Gość: tc
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
27.11.03, 23:45
Jezdze Laguna II z 2001. Kilka miesiecy temu przydazyla mi sie standardowa przygoda z karta.
Podjechalem rano z dzieckiem pod szkole, wyszedlem z samochodu i zamknalem drzwi. Po
powrocie do samochodu otworzylem drzwi (karta) i wsunalem ja do czytnika. Naciskam slawetny
przycisk START i nic. Patrze, kontrolki tez sie nie swieca. Wyjmuje karte, wkladam ponownie i to
samo. Zadnej reakcji. Mysle sobie, sprobujmy raz jeszcze. Wyszedlem z samochodu, zamknalem
drzwi karta, ponownie otworzylem, wlozylem karte do czytnika - znowu nic. Powtorzylem pare
razy ten manewr, zero reakcji. Mysle sobie: "cudownie - wszyscy widza jak sie miotam kolo
samochodu, a szef czeka na mnie w pracy". Zadzwonilem po zone, zeby przywiozla mi
zapasowa karte z domu (myslalem ze moze moja szlag trafil). Zona z usmiechem poblazliwosci
przywiozla mi druga karte - to samo. Zero reakcji. Zadzwonilem do serwisu Kiljanczyka -
powiedzieli ze to typowe i mam zadzwonic po pomoc drogowa. I wtedy nasunela mi sie pewna
mysl. Pracuje zawodowo z komputerami, a w Lagunie tego akurat nie brakuje i pomyslalem
sobie, ze skoro nie zadzialal miekki restarcik komputera (wyjscie i wejscie ponowne do
samochodu) to moze zadziala opcja "go to wtyczka". Odkrecilem kleme od akumultora,
poczekalem 20 sekund (na wszelki wypadek) i przykrecilem z powrotem. Wszedlem do
samochodu, wlozylem karte do czytnika i.... zapalily sie wszystkie kontrolki, nacisnalem START i
po sekundzie silnik przyjemnie pracowal. Nie potrafie opisac uczucia satysfakcji jakie mna
ogarnelo. Pozostalo mi tylko odkodowac radio (kod w ksiazeczce serwisowej - w domu) oraz
nauczyc szyby gdzie jest pozycja - gora. Zastanawiam sie ilu klientow nabraly serwisy Renault
"naprawiajac" im zepsute komputery, w rzeczywistosci tylko robiac to samo co ja. Moral
(smutny) z tej historii jest taki, ze z dzisiejszego samochodu nalezy bardziej podchodzic z
miernikiem niz z mlotkiem.