Dodaj do ulubionych

zakrętów cięcie też zajęcie

IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 08:39
Co sądzicie o tłuścioszkach, tatuśkach z rodzinami i "kratowcach" na
pokładach swoich rodzinnych lub służbowych pojazdów jeżdżących "z jajami" i
permanentnie ścinających zakręty przy prędkościach ok. 100 km/h. Czy skoro
tak świetnie im to idzie w lewo nie powinni robic tego samego skręcajac w
prawo robiąc sobie krótki odpoczynek na polu z ziemniakami? Z moich
obserwacji wynika że rzecz dotyczy w większości kierujacych Skodami O. i
Oplami.
Obserwuj wątek
    • Gość: sandwich Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 09:24
      Widziałem gościa, który skręcał w lewo w drogę normalną dwukierunkową. Wjechał
      tam na lewy pas i dopiero po stu metrach jazdy pod prąd włączył kierunkowskaz,
      że zjeżda na prawy pas. Nieźle się ubawiłem. To jest dopiero ścinanie zakrętów.
    • Gość: barry tak jest bezpieczniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 09:39
      Zawsze scinam zakrety, kiedy widze, ze nikt mnie nie wyprzedza i z przeciwka
      nic nie jedzie. Tak jest po prostu bezpieczniej.
      • Gość: toni Re: tak jest bezpieczniej IP: *.tvgawex.pl 22.08.03, 09:59
        ...obys sie kiedys nie zapomnial z tym scinaniem!Scinanie zakretow swiadczy
        tylko o braku umiejetnosci prowadzenia i o niczym WIECEJ!pozdr.8)
        • ojciec-dyrektor Re: tak jest bezpieczniej 24.08.03, 15:58
          Gość portalu: toni napisał(a):

          > ...obys sie kiedys nie zapomnial z tym scinaniem!Scinanie zakretow swiadczy
          > tylko o braku umiejetnosci prowadzenia i o niczym WIECEJ!pozdr.8)

          Kurcze, toni, oświeciłeś mnie! Tak mi cos się wydawało, że ten cały Schumacher
          to on jeździć nie potrafi... tnie zakręty na potęgę!
          • Gość: colya Re: tak jest bezpieczniej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.03, 22:38
            ojciec-dyrektor napisał:

            > Kurcze, toni, oświeciłeś mnie! Tak mi cos się wydawało, że ten cały
            Schumacher
            > to on jeździć nie potrafi... tnie zakręty na potęgę!
            Schumacher na zawodach jezdzi po jednokierunkowych- nie musi sie obawiac ze
            spotka kogos z zapedem do ciecia :b
          • Gość: toni Re: tak jest bezpieczniej IP: *.tvgawex.pl 25.08.03, 00:57
            ojciec-dyrektor napisał:

            > Gość portalu: toni napisał(a):
            >
            > > ...obys sie kiedys nie zapomnial z tym scinaniem!Scinanie zakretow swiadcz
            > y
            > > tylko o braku umiejetnosci prowadzenia i o niczym WIECEJ!pozdr.8)
            >
            > Kurcze, toni, oświeciłeś mnie! Tak mi cos się wydawało, że ten cały
            Schumacher
            > to on jeździć nie potrafi... tnie zakręty na potęgę!
            ....drobna uwaga.Spytaj sie Schumachera,jak jezdzi po drogach publicznych.8)
      • Gość: max Re: tak jest bezpieczniej IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.03, 11:18
        Gość portalu: barry napisał(a):

        > Zawsze scinam zakrety, kiedy widze, ze nikt mnie nie wyprzedza i z przeciwka
        > nic nie jedzie. Tak jest po prostu bezpieczniej.


        To przykre.
        Albo masz braki techniczne, albo czas na zmianę samochodu bo układ jezdny
        Twojego jest zaadoptowany z sanek. Aha, czy ZAWSZE widzisz, że nikt z przeciwka
        nie jedzie?
        • Gość: KajTan Re: tak jest bezpieczniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 14:56
          >> Gość portalu: barry napisał(a):
          >> Zawsze scinam zakrety, kiedy widze, ze nikt mnie nie
          >>wyprzedza i z przeciwka nic nie jedzie.

          >Gość portalu: max napisał(a):
          >Aha, czy ZAWSZE widzisz, że nikt z przeciwka
          >nie jedzie?

          Przeciez wyraznie napisal, jak widzi, to scina.
          A nie ze scina i potem patrzy...

          czytajmy ze zrozumieniem ;)

          pozdroowka
          KajTan
          • Gość: erich Re: tak jest bezpieczniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.03, 17:48
            Gość portalu: KajTan napisał(a):

            > >> Gość portalu: barry napisał(a):
            > >> Zawsze scinam zakrety, kiedy widze, ze nikt mnie nie
            > >>wyprzedza i z przeciwka nic nie jedzie.
            >
            > >Gość portalu: max napisał(a):
            > >Aha, czy ZAWSZE widzisz, że nikt z przeciwka
            > >nie jedzie?
            >
            > Przeciez wyraznie napisal, jak widzi, to scina.
            > A nie ze scina i potem patrzy...
            >
            Tylko ze nawet jak nic nie jedzie z przeciwka to i tak scinanie zakretow moze
            sie skonczyc fatalnie, czego swiadkiem bylem jakies 2 tygodnie temu.

            Mianowice sytuacja byla taka:
            Zakret w lewo i gosc Oplem Corsa scina go dosyc mocno, w tym samym czasie z
            posesji po lewej stronie drogi wyjezdza Mondeo i zamierza z posesji pojechac w
            prawo. Wiec kierowca Mondeo spojrzal tylko w lewo i wyjechal w prawo ( w
            wlasciwie wystalwil tylko przod swojego samochodu ) i gosc w Corsie zdrowo
            przywalil w Mondeo bo jechal okolo 80 - 90 km/h (ograniczenie bylo do 40 - bo
            zakrety). Z Corsy niewiele zostało, bo po zderzeniu strzeliła dacha. Gosc z
            Corsy zyje. Kierowca Mondeo - tylko w szoku.
            • sherlock_holmes Umiar! 25.08.03, 15:16
              Umiar, umiar!
              Po raz kolejny prosze o zchowanie umiaru w wypowiedziach. Czyz kolega tnacy
              zakrety nie napisal wyraznie, ze tnie TYLKO i wylcznie wtedy, gdy MA
              WIDOCZNOSC? Sam tez tak robie - na bocznych drogach, gdzie droga prowadzi
              wsrod pol i widac wszystko w promieniu kilometra. Czy na drodze szerokosci 4m
              przy rewelacyjnej widocznosci ciecie zakretu jest rownoznaczne z robieniem
              tego samego na uczeszczanej drodze, bez widocznosci i w gestym ruchu?
              Poza tym - ciecie zakretu siadczy o zdolnosci kierowcy do myslenia. Stosujac
              wlasciwa technike przejezdzania zakretow mozna pojechac zakret albo z
              predkoscia wieksz, albo z mniejszym przeciazeniem dzialajacym na paszerow -
              wszystko oczywisice w ramach jednego pasa jezdni i w granicach zdrowego
              rozsadku. Polecam "Szybkosc bezpieczna" S.Zasady, gdzie mozna nauczyc sie jak
              poprawnie przejezdzac szczegolnie kilka nastepujacych po sobie zakretow.
              Przyda sie szczegolnie na nieznanych drogach, gdzie ktos mogl sobie
              np. "pozyczyc" znak ostrzegajacy o ostrym zakrecie. Przy wlasciwej technice
              pokonywania zakretow przejedzie sie bezpiecznie, nie wypadjac na sasiedni pas
              ruchu.
              Z gory dziekuje za wszelkie komentarze nt. mojej oceny wlasnych umiejetnosci -
              to nie "cwaniactwo" i pycha, po prostu widze wyrazne braki w technice jazdy
              kierowcow. Pare elementarnych zasad i bedzie na drogach bezpieczniej.
      • Gość: sknera Re: tak jest bezpieczniej IP: *.epsa.pl 22.08.03, 11:39
        Też tak robię, po co zwalniać albo kiwać się w samochodzie jak piesek za
        szybką. Mało tego na wiejskich drogach jeżdzię środkiem, po co łapać gwoździe i
        rowerzystów. Nie przejmuj się osiołkami, którzy lubią pochylać się na boki w
        samochodzie, ten nawyk pozostał im z rowerów.
      • micho64 Re: tak jest bezpieczniej 22.08.03, 23:31
        Gość portalu: barry napisał(a):

        > Zawsze scinam zakrety, kiedy widze, ze nikt mnie nie wyprzedza i z przeciwka
        > nic nie jedzie. Tak jest po prostu bezpieczniej.

        Wyrobiłeś sobie złe nawyki. Tak jest bezpieczniej? Dla kogo?
        Tak jest po prostu niebezpiecznie.

        Pozdr
    • konrad.boryczko Re: zakrętów cięcie też zajęcie 22.08.03, 15:01
      Gość portalu: max napisał(a):

      > Co sądzicie o tłuścioszkach, tatuśkach z rodzinami i "kratowcach" na
      > pokładach swoich rodzinnych lub służbowych pojazdów jeżdżących "z jajami" i
      > permanentnie ścinających zakręty przy prędkościach ok. 100 km/h.

      Sadzimy, ze sa niedzielnymi kierowcami i raczej nie powinni rozwijac takich
      predkosci :))
      A tak na powaznie, to dlugo nie pojezdza. Ot taki przejaw polskiej
      kawaleryjskiej fantazji.
      Pzdr
      Konrad
      • barkas Re: zakrętów cięcie też zajęcie 22.08.03, 22:37
        Ostatnio też to zauważyłem.
        Wiem czemu ścinają: Są poprostu kierowcami do dupy.
        Jeśli nie potrafisz zapanować nad samochodem i przejechać zakrętu 100km/h,
        przejedź go 80-tką, będzie bezpiecznie i nie będziesz straszył jadących z
        przeciwka.

        Ba, ja zauważyłem gorszą rzecz. Mianowicie: Jeżdżąc sporo naszymi dróżkami
        staram się np jadąc w prawym maksymalnie "przycinać" do pobocza, tak na
        wszelki wypadek, jakby ktoś mi z za zakrętu wyskoczył.
        I co?
        Im bardziej "przytnę" tym bardziej jakiś kretym z naprzeciwka "przycina".
        Możliwości są dwie:

        1)Samochód z zawieszeniem do dupy.
        2)Kierowca dupa niedzelno-wołowa o umiejętnosciach mojej teściowej za
        kierownicą.

        Generalnie: Uważaj co czynisz. Ja zdążę odbić do prawej, ale komuś innemu może
        się to nie udać (upał, żółtodziób, dziadek w Tico, matka z dziećmi etc.)

        Nie kumasz ścinaczu? Pomyśl co się stanie przy zderzeniu np. Forda Mondeo z
        Fiatem Uno przy V= 100 km/h każdego z nich.

        Szerokiej drogi.
        Wasz BARKAS. 1.8T 180KM. L&K.

        • Gość: AndrzejM Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.acn.pl 23.08.03, 21:18
          barkas napisał:

          > Ostatnio też to zauważyłem.
          > Wiem czemu ścinają: Są poprostu kierowcami do dupy.
          > Jeśli nie potrafisz zapanować nad samochodem i przejechać zakrętu 100km/h,
          > przejedź go 80-tką, będzie bezpiecznie i nie będziesz straszył jadących z
          > przeciwka.
          >
          > Ba, ja zauważyłem gorszą rzecz. Mianowicie: Jeżdżąc sporo naszymi dróżkami
          > staram się np jadąc w prawym maksymalnie "przycinać" do pobocza, tak na
          > wszelki wypadek, jakby ktoś mi z za zakrętu wyskoczył.
          > I co?
          > Im bardziej "przytnę" tym bardziej jakiś kretym z naprzeciwka "przycina".
          > Możliwości są dwie:
          >
          > 1)Samochód z zawieszeniem do dupy.
          > 2)Kierowca dupa niedzelno-wołowa o umiejętnosciach mojej teściowej za
          > kierownicą.
          >
          > Generalnie: Uważaj co czynisz. Ja zdążę odbić do prawej, ale komuś innemu
          może
          > się to nie udać (upał, żółtodziób, dziadek w Tico, matka z dziećmi etc.)
          >
          > Nie kumasz ścinaczu? Pomyśl co się stanie przy zderzeniu np. Forda Mondeo z
          > Fiatem Uno przy V= 100 km/h każdego z nich.
          >

          > Szerokiej drogi.
          > Wasz BARKAS. 1.8T 180KM. L&K.
          >
          Przykro się czyta te posty. Nie tylko dlatego, że posiadacze (może tylko we
          snach...?) tych "1.8T" używają grypsery (kumacie?) ale także a właściwie
          głównie dlatego, że ich pojęcie o prowadzeniu samochodu na szosie jest -
          wygląda na to - takie, jakie wynieśli z szkoły manewrów typu "koperta" na placu
          manewrowym. Tu raczej dyskusja jest niestety bezcelowa....nie będziecie "kumac"
          o co chodzi. I będziecie w tym prawym maksymalnie - no i pewnie od początku
          zakrętu - "przycinać do pobocza". A potem dziwić się przeżywanym efektom
          takiej techniki jazdy...

          A.

          • Gość: Michal Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.telia.com 23.08.03, 22:20
            Tak swietnie to podkresliles..Uwazam to samo po prostu ich nie nauczyl nikt jak
            sie jezdzi naprawde.Zawsze trzeba zakret pokonywac w srodku swojego pasa
            ruchu.Tak sa zakrety obliczone przez budowniczych, jezeli jedziemy po nim z
            predkoscia dopusczona.Jezeli ja przekraczamy to wtedy trzeba sie gimnastykowac
            po przez wyjezdzanie ze swojego pasa tak aby sie moc utrzymac na
            szosie.Pz<dr.Michal
    • ojciec-dyrektor Re: zakrętów cięcie też zajęcie 24.08.03, 16:09
      Czytam i nóż się w kieszeni otwiera.

      Po pierwsze: rzygać się chce, gdy człowiek po raz dziesiąty widzi jak kompleksy
      i fobie z ludzi wyłażą: a to Fabia=wiocha, kapelusz=dramat, kratka=jeszcze
      gorzej niż kapelusz, teraz o jakiś grubasach w oplach (swoja drogą, czemu w
      Oplach???). Ludzie jeżdżą tym na co ich stać, względnie tym co im firma da, i
      już. Pewnie że jakby kasy było w bród, to cały naród by Jaguarami itp. śmigał.

      Po drugie: co jest złego w ścinaniu zakrętów JEŚLI DROGA JEST PUSTA.
      Moralizatorzy, zwróćcie uwagę na tekst wielkimi literami: człowiek który scina
      niewidoczny zakręt jest debilem i potencjalnym mordercą. Natomiast w warunkach
      bezpieczeństwa na drodze, przy bardzo szybkiej jeździe (nie mówcie, że Wam się
      czasem nie zdarza...) zakręt pokonywany przy lewej krawędzi jezdni zostawia
      większe pole manewru przy poślizgu - i tyle! Do tego dochodzi nieco
      łagodniejszy łuk.
    • Gość: 130rapid Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.visp.energis.pl 24.08.03, 17:28
      Ostatnio widuję coraz częściej "cięcie zakrętów wspak" - klient przed zakrętem
      w prawo, na modłę rajdową zjeżdża na środek, czasem nawet na przeciwny pas!

      Słuchałem kiedyś tłumaczenie nałogowego ścinacza zakrętów:
      - W razie czego jednym ruchem kierownicy mogę wrócić na swój pas!

      Nie brał pod uwagę, że ktoś może przez niego dostać zawału, albo - jednym
      ruchem kierownicy - wybrać pobocze, odruchowo ratując się przed podręcznikowym
      zderzeniem offset 40 % (jakby ktoś nie wiedział - zderzenie czołowe, w którym
      samochody "spotykają się" wykorzystując 40 % swojej szerokości; zawsze ma
      fatalne skutki - nie wykorzystana w pełni strefa kontrolowanego zgniotu,
      efektowne piruety na jezdni i po za nią, czasem uderzenie w inny wóz, latarnię,
      drzewo...

      Nie sztuką jest jeździć szybko ścinając zakręty.
      Sztuką jest jeździć szybko ZAWSZE mieszcząc się na swoim pasie.
      • mareks11 Re: zakrętów cięcie też zajęcie 24.08.03, 20:21
        Gość portalu: 130rapid napisał(a):

        > Ostatnio widuję coraz częściej "cięcie zakrętów wspak" - klient przed
        zakrętem
        > w prawo, na modłę rajdową zjeżdża na środek, czasem nawet na przeciwny pas!
        >
        > Słuchałem kiedyś tłumaczenie nałogowego ścinacza zakrętów:
        > - W razie czego jednym ruchem kierownicy mogę wrócić na swój pas!
        >
        > Nie brał pod uwagę, że ktoś może przez niego dostać zawału, albo - jednym
        > ruchem kierownicy - wybrać pobocze, odruchowo ratując się przed
        podręcznikowym
        > zderzeniem offset 40 % (jakby ktoś nie wiedział - zderzenie czołowe, w
        którym
        > samochody "spotykają się" wykorzystując 40 % swojej szerokości; zawsze ma
        > fatalne skutki - nie wykorzystana w pełni strefa kontrolowanego zgniotu,
        > efektowne piruety na jezdni i po za nią, czasem uderzenie w inny wóz,
        latarnię,
        >
        > drzewo...
        >
        > Nie sztuką jest jeździć szybko ścinając zakręty.
        > Sztuką jest jeździć szybko ZAWSZE mieszcząc się na swoim pasie.


        Doskonale to ująłeś 130rapid.
        Zgadzam się też z wypowiedzią BARKASA, uważam że dobry kierowca NIGDY nie
        będzie ciął niewidocznych zakrętów, w przeciwnym razie prędzej czy później
        doprowadzi do nieszczęścia. Bo jest prawdopodobne że taki sam "szpecjalista"
        będzie ciął z przeciwka.
    • Gość: max Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 14:42
      Skóra cierpnie i trzesą się paznokcie. Pozdrawiam wszystkich
      jezdżących "normalnie". Z bezpiecznie ścinającymi nie chce mi się gadać i tylko
      liczę, ze może wpisze się jeszcze jakiś ciekawy egzemlarz.
      • Gość: toni Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: *.tvgawex.pl 25.08.03, 14:59
        Gość portalu: max napisał(a):

        > Skóra cierpnie i trzesą się paznokcie. Pozdrawiam wszystkich
        > jezdżących "normalnie". Z bezpiecznie ścinającymi nie chce mi się gadać i
        tylko
        >
        > liczę, ze może wpisze się jeszcze jakiś ciekawy egzemlarz.
        ...pozdrawiam 8)nad Fordonska piekne slonce.
    • Gość: elwood Re: zakrętów cięcie też zajęcie IP: 62.21.23.* 25.08.03, 17:43
      Sa dwa rodzaje scinania. Pierwszy to stosowany przez tych ktorzy mysla ze
      umieja szybko pokonywac zakrety i juz wchodzac w zakret scinajac go. I to jest
      rzeczywiscie niebezpieczne. Bo scinanie rozpoczynaja od poczatku zakretu.
      Natomiast drugi rodzaj - dotychczas widzialem moze ze trzech kierowcow tak
      jadacych- jest prawidlowy. Scinanie rozpoczyna sie od drugiego etapu zakretu.
      Juz rozpoczynajac scinanie widac reszte zakretu i nadjezdzajace samochody. Malo
      kto jednak wie jak pokonywac zakrety (bo skad?) i robi to nieudolnie.
      Przyznam sie ze dosyc czesto scinam zakrety ale oczywiscie stosujac ten drugi
      sposob. Mam nadzieje ze to co napisalem jest mniej wiecej zrozumiale - w
      przeciwnym razie bede musial to rozrysowac i podac linka...

      Pozdrawiam
      elwood
    • Gość: ji Zakrety nalezy scinac IP: 62.29.248.* 25.08.03, 23:13
      Uczyli was tego na kursie ale widac nauka poszla w las.

      Jesli zakret jest w lewo to pokonywanie zakretu nalezy zaczac od srodka jezdni,
      najwieksza krzywizne zakretu pokonujac blisko pobocza i wyjezdzajac w obrebie
      pasa.
      Zakret w druga strone jest nieco bardziej ryzykowny bo nie wiadomo czy czesiek
      (tacy jak wy ktorzy nie wiecie jak sie zachowac na zakrecie) nie bedzie
      zaczynal zakretu od srodka pasa, wyniesie go sila rzeczy na zewnatrz pas i ...
      wiadomo... lepiej wiec tego nie robic.
      Prawy jest natomiast zawsze bezpieczny bo jest granica bezpieczenstwa.

      Polacy to w wiekszosci beznadziejni kierowcy i poznaje to wlasnie po jezdzie na
      zakretach.
      Prosto to jezdza i 200km/h ale na zakrecie do 60...
      Samochod nie samolot - do gory nie poleci jesli predkosc bedzie rozsadna i
      zakret cudow nie sprawia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka