Dodaj do ulubionych

Co zrobic...

IP: 157.25.125.* 08.08.01, 11:53
...z idiotami, ktorzy zostali rodzicami i nie potrafia zaopiekowac sie swoim
wlasnym dzieckiem? Znowu dzis widzialem sytuacje jak rodzice z przodu, zapieci
pasami, a dziecko z tylu, oparte lokciami miedzy przednimi fotelami. Czy oni
nie zdaja sobie sprawy co z takim dzieckiem stanie sie podczas nawet
niewielkiego wypadku? Czy uswiadomia sobie to dopiero jak dzieciak nadzieje sie
na lewarek skrzyni biegow, badz wyleci przez przednia szybe?
A najwiekszy idiotyzm jaki widzialem pare tygodni temu, to byla kobieta na
miejscu pasazera (nie wiem czy przypieta), trzymajaca dziecko na kolanach. To
dziecko w razie wypadku nie mialoby najmniejszych szans zmiazdzone pomiedzy
deska rozdzielcza a cialem matki (samochod starszy, na pewno bez airbagu - moze
i dobrze). Zeby to bylo na swiatlach, to bym chyba wysiadl i powiedzial jej
cos, ale tylko mnie mineli.
Czy ktos wie jaka za to jest kara (za takie przewozenie dzieci)?
Ja wiem jedno - dzieci jeszcze nie mam, ale jak bede mial, to nie pozwole mu
przejechac nawet jednego kilometra bez fotelika do czasu, az bedzie moglo
jezdzic w samych pasach.
Obserwuj wątek
    • Gość: C_D Re: Co zrobic... IP: *.opt.com.pl 08.08.01, 12:10
      Ogólnie rzecz biorąc słusznie prawisz. Jest tylko jedno ale o którym nie moźesz
      wiedzieć z braku doświadczenia. Dziecko w wieku 1,5 - 3 lata bardzo szybko się
      nudzi i zaczyna jęczeć i wrzeszczeć co w znacznym stopniu obniża koncentrację i
      wytrzymałość psychiczną siedzącego za kierownicą ojca. Często jedynym
      rozwiązaniem w takiej sytuacji jest wypięcie dziecka z fotelika (przynajmniej
      na chwilę) i umieszczenie go na kolanach mamusi (jeśli mamy taki luksus, że
      mamusia jest właśnie w samochodzie). Sam czasem tak robię. Oczywiście mamusia z
      dzieckiem na tylnym siedzeniu a ja maksimum 60 na godzinę. Wiem, że to
      niebezpieczne ale czasem naprawdę nie ma wyjścia. Dzieciak na postoju drze się
      jeszcze bardziej.
      Pozostaje ewentualnie jazda nocą kiedy dziecko śpi ale nie wszystko da się
      załatwić w nocy.

      Pozdrawiam

      C_D
      • Gość: sknera Re: Co zrobic... IP: *.epsa.pl 08.08.01, 12:17
        Prawda, tylko nie musi mieć 1,5-3 lata, wystarczy 15 miesięcy. Maksymalna jazda
        1,5 godziny jak śpi, lub w nocy.
        Pozdrawiam.
      • Gość: maciek Re: Co zrobic... IP: *.gpw.com.pl 08.08.01, 12:22
        Dziecko w wieku 1,5 - 3 lata bardzo szybko się
        > nudzi i zaczyna jęczeć i wrzeszczeć co w znacznym stopniu obniża koncentrację i
        > wytrzymałość psychiczną siedzącego za kierownicą ojca.

        lub matki

        Często jedynym
        > rozwiązaniem w takiej sytuacji jest wypięcie dziecka z fotelika (przynajmniej
        > na chwilę) i umieszczenie go na kolanach mamusi (jeśli mamy taki luksus, że
        > mamusia jest właśnie w samochodzie).

        z mojego doswiadczenia wynika ze:
        1. moja cora, ktora jezdzila w fotelku od pierwszych dni zycia (BEZ WYJATKOW)i
        jest do niego przyzwyczajona - nie drze sie
        2.wyjmowac nie trzeba - moja zona byla w stanie nawet nakarmic dziecko BEZ
        WYJMOWANIA

        Sam czasem tak robię. Oczywiście mamusia z
        >
        > dzieckiem na tylnym siedzeniu a ja maksimum 60 na godzinę.

        a ten z naprzeciwka 160 km/h

        Pozdrawiam,
        Maciek

        • Gość: C_D Re: Co zrobic... IP: *.opt.com.pl 08.08.01, 12:27
          > z mojego doswiadczenia wynika ze:
          > 2.wyjmowac nie trzeba - moja zona byla w stanie nawet nakarmic dziecko BEZ
          > WYJMOWANIA

          Maćku, czy możesz mi wypożyczać swoją żonę na dłuższe trasy?

          Pozdrawiam

          C_D
          • Gość: maciek Re: Co zrobic... IP: *.gpw.com.pl 08.08.01, 13:07
            > Maćku, czy możesz mi wypożyczać swoją żonę na dłuższe trasy?

            zone nie, ale moze tesciowa...

            Pozdrawiam,
            Maciek
          • Gość: Franek Re: Co zrobic... IP: *.mannesmann.de 08.08.01, 17:51

            > Maćku, czy możesz mi wypożyczać swoją żonę na dłuższe trasy?

            Wiem ze nie do mnie byla prosba ale ja swoja oddam za darmo i nie tylko na dluzsze trasy ale na stale...

            zartuje oczywiscie, zony nie mam wiec nie mam co oddawac ale sie zaloze ze wielu tak pomyslalo jak to
            przeczytalo...
            takie luzne skojarzenie, ale wierze ze dzieci w samochodzie stanowia niezly problem ale coz po to sa rodzice by je
            wychowywac, czy sie myle?

            pozdrawiam rowniez

            Franek
      • Gość: nick Re: Co zrobic... IP: *.mediacom.pl 08.08.01, 12:28
        Dziecko jak nie jest rozpieszczone to sie nie drze. Mamusia moze jezdzic z
        dzieckiem na tylnej kanapie - czy to taka hanba miec puste miejsce z przodu?
        PZDR
        • Gość: M Re: Co zrobic... IP: 192.168.2.* / 62.32.162.* 08.08.01, 13:00
          Ja woze swoje dziecko( 8,5 miesiaca) w foteliku z tyłu razem z żona. Jezeli żona chce prowadzić ja
          przesiadam sie do tyłu. W tym roku bylismy nad morzem. Wczesny wyjazd zagwarantował ze dziecko
          przespało w foteliku prawie cała trase. Zawsze jest jakieś wyjscie tylko, że niektórzy, chyba z
          własnego lenistwa lub braku wyobrazni wola narazac zdrowie lub życie własne dzieci. Zo cos takiego
          kary powinny byc naprawde surowe.
          • Gość: Qbas Re: Co zrobic... IP: 195.205.237.* 08.08.01, 15:01
            JA mam 1.5 roczną córeczke. I podczas jazdy bez problemu wysiedzi godzinę nie
            marudząc .....potem najwyżej zasypia i potrafi spac nawet 3-4 godziny :-)
            Latem jak jest cieplo wiekszosc dalekich tras planuje tak aby znaczna czesc
            trasy przebiegła noca - mniejszy ruch , dziecko spi , chlodniej ......nic tylko
            jechać.
            Jednak jazda z rozbecznym dzieckeim to mordęga. Ja na szczescie nauczylem sie
            wyłączaćc z tego płaczu i sie nie interesuje oc sie dzieje z tylu (b.
            trudne)..........., ja mma dowieśc wszystkich bezpiecznie a bobasem zona ma sie
            zajmować aby mnie nie stresowało .
            A jak jeżdze sam to dziecko siedzi z przodu w specjalnym foteliku i patrzy na
            RDS w radio :-)))
    • Gość: Daras Przestroga! IP: *.gda.computerland.pl 08.08.01, 14:51
      Każdy przedmiot pozostawiony luzem w samochodzie w razie zderzenia czołowego z
      prędkością 50km/h stanie się na moment 50 razy cięższy!!! Człowiek nie zapięty
      w pasy, uderzy w kokpit lub fotel kierowcy z siłą dorosłego galopującego słonia
      (będzie ważył w tym momencie około 3500 kg.

      PS
      Czy ktoś normalny ryzykowałby starcie z rozpędzonym słoniem - tymczasem 80%
      ludzi nie zapina pasów na tylnym siedzeniu!
      Warto też usunąć dziwne rzeczy z tylniej półki. Czasami apteczka może zrobić
      krzywdę!!!
      A ludzie wożą na tylnej półce między innymi parasolki.

      Na podstawie książki pana Tadeusza Talarczyka
      "Bez ryzyka - trening bezpiecznej jazdy"


      • Gość: kapsel Re: Przestroga! IP: 212.160.147.* 14.08.01, 10:59
        Ja ostatnio widziałem w maluchu gaśnicę na tylnej półce....
      • Gość: jasiek Re: Przestroga a zycie sobie IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 14.08.01, 13:57
        Zycie weryfikuje pierdoly w ludzkich glowach. Ten autobus kolo Klagenfurtu wyrznal w betonowy mur z
        predkoscia 70-80 kmh (podali ze powyzej predkosci maksymalnej, ktora tam wynosi 50-80, wiec zalozmy
        70).
        Wg wyliczen poprzedniego emaila mojego oponenta kazdy z jadacych tym autobusem juz powinien byc
        trupem. O ile wiem na razie nikt nie umarl, a nikt nie byl w pasach ani w foteliku (pelno tam bylo dzieci).
        Zycze wszystkim zeby szybko wrocili do zdrowia, ale ci ktorzy w dyskusji ze mna uzywaja argumentow z
        ksiezyca niech sie nad tym wypadkiem i jego skutkami zastanowia (w kontekscie watku tej dyskusji)

        Pozdrawiam,
        jasiek
    • Gość: jasiek Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: 172.27.45.* / 212.222.117.* 09.08.01, 11:49
      Czy Ty pracujesz w ubezpieczeniach, czy dla zabawy ludzi straszysz?

      Zarowno ja jak i miliony dzisiejszych doroslych zawsze jezdzilismy w samochodach jak opisywane przez
      Ciebie dziecko i wszyscy poza jakims promilem uleglych wypadkowi zyjemy, pomimo ze nikt nie mial
      fotelikow. Sam jako dziecko przezylem wypadek bez fotelika bez zadnych obrazen. Wiec nie reprezentuj
      tu pogladaw ubezpieczalni i producentow fotelikow, bo kazdy dorosly swoj rozum ma, wie co robi i mu
      sie w zycie nie wtracaj, a dzieci sa wlasnoscia rodzicow choc ustroj komunistyczny i to chcial zmienic, jak
      widac mu sie nie udalo.
      Co do fotelikow i ich producentow to ADAC w niemczech przebadal 36 fotelikow, rowniez tych
      najdrozszych z chicco czy romero, i zaden z fotelikow nie dostal nawet dobrej oceny (wszystkie
      dostateczne), wiec producentom fotelikow nie zalezy na bezpieczenstwie dzieci , tylko na napchaniu
      kabzy, do czego sie takimi postami przyczyniasz.
      Nie mow innym jak maja zyc, bo moze sie mylisz.

      jasiek
      ps. nie uwazam ze foteliki sa niepotrzebne, an pewno zwiekszaja bezpieczenstwo dzieci, ale nie
      przesadzajmy z ta panika i indoktrynacja. Jazda w fotelikach jednym odpowiada innym nie, trzeba sie
      pogodzic z tym ze nie wszyscy widza swiat tak samo, a tym bardziej im tego narzucac. Zwlaszcza ze
      sami producenci tych fotelikow niewiele robia, aby dzieciom bezpieczenstwo zapewnic.
      • Gość: Daras Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: *.gda.computerland.pl 09.08.01, 12:15
        Mam nadzieję, że nie reprezentujesz tutaj zakładów pogrzebowych???
        Pitz, masz odpowiedź - nic nie da się zrobić...
      • Gość: Pitz Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: 157.25.125.* 09.08.01, 12:17
        Pracuje w zupelnie innej dziedzinie i nie mam nic wspolnego ani z
        ubezpieczeniem, ani z producentami fotelikow, ale mam wyobraznie. Widzialem
        symulacje wypadkow z udzialem dzieci (takie propagujace stosowanie fotelikow) i
        szczegolnie jeden utkwil mi w pamieci, jak matka siedzi z dzieckiem na kolanach
        i rozplaszcza (miazdzy) ten maly manekin o deske rozdzielcza. Dziecko
        zamieniajace sie w pocisk tez nie nalezy do przyjemnych widokow. Dziecko
        stojace pomiedzy przednimi fotelami moze sie nawet przy malej kolizji ZABIC
        nadziewajac na lewarek skrzyni biegow.
        Po prostu uwazam, ze kazdy rodzic powinien zrobic jak najwiecej zeby zapewnic
        swojemu dziecku bezpieczenstwo. Jak bedzie sie czula matka czy ojciec po
        tragedii wyrzucajac sobie, ze wczesniej nie zadbalo o bezpieczenstwo pociechy?
        A wypadek wcale nie musi byc z naszej winy. Wystarczy np. stac na skrzyzowaniu
        na swiatlach, jak jakis idiota, domorosly rajdowiec, nie wyrobi sie przelatujac
        na zoltym przez skrzyzowanie i nie zdazysz zrobic nic.
      • Gość: maciek Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: *.gpw.com.pl 09.08.01, 12:32

        > Zarowno ja jak i miliony dzisiejszych doroslych zawsze jezdzilismy w samochodac
        > h jak opisywane przez
        > Ciebie dziecko i wszyscy poza jakims promilem uleglych wypadkowi zyjemy, pomimo
        > ze nikt nie mial
        > fotelikow.

        a dziesiatki pokolen zdychaly na choroby zakazne i ludzkosc nie upadla - to po co
        te antybiotyki???

        > Sam jako dziecko przezylem wypadek bez fotelika bez zadnych obrazen.

        tobie sie udalo

        > bo kazdy dorosly swoj rozum ma,

        kazdy to ma mozg, rozum - nie

        wie co robi

        albo i nie

        i mu
        > sie w zycie nie wtracaj,


        tak jest - jak ktos kogos okrada - nie wtracaj sie, on wie co robi

        > a dzieci sa wlasnoscia rodzicow

        a po smierci rodzicow - czyja sa wlasnoscia - panstwa??? Pozatym jak sie COS ma
        na wlasnosc, to mozna to COS np. sprzedac

        > Co do fotelikow i ich producentow to ADAC w niemczech przebadal 36 fotelikow, r
        > owniez tych
        > najdrozszych z chicco czy romero, i zaden z fotelikow nie dostal nawet dobrej o
        > ceny (wszystkie
        > dostateczne),

        wiec zabezbieczenie ZADNE jest lepsze niz dostateczne?

        > Nie mow innym jak maja zyc, bo moze sie mylisz.

        zyc kazdy moze jak chce - ale nie wolno narazac innych

        > ps. nie uwazam ze foteliki sa niepotrzebne, an pewno zwiekszaja bezpieczenstwo
        > dzieci, ale nie
        > przesadzajmy z ta panika i indoktrynacja. Jazda w fotelikach jednym odpowiada i
        > nnym nie, trzeba sie
        > pogodzic z tym ze nie wszyscy widza swiat tak samo, a tym bardziej im tego narz
        > ucac. Zwlaszcza ze
        > sami producenci tych fotelikow niewiele robia, aby dzieciom bezpieczenstwo zape
        > wnic.

        no to jak - bezpieczniej - czy nie??? bo jesli tak - to po co twoj caly post

        Pozdrawiam,
        MAciek

      • Gość: ma Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 09.08.01, 13:13

        > Zarowno ja jak i miliony dzisiejszych doroslych zawsze jezdzilismy w samochodac
        > h jak opisywane przez Ciebie dziecko i wszyscy poza jakims promilem uleglych
        wypadkowi zyjemy, pomimo ze nikt nie mial fotelikow.

        No wlasnie, po co te zabezpieczenia w samochodach, przeciez kazdy, kto moze
        opowiadac o swoim wypadku zyje.

        > Wiec nie reprezentuj tu pogladaw ubezpieczalni

        Postawa ubezpieczalni wynika oczywiscie z przebrzydlej checi zysku, polegajacej
        na tym, zeby wyplacac najmniej i jak najnizsze odszkodowania za jak najmniejsze
        szkody - to jednak chyba foteliki chronia, co?

        i producentow fotelikow, bo kazdy dorosly swoj rozum ma, wie co robi i mu
        > sie w zycie nie wtracaj, a dzieci sa wlasnoscia rodzicow choc ustroj komunistyc
        > zny i to chcial zmienic, jak widac mu sie nie udalo.

        Co sie tyczy tego argumentu - OK, narazaj swoje dziecko, jak tylko masz ochote
        (chociaz mi go szkoda), ale jak mu cos sie stanie, to nie wyciagaj reki po moje
        skladki na sluzbe zdrowia, skoro jestes takim hiperliberalem. Dopoki cale
        spoleczenstwo placi obowiazkowa skladke na sl. zdrowia, ma prawo zadac od Ciebie,
        zebys unikal niepotrzebnego ryzyka.


        > Co do fotelikow i ich producentow to ADAC w niemczech przebadal 36 fotelikow, r
        > owniez tych najdrozszych z chicco czy romero, i zaden z fotelikow nie dostal
        nawet dobrej o ceny (wszystkie dostateczne), wiec producentom fotelikow nie
        zalezy na bezpieczenstwie dzieci, tylko na napchaniu kabzy,

        O Boze, oni kieruja sie checia zysku! Jakie to obrzydliwe! I niemoralne. A ja
        zwsze myslalem, ze producenci fotelikow rozpoczeli produkcje, gdy tylko sie
        dowiedzieli, ze to bedzie bezpieczniejsze dla naszych milusinskich...


        do czego sie takimi postami przyczyniasz.
        > Nie mow innym jak maja zyc, bo moze sie mylisz.

        A moze nie.

        >
        > jasiek
        > ps. nie uwazam ze foteliki sa niepotrzebne, an pewno zwiekszaja bezpieczenstwo
        > dzieci, ale nie przesadzajmy z ta panika i indoktrynacja. Jazda w fotelikach
        jednym odpowiada i nnym nie,

        Dzieci trzeba sluchac, bo, jak powszechnie wiadomo, sa madrzejsze od rodzicow.
        Jak im nie odpowiada mycie zebow, to tez nie wolno ich do tego zmuszac.
      • Gość: dama Re: Co zrobic z wiedzacymi najlepiej IP: 64.124.150.* 14.08.01, 09:56
        Gość portalu: jasiek napisał(a):

        > a dzieci sa wlasnoscia rodzicow choc ustroj komunistyc
        > zny i to chcial zmienic,

        Jak się czujesz jako czyjaś własność? jestem bardzo ciekawa. I co ma do tego
        komunizm?
        • Gość: jasiek Re: Co zrobic z damami IP: 172.27.44.* / 212.222.117.* 14.08.01, 13:52
          Hej dama,

          Watek uboczny. Jednym z zalozen komunizmu bylo zabranie dzieci rodzicom i wychowywanie ich w
          zlobkach, przedszkolach i szkolach w "jedynie sluszny sposob". Metoda ta miala swoje zalety i wady, ale
          to nie ten watek. Tak tak, coraz mniej ludzi pamieta tamte czasy.
          Jak sie czuje jako wlasnosc swoich rodzicow? czasem ciezko, ale sam majac dziecko potrafie sie z kolei
          postawic po obu stronach "lustra". Z drugiej strony widze na codzien ze ci co sie niczyja wlasnoscia nie
          czuja, sa w inny sposob nieszczesliwi.
          O wlasnosci nie ma co dyskutowac. W swietle prawa wszystkich krajow w Europie i wiekszosci poza nia
          wlasnosc dziecka przez rodzicow jest na stale i od wiekow zapisana, choc nie doslownie.

          Pozdrawiam wszystkie damy, nawet te blond i na forum auto-moto.

          jasiek
    • Gość: tricky Re: Co zrobic... IP: *.*.*.* 09.08.01, 12:08
      Jeżeli widzę, że dziecko nie jest w foteliku z tyłu, zawsze staram się zwrócić
      uwagę dorosłym (kierowcy, pasażerowi). Są różne rekacje, czasem ludzie robią
      przerażoną minę, zwalniają i jadą 50 km/h. Od czasu do czasu na moje: "dziecko
      Ci wyleci przy hamowaniu, wypadku przez szybę" ludzie odpowiadają "wiem" !
      Gratuluję poczucia humoru! Inni są przekonani, że chodzi o tylną szybę od
      strony pasażera i każą dziecku odsunąć się od drzwi...
      Często słyszę też spie*/-?aj.
      Według mnie Policja w ogóle nie upomina takich ludzi i to jest błąd.
      Pozdrawiam trzeźwo myślących.
      Jeden Pan napisał, że połowa jego rówieśników tak jeździła( bez pasów za
      małolata) i żyją.
      To było 20 lat temu 80% aut mniej, no i prędkości mniejszse...
      • Gość: yos Re: Co zrobic - Dzięki !!! IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 09.08.01, 14:07
        Dziękuję wszystkim za kolejne ( tego nigdy dosyć ) zwrócenie uwagi na tą
        kwestię.Niezbyt często jeżdże z dzieciakami , bo w weekendy nie mogę patrzyć na
        samochód po tygodniu dojazdów do roboty - ale kiedy już jedziemy razem , to
        niestety bliżej mi do stanowiska , że wypadki zdarzają się innym.Nie sądziłem ,
        że są tacy ludzie , jak jasiek ...
        • Gość: jasiek Re: Co zrobic - prozny trud IP: 172.27.45.* / 212.222.117.* 09.08.01, 15:15
          Tacy ludzie jak Wy uwazaja ze kazdy kto nie podziela Waszych pogladow jest glupi. Foteliki to tylko
          przyklad. Najchetniej zmusilibyscie wszystkich do stosowania sie do Waszych zachowan.
          Z Was biora sie najczesciej politycy i nauczyciele, czasem policjanci.
          Ale na szczescie swiat jest duzy i jeszcze nie udalo Wam sie calkiem go skrepowac. Nie pomyslicie ze
          ktos moze miec racje oprocz Was.. i tak bedzie az do Waszej smierci. W miedzyczasie unieszczesliwicie
          swoje dzieci, zony i sasiadow mowiac im co maja robic, co robia zle itd.
          Nic to, nie poradze. Ale polemizowac moge.

          Jest Wam zal losu dzieci takich rodzicow co nie stosuja fotelikow. Mnie jest zal dzieci robionych po
          pijaku, porzuconych przez rodzicow albo pozbawionych przez nich srodkow do zycia, dostepu do
          edukacji. Losem tych dzieci tacy jak Wy sie nie zajmuja, bo jest ich duzo duzo wiecej na swiecie, niz
          dzieci poszkodowanych przez wypadki samochodowe. Nie ma wiekszej roznicy miedzy dzieckiem upitym
          wodka, czy zgwalconym, a dzieckiem ktore uleglo wypadkowi bo nie bylo w foteliku. Za kazdym razem
          zawinil rodzic ktory jest o to dziecko odpowiedzalny, ALBO NIE JEST. I nic na to nie poradzicie bo
          DZIECI SA WLASNOSCIA RODZICOW, nie panstwa, nie Was. I to rodzice beda decydowac co jest
          dla dzieci dobre, jaka szkola, jakie buty, jacy koledzy.
          Wiec jesli rodzic decyduje ze przewozi dziecko bez fotelika, to tak jak uslyszal jeden z Was, mozecie sie
          odczepic. Ta osoba to dziecko urodzila i sie nim opiekuje. A panstwo, politycy i Wy zajmijcie sie
          zjawiskami krzywdzacymi miliony dzieci, a nie PARE SZTUK, ktora ginie bo nie jest w foteliku. Wszystkie
          wypadki o ktorych slyszalem w ostatnim miesiacu z udzialem dzieci PRZEWOZONYCH W
          FOTELIKACH skonczyly sie smiercia tych dzieci. Ale tego juz nie bierzecie pod uwage, bo FOTELIK jest
          dla Was uosobieniem bezpieczenstwa i troski (a takze manifestem niesubordynacji i glupoty niektorych).
          A zatem modlcie sie do fotelika nie widzac wazniejszych spraw, moze o to chodzi,

          jasiek
          • Gość: maciek Re: Co zrobic - prozny trud IP: *.gpw.com.pl 09.08.01, 15:25
            > DZIECI SA WLASNOSCIA RODZICOW,

            dziecko to czlowiek, a nie rzecz - przy okazji - czyja Ty jestes wlasnoscia???


            nie panstwa, nie Was. I to rodzice beda decydowa
            > c co jest
            > dla dzieci dobre,

            a jak rodzice to durnie?

            jaka szkola, jakie buty, jacy koledzy.
            > Wiec jesli rodzic decyduje ze przewozi dziecko bez fotelika, to tak jak uslysza
            > l jeden z Was, mozecie sie
            > odczepic. Ta osoba to dziecko urodzila i sie nim opiekuje. A panstwo, politycy
            > i Wy zajmijcie sie
            > zjawiskami krzywdzacymi miliony dzieci, a nie PARE SZTUK, ktora ginie bo nie je
            > st w foteliku. Wszystkie
            > wypadki o ktorych slyszalem w ostatnim miesiacu z udzialem dzieci PRZEWOZONYCH
            > W
            > FOTELIKACH skonczyly sie smiercia tych dzieci. Ale tego juz nie bierzecie pod u
            > wage, bo FOTELIK jest
            > dla Was uosobieniem bezpieczenstwa i troski (a takze manifestem niesubordynacji
            > i glupoty niektorych).
            > A zatem modlcie sie do fotelika nie widzac wazniejszych spraw, moze o to chod

            ani razu nie twierdzisz, ze przewozenie dzieci BEZ fotelika jest bardziej
            bezpieczne.... wiec po co ta woda NIE NA TEMAT???

            Pozdrawiam,
            Maciek
            • Gość: jasiek Re: Co zrobic - prozny trud IP: 172.27.45.* / 212.222.117.* 10.08.01, 09:43
              > dziecko to czlowiek, a nie rzecz - przy okazji - czyja Ty jestes wlasnoscia???

              mysle ze jestem wlasnoscia mojej rodziny, czego i Tobie zycze.

              >
              > a jak rodzice to durnie?

              o wlasnie trafiasz w sedno! jesli rodzice jakiegos dziecka to durnie, nic na to nie poradzisz!! to jest moje
              glowne przeslanie do ludzi ktorzy mysla, ze moga sie wtracac. Tak stanowi prawo w kazdym kraju na ziemi
              (rodzice odpowiadaja i decyduja za dzieci). Mozna dziecku prawnie odebrac rodzicow, ale nawet najgorszy
              rodzic bedzie sie lepiej zajmowal dzieckiem niz najlepsza opiekunka (nie mowie tu o rodzicach calkiem bez
              mozgu, ale tacy to tez "odchylka statystyczna", czyli tez nic na nich nie poradzisz).

              > ani razu nie twierdzisz, ze przewozenie dzieci BEZ fotelika jest bardziej
              > bezpieczne.... wiec po co ta woda NIE NA TEMAT???

              Walcze z glupota. Poczatek temu watkowi dal list faceta (pewnie bez dzieci) ktory sie wkurza bo ktos nie
              przestrzega przepisow. Nikogo nie zastanowi ze moze przepisy sa durne, ze moze nieadekwatnie adresuja
              problem, sa nieprzemyslane i nakazowo nabijaja kabze producentom bubli.

              Ja jako rodzic i kierowca uwazam ze foteliki nie sa "zlotym" srodkiem, oraz ze NIE SA POTRZEBNE.
              Owszem sprawiaja wrazenie zwiekszajacych bezpieczenstwo dzieci, ale naprawde i dziecko i rodzic sa tak
              samo niebezpieczni w aucie, wiec powinno sie dazyc do zwiekszenia bezpieczenstwa ruchu drogowego, a
              nie zmuszac milionow ludzi do kupowania kawalka plastiku byle jak obszytego szmata za 200 i wiecej pln, w
              ktorym dziecko wykrzywia sobie kregoslup, deformuje plecy i posladki (tak tak, obejrzyj sobie te foteliki, ty bys
              w nich nie usiadl - twarde i waskie) i do tego NIE CHRONIA PRZED WYPADKAMI (patrz ADAC).

              Wiec zalecam przy ogladaniu oplacanych przez producentow fotelikow filmow jak to dziecko wylatuje przez
              przednia szybe troche refleksji, nie emocji. Oraz zycze Wam duzo cierpliwosci i zrozumienia przy
              wychowywaniu Waszych wlasnych dzeci, niech wyrosna z nich dobrzy rodzice.

              Na koniec zagadka: kto jest bardziej nieszczesliwy i poszkodowany:

              a) rodzic ktorego dziecko zginelo w wypadku a on przezyl
              b) dziecko, ktorego rodzice zgineli w wypadku, a ono przezylo.

              rowniez pozdrawiam,
              jasiek
              ps. male dzieci ktore jeszcze nie siedza, zamiast w dusznym i pokrzywionym "foteliku" najlepiej wg mojego
              doswiadczenia przewozic w konsoli normalnego wozka na tylnym siedzeniu. sprawdzone przez
              doswiadczenie, w przeciwienstwie do fotelikow.
              • Gość: Daras Re: Co zrobic - prozny trud IP: *.gda.computerland.pl 10.08.01, 10:09
                Jasiek - Chyba zgodzisz się ze mną, że pasy bezpieczeństwa w większości
                przypadków ratują życie. Zaraz ktoś się z tym nie zgodzi, ale statystyki mówią
                same za siebie. Jak małemu dziecku założyć pasy, tak żeby poprawiały one jego
                bezpieczeństwo a nie je pogarszały - no chyba wykorzystując fotelik dla dziecka.
                Co do Twoich pytań to nie ma niestety na nie dobrych odpowiedzi, jest tylko
                dobra rada - trzeba jeździć bezpiecznie i wykorzystywać wszystkie techniki żeby
                te bezpieczeństwo poprawić.

                • Gość: Daras Re: i jeszcze jedna rada IP: *.gda.computerland.pl 10.08.01, 10:36
                  TRZEBA PROMOWAĆ ZASADY BEZPIECZNEJ JAZDY wśród innych kierowców...
    • Gość: gajowy Re: Co zrobic... IP: *.stat.gov.pl 09.08.01, 15:17
      Niestety takie osoby jak Jasiek nie są wyjątkiem!
      Większość osób biorących w dyskusji mieszka zapewne w dużych miastach, ja z
      resztą też, ... i tu nie ma problemu.
      Spróbujcie pojeździć po Polsce drogami mówiąc ogólnie "2, 3 i jeszcze niższych
      kategorii".
      W naszych wsiach i miasteczkach, mimo przepisów, foteliki to rzadkość.
      Przede wszystkim z 2 powodów: braku wyobraźni i braku pieniędzy.
      Tak jest i trudno to nawet komentować...po prostu zgroza.

      Co do innych wątków tej dyskusji.
      Zgadzam się, że jazda z maluchem w foteliku nie jest usłana różami.
      Najważniejsza jest jednak kwestia konsekwencji.
      Mój syn (teraz 2letni) owszem czasami protestuje, bo jest zmęczony, ale wie że
      fotelik i nie ma to, tamto...W razie dużego "bólu" można przecież zatrzymać się
      na chwilę.
      Są jeszcze dwa sposoby z których korzystam:
      Wyjazd w trasę zaczepiający o poobiednią drzemkę
      lub wyobraźnię mojej żony, która w zależności od długości trasy umie zgromadzić
      zestaw zapychaczy czasu (zabawki, książki itp.)lub wymyślać na poczekaniu
      zestaw zabaw, opowiadań z wykorzystaniem elementów krajobrazu typu: duży komin,
      dźwig, pociąg, maszyny rolnicze (syn ma upodobania techniczne - przez jakiś
      czas usypialiśmy go opowiadaniem o locie samolotem pasażerskim: pakowanie
      bagaży, zapinanie pasów, start, co mówi pan pilot.. itp. teraz po wizycie na
      wsi przeszliśmy na opowiadania o maszynach rolniczych, dojeniu krów ...)

      Wszystko jest zależy od dziecka, z moim to wychodzi z innymi może mniej, ale
      wiele zależy też od rodziców tj. od ich recept na wychowanie w ogóle...
      Pewnie można wypiąć dzieciaka jak się drze i dać na chwilę mamie, ale pewnie
      następnym razem zacznie drzeć się wcześniej, potem wcześniej i za jakiś czas
      zanim go przypniemy.
      Można też siłowo: niech się drze, aż padnie.
      Ja staram się ogólnie tłumaczyć do bólu, nawet bardzo małemu dziecku, dlaczego
      musi lub dlaczego nie może i jakoś dotychczas mi się udaje.
      pozdrawiam
    • Gość: M Re: Co zrobic... IP: 192.168.2.* / 62.32.162.* 09.08.01, 15:31
      A może zniesć zakaz zatrudniania dzieci. Moze wtedy jasiek posłałby do pracy swoje dzieci zeby go
      utrzymywały.
      A może nie scigać rodziców pedofilów - przeciez dzieci sa ich własnościa? Itp. itd. Co ty na to jasiek?
      • Gość: jasiek Re: Co zrobic... IP: 172.27.45.* / 212.222.117.* 10.08.01, 09:52
        owszem chetnie odpowiem. Nie zbawisz swiata kazac wszystkim dzieciom jezdzic w fotelikach, nie
        uchronisz ich przed wypadkiem samochodowym, BYC MOZE unikna pewnych urazow, a byc moze NIE
        (zawsze wozac dziecko w foteliku myslalem ze jezeli akurat najedziemy na woz z sianem (z takim
        wystajacym z tylu dyszlem ktorych pelno na polskich drogach w lecie) to ten dyszel przeleci przez
        samochod i uderzy dokladnie w srodek mojego "bezpiecznie" zapietego w foteliku dziecka).
        Tak samo nie zrobisz nic (poza wychowywaniem dzieci zeby nie zostali pedofilami) zeby uchronic dzieci
        od pedofilow rodzicow. Tak pokazuje przyklad kazdego panstwa na swiecie, zadne sobie nie poradzilo.
        Ale jesli uwazasz ze pouczajac innych zbawisz swiat, to sa tacy ktorym to nie odpowiada, wiedz o tym.
        Panstwo NIE DBA O DZIECI, nie dba o ich zdrowie ani edukacje, ani o to zeby ich uchronic od rodzicow
        pedofilow (rodzic alkoholik, albo nawet PALACY PAPIEROSY tez nie jest dobry), wiec jesli panstwo
        NAGLE udaje, ze mu na dzieciach zalezy i beda jezdzic w fotelikach, to jest to dopiero GLUPOTA i
        IMBECYLIZM i kierowanie uwagi ludzi (jak Wy) na inne tory.


        jasiek
        • Gość: Pitz Re: Co zrobic... IP: 157.25.125.* 10.08.01, 10:03
          Wedlug Twojego zdania, dzieci sa wlasnoscia rodzicow, ktorzy moga zrobic z
          dzieckiem co chca. Dzisiaj mowia w wiadomosciach o jednej takiej "matce", ktora
          zabila swoje dzieci wrzucajac do wanny suszarki, bo prawdopodobnie poklocila
          sie z mezem i chciala mu zrobic na zlosc. Ale w sumie to byly jej dzieci, wiec
          to jej sprawa i nie mieszajmy sie do tego...
        • Gość: ma Re: Co zrobic... IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 10.08.01, 11:13
          Dyskusja przesunela sie troche, ale nadal jest na temat. Uwazam, ze ci, ktorzy
          polemizuja z Jaskiem staraja sie osmieszyc jego argumenty poprzez sprowadzanie
          ich do absurdu, co jest najgorszym sposobem dyskusji i do niczego nie prowadzi.

          Jasiek ma w niektorych sprawach racje, ale widac, ze podchodzi do problemu
          ideologicznie i przypuszczam, ze ma podobne argumenty przeciwko nakazowi jazdy w
          pasach bezpieczenstwa.

          Glownym argumentem ZA uzywaniem fotelikow jest potwierdzona testami zderzeniowymi
          ich skutecznosc podczas zderzen czolowych i zabezpieczenie dziecka przed
          wypadnieciem. Ta kwestia jest bezdyskusyjna. Byc moze produkowane obecnie
          foteliki nie sa idealne i pewnie nalezy wiele uwagi poswiecic doborowi fotelika
          do wzrostu i wagi dziecka, ale nie nalezy dyskutowac z faktami i prawami fizyki.

          Wybacz, ale zabezpieczeniem przed wozem drabiniastym z sianem, ktory moze
          osiagnac mala predkosc (i ktorego masa jest niewielka), jest po prostu blacha
          samochodu. A poza tym, zawsze jeszcze jest ryzyko, ze spadnie meteoryt prosto na
          dziecko przypiete w foteliku...

          Jezeli zas chodzi o kwestie tzw. wolnosci wyboru, zapiac - nie zapiac, fotelik -
          bez fotelika, to mylisz sie, ze to tylko Twoja sprawa. Wszyscy placimy
          ubezpieczenie spoleczne, czy nam to sie podoba, czy nie i mamy prawo zadac
          (poprzez panstwo, na rzecz ktorego oddalismy czesc naszej wolnosci), abys Ty,
          czy, nie daj Boze Twoje dziecko, nie obciazalo naszego wspolnego budzetu. To jest
          wlasnie rozsadne podejscie do liberalizmu i wolnosci. I nie ma to nic wspolnego
          ze zbawianiem swiata, ale z czysto kapitalistyczna dbaloscia o wlasne pieniadze.
          Szukasz socjalistow tam, gdzie ich nie ma.

          I to by bylo na tyle.
          • Gość: jasiek Re: Co zrobic z demagogami IP: 172.27.42.* / 212.222.117.* 13.08.01, 16:03
            argument o ubezpieczeniu spolecznym jest demagogiczny. Rownie dobrze moglbys zarzadac od
            wszystkich zeby nie palili papierosow, nie pili kawy, albo np. nie jedli wolowiny. Placacy ubezpieczenie
            spoleczne nie maja wplywu na to co sie dzieje z ich pieniedzmi.
            Otrzasnijcie sie, mniej demagogii!!

            PRECZ Z FOTELIKAMI !!!!!
            jasiek
            ps. Zabawilem sie w wyliczenie, ze gdyby wszystkie pieniadze za foteliki zebrac na jakis inny cel (np.
            budowe autostrad), to mielibysmy klikaset kilometrow autostrad wiecej (ile nie zdradze bo ceny sie
            wahaja). Ale i tak autostrady nie wyeliminuja wypadkow z udzialem dzieci... podobnie jak foteliki.
            • Gość: yos Re: Co zrobic z demagogami - nie słuchać ? IP: 192.168.100.* / 212.244.95.* 14.08.01, 09:42
              W tym wątku wypowiedziała się elita zabierających głos na forum ( Pitz ,
              Daras ) i jasiek , który jak niepodległości broni prawa do uczynienia życia
              swych dzieci / swego dziecka elementem swej ideologicznej krucjaty zarzucając
              przy okazji demagogię wszystkim mającym inny pogląd.Nie chcę narzucać swego
              sposobu myślenia , ale tak kombinuję , że jeśli jest jakiś sposób , który
              znam / znacie aby podnieść bezpieczeństwo dziecka w czasie jazdy to ja
              zastosuję każdy.Dzisiaj to foteliki , jutro okaże się że jest to coś innego (
              np. polecane przez jaśka "kołyski" od wózków - chociaż wątpię , choćby ze
              względu na ograniczoną możliwość stosowania dla dzieci starszych ).Dla celów
              dyskusyjnych możemy wymianę poglądów kontynuować - jeśli przy okazji tej
              dyskusji pojawią się nowe skuteczne pomysły ( oby nie sprawdzone w praktyce
              własnych wypadków ) - to chyba dobrze.Moje dwa potwory ( córka 6 lat i syn
              2,5 ) jeżdżą w fotelikach od małego.Protesty były tylko początkowo i niezbyt
              głośne :). Jasiek - niech Twoje dzieci czują się bezpiecznie , czego życzę i
              reszcie dyskutantów.

              yos
              • Gość: mać Re: Co zrobic z demagogami - nie słuchać ? IP: *.bresa.com.pl 14.08.01, 13:16
                dziecko w foteliku - swieta racja, ja i moja żona podpisujemy sie pod tym
                obiema rekami ale niestety moi państwo tydzień temu pokonywalem trasę szczecin-
                lublin-szczecin i nie bylo sily aby moja 2,5 roku dziewczynka wysiedziala
                dłużej niż 2h w foteliku. na nic sie zdały zabawki, piosenki, postoje czy mama
                na tylnej kanapie - non stop. bylo wycie i wrzaski. i co mieliśmy robić?
                dzieciak skakał (o zgrozo) po tylnej kanapie ok. 70% czasu podróży.
                uważam jedyny dobry sposób to dać dzieciakowi jakiś środek uspokajajacy. niech
                śpi albo leży śnięte ale niech będzie w foteliku.

                a po drugie jak jedziecie z dzieciakiem daleko np. szczecin - zakopane to tylko
                pociągiem. wsiadasz i jedziesz , zazwyczaj calą noc, spokojnie bez nerwów. bo
                drodzy państwo polskie drogi to jest TRAGEDIA. i jak komus życie dzieci miłe to
                powinien długie trasy pokonywać czymś innym a nie samochodem osobowym.

                na koniec dodam że jeżdżę już długo i bardzo lubię jeździć. ale nie po polskich
                drogach.
                jakby tak z dnia na dzień np. w niemczech zamienili drogi na polskie to niemcy
                ogłosiliby natychmiast upadłość państwa.
            • Gość: Tweed Do Jaska IP: *.grey.com.pl 14.08.01, 16:23
              A co sadzisz o oponach zimowych? Tez niepotrzebne? Taki spisek producentow, zeby ludzie kupowali
              dwa razy wiecej opon?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka