cze67
18.01.06, 14:50
Zaskakujące w kontekście dalszej muzycznej drogi wykonawcy/zespołu (wątek
zainspirowany kubasą). Czyli "nigdy bym nie powiedział, że oni tak zaczynali".
Kraftwerk - dwie pierwsze płyty: a gdzie tu syntezatory? Jakieś flety, jakieś
zgrzyty, wszystko to mające jakiś zgrzebny urok.
Genesis - From Genesis To Revelation: a gdzie długie, monumentalne
kompozycje, gdzie popisy instrumentalne, 10-kilometrowe solówki? Zamiast tego
piosneczki w stylu Bee Gees i jeszcze w dodatku ze smyczkami. Urocze, choć
bardziej jako ciekawostka.
Acha, był podobny wątek. Ale czuję niedosyt:-):
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=14648617&v=2&s=0