wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję

11.12.10, 15:49
Potrzebuję wierszyk dla mojego 5 letniego synka na ślub jego mamy chrzestnej. CHciałabym zrobić jej niespodziankę, synek powiedziałby wierszyk w kościele w trakcie mszy. Szukałam,a le nic nie znalałam takiego dziecięcego. Może Wy emamy coś znacie, albo posiadacie dar rymowania.....
pozdrawiam
    • nutka07 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:00
      A syn tez chce zrobic niespodzianke?
    • landora Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:03
      A jesteś pewna, że mama chrzestna się ucieszy z takiej niespodzianki?
      • kali_pso Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:23

        A czemu miałaby się nie ucieszyć?

        Problem raczej w dziecku- czy się nie speszy( bo co innego deklamacja przez wniebowziętą mamusią w domu a co innego na duzym forum), czy ma na to ochotę...no i dobór repertuaru- toż nie powie "wlazł kotek na płotek" a poważniejszy może nie pasowac do małego dziecka...

        Rozpatrując za i przeciw, ja bym zrezygnowała jednak z wystepu w kościele i jesli bardzo chcesz- to do Autorki- to niech mały powie ten wierszyk na mniej oficjalnej części tej uroczystości.
        • landora Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 13.12.10, 20:03
          Bo nie każdy chce słuchać popisów dziecka na swoim ślubie. Ja bym sie nie ucieszyła.
    • deszcz.ryb Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:23
      Pomysł nietrafiony. Większość młodych planuje swój ślub i wesele bardzo dokładnie; niemal co do minuty [wejdź na forum ślub i wesele, pośmiejesz się z tego, ale oni to rzeczywiście traktują bardzo poważnie]. Występ twojego syna może [chociaż nie musi] rozwalić im cały ten system. Takie rzeczy trzeba skonsultować z zainteresowanymi. A syn wierszyk może powiedzieć kiedy indziej, np. przy okazji rodzinnej kolacji.

      Już nie wspominam o tym, że taki występ może im się po prostu nie spodobać - ja bym stanowczo nie chciała takiej "niespodzianki". wink
      • kali_pso Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:26

        Na szczęście oprócz SIWych sa jeszcze normalni ludzie na tym świecie, w których jedna minuta niezgrana z harmonogramem i ruchem planet, nie wzbudzi histeriiwink

        Ja bym się ucieszyła z takiej "niespodzianki"
        • konkubina_konduktora Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:35
          kali_pso napisała:
          > Ja bym się ucieszyła z takiej "niespodzianki"

          A ja nie. Wierszyki to można sobie na akademii w przedszkolu deklamować.

        • tomelanka Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 16:43
          dokladnie
          jesli synek sie speszy albo cos to zawsze moze w kocu nie wystapic
          sa rone dziwne panny mlode, ale zakladam, ze ta pani lepiej zna matke chrezstna swojego synka niz obce osoby z forum, jej decyzja

          troche rymy czestochowskie,ale moze cos podpasuje, [pamietaj by nie byl za dlugi, zeby dziecko zapamietalo wink

          W dniu Waszego Ślubu,
          Samych radosnych zdarzeń.
          Niech będzie on początkiem,
          Spełnienia Waszych marzeń



          Wszystko co piękne na tym świecie,
          Wszystko co tylko szczęście wróży,
          Niech się Wam razem w jedno splecie,
          I będzie słońcem w życia podróży.
          • ledzeppelin3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 19:37
            Po co wysilać się na głupie rymy typu "Antek Bela z Magdą Popiel skaczą dziś w małzeńską topiel", skoro sa klasycy??
            Tylko musisz gó...arza ćwiczyć już coś miesiąc przed, żeby tekstu nie zapomniał, bo będzie obciach przed ciocią Lutą, dzidkami i księdzem.
            Proszę, oto coś jak w sam raz:


            Artur Rimbaud, Siostry Miłosierdzia
            Z błyszczącymi oczyma, z zagorzałym licem,
            Z ciałem pięknym, co nagie winno iść przez ziemię
            I które by uwielbił, w Persji, pod księżycem,
            Nieznany geniusz w złotym na czole diademie;
            Głodny wdzięków dziewiczych, gwałtowny w żądz mocy,
            Dumny z uporu swego w szaleństwie zmysłowym,
            Jako młody ocean, łkanie letnich nocy,
            Miotający się żądnie w łożu diamentowym;

            On, któremu się serce wzdryga zagniewane,
            Gdy sobie wstręt obmierzły świata przypomina,
            Kryjący w wnętrzu wieczną i głęboką ranę
            — Swej Siostry Miłosierdza pożądać zaczyna.


            Tym to zrobisz wrażenie. Większe niż srające gołabki przed świątynią i małe śliczne kuzynki ze strony panny młodej, sypiące kwiatki przed Młodymi.
            • nangaparbat3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 16:12
              Piekne!
              Przypomina mi się, jak uczyłam sześcioletnią córkę tego:
              Zmarnowałem podeszwy w całodziennych spieszeniach,

              Teraz jestem słoneczny, siebiepewny i rad.

              Idę młody, genialny, trzymam ręce w kieszeniach,

              Stawiam kroki milowe, zamaszyste, jak świat.



              Nie zatrzymam się nigdzie na rozstajach, na wiorstach,

              Bo mnie niesie coś wiecznie, motorycznie i przed.

              Mijam strachy na wróble w eleganckich windhorstach,

              Wszystkim kłaniam się grzecznie i poprawiam im pled.



              W parkocieniu krokietni — jakiś meeting panieński.

              Dyskutują o sztuce, objawiając swój traf.

              One jeszcze nie wiedzą, że gdy nastał Jasieński,

              Bezpowrotnie umarli i Tetmajer i Staff.



              One jeszcze nie wiedzą, one jeszcze nie wierzą.

              Poezyjność, futuryzm — niewiadoma i X.

              Chodźmy biegać, panienki, niech się główki oświeżą —

              Będzie lepiej smakować poobiedni jour-fixe.



              Przeleciało gdzieś auto w białych kłębach benzyny,

              Zafurkotał na wietrze trzepocący się szal.

              Pojechała mi bajka poza góry doliny

              nic jakoś mi nie żal, a powinno być żal...



              Tak mi dobrze, tak mojo, aż rechoce się serce.

              Same nogi mnie niosą gdzieś — i po co mi, gdzie?

              Idę młody, genialny, niosę BUT W BUTONIERCE,

              Tym co za mną nie zdążą echopowiem: — Adieu! —

              Przytaczam w całości, bo to jeden z najpiekniejszych polskich wierszy , a w sumie mało znany.
              Radochę obie miałysmy setną, córka do dzisiaj pamieta.
        • nangaparbat3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 16:08
          Też bym sie ucieszyła - natomiast myśl o planowaniu uroczystości w najdrobniejszych szczegółach i co do minuty budzi we mnie grozę. w takiej sytuacji nie ma miejsca na prawdziwą radość - zostanie co najwyżej (wątpliwa) satysfakcja ze zrealizowanego planu.
          • deszcz.ryb Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 13.12.10, 13:17
            Ale to już nawet nie chodzi o to planowanie. Chodzi o to, że TY byś się ucieszyła, autorka wątku by się ucieszyła, ale reszta osób już nie - jak widać po tym wątku. Naprawdę, nie każdy chce mieć na mszy "wierszyk" [bo pewnie tego to nawet poezją nie będzie można nazwać; przewiduję rymy częstochowskie, "bzy", "sny", "łzy" i inną pseudoromantyczną masakrę] mówiony przez przejętego dzieciaka. Nie wszyscy uważają to za słodkie.

            Poza tym to jest dzień państwa młodych i uważam, że mają prawo zaplanować go sobie, jak chcą, bez takich "niespodzianek".
            • nowi-jka Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 13.12.10, 13:36
              ja bym si ebardzo ucieszyła i byłoby mi niezmiernie miło ze sie chciało mamie i dziecku
              i dostal by mały na pewno 1000 uscisków i koszyk cukierasów
            • nangaparbat3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 13.12.10, 19:23
              Cały smak życia jest w niespodziankach - tych miłych i tych pzrykrych też.
            • kali_pso Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 14.12.10, 09:25

              Doprawdy wysilam swoją wyobraźnie i nijak nie wychodzi co tak naprawdę nierzeczywiście pieknego może być w zaplanowanej co do minuty, zapietej po szyję Pana Młodego i zasznurowanej niczym gorset Panny Młodej, uroczystości. Sztampa, nuda i...miałkie, takie same jak u innych wspomnienia...doswiadczenie mi podpowiada, że właśnie takie wydarzenia, jak wystep młodego wierszoklety, pamięta się przez lata i one to nadaja kolorytu naszemu życiu...

              Ludzie, luzu trochę...
    • kawka74 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 19:47
      Jesteś pewna, że chcesz to zrobić?
      Bierzesz pod uwagę, że jedyną osobą zadowoloną z występu będziesz Ty?
      • krapheika Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 19:56
        W ktorym miejscu podczas mszy slubnej mialaby nastapic ta radosna tworczosc?bo jakos ciezko mi znalezc moment w ktorym byloby to stosowne.Poza tym jak zapatruje sie na to dziecko?
        • andaba Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 20:22
          Zdecydowanie bym sie nie ucieszyła, nie kazdy lubi słuchać sepleniącego szczebiotu choćby ukochanego chrześnika na własnym ślubie. Może lepiej niech powie na poprawinach, albo na błogosławinach w domu - to będzie bardziej strawne i mniejszy obciach.
          • tomelanka Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 20:46
            ja tak jak andaba, moze niech powie na blogoslawienstwie? na mszy to niby kiedy?
          • magdziak78 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 10:38
            Dla tych co nie umieja czytać, nie chcę waszych rad na temat czy się Pani młoda ucieszy, czy synek chce wystapić, kiedy ma powiedziec wierszyk, na poprawinach, na błogosławieńsywie itp. JAk nie znacie wierszyka to nie zabierajcie głosu!!
            • angazetka Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 10:54
              I tupiemy nóżką... Skoro tyle osób doradziło ci to samo, to może przemyśl sprawę?
            • kawka74 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 11:07
              Ale może niechciane rady sprawią, że ruszysz głową i przypomnisz sobie, że liturgia to nie jest festiwal młodych talentów ani konkurs recytatorski. Msza ma określony porządek, którego nie powinno się zakłócać, zwłaszcza jeśli powód jest tak mało istotny.
            • deszcz.ryb Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 16:02
              TY chciałabyś zrobić niespodziankę, ale nie wiesz, czy taka niespodzianka będzie miła dla panny młodej. Masa osób ci mówi, że nie będzie - chyba ktoś tu jest samolubny. Przemyśl sprawę - msza to NIE miejsce na wierszyki. Zwłaszcza, że ten wierszyk to na pewno będzie kicz czystej wody.

              Strzeż mnie Panie od takich nadgorliwych mamusiek na MOIM ślubie. Jak to dobrze, że chrzestną nie jestem, bo już zaczęłabym się bać. tongue_out
              • magdziak78 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 18:48
                JA z tych co najpierw myślą potem robią. Jesteś żałosna.
              • konkubina_konduktora Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 19:29
                deszcz.ryb napisała:

                > Strzeż mnie Panie od takich nadgorliwych mamusiek na MOIM ślubie. Jak to dobrze
                > , że chrzestną nie jestem, bo już zaczęłabym się bać. tongue_out

                Ja jestem i to akurat pięciolatka, którego matka miewa podobne pomysły i zapewne uważa, że zna mnie doskonale (a nie jest tak; widuje mnie dwa razy do roku). uncertain Dobrze, że ona akurat nie ma na imię Magda...
                • deszcz.ryb Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 13.12.10, 13:19
                  A niech to szlag. Ja nie jestem chrzestną, ale właśnie sobie przypomniałam, że za to narzeczony jest chrzestnym akurat takiej słodkiej sześcioletniej dziewczynki. Mam się zacząć bać? tongue_out
          • magdziak78 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 18:53
            Może Twoje dzieciaki seplenią, inne może nie...
            MAsz wierszyk dawaj, nie to spad....
            • krapheika Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 19:07
              Cyzyzbys byla niewychowana i dodatkowo slabo wyksztalcona na co wskazuje ten post i probowala leczyc swoje kompleksy zmuszajac dziecko do publicznych wystepow?tongue_out
              • magdziak78 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 19:23
                I kolejna osoba nie potrafiąca rozumieć tekstu, bo nie przypominam sobie, żebym napisała że zmusza dziecko do czegoś. I kto tu niedouczony..?
                • krapheika Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 19:44
                  Na sto procent twoj syn skacze do gory na mysl,ze ma wystapic przed mnostwem ludzitongue_out skoro nie ma wierszykow,znaczy,ze okazja malo trafna i beznadziejny pomysl,jeszcze nie rozumiesz?
                  Poczekam,nastepne 20wpisow przeciw i moze cie olsnitongue_out
    • nangaparbat3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 20:26
      A synek chce?
    • purpurowa_komnata Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 20:34
      Powiem za siebie-niespodzianka to kiepski pomysł. Poza tym synek chce?
    • angazetka Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 11.12.10, 21:35
      Wierszyk na mszy to chyba nie jest dobry pomysł, zaskakiwanie w ten sposób młodych i księdza też. Może odłóz to (jeśli już musisz) na składanie życzeń czy wesele?
      • nangaparbat3 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 16:21
        A może z księdzem dogadane?
    • mdro Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 10:51
      Mam wrażenie, że liturgia nie przewiduje czasu na wygłaszanie wierszyków...
    • triss_merigold6 Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 12.12.10, 11:08
      Ściana.
      Dziecko się zacuka albo popłacze ze wstydu.
    • nangaparbat3 Ale jaja! 12.12.10, 16:25
      Naprawdę nie przyszłoby mi do głowy, że okolicznościowy wierszyk wyrecytowany podczas mszy ślubnej (rozumiem, że dobrze by było uzgodnić z księdzem, kiedy i i jak) przez chrześniaka panny młodej może sprawić jej przykrość, wprawić kogokolwiek (poza deklamatorem - i to jest dla mnie prawdziwy i jedyny problem) w zażenowanie, zaburzyć liturgię, zrujnować po prostu uroczystość. Zaczynam sie obawiać, że za a5 lat wygłoszenie wierszyka będzie mogło przesądzić o nieważności sakramentu.
      • ledzeppelin3 Re: Ale jaja! 13.12.10, 12:00
        Ułożony specjalnie na te okazję, od zaprzyjaźnionej forumki, urzeczonej tym wątkiem (żałuję, że nie mojego autorstwa):

        Ukochana chrzestna matko
        niech ten wierszyk idzie gładko
        moja matka ukochana
        założyła wątek z rana
        na e matce gazetowej
        Tej wyroczni forumowej
        I od rana zapytuje
        jaki wierszyk tu pasuje
        I pomimo tłumaczenia
        że nieważne są jej chcenia
        że liturgia najważniejsza
        że jej prośba pośledniejsza
        męczy, krzyczy, tupie nogą
        Ach cóż zrobić z tą niebogą

        Nie ma siły, nie ma bola
        Taka dziecka ma niedola
        Przeto droga chrzestna matko
        powiem szybko powiem hadko

        ja mała różyczka
        wyskoczyłem z koszyczka
        nie umiem rymować
        chciałbym młodym powinszować
        • myga ledzeppelin3 13.12.10, 12:37
          brawo
          jestem pod wrazeniem talentu!
        • green_hill Re: Ale jaja! 13.12.10, 14:20
          Przekaz zaprzyjaznionej forumce wyrazy uznania big_grin
        • nangaparbat3 Re: Ale jaja! 13.12.10, 19:21
          Cudne smile
        • gramwzielone szapoba :) n/t 13.12.10, 19:29
      • landora Re: Ale jaja! 13.12.10, 20:09
        Bo to sie gryzie (mnie przynajmniej) - podniosła atmosfera, piękna muzyka, uroczysta msza.. a tu wyskakuje dzieciak i mówi, sepleniąc, kiczowaty wierszyk. Dla mnie to by nie było wzruszające, co najwyżej śmieszne.
        Moim zdaniem po prostu matka chce się na siłę popisać dzieckiem - na cudzej imprezie.
        • nangaparbat3 Re: Ale jaja! 13.12.10, 21:07
          Ja się domyślam, że Żłobek też Ci się gryzie - podniosła atmosfera, muzyka, a tu bachor, przecież w pieluchy robi, a nie było wtedy pampersów, i w ogóle stajnia - osił, wół, barany, kozy może - jak sobie wyobrażę te wonie - zgroza.
          • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 13.12.10, 21:29
            Mały Jezusek, osioł, wół i inne zwierzątka na szczęście nie mówią tandetnych wierszyków, więc nic mi się nie gryzie. big_grin
          • landora Re: Ale jaja! 13.12.10, 23:00
            To do mnie było?
            Nie, Żłobek mnie nie gryzie, ale to jest zupełnie inna sprawa i inna atmosfera. A akurat z woniami odzwierzęcymi to nie trafiłaś kompletnie, uwielbiam zapach stajni, bardzo dobrze mi się kojarzy, i kiedyś nawet pracowałam trochę w zoo.
            Natomiast nie chciałabym, żeby jakieś dziecko produkowało się z wierszykami na moim ślubie. A co, taką mam fanaberię. Na szczęście nie mam małych dzieci w rodzinie.
            • nangaparbat3 Re: Ale jaja! 14.12.10, 00:02
              landora napisała:

              >
              > Natomiast nie chciałabym, żeby jakieś dziecko produkowało się z wierszykami na
              > moim ślubie.
              To nie jest JAKIEŚ dziecko tylko chrzestny synek panny młodej. Niektórzy ludzie (ja akurat nie) traktują to bardzo poważnie.


              Na szczęście nie mam małych dzieci w rod
              > zinie.

              Świat się wali, jeśli brak małych dzieci w rodzinie jest szczęściem. Serio.
              • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 14.12.10, 00:43
                Tak ci trudno zrozumieć, że ktoś może nie lubić małych dzieci sepleniących głupawe wierszyki? I to niezależnie od tego, czy się to dziecko kocha nad życie, czy nie.
                • nangaparbat3 Re: Ale jaja! 14.12.10, 07:28
                  deszcz.ryb napisała:

                  > Tak ci trudno zrozumieć, że ktoś może nie lubić małych dzieci sepleniących głup
                  > awe wierszyki?

                  Trudniej, niż zapewne jesteś w stanie sobie wyobrazić. Bo trzeba i nie lubić dzieci recytujących wierszyki (ale dlaczego sepleniących?), a do tego być kompletnie pozbawioną poczucia humoru, elastyczności, dystansu.


                  I to niezależnie od tego, czy się to dziecko kocha nad życie, cz
                  > y nie.

                  A to juz sie kupy nie trzyma.
                  • kali_pso Re: Ale jaja! 14.12.10, 09:29
                    > Trudniej, niż zapewne jesteś w stanie sobie wyobrazić. Bo trzeba i nie lubić dz
                    > ieci recytujących wierszyki (ale dlaczego sepleniących?), a do tego być komple
                    > tnie pozbawioną poczucia humoru, elastyczności, dystansu.


                    D_o_k_ł_a_d_n_i_esmile z naciskiem na ostatni fragment o braku dystansu i poczucia humoru...
                    • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 14.12.10, 10:10
                      A ja z kolei uważam, że to autorka wątku jest zupełnie pozbawiona "poczucia humoru, elastyczności, dystansu". Bo chociaż większość współdyskutantek jej odradza ten pomysł [i to z różnych powodów, więc pomysł jest obiektywnie zły], to ona nie umie przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inny punkt widzenia i że może zupełnie inaczej postrzegać daną sprawę. Nie, ona sobie wymyśliła, że jej aniołeczek powie ten wierszyk na ślubie, a co inni mają w tej sprawie do powiedzenia [w tym rzeczony aniołeczek], to się nie liczy, niech spadają. smile

                      A o "sepleniących" dzieciach napisałam przez skrót myślowy - takie małe dzieci jeszcze nie mają idealnej wymowy, do tego przy wierszykach jąkają się, mylą, niektóre się boją i takie wystrachane mówią te wierszyki - ogólnie nic ciekawego. I o ile pewnie będę mogła znieść mojego aniołeczka sepleniącego mi wierszyk [raczej będę musiała tongue_out ], to już inne aniołeczki niekoniecznie.

                      I nie mam pojęcia, skąd żeście wykopały tą moją rzekomą wrogość do dzieci. smile
                      • nowi-jka Re: Ale jaja! 14.12.10, 10:25
                        5latek to juz tak nie sepleni bardzo.
                      • landora Re: Ale jaja! 14.12.10, 11:53
                        > I nie mam pojęcia, skąd żeście wykopały tą moją rzekomą wrogość do dzieci. smile

                        Bo skoro Cię nie wzrusza cudzy aniołeczek, to na pewno złą kobieta jesteś tongue_out
                      • magdziak78 Re: Ale jaja! 14.12.10, 15:18
                        A ja z kolei uważam, że to autorka wątku jest zupełnie pozbawiona "poczucia hum
                        > oru, elastyczności, dystansu". Bo chociaż większość współdyskutantek jej odradz
                        > a ten pomysł [i to z różnych powodów, więc pomysł jest obiektywnie zły], to ona
                        > nie umie przyjąć do wiadomości, że ktoś ma inny punkt widzenia i że może zupeł
                        > nie inaczej postrzegać daną sprawę. Nie, ona sobie wymyśliła, że jej aniołeczek
                        > powie ten wierszyk na ślubie, a co inni mają w tej sprawie do powiedzenia [w t
                        > ym rzeczony aniołeczek], to się nie liczy, niech spadają. smile

                        Podoba mi się Twoja wypowiedź, bo gdyby autorka wątku chciała się dowiedzić czy to dobry pomysł, i chciałab Waszsych złotych rad to treść wątku była np. taka: Czy to dobry pomysł wierszyk na slubie...? A wątek dotyczył zupełnie czego innego. Ale jak widac nie ma tu z kim gadać.
                        • alexa0000 Re: Ale jaja! 14.12.10, 15:40
                          Daj spokój. rozumiem twoją motywacje, ale będzie tak, że chcesz dobrze, a wyjdzie jak zwykle: komus sie nie bedzie to podobać, dzieciak się zdenerwuje, popłacze, będą syczeć głupawo sie usmiechać, gadać, panna młoda może sie wściec-po co Ci to? Dziecku tylko zrobisz przykrość.
                        • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 15.12.10, 19:10
                          Wiem, że odpowiadałam niedokładnie na temat. Ale uważałam, że warto - bo według mnie, gdyby autorka wzięła pod uwagę argumenty moje i innych współdyskutantek, to oszczędziłaby dziecku i parze młodej stresu a sobie ośmieszenia.
                      • nangaparbat3 Re: Ale jaja! 14.12.10, 15:28
                        >
                        > I nie mam pojęcia, skąd żeście wykopały tą moją rzekomą wrogość do dzieci. smile


                        Wyłącznie z tego, co piszesz, i z języka, jakim to robisz.
                        • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 15.12.10, 19:08
                          No, to jakie moje zwroty wykazywały tą rzekomą agresję? Bo ja takich absolutnie nie widzę i chyba ktoś tu jest przewrażliwiony... smile
                • nowi-jka Re: Ale jaja! 14.12.10, 09:06
                  mysle ze nikt nie wapdł by na pomysl aby Tobei ten wiersz deklamować skoro taj jawnie okazujesz swoja wrogosc do małych dzieci, mysle ze przy tej jawnej wrogosci matka chrzestna tez nie zostałabys wiec i problem chrzesniaka na slubie by odpadł
                  najwidoczniej autorka na tyle zna panne młoda ze zakłada ze to bedzie miłe dla niej
                  • deszcz.ryb Re: Ale jaja! 14.12.10, 10:01
                    Jaką jawną wrogość?
              • landora Re: Ale jaja! 14.12.10, 11:52
                > Świat się wali, jeśli brak małych dzieci w rodzinie jest szczęściem. Serio.

                Po pierwsze, na szczęście w znaczeniu, że nie będzie komu recytować wierszyków na moim ślubie. Po drugie, bez przesady, kuzynostwo jest młode i jeszcze się za reprodukcję nie zabrało, po prostu. W dodatku sporo w rodzinie jedynaków, więc też rodzina nie tak znowu liczna i nie ma komu dzieci robić tongue_out Po trzecie, mam bardzo spokojne podejście do swojego ślubu, uważam, że jeśli jest dobre jedzenie, dobra muzyka i fajni goście, to jest już 99% sukcesu, jak mi welon zleci albo zgubię but w drodze do ołtarza, to... mam nadzieję, że ktoś zrobi zdjęcie w odpowiednim momencie big_grin Ale mam prawo nie słuchać głupiutkich wierszyków na własnym ślubie!
                Nie wiem w ogóle, o co to oburzenie, jedna panna młoda by chciała, druga nie, ja akurat nie, to powód, żeby mnie odsądzać od czci i wiary?

    • kosher_ninja Re: wierszyk na ślub dla dziecka, potrzebuję 14.12.10, 06:34
      A czy w ogóle można podczas mszy z takim wierszykiem wyskoczyć? Jestem niewierząca, więc może mało się znam, ale z tego, co czytałam, to księża nie zawsze zgadzają się nawet na świeckie utwory muzyczne na ślubach. Tzn. chyba mogą być przed rozpoczęciem się mszy i po, a podczas już nie za bardzo.
      Bo w którym momencie mogłoby sobie ot tak wyskoczyć na ołtarz i powiedzieć wierszyk? Po kazaniu? Między jakimiś czytaniami? A może podczas komunii? No ja się może nie znam, ale już abstrahując od tego, czy chrzestnej by się to podobało lub nie, to nie byłoby to odebrane jako żart z sakramentu? I niby jak miałoby to być logistycznie urządzone - dzieciak sam by wskoczył na ten ołtarz? To nie byłoby zakłócenie liturgii?
      Może ktoś, kto się zna, wytłumaczyłby mi to.
    • gramwzielone głosujesz na PIS? 14.12.10, 07:37
      ten sam totalny brak poczucia obciachu...
      • kali_pso Re: głosujesz na PIS? 14.12.10, 09:27

        ...wymyśliła..., że też niektórym, tak jak w PIsie, wszystko musi kojarzyć się z ..PIsemwinkp
        • gramwzielone Re: głosujesz na PIS? 14.12.10, 09:36
          wypaczyła mnie IV rp, heh..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja