Dodaj do ulubionych

Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop.

02.07.06, 19:02
Właśnie słonko przygrzało i wpadł mi do głowy wakacyjny pomysł na taką ma
maksa marksistowską, lewacką składankę. Zwracam się z prośbą o uprzytomnienie
mi jakież to zespoły z naszej ulubionej indie-półki są takimi wstrętnymi,
alterglobalistycznymi świniami? ;) Póki co słonce grzeje i w głowie kołacze
mi się tylko Stereolab (ten pomysł to w ogóle pod wpływem "Fab Four Suture")
i Thom Yorke/Radiohead. Thx from the mountain.
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 19:18
      Gang Of Four
      McCarthy (zespoł Gane'a sprzed Stereolab)
      Manic Street Preachers

      cdn.
      • libertine Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 19:30
        przede wszystkim the (international) noise conspiracy! na składaka polecam utwór
        'capitalism stole my virginity'.
    • roar Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 20:07
      Oczywiście Chumbawamba.

      Oczywiście Atari Teenage Riot.

      Oczywiście The Levellers.

      I OCZYWIŚCIE A Silver Mt. Zion. :D
      ("Movie (Never Made)" albo "Built Then Burnt! (Hurrah! Hurrah!)". KONIECZNIE.)
    • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 21:45
      Scritti Politti
      • pszemcio1 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 22:17
        RATM
        • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 22:20
          Tak tak, faktycznie, jakoś pozapominałem o takich klasykach jak RATM, czy
          Manics. Płytę T(I)NC mam na półce. No i wiadomo, że jeszcze Matthew Herbert.
    • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 22:58
      Billy Bragg
      Robert Wyatt
      Minutemen
      Pop Group

      Na forum Frondy zapytaj, oni tam pewnie mają kompletną listę.
      • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:06
        > Na forum Frondy zapytaj, oni tam pewnie mają kompletną listę.

        Niech Bóg broni ;)
    • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:02
      tak poza tym zdecyduj sie - alterglobalizm, Marks, skrajna lewica czy lewica w
      wersji soft
      • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:10
        Myślałem o Stereolab jako wzorcu dość konkretnego przekazu.
        • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:32
          mechanikk napisał:

          > Myślałem o Stereolab jako wzorcu dość konkretnego przekazu.

          "Grip: A lot gets made about the politics in your lyrics, the Marxism and
          whatnot. Where is that coming from?

          Sadier: You know, I think a lot of journalists, because they're so lazy and
          have to come up with a pre-baked thing, just put the tag "Marxist" on us. But
          I'm not really a Marxist. The closest I've come to Marxism was subscribing to a
          monthly magazine called Living Marxism.
          I try to think for myself, and of course Marx said many interesting things
          about how society is laid out and what Capitalism does to it as a force, and
          it's very blatant that he was right on certain points. But I really just try to
          think for myself. I don't want to be attached to any parties or religions or
          ways of thinking. What we do encourage is the personal initiative in people,
          and the personal ability to be critical of what's going on, that's basically
          it."

          stereolab.koly.com/interviews/story.php?sid=15

          • ilhan Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:51
            Czyżbyśmy oboje czytali dziś ten wątek? :)

            ilx.wh3rd.net/thread.php?msgid=5576936
            • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:22
              ilhan napisał:

              > Czyżbyśmy oboje czytali dziś ten wątek? :)
              >
              > ilx.wh3rd.net/thread.php?msgid=5576936

              Słaby, sami usual suspects.

          • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:53
            "Consumorphic morality
            Privatize, desensitize
            Hey big fish in the lake
            Ate all the small ones now "extinct"
            Hey big fish in the lake
            Ate all the small ones now "extinct"
            Hey big fish in the lake"
            [Stereolab - "Interlock"]

            Pewnie, że lazy-journalists, ale niejeden marksista by to zanucił :)
        • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:18
          epitet "lewacki" kojarzy mi sie z zespolami typu Crass (i pokrewnymi), a nie
          dosc erudycyjnym (jak sie zdaje - choc nie znam dobrze ich tekstow) przekazem
          Stereolab, z plyta "Sandinista". z Tomem Robinsonem, ktory na jakis czas
          wyjechal do NRD albo Billy Braggiem, ktory sie dziwil ze go w Czechoslowacji w
          1990 wygwizdali jak spiewal Miedzynarodowke (z drugiej strony ten na pewno tak
          radykalny nie jest, wiec tez bylbym oszczedny z nazywaniem go "lewakiem")
          • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:22
            > epitet "lewacki" kojarzy mi sie z zespolami typu Crass (i pokrewnymi), a nie
            > dosc erudycyjnym (jak sie zdaje - choc nie znam dobrze ich tekstow) przekazem
            > Stereolab

            O, właśnie, dobre słowo - erudycyjny, hehe. Zawęźmy więc nasz wybór do
            lewicowej inteligencji.
            • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:34
              > O, właśnie, dobre słowo - erudycyjny, hehe. Zawęźmy więc nasz wybór do
              > lewicowej inteligencji.

              erudycyjny, nie-erudycyjny. na pewno "lewacki" pod adresem Stereolab to bardzo
              niecelny epitet
              • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:36
                Właściwie to już kwestia upodobań.
                • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:39
                  > Właściwie to już kwestia upodobań.

                  upodoban w ktorej kwestii? i jakie sa twoje, ze sie z tego nie zamierzasz
                  wycofac?
                  • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:53
                    Nie mam się właściwie z czego wycofywać, bo nie chodziło mi o obrzucanie
                    epitetami. Słowa "lewacki" użyłem w dość luźnym znaczeniu, ale znam i takich,
                    którzy rzuciliby nim w stronę Stereolab w sposób jaki mi sugerujesz. No dobrze,
                    powiedzmy, że wykreślam z pierwszego posta ten kłopotliwy slogan, ale kwestia
                    czułego stosunku członków Stereo do Karola pozostała jak dla mnie nierozwiązana.
                    • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:06
                      ok, juz myslalem, ze jestes jednym z internetowych dyskutantow, ktorzy nawet w
                      przypadku cienia watpliwosci, ze maja do czynienia z osoba/artysta o pogladach
                      lewicowych klasyfikuja go jako "lewaka"

                • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:46
                  mechanikk napisał:

                  > Właściwie to już kwestia upodobań.

                  Przepraszam, że się wtrącam w Waszą wymianę zdań, ale muszę: dla mnie "lewacki"
                  to deprecjonujące określenie z elementarza prawicowego publicysty, dlatego mnie
                  poirytowało i moja uwaga o Frondzie była ironiczna, gdyby ktoś nie wiedział.
                  Nie do końca jest dla mnie jasna idea tych poszukiwań, tego "tropienia lewaka".
                  Jakby o styku muzyki i polityki nie dało się porozmawiać choćby tak:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20715&w=22496488&v=2&s=0
                  • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:53
                    mam niemal identyczne zdanie na ten temat, choc okreslenia oczywiscie do czegos
                    jednak tam odsyla(-ło, kiedys) - ostatnio jednak, szczegolnie w dyskusjach
                    internetowych, jest uzywane tak nagminnie, ze nie wiadomo wlasciwie, co
                    oznacza - od lewakow sa wyzywani niemal wszyscy: od Sławomira Sierakowskiego
                    przez Jacka Kuronia, Adama Michnika po prezydenta Kaczynskiego; od RATM po
                    Stereolab; od nastolatkow w t-shirtach z Che po anarchistyczne Czarne Brygady.
                  • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 00:55
                    Ja bym na Waszym miejscu podwoił dystansik :) Miało byc wakacyjnie :P
                    • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:07
                      koniecznie napisz jeszcze "nie spinaj sie"

                      • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:11
                        No nie spinaj się, nie spinaj, luzik, spoksik, czilałt ;P
                      • pszemcio1 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 08:39
                        id999 napisał:

                        > koniecznie napisz jeszcze "nie spinaj sie"
                        >

                        nie lubię tak stawać murem, ale szkoda mi mechankka w tym wątku. dla mnie
                        pytanie jest dośc jasne , ani się nie obruszam ani sie podniecam. słowo
                        lewacki wcale nie wywołuje u mnie gorączki, choć bliżej mi do lewicowych
                        poglądów niz prawicowych (oczywiści nie chodzi o wypaczenia jakie znamy z
                        historii). także może więcej dystansu , i "nie spinaj się" id
                        • braineater oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 09:44
                          bo sie młodziez zapląta zaraz i potraci w 3dupy, a szkoda by było. 'Lewacki'
                          nigdy nie był i raczej nie będzie pejoratywem, chyba, że ma sie widzenie świata
                          na poziomie dresów intelektualnych prawicy, typu Ziemkiewicz, czy inny
                          Michalkiewicz, którym bardzo by zalezało na negatywnych konotacjach tego słowa,
                          ale jakoś nie potrafia tego dokonać. Jak na razie 'lewacki' w każdym normalnym
                          kawałku świata, ma zabarwienie raczej neutralne i wiąże się z dośc
                          niedokresloną garścia pogladów - od Kropotkina po Naomi Klein i od Chomsky'ego
                          po Antonia Negri (baj de łej, polecam Imperium tegoż ostatniego wszystkim,
                          ktorzy chcą wiedzieć jak wyglada lewica XXI wieku i dlaczego w Polsce jej nie
                          ma:).
                          Nie widze więc w tym watku powodu do robienia obory typu Wiejska, bo okreslenie
                          uzyte przez Mechanikka, nie niesie ze sobą negatywnych konotacji.

                          P:)
                          <tak tylko chciałemn się powymondrzać>
                          • pszemcio1 Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 10:18
                            braineater napisał:

                            > bo sie młodziez zapląta zaraz i potraci w 3dupy, a szkoda by było. 'Lewacki'
                            > nigdy nie był i raczej nie będzie pejoratywem, chyba, że ma sie widzenie
                            świata
                            >
                            > na poziomie dresów intelektualnych prawicy, typu Ziemkiewicz, czy inny
                            > Michalkiewicz, którym bardzo by zalezało na negatywnych konotacjach tego
                            słowa,
                            >
                            > ale jakoś nie potrafia tego dokonać. Jak na razie 'lewacki' w każdym
                            normalnym
                            > kawałku świata, ma zabarwienie raczej neutralne i wiąże się z dośc
                            > niedokresloną garścia pogladów - od Kropotkina po Naomi Klein i od
                            Chomsky'ego
                            > po Antonia Negri (baj de łej, polecam Imperium tegoż ostatniego wszystkim,
                            > ktorzy chcą wiedzieć jak wyglada lewica XXI wieku i dlaczego w Polsce jej nie
                            > ma:).
                            > Nie widze więc w tym watku powodu do robienia obory typu Wiejska, bo
                            okreslenie
                            >
                            > uzyte przez Mechanikka, nie niesie ze sobą negatywnych konotacji.
                            >
                            > P:)
                            > <tak tylko chciałemn się powymondrzać>


                            pozamiatane:)
                          • id999 Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 11:13
                            > uzyte przez Mechanikka, nie niesie ze sobą negatywnych konotacji.

                            ok, juz sobie to wyjasnilismy w innym poscie.
                            ale poczytaj dowolne forum GW i przekonaj sie, w jakim kontekscie w 99%
                            przypadkow wystepuje to slowo i jakie kontoacje za soba niesie. jak najgorsze
                            (lacznie z takimi, ze Hitler byl lewakiem). nie rozumiem, czemu tak dziwicie
                            sie mojemu zdziwieniu.
                            • braineater Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 11:40
                              A bo cały czas forum jest poligonem klasycznej walki o język (stąd ten Ludwiś
                              błędnie zapisany w tytule poprzedniego postu). Za pomocą augumentativium, po
                              polsku zgrubienia, próbuje sie jakiemuś, naczęsciej obojetnie nacechowanemu
                              terminowi, nadać wyraz negatywny, podszyty pogardą. U nas jest jeszcze ten
                              problem (w całym 'zachodnim świecie' zresztą), że strona lewa jest kulturowo
                              konotowana negatywnie (odwrotnie niż np w świecie arabskim), więc to zgrubienie
                              powinno wzmagać oddźwięk negatywny, tylko wszystko sypie sie na tym, ze jest to
                              najbardziej toporna retoryka, kierowana do odbiorcy raczej nastawionego
                              emocjonalnie niż racjonalnie i jako taka, daje się w kazdym bardziej
                              uargumentowanym i na ciut wyższym poziomie prowadzonym dyskursie rozłożyć na
                              propagandę i emocje. A SF, to nie jest forum Kraj czy Społeczeństwo, więc
                              smiało możemy załozyć, że dyskurs, ktory tu odchodzi, nawet jeśli zjeżdża na
                              tematy poboczne typu 'lewactwo muzyczne', to zachowuje pewien dystans do języka
                              zaczerpniętego z koryta tzw debaty publicznej. Mówiąc prościej, prócz Grima, co
                              jest z innej opcji:), podejrzewam, że dla wiekszości z tu obecnych lewacki jest
                              niczym wiecej jak zwyczajnym synonimem lewicowego, czyli opartego na podłożu
                              socjalnym, egalitarnego myślenia o swiecie i rzeczywistości. Bez znaków in
                              plus, czy in minus.
                              I stąd w sumie zdziwienie, bo trochę, świadomie czy też nie, wjechałeś z tą
                              definicja lewactwa, która próbują narzucić massmedia, podczas gdy, jak mi sie
                              przynajmniej zdaje, Mechanikk zastosował ten termin w znaczeniu czystym,
                              pozbawionym nacechowania emocjonalnego, choc pewnie ciut ironicznie, bo
                              Mechanikk juz tak mają:). Czyli jak zwykle wszystko rozbija sie o jezyk.:)

                              P:)
                              <prosze o niekontynuowanie tego tematu, bo mam za sobą napisanie paruset stron
                              druku na temat języka propagandy w kulturze masowej i jak sie rozkręcę to
                              skończy się na tym, że będę wrzucał obszerne fragmenty publikacji naókofyh:)>
                              /megalomania und samochwalstwo mode on/
                              • roar Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 13:15
                                > A SF, to nie jest forum Kraj czy Społeczeństwo

                                ...więc śmiało możemy założyć, że nie pisują tu frustraci chcący zmieszać z gównem każdego, kogo poglądy zagrażają ich światopoglądowi. Kolega Id powinien więcej siedzieć tutaj, a mniej tam. Dla zdrowia.

                                > Mechanikk zastosował ten termin w znaczeniu czystym, pozbawionym nacechowania emocjonalnego

                                Tylko skąd i po co ta cała dyskusja, skoro Mechanikk zastosował też w znaczeniu pozbawionym nacechowania emocjonalnego termin "wstrętna alterglobalistyczna świnia"?

                                > prosze o niekontynuowanie tego tematu, bo mam za sobą napisanie paruset stron
                                > druku na temat języka propagandy w kulturze masowej i jak sie rozkręcę to
                                > skończy się na tym, że będę wrzucał obszerne fragmenty publikacji naókofyh:)

                                Ja, for one, nie mam nic przeciwko. :D

                                PS: Co z tą Chumbawambą? Że niby nie są niezal?
                                • braineater Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 13:36
                                  Czambałamba to jest taki niezal, jak buty Reeboka "from da getto" na ten
                                  przykład:) ALe ja mocno uprzedzony jestem do tej akurat grupy.
                                  A jesli masz ochote czytać o homonimiach deprecjonujacych i tym podobnych, to
                                  moge Ci to na priva poslać:)
                                  a wstretna alterglobalistyczna swinia, to komplemant jest a nie obelga:)

                                  P:)
                                  • obly Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 14:20
                                    jakby wracam do tematu wątku i chciałem powiedziec jedno ci mi sie ostatnio
                                    narzuca na maxa. ze nie mozna fruwać stojac jednocześnie na ziemi.
                                    pogląd polityczny w muzyce jest czym co ją w pewien sposób zniekształca a nawet
                                    odwraca znaczenie, często sprowadza muzykę do jeno przydatności do propagowania
                                    wyznawanego poglądu. pytanie co jest wazniejsze: pogląd polityczny człeka czy
                                    bezkompromisowość w odczuwaniu czy przekazywaniu muzyki? nie ma tutaj odpowiedzi

                                    zawsze jak widze jakiegos kolesia co to niby gra a tak naprawdę ma cos do
                                    przekazania to mi sie włącza nieufność mode, i krytyczny ch..j mode.
                                    słucham muzyki jaką tworzy dosc uważnie i często okazuje sie że to granie to
                                    ch.. warte jest i kolega to nie artysta ale szansonista który przybrał forme
                                    słupa ogłoszeniowego do propagacji idei, za które tez z drugiej strony nie jest
                                    w stanie wziać odpowiedzialności ze względu na bycie jednoczesne takim
                                    margineskiem z pogranicza artu. a więc z jednej strony krzyczy "na mury" stojac
                                    kompletnie obok muru. nie powiem aby muzyków wyróżniał jakiś wielki rozumek,
                                    średni chyba też nie. a niestety posłuch maja dość pokaźny.
                                    czesto podawanie recepty dla świata mylone jest z wielką wrażliwością artychy.

                                    tak więc moja refleksja mówi mi ze mieszanie pogladów politycznych (nie
                                    poglądów w ogóle czy postaw) z muzyką daje nam pomalowanego farbą czerwonałą
                                    będzia ktory ani nie lata z ptakami a i pobiegać z kopytnymi nie ma szans.
                                    • pszemcio1 Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 14:31
                                      no tak ale z drugiej strony kilka wybitnych dzieł naładowanych treściami
                                      politycznymi powstało
                                      • obly Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 14:43
                                        są też wybitne piesni piekgrzymkowo-oazowe oraz niesamowita międzynarodówka ;))
                                        • pszemcio1 Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 16:38
                                          obly napisał:

                                          > są też wybitne piesni piekgrzymkowo-oazowe oraz niesamowita
                                          międzynarodówka ;))
                                          >

                                          no właśnie i nikt nie neguje racji ich bytu z racji poruszanej tematyki.
                                          dlaczego więc tu ma byc inaczej
                                  • roar Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 19:44
                                    braineater napisał:

                                    > Czambałamba to jest taki niezal, jak buty Reeboka "from da getto" na ten
                                    > przykład:)

                                    Nie no, muzycznie to można dyskutować (ale skoro Go!Team się kwalifikuje, to oni też powinni), ale sposobem działania to to jest wzorzec niezalstwa właściwie (pierwsze 12 lat na squacie i płyty własnym sumptem).

                                    > A jesli masz ochote czytać o homonimiach deprecjonujacych i tym podobnych, to
                                    > moge Ci to na priva poslać:)

                                    JASNE! :D
                                    • braineater Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 20:24
                                      Dobra dobra, squaty sraty i DIY swoja droga, a potem totalne oddanie dupy w
                                      niewolę systemu korporacji i nagrywanie jakis badziewnych ThubThumping dla EMI
                                      oraz wdzięczne przyśpiewki dla General Motors w reklamach i przerabianie
                                      wspomnianego Thubthummping, na przyspiewkę dla stadionowych mas. Nie wierzę im,
                                      tak jak nie wierzę 1/8 L, gdy spiewają o blokach. To dziwki som.

                                      P:)
                                      > JASNE! :D
                                      Tobie to się musi radykalnie nudzić:)
                                      • roar Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 04.07.06, 00:05
                                        A ja tam jestem nowoczesny (albo to sfrustrowany było, nie pamiętam... ;) lewak i w niezależność i nieskazitelność kogokolwiek generalnie nie wierzę. Korporacje trzeba cyckać. Jeśli chcą sfinansować rewolucję, to tym lepiej, grzech nie skorzystać.
                                  • mechanikk Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 23:48
                                    > a wstretna alterglobalistyczna swinia, to komplemant jest a nie obelga:)

                                    Tak jak i "wstrętna imperialistyczna świnia, na usługach wszawego CIA"
                                    (copyright by Rodzina Poszepszynskich). W ogóle to Brain - dzieki, że Ci się
                                    chciało napisać dokładnie to co ja chyba powinienem wyjaśnić, ale zabrakło słów
                                    i zebrania mysli do kupy. Jakby co: nie wiem jak i gdzie, ale masz półlitry za
                                    to ;)
                              • id999 Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 03.07.06, 23:16
                                ), więc to zgrubienie
                                >
                                > powinno wzmagać oddźwięk negatywny, tylko wszystko sypie sie na tym, ze jest
                                to
                                >
                                > najbardziej toporna retoryka, kierowana do odbiorcy raczej nastawionego
                                > emocjonalnie niż racjonalnie i jako taka, daje się w kazdym bardziej
                                > uargumentowanym i na ciut wyższym poziomie prowadzonym dyskursie rozłożyć na
                                > propagandę i emocje.

                                Niestety nie dla każdego. Nie trzeba byc wcale internetowym frustratem, zeby w
                                imie "wyrazistosci", czy sprzeciwu wobec "politycznej poprawnosci" (etc. -
                                wiadomo o jaka retoryke chodzi) porzucic przyzwoitosc intelektualna. Bronisław
                                Wildstein jest uważany np. przez Piotra Zarembę za "wyrafinowanego
                                intelektualistę ktory lubi debatowac o postmodernizmie i globalizacji", choc
                                jego paszkwile na lewicowych myslicieli, publikowane we "Wprost", to miernota
                                czystej wody, a epitetami o ktorych tu sobie rozmawiamy sypie Bronek chetnie
                                przy kazdej okazji. Znajoma już skorygowala moje oburzenie - ze przeciez ma na
                                koncie Wildstein m.in. monografie Grotowskiego. Ja niestety znam jego tylko z
                                marnych wypracowan dla "Wprost".


                                Do listy zespolow lewicujacych dorzucam baskijskie Kortatu, Alians i R.E.M. (na
                                kompilacje np. kawalek "Cuyahoga"). Wszystkie spelniaja kryteria podane przez
                                Mechanikka.

                          • polleke Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 04.07.06, 00:22
                            Obiecałam sobie, że już nie zajrzę do tego wątku, zamiast tego napiszę czego
                            słuchałam w czerwcu, ale to silniejsze ode mnie.

                            Żeby było jasne: nie podejrzewam Mechanikka o szczególnie złe intencje, on
                            chyba nie przypuszczał, co sobie ściągnie na głowę. Nie zamierzałam go łajać.
                            Ale ten niby zabawny kontekst dla nieśmiesznego* w sumie zjawiska ciut mnie
                            zmierził.

                            * tak, upieram się, że lewicowy/lewak nie są określeniami neutralnymi w polskim
                            dyskursie publicznym, i to nie tylko tym spod znaku internetowych frustratów.
                            Co chcecie, marksizm jest szkołą podejrzliwości.
                            • mechanikk Re: oftopic witgensteinem podszyty:) 04.07.06, 00:27
                              > on chyba nie przypuszczał, co sobie ściągnie na głowę.

                              Fakt, nie przypuszczałem, że wyjdzie z tego kolejny watek ze słynnego
                              cyklu "Pseudofilozofia". Nie żałuję, jest co poczytać i nie bijemy się po
                              mordach, co zapewne nastapiłoby na FM :)
                            • braineater polleke i id kompletny offtopic 04.07.06, 12:09
                              a nawet offforum powiedziałbym, ale pewne rzeczy chyba musimy wyjaśnić:).
                              Polleke przyznała się pośrednio do lewicowej wizji świata, jak u Id'a nie wiem,
                              ale podejrzewam, że nie zaczytuje się Frondą. Ja również w jakiś sposób
                              preferuję lewa stronę (kto nie był za młodu socjalistą, anarchista, lewakiem
                              ten na starość itd:). Czyli w tym dyskursie jestesmy ustawieni na w miare jasno
                              okreslonych pozycjach. I tu pojawia się zagwozdka, której przyznam, nie
                              potrafię zrozumieć, czyli Wasza obawa, przed określeniem 'lewak'. Kumam, że Was
                              drażni, jako hasło pochodzace z dyskursu prawicowego, ale nie łapie w ogóle,
                              czemu sie tym przejmujecie. Że Wildstein, że Zarębski, że ten smieszny
                              grubasek, co go dużo w mediach i w Ozonie felietoni nadużywaja tego okreslenia,
                              nie oznacza, ze zmienili jego dominantę - ta cały czas pozostaje neutralna,
                              natomiast wszelkich wartości, czy to na plus, czy na minus, nadaje mu kontekst
                              w jakim jest użyty. I jeśli na F. Kraj, czytam leszkasopot, czy innego tada9,
                              albo brnę przez paranoiczny bełkot pink.freuda, to wtedy wiem, że 'lewak' w ich
                              prywatnym idiolekcie jest obelgą, użycie go wobec przeciwnika w dyskusji, równa
                              się uczęstowaniu go złamanym chujem, czy podobnym epitetem. Natomiast w
                              przestrzeni dyskusji kulturowej, nie politycznej, a do takich raczej skłania
                              sie Strawbeery (za co buk zapłać:) 'lewak' jest określeniem neutralnym po
                              prostu, takim, które każdy z nas rozumie po swojemu. Klęską byłoby to,
                              gdybyście Wy, jako lewicowcy (jesli nie jesteście, to przez chwilę, na
                              przestrzeni tego postu przyjmijcie taka opcję) przyjeli prawicową definicje
                              tego słowa, bo wtedy, świadomie czy nie, zgadzacie się z całym negatywnym
                              oddźwiekiem, które felietoniści pseudoneoconu made in Poland, próbują w sposób
                              toporny i dość chamski mu nadać. Korzystając z prościutkiej homonimii:
                              lewactwo - robactwo, (a także budując skojarzenia z wieśniactwo, prostactwo)
                              starają sie nadac temu terminowi zabarwienie pogardliwe, obraźliwe i wywołujace
                              skojarzenie niepozytywne. Tylko, ze to nie wychodzi, bo można zbudować to w
                              oparciu o inne skojarzenia, juz pozytywne - kozactwo, luzactwo itd. Próbują
                              narzucic oczywiscie odczytanie pierwsze, zrównujace lewicowość z insektami:),
                              ale to, czy im sie uda, zalezy tez w głównej mierze od samej lewicy. Jesli
                              zgadzacie się z odczytaniem pierwszym, to w sumie już przepadliście, daliście
                              się uwiklać w dyskurs w którym wszystkie granice zostały juz wyznaczone, i to
                              przez stronę przeciwną, więc nie da się z tym nic zrobić. Natomiast narzucając
                              własne - neutralne lub pozytywne - odczytanie terminu lewactwo, to własnie wy
                              wytyczacie granice pola walki, narzucacie własne reguły, co jak wiadomo jest
                              pierwszym krokiem do zwyciestwa:). stąd przyjmowanie a priori, że istnieje
                              tylko jedno, oficjalne i obowiązujące odczytanie tego terminu, jest oddaniem
                              rozgrywki walkowerem, wycofaniem się i pokazaniem genitaliów.

                              P:)
                              Braineater, wyluzowany lewak, co lubi czasem pokozaczyć:P
                              • polleke Re: Brain, 05.07.06, 20:23
                                wybacz, zupełnie nie mam zacięcia do takich dyskusji, wątki pseudofilozoficzne
                                omijam szerokim łukiem, poza tym szybko się zacietrzewiam i wchodzę w rolę
                                rezonera, co już tu pokazałam. No, ale skoro wywołujesz mnie imiennie :)
                                Co do jednego jesteśmy zgodni: że walka przebiega w języku. I moim zdaniem w
                                tej wojnie prawaki zawłaszczyły sobie „lewaka”/”lewactwo” i w ogóle
                                doprowadziły do strasznego zamazania pojęć, nie tylko wśród swoich zwolenników,
                                ale i „ludzi bez właściwości” oraz lewicowców. Zobacz: mało kto (cały czas
                                mówię wyłącznie o Polsce i języku polskim) bez ociągania, usprawiedliwiania się
                                i przepraszania powie o sobie „tak, mam poglądy lewicowe”, mimo że ich
                                odpowiedzi na kilka kluczowych pytań i osłuchanie stetoskopem na to właśnie
                                wskażą. [Trochę OT: podobna przygoda przytrafiła się „feminizmowi”, sporo
                                kobiet, zanim powie cokolwiek w obronie swojej płci, czuje się w obowiązku
                                uprzedzić „nie jestem feministką, ale…”]. Świadomość tego sprawia, że
                                uruchamiam obronę, zanim naprawdę przypuszczą atak – przyznaję się, że właśnie
                                tak było z biednym Mechanikkiem.
                                Twój pomysł na afirmację lewactwa, lewicowości czy jak tam to zwał, na pohybel
                                językowym najeźdźcom, bardzo mi się podoba. Tyle że to język oparty na ironii,
                                a będę nudna i powtórzę: mówimy o poważnych sprawach, niech to się odbywa bez
                                uśmieszków, mrugania etc., bo siła krytyczna takiego spojrzenia jest dość
                                ograniczona. Szyderstwo vs ironia, czy naprawdę nie da się inaczej?
                                • braineater Re: Brain, 05.07.06, 21:08
                                  Nie da się, bo szydera od zawsze była najlepsza bronia polityczną. Dyskusja
                                  polityczna w wersji polskiej, poza wyspecjalizowanymi periodykami typu Fronda
                                  (prawo), Krytyka Polityczna (lewo) i Lewą Nogą oraz Res Publicą, jest dyskusja
                                  opartą na sloganach, na języku w maksymalnym stopniu uproszczonym i
                                  skondensowanym, by dotrzec do jak największego elektoratu, a z takim stylem
                                  wypowiedzi najlepiej, najwygodniej i najskuteczniej walczyć własnie szyderą.
                                  Tylko obnażenie absurdów pozwala na po pierwsze 'odzyskanie języka' a po drugie
                                  na jakiekolwiek poruszanie się w polskiej materii politycznej.
                                  Żeby nie było, że juz nic to nie ma wspólnego z watkiem:), to jest ten typ
                                  walki o język, który uprawiał Kazik w dawnych kultowych czasach, a z sztuk
                                  innych Barańczak w swoich wierszach.

                                  P:)
    • braineater Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 02.07.06, 23:07
      Mano Negra/Manu Chao
      Peaches
      Venetian Snares - Fuck Canada, Fuck America
      Jevillia Eisenberg i piosenki z Waltera Benjamina i Theodore Adorno

      A z ta Chumbawambą
      to ktos poleeeeeeeeeeeeeeeeeeeciał:)

      P:)
    • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:21
      Tom Robinson, ktory na poczatku lat 80. przeprowadzil sie do...NRD
    • grimsrund Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:25
      [ dla dobra ogółu całkowicie powstrzyma się przed wypowiadaniem się w tym
      wątku ]
      • id999 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 01:35
        w tej tajemniczosci wyczuwam tendencje do krzywienia sie na samo slowo "marks"
    • janek0 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 03.07.06, 10:08

      Eeee, ja nie mam nic do dodania, tylko chciałem ustrzelić post nr 44444
    • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 04.07.06, 00:43
      Może znów coś nie będzie zupełnie jasne, ale te moje mętne kryteria spełnia
      własciwie nawet "Taxman" Beatlesów, choć nie jest to pieśń rewolucyjna. I jakby
      ktos miał ochotę wyliczać dalej to własnie sugeruję szeroką rozpietość -
      od "Taxmana" do międzynarodówki.
      • gregkor Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 04.07.06, 10:19
        mechanikk napisał:

        > Może znów coś nie będzie zupełnie jasne, ale te moje mętne kryteria spełnia
        > własciwie nawet "Taxman" Beatlesów, choć nie jest to pieśń rewolucyjna. I
        jakby
        >
        > ktos miał ochotę wyliczać dalej to własnie sugeruję szeroką rozpietość -
        > od "Taxmana" do międzynarodówki.

        Proszę tylko nie mieszaj "Taxman'a" z międzynarodówką, bo to za wybitny utwór
        jest, żeby go mieszać z błotem..:)
        • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 04.07.06, 10:58
          > Proszę tylko nie mieszaj "Taxman'a" z międzynarodówką, bo to za wybitny utwór
          > jest, żeby go mieszać z błotem..:)

          Niee, nie zamierzam, zaznaczam rozpietość, *symbolicznie*, choć z początku
          myślałem o konkretnym wzorcu w postaci zespołu na S (patrz wyżej), który mógłby
          się znależć mniej więcej po środku tej skali. Zresztą mieliśmy szukać na
          naszych półkach. W ogóle to są na tym forum ludzie z ogromną wiedzą muzyczną i
          zachęcam ich do wykorzystania tejże i wyobraźni spragnionych dyskusji odsyłam
          m.in. do posta Braina.
          • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 04.07.06, 11:00
            > zachęcam ich do wykorzystania tejże i wyobraźni spragnionych dyskusji odsyłam
            > m.in. do posta Braina.

            przecinek, albo kropka przed "spragnionych"
    • ilhan Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 04.07.06, 11:15
      Wygląda na to, że trochę Aztec Camera :)

      Roddy Frame: I am a born Socialist simply because I know what is right and wrong. Politics is not like supporting Celtic or Rangers. There is only ONE right side, and that is socialism. It would be nice to see the whole world moving to the Left. I'd really like to visit Russia.

      Trochę wstyd cytować ciąg dalszy :)
    • harsh_reality Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 06.07.06, 00:08
      coś mi mówi, że socialist albo pop song z metal box mogą być przejawem
      lewicujących postaw twórców ale wiecie to tylko takie moje dywagacje ...

      dalej gang of four, anyone? (chociaż byo niby w tym wątku na ilm'ie)
      z tej samej beczki mekons, wire i ogólnie te rejony

      czy nie martwi was nieobecność clash w tym wątku, bo to takie troche oczywiste?

      ograniczamy sie tylko i wyłącznie do muzyków popowych ?
      jeśli nie to Cornelius Cardew był ostrym komuchem. napisał nawet ksiażke pod
      zachęcającym tytułem "Stockhausen Serves Imperialism". (więcej na ten temat i
      nie tylko tutaj www.glissando.pl/index.php?s=czasopisma_opis&id=80&t1=80&t=1)

      yo
      • harsh_reality Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 06.07.06, 00:10
        > coś mi mówi, że socialist albo pop song z metal box mogą być przejawem

        chodzi oczywiście o pop tones ale blamaż sorry
      • ilhan Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 10.07.06, 15:40
        harsh_reality napisał:

        > dalej gang of four, anyone? (chociaż byo niby w tym wątku na ilm'ie)

        Drugi post w tym wątku anyone? :)
        • harsh_reality Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 01:21
          fakt było składam samokrytykę
    • pszemcio1 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 06:25
      buahahahahah...


      porcys.com/Forum.aspx?id=2359
      • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 11:26
        Jezu, zaraz ktoś podlinkuje na Forum Frondy albo Piotra Rubika <ściana>
        • mechanikk Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 11:30
          Poza tym, zobowiązuję się do niezakładania wątków przez miesiąc.
      • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 13:45
        Heh, właśnie to przeczytałam. Lekki blamaż postaci mz, rozsądny głos PK.
        Ale przede wszystkim kudos dla Aimarka za uwagę o zwalczaniu pokusy
        wypowiadania się na każdy temat. Powinno się ją umieszczać we wszystkich
        miejscach, gdzie człowiek jest wystawiany na taką próbę. Tutaj również :)
        • glebogryzarka1 Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 14:07
          > Heh, właśnie to przeczytałam. Lekki blamaż postaci mz

          Nie do końca. Mam wrażenie, że przydałby się i tu ktoś, kto zamąciłby w bajorze
          jednomyślności, mniej lub bardziej kompetentnie. Liczyłem na Grimsrunda, ale
          widzę, że postanowił się nie dopisywać. Tak jak ja... nieważne.

          W warzywniaku koło mnie był wielki napis nad kontuarem NIE DYSKUTUJĘ O
          POLITYCE. Może by zawiesić taki.
          • polleke Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 15:38
            glebogryzarka1 napisał:

            > > Heh, właśnie to przeczytałam. Lekki blamaż postaci mz
            >
            > Nie do końca. Mam wrażenie, że przydałby się i tu ktoś, kto zamąciłby w
            bajorze
            > jednomyślności, mniej lub bardziej kompetentnie. Liczyłem na Grimsrunda, ale
            > widzę, że postanowił się nie dopisywać. Tak jak ja... nieważne.

            Nie odnoszę się do poglądów (i w tym, i w poprzednich wpisach), ale do sposobów
            ich prezentowania, do metod walki wręcz, które są nie fair.
          • roar Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 13.07.06, 15:58
            > W warzywniaku koło mnie był wielki napis nad kontuarem NIE DYSKUTUJĘ O
            > POLITYCE. Może by zawiesić taki.

            CHĘTNI DO DYSKUSJI O POLITYCE PROSZENI SĄ O UDANIE SIĘ NA FORUM PORCYS
    • bagnos Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 17.07.06, 22:55
      Aż dziw, że nikt nie wymienił jeszcze Suicide i Cabaret Voltarie.
      Do tego dojdzie rodzimy Jude.
      A no i oczywiście Crisis i Psychic TV (generalnie cała opcja Genesisa O.Wsianki)
    • dilej Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 21.07.06, 01:59
      Że też o The Clash nikt jeszcze nie napomniał.
    • hihiboy Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 21.07.06, 18:13
      Banda Basotti
      Kortatu
      International Noise Conspiracy :P
    • humbak Re: Nieśmiertelne Idee Marksa w muzyce pop. 21.07.06, 18:24
      Też coś. Spróbuj opracować taką składankę z ideami Adama Smitha. To dopiero wyzwanie;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka