Dodaj do ulubionych

Bootlegi (nie tylko) Beatlesów

03.01.05, 19:31
Wątek, którym natchnął mnie kolega maff. A więc pochwalcie się swoimi
bootlegami czwórki z Liverpoolu (i oczywoście nie tylko tego zespołu). Czy
któreś z zawartych tam nagrania brzmią lepiej niż te, które ukazały się na
oficjalnej płycie?...
Obserwuj wątek
    • cze67 Re: Bootlegi (nie tylko) Beatlesów 04.01.05, 10:33
      No to ja sie pochwale. Posiadam (w wiekszosci na empetrzy) alternatywne wersje
      niemal wszystkich albumow Beatlesow. Najbardziej sobie cienie oczywiscie te
      pozniejsze, ktore zawieraja czesto kilka wersji utworow, wielce lub niemal wcale,
      rozniace sie od tych znanych z plyt katalogowych. W wypadku Abbey Road na przyklad
      wspaniala jest jedna z wersji You Never Give Me Your Money ze swietna improwizacja
      w koncowce.
      Mam takze obszerne fragmenty sesji do Get Back/Let It Be z wieloma nagraniami, ktore
      potem ukazaly sie na solowych albumach czlonkow zespolu. Jak wynika z tej
      dokumentacji, sesja byla calkowicie chaotyczna, zespol zaczynal cos grac, potem gral
      cos innego, i tak w kolko, widac, ze muzycy nie sa zbyt zainteresowani wspolnym
      muzykowaniem. Ale jest to rzecz dla fanatykow zespolu obowiazkowo, albowiem
      cokolwiek grali, jest juz dla nich (nas/mnie) swiete:-)
      • maff1 Re: Bootlegi (nie tylko) Beatlesów 05.01.05, 11:24
        kiedyś (może i teraz) w Hali Koszykowej w Warszawie było stoicko z płytami CD
        gdzie mozna było kupić sporó bootlegów. Nazywało sie to nieoficjalne
        wydawnictwa. Sam tam kiedys kupiłem koncert na prezent Tiny Turner w super
        jakości (prosto z konsoli) - ale jednak bootleg.

        O ile pamietam sesja Let it be liczyła 92 godz nagrania. A płyta liczy... ok 40
        min. Rynek mozna zarzucić nagraniami z tej sesji.
        > dokumentacji, sesja byla calkowicie chaotyczna, zespol zaczynal cos grac,
        potem
        > gral
        > cos innego
        o ile pamietam jedni grali, inni przychodzili, inni wychodzili ze studia... bo
        byli obrażeni, totalny brak koordynacji
        wspaniala jest jedna z wersji You Never Give Me Your Money ze swietna improwiza
        > cja
        > w koncowce.
        aż dziwne ze wyciszono tę końcówkę...
        • cze67 Czy zbieranie bootlegów jest "be" czy "cacy"? 11.04.05, 11:49
          No właśnie. Artyści nie czerpią z nich korzyści, nie zarabiają na swojej w
          końcu twórczości, zyskują za to kolesie, którzy je nagrywają lub wchodzą w
          posiadanie innymi drogami. Bootlegi uważane są za nielegalne i niszczone w
          wypadku ich znalezienia przez odpowiednie służby a ich dystrybutorzy skazywani
          na kary wszelakie.
          Z drugiej strony to, według mnie, cenne uzupełnienie wiedzy o danym artyście, o
          jego koncertach czy powstawaniu i rozwoju danych płyt i utworów. Kiedyś chyba
          Mark Kelly (Marillion) chwalił się, że ma wszystkie bootlegi swego zespołu
          (czyli nie miał nic przeciwko).

          Ja jestem za bootlegami!

          A Wy?
          • ihopeyouwilllikeme Re: Czy zbieranie bootlegów jest "be" czy "cacy"? 11.04.05, 13:34
            > A Wy?

            A Bono też. The Edge ma podobno ponad 200 bootlegów U2. Ja jeszcze tyle nie
            mam, ale nie ustaje w wysiłkach.
          • pagaj_75 Re: Czy zbieranie bootlegów jest "be" czy "cacy"? 11.04.05, 22:21
            Bootlegi bywają czasami pomocne... dla samych artystów. Robert Fripp nazbierał
            tego trochę i dzięki temu zyskał dostęp do (marnej jakości, ale zawsze) zapisu
            pierwszej sesji radiowej King Crimson z 1969, z których oryginalne taśmy dawno
            temu zaginęły. Nagrania te zostały wydane w boksie "Epitaph", w którym jeszcze
            parę razy posłużono się bootlegami, żeby połatać brakujące lub poniszczone taśmy
            z koncertami pierwszego składu KC.

            Czy muszę jeszcze dodawać, że jestem za bootlegami? ;)
          • ianek70 Bootlegi! Tak! Tak! 18.04.05, 22:46
            Bootlegi, inaczej niż piractwo, ogólnie traktuje się jako dodatki do
            oficjalnych płyt, a nie jako zastępstwo. Jakość rzadko jest porównywalna.
            Jak byłem młody, zbierałem kasety ulubionych zespołów - koncertowe, demówki,
            nagrania sesji radiowych, różne takie perełki.
            Miałem mnóstwo bootlegów The Cure, bo kapela ta po prostu zawsze brzmiała
            lepiej na żywo, niż w studiu, jako fan jednak kupowałem i ich oficjalne płyty,
            a za każdym razem byłem rozczarowany.
            The Sisters of Mercy również byli zespołem koncertowym - grali wiele utworów,
            których nie wydali na plastikowych krążkach, a i tak ich single były trudniej
            do zdobycia, niż bootlegi.
            Kupiłem bootlegi Joy Division, bo miałem ich wszystkie płyty, i wciąż za mało...
            Inne taśmy koncertowe kupiłem jako pamiątki - byłem tak dumny, gdy usłyszałem
            swój własny głos między piosenkami na "New Order 12.9.86".
            Artyści na tym nie tracą zbyt wiele, bootlegi służą jako reklamy - kupuje je
            głównie obsesyjna młodzież, która ich zwykłe płyty też kupuje, zawierają
            niewydane dzieła, czyli te, na których i tak by nie zarabiali, a jeśli kapela
            gra tak świetnie, że lud chomikuje jej nagrania koncertowe, to zarobi na
            występach na żywo.
            Tak, to złodziejstwo, ale na takim samym poziomie, co rozkradanie długopisów i
            pustych CD z pracy.
            A jeżeli, po latach, człowiek nie będąc już nastolatkiem nagrywa te stare
            kasety i wypuszcza w sieć jako mp3-ki, to pomaga dawnym idolom, nowe pokolenie
            się poznaje z nimi nie tylko z radiowych przebojów.
            • ilhan Re: Bootlegi! Tak! Tak! 18.04.05, 22:58
              ianek70 napisał:

              > byłem tak dumny, gdy usłyszałem
              > swój własny głos między piosenkami na "New Order 12.9.86".

              Ej denerwują mnie tacy ludzie :DD
              • ilhan Re: Bootlegi! Tak! Tak! 18.04.05, 22:59
                ilhan napisał:

                > ianek70 napisał:
                >
                > > byłem tak dumny, gdy usłyszałem
                > > swój własny głos między piosenkami na "New Order 12.9.86".
                >
                > Ej denerwują mnie tacy ludzie :DD

                No offence, zazdrość po prostu :)
              • ianek70 Re: Bootlegi! Tak! Tak! 18.04.05, 23:11
                ilhan napisał:

                > ianek70 napisał:
                >
                > > byłem tak dumny, gdy usłyszałem
                > > swój własny głos między piosenkami na "New Order 12.9.86".
                >
                > Ej denerwują mnie tacy ludzie :DD

                Mnie też :-)
                Ale byłem młody.
    • ktmajcher Re: Bootlegi (nie tylko) Beatlesów 19.04.05, 07:44
      mam kilka płyt bootleg'owych Waterboys, ale:
      przekonały mnie, że niekoniecznie muszę mieć ich więcej, bo jednak nie jestem
      jakimś audiofilem ale lubię jak słyszę co grają w miarę wyraźnie, a niestety te
      bootlegi z lat 80-tych są kiepskiej jakości, ale mam w tych małych zbiorach
      również koncert z radia Bremen już sprzed kilku lat, zatem o niebo lepiej pod
      względem jakości nagrania i jestem nim zauroczony,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka