Dodaj do ulubionych

optymistyczniej

27.05.09, 19:02
Przedwczoraj belgijska TV pokazala reportaz o tym ile mozna zaoszczedzic kupujac nowy samochod za granica i odtad jestem nagabywany przez znajomych, zebym im pomogl kupic w Polsce samochod, bo wedle reportazu w Polsce i Danii samochody sa najtansze w calej EU. Na Golfie roznica wynosi ok €5000.

Skoro nowe sa tak tanie, to kto kupuje uzywane? :-)
Obserwuj wątek
    • emes-nju Re: optymistyczniej 27.05.09, 20:46
      do.ki napisał:

      > Na Golfie roznica wynosi ok €5000.
      >
      > Skoro nowe sa tak tanie, to kto kupuje uzywane? :-)

      No, niech sie zastanowie...

      Moze ci, ktorzy za ww. kwote musza utrzymac przez rok czteroosobowa
      rodzine? :-P
      • do.ki Re: optymistyczniej 27.05.09, 21:41
        > Moze ci, ktorzy za ww. kwote musza utrzymac przez rok czteroosobowa
        > rodzine? :-P

        Pewnie masz racje. Jednakowoz gdybym a) mial rodzine na utrzymaniu i b) mogl na ten cel przeznaczyc kwote €5000 rocznie, to byloby karygodnym bledem kupowac jakikolwiek samochod, ze szczegolnym uwzglednieniem starego trupa po przejsciach.
        • maczores Re: optymistyczniej 27.05.09, 21:50
          Ten stary trup po przejsciach kupiony za 900 euro przejechal juz 33
          tys km bez jednej awarii idaleko mu jescze do rozkladu. Zadanie:
          jaki jest koszt przejechania jednego km w porownaniu z zakupem
          nowego VW Golfa
          • do.ki Re: optymistyczniej 27.05.09, 22:32
            > Ten stary trup po przejsciach kupiony za 900 euro przejechal juz 33
            > tys km bez jednej awarii idaleko mu jescze do rozkladu.

            W jakim czasie?

            Zadanie:
            > jaki jest koszt przejechania jednego km w porownaniu z zakupem
            > nowego VW Golfa

            Wbrew pozorom nie taki maly. No i sa alternatywy, nawet na najwiekszym zadupiu w Polsce.
            Problem polega na tym, ze wlasciciel starego trupa nie ponosi wszystkich kosztow przejechania 1km swoim pojazdem.
        • emes-nju Re: optymistyczniej 27.05.09, 22:00
          Wyobraz sobie, ze mieszkasz w Zadupiu Wielkim - miejscowosci tak
          wielkiej, ze psy d... szczekaja, a ostatni PKS odjechal w dniu
          zamkniecia PGRu.

          Po kilku latach bezrobocia i kuroniowki, wyrwales sie z marazmu - w
          Zadupiu Mniejszym, odleglym od Wielkiego o kilkascie km, znalazles
          swietna prace (5000 euro rocznie). I co tu zrobic... Za takie
          pieniadze do Zadupia Mniejszego sie nie przeniesiesz, a pracowac
          warto.

          Ja na Twoim miejscu kupilbym starego szrota z gazem i pracowal za
          5000 euro rocznie na utrzymanie rodziny. Ale ja to dziwadlo
          jestem... A moze po prostu widzialem nedze polskiej wsi...?
          • do.ki Re: optymistyczniej 27.05.09, 22:31
            > jestem... A moze po prostu widzialem nedze polskiej wsi...?

            Moze... ja mieszkancom Zadupia Wielkiego nie bede mowil jak maja zyc. O tzw nedzy polskiej wsi tez mam swoje zdanie, odmienne od Twojego (chyba?), ale nie mieszczace sie w tematyce tego forum.
    • hutchence Re: optymistyczniej 27.05.09, 22:40
      Ja kupuję używane. Mam kredyt na dom (20 lat), rodzinę na utrzymaniu. Zarabiam
      6k na miech i mam kurna inne hobby niż kupowanie nowego auta wielkości Golfa.
      Rocznie robię 10 do 12 tys kilometrów i musiałbym się z ch.... na głowy zamienić
      żeby sobie flaki wypruwać na nowe auto, które by stało w garażu i traciło na
      wartości. A po siedmiu latach - jak to chce kolega z forum niejaki al9 - pomimo
      przebiegu w okolicach 70 - 80 tysi jechałbym nim na złom. Na razie jeżdżę 13
      letnim Scorpio 2.9 i jest to samochód nie do zdarcia, przy moich rocznych
      przebiegach jest bezawaryjny. Kosztował mnie 3 lata temu 12000, do dziś na
      wszelkie naprawy (wym. wahaczy, oleje itp., mała naprawa skrzyni (automat))
      wydałem 4000. Wszelkie przeglądy (i to kurna nie za flaszkę) przechodzi bez
      problemu. W przyszłym roku jednak mam zamiar zmienić Scorupkę na Chryslera 300M.
      Planuję wydać około 30 tys. Za to można mieć 7latka (czyli złom jak chce al9) z
      przebiegiem 100 - 160 tys. Jak na wóz tej klasy i z tym silnikiem to niedużo. A
      jakiż to nowy samochód kosztuje 30tys. Tylko proszę nie pisz o jakiś Daciach,
      Aveo czy Pandach
      • do.ki Re: optymistyczniej 27.05.09, 22:55
        Koledzy dowodzacy slusznosci swojej decyzji o zakupie starego grata widac nie do konca zrozumieli sens pierwszego wpisu w tym watku.

        Panie i panowie, nie marudzic! Nowe samochody sa w Polsce nadal tanie. To, ze wychodzi wielu osobom, ze trzeba kupic uzywke, wynika przynajmniej czesciowo z przekonania, ze jakis samochod w koncu przeciez musza miec. To przekonanie nie zawsze jest sluszne, ale rozumiem, ze prawo nie pozwala na inne myslenie, niestety.

        10000 km rocznie to jest cos dla drugiego samochodu w rodzinie, nie dla jedynego. Robiac wszystkiego 10000 km rocznie to juz lepiej brac taksowke i troche sie zorganizowac, a nie wydawac kase na zlom.

        Nowe samochody sa relatywnie tanie. Ale jak juz ta zjednoczona Europa calkiem sie w Polsce zagniezdzi, to i to sie zmieni.
        • hutchence Re: optymistyczniej 27.05.09, 23:26
          No to tym wpisem przekonałeś mnie do te, że jesteś kretynem. Tzn. że co, jeżeli
          nie stać mnie lub nie chcę nowego to nie powinienem mieć. Ty baranie, a kto ci
          dał prawo do tego, żeby komuś mówić co ma robić a co nie. A takie coś jak praca
          w domu znasz? A ja tak pracuję. Robię witraże sakralne (do kościołów jakbyś
          kołku nie wiedział co to takiego), w domu składam szybki etc. a w u klienta
          montuję. To co mam taksówką zawozić, czy może nowiutkim TATA Nano. Przeciętny
          witraż 5 m kwadratowych w kawałkach po ok. 0,80 m kw. A wózek z dzieckiem też w
          TAXI. Czy też mam zap... na autobus 500m, bo mieszkam na osiedlu domków. Rodzice
          mieszkają 500 km. To co w pociąg, żeby wnuczkę zobaczyli. I wszystko to dlatego
          że mam sprawny ale STARY samochód. I dlatego nie powinienem mieć go wcale. Może
          dla takiego Matiza 100k po paru latach jest powodem do wyzionięcia ducha ale nie
          samochodu, który jakby nie patrzeć był autem luksusowym.
          A tak na marginesie to kolego ile lat jeździsz samochodem od zakupu (oczywiście
          z salonu) i co potem z nim robisz (jak się zestarzeje)?
          Sprzedajesz na rynku wtórnym czy złomujesz. Jeżeli robisz to pierwsze to pisząc
          swoje posty robisz z siebie pajaca. Jeżeli to drugie... no cóż...
          • do.ki Re: optymistyczniej 27.05.09, 23:50
            Spodziewasz sie, ze bede z Toba dalej dyskutowal?
            • maczores Re: optymistyczniej 28.05.09, 00:19
              Dodam ze jeden z najbogatszych ludzi na swiecie -wlasciciel IKEA
              jezdzi wiekowym Volvo 240 a jeden z szefow mojej firmy - tez
              nieubogi jezdzi Saabem 900 z '91. To tylko w Polsce jest taka chora
              sytuacja - postaw sie a zastaw sie.Bede splacal kredyt latami ale
              sasiedzi beda zazdroscic - bo mam nowy samochod. Z SALONU.
          • do.ki tekst pomocniczy 28.05.09, 00:16
            Obrzuciles mnie epitetami, qale sam zasluzyles na nie bardziej ode mnie.

            Pomysl:

            1) samochody wykorzystywane zarobkowo, ich zakup i uzytkowanie, rzadza sie zupelnie innymi prawami niz samochody do uzytku prywatnego. Ja pisalem o tych drugich, ty mieszasz do tego pierwsze. Uzywanie samochodu zarobkowego prywatnie nie jest zdrowe, ale czeste, niestety, co wynika z takiego, a nie innego prawa fiskalnego.
            Samochody prywatne sa skazane na wyginiecie, i slusznie, bo w wiekszosci sa (lub wkrotce beda) zbedne albo za drogie. Samochody zarobkowe tez znikna, tylko wolniej.
            2) jesli robienie witrazy sakralnych jest jedynym Twoim zrodlem utrzymania, a stac cie tylko na Scorpio, i to stare, a w dodatku Twoje przebiegi w zwiazku z dzialalnoscia zarobkowa to ledwie 10 do 12 tys. km rocznie, to czas sie zastanowic nad zmiana zajecia. O nie, nie twierdze, ze masz rzucic robienie witrazy. Po prostu uprawiaj to hobby gdy juz zarobisz na zycie. Ale nie witrazami, bo tu widac albo ryniek za maly, albo Ty nie umiesz sie sprzedac.
            3) jezeli ktos powaznie traktuje dzialalnosc zarobkowa, to wyposaza swoj warsztat w narzedzia, ktore sie do tego nadaja, a nie pozycza Scorpio z domu.

            > A tak na marginesie to kolego ile lat jeździsz samochodem od zakupu (oczywiście
            > z salonu)

            Zwykle 3 do 4 lat. Teraz chyba pojezdze wiecej,bo nie ma na co zmienic.

            > i co potem z nim robisz (jak się zestarzeje)?

            Zostawiam dealerowi w rozliczeniu za nowy. Raz czy dwa sprzedalem na rynku wtornym, ale to sporo zawracania glowy. Chyba wiecej nie bede sie w to bawil, nie warto.
            • jbl25 Re: tekst pomocniczy 28.05.09, 11:49
              A Ty Doki co robisz, że nówkami sztukami się wozisz? Kupujesz je stary za
              gotówkę ? :)
            • hutchence Re: tekst pomocniczy 28.05.09, 21:59
              No to po koleji:

              > 1) samochody wykorzystywane zarobkowo, ich zakup i uzytkowanie, rzadza sie zupe
              > lnie innymi prawami niz samochody do uzytku prywatnego. Ja pisalem o tych drugi
              > ch, ty mieszasz do tego pierwsze. Uzywanie samochodu zarobkowego prywatnie nie
              > jest zdrowe, ale czeste, niestety, co wynika z takiego, a nie innego prawa fisk
              > alnego.
              > Samochody prywatne sa skazane na wyginiecie, i slusznie, bo w wiekszosci sa (lu
              > b wkrotce beda) zbedne albo za drogie. Samochody zarobkowe tez znikna, tylko wo
              > lniej.

              Wkrótce tzn. kiedy? Rozumiem, że zajrzałeś do kryształowej kuli i zobaczyłeś
              przyszłość. Chyba bardzo daleką. W sumie punkt bez komentarza.

              > 2) jesli robienie witrazy sakralnych jest jedynym Twoim zrodlem utrzymania, a s
              > tac cie tylko na Scorpio, i to stare, a w dodatku Twoje przebiegi w zwiazku z d
              > zialalnoscia zarobkowa to ledwie 10 do 12 tys. km rocznie, to czas sie zastanow
              > ic nad zmiana zajecia. O nie, nie twierdze, ze masz rzucic robienie witrazy. Po
              > prostu uprawiaj to hobby gdy juz zarobisz na zycie. Ale nie witrazami, bo tu w
              > idac albo ryniek za maly, albo Ty nie umiesz sie sprzedac.

              Czytanie ze zrozumieniem - 3 klasa podstawówki. Nie napisałem, że tylko na takie
              mnie stać. Zresztą to nie twój problem. 6 tys. na miesiąc na rękę to i tak dwa
              razy więcej niż średnia krajowa. No naprawdę chu.. warta robota. Brak szefa,
              praca w domu, można jak się nie chce iść do praca. No kurna same wady. Fakt
              chyba muszę zmienić. (IRONIA) A co ma przebieg do działalności zarobkowej? Co ja
              kurna TIREM jeżdżę? Rynek kolego jest zaj.. w Polsce. Kościołów prawie jak
              szkół, nie trzeba jeździć po kraju. A Scorpionka kupiłem bo zawsze mi się
              podobał i jest zaj... wygodny i komfortowy. A co z tego, że stary. Dbam o niego
              i mi się odwzajemnia. Zresztą od kiedy to samochód odzwierciedla status
              majątkowy. Człowieku dla mnie najważniejsza jest moja rodzina a nie pierdzikoło.
              Ogrodzeniem, balustrada, trawnik, droga dojazdowa do domu. To są inwestycje
              ważniejsze niż samochód. Znam takich balasów co mają nowe BMW, a mieszkają w
              bloku w dwóch pokojach nieremontowanych od stu lat. No ale sąsiedzi tego nie
              widzą, za to autko tak.

              > 3) jezeli ktos powaznie traktuje dzialalnosc zarobkowa, to wyposaza swoj warszt
              > at w narzedzia, ktore sie do tego nadaja, a nie pozycza Scorpio z domu.

              Hmm... Noże do szkła-200 zł, lutownica- 300, pigmenty do malowania szkła- 500,
              piec do wypału 7000. Czekaj, czekaj jeszcze powinienem mieć samochód - z dużym
              bagażnikiem (kombi, ale niekoniecznie) - do wożenia szkła, nowy to będzie jakieś
              80-90k. Złota myśl, dzięki. (IRONIA)

              > > A tak na marginesie to kolego ile lat jeździsz samochodem od zakupu (oczy
              > wiście
              > > z salonu)
              >
              > Zwykle 3 do 4 lat. Teraz chyba pojezdze wiecej,bo nie ma na co zmienic.
              >
              > > i co potem z nim robisz (jak się zestarzeje)?
              >
              > Zostawiam dealerowi w rozliczeniu za nowy. Raz czy dwa sprzedalem na rynku wtor
              > nym, ale to sporo zawracania glowy. Chyba wiecej nie bede sie w to bawil, nie
              warto.
              >

              Czyli ktoś twoim byłym będzie jeszcze jeździł. Powinieneś go całować po tyłku, a
              nie pisać takie bzdury. Gdyby nie on (diler twoje stare auto sprzedaje a nie
              złomuje) to w rozliczeniu dostałbyś co najwyżej kopa. Nie warto sprzedawać na
              rynku wtórnym? Bo co, musisz mieć bezpośredni kontakt z plebsem? Lepiej niech to
              z ciebie diler załatwi.

              I żeby nie było, że nie wiem co to nowy samochód. Mój stary tylko takie kupuje,
              nigdy używanego nie miał. Ja natomiast nigdy nowego nie zamierzam kupować. No
              chyba gdybym wygrał w totka...
              • hutchence Re: tekst pomocniczy 28.05.09, 22:26
                Ach byłbym zapomniał:

                <Ale nie witrazami, bo tu widac albo ryniek za maly, albo Ty nie umiesz sie
                sprzedac.

                To zdanie uzmysłowiło mnie z kim dyskutuję. Z krawaciarzem. Sprzedać się.
                Koleżko śniegowy ja się nie muszę sprzedawać i nic nie sprzedaję. Ja wykonuję
                usługi. Nawet się nie muszę reklamować. Dostaję robotę z polecenia. Wiem, że
                krawaciarzowi ciężko to zrozumieć. Stary ja nie uczestniczę w wyścigu szczurów,
                mam to w D.U.P.I.E.
                • do.ki EOT 29.05.09, 06:29
                  Juz dobrze, nie podniecaj sie tak.

                  W gruncie rzeczy to ciekawe, ze mozna tak ogniscie spierac sie o nowe vs.
                  uzywane, wytaczajac najciezsze dziala.

                  Konkretnie i w zwiazku z tematem dopisal sie tylko Crannmer- mozna by rzec jak
                  zwykle zreszta. A reszta to byly dygresje. Kontynuacja, jesli w ogole, to juz w
                  innym watku. A zostalo co kontynuowac- np kiedy znikna prywatne samochody.

                  Ostatni zarzut powalim mnie na cyce do reszty. Krawaciarz? Tak sie sklada, ze
                  przepisy wewnetrzne zabraniaja mi noszenia krawata w pracy (ryzyko zakazen).
                  Jestem wiec krawaciarzem bez krawata.

                  Peace
                  • hutchence Re: EOT 29.05.09, 08:29
                    Live long and prosper.
        • galtom do.ki- serio??? 28.05.09, 11:35
          do.ki napisał:

          > To, ze wychodzi wielu osobom, ze trzeba kupic uzywke, wynika
          przynajmniej czesciowo z p
          > rzekonania, ze jakis samochod w koncu przeciez musza miec. To
          przekonanie nie z
          > awsze jest sluszne, ale rozumiem, ze prawo nie pozwala na inne
          myslenie, nieste
          > ty.

          Co Ty pierniczysz??? Ze niby prawo powinno zakazywac bedniejszym
          chciec miec samochod? Posiadania uwzyanego, itd??? (nie odpowiadaj
          - BOJE SIE ZNAC PRAWDE!!!)


          1. Czym Ty jezdzisz???
          2. Zmieniasz auto co pol roku???
          3. Sprzedajesz czy oddajesz na zlom?
          4. Kiedy nowe staje sie uzywane?

          > o. Robiac wszystkiego 10000 km rocznie to juz lepiej brac taksowke
          i troche sie
          > zorganizowac, a nie wydawac kase na zlom.

          A Ty oczywiscie kupujesz "nowkie" bo rocznie robisz 65.000km a potem
          zgodnie ze swoim sumieniem oddajesz na zlom?

          Fajny jestes!!!

          > Nowe samochody sa relatywnie tanie. Ale jak juz ta zjednoczona
          Europa calkiem sie w Polsce zagniezdzi, to i to sie zmieni.

          Pewnie tak - im wiecej ludzi bedzie stac na nowe tym wiecej je kupi -
          ale najpier trzeba miec na jedzienie a nie wszyscy harujacy w Polsce
          maja!
      • galtom Re: optymistyczniej 28.05.09, 11:29
        Popieram w calej rozciaglasci!!!

        Ale Bogu dzieki, ze ktos kupuje nowe bo inaczej nie byloby
        uzywanych!!!!
        • hutchence Re: optymistyczniej 28.05.09, 22:07
          > Ale Bogu dzieki, ze ktos kupuje nowe bo inaczej nie byloby
          > uzywanych!!!!


          To po prostu równowaga. Jak w przyrodzie. Ale kolega do.ki o tym zapomniał.
    • crannmer Czesciowa prawda 28.05.09, 11:09
      do.ki napisał:

      > w Polsce i Danii samochody s
      > a najtansze w calej EU.

      Sa najtansze netto, przy wywozie za granice panstwa. Ale dla Dunczyka czy Polaka
      mieszkajacego we wlasnym kraju nieistotna jest wywozowa cena netto, ale cena
      brutto, jaka zaplaci rejestrujac pojazd u siebie.

      Brutto ceny dunskie sa najwyzsze w calej Europie.

      BTW egalizacja cen netto samochodow miedzy krajami EU nie jest wina samej EU (a
      wrecz przeciwnie), lecz wynika ze staran producentow i organizacji zbytu.
    • dmuchawcelatawce Re: optymistyczniej 28.05.09, 23:11
      A ja jestem ciagle nagabywana o kupowanie auta uzywanego w Holandii.
      Nikt nie wierzy , ze auta tu wcale nie sa takei tanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka