstaw fakturę i kosztorys
        naprawy ubezpieczycielowi. Żadnych pieniędzy od PZU nie bierz, bo to pułapka.
        PZU musi uwzględnić oryginalną fakturę od autoryzowanej stacji obsługi. Dodam
        jeszcze, że ja niedawno też miałem podobny przypadek tylko, że w nowiuteńkim
        samochodzie. Lekko zadrapany zderzak i mała dziura w tylnym błotniku naprawiona
        w ASO kosztowała mnie 4800 zł! Na szczęście kasę w całości odzyskałem od
        ubezpieczyciela po przedstawieniu w/w dokumentów. Powodzenia!
    • Gość: Pitz Re: Kocham PZU IP: 157.25.125.* 13.07.01, 13:55
      Sprawa jak kazda - PZU maca, czy trafilo na frajera. Zaklad, w ktorym chcesz
      naprawiac auto niech wystawi Ci kosztorys, z ktorym idziesz do ubezpieczyciela
      (czyli PZU) i oni MUSZA sie do niego ustosunkowac. Jak nie beda chcieli to ich
      tez trzeba troche postraszyc. Co prawda, wg prawa, to na twoje zadanie musza
      przedstawic Ci swoj kosztorys, na podstawie ktorego wyliczyli te 700 zl, ale
      tego pewnie nie zrobia. W razie czego najpierw idzies do kierownika (jak sie
      beda stawiac), a jak nie, to trzeba ich postraszyc sadem (mowie postraszyc, bo
      jakbys musial isc do sadu, to zacznie sie epopeja dluzsza niz ruski rok). Itd,
      itp. Tak w ogole, to dobry zaklad naprawczy powinien Ci poradzic jakie
      przedsiewziac kroki, bo oni maja z tym doswiadczenie, ja tylko powtarzam co
      slyszalem.
      Zarowno PZU jak i ASO powinni liczyc kostorysy tym samym programem (Audatex),
      ale jak widac inaczej im wychodzi. Z tego co slyszalem, to oni czesto
      zapominaja, ze np. zeby cos naprawic, to cos trzeba zdjac itp. Stad te roznice.
      • Gość: Niknejm Re: Kocham PZU IP: *.pg.com 13.07.01, 14:56
        Już o tym pisałem parę razy na forum (głównie w kontekście samochodów
        powypadkowych i ich stanu technicznego).

        Rico i Pitz powiedzieli już niemal wszystko. Dodam tylko, że PZU i podobni
        używają "swoich tabel" obliczeniowych. No i wychodzą im kwoty (w najlepszym
        wypadku) około 50% rzeczywistych kosztów.

        Walcz o swoje!

        Pozdrawiam,
        Niknejm
    • Gość: pezetuuu Re: Kocham PZU IP: 217.153.88.* 13.07.01, 15:27
      Dziękuję za rady. Jeżdę samochodami już ze 14 lat i jak dotąd mnie ta
      przyjemnosć ominęła. Pewnie schodzę ze dwie pary butów po korytarzach PZU,
      widząc 'uprzejmosć' pracujących tam ludzi.

      Dzięki i Pozdrawiam
    • Gość: Jarek A ja kocham swoja dziewczyne! IP: 192.168.10.* / *.unregistered.formus.pl 13.07.01, 17:20
      Firmy ubezpieczeniowe robia ostatnio bokami i znalazly prosty sposob na
      oszczednosci. To proste: ile kosztuje remont u pana Kazia, ktory kupuje czesci
      z rozbitkow, a ile w ASO, ktory sprowadza je z zagranicy i placi clo, VAT,
      akcyze i Bog wie co jeszcze.
      Daja Ci dwie mozliwosci:
      1. MY UBEZPIECZYCIEL wyceniamy szkode, inkasujesz kaske i rob sobie co chcesz
      (albo idz na piwo, albo do pana Kazia) - czas trwania 1-2 m-ce,
      2. MY UBEZPIECZYCIEL wyceniamy szkode, wycenia ja rzeczoznawce (np. ASO),
      klotnie o rozbieznosci siegajace 60% podstawy, uzyskanie zgody ubezpieczyciela,
      aby mogl sie spytac szefostwa, czy rozwazy mozliwosc innej wyplaty niz wycena
      wlasna, dlugi proces decyzyjny, brak decyzji, oczekiwanie na decyzje, wakacje,
      brak decyzji, kolezanka na urlopie, brak decyzji itd. - czas trwania okolo 6-
      ciu m-cy.
      A, bym zapomnial, jak zglaszasz szkode to podpisujesz kwit, ze nie bedziesz
      naprawial auta, dopoki nie bedzie jakiejs decyzji "MY UBEZPIECZYCIELA".
      Pozdr
      Doswiadczony przez WARTA SA.
    • Gość: hocest zacznij od ......... IP: *.bbnplanet.com 13.07.01, 17:54
      dokładnego przestudiowania umowy, którą zawarłeś z ubezpieczycielem. Jeśli
      szkodę "pokrywasz" z OC sprawcy - odsyłam do stosownych Rozporzadzeń.
      Siłą rzeczy opinia robiona przez rzeczoznawcę PZMoT na zlecenie ubezpieczyciela
      ma żadną moc dowodową w ewentualnym sporze przed sądem. rzeczoznawca zwykle nie
      jest biegłym wpisanym na listę biegłych przy danym sądzie a poza tym sporządził
      opinię nie w oparciu o postanowienie sądu.taka opinia ma jedynie znaczenie dla
      samego ubezpieczyciela i postępowania w ramach tzw. likwidacji szkody.
      tak ja pisali moi poprzednicy PZU i w Twoim przypadku szuka po prostu jelenia.
      Poproś znajomego prawnika żeby zamienił z nimi parę słów telefonicznie (będzie
      wiedział jak mówić żeby pani Kazia pobiegła do kierownika) a gdy nadal będa
      jęczeć to wal do Sądu i nie zważaj na ich prośby o odleczenie momentu wypłaty.
      domagaj się należności za naprawę plus oczywista odsetki za uchybienie
      terminowi wypłaty odszkodowania. nie zapomnij wysmarować przed tym pisma pt
      "przedsądowe ostateczne wezwanie do zapłaty".
      trudno zresztą o jakiś uniwersalny sposób na tego typu sprawy bo są takie że
      telefon od adwokata wystarczy a są i takie gdzie idą na ostro
      • Gość: Happy Re: zacznij od ......... IP: 195.94.206.* 13.07.01, 19:14
        czytam i czytam, resztki wlosow jeza sie na makowce... czy zdajecie sobie
        sprawe, ze zyjemy w kraju pelnym sfaniakuf i sfaniaczkuf (czytac jak
        napisane) ktorzy tylko licza, ze damy sie wydyma..... - inaczej tego nie da
        sie nazwac, bo o placeniu skladki - kwit przesylaja czybciej niz ty zerkniesz
        w AC lub OC...kiedy nastepny termin

        Kiedys pani mi sie wbila w bok maluszka - jej wina - ewidentnie.
        Bylo oswiadczenie ktore potem zmienila (byla szybsza u swojego
        ubezpieczyciela), ze niby ja ja widzialem i inne glodne kawalki, ze moglem
        zapobiec itd... final taki 2 miechy czekalem na kase gdyby nie moj telefon
        to nigdy by do mnie nie zadzwonili
        moje straty to:
        - drzwi prawe do wymiany
        - tylny blotik do wymiany
        - porwana (!) felga tylna prawa wraz z opona
        - guz na makowce
        -moja luba w "lekkim szoku"
        bac co bodz zrobilem 2 pelne piruety na asfalcie

        podczas mojej wizyty pani urzedniczka stwierdzila, ze to ja specjalnie
        uderzylem w ta pania zeby sobie samochod wyremontowac, nic niby
        nadzwyczajnego ale ta babeczka powozila BMW 525i czy 700-cos wazace
        prawie 1.5 t i to jeszcze pozyczone a ja maluszkiem i uderzyla mnie w moj
        bok a nie odwrotnie.
        Jej smetne tlumaczenia skonczyly sie na tym, ze powolaja swego
        bieglego od stluczek... do oczywistej sprawy ja mialem pierwszenstwo...
        rece opadaja... kase wyplacili ale ich podejscie do "gamonia kamikaze z
        maluszka" zostanie.

        Swoja droga, gdy by trafili na kogos "mniej obrazonego na swiat - to ja" to
        by jeszcze przeprosil ich za to, ze ta pani wymusila pierwszenstwo na
        nim...
        pozdro.
    • Gość: j@s Re: Kocham PZU IP: 192.168.1.* / 192.168.1.* / 192.168.0.* / *.atel.com.pl 14.07.01, 11:09
      Ja też
    • Gość: X Re: Kocham PZU IP: *.vancouver36.dialup.canada.psi.net 14.07.01, 16:35
      Drodzy kierowcy. To o czym piszecie, a wiec koszty naprawy samochodu po wypadku to koszty
      bezposrednie. Jezeli sprawa wyplacenia odszkodowania zaczyna sie przedluzac, to wlasciciel
      uszkodzonego samochodu narazony jest na koszty posrednie takie jak np:
      1. Strata czasu (moze byc obliczona na podstawie stawek godzinowych)
      2. Strata zarobku ( kiedy jest akwizytorem itp)
      3. Straty zwiazane z wynajeciem samochodu lub korzystania z taksowek (dlaczego nie mozecie
      wynajac samochodu na czas negocjacji z Ubezpieczeniem.
      4. Straty zwiazane z niewykorzystaniem urlopu
      5. koszt wizyty u prawnika
      6. Ewentualne koszty sadowe
      Jak kiedys ubezpieczenie probowalo przeciagac sprawe w sposob podobny do opisanej, to wyslalem
      im list z zapytaniem, czy zycza sobie rozmawiac w sadzie, ale wowczas kwota bedzie podwyzszona o
      te wlasnie koszty posrednie, a jak im wyliczylem, bylo to ok. piec razy wiecej niz naprawa.
      Jezeli takie rzeczy nie przeszlyby w Polsce, to znaczy, ze jest tu problem nie tyle z ubezpieczeniem, co
      prawodawstwem. W tym przypadku nie winil bym ubezpieczenia, ktore chroni wlasnych interesow, ale
      system prawny. Pozostalosci dawnego systemu.
      Przepraszam za "dziwne" podejscie do sprawy, ale zastanowcie sie nad tym.
      Zycze wszystkim jazdy bez wypadkow
      • Gość: Pitz Re: Kocham PZU IP: 195.116.250.* 16.07.01, 10:13
        Gość portalu: X napisał(a):

        > Jezeli takie rzeczy nie przeszlyby w Polsce, to znaczy, ze jest tu problem nie
        > tyle z ubezpieczeniem, co
        > prawodawstwem. W tym przypadku nie winil bym ubezpieczenia, ktore chroni wlasny
        > ch interesow, ale
        > system prawny. Pozostalosci dawnego systemu.

        System prawny?! Przeciez glowni ubezpieczyciele od jakiegos czasu dzialaja poza
        prawem i to z przyzwoleniem rzadu. Nowe systemy rozliczania szkod powoduja, ze do
        kasy panstwa nie wplywaja ogromne kwoty z podatku VAT. Po prostu wyplacaja kwote
        netto, a VAT ewentualnie jak przedstawisz rachunki, a sporo osob robi to u kowala
        na zasadzie jak bez rachuneczku, to 22% taniej. Poza tym na kradzione czesci nie
        koniecznie dostanies rachunek od firmy "Zenek i Zbyszek - kradniemy na
        zamowienie". Ostatnio bylo podobno spotkanie w cechu rzemieslniczym na ktorym
        mieli byc przedstawicielstwa rzadu i towarzystw ubezpieczeniowych. Ci pierwsi w
        ogole, mimo zapewnien, nie pojawili sie na spotkaniu, a drudzy przyslali jakichs
        dwoch dupkow z administracji. I niestety nic sie nie zmieni, dopoki wladza bedzie
        miala udzialy w takich firmach. Oczywiscie nie mowie o udzialach rzadu, tylko
        poszczegolnych panow. To co ze panstwo traci. Przeciez nie po to ich
        wybieralismy, zeby panstwo i my mieli sie lepiej, tylko zeby jeden z drugim mogli
        napchac sobie kieszenie. Poczekamy do wyborow i inni dorwa sie do zloba i beda
        nas okradac. Ale to temat na inna dyskusje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja