Dodaj do ulubionych

Jescze o lewym pasie...

07.01.02, 14:00
Witam,
Chodzi mi o cztero-i więcej pasmówki w miastach. Zdarzyła mi sie kilkakrotnie
taka sytuacja: Jadę lewym pasem w sznurze samochodów i akurat tak wypadło, że
ja się już nie załapałem na zielonym i stoje pierwszy przed skrzyżowaniem.
Zapala sie zielone, wszyscy ruszają - mój samochód to nie rakieta, więc ruszam
jak mogę (zresztą tak jak pozostali)...i prawie natychmiast widzę z tyłu długie
światła i sygnał. Jakiś głąb chciał wystartować szybciej...z tym że ja nie mam
mozliwości zjechania bo na prawych pasach też jadą samochody, gość jedzie za
mną i trąbi - w momencie zwolnienia się prawego pasa próbuje zjechać ale...gość
za mną próbuje tego samego i wygląda na to że złośliwie go blokuję (Swiatła,
klakson...) potem na szczęscie mnie wyprzedza i zaczynają sie
szykany...zajeżdżanie, zwalnianie przed maską, wygrażanie. ok. przeżyłem - gość
lawiruje zmienia pasy, trąbi, miga, wyprzedza...i tak się składa, że na
nastepnych światłach znowu jest za mną. Historia się powtarza. Chciałbym poznać
zdanie na temat takiej sytuacji właśnie takiego gościa co uważa że wszyscy
jadący lewym pasem w mieście go blokują...dla mnie chore
Obserwuj wątek
    • Gość: Darius Re: Jescze o lewym pasie... IP: 212.160.211.* 07.01.02, 14:05
      Nie chciałbym być posądzony o złośliwość, niemniej jednak, jak jesteś świadom
      niskiej żwawości lub jeżeli jeździsz wolno, znaczy się przestrzegasz KD w
      zakresie max speed i chcesz zminimalizować takie przykre sytuacje jeździj
      prawym pasem, jak będziesz na prawym to już niech cię pogania ile wlezie,
      niestety bardzo częsty przypadek to pusty prawy i leniwy pojazd na lewym,
      bo .... za 4 kilometry będzie skręcał w lewo a jedzie 60 bo więcej nie można.
    • druid_ Re: Jescze o lewym pasie... 07.01.02, 14:06
      Ja kiedys takiemu zajechalem droge, wyciagnalem z auta
      i dalem po mordzie az zeby lataly.
      Mysle, ze drugi raz tak nie zrobi.
      • Gość: Darius Re: Jescze o lewym pasie... IP: 212.160.211.* 07.01.02, 14:08
        a potem się obudziłem zlany potem
        • czuowiek Re: Jescze o lewym pasie... 07.01.02, 14:16
          Mówie o sytuacji w środku dnia gdzie jest tłok i na wszystkich pasach jadą
          samochody, a nie o sytuacji "noc, pusto, droga, on i ja"
          • Gość: Darius Re: Jescze o lewym pasie... IP: 212.160.211.* 07.01.02, 14:23
            hmm, w tłoku połączonym z korkami no cóż, ja olewam takich gości, chociaż żadko
            to się zdarza, a ja mam kilka priorytetów jak mogę to staję tam gdzie mi nie
            zawali drogi nic przedemną jak nie ma możliwości grzecznie się turlam i nie
            poganiam, bo tylko zdenerwuję człowieka i zrobi jakieś głupstwo, zresztą w
            sumie zawsze najpierw kombinuje jak go wyprzedzić niż poganiam, czasami tylko
            radio głuszy szpetne przekleństwo jak np. na prawym sznur, a ten na lewym
            jedzie równo z tym co na prawym.
      • Gość: boro Re: Jescze o lewym pasie... IP: 192.168.1.* 09.01.02, 18:05
        > Ja kiedys takiemu zajechalem droge, wyciagnalem z auta
        > i dalem po mordzie az zeby lataly.
        Mi kiedy taki "druid" zajechł drogę, chyba chciał wyciągnąć mnie z samochodu
        i dać po mordzie i zęby latały, tyle, że jego. Źle ludzik trafił, bo jechałem z
        kolegami, reprezentantami Polski w rugby.
        Czego i Tobie życzę.
        > Mysle, ze drugi raz tak nie zrobi.
        Myślę, że drugi raz tak nie zrobi.

        boro
    • Gość: okęciak Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 19:03
      Nie przejmuj sie tylko jedz.Jezeli Ci zajedzie droge ,zatrzyma sie ,wyjdzie z
      samochodu z zadza mordu w oczach Ty spokojnie wyjmij bejsbola zza siedzenia i
      rozwal Druidowi tego jego nie badziewnego seata.Pzdr
    • Gość: szatan Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pl 07.01.02, 19:12
      koleś o którym napisałeś to był klasyczny przypadek bezmózgowca na drodze ale
      mimo wszystko takimi postami zachęcić możesz "fanów lewego pasa" do
      bezstresowego tarasowania drogi

      pozdrawiam
      • Gość: pewal Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 07:30
        Byłem świadkiem takiego zdarzenia. Skrzyżowanie w centrum Gdyni. Zapala się
        żółte światło i ostre hamowanie jakiegoś dostawczego blaszaka, za nim piękny
        merol okularnik i widać panikę w oczach kierowcy merola czy wyrobi (chyba się
        zagapił) ale wyrobił. Zostało mu do zderzaka jakieś 5-10 cm. Jak odetchnął z
        ulgą z tyłu przyłożył mu zardzewiały kaszlak (też chyba się zagapił albo nie
        miał hamulców). Kierowca merola jakieś 170 cm wzrostu wysiadł z "żądzą mordu na
        twarzy" (cyt.). A z malucha ... nie wiem jak on się tam zmieścił. Jakieś 190 cm
        wzrostu i twarz boksera. Czego i Tobie Druidzie życzę: silniejszego w mniejszym
        i gorszym samochodzie. Może kiedyś trafisz na mnie.....Pozdr. dla niedruidów.
        • gwidosz Re: Jescze o lewym pasie... 08.01.02, 08:00
          Prawda jest taka, że jak na trzypasmowej nitce stoją na światłach trzy
          samochody, to w 95 przypadkach na 100 po jednym na każdym pasie (równolegle).
          Rozumiem jak są godziny szczytu, ale to ustawianie się równoległe jest
          nagminne. Jeśli gość wie, że nie chce lub nie może ruszyć w tempie, to niech
          się nie pcha na lewy pas.
    • Gość: ryjek Re: Jescze o lewym pasie... IP: 213.134.142.* 08.01.02, 10:24
      Czegoś nie rozumiem. Do wszystkich, którrzy tu radzą żeby nie jeżdzić w mieście
      lewym pasem - kto ma nim jeżdzić? jak to sobie wyobrażaćie? np. 3 pasy - na
      dwóch prawych korek a lewy wolny?, czy gradacja: na lewym druidy, na środkowym
      skody, a na prawym kaszlaki? To jeden druid będzie miał prestensje do drugiego
      druida że go blokuje bo na tym pasie będzie ich tyle samo i szybciej nie
      pojadą! W mieście takie mruganie i trąbienie na lewym pasie to szczyt chamstwa
      i durnoty! I tak przystopujecie na nastepnych światłach! Bardzo lubie
      obserwować , a widzę to za każdym razem jak jade do roboty, że tacy debile w
      mocnych samochodach się męczą, zmieniają pasy, wpierdalają się przed maskę
      cisną te swoje wyżyłowane 75 KM, A I TAK JADĄ W TAKIM SAMYM TEMPIE JAK RESZTA!
      Tacy ludzie stwarzają wielkie niebezpieczeństwo na drogach i to ich powinno się
      karać, trąbić na nich i walić im po oczach długimi - taki to dopiero wyprowadza
      z równowagi...szybkośc samochodu i moc silnika nie ma w mieście zadnego
      znaczenia - byle kaszlak pojedzie 100 na godzinę, więc o co chodzi, o
      dynamiczniejsze ruszanie spod świateł - sorry ale do tego nie służy lewy pas.
      pozdrawiam ogół kierowców.
      • Gość: Niknejm Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pg.com 08.01.02, 10:49
        Gość portalu: ryjek napisał(a):

        > szybkośc samochodu i moc silnika nie ma w mieście zadnego
        > znaczenia - byle kaszlak pojedzie 100 na godzinę, więc o co chodzi, o
        > dynamiczniejsze ruszanie spod świateł - sorry ale do tego nie służy lewy pas.

        Ryjku, nie jeździsz przypadkiem Maluchem? Myślę, że tak, lub czymś podobnym. Ja
        jeździłem w życiu kilkoma samochodami, w tym również Maluchem. Stając na
        światłach i widząc przed sobą dwa pasy, w tym prawy zajęty przez VW Golfa,
        ustawiałem się za Golfem. Dlaczego? Bo w 99% przypadków i tak za tym Golfem nie
        mogłem nadążyć przy przyspieszaniu, a po co miałem blokować ludzi dynamiczniej
        ruszających ode mnie - którzy ustawią się na lewym pasie? Niech jadą i nie
        omijają mnie, jako zawalidrogę, z prawej, bo to po prostu może stworzyć sytuacje
        niebezpieczne.
        Często auto mocniejsze, dynamiczniejsze (np. rzeczony Golf), zdążało 'załapać
        się' na kolejne zielone światło. Ja już często nie zdążałem, bo wspaniali
        drogowcy nie potrafili ustawić świateł na 'zieloną falę'.
        Teraz mam dużo dynamiczniejsze auto. Zazwyczaj ustawiam się na prawym pasie przed
        światłami. Obok mnie ustawia się Maluch (po co?), za mną po chwili też Maluch.
        Zielone. Ruszamy. 'Odsadzam' oba Maluchy normalnie przyspieszając i co widzę w
        lusterku? Dwóch mistrzów 'jazdy równoległej' jadących 'łeb w łeb', a
        przyspieszających słabiutko (jak to w Maluchu). A wszystkich, którzy jadą za nimi
        mocniejszymi samochodami, trafia szlag. Bo mogą nie zdążyć na kolejne światło. A
        gdyby ich nie zablokowano, to mogliby zdążyć nie łamiąc przepisów. I ulica mniej
        by się korkowała.
        Dlatego prośba i apel - Ryjku, nie blokuj innych. Pomagajmy sobie nawzajem, bo
        inaczej wkrótce się na naszych zatłoczonych drogach podusimy. Jak widzimy przed
        sobą na światłach auto dynamiczniejsze od naszego - ustawmy się za nim. W
        większości przypadków i tak nas nam 'ucieknie'...

        Pozdrawiam serdecznie,
        Niknejm
        • Gość: ryjek Re: Jescze o lewym pasie... IP: 213.134.142.* 08.01.02, 11:12
          Niknejm - dzieki za pozdrownienia - wzajemnie hehe.. nie, nie jeżdzę maluchem,
          ani nawet niczym podobnym (malucha prowadziłem tylko na kursie prawa jazdy).
          Mój samochód ma nawet dużo wiecej koni niż te 75, którre ma
          wiekszość "rajdowców" na naszych drogach. A co do łapania się na kolene
          zielone - to i tak wyrównuje sie po kilku skrzyżowaniach, po prostu -
          przynajmniej w warszawie - tak to już jest skonstruowane, że szybciej nie
          dojedziesz - naprawdę jadę cały czas jednym (nikoniecznie lewym) pasem w
          sznurze samochodów i dojeżdżam tak samo szybko jak druidy - tyle że mam całe
          nerwy...
          • Gość: Niknejm Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pg.com 08.01.02, 11:35
            Gość portalu: ryjek napisał(a):

            > przynajmniej w warszawie - tak to już jest skonstruowane, że szybciej nie
            > dojedziesz - naprawdę jadę cały czas jednym (nikoniecznie lewym) pasem w
            > sznurze samochodów i dojeżdżam tak samo szybko jak druidy - tyle że mam całe
            > nerwy...

            Nie, no czasami dojedzie się szybciej. Przykład - skrzyżowanie Marymoncka-
            Kasprowicza, wjazd od Trasy Toruńskiej w Kasprowicza. Jeśli dobrze przyspieszysz,
            zdążasz na kolejne zielone. Jeśli nie - stoisz i czekasz.
            W W-wie z reguły najszybszy jest pas prawy, he he... Dzisiaj na Trasie Toruńskiej
            (kawałek 3-pasmowy) zaobserwowałem następujący układ: pas lewy - wolno jadące
            osobówki, pas środkowy - TIRy, pas prawy - NIC nie jedzie. Więc oczywiście, jak
            zwykle, skorzystałem z prawego. :-))

            Pozdrawiam,
            Niknejm
            • Gość: ryjek Re: Jescze o lewym pasie... IP: 213.134.142.* 08.01.02, 11:48
              Hehe...ok. ale ja nie mówie tu o wylotówkach, czy trasach szybkiego ruchu.
              Codziennie rano i wieczorem jadę trasą od polskiego radia do ronda Babka -
              aleją niepodległości/jana Pawła - spróbuj tam kiedyś dwóch wariantów - jednym
              pasem i druid's drive - jeśli różnica będzie więcej niż o minutę to stawiam
              browara...
              • Gość: Niknejm Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pg.com 08.01.02, 11:52
                Gość portalu: ryjek napisał(a):

                > Hehe...ok. ale ja nie mówie tu o wylotówkach, czy trasach szybkiego ruchu.
                > Codziennie rano i wieczorem jadę trasą od polskiego radia do ronda Babka -
                > aleją niepodległości/jana Pawła - spróbuj tam kiedyś dwóch wariantów - jednym
                > pasem i druid's drive - jeśli różnica będzie więcej niż o minutę to stawiam
                > browara...

                Znaczy się, prawda leży zwykle pośrodku... :-))

                Pozdrawiam,
                Niknejm

              • Gość: bObO Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.chello.pl 08.01.02, 22:49
                Ok Ryjek, zgadzam się, że dynamiczne przyspieszanie na zatłoczonych miejskich
                ulicach na niewiele się zda. Ale naprawdę nie musisz udowadniać
                tego "rajdowcom" blokując lewy pas. Niech każdy jeździ swoim stylem (w
                granicach rozsądku oczywiście) i nie przeszkadza innym. Jeśli możesz - zjedź na
                pas środkowy, przynajmniej nie hukniesz o krawężnik. :-)
            • Gość: bObO Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.chello.pl 08.01.02, 22:46
              Gość portalu: Niknejm napisał(a):

              > Dzisiaj na Trasie Toruński
              > ej
              > (kawałek 3-pasmowy) zaobserwowałem następujący układ: pas lewy - wolno jadące
              > osobówki, pas środkowy - TIRy, pas prawy - NIC nie jedzie. Więc oczywiście, jak
              >
              > zwykle, skorzystałem z prawego. :-))
              >
              > Pozdrawiam,
              > Niknejm

              Niknejm, chyba się w końcu spotkamy na tej Toruńskiej na prawym pasie, bo w ok.
              2/3 przypadków wyprzedzam tam inne samochody właśnie prawym pasem.

              Pozdro - bObO
              • Gość: szatan Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pl 08.01.02, 22:50
                nie tylko w Warszawie lecz również w innych miastach najszybszy pas to
                przeważnie prawy

                ja też zazwyczaj jadę prawym ale rzadko trasą Toruńską :))

                pzdr
                szatan
                • Gość: fanny Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.chello.pl 09.01.02, 17:09
                  Jezdze dosc dynamicznie i tez czesto wybieram najluzniejszy prawy pas. Jedyny
                  mankament tego rozwiazania to DZIURY i wyboje, niestety na prawym sa zwykle
                  najgorsze!
                • Gość: Jarek Re: Jeszcze o lewym pasie... IP: *.unregistered.formus.pl 09.01.02, 17:42
                  Gość portalu: szatan napisał(a):

                  > ja też zazwyczaj jadę prawym ale rzadko trasą Toruńską :))
                  >
                  > pzdr
                  > szatan

                  Jak sie kajac, to sie kajac... A ja wale zawsze prawym - z Raszyna Al. Krakowska
                  do Korotynskiego... Jakbym klapki mial na oczach...

                  Pozdr
    • Gość: Ja Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.maxsoft.com.pl 09.01.02, 15:56
      Ostatnio widziane - szczyt dresiarstwa:
      facet mesiem wpada na most łazienkowski z czerniakowskiej, szybciutko na lewy
      pasik, po czym zjazd na wał miedzieszyński.
      Ciekawe, czy lepiej się poczuł jadąc te 40 m. lewym pasem?
      • Gość: Jarek Re: Jeszcze o lewym pasie... IP: *.unregistered.formus.pl 09.01.02, 17:41
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > Ostatnio widziane - szczyt dresiarstwa:
        > facet mesiem wpada na most łazienkowski z czerniakowskiej, szybciutko na lewy
        > pasik, po czym zjazd na wał miedzieszyński.
        > Ciekawe, czy lepiej się poczuł jadąc te 40 m. lewym pasem?

        Nie przesadzaj... Wisla jest chyba szersza?!? ;-)
      • Gość: 130rapid Re: Jescze o lewym pasie... IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 17:50
        Gość portalu: Ja napisał(a):

        > Ostatnio widziane - szczyt dresiarstwa:
        > facet mesiem wpada na most łazienkowski z czerniakowskiej, szybciutko na lewy
        > pasik, po czym zjazd na wał miedzieszyński.
        > Ciekawe, czy lepiej się poczuł jadąc te 40 m. lewym pasem?

        On sie po prostu "zadawał" przez skrętem.
        Bo wcześniej wozem drabiniastym jeździł i nie mieścił się nim w ciasnych łukach.
        PZDR ;-)
    • Gość: KajTan przepraszam, szybciej nie moge... IP: *.nsm.pl 09.01.02, 20:30
      Z racji upajania sie jazda klasykiem, nawet po miescie, napotkalem podobny problem. Tylko ze ja
      poruszalem sie prawym pasem. Przyspieszenie moich kucy jest takie, ze kiedy pomykam spod
      swiatel i osiagam juz II kosmiczna (czytaj - 60 km/h), to doganiala mnie 2 faza spod tychze swiatel.

      Skonczylo sie jak nozem ucial, kiedy wykleilem sobie rocznik na tylnej sciance, kolo rejestracji...

      A zabawne jest to, ze jadac w trase mialem wlasnie kartke wydrukowana z napisem - nie trab, to moja
      II kosmiczna, ile ludzi mnie pozdrawialo reka i awaryjnymi....

      Wracajac do zabawnych sytuacji, kiedy lat mialem nascie i sunalem pozyczona Zastava 1100p,
      przewaznie zielona, w czerwone i zolte placki, z wydechem pomrukujacym wszystkimi dziurami, i
      jadac sobie prawym pasem 60-65 km/h, lewym pasem uderzal jakis zachodni wozek z polskim
      kierowca. Smignal mnie lewym. Dojechalem do swiatel tak, aby nie zwalniac z tych 60 dych. Prawy
      pusty, lewy dopiero rusza...

      Za chwilke mija mnie ponownie zachodni woz, ale jeszcze nie zwracam na niego uwagi, pochloniety
      jestem utrzymaniem sie na kursie (te zawieszenie)... Nastepne i nastepne i jeszcze jedne swiatla
      przejezdzam, jak powyzej, i za 4 razem widze tegoz goscia z piana na ustach, on sie ze mna scigal.
      (!?!)

      Dojezdzal do swiatel, stal na czerwonym, ja przejezdzalem kolo niego 60-tka, a on za innymi rura,
      mykal ich prawym, na lewy, kolo mnie przegazoowka i na czerwonym stop. Summa summarum i tak
      ja bylem pierwszy na parkingu niz on. On wsieckly, spocony, zdenerwowany, ze go jakis rzech zrobil
      jak idiote jakiegos, jak smarkacza, a ja spokojnie, na luzie, z usmiechem na twarzy. A ile paliwa
      ocoalalo w przepastnym baku potwornego wozu przyjaciela...

      Ale tacy ludzie sa i beda, wiec niech sobie jada i nie blokujmy im drogi.... w koncu to szalency, wiec po
      co ich draznic..... wolny wybor, wolna droga.......

      ja tam sie nie spiesze, ale nie zmuszam do tego innych, niech jada, niech sie zabija, w koncu co
      mnie to interesuje. Droga jest dla wszystkich.
      • pokrent Re: przepraszam, szybciej nie moge... 09.01.02, 21:17
        Gość portalu: KajTan napisał(a):
        ... niech jada, niech sie zabija ...
        Zgadzam sie i moge dodac: Jak sie zabija to sie naucza.
        Zreszta w wiekszosci przypadkow w Warszawie "skakanie" z pasa na pas,
        wyprzedzanie raz z prawej raz lewej konczy sie tym, ze spotykamy sie na
        swiatlach. Tez nielubie gdy na lewym pasie jedzie ktos strasznie wolno a przed
        nim pusto, jednak czesto ci co swieca swiatlami, trabia by im zjechac widza, ze
        jade w ogonie za sznurem samochodow na lewym pasie i wiedza dobrze, ze dalej nie
        pojada, ale coz prostactwa w tym kraju nie brak. Jak sie wraca z zachodu to az
        przykro, ze u nas tylu debili, gdzie to cale towarzycho sie spieszy? Mysle, ze to
        kompleksy: "w koncu mam szybka bryke, dorobilem sie wozka to patrzta jak sie
        rzadzi na drodze"
        • Gość: ryjek Re: przepraszam, szybciej nie moge... IP: 213.134.142.* 10.01.02, 09:27
          Pokrent - własnie o takie sytuacje mi chodzi. Zatłoczona arteria w mieście,
          tłok, a koleś miga żeby mu zjeżdżać - ughrrr... Poza tym do wszystkich: Moi
          kochani, przyjmijcie do wiadomości że naprawdę nie blokuję lewego pasa :-)(jak
          niektórzy sugerują). Jeśli ruszam z lewego na światłach przyspieszając
          dynamicznie i w efekcie niestety znacznie przekraczając dozwoloną prędkość, to
          nie zjadę na prawy, bo po prostu na prawym jedzie inny mocny samochód, który
          też chce ruszyć "z kopyta" a za nim następne. To nie jest blokowanie - i tak z
          reguły odsadzam auta z tyłu - ale po prostu czasem się trafi jakiś bałwan no i
          nie ma siły - będzie trąbił, nawet jeśli za chwilę zostanie z tyłu - "ale
          przecież mógł ruszyć szybciej" pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka