janek0
06.01.06, 22:42
...płyty Maureen Tucker "Life in Exile after Abdication". Bo chyba moja kolej
teraz, co nie ?
Kilka słów uzasadnienia, bo historia tej płyty jest ciekawa. Moe Tucker, jak
wszyscy wiedzą, grała na bębnach na dwóch płytach Velvetów, ale potem
przestała zajmować się muzyką. Dziwne, bo Lou Reed zrobił w latach 70 i 80
wielką karierę, Cale nagrywał i produkował płyty (min Patti Smith), nawet Nico
nagrała parę płyt, a Tucker (i Sterling Morrison który został marynarzem na
jakiejś barce) "abdykowali" - taki los sekcji... Tucker mieszkała gdzieś na
prowincji, sama wychowywała dzieci, i utrzymywała się z tantiem z płyt VU.
Problem był taki, że Velveci nigdy tych płyt za dużo nie sprzedali, i pod
koniec lat 70 Tucker musiała się zatrudnić... w Walmarcie. Wyobrażacie sobie ?
Ktoś, bez kogo jeden z największych zespołów w historii nigdy by nie doszedł
do czego doszedł, pracuje w dziadowskim supermarkecie za płacę minimalną !
Wyobraźcie sobie Ringo Starra albo Wattsa ważących warzywa... W końcu nastąpił
powrót z wygnania - w/w płyta (z 1989, bodaj druga solowa Tucker) jest właśnie
o tym, jak to jest, jak się pracuje w Walmarcie za płacę minimalną, gdy się
mogło być na miejscu Reeda, gdyby tylko się trochę przyćpało w odpowiednim
momencie. Jest raczej surowa, i momentami niedoprodukowana, ale mzd. dobrze
oddaje ducha VU (żeby nie powiedzieć - najlepiej ze wszystkich płyt zrobionych
przez byłych członków VU). Przede wszystkim jest cholernie autentyczna - jest
to ten rodzaj muzyki, który najbardziej lubię - technicznie
nieprzekombinowana, ale osiągająca wyżyny wcale nieoczywistego "przekazu'.
Większość partii instrumentalnych i wokale nagrała sama Tucker, chociaż
pomagają jej też Reed, Sonic Youth (yeah !) i parę innych osób. A jeśli ktoś
miał wątpliwości, jaką rolę odgrywają bębny, niech posłucha sobie kawałka nr.
4 albo nr 8. Smaczku dodaje to, że Walmart ma ponoć niezadługo wejść do Polski
- powitajmy ten moment przy dżwiękach Spam Again...
Aha. Orzeł wylądował.