Gość: neverbeentousa
IP: 194.209.131.*
25.01.06, 22:23
mam dylemat- lece na poczatku marca odwiedzic swojego narzeczonego na 10 dni i jestem wlasnie
przed zakupieniem biletu. No i tu zaczynam sie zastanawiac.
Jezeli laduje w Newark lepiej przyleciec LOTEM z wawy czy Britishem z Londynu? Czy w ogole to skad
przylecialam zmienia cokolwiek? moze przyjazniejszym okiem patrza na tych co leca z UK i nie chce
im sie az tak 'inwigilowac', a moze jak polski samolot przylatuje wypuszzczaja najwscieklejszych i
najbardziej dociekliwych celnikow? :-) Jak to jest...? Jest roznica? Wiecie?
Jestem zameldowana w Polsce, wiekszosc czasu spedzam w londynie i sztokholmie ( praca,
rodzina,wynajmuje tam dom&place rachunki, ale zameldowana jestem w polsce-JAKI ADRES
zamieszkania wypisywac na formach? Londynski czy Polski?
Czy moga sie przyczepic do tego ze mam w londynie pieczatke sprzed trzech lat - odmowa wstepu?
to byla bardzo nieprzyjemna historia i wynikala z tego ze moj pracodawca nie zadbal o wize
wysylajac mnie na kontrakt do angielskiego oddzialu, nie bezposrednio wynikajaca z mojej zlej
intencji. CO MOWIC O TAKIEJ PIECZATCE JAK SIE ZAPYTAJA?
Czy fakt ze zostawiam w Europie pod opieka babci dwuletniego synka moze byc pomocny ( swiadczy
o tym ze wroce napewno i ze nie zostane w US na czarno) wspominac to w ogole czy nie bedzie to
zbyt pomocne??
Moj narzeczony jest szwedem ale mieszka w US od 30 lat ma zielona karte- czy zaproszenie od
niego bedzie wazne ? Czy mam miec w ogole to zaproszenie??? Przyda sie na granicy?
Jak w ogole oceniacie moje szanse bo ja nasluchalam sie tyle zlego o celnikach i mimo iz mam
szczery zamiar wrocic po 10 dniach i wydac tam duzo swojej kasy to jednak wiem ze moga byc
problemy i nie chce sobie narobic wstydu przed narzeczonym i wszystkimi znajomymi ze naobiecuje
ze przyjade i mnie nie wpuszcza :-))))))))). Dodajcie otuchy