braineater
29.12.05, 14:02
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3085733.html
Nic do chopa nie mam, bo rzadko czytuje Jego teksty, ale rozbawił mnie
szczerze. Akurat w dośc udanym płytowo 2005 on od samego poczatku się upiera
by hajpowac Lao Che. Ja rozumiem, że stoliczny patriotyzm i ze okazja wazna,
ale ta płyta, niedośc, że sama z siebie bardziej żałosna niz dobra, to
jeszcze miała pecha ukazac sie w roku, kiedy ukaząło sie dziesiątki płyt o
niebo lepszych i ciekawszych. ale nie - pan S juz w marcu wiedział, że to
będzie debesciak i ku zaskoczeniu - jest debeściakiem.
Do idei widzenia ś.p. Papieża w każdym kącie, to juz nawet chyba nie ma sensu
wracać, bo i tak sie nic przez pare lat nie zmieni, ale juz podsumowanie
festivali bez Astigmatica, (który w dodatku GW dośc szeroko relacjonowała) to
juz dowcip raczej.
Ale w sumie po co ja sie wnerwiam...:)
P:)