Dodaj do ulubionych

jak nie pisać podsumowań:)

29.12.05, 14:02
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,3085733.html
Nic do chopa nie mam, bo rzadko czytuje Jego teksty, ale rozbawił mnie
szczerze. Akurat w dośc udanym płytowo 2005 on od samego poczatku się upiera
by hajpowac Lao Che. Ja rozumiem, że stoliczny patriotyzm i ze okazja wazna,
ale ta płyta, niedośc, że sama z siebie bardziej żałosna niz dobra, to
jeszcze miała pecha ukazac sie w roku, kiedy ukaząło sie dziesiątki płyt o
niebo lepszych i ciekawszych. ale nie - pan S juz w marcu wiedział, że to
będzie debesciak i ku zaskoczeniu - jest debeściakiem.
Do idei widzenia ś.p. Papieża w każdym kącie, to juz nawet chyba nie ma sensu
wracać, bo i tak sie nic przez pare lat nie zmieni, ale juz podsumowanie
festivali bez Astigmatica, (który w dodatku GW dośc szeroko relacjonowała) to
juz dowcip raczej.

Ale w sumie po co ja sie wnerwiam...:)

P:)
Obserwuj wątek
    • kubasa Re: jak nie pisać podsumowań:) 29.12.05, 14:12
      Sankowski, wiadomo. Mnie też lao Che stawiało w dość głupiej sytuacji. Tak jak
      gdybym jadł obiad u profesora Szaniawskiego i kazał nam spluwać do spluwaczki z
      portretem Stalina. Podobny rodzaj niewytłumaczalnego zakłopotania.

      Podoba mi się Twój podpis. Gdybym tylko mógł wysyłać posty z mojego komputera
      to bym założył jakiś wątek o piractwie, na podstawie ksiązki Lessiga.
      • janek0 Skandaliczny OT w tonie pouczającym 29.12.05, 15:18
        kubasa napisał:

        > Tak jak gdybym jadł obiad u profesora Szaniawskiego
        Klemens Szaniawski, profesor, mądry.
        Józef Szaniawski, nieprofesor, niemądry.
        Jerzy Szaniawski, nieprofesor, mądry.
        • kubasa Re: Skandaliczny OT w tonie pouczającym 29.12.05, 17:03
          janek0 napisał:

          > kubasa napisał:
          >
          > > Tak jak gdybym jadł obiad u profesora Szaniawskiego
          > Klemens Szaniawski, profesor, mądry.
          > Józef Szaniawski, nieprofesor, niemądry.
          > Jerzy Szaniawski, nieprofesor, mądry

          Z gazeta.pl:

          "Na pomysł utworzenia muzeum wpadł przyjaciel i biograf Kuklińskiego prof.
          Józef Szaniawski"

          Żydowstwo znowu celowo wprowadziło Polaków w błąd :[ :[ :[
          • kubasa Re: Skandaliczny OT w tonie pouczającym 29.12.05, 17:29
            > Żydowstwo znowu celowo wprowadziło Polaków w błąd :[ :[ :[

            Żydostwo oczywiście :[ :[ :[
            • janek0 OT się pogłębia 29.12.05, 20:56
              kubasa napisał:

              > > Żydowstwo znowu celowo wprowadziło Polaków w błąd :[ :[ :[
              > Żydostwo oczywiście :[ :[ :[
              Teraz jakoś każdy co to chociaż otarł się o Chomika awansuje na profesora. Jeden
              kandydat na RPO np...
      • braineater Re: jak nie pisać podsumowań:) 29.12.05, 15:19
        miło mi, że Lessig trafia.
        Mam pomysła na nastepna pseudofilozofie w oparciu o pare jego tez, ale do końca
        roku czasu mi nie starczy.
        Ale po nowym roku coś zapodam i zaprosimy paska xxl:)

        P:)
    • mechanikk Re: jak nie pisać podsumowań:) 29.12.05, 14:18
      Tu jest jeszcze lepiej, nawet nie wypada komentować, tylko czytać i zachwycać
      się głębią podsumowania Rzepy ;)

      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_051228/kultura/kultura_a_2.html
      Poza tym warto przypomnieć, jak pięknie GW relacjonowała Opener Festival, na
      którym grała "countrowo-deathmetalowa" grupa The White Stripes :) O tym wątek
      już w lipcu zakładałem, ale w ramach podsumowań, ogłaszam mój
      dziennikarski "<lol> roku".

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,2813493.html
      • janek0 Re: jak nie pisać podsumowań:) 29.12.05, 14:57
        mechanikk napisał:

        > Tu jest jeszcze lepiej, nawet nie wypada komentować, tylko czytać i zachwycać
        > się głębią podsumowania Rzepy ;)
        Ups. Najlepszy dowód, że przed napisaniem swojego posta należy czytać inne posty :)
      • tomash8 Country - death metal 30.12.05, 10:28
        www.evermetalzine.com/news.php?readmore=1487 :)
    • janek0 Może być gorzej... 29.12.05, 14:56
      Przy Cieślaku z Rzepy Sankowski jest erudytą i mistrzem pióra...
      Wczorajsze podsumowanie roku w polskiej muzyce to mistrzostwo świata:
      zawiedli... muzycy alternatywni, natomiast znakomicie sobie radzą różne popowe
      potwory.
      • mechanikk Re: Może być gorzej... 29.12.05, 15:00
        No, i będą mi tu wybrzydzać malkontenci, że Przekrój ma wtórne podsumowanie ;)
    • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 09:14
      Nigdy nie zrozumiem jak można powiedzieć że Powst. Warszaw. LAO CHE to płyta
      żałosna. Płyta ta była nie tyle wydarzeniem muzycznym ściśle ale była
      wydarzeniem ze względu na temat i sposób podejścia efekt końcowy. Jest to
      jedyne wydawnictwo które mnie zaskoczyło czymś ze strony z której się nie
      spodziewałem i to bardzo pozytywnie. I nie w sensie piosenek ale w sensie że
      być muzykiem to nie znaczy tylko piosenka z refrenami i solówkami z intro lub
      jakimiś innymi skipami ale też jako słuchowisko muzyczne. żałosna i żenujaca to
      jest piosenka Lady Pank pt Warszawa.

      Ale fakt. PW Nie jest płytą którą jestem w stanie przesłuchać kilka razy na
      raz. Zresztą nie po to to jest. A już hajpowanie jej ma chyba tylko sens tylko
      dla pana S. aby wszyscy kojarzyli pana S z czymś mocno intelektualnym ;)).

      Co do innych płyt roku nie narażał bym się na wystawianie jednego czy dwóch
      typów. Wyróżnia się Skalpel, który gdyby próbował wydawać w Polsce by zginął,
      na szczeście nie próbował, tak samo Riverside, i to jest to czego jescze nie
      było. Mam nadzieję że coraz więcej rodzimych artystów będzie tworzyło
      ponadnarodowo, trafiać bezpośrednio na światowy rynek muzyczny. Dla mnie ten
      rok charakteryzował się masowymi powrotami do muzyki ludzi z kapel
      alternatywnych z lat 80, oraz wzmocnił małe wydawnictwa z własnym charakterem
      które w całości tworzyc zaczynają prawdziwą alternatywę. Tak samo plusem jest
      że wydanie płyty nie jest już takie trudne i tak kosztowne. Wyraźne osłabienie
      majorsów na tych alternatywnych polach którzy nie potrafją już sie podszyć
      wiarygodnie pod alternatywę. Może wreszcie wezmą się za porządny pop którego w
      tym kraju po prostu nie ma. No Piasek i Myslowitz sa w porzo... ;)) Minusem
      jest natomiast marketingowy i manipulacyjny sposób myślenia artystów: płyta na
      gwiazdkę, z kim duet, z kim nie, kogo obrazić.... przerażajace jest ze tak samo
      się to dzieje w środowiskach alternatywncyh jak i okołopopowych.

      Ten rok ostatecznie obalił etos gwiazdy rocka ;))) który stał sie śmieszny i
      nawet karykaturalny: Borysewicz, Wydra, Makowiecki, Markowski (jego klaty
      welur) bliżej im do klonów Budek Suflera. Raczej wypada mówić osobowość
      muzyczna. I tu zaczynają się schody. Jest tylko Janerka (no 1 ale ostatnio
      coś...), Lipiński (nie gra juz prawie), Muniek Staszczyk (mimo wszystko.. z tła
      się wybija), Kazik (raczej specyficzna osobliwość), Waglewski (uśmiecha sie
      dobrotliwie)
      i czasem sobie myslę gdzie są w tym towarzystwie artysci ;)))

      A już najwiekszą cechą którą zauważyłem w naszych rodzimych muzykach jest
      poszukwanie jakichkolwiek wartosci, potwierdzenia celowości, dlaczegowatości w
      tym co robią. Kazik się z tym próbował zmierzyć i ciut poległ na 41, Maleńczuk
      na siłę trzyma sie zdania że jest świetny i wyjątkowy i zdołał to chyba sobie
      wmówić, Janerka patrzy na to z dystansem i woli się nie wypowiadać, Muniek
      robi to co umie. Natomiast rzesze postMTV młodziezy ze względu na poziom swoich
      motywacji nie zajmuje sobie głowy tego typu pytaniami. Program Idol wybrał
      sobie doskonałych rzemieślników którzy są w stanie zaśpiewać wszystko w każdym
      stroju w każdej pozycji (powtarzajcie refren za mną... heja)

      Cały ten Hip Hop..
      Formaliści z okolic Hip Hopu sami się zjedli, płytę o tym że jestem wyjątkowy i
      nie kseruje nikogo i mam ziomali na bloku i dziękówa dla chłopaków i
      że "zabakany na kwadracie kulam swądy w tym temacie" oraz wieczne podkreślenia
      swojej niezmiennej i wyjątkowej wartosci (które te podkreślenia wyparły tak
      naprawdę jakąkolwiek inne treści) można nagrać tylko raz. Na palcach ręki można
      podać kapele HH które togo nie zrobiły. A potem w sumie wszystko co się nagra
      jest zaprzeczeniem swojego pierwotnego oświadczenia. I jest żenadka. I rumieńce
      na pośladkach. Z pozytywów to Sistars który na szczęście porzuca coreowy HH na
      rzecz popu i dobrze na tym wychodzi, bo tam jego miejsce. Sekcja muzyczna
      Sistars jest jedna z najlepszych w kraju. Czasem teksty dziewuszek są poniżej
      kostek... ale tam..chcą dobrze. W HH lubię poszukiwania. Nawet pizdowatego
      Fisza na Fru. Czy podsmichujki Stasia. Bo HH to przede wszystkim forma i im
      bardziej ktos sie tą formą nieogranicza tym lepiej dla niego samego. (vide
      Af.Kol)

      Debiuty ostatnich lat:
      Stasio - bedą z niego ludzie, kształtuje sie osobowość, kilka bardzo dobrych
      tekstów

      Co do tekstu pana S. jest po prostu naciągany, "Wydaje mi się że coś wiem i
      zaraz wam to udowodnię". Samo naciągnięcie dwóch piosenek pod ogólny tręd
      okołopapieski jest niewypałem. Najwięcej jest głupich tekstów jeśli chodzi o
      trędy jak już miałbym generalizować. Ale one wynikają bardziej z efektów
      ubocznych praw autorskich. Nie każdy kto potrafi śpiewać umie pisać. A już jak
      kto umie pisać i ma coś do przekazania to nie jest jego celem w życiu to
      śpiewać i SIĘ prezentować bo są ciekawsze rzeczy do roboty. Czasami nawet mam
      wrażenie że zdrowy rozsądek i bycie gwiazdą rocka sie na wzajem wyklucza. A
      kolejna płyta to raczej nieuniknione następstwo faktu ze nie umie sie juz nic
      innego robić. (to tak samo jak z księżmi, jak wyjdzie z instytucji koscielnej
      to najwyżej bedzie robił za pomagiera glazurnika, w związku z czym rozczarowani
      księża pozostają w tej instytucji w imię ś.w. spokoju, tradycji oraz ciepłej
      miski zupy)

      Co do przebpjów w radio: przebój to kasa za każde puszczenie w radio. W
      rachunku też jest pozycja: autor tekstu. Dlaczego taki wyfafikowana gwiazda
      sceny rocka ma się dzielić z kimkolwiek? Pisze teksty sama. I dobrze. Właściwie
      najwiekszym wrogiem muzyki ostatnich lat są prawa autorskie ;) I fakt że jak
      śpiewam tekst pana Jacka Cygana to muszę mu zapłacić. Tak samo z muzą, jak rżne
      kawałek toczka w toczkę to bulę. Więc pan Jacek Cygan nie pisze już przebojów,
      a jak się śpiewa czyjś kawałek to musi to być tak zrobione aby on był własną
      kompozycją i nie musieć płacić 85% to the ZAIKS. Stąd nie bedzie juz Niemena
      który śpiewa Leśmiana czy Norwida ;))) Zamieniono sztukę w przemysł.

      Koncerty:
      Najmniej akurat wart wspomnienia jest odgrzewany wspominkowy jarocin i święto
      reklamy w Gdyni. Najciekawsze jest to żę grupy z zagramanicy powoli przestaja
      omijać Polskę i staliśmy się już takim typowym przystankiem koncertowym.
      Najciekawsze jest że przyjedza setki kapel rocznie z różnych okazji i
      różnorodność propozycji koncertowych. I kolejne mity upadają ;))))
      • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 10:06
        Chciałbym dodać jedynie że ochrona praw autorskich jest konieczna. Chcę jedynie
        zwrócić uwagę jakie są efekty uboczne. A najgorzej jak ktoś odkupi takie prawa
        od np rodziny artysty i swobodnie zaczyna wydobywanie wpuszczonej tam gotówki.
        Nie wiem czy pocieszeniem jest to iż w ksiazkach jest o wiele gorzej.
        Zmasakrowany przez Dysneya Kubuś Puchatek (oglądałem o hefalumpach taki filmik
        gdzie prosiaczek z królikiem i puchatkiem rzucili się na hefalumpa-dzidziusia z
        linami i próbowali go zabić.. hehe wpadlibyście na to kiedykolwiek?)
        Prawa autorskie zrobiły z dzieła artystycznego - podmiot obrotu finansowego.
        W przypadku obrazów jest to w miarę mało szkodliwe. Liczą sie tylko na rynku
        orginały a nikt nie domalowywuje Monie Lizie wąsów i nie sprzedaje tego jako
        gejowski mix version a róznica pomiedzy kopią a orginałem jest mega widoczna.
        Ten sam system wrzucony w książki jest już masakrą. Wykorzystanie specyfcznego
        klimatu stworzonego przez wybitnych autorów do swoich pragmatycznych celów
        czysto komercyjnych jest krzywdą nawet nie dla samego dzieła bo one pozostaje
        niezmienne, ale wielkim utrudnieniem do dotarcia do niego bez połamania
        percepcji. Tak samo jak to ze św Mikołajem było. Niby jest ksiązka - pierwowzór
        prawda? Tańsza niż wszelkie fajerwerkowe korporacyjne wydania W.Dysneya gdzie
        nie ma nawet autora na okładce a jedynie tłumacz ;)))
        To samo w muzyce, wydawanie przerobionych niewydanych piosenek artysty (freeee
        as a bird) czy Elvisa wprowadza pewną dezinformację. każdy z muzyków dziś
        przyznaje że ma po kilkaset próbek utworów pozapisywanych to tu to tam i na
        płyty wybieraja tylko te które są szczególnie ważne. Sam wybór jest również
        działaniem artysty. Różnice są nazbyt widoczne w momencie kiedy się nawet
        zmienia kolejność utworów na płycie prawda?
        • kkrzysiekk Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 11:05
          obly napisał:

          > nikt nie domalowywuje Monie Lizie wąsów

          tinyurl.com/cdpmr ;-)

          > Najmniej akurat wart wspomnienia jest... ...święto reklamy w Gdyni

          A co jest bardziej warte wspomnienia ? może Żar albo U2 ? :)
          • aimarek Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 12:29
            Z jednej strony wiadomo, że muzycznie niewiele ciekawego dzieje się w tym
            smutnym kraju, ale z drugiej najfajniejsze koncerty na jakich byłem w tym roku
            dali Polacy - Kapela Ze Wsi Warszawa, Tymański Yass Ensemble, Janerka, Starzy
            Singers, Trzaska do spółki z Wirkusem i Frischem. Jest zajebisty Band Of Endless
            Noise, goście z Kristen zmajstrowali świetną ponoć płytkę, pojawi się Potty
            Umbrella, jakiś Robotobibok, Papa Dance - wiadomo, jeszcze kilka innych rzeczy,
            o których zapomniałem. Także może coś tam się wyklaruje.
            • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 12:57
              otóż to;)))
              jestem przekonany że małe koncerciki ludzi bardzo mocno wrośniętych w samą
              tylko muzykę, czy nap wcześniej przez was opisywane koncerty japońskich kapel,
              (wasze opisy małych koncercików uwielbiam sobie czytać ;)) za mojej młodości
              były koncerty, owszem, ale jeden na tydzień, w Remoncie. Duży koncert byl w
              roku jeden. Teraz każda knajpa kipi wyciem rozrokendrolowanej gawiedzi i już.
          • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 12:52
            ani to ani to..
            w sensie mało chodzę na koncerty ale jak dla mnie najfajniejsze jest to ze
            ilosc koncertów zmienia myslenie koncertochadzaczy;))) nawet widoczne w twojej
            wypowiedzi ;)))
            dla porównania: w 68 koncert roling stonsów w warszawie wspomina sie do dzis i
            porównuje i jest to mega wydarzenie muzyczne tylko ze względu na sytuacje
            geopolityczną Polski, natomiast Roling Stonesi grali wtedy od kilku lat
            wszędzie i był to jeden z setek koncertów jakie zagrali ;))) pewnie do dziś nie
            zdają sobie sprawy z pełni fenomenu tamtego koncertu. Wyjątkowość tego koncertu
            wynikała racej z zaściankowości naszej krainy ;)) i najfajniejsze jest to ze z
            tego wychodzimy. Czekolada nigdy nie była tak luksusowa jak w PRL tak?
            zbieraliscie puszki po koli? ha? papierki po czekoladkach? a dziś? smakuje wam
            albo nie.
            Własnie ilość koncertów, ich różnorodność, i skala (od malutkich do całkiem
            dużutkich) a także wielo-różnorodność również w małych koncercikach o których
            ty z przymrużeniem ucha wspominasz miedzy innemi, jest najfajniejsza ;)))
            nagle zaczynamy sie skupiać na wartosciahc li tylko muzycznych samego koncertu
            i tu jest gorzej ;))) Wiele tuzów zagranicznych tuzów poległo w wawie. Nawet
            Sting. Gdynia jest okej ale to sped dla reklamodawców, muzyka tam jest fajnym i
            superancko świecacym gadżetem. ;)))


          • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 13:00
            kkrzysiekk napisał:

            > obly napisał:
            >
            > > nikt nie domalowywuje Monie Lizie wąsów
            >
            > tinyurl.com/cdpmr ;-)

            ale nikt nie licytuje Mony Lizy z wąsami na poziomie choćby w skali 0,1% w
            stosunku do oryginału prawda?
      • braineater Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 17:08
        obly napisał:

        > Nigdy nie zrozumiem jak można powiedzieć że Powst. Warszaw. LAO CHE to płyta
        > żałosna. Płyta ta była nie tyle wydarzeniem muzycznym ściśle ale była
        > wydarzeniem ze względu na temat i sposób podejścia efekt końcowy. Jest to
        > jedyne wydawnictwo które mnie zaskoczyło czymś ze strony z której się nie
        > spodziewałem i to bardzo pozytywnie. I nie w sensie piosenek ale w sensie że
        > być muzykiem to nie znaczy tylko piosenka z refrenami i solówkami z intro lub
        > jakimiś innymi skipami ale też jako słuchowisko muzyczne. żałosna i żenujaca
        to
        >
        > jest piosenka Lady Pank pt Warszawa.
        >

        Trzecie podejście do odpowiedzi, bo poprzednie nie przeszły autocenzury, na
        zbyt wielka ilośc bluzgów.
        Nadal będe sie upierał przy okreslaniu Powstania W. oraz generalnie wszystkiego
        do czego panowie z Lao Che łapki przyłozyli, mianem 'żałosne'. Gorzej nawet -
        powiem Ci, że w ich wypadku mam wrazenie obcowania z kwintesencja muzycznego
        kurewstwa, z najczystsza postacia komercyjnego zła wcielonego i hipokryzja
        pociągniętą na taki poziom, że pan Kaczucha I to przy nich miętki miś. Zarzuty
        moje sa kompletnie nieobiektywne, i jako takie łatwe do obalenia, ale i tak Ci
        je tu wypisze, zebyś miał używanie.

        Po pierwsze - koninkturalizm i dziwkarstwo.
        Podpinanie sie pod rocznicę, lansowanie albumu w odpowiednich mediach, obranie
        takiej tematyki, do której nikt nie bedzie miał sie odwagi przyczepić. No bo
        jak to - nie podoba Ci sie PW?! Toż przeciez zaprzańcu negujesz bohaterska
        kartę naszej Historii, szczasz na groby Obrońców Ojczyzny. Doskonała linia
        obrony, łatwa do wyłapania w praktycznie kazdej recenzji tej płyty. To się po
        prostu MUSI podobać, inaczej jestes wrednym chujem, anarchistą i na pewno nie
        masz napletka. Gdyby taki numer wycieła Mandaryna, Beata Kozidrak, czy inna
        Kora, usmiechnąlbym sie, pobawił chwile dowcipem i tyle. Tu natomiast oprócz
        całego enourage historycznego, ciągnie sie smród 'alternatywności', w
        stylu 'patrzcie państwo, niby taka Generacja Nic, narkomani, hedoniści,
        rokendrolowe diabły, a jednak serce maja po własciwej stronie i potrafia sie
        wzruszyć rzecza ważną.' A gówno, bo wzruszenia nie ma w PW zadnego. Jest tylko
        i wyłacznie czysta zimna kalkulacja, obliczona na poklask i uznanie (oraz
        oczywiście na kasowanie, ale to akurat rzecz najłatwiejsza do wybaczenia).

        Po drugie - muzyczno-tekstowa sraczka po socrealiźmie.
        To nie jest tak, że pawiem reaguje na patriotyczne piosenki i wesołe piesni o
        tragedii Ojczyzny, bo wiele tego typu rzeczy mi sie podoba - Maleńczuk,
        Staszewski etc, ale niech one maja jakis poziom - (patrz chocby Bema
        pamieci...). A tu mamy gówniane melodyjki, zagrane przez leworekich amatorów,
        okraszone warstwa poetycką, przy której twórcy dzieciecych elementarzy z czasów
        soc, mogliby sie uczyc, jak perfekcyjnie napisac patriotyczno-patetycznego
        gniota, mówiącego kompletnie o niczym, ale perfekcyjnie trafiajacego w
        sentymentalny historycyzm Polaków. Broniewski sie w grobie przewraca, o innych
        nie wspominając. I nawet by mi tak gul nie skakał, gdyby dało sie w tym
        wszystkim wyczuc choc nutke szczerości, jakiegos własnego wkładu, ale nie, po
        prostu walimy ostrzejsze Ich Troje oparte na wytartych kliszach poetyckich i
        zbudowane na totalnie nudnych dźwiękach. Wazne by nikogo nie zbulwersowac,
        nigdzie sie nie wychylić, być 'akuratnymi' i doskonale dać sie owinąc biało-
        czerwona flagą. Niech sobie gawiedź poprzytupuje na cztery, dłoń na sercu
        trzymając, i niech się wzrusza, jak to cięzko i straszno było. A że Powstancy
        zawsze wzruszaja - to cóz łatwiejszego jak pierdolnąc parę heimatmelodies w ich
        temacie.

        Po trzecie - Koli - Szemrany.
        Rozwinięcie kserobojstwa do potęgi 10000, podpięcie się zarówno pod trynd
        stoliczno-patriotyczny, zapoczatkowany PW, jak i pod doskonale sprzedające sie
        wulcowskie melodie w stylu Szwagrakolaski, czy Grzesiuka. a to wszystko
        oczywiście zapodane w najbardziej trendy stylu hip-hopowym, o którym panowie z
        Lao Che, maja dokładnie takie pojęcie, jak o graniu porzadnych rockowych
        kawałków, czyli kompletnie nul, zero. Ale wazne zeby było lokalnie, a zarówno
        modnie. Jak po PW miałem jeszcze nadzieję, ze tego typu rzeczy robi sie jako
        jednorazowy skok na kase, tak po tym projekcie juz wiem, że Lao Che, to nic
        więcej jak Mandaryna rozłozona na kilku kolesi, gotowa do kazdego anala
        muzycznego, by tylko utrzymac sie w świadomosci społeczeństwa. Nieważne że
        czegos nie potrafimy, że nie mamy o tym pojecia, wazne, że sa ludzie, którym da
        sie to sprzedać.

        Po czwarte - spójrz na nazwę zespołu.
        Kolejny przykład koniunkturalizmu i hipokryzji. Popularna jest Azja i jej
        Kultura - wrzucmyu jakiegos zółtka, bedzie fajnie. Popularny jest brodaty
        gieroj z karabinem i motórem - to jego tez wspomnijmy. Bądźmy młdziezowi, trędi
        i jazzy, ale niech 40 latkowie tez nas polubią, bo to w końcu oni wydaja kase
        na płyty.

        Podsumowując - Lao Che jest dla mnie równie przekonujace ze swym przekazem, jak
        neokatolicy z Ozonu, albo jak Andrzej L. mówiący o sobie per Marszałek. I juz
        naprawdę wole Warszawe Lady Pank, bo oni przynajmniej nie sciemniaja, że nie sa
        dziwkami gotowymi na wszystko dla kasy.

        Tyle:)
        Pozdrawiam:)
        • pytajnick Re: Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 18:15
          braineater napisał:

          (ciach)

          I pewnie byś mnie przekonał, boś mocny tekst napisał, gdyby nie to, że czytałem
          ze trzy relatywnie głębokie wywiady z chłopakami z Lao Che, i one przekonały
          mnie bardziej.

          A poza tym - przecież my oceniamy muzykę, to, jakie wrażenie na nas robi - a na
          wielu z nas wrażenie płyta "PW" zrobiła spore. A Ty oceniasz głównie intencje
          autorów, co mnie osobiście nie rusza...
          • braineater Re: Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 19:01
            Mógłbyś może rzucic linkiem albo bibliografią? Bo ja z chęcia zmienię zdanie
            opierając sie o cos ponad przesłuchanie płyt i poczytanie o nich i ich w sieci.
            Dźwieczny bymbył:)

            P:)
            • pytajnick Re: Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 20:18
              braineater napisał:

              > Mógłbyś może rzucic linkiem albo bibliografią? Bo ja z chęcia zmienię zdanie
              > opierając sie o cos ponad przesłuchanie płyt i poczytanie o nich i ich w sieci.
              > Dźwieczny bymbył:)

              Pomyślę, spróbuję poszukać, ale to było kilka miesięcy temu - gdy pojawiali się
              częsciej z wiadomych powodów - i nie w internecie, ale prasie. Co zabawne,
              najciekawszy wywiad czytałem w jakimś kompletnie małym, lokalnym tytule, gdzie
              dziennikarz i zespół po prostu się zaczęli ze sobą kłócić. I wyszła z tego
              zadziwiająco fajna rzecz - ze złośliwościami, ale też szczerością po obu stronach.

              W kazdym razie okazali się kimś zupełnie innym niż oceniałem po płycie czy
              koncertach, np. ich rozumienie i podejście do patriotyzmu było tak zaskakujące
              (mając już pewne zdanie po płycie/koncertach), jak i na swój sposób fascynujące.
              A do tego, co też ważne, chłopaki dość mocno się różnią między sobą.

              Przede wszystkim są bardzo inteligentni, czego byś się na przykład po takim
              Denacie i jego zachowaniu na scenie nie spodziewał. Generalnie nabrałem
              wielkiego do nich szacunku jako ludzi, jako muzyków, artystów, czy nawet
              obywateli - mimo że w niektórych sprawach (np. politycznych, religijnych) mam
              skrajnie odmienne zdanie.

              Przy czym wszystko powyższe, powtórzę, nie ma dla mnie większego znaczenia, bo
              muzykę ("gatunkowo" mi obcą) poznałem przed poznaniem muzyków, i do niej już
              zdania ani w jedną, ani w drugą stronę nie zmieniłem i raczej nie zmienię,
              choćby wystąpili u Wojewódzkiego.
              • kubasa Re: Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 20:26
                pytajnick napisał:

                > W kazdym razie okazali się kimś zupełnie innym niż oceniałem po płycie czy
                > koncertach, np. ich rozumienie i podejście do patriotyzmu było tak zaskakujące
                > (mając już pewne zdanie po płycie/koncertach), jak i na swój sposób
                fascynujące

                A konkretnie jakie?

                > Generalnie nabrałem
                > wielkiego do nich szacunku jako ludzi, jako muzyków, artystów, czy nawet
                > obywateli - mimo że w niektórych sprawach (np. politycznych, religijnych) mam
                > skrajnie odmienne zdanie.

                Czyli konretnie jakie?
                • pytajnick Re: Lao Che - na ostro:) 31.12.05, 11:35
                  kubasa napisał:

                  > A konkretnie jakie?

                  Jak znajdę jakieś linki to Ci podeślę, nie będę próbował streszczać kilku
                  długich wywiadów po kilku miesiącach od ich przeczytania.

                  > Czyli konretnie jakie?

                  Jak znajdę jakieś linki to Ci podeślę, nie będę próbował streszczać kilku
                  długich wywiadów po kilku miesiącach od ich przeczytania.
                  • pytajnick Re: Lao Che - na ostro:) 31.12.05, 12:22
                    Przejrzałem kilka sieciowych wywiadów i jak to z sieciowymi wywiadami bywa,
                    przeważnie są bardzo marne i nudne. Szczerze powiem że szkoda mi wolnego czasu
                    na wertowanie netowych stron i przekonywanie kogokolwiek do czegokolwiek, bo
                    jakie to ma znaczenie co kto myśli o samym zespole, płyta się nie podoba trudno,
                    podoba fajnie, kropka, reszta mnie nie obchodzi i nie obchodziła, na wspomniane
                    wywiady trafiłem kiedyś przypadkiem i trochę się zdziwiłem.

                    Na przykład tym - i o tego typu zaskoczenia mi chodziło - że Denat, człowiek w
                    Lao Che najbardziej zafascynowany Powstaniem i autor całego pomysłu, odmówił
                    kiedyś służby wojskowej, uznając że "ojczyzna to pusty slogan". Podobnie
                    odpowiedzią na oskarżenia o płytki koniunkturalizm i wykorzystywanie rocznicowej
                    okazji, jest dla mnie info, że tenże zajmuje się PW, czyta, zbiera wycinki, itd,
                    od dziesięciu lat. Jak widać wcześnie zaczął planować ten skok na kasę, jakim
                    jest płyta "PW". Skok najwyraźniej nieudany, bo mimo całego szumu chłopaki dalej
                    pracują gdzie pracowali by zarobić na życie - kierują ciężarówkami, uczą
                    angielskiego, pracują w warsztacie stolarskim albo zakładają kable.


                    Mnie "PW" zafascynowała muzycznie. A to, że słuchając jej po raz pierwszy w
                    życiu w ogóle "poczułem" cokolwiek w związku z dramatem Powstania (czego nie
                    dokonały liczne opowieści i dokumenty publikowane/puszczane przy okazji
                    rocznicy), to już "tylko" bonus. Ale zarazem coś, co uczyniło dla mnie zupełnie
                    nieistotnymi tak dobre bądź niecne intencje twórców płyty, jak i wszystkie,
                    nudne już oskarżenia o "koniunkuralizm", jakoś masowo wypływające z ust ludzi,
                    którym się po prostu nie podoba muzyka (potrzeba "obiektywnego" uzasadniania
                    własnego gustu???). The question is: who cares?
        • tomash8 Re: Lao Che - na ostro:) 30.12.05, 22:39
          W sumie się zgadzam, mimo że - ogólnie - raczej lubię takie granie. Ta płyta, za
          przeprozeniem brzydko pachnie. "Patriotyzm" w wykoanniu bądź co bądź kapeli
          uważanej za punkową? To jest troszkę na zasadzie "Patrzcie, niby brudasy a
          jednak kochają ojczyzne" itp, itd. Do lao che miałem w sumie obojętny stosunek
          aż do koncertu na "Przystanku woodstock", gdzie panowie wystąpili po Die Toten
          Hosen. Pod sceną multum Niemców, a gość wychodzi i rzuca hasła typu "Witamy
          wszystkich Polaków" i tego typu. Dla mnie była to żenada, poszedłem na piwo po
          kilku kawałkach. Nie tak dawno LC zagrało koncert w Katowicach dla... radnych i
          działaczy PiS-u. Wprawdzie twierdzą że nie wiedzieli o tym dla kogo grają(a
          świstak siedzi...), ale koniec końców zagrali, a mogli przecież odmówić, nie?

          Poza tym teraz wśród młodzieży(wiem bo się do tej grupy społecznej zaliczam:))
          panuje bzdurna moda na patriotyzm w durnym wydaniu znanym z amerykańskich
          filmów[co gorsza, ostatnio wśród metalowców, ale nawet i punków, wręcz w dobrym
          tonie jest znać "dzieła" zespołów typu honor ale to temat na inną dyskusje], i
          tutaj Lao Che też trafia na podatny grunt. Dobra nie napisałem ani słowa na
          temat, ale chodzi mi o to, że np. mnie zespół Lao Che i ich płyta po prostu
          denerwuje:)
        • obly Re: Lao Che - na ostro:) 02.01.06, 09:08
          Zziwilem się bardzo nawet teraz siedzę wryty...
          Tzn nie znalazłem żadnej przesłaneczki do tego aby znaleść potwierdzenie dla
          Twoich argumentów. Szczególnie jeśli chodzi o koniunkturalizm i młynarskość.
          Zdawało mi się że młynarzenie jestem w stanie odgadnąć po swoim pawiu tuż
          zaraz. Spróbuję obalić. Tyż trudno, masz swoje zdanie i swój wgląd i na
          argumenty przede wzytkim wątpiące przede wszystkim w czyste intencje autorów
          płyty nie jestem w stanie bezpośrednio odpowiedzieć gdyż nie sypiam z autorami.
          Muzycznie dla mnie kserobojem, pozerem i po prostu kretynem jest ostatnio
          Maleńczuk własnie a "Bema pamięci.." który zerżł był z Niemena a sam tekst jest
          wierszem Norwida i śpiewa obok coveru Szczepanika. Nawet Szczepanika lubię. Jak
          na żenady które zalewają od lewa do prawa, z boku, od spodu, z góry to...
          szanujac Twoje zdanie musiałbym sie teraz skupić bardziej na tym czym są
          kierowane nasze fobie i "filie" bardziej i z czego one wynikają niż próbować
          bronić szczerosci intencji autorów PW. Muzycznie mnie nie porywa PW, ale muzyka
          jest tam podporządkowana idei. W sztuce brak jest mi ideowości ostatnio. Jest
          autoprezentacja, mnóstwo krzyku i wrzasku bez którego istnienie podmiotów nie
          tłumaczyło by się, i to wszystko okraszone epitatami: jedyny, niepowtarzalny,
          oryginalny taki JA KTÓRY CHYBA COŚ WIEM A JUŻ NAPEWNO WAM O TYM OPOWIEM. Coś na
          zasadzie: jak znajdę wyznawców to może sie okazać że jestem Bogiem. Mówiłem już
          to jest zjawisko, innością jest fakt że nie jest to zbiór przypadkowych
          skleconych na potrzeby płyty kawałków w systemie: dwa przeboje, cztery szybkie,
          jeden wolny i wypełniacze, nie są to też pieśni ku czci jak by było najprościej
          i nikt by się nie czepiał, pewnie Ty też nie, bo wszyscy są przyzwyczajeni do
          tego i mało kto na to zwraca uwagę. Jest to zaprojektowana całość. Moze się
          podobać lub nie. Ale nie można zarzucić braku przemyśleń i pójście na łatwiznę.
          Ponadto ściskało mnei w żołądku jak tego słuchałem, emocjonalnie z P.W. 44
          jestem średnio związany przez historie rodzinne. Zaczałęm sie zastanawiać co
          bym zrobił jakbym był nakręcony tak jak wg twoich słów LAO CHE na
          koninkturalizm, publiczkę, media i takie tam, tobym temat PW ominął z daleka bo
          na nim można się tylko poślizgnąć, a w najlepszym wypadku udawać ze chodziło o
          coś kompletnie innego niżwyszło. Wziałbym się uchlał, naszpikował chemią i
          wyławiał z siebie pokłady oryginalności dokładnie notując każdą myśl i im
          bardziej bezsensowną tym lepiej vide casus Maleńczuka (Maleńczuk Kayah to będą
          jaja...). Kulis powstawania płyty nie znam, nie wiem na ile były prace muzyków
          nad płytą były związane z projektem muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie
          i czy wpłyneło to na wybór tematu. A projekt Muzeum P.W. popychał do przodu
          własnie PiS co stało sie też osia jego kampanii wyborczej. I tutaj oczekujemy
          od muzyków aby nie grali swojego materiału na wiecach politycznych i słusznie,
          ale zastanawiam się gdzie można tego styku było uniknać? Na otwarciu Muzeum w
          Warszawie na pewno nie. A przecież nie jest to argument aby tej płyty nie
          robić. Kulisy tutaj wydają się kluczowe dla potwierdzenia Twojego zdania, ja
          kulis nie znam i chyba niespecjalnie będę je szperał. Muza mi potwierdziła że
          jest ok (o ile nie były to prace zlecone przez polityków za obiecane poparcie w
          mediach po wyborach - casus Ich Troje a SLD). Co by nie gadać trzeba mieć w
          sobie troszkę empatii, współczucia aby taką płytę zrobić. Muszę się przyznać
          tez że czasem ryczałem przy oglądaniu telewizji jak baba, właśnie przy
          oglądaniu materiałów arch. z Powstania Warszawskiego. Wiem to głupie, ale
          musiałem w poprzednim życiu polec gdzieś w Śródmieściu hehehe. Mniej oglądałem
          filmów typu Kanał bo nie potrafią tego objąć co się działo, albumy z foto i
          opisy ze stronek o PW których jest pełno w sieci i relacje świadków, polecam bo
          warto. Omijam wszystko co ku uczci, rozumiem że przy okazji takich spędów
          zawsze ktoś będzie zbijał kapitał polityczny bo tak jest to skonstruowane nasze
          społeczeństwo, że zawsze się znajdzie pies co wyskoczy przed kondukt i będzie
          udawał że to parada na jego cześć. Ale to juz tematy poza muzyczne i nikogo nie
          interesujące prawda? Uważam też że opisanie muzyczne Powstania Warszawskiego
          nie mogło się udać i bardziej to była kwestia jak bardzo im się nie uda i jak
          bardzo polegną na szafowaniu patosem i grobowym zamyśleniem. Ale ta akurat
          próba, złapanie klimatu kilku chwil z kilku dni jest zrozumiałe, w miarę celne
          i bardzo czujnie złapane w tekstach i porachą po prsotu nie było.

          Koli szemrany nie jest zły - też sie nie zgodzę, nie rozumiem dlaczego ktos
          musi się na czyms znać by to robić (to pusty ideał ;))), musiał bym Cię poznać
          z pewnym hydraulikiem ;)). Siebie się trzeba spytać co człek robi i na na czym
          sie człek zna i czy najpierw człowiek to robił czy też najpierw sie znał skoro
          mało kto to robił wcześniej. Płyta czystym hiphopem nie jest i powstawała na
          tyle wcześnie że zarzuty o wykorzystanie formy HH jako nośnika marketingowego
          jest nie na miejscu chyba, płyta w sumie HH nie była i ponoć być nie miała, dla
          mnie to byłą świetna płyta i teksty "Wyszedłem po mleczko", "plakat brusliego",
          są mocno z mojego okresu dojrzewania i niestety, są bardzo niezłe. Nie jakieś
          specjalnie głębokie ale niezłe. A w sensie że Grzesiuk? Nie przeszkadza mi to
          tak samo jak nie przeszkadza mi że Kazik podczytuje Kuczoka. Zresztą czytałem
          Singera o przedwojennej Warszawie i klimat podobny, "Boso ale w ostrogach" to
          moja ulubiona książka z lat młodosci poza tym pamiętam jak sam lazłem w
          niebieskich relaksach na "wejście smoka", pamiętam jak mnie wpuścili bo
          wyglądałem na 15 ale mój starszy o rok kumpel nie wyglądał i został przed
          kinem. Żaden argument prawda? Ale wtedy trzeba było tam być i ktoś MUSIAŁ
          widzieć takie rzeczy I ROZUMIEĆ zeby napisać o tym piosenkę. Znowu
          niemerytorycznie prawda? i nudno.

          Gusła też lubię, może nie jakoś szczególnie, ale lubię, najmniej
          akurat "Klucznika". Powiem inaczej... Czytałem Sienkiewicza za młodu jak kto
          głupi. Najpierw w wieku 9 lat Karola Maya a zaraz potem Sienkiewicza.Samo
          Ogniem i Mieczem przeczytałem około 20 razy. Ostatni raz 15 lat temu. Dziś to
          uważam troszkę za bardziej ciut rozhistoryzowany Harlequin, z mocno
          powtarzajacymi sie schematami w każdej ksiązce Sienkiewicza. Ale fascynacja
          była. Nie będę udawał że nie było. Taką samą fascynacje MUSIAŁ mieć ktoś z Lao
          Che bo inaczej ta płyta by niepowstał. Heh, znowu niemerytorycznie.

          Widzę że po prostu odnalazłem kilka swoich, bardzo prywatnych dawniejszych
          fascynacji w tych płytach, które mnie bardzo, ale to bardzo nakręcały i w sumie
          stworzyły takiego jaki jestem no.. i to pewnie sekret mojej "filii" tego co
          robią chłopaki z LAO CHE, co nie wyklucza że tym samym mogą to być argumenty
          potwierdzające Twoje fobie.
          • cze67 Re: Lao Che - na ostro:) 02.01.06, 10:20
            Dla mnie ta płyta nie jest wyrachowana. Dla mnie to płyta młodych ludzi, którzy
            chcieli opowiedzieć o Powastaniu tak jak potrafią, taką muzyką i takimi
            tekstami. Mnie ta płyta poruszyła niemalże tak samo jak "wojenne wiersze"
            Baczyńskiego śpiewane przez Demarczyk. Czułem się przez tę płytę sponiewierany,
            a jednocześnie w wielu miejscach chętnie bym (mimo swych lat) popogował:-)
            Myślę, że ta płyta w jakimś (może niezbyt wielkim, ale jednak) stopniu odddaje
            grozę/wspaniałość/tragedię Powstania. Ja czułem jakąś łączność między muzykami,
            którzy oddali pokłon (dostępnymi im środkami słowno-muzycznymi) powstańcom a
            samymi powstańcami. Co ciekawe, czytałem, że sami powstańcy po prezentacji tych
            utwórów dzwonili do radia, że im się podoba, że do nich trafia.
            Do mnie taka lekcja patriotyzmu, taki sposób opowiadania o historii bardzo
            przemawia.
            PS> Nie jestem Warszawiakiem:-)
            • jarecki32 PW - jestem za 02.01.06, 14:53
              czuje, ze musze dodac swoje wlasne trzy grosze. Plyte polecili mi koledzy z
              tego forum, sluchalem jej dwa razy, wiecej nie bylem w stanie. Nie dlatego, ze
              byla slaba, ale dlatego, ze zbyt mocno wchodzila mi pod skore. Pierwszy raz
              przesluchalem ja zaraz po zanabyciu, drugi raz przedwczoraj , po przeczytaniu
              glosow w tej dyskusji. To, ze muzycy mogli miec wraze intencje nie przyszlo mi
              do glowy. Po prostu zbijanie kasy na takim temacie wydaje mi sie absurdalne.
              Plyta mnie powalila swoja ekspresja, plastycznosca wypowiedzi. Jeszcze raz
              moglem sobie dzieki niej uzmyslowic ile mialem w zyciu szczescia w porownaniu z
              poprzednimi pokoleniami Polakow, ktorzy musieli zmagac sie z tak tragicznym
              losem. Wobec powyzszego, strona muzyczna tej plyty jest raczej drugorzedna. Ale
              jest chyba zupelnie dobra. Gdyby byla wypelniona super stylistyka, wirtuozeria
              stracilaby tylko na wiarygodnosci. To tyle.
              • cze67 Re: PW - jestem za 02.01.06, 15:05
                jarecki32 napisał:

                To, ze muzycy mogli miec wraze intencje nie przyszlo mi
                > do glowy. Po prostu zbijanie kasy na takim temacie wydaje mi sie absurdalne.

                Poza tym, wydaje mi się, nie poparte żadnymi dowodami, tylko jakimś
                nieokreślonym "odczuciem":-) Przecież muzycy (zakładając spiskową wersję) nie
                mogli przewidzieć, czy TAKI temat ubrany w TAKĄ muzykę znajdzie uznanie i
                poklask (nie powszechny, ale jednak duży) u publiczności. Równie dobrze płyta
                mogła ponieść klęskę (artystyczną [i poniosła, twierdzą jej przeciwnicy] oraz
                komercyjną-czyli słabo się sprzedawać [a sprzedaje się, zdaje się, jak na nasze
                warunki, dobrze]).

                Swoją drogą, fani tej płyty (jak chyba żadnego innego polskiego albumu)
                rozkładają ją (muzykę a teksty jeszcze bardziej) wręcz na części pierwsze:
                www.laoche.art.pl/forum/viewforum.php?f=3&sid=ba1b3c557cf85083b08eab78791a6283
                • obly 11 - Fanem niczyim nie będziesz i krwi psować .... 02.01.06, 15:18
                  11 - Fanem niczyim nie będziesz i poddaństwem swym krwi psować nikomu nie
                  będziesz... ;)


                  O rany... jak ciężko jest być fanem i wypełniać swoje obowiązki..

                  poległem na: "chciałem zauważyć, że utwór ten to "Ludzie Wschodu" a
                  nie "Siekiera" (na dobrą sprawę różnią się tekstem w refrenie, na Siekierze
                  jest "siekiera, siekiera siekiera" a na Ludziach Wschodu jest "ratata lala,
                  ratata hej ha")"


                  a teraz zerkam do fanów Kalibra 44, jakiśoficjalny fan wypisał jak w
                  wypracowaniu opis pierwszej ich płyty 'Magia i miecz':

                  1. interpretacja – to właśnie odniesienie do źródła czyli do Dziadów –
                  życiowego utworu naszego największego narodowego wieszcza, utworu będącego
                  podwaliną tezy o wyższości i świętości Narodu Polskiego, utworu krzepiącego
                  serca w niekorzystnych czasach oraz dającego nadzieję i siłę na przyszłość.

                  2. interpretacja – głoszenie wyższości niepowtarzalnego, oryginalnego stylu,
                  który powstał jedynie w Polsce – Magii i Miecza, będącego elementem psycho-
                  rapu, bądź też hiperbolizowanie owego stylu do tego stopnia, by móc go
                  zestawiać z Ewangelią.

                  3. interpretacja – afirmacja i kontemplacja marihuany, sprytnie zamaskowanej
                  pod terminem Maria, matka (Konrad z III cz. Dziadów głosił kult Maryi –
                  Najświętszej Matki, chociaż sam był nielojalny wobec Boga – próbował z nim
                  walczyć w Wielkiej Improwizacji – podobnie jak Magik w utworze „Jestem Bogiem” -
                  i podobnie jak Magik przegrał walkę, lecz w przeciwieństwie do niego to nie
                  oznaczało dla Konrada śmierci). Marihuana staje się obiektem kultu, dzięki niej
                  nasi „bohaterowie” doznają uczuć i poznają światy, których zwykły człowiek nie
                  jest w stanie ogarnąć. Zachowują się nieco jak Prometeusze – poświęcają się, by
                  dojść do pewnych wartości, prawd życiowych, które następnie przekazują w swych
                  utworach (patrz akapit Księga Tajemnicza).


                  Przykładowo: interpretacje słowa Maria:

                  1. Maria, którą kultywował Konrad
                  2. Maryja - Matka Jezusa
                  3. Maria jako Marihuana


                  czy na sali ktoś chce byc gwiazdą muzyki?
                  • tomash8 Re: 11 - Fanem niczyim nie będziesz i krwi psować 02.01.06, 15:23
                    Ja poległem tutaj:

                    "Byłem na koncercie przy Muzeum PW gdzie ten utwór (Ludzie Wschodu) grały oba
                    zespoły tzn. Lao i po niej Armia. Armię bardzo lubię ale nie mam wątpliwości że
                    LAO gra to agresywniej, lepiej i bardziej jego wykonanie wgniata w ziemięSmile"
                • braineater Re dla wszystkich:) 02.01.06, 18:22
                  Czasami jednak miło złamać zasady i walnąć sobie złośliwawą recenzję opartą na
                  argumentach od czapy i wysięku emocji paskudnych, choćby po to, by odkryć w
                  sobie Łysiakowe inklinacje:) Macie panowie do tej płyty zupełnie inny stosunek,
                  a że to Wy jesteście większością, to nie przychodzi mi nic innego, jak wziąść
                  szufelkę i posypać sobie łeb popiołem, co niniejszym czynię, bowiem wychodzi,
                  że to ja błądzę. I ok.
                  Postanowienie na rok 2006 - nadal nie pisać recenzji na nie:)

                  Pozdrowienia:)
                  • obly Re: Re dla wszystkich:) 03.01.06, 07:15
                    Ależ my wszyscy żartowaliśmy!!!!
                    Tak lepiej? hehe

                    Na mylenie sobie możesz pozwolic w sypaniu łyżeczek do herbaty ale nie w tym
                    jaka dla ciebie jest słodka.
    • roar Re: jak nie pisać podsumowań:) 30.12.05, 17:30
      > ...ukaząło sie dziesiątki płyt o niebo lepszych i ciekawszych.

      Musiałem przegapić.
    • id999 LAO CHE - płyta roku 31.12.05, 12:08
      >Ja rozumiem, że stoliczny patriotyzm i ze okazja wazna,
      > ale ta płyta, niedośc, że sama z siebie bardziej żałosna niz dobra,

      Ok, nie bede bronil tezy o tym, ze Lao Che jest najlepsza plyta roku, ale to
      sluchowisko najzwyczajniej mnie rozpierdoliło. Dlatego troche wkurzaja mnie
      wypowiedzi stawiajace "PW" niemalze na jednym poziomie z disco polo.
      Nie naleze do bojowki mlodziezy wszechpolskiej, a horyzonty mam nieco szersze
      nad piosenki Kultu i kompletnie nie rozumiem agresji pod adresem tej *SWIETNEJ*
      plyty. Nie rozumiem też, CZYM tu mozna byc zaklopotanym. Chyba ze woli sie tego
      typu ttematy w formie piosenek ze szkolnych akademii, to ok. Albo chyba ze sie
      jest zaklopotanym samym soba, ze sie plyta moze podobac (bo znam i takie opcje-
      przeciez bardzo nie wypada lubic Beach Boys i Sonic Youth i sluchac Lao Che).
      Ale to juz nie problem *tej* plyty.
      Zarzuty o koniunkturalizm sa slabiutko podparte - przemilczmy je.
      (Plyta "Szemrany" byla swietna, pierwsza plyta Lao b. slaba, a "PW" jest
      krazkiem FENOMENALNYM.)
      Co do placzliwosci, latwego tematu itd. - jakos nie czuje, zeby byl
      najlatwiejszy - biorac pod uwage podejrzliwosc "wszystko-lepiej-wiedzacych"
      (przykłady z brzegu: kubasa, braineater) w kwestii poruszania legendarnych,
      martyrologicznych watkow, trzeba byc raczej super-ostroznym, miec wyczucie i
      sluch jezykowy. Zawsze ktos przeciez moze blysnac np. Gombrowiczem albo
      smiesznym porownaniem o spluwaczce ze Stalinem itd. - zeby udowodnic jaki
      to "obciach" spiewac o Powstaniu. Ja zreszta sam mialem dokladnie takie
      podejscie, zanim nie posluchalem "PW". Wiec Lao, moim zdaniem, udalo sie
      wymanewrowac.

      Dla mnie ta plyta jest genialnym zapisem stanu swiadomosci warszawskiego
      mlodziana w sierpniu 1944 i raczej bez sensu utozsamia sie ja z autorami.
      Tekstowo. Muzycznie, zajebiste cytaty z tradycji polskiego Jarocina i szczypta
      miejskiego pseudo-folku - taki mix ma racje bytu tylko i wylacznie w tym
      kontekscie, ale wy wlasnie pomijacie caly kontekst i wychodzi wam, ze plyta
      jest zenujaca.

      Jesli ktos chce podyskutowac, to zapraszam. Jak przypomna mi sie inne sensowne
      zarzuty stawiane Lao Che, to tez sie do nich odniose, choc na razie rzeczowych
      jest bardzo malo.
      • braineater Re: LAO CHE - płyta roku 31.12.05, 15:11
        Dzięki:)
        Jesteś pierwszym, który potrafi napisac o tej płycie nie na klęczkach:)
        Faktycznie poleciałem może dośc ostro, łamiąc przy tym programową zasadę, żeby
        nie pisac recenzji na nie (bo po co).
        Nie przekonasz mnie co prawda, że PW różni się czymkolwiek od piosenek na
        Akademiach ku czci, bo, według mojego drewnianego ucha nie różni sie niczym.
        Zarzut o koniunkturalizm, niestety, jak to zarzut, sam się narzuca i nie
        wypływa ze spiskowej teorii dziejów, tylko na prawde nie chce mi się wierzyć,
        że taka płyta powstaje 'przypadkiem' w momencie mocno nagłasnianej rocznicy
        Powstania. Co do oddania świadomości młodziana A.D. 1944, to właśnie jest to,
        co moim zdaniem im kompletnie nie wyszło. Jak dla mnie udało im sie po prostu w
        odświezonej formie zapodac ten sam stereotyp, który pojawiał sie w Kanale, w
        Kolumbach i w kilkunastu innych dziełach okołoPowstańczych - czyli po prostu
        sprzedajemy po raz setny ten sam twoar, zmieniając nieco opakowanie. Wiem, ze
        się uchachasz jak Ci zapodam porównanie do Kultu, ale co mi tam - porównaj
        sobie wyidelizowany obraz Powstańców z PW, a próbę zanalizowania wojaka
        w 'Stalingradzie' (Adam und Klara) na 41. Staszewski wychodząc od fragmentu
        powieści Kuczoka, daje jeden z bardziej przejmujących (jak dla mnie) obrazów
        łba zcharatanego wojna, obrazek, który wbija się w psychę słuchacza i długo tam
        zamędza, a słuchając Lao, czuję się jakbym ogladął kolejna laurkę by TVP2,
        zapowiadana przez Agate Młynarską.
        Ale, (hipoteza taka, niczem nie podparta:) - może to jest jednak płyta tylko
        dla Warszawiaków, i to takich, którzy mieli jakis pozamedialny kontakt z
        Powstaniem?
        Do wrzutów ad personam, pozwolisz, że sie nie odniosę, bo przecież nie będziemy
        sie okładać chujami z powodu jakiejś płyty?:)

        Pozdrawiam:)
        • grimsrund Re: LAO CHE - płyta roku 31.12.05, 16:31
          > zapowiadana przez Agate Młynarską.

          Kolega B. nie był zapewne świadom, że niektórzy mogą jeść przy monitorze i
          wizualizując sobie mimowolnie doznać przy tym passusie obfitego zwrotu!
          Ostrzegać przy tak drastycznych wyrażeniach proszę!!

          Jeśli zaś chodzi o samą płytę, to nie porwała mnie ona jakoś. Może trzeba być z
          Warszawy, żeby ją docenić... W każdym razie utwór ADAM UND KLARA również trafił
          mnie mocniej niż Lao Che, choć ze Śląska też nie jestem.

        • kubasa Re: LAO CHE - płyta roku 31.12.05, 17:26
          braineater napisał:

          > Ale, (hipoteza taka, niczem nie podparta:) - może to jest jednak płyta tylko
          > dla Warszawiaków, i to takich, którzy mieli jakis pozamedialny kontakt z
          > Powstaniem?

          Miałem BARDZO silne pozamedialne kontakty z Powstaniem poprzez moją rodzinę i
          dlatego ten fragment o młodzianie mnie zaskoczył. Jak się pobawię to jutro może
          posłucham raz jeszcze i spróbuję polemizować z argumentami Ida, skądinąd
          dobrymi.
        • id999 Re: LAO CHE - płyta roku 03.01.06, 00:30
          > odświezonej formie zapodac ten sam stereotyp, który pojawiał sie w Kanale, w
          > Kolumbach i w kilkunastu innych dziełach okołoPowstańczych - czyli po prostu
          > sprzedajemy po raz setny ten sam twoar, zmieniając nieco opakowanie. Wiem, ze
          > się uchachasz jak Ci zapodam porównanie do Kultu, ale co mi tam - porównaj
          > sobie wyidelizowany obraz Powstańców z PW, a próbę zanalizowania wojaka
          > w 'Stalingradzie' (Adam und Klara) na 41. Staszewski wychodząc od fragmentu
          > powieści Kuczoka, daje jeden z bardziej przejmujących (jak dla mnie) obrazów
          > łba zcharatanego wojna, obrazek, który wbija się w psychę słuchacza i długo
          tam
          >
          > zamędza, a słuchając Lao, czuję się jakbym ogladął kolejna laurkę by TVP2,
          > zapowiadana przez Agate Młynarską.

          właśnie wciąż nie rozumiem tego zażenowania. Kazik spoko, ale moim zdaniem jego
          ostatnie eksperymenty nieudane, btw a tekstowo wstrząsające kuczokizmy
          pojawiają się też na ostatniej płycie Happysad (lubię ten zespół za parę
          wpadających w ucho piosenek) czy u Komet
          aha, jeśli chcesz mocne linijki z "PW" to polecam choćby te ze Starego Miasta:
          "trumna tu luksus/zupa na gwoździu też luksus"; "wiara się ROZKROCHMALA/wilczur
          się oźlił i piekło podpala" - no sorry - ROZKROCHMALA - jednak trzeba mieć
          talent do takich wersów i jeśli to nie jest dobre, to ja już nie wiem, co jest
          pzdr.
          • id999 "nie nasza to rzecz" 03.01.06, 00:36
            chyba tylko Maciej Giertych mógłby jeszcze o czymś powiedzieć "nie nasza to
            rzecz", bo tak się dziś raczej nie mówi.
            Lao śpiewają: "nie nasza to rzecz - nasza rzecz, naszą robić rzecz" - znów
            udana stylizacja, ciekawie podkręcony język
    • ilhan Re: jak nie pisać podsumowań:) 02.01.06, 18:10
      I jeszcze najlepsza dziesiątka roku wg Gazety:

      Lao Che, "Powstanie warszawskie";
      Maria Peszek, "Miasto Mania";
      Lech Janerka, "Plagiaty";
      Hey, "Echosystem";
      POE, "Szum rodzi hałas";
      Babyshambles, "Down In Albion";
      Hard-Fi, "Stars On CCTV";
      System Of A Down, "Mesmerize";
      Gorillaz, "Demon Days";
      Beck, "Guero".

      serwisy.gazeta.pl/kultura/8,71245,3084954.html

      Wychodzi, że połowa najlepszych płyt roku wyszła w Polsce :|
      • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 03.01.06, 07:12
        Ciekawym kto z was przeczytał Paw Królowej pani Masłowskiej ;))
        Młoda inteligencjo, glosowałas, jesteś za bo nic nie mówisz?
        hue hue tak samo Sin City we filmie lub Harry Potter
        Mocno jakieś takie te listy.. ale ja się na listach nie znam, w sumie z racji
        tego ze mało co z czym da się porównać listy są przede wszystkim by costam na
        luziku poprzemycać, tylko nei wiem po co. Tzn wiem ale nie rozumiem.
        • braineater Re: jak nie pisać podsumowań:) 03.01.06, 08:35
          obly napisał:

          > Ciekawym kto z was przeczytał Paw Królowej pani Masłowskiej ;))

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=24364147&a=24364147
          P:)
          • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 03.01.06, 09:25
            nie... nie ty i nie ta ksiażka... a ten post w linku to taka akcja propagandowa
            mająca na celu poszerzenie przejśc dla pieszych po przekatnej. Tak.
            • obly Re: jak nie pisać podsumowań:) 03.01.06, 12:55
              no dobra sorki no...
              tzn nie myśl że sądze tak sobie bo modne i że po łebkach przejrzałem i teraz
              jeżdzę jak po koniu zapożyczonymi opiniami. jako jeden z pierwszych kupilem
              wojnę polsko-ruską. i zachwycony byłem do 21 strony. oszołemienie zmianą formy
              mi przeszło i ostatnie stronki przeczytałem juz z trudem. nie dlatego że sę
              złe. tylko że sa po prsotu głupie. Ignorancja pozwala jej tworzyc potoki słów.
              to tak jak malowanie scian sali gimnastycznej pędzelkiem do paznokci ruchem
              konika szachowego i to bez użycia rąk. bez sensu. Pawiowi (pawiu?) Królowej też
              dałem szansę sobie się zapoznania i jest nawet gorzej.

              Rzeczywistosc jest taka ze plecie wszystko bezładu i składu jak czasem my na
              forum.. :

              khem sprubuję..... niepiejutnie uwikłany w wydzwięk zmór moich przedszkolnych
              władam językiem jak pęsetką wyhaczając gorzkie smaki przymiotników którymi
              karmią nas przekrwione oczy panienek barbi z telemaszyny, och nie barbi?, a w
              oczach kac z wiecznym dylematem płodne niepłodne. Zuzannie się własnie ulał
              cały ten postdanonowski światek z uśmiechniętym kaczorkiem i uplamił panel
              dębowy wzorek seledyn kształtem mokrego dymiącego krocza...

              ja wiem sztuka nie ma matury i nic nie musi, nie mówie też ze tak umiem bo nie
              umiem ale kruca czuję się dziwnie. Talent językowy ma, i słuch językowy ale
              może jest to wynikiem bardziej pewnego rodzaju upośledzenia i puszczonych luzem
              zwieraczy niż przemyslanej konceptualnie formie wyrazu.
              teraz mozesz mnie zbić tarką i posypac solą.
              • braineater Re: jak nie pisać podsumowań:) 03.01.06, 13:18
                A za co bym cie miał bic i sypać. Mnie taki od czapy bełkocik pasi wielce, ale
                nie znaczy, ze każdemu musi. Wojna Pol-rus nadal jestem zachwycony, tak jak i
                Pawiem, co nie oznacza jednak, ze wytykałbym te ksiazki kazdemu, z cisnieniem,
                pszeczytaj to jush natychmiast!!!!
                A teksty te jednakowoż głupie nie są, ale ten debat to moze na maile sobie
                przerzucimy, bo nas zeklną:)
                P:)
                • cze67 ??? 05.01.06, 13:53
                  www.laoche.art.pl/forum/viewtopic.php?t=299
                  • obly Re: ??? 05.01.06, 14:04
                    własciwie to ja....
                    powinienem zrobić ????

                    hehe ktośchciał dobrze i wciepał info brainea jako niby ze ja
                    nie wime po co tylko hehe

                    czadzik...

                    dziwnie mi troszke...
                    • cze67 Re: ??? 05.01.06, 14:08
                      Bez sensu wpisywać nie swoje opinie i podpisywać się cudzym nickiem (zresztą -
                      błędnym, wydaje mi się zresztą, że z premedytacją). Nie wydaje mi się, że ten
                      ktoś "chciał dobrze"...
                      • cze67 Re: ??? 05.01.06, 14:18
                        W sumie to ludziom z tamtego forum należy się chyba jakieś wyjaśnienie...
                        • cze67 Re: ??? 05.01.06, 14:20
                          Co też uczyniłem.
                          • braineater Re: ??? 05.01.06, 14:46
                            no to się pokajałem jak ryby w Ukajali
                            P:)
                            • obly Re: ??? 05.01.06, 14:48
                              no i po co?
                              heh ty....
                              • cze67 Re: ??? 05.01.06, 15:32
                                Eeeech...
                                www.laoche.art.pl/forum/viewtopic.php?t=300
                                • obly Re: ??? 05.01.06, 15:37
                                  luzzz
                                  wszystko jest wyjasnione
                                  nic juz pisemnie sie nie da zrobić
                                  proponuje zamknąć sprawę ad acta

                                  Czytanie przez innych ze zrozumieniem jest trudne, wiemy o tym, ale to nie
                                  powód aby brać za to odpowiedzialnosc.
                      • obly Re: ??? 05.01.06, 14:30
                        Spoko "ten trzeci" rąbł był się bo robił to na szybko więc luzik.
                        Zczytał opinie B.E. natomiast przy kopiowaniu po prsotu się omylił i dla
                        uproszczenia zostawił mojego nicka.
                        PS: Kolejny argument dla B.E. aby nie pisać na nie?

                        "Chochlik" zrobił jeden bład:
                        wystarczyło by:
                        odnośnika strzelić i była by fajna międzyforumowa jatka ;)))
                        oczywiście że trzymałbym stronę "naszych" ;))) hue hue

                        Tak naprawdę warto tam poczytać dyskurs pomiędzy m.in. radkiem a borutą w
                        poscie pt "Czy było warto..."
                        • cze67 Re: ??? 05.01.06, 14:48
                          Tak czy inaczej, sprawę trza było wyjaśnić, co też wspólnymi siłami :-)
                          zrobiliśmy (choć, zdaje się, nie wszyscy skumali w czym rzecz, lecz "nie nasza
                          to rzecz").
                          • grimsrund Re: ??? 05.01.06, 15:43
                            :))

                            Czytam te krwawe strofy obcoforumowe i powtarzam sobie przykazanie powyżej w
                            wątku zamieszczone: "11 - Fanem niczyim nie będziesz i poddaństwem swym krwi
                            psować nikomu nie będziesz..."


                            Dzięki Ci, Panie, żeś nie uczynił mnie Fanem!! :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka