pixie
19.09.04, 16:31
Po „When I Was Cruel”, a zwłaszcza po „North” z pewną nieufnością podeszłam
do najnowszej produkcji pana Costello. Trudno przewidzieć, w jakim kierunku
mógł pożeglować po płycie wypełnionej jazzującymi balladami. W pewnym sensie
Costello wraca do punkowej energii „When I Was Cruel”, a konkretnie jednego
utworu - „Tear Off Your Own Head (It's a Doll Revolution)”. Taka jest
płyta „The Delivery Man” - poraża energią i emocjonalnością, do której mnie
przyzwyczaiła wczesna, najdoskonalsza twórczość tego pana. Nie da się ukryć,
że Costello nagrał ten album w stanie Mississippi, ale bez obaw, on odkrywał
nowe obszary muzyki. Country-punk. Blues-punk. I jeszcze soul-punk. Krótko
mówiąc, country, bluesa, soulu i całej tej rdzennej muzyki amerykańskiej jest
tyle, ile trzeba, aby album „The Delivery Man” brzmiał świeżo, surowo i
interesująco. Albo ja się nie znam na country. Bardzo mnie cieszy obecność na
tej płycie Steve’a Nieve, a raczej że tę obecność tak dobitnie słychać. Jego
fortepianowy riff w skądinąd znakomitym „Country Darkness” porywa przy swojej
genialnej prostocie. Utwór ten jako jeden z wielu udowadnia również, że
energia u Costello niekoniecznie oznacza szybkość. Jest on specjalistą od
dynamicznych ballad, które brzmią tutaj jak cisza przed burzą. Nie będę
opisywać pojedynczych utworów, nie warto rozbijać tę płytę na kawałki.
Słuchając po raz kolejny „The Delivery Man”, odkrywam na nowo powody, dla
których album ten nie tylko znajdzie się na czele mojego tegorocznego
rankingu (o co u mnie nietrudno), ale przede wszystkim dlaczego zaliczam go
do najlepszych dokonań Elvisa Costello - a sporo się ich już nazbierało.
Podczas nagrywania "The Delivery Man" wspomagał Costello instrumentalnie
zespół the Imposters (perkusista Pete Thomas i klawiszowiec Steve Nieve z the
Attractions oraz basista Davey Farragher), a wokalnie - Emmylou Harris i
Lucinda Williams. Oficjalnie płyta pojawi się w sprzedaży od 21 września (no
co ja poradzę, pokusa była zbyt silna ;).