19.04.06, 20:02
Wygrałem bilet na piątkowy koncert tego gostka. Zna go ktoś tutaj? Ujawnijcie
się, fani industrialu, dzieci Czernobyla.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Z'EV 19.04.06, 20:46
      Będzie bolało. Bardzo.
      Choc o ile dobrze pamiętam przetrwałeś kiedyś Ruins live, więc coś w rodzaju
      zaprawy masz:)
      A Z'ev to po prostu człowiek perkusja, w dodatku zrobiona z prawie samych
      śmieci. I pomiędzy tymi beczkami, flaszkami i innym ustrojstwem miota się
      facecik, napieprzając na zywo, takie wałki których ni Aphex ni Autechre
      obstawieni całą ścianą automatów nie wytną.
      Na płytach nie da się tego słuchać:) Koncertowo widziałem kiedyś 15
      minutowego .mpga i wygladało to jak porabany teatr dla lumpensadomasochistów.
      Znaczy - będzie fajnie:)
      P:)
      • aimarek Re: Z'EV 19.04.06, 22:59
        Nie byłem na Ruins i w ogóle unikam ostatnio takich hałasów. Ale zobaczymy.
      • roar Re: Z'EV 20.04.06, 18:54
        Ryzykując, że ostatecznie Aimarka zniechęcę... ;)

        braineater napisał:

        > Na płytach nie da się tego słuchać:)

        Właśnie sobie (zachęcony, a jakże) ściągnąłem najnowszą płytę tego pana i w tym miejscu muszę zaprzeczyć, da się, jak najbardziej. :) Muzycznie może i nic specjalnego, za to brzmienie bez jakiegokolwiek precedensu... i mówię to nie z przekąsem, a z podziwem szczerym. Jeden z utworów brzmi kubek w kubek jak łąka w letnią noc i w pale mi się nie może pomieścić, jak można coś takiego zagrać na perkusji, jaka by ona nie była.

        Wypada na to, że się korzystając z okazji (że akurat będę poza moim rodzinnym miasteczkiem) wybiorę na warszawski występ w następną środę. Muszę zobaczyć, jak to na żywo wygląda.
        • cze67 Re: Z'EV 21.04.06, 09:44
          W marcowym (chyba najnowszym) Glissando jest artykuł o Zevie.
          • aimarek Re: Z'EV 22.04.06, 11:48
            Ciekawy ten wywiad w "Glissando" natomiast sam koncert to taki przeciętny mocno.
            Bardziej przekonująco jak dla mnie zaprezentowało się Hati - dwóch kolesi
            używających różnych dziwnych instrumentów, których nazw nie jestem w stanie
            przytoczyć. Udało im się tam wykreować jakieś fajne rzeczy, sporo było w tym
            wyciszenia i bardzo pozytywny przekaz.
            Z'ev, który wystąpił po Hati (na koniec jeszcze zagrali wspólnie), napieprzał w
            te swoje blachy, siedząc tyłem do publiczności. Jak dla mnie z szamanizmem, to
            nie miało zbyt wiele wspólnego i sprawiało na mnie wrażenie jakiejś ściemy
            strasznej, bo pan nie trafiał często w te swoje perkusjonalia i ogólnie nie wiem
            o co walczył.
            Bohaterem wieczoru był jednak Wiktor Skok, który supportował. Śmieszny,
            wytatuowany, ubrany na czarno, zakolczykowany, strojący groźne miny człowieczek
            generujący jakieś straszne hałasy na tle wizualizacji w zwolnionym tempie. Po
            godzinie nieustannych odgłosów młota pneumatycznego, maszyn i okazjonalnych
            bitów miałem ochotę choć raz usłyszeć jak wyje z bólu.
            • roar Re: Z'EV 28.04.06, 12:31
              Wątek zniknął na drugiej stronie, byłbym się wpisać zapomniał...

              ...HATI grało bardzo ładnie, miło się tego słuchało, ale jednak po jakimś (wcale nie takim długim) czasie robi się to wszystko nużące. Jest jednak jakaś granica tego, co można wydobyć z zestawu kilkunastu jedno- (czy kilku-, w przypadku tych dziwnych fletów) dźwiękowych instrumentów i panowie sprawiają wrażenie, że nie mają pomysłu, jak ją przekroczyć. Strasznie szybko się to zbyt przewidywalne robi. Co gorsza, podobną rzecz mógłbym powiedzieć o ich wspólnym występnie z Z'EVem, więc może to po prostu taka specyfika stylu. Podobało mi się, ale wracać do tej muzyki ochoty nie mam. Pomijając instrumentarium - ot, nie wybijający się niczym szczególnym materiał new-age.

              A sam Z'EV... nie był to może wybitny występ, ale jednak jest w tej muzyce taka pierwotna energia, nieprzewidywalność, chaos. Można się w niej zagubić. W sumie też to wszystko za pomocą bardzo prostych patentów (instrumentarium zresztą było rozczarowująco ubogie - bęben, grzechotki, blaszane pudło, parę mniejszych blaszek - miałem nadzieję na jakąś większą instalację...), ale wszystkie dźwięki tak się na siebie nakładają i współgrają ze sobą, że nawet widząc występ trudno się zorientować, co się w danej chwili dzieje. Trudno mi coś więcej powiedzieć, w sumie potraktowałbym to bardziej jak showcase możliwości, jakie tkwią w instrumentach perkusyjnych (i rzadko kiedy są wykorzystywane), niż jak skończone dzieło muzyczne, ale wiele z utworów spokojnie broni się również jako skończoną całość. Mankamentów technicznych nie stwierdziłem. Ale siadłem w złym miejscu i nie miałem zbyt dobrego obrazu sytuacji...
              • aimarek Re: Z'EV 28.04.06, 12:41
                Czyli Wiktora Skoka nie było?
                • roar Re: Z'EV 28.04.06, 12:50
                  aimarek napisał:

                  > Czyli Wiktora Skoka nie było?

                  Nie. Całe szczęście. :)
                  • aimarek Re: Z'EV 28.04.06, 12:53
                    No zdecydowanie. Ja uważam ten jego występ za jakąś tragiczną pomyłkę. Znaczy
                    nie wiem, może i jest to dla kogoś ciekawe, ale myślę że wpuszczanie takiego
                    gościa jako supportu jest trochę nieuczciwe, bo ludzie płacą po to, żeby
                    zobaczyć dajmy na to Z'eva, a każe im się słuchać przez godzinę jakiegoś
                    nieustającego hałasu. Wyszedłbym w trakcie, ale miałem dobre miejsce siedzące, a
                    tak to ktoś by mi je zajął.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka