Dodaj do ulubionych

Zaskakujące debiuty

18.01.06, 14:50
Zaskakujące w kontekście dalszej muzycznej drogi wykonawcy/zespołu (wątek
zainspirowany kubasą). Czyli "nigdy bym nie powiedział, że oni tak zaczynali".
Kraftwerk - dwie pierwsze płyty: a gdzie tu syntezatory? Jakieś flety, jakieś
zgrzyty, wszystko to mające jakiś zgrzebny urok.

Genesis - From Genesis To Revelation: a gdzie długie, monumentalne
kompozycje, gdzie popisy instrumentalne, 10-kilometrowe solówki? Zamiast tego
piosneczki w stylu Bee Gees i jeszcze w dodatku ze smyczkami. Urocze, choć
bardziej jako ciekawostka.

Acha, był podobny wątek. Ale czuję niedosyt:-):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=14648617&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • ton2 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 14:54
      Ja od razu pomyslalem o Radiohead i "Pablo Honey". Gdy ja uslyszalem po raz
      pierwszy, dawno dawno temu, bylem niezle rozczarowany i pomyslalem, ze to
      kolejny one hit wonder, o ktorym wkrotce sluch zaginie i tylko "Creep" beda
      czasem w radio grac. Na szczescie sie mylilem. I to grubo.
      • d84 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:01
        Blur - pierwsze co przychodzi mi do głowy.

        Kto by pomyślał, że z Leisure coś takiego wyrośnie. Może za wsześnie skreślam
        nieudanych debiutantów? ;)
        • ilhan Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:22
          Oczywiście XTC. Zaprzeczenie tego, czym zasłynęli na takim "Skylarking" czy "Apple Venus Vol. 1".
          • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:23
            A czy można, chocby w kilku słowach, scharakteryzować tą "inność" debiutu w
            porównianiu z późniejszymi płytami danego wykonawcy?
            • ilhan Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:43
              Można. Choć w sumie to trochę się wycofuję z mojej propozycji, bo istotnie nie było radykalnej zmiany stylu, raczej ewolucja właśnie, tylko jak porównać XTC z 1978 i 1986 powiedzmy, to już prawie nic podobnego nie zostaje.
    • pytajnick Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:14
      Cze:
      "10-kilometrowe solówki? "

      Jakby Genesis grał takie solówki, to bym im podziękował przy pierwszym spotkaniu ;-)
      (a tak jest jednym z moich ulubieńców progowych)

      Z mojej strony trzy propozycje:

      ::: Talk Talk, słysząc pierwszą/dwie pierwsze płyty w życiu bym nie uwierzył w
      coś takiego jak SoE i Laughing Stock.

      ::: Polski Alchemik - debiut nagrany jeszcze w szóstkę, z oboma Golcami, to taki
      fajny jazzik z naleciałościami polfolkowymi i bałkańskimi. A potem 'Sfera
      Szeprów", skrzyżowanie tego, co najpiekniejsze w kompletnie innym, klimatycznym
      jazzie i muzyki filmowej najwyższej jakości.

      ::: No i najbardziej wyrazisty przykład, *bardziej się nie da*: debiut no-man,
      czyli "Loveblows & Lovecries", muzyka unikatowa w ówczesnej konstelacji
      gatunków, ambitnie taneczna, bardzo odległa od tego co potem, a odwołując się do
      "dziś"... to odległość dokładnie taka, jak między debiutem i "LS" Talk Talk.

      Poza tym proponuję otworzyć wkrótce podobny wątek - "zaskakujące ostatnie
      płyty", czyli czym kompletnie niespodziewanym (stylistycznie, niekoniecznie
      wartościując) artyści zakończyli swoją karierę (np. "Indian Summer" by Landberk?).

      • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:19
        pytajnick napisał:

        > Cze:
        > "10-kilometrowe solówki? "

        No, przyznaję, nieco przegiąłem. Ale w dobrej wierze:-)
    • braineater Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:34
      Primal Scream - Sonic Flovers Groove
      Jak dla mnie jeden z muzycznych roftl-i wszechczasów. Płyta brzmiąca jakby
      nagrala ja grupa autystycznych hippisów, którzy 40 lat spędzili w komorze
      hibernacyjnej po dziurki w nosie napchani kwasem. Jakieś przedziwne,
      wykoncypowane popłuczyny po Velvetach, flower power i kfiaty we włosach.
      Kompletnie nic wspólnego z bandem, który kilka lat później tłuk hiciak za
      hiciakiem.

      P:)
      • ilhan Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:42
        braineater napisał:

        > Primal Scream - Sonic Flovers Groove

        Wejdź w *tamten* wątek :)
        • braineater Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:45
          wykażę sie 100% niekumacją: *tamten* czyli któren?:)
          • ilhan Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:53
            braineater napisał:

            > wykażę sie 100% niekumacją: *tamten* czyli któren?:)

            cze67 napisał:

            > Acha, był podobny wątek. Ale czuję niedosyt:-):
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=14648617&v=2&s=0
            • braineater Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:57
              :)))
              kurde, znowu jest tak, że słuchamy tego samego, słysząc coś zupełnie innego:)
              Ja do Flowersów mam sentyment, ale poważnie tego materiału to nie jestem w
              stanie potraktować.
              P:)
              • ilhan Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 16:02
                braineater napisał:

                > :)))
                > kurde, znowu jest tak, że słuchamy tego samego, słysząc coś zupełnie innego:)
                > Ja do Flowersów mam sentyment, ale poważnie tego materiału to nie jestem w
                > stanie potraktować.

                Być może muszę zweryfikować mój pogląd - nie słuchałem tej płyty dobre dwa-trzy lata. Tylko nie wiem czy w tej chwili mam ochotę :)
    • pszemcio1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:37
      a czym sa wsze przykłady wobec Późnych Beatlesów w stosunku do wczesnych?
      • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:39
        No tak, ale Beatlesi EWOLUOWALI. Ich debiut nie był radykalnie inny niż druga
        płyta a ta z kolei nie była całkowitym zaprzeczeniem trzeciej. I tak dalej...
        • pszemcio1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:42
          cze67 napisał:

          > No tak, ale Beatlesi EWOLUOWALI. Ich debiut nie był radykalnie inny niż druga
          > płyta a ta z kolei nie była całkowitym zaprzeczeniem trzeciej. I tak dalej...

          no tak ale z drugiej strony kto by pomyslał ze taki Abbey road nagrała kapela
          która zaczynała Please Please me:)

        • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:42
          Choć oczywiście, ktoś kto zna tylko Revolver i Abbey Road i odkrywając właśnie
          Please Please Me może zakrzyknąć: To oni tak zaczynali?:-)
          • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:43
            no tak ale z drugiej strony kto by pomyslał ze taki Abbey road nagrała kapela
            która zaczynała Please Please me:)

            Choć oczywiście, ktoś kto zna tylko Revolver i Abbey Road i odkrywając właśnie
            Please Please Me może zakrzyknąć: To oni tak zaczynali?:-)

            Hłe, hłe...
      • kubasa Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 15:58
        pszemcio1 napisał:

        > a czym sa wsze przykłady wobec Późnych Beatlesów w stosunku do wczesnych?

        A tam, dużo lepszy jest przykład Talk talk.
        • pszemcio1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 16:40
          kubasa napisał:
          > A tam, dużo lepszy jest przykład Talk talk.

          w sumie debiutu talk talk nigdy nie słyszałem (i pewnie nie sięgnę)

          kto tam jeszcze?
          Alice in Chains na przykład
          • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 16:44
            pszemcio1 napisał:

            > Alice in Chains na przykład

            Czym się różni od późniejszych?
            • pszemcio1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 17:02
              no na podstawie debiutu to raczej zapowiadali sie na zwykłą kapele hevy
              metalową, fascynacje Sabbathami słychać bardzo. Dirt to jednak juz inny zespół
              jeśli chodzi o brzmienie, brudy gitarowe itd. ale faktycznie może to nie jest
              aż tak bardzo wyrzisty przykład

              mam lepszy

              Alanis Morisette!
              • cze67 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 17:12
                pszemcio1 napisał:

                ale faktycznie może to nie jest
                > aż tak bardzo wyrzisty przykład

                Ależ ja nie znam debiutu AIC. Po prostu chciałbym, żeby każdy wypowiadający się
                w kilku słowach uzasadnił swój wybór:-)
    • glebogryzarka1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 18:20
      Przede wszystkim wielki edukator KRS-One i jego pierwsza płyta (sygnowana
      Boogie Down Productions) "Criminal Minded", klasyk zresztą. Trudno uwierzyć, że
      tak łagodny, rozsądny gość rzucał w stylu: me knew a crack dealer by the name
      of Peter, had to buck him down with my 9 millimeter.
      Poza tym może być Blackeyed Peas. Ambitny, kozacki debiut, jeden z kamieni
      milowych 'pozytywnego hh', później - już samo playlistowe gówno...
      Outkast - na debiucie typowy funk, żywe granie, miauczące gitary, masywne beaty
      i jazz bass, a od drugiej w górę kosmiczno-wodniste eksperymenty. Eee, ale już
      się powtarzam.
    • abranova Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 19:06
      Mnie bardzo zaskoczyło, gdy przeczytałam na Screenagers, że skład Doves
      zaczynał jako wykonawcy sceny techno. Nie słyszałam nigdy ich muzyki z tych
      czasów, ale sama informacja wystarczyła, aby mnie zszokować ;)
    • humbak Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 21:17
      A propos eletryki co znika. Podobnie mnie zdziwił pierwszy Scorn. Niby Harris metal gra, ale skoro Scorn to jednak spodziewałoby się innych brzmień.
      • pytajnick Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 22:00
        To ja tak trochę miałem z Telefon tel Aviv ostatnim. Słyszałem że czerpią
        garściami z Dntel, ale płyta i tak sprawiła mi ogromną radochę, szczególnie dwa
        czy trzy utwory zachwycały.

        A potem poznałem Dntel, i choć wysoko cenione i rzeczywiście bardzo ładne "Life
        is full of possibilities" spodobało mi się, to znacznie osłabiając moje
        zamiłowanie do "Map of what is effortless", jednocześnie nie dała w zamian ani w
        połowie takiej radości, jak rzeczone "Map..." dało przed poznaniem Dntela,
        "obiektywnie" pewnie cenniejszego, a zapewne znacznie bardziej oryginalnego.

        No i nie wiem, czy nie było dobrze nie znać tego Dntela wcześniej, bo może ani
        Dntelem, ani Telefonem bym się nie zachwycił. Czyli wracamy do (domyślnego)
        pytania z pierwszego postu - czy ignorancja czasem nie popłaca? :)
        • maff1 Re: Zaskakujące debiuty 18.01.06, 22:45
          jesli mówimy o Kraftwerk to trzeba wspomnieć o tangerine Dream. Pierwsze płyty
          nie zapowiadały przełomu w postaci Rubicon'u, że nie wspomnę prawie przebojowej
          (jak na tamte czasy) Stratosfery.
          Z wykonawców bardziej współczesnych (ja jak zwykle konwencjonalnie) - znany z
          rzewnych i lukrowanych ballad Michael Bolton - pierwsze jego płyty sa silnie
          osadzone w typowych dla 80-tych lat brzmieniach pop-rockowych. Żadnych ballad.
          I sam nie wiem co gorsze tamte płyty czy obecne, Choć głos wspaniały - dzieki
          niemu m.in. tak wspaniale brzmi Nessum Dorma spiewane z Pavarottim.
          • ihopeyouwilllikeme Re: Zaskakujące debiuty 19.01.06, 14:51
            Jak to już Pszemcio wspomniał - Alanis Morissette, nie tylko debiut zresztą
            ( singiel " Fate Stay With Me/Find The Right Man ", oraz dwa albumy, " Alanis "
            i " Now Is The Time " ). Trochę Pauli Abdul, trochę wczesnej Madonny,
            generalnie dyskotekowy, taneczny pop w nastoletnim wydaniu. Nie ma to nic
            wspólnego z późniejszymi płytami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka