Dodaj do ulubionych

Rozterki - do powaznych forumowiczow

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 09:01
Witam,
Zaczne od przedstawienia mojej skromnej osoby.
Mam 29 lat, jestem informatykiem. W Polsce pracuje na etacie, poza tym mam
swoja mala dzialalnosc.
W Polsce znajomi uwazaja mnie za szczesciarza. W czerwcu nurkowalem tydzien w
Egipcie. W lipcu jade na 3 tygodnie do Stanow. Zyc nie umierac.
Oczywiscie nie widza tego, ze pracuje po 13,14 godzin dziennie,nie mam
rodziny itd
Poza tym nie sa to duze pieniadze, 7 tysiecy "na reke" miesiecznie.
Szczerze mowiac mam juz dosc obecnej sytuacji. Czuje, ze sie spalam, nie mam
czasu na nic innego poza praca.
Od jakiegos czasu mam w glowie jedna mysl - wyjechac. Zmienic cos w swoim
zyciu, miec taka prace, zebym jeszcze mial czas na inne rzeczy, na zycie
prywatne.
Zrezygnowałbym z wlasnej firmy, poduczył sie angielskiego, zrobil w koncu
inzyniera systemowego Microsoftu, o czym mysle od dawna, a na co nie mam
czasu i sily.
W Polsce trzyma mnie przywiazanie do rodzicow, przyjaciol i ... ladne Polki :)

Z drugiej strony wiem, ze branza IT w Stanach przezywa kryzys, ze problemy z
praca maja rodowici Amerykanie po amerykanskich szkolach. W Polsce mowi sie
to samo, a ja nigdy nie mialem problemow ze znalezieniem pracy.Nie brakuje mi
determinacji, na pewno jestem tez pracowity. Wiem, ze nikt mi nie przyniesie
niczego na tacy, ze nie bedzie latwo.Zdaje sobie z tego sprawe.
Nie wiem tez, w jaki sposob moglbym podjac legalna prace w Stanach. Moze
znajde sobie dziewczyne w Stanach i zbajeruje na narzeczona ? :)))

Takie to mam ostatnio rozterki. Musze podjac decyzje i postawic wszystko na
jedna karte, czyli po prostu zaczac przygotowania juz w Polsce, plegajace
glownie na podniesieniu kwalifikacji. Wole byc znuzonym informatykiem w
Polsce niz klasc bruk gdzies w Teksasie.

Jak to wyglada w Waszego punktu widzenia ? Macie doswiadczenie,
przerabialiscie juz ten temat.
Obserwuj wątek
    • kicia_80 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 25.06.04, 09:49
      Jezeli teraz masz rozterki - nie jestes pewny, to nie wiem czy to dobry pomysl
      na emigracje..
      Zeby sie wszystko udalo, to trzeba byc zdeterminowanym. Bardzo zdeterminowanym -
      wtedy na pewno bedzie ok. Wiesz dlaczego? Bo tutaj w polsce cos masz - masz
      dobra prace, jestes cenionym pracownikiem ( w koncu 7tys nie daja byle komu:)
      masz rodzine, przyjaciol - jestes kims, i jestes ustawionym. Co ci da
      emigracja? W stanach - dopoki nie nauczysz sie jezyka i nie bedziesz mial
      LEGALNYCH papierow - bedziesz w zasadzie nikim. Jezeli dodatkowo zamiast udac
      sie na "glebokie wody" w srodowisko amerykanow skonczysz w polskiej dzielnicy
      (bo tam latwiej na poczatek) to na pewno bedziesz nieszczesliwy.
      Pracy w IT w stanach jest pod dostatkiem - dla kazdego, oczywiscie, place juz
      nie te co 3-4 lata temu, ale praca jest!. Wiec o przyszla kariere nie ma sie co
      martwic - najwazniejsza rzecza jest jezyk i legalnosc - po to, zeby twoje zycie
      bylo lepsze a nie gorsze niz dotychczas. Wez tez pod uwage, ze tam tez bedziesz
      pracowal nie tylko 8 godzin dziennie, dodatkowo - bedziesz bez rodziny,
      znajomych - wiec nie jest to latwe. Trudna decyzja - na twoim miejscu jak
      bedziesz w stanach dowiedzialabym sie u potencjalnych pracodawcow, czy by
      wystapili dla ciebie z wiza pracownicza - wydaje mi sie ze to jest jedyna w
      twoim przypadku droga - nie mysl o jakich "narzeczonych" czy zostawaniu na
      czarno - bo to nie ma sensu
      zycze powodzenia
    • mejbi Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 25.06.04, 17:12
      Witaj w Klubie! Mimo, że ja rozterek nie mam, to podobnie jak Ty: pracuję w
      branzy IT, jeżdżę na fajne wypady, wkrótce na 3-tygodniowy urlop do Kanady, a
      jednoczesnie sporo pracuję. Ale w tym wszystkim potrafię znaleźć czas
      na "własne" zycie. Chcieć to móc. Na stałe do Kanady się nie wybieram, choć już
      raz byłam przez 3 m-ce i miałam ochotę zostać (to było jeszcze na studiach).
      Teraz mam niezłą robotę, dobre stanowisko i kasę, jestem KIMŚ. I jestem happy.
      Czy byłabym tam? - nie mam takiej gwarancji. Oczywiście chcieć... to móc. Ale
      musisz wiedzieć czego chcesz. Ja jeszcze do końca ni ewiem i nie podejmuję
      żadnych rewolucyjnych decyzji. Ja daję się ponieść losowi. Co ma być to będzie.
      Wracam tam po 5 latach i się okaże, czy wciąż mnie pociąga ten "raj"..
      Zobaczymy...
      • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 213.17.202.* 26.06.04, 17:58
        Oczywiscie, ze chciec to moc. Poza praca staram sie uprawiac sport, glownie
        nurkowanie, slucham duzo muzyki, jezdze na koncerty itd Czas sie znajdzie. Ale
        tylko dlatego, ze jestem kawalerem ! To duza roznica. Gdy bede mial rodzine, ta
        sytuacja bedzie musiala sie zmienic. I wtedy pojawi sie problem.
        Tez chcialbym dac poniesc sie losowi. Moze dlatego o tym mysle, a nie siedze
        uszczesliwiony z cieplej posadki ?!
        Jestem na takim etapie zycia, ze jeszcze moge sprobowac. Znajomi z rodzinami
        juz nie moga i mowia mi, ze zaluja, ze chociaz nie sprobowali ! I o to chodzi -
        posmakowac tego i przekonac sie.
        Za 5 dni jade na wakacje na 3 tygodnie do Stanow. Przejedziemy 10 stanow,
        zobacze jak to jest u Naszego Nowego Wielkiego Brata i Przyjeciela ;)
        • mejbi Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 28.06.04, 13:35
          Piszesz: "Oczywiscie, ze chciec to moc. Poza praca staram sie uprawiac sport,
          glownie nurkowanie, slucham duzo muzyki, jezdze na koncerty itd Czas sie
          znajdzie. Ale tylko dlatego, ze jestem kawalerem !..."

          Nie utwierdzałabym się na Twoim miejscu w takim przekonaniu. Trochę optymizmu.
          Znajdziesz odpowiednią partnerkę i będziesz mógł zyć tak dalej. Coś o tym wiem.
          Żyję z kimś, kto niekoniecznie podziela moje pasje, a jednak udaje mi się je
          realizować. Oczywiście prwadziwa rodzina, dzieci to siłą rzeczy musi coś
          zmienić, ale nie oznacza, że od razu załozysz kapcie i już tak w nich
          zostaniesz.. Ja - nawet jesli będę miała gromadę dzieciaków - to i tak będę
          uprawiać sporty, nurkować, pływać, sporykac się ze znajomymi, po prostu się
          bawić życiem. To silniejsze ode mnie. Taka jestem. I pewnie Ty też.
    • Gość: aneczka Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.ny325.east.verizon.net 26.06.04, 18:23
      Zastanow sie czy warto zaczynac wszystko od poczatku, gdy w Polsce dobrze Ci
      sie uklada. Co najmniej rok zajmuje aklimatyzacja, kiedy to prawie na pewno
      bedzie gorzej niz jestes przyzwyczajony w Polsce poza tym bez psychicznego
      wsparcia od rodziny. Dobra prace znajdziesz tylko, jesli bedziesz legalnie,
      albo znajdziesz pracodawce, ktory Ciebie zasponsoruje.

      Nie wszystkie dziedziny informatyki poszukuja pracownikow. Mam znajomych w IBM,
      ktorzy potracili prace, pomimo bardzo dlugiego stazu, bo pracownicy w Indiach
      sa tansi. Zajzyj na strony z ogloszeniami o prace, aby sie zoientowac jak jest
      w Twojej dzidzinie: www.monster.com, www.careerbuilder.com, www.hotjobs.com.
      Sprobuje sobie przypomniec strony specjalizujace sie w informatyce.

      Kazdy jest w innej sytuacji i ma inne powody wyjazdu. Ja jestem tutaj juz od 10
      lat i od poczatku jestem legalnie. Dobrze mi sie zycie ulozylo, ale gdyby mi
      niczego w Polsce nie brakowalo, nie wyjachalabym. Pare lat wyrzeczen, aby dojsc
      do tego, co mam, nie bylby wart zaspokojenia zylki awanturniczej.

      Jeszcze jedna rzecz. Piszesz, ze jedziesz na 3-tygodniowe wakacje. Tutaj
      dostaniesz tylko dwa. Dopiero najczesciej po 5 latach dostaniesz 3 tygodnie.
      Zmienisz pracodawce, zaczynasz znowu od 2. Pracujsz ciezko? Nie masz gwarancji,
      ze tu bedzie lepiej. Amerykanie to jeden najciezej pracujacych narodow. Malo
      swiat panstwowych, krotkie wakacje i czesto dlugie godziny pracy (jesli chesz
      awansowac).

      Powodzenia w podejmowaniu decyzji.
      • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 80.51.245.* 28.06.04, 11:00
        Dzieki za informacje. Zdaje sobie sprawe z tego co piszesz. Dostawalem takie
        sygnaly od znajomych :(
        Z tym urlopem w Polsce tez nie jest rozowo. Teoretycznie mamy duzo urlopu, w
        praktyce pracodawca rzadko zgadza sie na wiecej niz 2 tygodnie. Ja jestem nieco
        stanowczy i postawilem na swoim (urlop 2 tygodniowy to minimum, zeby odpoczac,
        taka jest prawda), ale inny maja znacznie gorzej.
        Pozostaje jeszcze kwestia aklimatyzacji. Nie znosze hipokryzji, obludy i
        sztucznych usmiechow, a z tego co wiem Stany to idealny wzorzec tego typu
        zachowan. Ale sam sie przekonam za pare dni :)
        I chyba rzecz najgorsza. Rodzina i znajomi. Jestem osoba strasznie przywiazana
        do rodziny, jestem w domu co 2 tygodnie. Podobnie z przyjaciolmi ...
        Przemysle to jeszcze. Moze gdzies blizej ? Wielka Brytania, Irlandia ... ?
        Zobaczymy
        • Gość: aneczka Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 63.238.27.* 28.06.04, 19:50
          Gość portalu: PK napisał(a):

          > Dzieki za informacje. Zdaje sobie sprawe z tego co piszesz. Dostawalem takie
          > sygnaly od znajomych :(
          > Z tym urlopem w Polsce tez nie jest rozowo. Teoretycznie mamy duzo urlopu, w
          > praktyce pracodawca rzadko zgadza sie na wiecej niz 2 tygodnie. Ja jestem
          nieco

          Tutaj bedziesz mial problem z wzieciem 2 tygodni za jednym zamachem... Choc
          zgadzam sie, ze 2 tygodnie to min, aby na prawde wypopczac.

          >
          > stanowczy i postawilem na swoim (urlop 2 tygodniowy to minimum, zeby
          odpoczac,
          > taka jest prawda), ale inny maja znacznie gorzej.
          > Pozostaje jeszcze kwestia aklimatyzacji. Nie znosze hipokryzji, obludy i
          > sztucznych usmiechow, a z tego co wiem Stany to idealny wzorzec tego typu
          > zachowan. Ale sam sie przekonam za pare dni :)

          To stereotyp Amerykanow w Europie, ale na miejscu przekonasz sie, ze ludzie sa
          rozni. Wiekszosc ludzi jest bardzo pomocna (wyjatek to NYC). Wola powiedziec,
          ze wszystko jest w porzadku niz wylewac zale, ale ja to wole niz polskie
          narzekanie. Wiekszosc ludzi jest zadowolonych z zycia. Nie kieruj sie
          stereotypami, tylko miej otwarty umysl i sam wyrob sobie opinie.
          > I chyba rzecz najgorsza. Rodzina i znajomi. Jestem osoba strasznie
          przywiazana
          > do rodziny, jestem w domu co 2 tygodnie. Podobnie z przyjaciolmi ...
          > Przemysle to jeszcze. Moze gdzies blizej ? Wielka Brytania, Irlandia ... ?

          > Zobaczymy

          Milego wypoczynku. Kiedy wracasz? Moze napiszesz jakie masz sposrzezenia/opinie
          po wyprawie?


          • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 213.17.202.* 28.06.04, 20:11
            Wyjezdzam 2 lipca, wracam 23. 3 tygodnie, podroz zaczynamy w Chicago, dalej na
            zachod, Kalifornia i gora nazad do Chicago :)
            Po powrocie postaram sie spisac wrazenia i umiescic na tym forum :)
      • Gość: aneczka Dla informatykow poszukujacych pracy w US IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.04, 01:51
        Widze, ze przyda sie to kilku osobom...

        Znalazlam w koncu troche czasu, aby wystukac pare adresow. Nie zastrzelcie mnie
        tylko, jesli niektore z nich sa juz nieaktualne.
        atb.org, brainbuzz.com, itcareershop.com, computerjobs.com, computerwork.com,
        computerworld.com, ntes.com, dice.com, jobserve.com, egineeringjobs.com

        Poszukacie na google czy nie ma innych stron, ktore specjalizuja sie w waszej
        dziedzinie. Wiem, ze np SAP ma swoja dla niezaleznych kontraktorow. Poza tym
        powinniscie sie koniecznie skontaktowac z headhunters takimi jak Adecco
        Technology. Tutaj google tez bedzie pomocne.

        Powodzenia informatycy!
    • Gość: Eleven Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 20:40
      Dodam, ze w US samotnosc moze zabic. Kryzys w branzy jest i jak przegladniesz
      blogi to znajdziesz.
      Ja przy takich zarobkach nie ryzykowalbym. Ja pracuje podobnie jesli chodzi o
      czas i mam rodzine.
    • Gość: kleopatra Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 80.50.193.* 27.06.04, 21:52
      czesc, pewnie nie pomoge ci w podjeciu decyzji, ale twoja sytuacja troche
      przypomina mi moją. Tez zastanawiam sie nad wyjazdem do Stanów, bylam juz dwa
      razy na Work & Travel w USA, za kazdym razem byly to super wakacje podczas,
      ktorych mozna niezle zarobic i super sie bawic. Nie byla to praca bardzo
      ambitna ale poznalam wspanialych ludzi, z którymi utrzymuje kontakt mailowy.
      Jednak w zeszlym roku skonczylam studia i zaczelo sie powazne zycie. Praca,
      dom, praca itp. Rutyna, nuda. Niestety nie jest to jeszcze stala praca, pewnie
      dlatego mysle o wyjezdzie, ale jest to staz (nie bylejaki)i sa szanse, dosc
      duze, ze zostane zatrudnionam. Musze dodac, ze mieszkam w nieduzym miescie i
      mozliwosci ciekawego spedzenia czasu wolnego sa ograniczone ( szczegolnie za
      stazowe). A jednak chce wyjechac, ciezko jest mi zaakceptowac styl zycia jaki
      teraz prowadze, wydaje mi sie , ze trace najlepsze lata swojego zycia, i nie
      chce tak dalej wiec mysle o Internshipie w USA. Twoja sytaucja jest troche
      inna, masz duzo wiecej do stracenia niz ja, moj etat jest niepewny. No
      wlasciwie to w stanach tez bym zdobywala doswiadczenie tyle, ze za troche
      wieksze pieniazki. Wydaje mi, sie, ze nawet jezeli zostane zatrudniona to i tak
      nie bede miala z tego powodu satysfakcji, gdyz to nie jest miejsce gdzie chce
      byc.
      Zreszta wyjedziesz na te 3 tygodnie to posmakujesz jak tam jest i wtedy
      podejmiesz decyzje.
      Zycze udanych wakacji
      i pozdrawiam
      • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 80.51.245.* 28.06.04, 11:01
        Jestem starsznie ciekawy jak to bedzie. I jak to jest z obluda i pustymi
        usmiechami Amerykanow :) No i kobietami-wielorybami !
        • jot-23 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 28.06.04, 15:21
          Gość portalu: PK napisał(a):

          > Jestem starsznie ciekawy jak to bedzie. I jak to jest z obluda i pustymi
          > usmiechami Amerykanow :) No i kobietami-wielorybami !

          identycznie tak samo jak z polakami narodem zlodziei i polkami-najpiekniejszymi
          kobietami swiata ---> wymysly, podrzegane plomieniem nienawisci nielicznych ,
          aczkolwiek bardzo zaangazowanych, frustratow!
          • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 80.51.245.* 28.06.04, 16:14
            Zdaje sobie sprawe ze stereotypow. Polak-zlodziej - trudno o lepszy przyklad,
            hehe :)
            Znamienne jest to, ze tylko 15% Amerykanow ma paszport. Maja takie waskie
            horyzonty, czy uwazaja ze u nich WSZYSTKO jest ?!
            Mnie osobiscie bawia dyskusje o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad
            Wielkanoca. Ciekawy przyklad to jedzenie. Przeciez nikt mi hamburgera nie
            wciska na sile do ust, moge jesc same korzonki.I to jest chyba w tym najlepsze.
            Moge robic co chce, to moj wybor. A moge (prawie) wszystko. Chyba, ze sie
            myle ...
            • jot-23 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 28.06.04, 17:02
              Gość portalu: PK napisał(a):

              > Zdaje sobie sprawe ze stereotypow. Polak-zlodziej - trudno o lepszy przyklad,
              > hehe :)
              > Znamienne jest to, ze tylko 15% Amerykanow ma paszport. Maja takie waskie
              > horyzonty, czy uwazaja ze u nich WSZYSTKO jest ?!
              > Mnie osobiscie bawia dyskusje o wyzszosci Swiat Bozego Narodzenia nad
              > Wielkanoca. Ciekawy przyklad to jedzenie. Przeciez nikt mi hamburgera nie
              > wciska na sile do ust, moge jesc same korzonki.I to jest chyba w tym
              najlepsze.
              >
              > Moge robic co chce, to moj wybor. A moge (prawie) wszystko. Chyba, ze sie
              > myle ...


              heh, znalazlem ciekawa (bo patrzaca na "problem" obiektywnie!) strone:

              www.gyford.com/phil/writing/2003/01/31/how_many_america.php
            • Gość: aneczka Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 63.238.27.* 28.06.04, 19:38
              Gość portalu: PK napisał(a):

              > Zdaje sobie sprawe ze stereotypow. Polak-zlodziej - trudno o lepszy przyklad,
              > hehe :)
              > Znamienne jest to, ze tylko 15% Amerykanow ma paszport. Maja takie waskie
              > horyzonty, czy uwazaja ze u nich WSZYSTKO jest ?!

              PK, przynajmniej o niedawna do Kanady i Meksyku Amerykanie nie potrzebowali
              paszportu a tylko akt urodzenia. Zwroc uwage, ze same Stany Zjednoczone
              przekraczaj powierzchnia Europe poza tym, jest to bardzo zroznicowany
              geograficznie kraj. Z ich punktu widzenia, podroz do Europy to wielka wyprawa i
              to raczej dla tych, ktorzy chca podziwiac architekture i odmienne kultury.
              • Gość: VIP-1 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cwshs.com 28.06.04, 19:51
                Gość portalu: aneczka napisał(a):

                ie potrzebowali
                > paszportu a tylko akt urodzenia. Zwroc uwage, ze same Stany Zjednoczone
                > przekraczaj powierzchnia Europe
                hehehehe
                a gdzie to aneczka przeczytala jesli mozna spytac?
                • Gość: aneczka Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.ny325.east.verizon.net 01.07.04, 02:00
                  Gość portalu: VIP-1 napisał(a):
                  > hehehehe
                  > a gdzie to aneczka przeczytala jesli mozna spytac?

                  Europa i USA sa zblizonej wielkosci. Nie zmienia to jednak mojego argumentu.
                  Wizuala ocena moze byc zwodna.
            • Gość: polonus zalezy czego oczekujesz IP: 198.138.227.* 28.06.04, 22:29
              > Polak-zlodziej - trudno o lepszy przyklad,
              i tak i nie, osobiscie nigdy nic nie ukradlem i wiekszosc moich znajomych mysle
              ze tez nie, ale gdy pracowalem na farmie w Niemczech jako student, Niemiec mi
              powiedzial ze jestem 8-mym polakiem ktory u niego robi i pierwszym ktory nie
              chla caly weekend wódy i pierwszym przy ktorym ciagle cos mu nie ginie (a kusil
              mnie kladzac kase na wierzchu i inne), wiec stereotypy nie daja gwarancji tylko
              statystyczna szanse :), zatem stereotypy o tepym dumnym, butnym szeroko
              usmiechnietym patriotycznym amerykaninie jak bedziesz mial szczeście sie nie
              sprawdza, jednak na to moze 10% szans :) chyba ze wyladujesz w Princeton albo w
              okolicach Harwardu oni tam nawet angielski akcent maja :) i budownictwo
              europejskie :)
              Co do rady apropo twojego wyjazdu, przy twojej pesji (7kzl) i poziomie zycia
              jaki mozesz sobie w Polsce za to(nie oszukujmy sie duzo tansza do zycia jest
              Polska) zafundowac uwazam ze zrobilbys wielki blad. Po pierwsze aby osiagnac
              europejski poziom zycia w USA (warunki zyciowe sa to batdzo niskie) musialbys
              zarabiac kolo 80-100k$ rocznie, nikt ci tyle nie da na poczatek nawet jesli
              bylbys genialny i mial perfect English. Osiagniecie takiego pulapu w NY zajmie
              ci 2-3 lata ciezkiej pracy spania w nedznych apartamentach.
              Krotka rada masz wiele do stracenia malo do zyskania.
              Moja sytuacja byla inna mialem ulamek twojej pesji-wiec nic do stracenia, ale
              mam znajomych ktorzy tez jak ty zarabiali krocie w Polsce i wyjechali chca
              przygod chca poznac swiat.
              Na razie nie zaluja tej decyzji choc jak mowia w Ameryce nie ma "Ameryki" i
              jest inaczej niz mysleli i nijak jat pisza gazety i obiegowe madrosci mowia.
              Szokuja ich niskie standart zycia, podoba im sie wielobarwna szalona kultura,
              uwielbiaja te parady zboczuchow i inne, wiec zalezy od ciebie.
              Mysle ze zdrowiej i lepiej dla ceibie bedzie jesli spedzisz tu wakacje, choc
              wakacje niewiele ci o tym kraju powiedza, pocztowki zawsze wygladaja ladnie
              nawet z Meksyku (zycie niestety juz nie- w Meksyku).
              • Gość: PK Re: zalezy czego oczekujesz IP: 213.17.202.* 29.06.04, 07:10
                Duzo do myslenia dal mi Twoj post. Przede wszystkim rzeczowo sprowadziles mnie
                na ziemie.
                Zaczynam sie zastanawiac, czy nie lepiej cos zmienic w swoim zyciu, ale tutaj w
                Polsce. Rozwinac firme, zatrudnic kogos itd.
                Wielkie dzieki za rade.
    • peter_b Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 28.06.04, 22:31
      podobnie z godzinami bedziesz mial i w USA ... dodaj jeszcze do tego mniej
      urlopu oraz duze szanse ze w pewnym momencie Twoja praca powedruje do tanszych
      Indii, Brazyli, Meksyku, Chin czy tez nawet Litwy Bialorusi lub Witnamu...
      Smieszne? nie koniecznie bo juz wiele prac IT i zreszta wszystkiego co mozna
      robic na odleglosc, poszlo wlasnie do tych panstw... o czym zreszta piszesz
      wspominajac ze w Polsce zaczyna sie to samo...hmmm... w Polsce stawki nadal sa
      w miare niskie nawet na IT, wiec nadal sie az tak bardzo nie oplaca brac
      zzagranicy gdzie w kraju jest 20+% bezrobocie ...

      Chyba ze poprostu potrzebujesz malej zmiany i chcialbys wykozystac ten czas na
      jakies tez zwiedzanie, ale jesli tak to kombinuj raczej na jakis kontrakt
      czasowo... sam wtedy zobaczysz a ze bedziesz pracowac na godziny i bez
      wiekszych ubezpieczen to i kasa bedzie solidniejsza...

      Pozdrawiam...
    • Gość: Mariner Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cable.mindspring.com 28.06.04, 22:35
      Czesc,
      Wlasnie przeczytalem calosc dyskusji. Musze przyznac ze bardzo ciekawy temat.
      W stosunku do Twojej sytuacji jestem troszeczke dalej. Miesiac temu
      przyjechalem aby podjac tutaj (USA) prace.
      W Polsce ciagle jestem na urlopie. ;-p Wiec jeszcze niczym nie ryzykuje. :-)
      Zarabiam ponad 5000 PLN i, patrzac na innych, przecietnych Polakow, mam calkiem
      niezla prace. Mam dwa MCSE (to o czym Ty myslisz) z NT i 2000
      Ale...
      Jestem juz tu miesiac i wyslalem Internetem juz ze 70 odpowiedzi na oferty
      pracy. Jeszcze nikt sie nie odezwal!
      Tak jak Ty, jestem bardzo przywiazany do rodziny, a oni wszyscy zostali w
      Polsce. Nim znajdziesz nowych znajomych, jezeli jestes kontaktowym czlowiekiem,
      to bedzie tu calkiem nieciekawe.
      Mimo ze mam same atuty: MCSE i legalny pobyt, nic sie nie dzieje. Nie wiem czy
      zle podszedlem do sprawy szukania pracy, czy tez za wiele wymagam od calej
      sytuacji.
      Co do porad.
      Zacznij szukac pracy juz w Polsce. Mam tu na mysli wyslanie zgloszen. Musisz
      miec resume i cover letter. Bez tych dwoch rzeczy nawet nie ma co myslec o
      szukaniu pracy.
      Jak rozejzysz sie po ofertach pracy, na stronach tych co ci kolezanka napisala,
      to zauwazysz, ze jest tam napisane U.S. Citizen or green card holder, oraz no
      sponsorship. Wiec specjalnie nie licz na sponsorowanie.
      Osobiscie takze odradzam NY. Moim zdaniem to straszne miasto. (Mimo ze jestem z
      Warszawy)
      Musisz sie takze nastawic na zmiane mentalnosci. Tutaj nie pojdziesz sobie na
      spacer, ani nie pojedziesz sobie na plaze na Long Island, poniewaz sa prywatne
      i tylko lokalnym mieszkancom mozna tam wejsc albo zaparkowac samochod.
      Oczywiscie zostaja miejsca i plaze publiczne - zycze powodzenia.
      Nie wiem jak to jest w innych stanach. Ja, docelowo (jezeli zostane) mam zamiar
      pojechac do stanu Waszyngton, gdzie sa gory i klimat podobny do polskiego.

      Powodzenia
      • ertes Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 29.06.04, 00:55
        >Mimo ze mam same atuty: MCSE

        MCSE i kazdy bullshit mikroszitu byl atutem ale 5-7 lat temu. Teraz co drugi
        high school drop out ma taki swistek papieru ktory nic nie daje.
        • Gość: Mariner Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cable.mindspring.com 29.06.04, 02:17
          Mysle jednak, ze nie jest wcale tak latwo zdobyc MCSE.
          Widze ze trafilo na zatwardzialego Unix-owca.
          Czemu tak Unix-owcy tak nie lubia ludzi ktorzy pracoja na Windows-ach?
          Moze dlatego, ze coraz wiekszy procent rynku ma Windows i traca prace?
          Jak jest, tak jest. Ja nie mam nic przeciwko Unixowi czy Linuxowi. Znam wielu
          adminow Unix-a i Linux-a i sa bardzo fajnymi facetami.
          Z drugiej strony, skoro to takie proste czemu szacowny Ertes nie moze sie
          pochwalic MCSE?
          • ertes Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 29.06.04, 02:28
            Szanowny Ertes moze sie pochwalic miedzy innymi CCIE.
            W zwiazku z tym szanowny ertes ma w glebokim powazaniu wszelkie certifikaty
            zwiazane z micro$hitem.
            • Gość: Mariner Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cable.mindspring.com 29.06.04, 03:58
              Szczerze gratuluje :-))
              Szczegolnie 8 godzinny test praktyczny robi wrazenie :-)
              Jednak nadal nie uwazam abys mial racje, ze kazdy drop out ma taki swistek.
              Moze masz na mysli MCP? Z tym sie moge zgodzic.
              Nie rozumiem Twojej niecheci. Ale nie jestem przeciez od analizy osobowosci i
              mam wlasne problemy.

              Jednakze prawda jest, ze pracy w stanach nie jest tak latwo znalezc. Moze
              jednak jestem na poczatku drogi. Mam jeszcze miesiac urlopu, ;-p wiec bede
              probowal. :-))

              Pozdrawiam wszystkich
              • ertes Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 29.06.04, 04:12
                > Jednak nadal nie uwazam abys mial racje, ze kazdy drop out ma taki swistek.

                OK, nie kazdy. Jednak certificaty nie maja az tak wielkiego znaczenia jak mialy
                kilka lat temu.

                Prace znalezc w miesiac czy dwa nie jest tak latwo. Probuj przez head hunters.
                Probuj tez przez firmy consultingowe IT.
                • Gość: Mariner Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cable.mindspring.com 29.06.04, 05:33
                  Dzieki bardzo :-)
                  Pozdrawiam i zycze powodzenia :-)
            • Gość: Mariner Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.cable.mindspring.com 29.06.04, 04:01
              Wlasnie wpadlem na Twoja inna wypowiedz na inny temat.
              Zgadzam sie z Toba w 105% ze klimat na wschodnim wybrzezu jest zupelnie do
              wymiany :-)
      • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 213.17.202.* 29.06.04, 07:13
        "Ja, docelowo (jezeli zostane) mam zamiar
        pojechac do stanu Waszyngton, gdzie sa gory i klimat podobny do polskiego."

        Kurcze, a jednak :) Dzieki za informacje. Trudno o lepszy przyklad dla mnie.
        W kazdym badz razie trzymam kciuki i powodzenia !
    • darth4 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 29.06.04, 06:49
      Gość portalu: PK napisał(a):
      > Takie to mam ostatnio rozterki. Musze podjac decyzje i postawic wszystko na
      > jedna karte, czyli po prostu zaczac przygotowania juz w Polsce, plegajace
      > glownie na podniesieniu kwalifikacji. Wole byc znuzonym informatykiem w
      > Polsce niz klasc bruk gdzies w Teksasie.

      Byłem w podobnej rozterce a od 10 dni jestem w Californi, może dlatego mam
      świeże porównanie.
      Uważam że twoje rozterki trzeba rozdzielić na 2 rozterki.

      1. Czy będzie ci się lepiej żyło niż w USA i
      2. Czy dostaniesz tu pracę w swoim zawodzie

      Na pierwsze odpowiem świeżym okiem. Tu wszystko jest całkowicie inne niż w
      Polsce. Nie ma możliwości porównań. Inne jest otoczenie, inni ludzie ( różno
      kulturowi ) , inny sposób żywienia , inne zapachy, inny sposób pracy i
      spędzania wolnego czasu.
      Trudno porównać 2 tygodniowe wakacje w USA ( zresztą z czasem dłuższe ) do 26
      dni w Polsce, bo tu ludzie inaczej pracują i odpoczywają. Często pomimo
      krótszego urlopu więcej używają uciech życia ( ci co chcą ).
      Wieloryby na plażach - przesada. Owszem są tu ludzie otyli jak i w Polsce, tu
      trochę więcej ale bez przesady. Tyle że tu nikogo to nie obchodzi. Tak jak
      Hindus u "ręczniku" na głowie jest ... i ok. Nikt z tego nie robi ... niczego.
      Uśmiechy - ale dlaczego sztuczne ? Tu ludzie po prostu są zadowoleni z życia
      więc się cieszą i mówią sobie cześć z uśmiechem. Mają dobre samochody, nie
      głodują więc o co chodzi ?
      Zagranica - obchodzi ich jak nas Czeczenia , jako fakty w TV.
      Europa - jako miejsce historyczne jak tutejsze muzeum.
      Polska ? A co im może zaoferować ?
      My w Polsce dla np. mieszkańców Mongolii też jesteśmy zadufani w sobie bo nie
      wiemy gdzie to jest ani nie chcemy tam jeżdzić. A po co ? A przecież mieli
      Dzingis Khana :)

      Jeszcze świeży przykład.
      Własnie oglądam w TV jakiś konkurs.
      Polega to na tym że w pięknych okolicznościach przyrody 1 osoba rzuca MROŻONYM
      MIĘSEM do takiego dużego rozdrabniacza na gałęzie a druga w odległości ok. 5
      metrów łapie DO BRYTWANKI.
      Facio jest ochlapany, ma ochronne okulary, mieso rozchlapuje sie na gałęziach i
      krwawo zwisa z brytwanki, słowem OHYDA. Wokół rechotają inni zawodnicy a głodu
      na świcie stąd nie widać. Podoba się ?

      Z drugiej skórzane adidasy są tu za 16 $, dziny Calvin Klein za 25 $ ,a 12 par
      skarpet dobrej jakości za 10 $, tanie samochody, świetne rozrywki i tanie na
      kieszeń amerykanina , to się nam podoba.

      Do niespodzianek mogę zaliczyć ceny biletów do parków rozrywki - ok 40 / 50 $
      za dzień. 4 osoby ( rodzinnie ) to 160 $ / 200 $.
      Na Polskę prawie 800 zeta za dzień w Disneylandzie - dużo. A do tego lizak i
      jest 1 tys. Dla wielu Polaków miesięczna wypłata. Dla amerykanina - pół dnia
      pracy.
      Podsumowując - nie starczy ci 3 tygodnie na decyzję. Rozterki pozostaną.

      Co do pracy. Dziś dla ludzi z taką kasą jak Twoja tylko legal, albo lepiej masz
      w Polsce.
      Jeśli nie legal - nie czytaj co napisałem poniżej, bo to opowieść legala nie
      adekwatna do twojej sytuacji. Legal może mieć darmową szkołę która może
      kosztować parę(naście) tys. $.

      Rozmawiałem z 1 osobą która przyjechała tu z całkiem innym zawodem ( z
      doktoratem ). Tu nikogo to nie obeszło. Poszła na szmatę i gary. Poszła też do
      tutejszej szkoły na kursy komputerowe ( wcześniej nie miała kompa :).
      Pierwsze 2 m-ce mieszkali ( rodzina ) ... powiedzmy u kogoś, potem 4 lata
      wynajmowali. Po 4 i pół roku kupili ładny dom w normalnej ładnej dzielnicy.
      Dziś są happy :).
      Osoba ta powiedziała mi że najlepiej iść tu na kurs programowania ( jakiś
      certyfikat ). Nie wyciągać swoje kursy z Polski, bo wtedy cię nie przyjmą.
      Po co ? skoro masz już papiery. To głupie, ale tak to działa.
      Tam w czasie kursu (jej trwał 2 lata) poznasz ludzi i możliwości pracy. W tym
      czasie niestety prawdopodobna szmata lub gary. W końcu trafisz pracę w swoim
      kierunku ( po kursie w USA ) i wtedy wyciągniesz też wszystkie swoje dyplomy.
      I tu ciekawostka. Będą Ci przydatne TYLKO jeżeli boss uzna że coś z tego może
      dla firmy wykorzystać , tzn. masz jakieś konieczne dla jego firmy papiery.
      Jeśli będziesz miał Nobla z informatyki a boss akurat nie będzie go
      potrzebował , to możesz przygotować mięko wyślcieloną szufladę i zerkać sobie
      na niego czasem.
      To co napisałem o pracy pochodzi z doświadczenia osoby będącej tu 5 lat i
      pracującej jako programista.
      Może o świerzynce będę coś wiedział bo za 2 tyg. przyjeżdza tu ktoś kto
      ma "papiery komputerowe" i bedzie próbował "z ulicy" :). Zobaczymy.
      • darth4 Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow 29.06.04, 06:52
        darth4 napisał:
        > Dla wielu Polaków miesięczna wypłata. Dla amerykanina - pół dnia
        > pracy.

        Znaczy 40/50 $ to pół dnia pracy :) Mój błąd.
      • Gość: PK Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: 213.17.202.* 29.06.04, 07:20
        To co piszesz o ludziach nasuwa u mnie pewne obawy, czy bylbym w stanie to
        tolerowac :)
        Jedna wielka bezgustowna machineria, ta Ameryka :)
        Szczerze mowiac jade do Stanow zobaczyc przyrode, parki. Przy okazji zobaczyc
        te wielkie miasta, brak chodnikow, itd itp. Mozliwe, ze pojade tylko raz. Za
        rok Kuba albo Nowa Zelandia :)
        • Gość: ania Re: Rozterki - do powaznych forumowiczow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 09:45
          otoz to - zobacz sobie ameryke, tj. stany - jako turysta - nie mysl o
          zostawaniu czy emigracji, bo do tego sie nie nadajesz (nie krytykuje cie, czy
          cos podobnego) - po prostu z tego co piszesz wynika, ze dobrze ci jest w
          polsce, wsrod polakow itp. a z takim nastawieniem zrobilbys wielki blad
          wyjezdzajac z tego kraju mlekiem i miodem plynacym:)
    • jot-23 panie mariner...mozna na minutkiem? 29.06.04, 15:40
      mozesz napisac na moj GoWniany adres?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka