cze67
11.12.04, 16:01
Dezerter (wnioski po przesłuchaniu płyty "Ile procent duszy?") - Matera
(chyba tak się nazywa) NIE JEST wokalistą punkowym. Ma anemiczny głosik,
który stara się przerobić, chrypiąc, na potężny wokal. Brzmi to śmiesznie.
Muzyka (hard-core generalnie) na tej płycie jest znakomita. Niestety
wokalista (i zaangażowane, ale tak nieudolnie, że w efekcie brzmiące jak
paradia, teksty) sprawia, że po drugim przesłuchaniu płyty nie chce mi się do
niej wracać.
Myslovitz - nie będę się rozpisywać, anemiczny głos Rojka przyprawia mnie o
mdłości. O ile muzyki mógłbym jeszcze od biedy wysłuchać, to wokal rozkłada
mnie jak najgorsza grypa. Vide - najnowszy numer zespołu o surfingu, który z
niewiadomych mi powodów obecnie okupuje 1 miejsce listy przebojów Trójki.