spokowoko
20.03.09, 15:01
wiem że moim kolejnym autem będzie (jak zwykle) duży sedan, ale
bardzo kusi mnie taki z napędem na cztery koła, a oferta rynkowa
jest już spora. Zastanawiałem się jednak czy warto wydawać ekstra
pieniądze na coś, co ułatwia życie jedynie 3-4 razy w roku (offroadu
nie uprawiam, na narty nie jeżdżę). I myślałem sobie: no, może i to
są tylko 3-4 razy w roku, ale jeśli tylko jeden raz taki system
uratuje ci życie - powiedzmy na zdradziecko oblodzonym w jakimś
zagajniku zakręcie - to chyba jednak warto.
I oto biorę do ręki AutoMoto (nr. 4/2009), czytam tekst o
czwórnapędowym BMW 300 i Passacie, po czym dochodzę do miejsca: „4x4
poprawia trakcję i propulsję podczas ruszania, pomaga wystartować na
śliskim. Nie zwiększa przyczepności w skręcie! W sytuacjach
podbramkowych (np. oblodzenie na łuku) napęd 4x4 będzie równie
bezbronny jak jednoosiowy!”
Po takim dictum oczywiście kończą się moje rozważania o tym, czy
warto się doposażyć w 4x4. Skoro jest nieprzydatny właśnie w takich
sytuacjach, których się boję, to nie ma sobie co zawracać głowy.
Problem w tym, że czytam prasę moto od lat i nigdy z tak wyłożonym
punktem widzenia się nie spotkałem. Wszystkie teksty które czytałem
zdecydowanie rekomendowały 4x4 jako znaczną poprawę bezpieczeństwa.
Czy przeprowadzono jakieś nowe badania? Czy po prostu AutoMoto
wyłamało się z obowiązującej pisma motoryzacyjne zasady zachwalania
czego się da? Czy może ktoś w AutoMoto się pomylił?
Uwagi, komentarze, opinie?