kubasa
16.06.04, 17:14
jak zresztą wszyscy ludzie. Sama mysl nie jest tak odkrywcza bym zakladal
watek, chodzi wiec w nim o cos ciut innego... Czy są jacyś artyści, których
jest Wam szczególnie żal? Wiem ile wspaniałych rzeczy mógłby stworzyć Cobain,
Elliot Smith, Curtis czy Buckley gdyby nie nagła śmierć. Ale w sumie nie wiem
dlaczego jakoś nie ogarnia mnie melancholia gdy słucham ich piosenek. Jest
jeden wyjątek i jest nim George Harrison. Nie wiem dlaczego ale zawsze
popadam w jakas zadume gdy slucham jego solowych lub bitelsowskich nagran.
Czy i u Was słuchanie czyichś utworów powoduje podobny efekt?