Dodaj do ulubionych

We wrześniu słuchanym było ?!?

29.09.06, 12:42
zaczynam tym razem ja (bo słuchałem najlepszych płyt <palacz> )

The Kinks - The Kink Kontroversy - bardziej R'n'B
The Kinks - Face To Face - bardziej brytyjski pop lat 60-tych
The Kinks - Something Else by The Kinks - bardziej, że tak powiem, łagodny
pop brytyjski lat 60-tych z elementami folku

nie będę dawał ocen bo głupio dawać tak trzy dyszki pod rząd, ale powiem że
słucham tych trzech albumów nieprzerwanie od miesiąca i szacunek ogromny bo
to klasyki porównywalne do albumów The Beatles. no brak skali po prostu

AR Kane - 69 - pisałem w osobnym wątku,jakie wrażenie wywarł na mnie ten
album no i podtrzymuję (dziś znowu posłuchałem). Wielość źródeł i inspiracji;
fakt, że oni przede wszystkim sami inspirowali. do tego niesamowity,
pokręcony, chory nieco klimat. bomba dla tych co wymagają czegoś więcej. bez
oceny (w domysle dyszka znowu)

I'M from Barcelona - Let Me Introduce You to My Friends - 8/10 - lekie
niezobowiązujące, ale cholernie nośne i po prostu zwalające z nóg letnie
piosenki. padam na kolana i mianuję najlepszym debiutem z zasłyszanych w tym
roku

David Pajo - 1968 - 6/10 - juz tracę nadzieję, że ten gość zgra jeszce
kiedyś tak jak za czasów Papa M czy Slint. To już praktycznie zwykłe new
folkowe piosenki. Owszem urocze, z klimacikiem, ładne, ale w zasadzie po co
nam kolejny poprawny songwriter, ja chce czegoś więcej gdy słucham albumu
gościa o TAKIM nazwisku.

Bonnie "Prince" Billy - The Lettin go - 6.5/10 - zaskakująco dobre recenzje
zbiera ten album. dziwne , bo chociaż jak wiadomo jestem wyznawcą to tutaj ni
huhu - nie trybi jakoś. Wszystko już było i ładne wokalizy kobiece nie
pomogą. Jest niestety o klase gorzej od Superwolfa

Billie Holiday - "All or Nothing at All" - oczywiście ja tego nie ocenię
(czytaj w podtekście : dyszka:), ale to jest proszę Państwa KAPITALNE.
Takiego głosu nie miał nikt, nikt! I te pieśni w interpretacji tej Jazzowej
wokalistki wszech - czasów to jest jazda obowiązkowa... A ty? ile znasz
albumów z lat 50-tych?

Violent Femmes - s/t - Ich debiut to moja ścisła czołówka jeśli chodzi o lata
80-te w tej chwili. Ekspresja, melodie, teksty... dziś skojarzenia płyną od
razu do Obersta, który - mam wrażenie- nie jedno sobie tu pożyczył

Roxy Music - For your pleasure - jestem się w stanie załozyć, że jeśli ktoś
kto nigdy w życiu nie słyszał o Roxy, posłuchałby sobie tego ot tak, to by w
życiu nie zgadł, że to album z lat 70-tych. Ej ludzie! jak to brzmi!!!
Posłuchajcie innych kapel z tego okresu! toż to była chyba jakaś produkcyjna
rewolucja! no a same kompozycje...pewnie wszyscy wiedzą 9/10
Obserwuj wątek
    • ihopeyouwilllikeme Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 15:30
      Samych beznadziei.
      • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 15:40
        ihopeyouwilllikeme napisał:

        > Samych beznadziei.

        co za jesienny pesymizm
    • ilhan Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 16:28
      - Najważniejsze, najczęściej:

      Dismemberment Plan - Emergency & I
      The New Pornographers - Electric Version
      Built To Spill - Keep It Like A Secret

      - Też ważne, też często:

      Guided By Voices - Bee Thousand
      Super Furry Animals - Mwng
      The Boo Radleys - Giant Steps
      The Boo Radleys - Wake Up!
      Scritti Politti - Cupid & Psyche 85

      - Dwa do kilku razy:

      Chic - C'est Chic
      Built To Spill - Perfect From Now On
      The Specials - More Specials
      Forever Amber - The Love Cycle
      The New Pornographers - Twin Cinema
      Mercury Rev - Yerself Is Steam

      - Tegoroczne, z ocenami:

      Built To Spill - You In Reverse 7/10
      Basement Jaxx - Crazy Itch Radio 6.5/10
      Midlake - Trials Of Van Occupanther 6/10
      Hot Chip - The Warning 6.5/10
      Duels - The Bright Lights And What I Should've Learned 6/10
      Aberfeldy - Do Whatever Turns You On 6/10


      I na koniec przykalkuję - kategoria glebogryzarkowa - Top 5 jointów miesiąca:

      1. Chic - Everybody Dance
      2. Dismemberment Plan - Gyroscope/The City
      3. The New Pornographers - The Laws Have Changed
      4. Boo Radleys - Lazarus
      5. Basement Jaxx - Take Me Back To Your House
      • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 16:53
        ilhan napisał:

        > - Najważniejsze, najczęściej:
        > Built To Spill - Keep It Like A Secret

        > - Dwa do kilku razy:
        > Built To Spill - Perfect From Now On

        to sie przekłada na ocenę albumów? mam nadzieję że nie bo Perfect oczywiście
        wymiata bardziej:)
        • ilhan Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 17:04
          Nic nie pisałem o ocenie, nie widzę potrzeby oceniania tak znanych i cenionych albumów. Jeśli chcesz podyskutować o kolejności w obrębie wielkiej trójki BTS, to jest to temat na oddzielny wątek wg mnie.
          • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 08:35
            ilhan napisał:

            > Nic nie pisałem o ocenie, nie widzę potrzeby oceniania tak znanych i
            cenionych
            > albumów. Jeśli chcesz podyskutować o kolejności w obrębie wielkiej trójki
            BTS,
            > to jest to temat na oddzielny wątek wg mnie.


            poczułem sie jak przywołany do porządku uczniak
            • ilhan Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 11:59
              pszemcio1 napisał:

              > ilhan napisał:
              >
              > > Nic nie pisałem o ocenie, nie widzę potrzeby oceniania tak znanych i
              > cenionych
              > > albumów. Jeśli chcesz podyskutować o kolejności w obrębie wielkiej trójki
              >
              > BTS,
              > > to jest to temat na oddzielny wątek wg mnie.
              >
              >
              > poczułem sie jak przywołany do porządku uczniak

              Niepotrzebnie, po prostu jak na prawdziwego Niemca przystało lubię porządek na forum. A temat trzech klasyków BTS jest na tyle interesujący, że szkoda gdyby zginął jako off-topic w gąszczu wpisów. To chciałem powiedzieć. Możesz usiąść.
    • ayya Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 29.09.06, 21:52
      Artysta miesiąca: Bob Dylan
      Przypomniałam sobie większość jego albumów z lat 60tych, te najważniejsze z lat
      70tych i 80tych oraz najnowsze, w tym także "Modern Times" (niezłe, ale nie tak
      porywające jak się pisze).

      Piosenka miesiąca: Justin Timberlake - Sexy Back (bywa:P)

      Sam Cooke - The Man And His Music
      Madness - One Step Beyond
      Madness - Absolutely
      Madness - Seven
      Pulp - Different Class
      Pulp - This Is Hardcore
      Pulp - His 'n' Hers
      Pulp - It
      The Specials - st
      Nick Cave And The Bad Seeds - Henry's Dream
      Nick Cave And The Bad Seeds - Let Love In
      My Bloody Valentine - Isn't Anything
      Antony And The Johnsons - st
      Old Time Radio - st
      Basement Jaxx - Singles

      Sparklehorse – Dreamt For Light Years In The Belly Of A Mountain 6-7/10
      Guillemots - Through The Windowpane 7-8/10
      Duels - The Bright Lights & What I Should Have Learned 7/10
      Jenny Wilson - Love & Youth 7/10
      Emily Haines & The Soft Skeleton - Knives Don't Have Your Back 6/10
      M. Ward - Post-War 6/10
      Chad VanGaalen - Skelliconnection 6/10
      Grizzly Bear - Yellow House 6/10
      Fujiya & Miyagi - Transparent Things 6-7/10
      The Rapture - Pieces Of The People We Love 4-5/10
      Phoenix - It's Never Been Like That 5-6/10
      Mission Of Burma - The Obliterati 6-7/10
      Cursive - Happy Hollow 5/10
      Seachange - On Fire, With Love 5/10
      Sunset Rubdown - Shut Up I’m Dreaming 4/10

      Justin Timberlake - Future Sex/Love Sounds
      Nelly Furtado - Loose
      • ihopeyouwilllikeme Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 10:01
        > w tym także "Modern Times" (niezłe, ale nie tak porywające jak się pisze).

        Absolutnie porywające, dużo lepsze od " Love And Theft " ( choć juz od " Time Out Of Mind " oczywiście nie )

        Coś tam sobie przypomniałem:

        Rage Against The Machine self titled - porywające i powalające, dla mnie Reign In Blood lat 90 ( ortodoksy, nie bić ! )
        The Rapture - " Pieces Of A People We Love " - nudy na pudy, żadnego porównania z debiutem, będzie rozczarowanie roku.
        Angels And Airwaves - " We Don't Need To Whisper " - nigdy wcześniej nie słyszałem tak sympatycznej zrzynki z U2.
        Razorlight - " Razorlight " - dla pewności wróciłem parę razy do debiutu ( ostatni raz już baaardzo na siłę - ta płyta pobiła rekord Guinnessa w starzeniu się, ja już jej nie mogę słuchać ) i podtrzymuję - nowa płyta jest co najmniej 3 razy lepsza.
        The Strokes - " Is This It " - debilne pitu pitu o niczym. Tragedia. Już wolę Whitesnake, bo mają charakter przynajmniej.
        Whitesnake - " 1987 " - opus magnum pudel-metalu. W swojej kategorii 10/10.
        Bon Jovi - " Slippery When Wet " - dwa-trzy dobre kawałki, reszta ( ze szczególnym wskazaniem na ballady ) nie do słuchania. A tak chciałem polubić Bon Jovi..
        Men At Work - " Business As Usual " - ostatnio włączyłem radio, usłyszałem " Down Under " i... wiadomo że tysięczny raz, ale nagle skonstatowałem że to świetny kawałek ! Dalejże płyty słuchać ! Jeszcze jeden hit tam jest, a reszta to całkiem przyjemne uzupełnienie.
        Green Day - wszystko - fajnie ewoluowali.
        Ramones - " Ramones " - kolejny album wszechczasów. Można słuchać 3 dni bez przerwy..

        więcej nie pamiętam.
        • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 10:43
          ihopeyouwilllikeme napisał:
          > Rage Against The Machine self titled - porywające i powalające, dla mnie
          Reign
          > In Blood lat 90 ( ortodoksy, nie bić ! )

          bo to dobry album jest

          > The Strokes - " Is This It " - debilne pitu pitu o niczym. Tragedia. Już wolę
          W
          > hitesnake, bo mają charakter przynajmniej.


          ee tam. to jest zajebisty album. jedyny ich taki fajny bo potem no faktycznie
          smutno raczej. ale tu właśnie charakter jest i to jaki. na pewno dużo go tu
          wiecej niż u grindeja którego zachwalasz poniżej
          • ihopeyouwilllikeme Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 13:03
            > na pewno dużo go tu wiecej niż u grindeja którego zachwalasz poniżej

            Nie zachwalam. Wolę GD, bo oni przynajmniej potrafią przypieprzyć na gitarze fajny riff, a Strołkes postawili sobie chyba za punkt honoru, że na ich płycie ma się nie znaleźć ani jeden dźwięk, na którym mozna by zawiesic ucho.
        • ilhan Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 12:03
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > > w tym także "Modern Times" (niezłe, ale nie tak porywające jak się pisze)
          > .
          >
          > Absolutnie porywające, dużo lepsze od " Love And Theft " ( choć juz od " Time Out Of Mind " oczywiście nie )

          Nie dotrwałem do końca, już teraz ma zaklepany tytuł najbardziej przereklamowanej płyty roku. Kompozycje tak nudne, wymemłane i wymiętoszone przez Dylana 8238978923 w przeszłości. No ale rozumiem, magia nazwiska.
        • marcinlet Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 12:43
          ihopeyouwilllikeme napisał:

          > Bon Jovi - " Slippery When Wet " - dwa-trzy dobre kawałki, reszta ( ze
          szczegól
          > nym wskazaniem na ballady ) nie do słuchania. A tak chciałem polubić Bon
          Jovi..

          "New Jersey" jest lepsze. Solowa płyta Jona Bon Jovi'ego "Blaze Of Glory" też.
    • tomash8 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 10:09
      Marillion - misplaced childhood
      Popol Vuh - Seligpreisung
      odkryce miesiąca, kto wie czy nie roku: Aarni - Bathos, Aarni - Demo 01/promo 02
      AC/DC - Let there be rock
      Motorhead - Kiss of death
      The No - Mads - Deranged
      Laibach - Opus Dei
      Laibach - Nova Akropola
      Laibach - let it be
      Laibach - Volk
      The Analogs - Talent zero
      Flapjack - Fairplay
      Corruption - Virgin's Milk
      The Clash - The Clash
      Destroyer666 - Phoenix rising
      Neuropathia - Bubba luciferi
      Voivod - phobos
      Voivod - War and pain
      Family - entertainment
      UFO - strangers in the night
      Guru Guru - live 98
      Rose Tattoo - Rock'n'roll outlaw
      Armia - legenda
      Running Wild - Ready for boarding
      TSA - proceder
      Kult - poligono industrial

      Głównie tego.
      • jeangenie Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 11:21
        płyta miesiąca: Guillemots - Through The Windowpane (a jak tak dalej pójdzie to
        może i...)

        James Dean Bradfield - The Great Western (rozczarowanie miesiąca)
        Kasabian - Empire (dobrze jest)
        Bruce Springsteen - We Shall Overcome: The Seeger Sessions (jest bardzo dobrze)
        Get Cape Wear Cape Fly - The Chronicles Of A Bohemian Teenager (nie wiem)
        Justin Timberlake - Future Sex/Love Sounds (baaardzo dobrze kurde, no..)

        The Pogues - The Best Of Pogues
        The Pogues - If I Should Fall With Grace Of God
        The Waterboys - Whole Of The Moon
        The Boomtown Rats - Mondo Bongo
        Elvis Costello& Burt Bacharach - Painted From Memory
        Pet Shop Boys - Discography
        The Jam - The Gift
        Manic Street Preachers - Generation Terrorists
    • pytajnick minimal 30.09.06, 10:40
      Ja dopiero wracam do słuchania muzyki po wakacyjnej przerwie - więc bardzo
      skromnie nowe rzeczy:

      Lambchop - Damaged
      Ennio Morricone - The Very Best Of
      Tv On The Radio - Return To Cookie Mountain
      The Great Depression - Preaching to the Fire

      Najfajniejszym przeżyciem muzycznym był w ten wtorek "Three Movements" Steve'a
      Reicha w studiu Lutosławskiego (warszawska jesień). Reszta kawałków też była
      zresztą niczego sobie, no ale minimal rozłożony na całą orkiestrę z całymi jej
      stereofonicznymi możliwościami - bomba, pierwszy raz coś takiego słyszałem.

      A teraz jak patrzę na to babie lato za oknem, to wiem że za chwilę poleci cudne
      "Indian Summer" (wiecznie nieodżałowanego) Landberk (9,5/10 :-)
      • pytajnick Re: minimal 18.10.06, 21:55
        > Tv On The Radio - Return To Cookie Mountain

        Niesamowite, że na takiej płycie - no niby ładnej, ale moim zdaniem jednak mocno
        przeciętnej, z czasem nużącej, w połowie przelatującej mimo uszu - znajduje się
        taka perła jak "A Method".

        No jakby to Peter Gabriel nagrał, to by był jeden z jego piękniejszych kawałków
        i w ogóle ponadczasowym oklaski. A tak jest "tylko" najpiękniejszym kawałkiem
        TotR. :)
    • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 30.09.06, 12:31
      Brajniter po letnim odziewaniu się w kwieciste koszule i sandały, przeżył
      regres i z dniem 15 września wbiwszy się w glany i ogoliwszy łeb na łyso,
      dostosował do imidżu zestaw muzyczny. Takoż mamy klasyczny zestaw, który równie
      dobrze mógł zaistnieć dobrych pare lat temu:

      Wykonawcy i płyty miesiąca:
      Brudne Dzieci Sida - Love Kills - czyli trzy akordy, darcie mordy oraz ja
      jestem pank i w ramach walki ze wszystkimi schematami lubie laski z małymi
      cyckami.

      Potem nastąpiło to czego się długo obawiałem i znalazłem dvd, na którym
      zapisano poniższy materiał:

      Leningrad - Pulia
      Leningrad - Daczniki
      Leningrad - Mat' bez elektriciestva
      Leningrad - Samyje oh... jebanyje pjesni
      Leningrad - Leningrad udielyvajet Ameriku
      Leningrad - Made in żhopa
      Leningrad - Toczka
      Leningrad - Babarobot
      Leningrad - Konciert v Radio
      Sznur - Vtoroj Madaganskij

      które szły na przemian z:

      Gogol Bordello - Gypsy Punks!
      Gogol Bordello - Irony vs Multiculti
      Gogol Bordello - Vio-la Intruder
      Gogol Bordello vs Tamir Muskat
      Gogol Bordello - Live @ Maxwell's

      i który to zestaw zdecydowanie cofnął mnie muzycznie o jakieś 15 lat i jest mi
      z tym zajebiście dobrze. Zero kombiniowania, zero bólów egzystencjalnych i
      rozterek moralnych, tylko najczystszej wody gitarowo akordeonowa folkowo
      pijacka napierdolka. Z tego trendu takoż nowinka zza Wielkiej Wody, czyli punk
      kabaret o podłożu religijnym, ze starej szkoły siusiamy na krzyże i inne
      symbole:

      Reverend Glasseye & His Wooden Legs - Our Lady Of Broken Spine

      A po nocach się słuchało:

      Beck - The Information - czyli najnowszy Beck, duzo lepszy od Guerro, z jednym
      genialnym hiciakiem - Nausea, oraz przecudnej urody kawałkiem Cellphone's dead
      i pieśnią, co ma szansę stać się drugim 'Loserem' - Soldier Jane

      Bonobo - Days to Come - który przecudnie wraca do klimatów z Animal Magic oraz
      ma na ficzuringu laskę z takim głosem, że człowiek automatycznie zaczyna się
      rozbierać do naga, gdy pani śpiewa. A pani zwie się swojsko - Bajka i ma szansę
      być drugą Fontellą Bass, która tyle ongi namieszała na Every Day Cinematic
      Orchestra

      Prócz tego po nocach zdecydowanie ze względu na temperaturę hulały trzy płyty
      Rae & Christian:

      Nocturnal Activity
      Northern Sulphuric Soul
      Another Late Night

      i w temacie nowoczesnego soulu/r'n'b jak na razie nie ma lepiej i nie ma
      lepszych

      plus zestaw dźwieków normalnych i przysługujących mojejmu wiekowi, czyli:

      Mokira - Plee, który jednak dobrze zrobił, że zmienił wytwórnię

      Pan American - For Walking, cor Chasing, którzy mogli by nie nagrywać tej
      płyty, bo wyszło im jeszce nudniejsze Boards of Canada ze starych albumów

      Kilimanjaro Dark Jazz Ensamble - S/T, o których nie chciało mi się szukać
      żadnych informacji, ale jak nagrają jeszcze jedną taka płytę, to będą ich
      szukać wszyscy maniacy dżezu spod znaku Esbjorn Svensson Trio

      a takoż dwóch polskich wynalazaków:

      Łąki Łan - Łaki łan
      Luc - Halucenogenoeklektyzm
      o których chyba poleci osobny wątek

      P:)
      • kod_kreskowy Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 22:15
        braineater napisał:

        > Bonobo - Days to Come - który przecudnie wraca do klimatów z Animal Magic
        oraz
        > ma na ficzuringu laskę z takim głosem, że człowiek automatycznie zaczyna się
        > rozbierać do naga, gdy pani śpiewa. A pani zwie się swojsko - Bajka i ma
        szansę
        >
        > być drugą Fontellą Bass, która tyle ongi namieszała na Every Day Cinematic
        > Orchestra

        laska Bajka ma poza tym na koncie dwa single i współpracę z Radio Citizenem i
        PODOBNO pracuje nad solowym albumem, yay :)

        przy Bajce wysiada nawet Yukimi Nagano, o której swego czasu mówiona, że "druga
        Fontella"
        • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 22:36
          no, jak na razie mój folder Bajka wygląda mniej więcej tak:

          Ben Mono feat Bajka - Protection
          Bajka - The only Religion that i believe
          Bajka - A Vision 1-3
          Radio City feat Bajka - The Hop
          Beanfield fet Bajka - Tides

          i zdecydowanie CHCĘ więcej:)

          P:)
          • kod_kreskowy Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 22:50
            zip? :)
            • braineater Kicia_w_Paski -> _@' n/txt 02.10.06, 21:34

      • humbak Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 08.10.06, 16:00
        profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewprofile&friendid=26432469
        Kohnen twoży również pod przydomkiem Bong Ra, z którym mogłeś się zetknąć, jako
        drogi jego krzyżowały się z Venetian Snares. Pod tym przydomkiem tworzy muzykę
        spod znaku breakcore i czegoś co ponoć zwie się jungle rock. O panu Gideon Kiers
        niestety nie wiem nic.
        • humbak Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 08.10.06, 16:01
          Hehe... no i nie odmieniłem facetowi nazwiska...
        • humbak Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 08.10.06, 16:10
          Wygląda na to że pan Kier zajmuje się stroną wizualną tego projektu. Wynikało by
          że te przyjazne brzmienia są dziełem Kohnena głównie... z tej strony go nie
          znałem i muszę przyznać że jestem zaskoczony. Ciekawe brzmienie, bardzo
          przyjemne, choć nic odkrywczego w sumie to nie jest. Co łatwo było przewidzieć
          synkop tu nie brakuje:)
    • grimsrund Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 01:23
      Chceta komentarzy, to bedo :)


      Apoteosi APOTEOSI
      Italiański prog-rok z polecenia Tomasha8. Zgodnie z oczekiwaniami - bardzo
      pozytywne wrażenia.

      Kevin Ayers THE CONFESSIONS OF DR DREAM AND OTHER STORIES
      Nie lubiana zdaje się przez krytyków płyta wielkiego człowieka, z Nico w roli
      towarzyszącej w tytułowej suicie, zajmującej drugą stronę albumu. Nie lubię
      krytyków.

      Eszter Balint FLICKER
      Aktorka znana z filmów Jarmuscha i Buscemiego podśpiewywała już wcześniej
      (nawet w jednym odcinku MIAMI VICE), lecz długogrająco spróbowała sił dopiero w
      1998, w labelu należącym do Jamesa Iha. Nie padłem na kolana, ale pani brzęczy
      całkiem sympatycznie, akustyczno-delikatno-elektronicznie. Wokal zaś, z
      racji "etnicznego upośledzenia" artystki, kojarzy się z Bjork.

      Bobby Bare THE MOON WAS BLUE
      Wciąż na szczęście żywy pomnik amerykańskiego kantry, w ojczyźnie porównywany z
      Johnnym Cashem, nad Wisłą chyba nie jest znany zupełnie. Niniejszą płytę, z
      2005, wyprodukował Mark Nevers (Lambchop), i, podobnie jak z HIS HANDS Candi
      Staton, wyszło mu to bardziej niż przyzwoicie.

      Bobby Bare, Jr. YOUNG CRIMINALS' STARVATION LEAGUE
      Syn powyższego giganta uprawia nieco zbliżone poletko muzyczne, znacznie
      bardziej jednak zbliżone do (mocno chwilami prześmiewczego) rocka. Jego debiut
      (2001) również powstał pod czujnym okiem Marka Neversa i okazał się na tyle
      ciekawy, że dołożyłem starań, by dotrzeć i do późniejszych dzieł młodszego
      Golasa.

      Barenaked Ladies BARENAKED LADIES ARE ME
      Goło i wesoło coś się zrobiło na tej liście... Ale nic to - w każdym razie
      kanadyjscy niegdyś-muzyczni-jajcarze na nowej płycie znów nie zawiedli.

      Bears BEARS
      Szczęśliwi ci Amerykanie - gdzie nie splunąć, tam wyrasta nowy, obiecujący
      zespół. Ci tutaj, pochodzący z Cleveland w Ohio, silnie nawiązują do
      brytyjskiego popu lat 60. Nic wielkiego, ale zdecydowanie da się ich słuchać.

      Beck THE INFORMATION
      Beck to facet, którego płyty nigdy mnie nie zawiodły. Najnowsza rzecz jasna nie
      wyłamuje się z tej prawidłowości.

      Oren Bloedow / Jennifer Charles LA MAR ENFORTUNA
      Dowód na to, że John Zorn nie wydaje w Tzadiku jedynie diabelskich wyziewów.
      Filary Elysian Fields nagrały bowiem dla niego cudnie zwiewną i uwodzicielską
      płytę, do której nie sposób nie wracać co kilka miesięcy.

      Grayson Capps IF YOU KNEW MY MIND
      Hamerykanie nie tylko z nadmiarem nowych zespołów mają problem, o nie. To samo
      tyczy się zdolnych singer-songwrajterów. Takich jak ten dżentelmen z Luizjany,
      zauważony szerzej dzięki wkładowi w powstanie ścieżki dźwiękowej filmu A LOVE
      SONG FOR BOBBY LONG (nakręconego zresztą na podstawie prozy jego ojca). Zarówno
      ten soundtrack, jak i debiutancka płyta Cappsa to nieprzeciętne wydawnictwa.
      Mam wrażenie, że jego nowy album (ukazał się w USA w bieżącym tygodniu) również
      okaże się sporym wydarzeniem.

      Danny Cavanagh A PLACE TO BE: A TRIBUTE TO NICK DRAKE
      Wokalista Anathemy śpiewa piosenki Nicka Drake'a - i śpiewa je bardzo dobrze.
      Tylko co powiedzą na to szeroko pojęci metalowcy? ;)

      Leonard Cohen SONGS OF LEONARD COHEN

      The Concretes IN COLOUR
      Szwedzi potrafią! Ci nagrali chyba najbardziej letnią płytę, jaką słyszałem w
      bieżącym roku. Kurna, czemu nasi tak nie umieją?

      ... dalej będzie wyrywkowo, bo jakoś straciłem melodię ;)

      John Coltrane THE BETHLEHEM YEARS
      Elvis Costello & The Impostors THE DELIVERY MAN
      DeVotchKa HOW IT ENDS
      DISCOVERED COVERED: THE LATE GREAT DANIEL JOHNSTON
      DREAM BROTHER: THE SONGS OF TIM + JEFF BUCKLEY
      Elliot Brood AMBASSADOR
      Final Fantasy HE POOS CLOUDS
      The Gin Club THE GIN CLUB

      Gregor Samsa 55_12
      Klon Sigur Ros numer 13551? Owszem. Da się słuchać? No ba!

      Angie Heaton LET IT RIDE

      Hisato Higuchi DIALOGUE
      Japońskie ambientowe plumkanie gitarowe, jako żywo przypominające neilyoungową
      muzykę do DEAD MAN. Klasa.

      I Love You But I've Chosen Darkness I LOVE YOU BUT I'VE CHOSEN DARKNESS
      James GETTING AWAY WITH IT: LIVE
      Koenjihyakkei ANGHERR SHISSPA
      Lambchop TOOLS IN THE DRYER; DAMAGED
      Jenny Lewis / Watson Twins RABBIT FUR COAT
      Los Lonely Boys LOS LONELY BOYS
      The Mars Volta AMPUTECHTURE
      Tony Martin BACK WHERE I BELONG

      Masters of Reality HOW HIGH THE MOON; FLAK 'N' FLIGHT
      Po kolejnym wysłuchaniu tych dwóch wspaniałych koncertówek (i odzyskaniu słuchu
      nadwątlonego wypełniającą je bezlitosną rockową napierdzielanką) człowiek
      zastanawia się, czemu o tym muzycznym zjawisku nie słyszało nawet wielu ludzi
      mieniących się znawcami ciężkiego grania (niestety, sprawdzone (: )

      Brian McBride WHEN THE DETAIL LOST ITS FREEDOM
      Juana Molina RARA
      Mulatu Astatke ETHIOPIQUES, VOL. 4
      Maria Muldaur HEART OF MINE: LOVE SONGS OF BOB DYLAN
      Shawn Mullins BENEATH THE VELVET SUN

      Scout Niblett KIDNAPPED BY NEPTUNE
      Tak mogłaby brzmieć Nirvana, gdyby podczas sesji IN UTERO nagrała płytę z
      kowerami Black Sabbath z Cat Power na wokalu. Mówiąc szczerze, nie tego się
      spodziewałem - choć z drugiej strony, chyba powinienem wiedząc, iż za konsoletą
      siedział sobie Steve Albini.

      Oscar Peterson Trio NIGHT TRAIN; LJUBLJANA CONCERT; TRISTEZA ON PIANO

      Sam Roberts CHEMICAL CITY
      Za tego kanadyjskiego młodzieńca, który na swej nowej płycie trochę przypomina
      mi wczesnego Bryana Adamsa, jego kraj na szczęście nie musi przepraszać (póki
      co w każdym razie) :)

      Bob Schneider THE CALIFORNIAN

      Semiramis DEDICATO A FRAZZ
      Znów tomashowy prog-rock z Italii - dzięki! :)

      Sufjan Stevens ILLINOISE
      Eee... kompulsja taka, dopada co parę miesięcy, nic nie poradzę.

      Matthew Sweet SUPERVIXEN
      Ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy o nim nigdy nie słyszeli, i
      tych, którzy uważają go za jednego z najlepszych hamerykańskich sogwrajterów.
      Tak czy owak, tutaj zaprezentował garść demówek z początku lat 90. Jakość ich
      taka se często, to oczywiste, ale i tak piosenki bardzo ładne. Jest i ta, w
      której narrator rozpacza, bo porzuciła go Winona Ryder. Ta Winona zawsze lubiła
      rokmenów... ;)

      Carla Werner PURE THINGS IN WILD PLACES
      Ta miła pani z Nowej Zelandii nie zaistniała mocno na świecie (jeno wokalem w
      SUMMER SUN Paula Oakenfolda), ale ja ją lubię. Jej głos niektórzy porównują do
      Jeffa Buckley'a - szkoda, że piosenki z nowej płyty zbyt często same nie
      wiedzą, dokąd zmierzają. Ale już nie powiem złego słowa, bo Artystka przysłała
      mi płytę własną śliczną rączką podpisaną, więc nie chcę wyjść na jakiegoś
      niewdzięcznika :)

      World Standard ALABASTER
      World Standard / Wechsel Garland THE ISLE
      Ci Japończycy to naprawdę mają łeb na karku... Z pewnością ma go w każdym razie
      Sohichiro Suzuki - ale mogłem się tego domyślić, bo Jim White nie zwykł z byle
      kim nagrywać swoich płyt :)

      Youngblood Brass Band IS THAT A RIOT
      Rap z akompaniamentem orkiestry nowoorleańskiej? Czemu nie. Na szczęście po
      serii obowiązkowych oburzonych pierdnięć w kierunku George'a Busha na płycie
      można usłyszeć sporo dobrego dżezu.

      Filmowe:

      EVERYTHING IS ILLUMINATED
      Jeff Danna AT SACHEM FARM
      Mychael Danna / DeVotchKa LITTLE MISS SUNSHINE
      Reinhold Heil / Johnny Klimek ONE HOUR PHOTO
      Reinhold Heil / Johnny Klimek / Tom Tykwer PERFUME
      Philip Glass THE ILLUSIONIST
      Mark Isham THE BLACK DAHLIA
      THANK YOU FOR SMOKING
      • pytajnick Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 02:13
        grimsrund napisał:

        > Danny Cavanagh A PLACE TO BE: A TRIBUTE TO NICK DRAKE
        > Wokalista Anathemy śpiewa piosenki Nicka Drake'a - i śpiewa je bardzo dobrze.
        > Tylko co powiedzą na to szeroko pojęci metalowcy? ;)

        A co Anathema ma z metalem wspólnego od - tak prawdę mówiąc - dekady (bo gdzie
        tam metal na Alternative4/Judgement, ot ledwie momentami cięższy melodyjny
        rock). A na pewno nie mają nic wspólnego od ponad pół dekady...

        Zaciekawiłeś mnie, bo jak takich pomysłów kowerowych nie lubię, to Drake jest
        jednak wśród moich kompozytorskich ulubieńców, a Danny ma jeden z piękniejszych
        współczesnych głosów rockowych (o czym do końca przekonałem się dopiero podczas
        ich supportu przed Porcupine Tree, a szczególnie próby (zagrali sobie m.in.
        Beatlesów) - no Danny wymiata wokalnie).

        Dzięki za cynk.

        > Sufjan Stevens ILLINOISE
        > Eee... kompulsja taka, dopada co parę miesięcy, nic nie poradzę.

        Skąd my to znamy...
        • grimsrund Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 10:25
          Te kowery Drake'a są niezwykle ascetyczne, dokładnie takie jak oryginały. Plus
          głos Cavanagha - w sumie więc brzmią tak, jakby to on sam je napisał.

          Nawiasem mówiąc, czytam tu i ówdzie, że ta płyta to jakiś rarytas wielki,
          wydana w kilkuset egzemplarzy. Nie wiem, jaka jest prawda, w każdym razie swoją
          kupiłem w... Rosji, ale raczej jest ona legalna.
          • pytajnick Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 15:41
            grimsrund napisał:

            > Te kowery Drake'a są niezwykle ascetyczne, dokładnie takie jak oryginały. Plus
            > głos Cavanagha - w sumie więc brzmią tak, jakby to on sam je napisał.

            Wspaniale! Już mam, lada chwila (nie wypada przerywać Mozartowi) zapodam i okaże
            się, czy wartało się ekscytować.

            > Nawiasem mówiąc, czytam tu i ówdzie, że ta płyta to jakiś rarytas wielki,
            > wydana w kilkuset egzemplarzy. Nie wiem, jaka jest prawda, w każdym razie swoją
            >
            > kupiłem w... Rosji, ale raczej jest ona legalna.

            www.foreshadow.info/sklep/catalog/product_info.php?products_id=466
            • pytajnick Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 15:56
              Bardzo ladny ten Danny-Drake, dzieki grimsrundzie za cynk.

              Kluczowa roznica w stosunku do oryginalow jest fakt, ze Danny gra na gitarze
              akustycznej, a nie klasycznej. ;-)
              • grimsrund Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 17:21
                He he, spoko :)

                Aż se sam słuchnąłem ją jeszcze raz dziś rano - trudno się oderwać...
    • pagaj_75 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 15:43
      POPIK
      - Dani Siciliano - Slappers (2006)
      - Basement Jaxx - Crazy Itch Radio (2006)
      - Junior Boys - So This Is Goodbye (2006)
      - Readymade FC - Babilonia (2005)
      - Max Tundra - Mastered by Guy at the Exchange (2002)
      - Cine-Milky - Suture-Hi (2003)

      No bez szału jest w tej kategorii, generalnie. Płyta Dani Siciliano muzycznie
      ciekawsza od "Scale" Herberta, ale nie wiem na jak długo wystarczy. Piwniczne
      Jacusie nagrali płytę dobrą, ale i tak chyba najsłabszą w swojej dyskografii. Z
      Junior Boys było tak, że na początku "o, ładnie jest, nawet nie tak źle jak się
      spodziewałem", a potem, po 7-8 przesłuchaniach, kompletnie o tej płycie
      zapomniałem. Readymade to w ogóle porażka jest (a poprzednia płyta, "Bold", była
      nawet całkiem), niepotrzebnie facet się przekwalifikował z house'u na indie-pop;
      niech już lepiej robi innym remiksy, bo w tym jest zdecydowanie najlepszy. Max
      Tundra wmawiany mi przez aimarka i nemrroda okazał się być bardzo sympatycznym
      facetem, niekiepskim producentem z mnóstwem pomysłów, tylko że to wszystko
      jakieś takie w sumie grzeczne jest. Niby wariactwo, ale bez jazdy po bandzie.
      Ale na koncert się wybieram. Powyższe tyczy się również nemrrodowej podjarki,
      Cine-Milky. Miło się słuchało, ale nie podnieciłem się.


      DŻEEZZZZ
      - Chicago Underground Duo - In Praise of Shadows (2006)
      - Sao Paulo Underground - Sauna: Um, Dois, Tres (2006)
      - Frequency - Frequency (2006)
      - Kammerflimmer Kollektief - Cicadidae (2003)

      A tu dużo lepiej. Odświeżyłem sobie "In Praise of Shadows" i faktycznie jest to
      jedna z lepszych płyt w tym roku. Podobnie Sao Paulo Underground, piękna rzecz
      nawet dla tych co muzyki brazylijskiej nie kumają. Frequency niby debiutują, ale
      po zdjęciach widzę, że to już dziadki są, więc i wkrada się trochę jazzowy
      onanizm solówkowy, chwilami trochę przynudzają, ale parę kawałków naprawdę
      świetnych, warto rzucić uchem. A Kammerflimmer to już są KLASĄ SAMI DLA SIEBIE.


      KATEGORIA OPEN ((c) nemrrod)
      - Joanna Newsom - The Milk-Eyed Mender (2004)
      - Hope Sandoval & the Warm Inventions - Bavarian Fruit Bread (2001)
      - Tortoise - A Lazarus Taxon (2006)
      - Yo La Tengo - I Am Not Afraid of You... (2006)

      Joanna Newsom is awesome, płyta miesiąca. No kurde, kocham takie porąbane laski.
      Jak ja do tej pory mogłem ją jakoś omijać? Solowa płyta Hope S. z Mazzy Star to
      już takie ładne oldskulowe przynudzanie, ale też takie "On the Low" to, jak
      kiedyś Aimar świetnie określił, muzyka z Białej Chaty, pięć minut w czasie
      których Bob przestaje zabijać. Podręcznikowe 10/10. Przez składaka Żółwia wciąż
      się przegryzam, ale co ja jeszcze ciekawego mogę o nich powiedzieć? O YLT
      napisałem w odpowiednim wątku.


      AMBIENTOPOCHODNE
      - Eluvium - When I Live By The Garden And The Sea (2006)
      - Tim Hecker - Mirages (2004)
      - Gas - Koenigsforst (1999)
      - Keith Fullerton Whitman - Track4 (2waysuperimposed) (????)
      - Keith Fullerton Whitman - Met Life: Dartmouth Street Underpass (2003)
      - Loscil - Triple Point (2001)
      - Robert Henke - Signal to Noise (2004)

      Z powyższych najwyżej oceniam Heckera (chociaż i tak, nemrrodzie, wolę "Radio
      Amor" - chyba jednak jego najlepszy album, ale tu ciężko się zdecydować) i Gas
      (ale tutaj trochę już czuć wyczerpywanie się formuły, nie dziwota, że "Pop" jest
      ciut inna). EP-ka Eluvium brzmi jakby Matthew Cooper zamykał jakiś rozdział w
      swojej twórczości, podsumowuje wszystko co było na dotychczasowych płytach.
      Ciekawe, może zaskoczy na następnej. "Track4" Whitmana to jakieś bonusowe
      nagranie z płyty dostępnej tylko na jego koncertach (no i na emusic) - ładne,
      głębokie buczenie, jakby z jakiejś jaskini, tytułem i brzmieniem nawiązuje do
      "Playthroughs", więc może i powstało to w tamtym czasie. "Met Life" to z kolei
      dwa nagrania, z których jedno to field recording popełniony w jakimś prześciu
      podziemnym (dwadzieścia minut przejeżdżąjących pociągów, przebiegających ludzi i
      innych takich), a drugie to ambientowy dron wysnuty z tych odgłosów. Też fajne.
      Debiut Loscila to wskrzeszanie w 2001 roku techno-ambientu sprzed dekady, kłania
      się wczesny Biosphere i Aphex Twin z obu S.A.W. Czyli średnio z oryginalnością,
      ale podoba mi się pomysł poświęcenia płyty prawom termodynamiki, włącznie z
      11-minutowym lodowatym dronem mającym obrazować stan zera absolutnego. Dam
      jeszcze facetowi szansę z płytą "Submers", bo tematyka morsko-podwodna zdaje się
      służyć twórcom ambientowym. Robert Henke z Monolake zrobił płytę z lekko
      mistycznymi dronami (trochę w stylu Steve'a Roacha or something) plus na
      dokładkę elektroniczną rekonstrukcję burzy. Ciekawe.


      PIKACZU
      - Kid 606 - P.S. I Love You (2000)
      - Luomo - Vocal City (2000)
      - Oval - Wohnton (1993)
      - Oval - Dok (1998)

      "P.S. I Love You" to nietypowa rzecz jak na Kida, o ile się orientuję, bo tutaj
      klika i trzeszczy tak jak na label Mille Plateaux przystało, ale bardzo dobrze
      klika i trzeszczy, chociaż ogranicza mocno swoje szaleństwo. A najbardziej
      popieprzony kawałek na płycie, ostatni, to podobno przez pomyłkę (??? jak to w
      ogóle możliwe?) wstawione nagranie Keitha Fullertona W. a.k.a Anonymous. Luomo
      (znany również jako Władysław Opóźniacz) nie wstrząsnął mną swoim "Vocal City".
      Owszem, ładne choć przydługawe piosenki, ale nie dostrzegam tu rzekomej
      rewolucji w hałsie, ale może się nie znam. W każdym razie, na wczorajszy występ
      Fina się nie wybrałem.
      Jeśli chodzi o Ovala, to 'no luck this time'. Debiut, "Wohnton", wprawdzie w
      warstwie elektronicznej brzmi rewolucyjnie jak na 1993, ale wszystko rozwalają
      dyletanckie wokale (dobrze, że potem z nich zrezygnowali), no i momentami
      czerstwe pomysły. "Dok" to pierwsza płyta Markusa Poppa solo jako Oval i
      najlepsza recenzja tej płyty jaką znalazłem w internecie to jedno słowo:
      comatose. 45 minut cichuteńkich cyfrowych dronów, które nie potrafią na dłuższą
      chwilę przykuć ucha. Odbiłem się od tej płyty jak piłka od ściany. Jak ktoś nie
      zna Ovala, to lepiej niech zacznie od "Systemisch" lub "94 Diskont", bo to
      rzeczy dziejowe są.
      • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 17:11
        pagaj_75 napisał:

        Joanna Newsom is awesome, płyta miesiąca. No kurde, kocham takie porąbane laski
        > .
        > Jak ja do tej pory mogłem ją jakoś omijać?

        nom, a do tego ładna. a nowy album tuż tuz i ma byc jeszcze bardziej pokręcony
        • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:16
          Jest:)
          I oczekuję reakcji, bo to kompletnie inna strona Joasi. Płytka ma prawię
          godzinę, numery są rozbudowane do kilkunastu minut (jest 5 tracków tylko),
          muzycznie niby instrumenty te same, ale zupełnie inaczej wykorzystane, a
          kompozycje nie maja nic wspólnego z tym co Joasia nagrywała wczesniej. Zero
          piosenkowatości a tekstów mógłby jej pozazdrościć Wait's z Cavem razem wzięci.
          Cudna płyta

          P:)
          • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:24
            juz jest??? :-O no reakcja będzie, musi być...
            • hennessy.williams Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:46
              A gdzież jest? Bo na emusic ni ma, w Amazonie ni ma, w iTunesach też ni ma.
              • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:48
                link do rapida na skrzynkę?:)

                P:)
                • hennessy.williams Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:51
                  braineater napisał:

                  > link do rapida na skrzynkę?:)
                  >
                  > P:)

                  Się prosi. Dla porządku napiszę, że preorder w amazonie zrobiłem ;)
                  • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:59
                    z godzinkę aplołd zajmnie, a potem hulaj dusza.
                    Dla porządku dodam, że jak cena spadnie do 20pln, to nabęde legala:)

                    P:)
      • nemrrod Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:41
        pagaj_75 napisał:

        > Max Tundra wmawiany mi przez aimarka i nemrroda okazał się być bardzo
        > sympatycznym facetem, niekiepskim producentem z mnóstwem pomysłów, tylko że to
        > wszystko jakieś takie w sumie grzeczne jest. Niby wariactwo, ale bez jazdy po
        > bandzie.

        No ale właśnie tu nie chodzi o eksperymentowanie z jakimś awangardowym nadęciem
        i jazdę o bandzie, tylko o fajne melodie i fajne piosenki. Max Tundra robi pop i
        to jest popowa płyta, tyle.

        > chociaż i tak, nemrrodzie, wolę "Radio Amor" - chyba jednak jego najlepszy
        > album, ale tu ciężko się zdecydować

        A nie mówiłeś ostatnio, że "Haunt Me"? ;> Jeśli "Radio Amor" to może być, jesteś
        blisko, bo to numer dwa w jego dyskografii ;)

        > Joanna Newsom is awesome, płyta miesiąca. No kurde, kocham takie porąbane
        > laski. Jak ja do tej pory mogłem ją jakoś omijać?

        No właśnie ja też omijałem, ale ostatnio widziałem teledysk i się podjarałem
        lekko ;)

        Tego Kida, Ovala pierwszego i Dani nie sprawdziłem jeszcze, ale sprawdzę :)
        • pagaj_75 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 20:25
          nemrrod napisał:

          > No ale właśnie tu nie chodzi o eksperymentowanie z jakimś awangardowym
          > nadęciem i jazdę o bandzie, tylko o fajne melodie i fajne piosenki.
          > Max Tundra robi pop i to jest popowa płyta, tyle.

          No wiem, wiem. Ale po zachwytach Kolegi ze Zgierza oczekiwałem chyba czegoś
          innego. Zresztą, może po prostu w tej chwili muszę odpocząć od popu, bo jak
          widać ani Juniory ani nic innego mi nie wchodzi za bardzo.

          > A nie mówiłeś ostatnio, że "Haunt Me"? ;> Jeśli "Radio Amor" to może być,
          > jesteś blisko, bo to numer dwa w jego dyskografii ;)

          Mówiłem, ale ostatnio sobie próbuję porównywać i ciągle się waham między tymi
          pierwszymi płytami. Bo "Mirages" to przede wszystkim "Balkanize-You" a potem
          długo nic, plus kilka innych ciekawych, ale nie porywających rzeczy. Ale i tak
          Tim rządzi, spoko.
          • aimarek Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 21:55
            pagaj_75 napisał:

            > No wiem, wiem. Ale po zachwytach Kolegi ze Zgierza oczekiwałem chyba czegoś
            > innego.

            Ano, patrzę teraz, że pisałem cuś o awangardowości i lobotomii. Pierwsze
            określenie może wprowadzać w błąd, bo konotuje z radykalnością,
            nieprzystępnością i nadmuchaniem. Użyłem go jednak w znaczeniu, które imho
            pasuje do Maxa jak ulał: awangardowy czyli oryginalny, nowatorski,
            niekonwencjonalny.
            No a "lobotomia" faktycznie nie za bardzo tu pasuje.
            Mimo wszystko sugerowałbym sięgnąć po mniej popikowy debiut Maxa, którego już
            opisywać nie będę, co by znowu nie wypaczyć.
    • hennessy.williams Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:10
      Ponieważ miałem wakacje i dużą ich część spędziłem w samochodzie, to w
      większości słuchałem składaków – najczęściej home-made. Regularnych płyt w
      obiegu było mało, ale za to wszystkie 7up.

      PŁYTA MIESIĄCA:
      Bob Dylan – Modern Times
      Awers: Dylan to dla mnie największy artysta naszych czasów, więc można wziąć na
      to poprawkę.
      Rewers: Kilka jego poprzednich płyt było nienajlepszych więc nie jestem
      zaślepionym dylanofilem.
      "Modern Times" to po prostu świetna staroświecka płyta. Czasem przypomina mi
      klimatem wczesnego Waitsa, czasem nagrania Woody'ego Allena. Ale przede
      wszystkim jest to dla mnie powrót do najwyższej formy starego Dylana. Razem z
      "American V" Johnny'ego Casha tworzą swoisty dyptyk. Amen.

      MÓJ PIERWSZY RAZ:
      Yo La Tengo – I'm Not Afraid Of You And I Will Beat Your Ass
      Camera Obscura – Biggest Bluest Hi-Fi
      Depeche Mode – Recording The Angel: Warsaw Legia Stadium
      VA (OST) – Leonard Cohen: I'm Your Man

      PLAY IT AGAIN, HENNESSY:
      Cat Power – The Covers Record
      Joanna Newsom – The Milk-Eyed Mender
      Loretta Lynn – Van Lear Rose
      Midlake – Bamnan And Silvercork
      Midlake – The Trials Of Van Occupanther
      The New Pornographers – Mass Romantic
      The National – Sad Songs For Dirty Lovers
      The New Pornographers – Electric Version
      Rainbirds – ST
      The The – 45 RPM
      Johnny Cash – American I-V
    • nemrrod Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:25
      PŁYTY MIESIĄCA:

      EKKEHARD EHLERS A Life Without Fear [2006]
      Chyba wszyscy przegapili wątek hajpujący... Cóż, Wasza strata :P

      KELLEY POLAR Love Songs Of The Hanging Gardens [2005]
      Tej pyty chciałem posłuchać już dawno, ale o niej zapomniałem. Dopiero ostatnio
      Polleke tutaj o niej wspomniała i sobie przypomniałem :) Romantyczne disco z
      gejowskiego klubu gdzieś w kosmosie - tak to widzę. Trochę mięczackie, ale są
      fajne melodie i fajne disco beaty (producentem jest Morgan Geist, jeden ze
      sprawców revivalu italo disco).



      POP AMBIENT:

      PORN SWORD TOBACCO s/t [2004]
      PORN SWORD TOBACCO Explains Freedom [2005]
      THE BOATS We Made It For You [2005]
      GOLDMUND Corduroy Road [2005]
      V.A. Pop Ambient 2006 [2006]

      W związku z konicznością skupienia się na tzw. pracy umysłowej starałem się nie
      słuchać rzeczy, które za bardzo by mnie podniecały i absorbowały moją uwagę.
      Dlatego też nieświadomie i niepostrzeżenie zabrnąłem w ten ambientopodobne
      brzmienia.
      Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że ten nurt (nazwany tak przeze mnie, na mój
      użytek ;)) jest tak silnie reprezentowany. Polega to na połączeniu niby
      ambientowych teł i elektroniki z fortepianem, smykami itp. Utrzymana w tej
      konwencji płyta Deaf Center podobała mi się, uważałem ją nawet za coś
      oryginalnego. Julien Neto wydawał mi się już epigonem, ale był jeszcze ok.
      Natomiast wymienione powyżej pozycje to już nadmiar i przegięcie. Najciekawsza z
      tego zestawu jest chyba pierwsza płyta Porn Sword Tobacco - motywy na
      fortepianie przysłonięte elektroniczną mgiełką. The Boats jakoś bez wyrazu mi
      się wydaje. Pod pseudo Goldmund kryje się koleś odpowiedzialny za projekt
      Helios, którego tegoroczna płyta jest zachwalana i hajpowana tu i ówdzie i
      stanowi chyba apogeum tego nurtu. Ja na razie nie mam zamiaru słuchać,
      wysłuchałem ostatnio aż nadto tego rodzaju rozmarzonych, rozmytych dźwięków. I
      utwierdziłem się w przekonaniu, że jeśli chodzi o połączenie elektroniki i
      fortepianu, to wygrywa surowy minimalizm dueto Alva Noto & Ryuichi Sakamoto.
      Składanka "Pop Ambient" też tu pasuje, choć wyszła na tech-house'owo
      zorientowanym labelu Kompakt. Właściwie to jestem przeciwnikiem tej mdłej,
      rozmiękczającej charaktery serii, a tę część ściągnąłem, bo znajduje się na niej
      całkiem fajna, brzdąkająca interpretacja "Gymnopedie #1" Erika Satie
      (kolekcjonowanie elektronicznych interpretacji "Gymnopedii" stało się bowiem
      moim hobby, więc jeśli znacie jakąś, dajcie znać ;)).


      V.A. Folds And Rhizomes for Gilles Deleuze [1995]
      Jestem natomiast zwolennikiem takich intelektualnych składanek ;) Wydana przez
      belgijski label Sub Rosa kompilacja będąca hołdem złożonym Gillesowi Deleuze,
      którego prace legły u podstaw powołania labelu Mille Plateaux i stały się
      teoretyczną inspiracją dla skupionych w nim twórców. Mouse On Mars, Scanner,
      Oval oraz bliżej nieznane mi Main i duet Tobias Hazan & David Shea. Kawałek MoM,
      "Subnubus", znajduje się również na "Instrumentals", kawałek Oval jak na Oval
      dość wyciszony. W ogóle cała ta składanka jest wyciszona, skupiona,
      introwertyczna, bazująca bardziej na operowaniu ciszą niż dźwiękowych
      eksperymentach.

      PLASTIKMAN Consumed [1998]
      Znany z dość bezkompromisowego minimalu twórca tutaj w bardziej transowym
      wydaniu. Cichy, głuchy beat, dobiegający jakby zza ściany, kilka sampli i
      efektów, utwory po 10 min. Koncepcja podobna do Gas, ale znacznie mniej
      intensywna i mniej przekonująca.

      MARSEN JULES Herbstlaub [2005]
      Tę płytę na pierwszy rzut ucha można byłoby wrzucić do kategorii "pop ambient",
      ale jednak ma w sobie "to coś". Intensywny, symfoniczny ambient.

      WILLIAM BASINSKI Melancholia [2005]
      Motyw przewodni, pojawiający się w kilku miejscach jest bardzo ładny i naprawdę
      melancholijny. Reszta jakoś nie zapadła mi w pamięci. Dobra płyta, ale
      zdecydowanie nie ma tej siły rażenia, co "Disintegration Loops".

      RHYTHM & SOUND With Artists [2003]
      Cóż można napisać, R & S nagrywają wciąż jakby tę samą, wypełnioną kosmicznym,
      cyfrowym dubem i natchnionym wokalami Jamajczyków płytę. Pagaj, przerobiłeś
      Basic Channel i Chain Reaction, sprawdź czym von Oswald i Ernestus zajmują się
      dzisiaj :)

      KREIDLER Weekend [1996]
      Postrockowi romantycy albo romantyczni postrockowcy. Dość naiwne (gitara, bas,
      elektronika), ale mające swój urok granie, przypominające brzmieniowo wczesne To
      Rococo Rot.

      DNTEL Something Always Goes Wrong [2001]
      Dla wielbicieli kruchej brzmieniowej tkanki "Life Is Full Of Possibilities"
      znajdujące się na tym wcześniejszym albumie kaskady beatów mogą wydać się
      prawdziwym hardkorem ;)


      Najciekawszą rzeczą, jaką odkryłem w tym miesiącu są wydawnictwa labelu Fällt w
      ramach serii Invalid Object. 24 artystów z kręgu eksperymentalnej
      mikroelektroniki nagrało po 15 utworów o długości jednej minuty każdy. Niezwykle
      ciekawy przegląd tego, co dzieje się we współczesnej "poważnej" elektronice - od
      15-minutowego ambientu na granicy ciszy Akiry Rabelais, poprzez modulacje fal
      dźwiękowych, (w uproszczeniu) kliki (Stephan Mathieu), inspiracje muzyką
      klasyczną (Ekkehard Ehlers), pocieranie czułym mikrofonem o różne części ciała
      (Steve Roden), eksperymenty Scannera, po laptopowy noise Pity. Wszystkiego nie
      przesłuchałem, trochę nie ogarniam i brakuje mi narzędzi pojęciowych, by o tym
      pisać. Jeśli ktoś chce się zmierzyć - wszystko do pobrania legalnie tutaj:
      www.fallt.com/invalidObject
      • pagaj_75 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:33
        nemrrod napisał:

        > EKKEHARD EHLERS A Life Without Fear [2006]
        > Chyba wszyscy przegapili wątek hajpujący... Cóż, Wasza strata :P

        Ja nie przegapiłem, ale nie miałem już sił i czasu. Dopiero teraz, w
        październiku sięgnę.


        > Najciekawszą rzeczą, jaką odkryłem w tym miesiącu są wydawnictwa labelu Fällt
        > w ramach serii Invalid Object.

        Na to też nie miałem czasu, ale wszystko przede mną. Widzę, że pojawia się tam
        też niejaki Kim Cascone, którego nazwisko mi notorycznie gdzieś przemyka w
        różnych miejscach. Czas wreszcie rozpoznać co to za jeden.
      • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 18:48
        Ja to bym Goldmunda pobronił, jako chyba najlepszej ambientowej płyty jakiej
        dane mi wysłuchac było w tym roku, rewelacyjnie i na bogota zaaranzowanej, ale
        na razie z braku przeciwnika powiem ino, że nie ma tego, co porównywać do Noto
        z Sakamoto, bo to całkiem inksza bajka.
        A przy okazji, to jeszcze napiszę, że takiego bezsensownego lift music jakie
        wypełnia ostatnie dokonanie Sakamoto, czyli 'Bricolages' to już dawno nie
        słyszałem. Koszmar i kaszka manna w jednym:)

        P:)
        • nemrrod Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 19:12
          braineater napisał:

          > Ja to bym Goldmunda pobronił

          Akurat Goldmunda słuchałem na końcu i byłem już tak wymęczony tymi miękkimi
          brzmieniami, że po pierwszym przesłuchaniu wrzuciłem go do tej szufladki i na
          razie nie mam ochoty go z niej wyciągać :) A jak się ta płyta ma do tego Heliosa?

          > A przy okazji, to jeszcze napiszę, że takiego bezsensownego lift music jakie
          > wypełnia ostatnie dokonanie Sakamoto, czyli 'Bricolages' to już dawno nie
          > słyszałem. Koszmar i kaszka manna w jednym:)

          A to ciekawe, bo lista remiksujących wygląda interesująco...
          • braineater Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 19:23
            ja natomiast nie znam Heliosa (ale juz ptaszek został zaprzegnięty do
            naprawienia tego niedopatrzenia), więc porównac nie bardzo mogę. Posłucham, to
            napiszę.
            A Sakamoto własnie niestety tylko dobrze wygląda, natomiast te wszystkie remixy
            brzmia jakby przez ostatnie 10 lat nic się w muzyce elektronicznej nie ruszyło
            i nie zmieniło i po trzech przesłuchaniach, z których każde kolejne było
            bardziej męczące odszedł do Krainy Wiecznego Delete. Jedyne co się jeszce w
            miare broni to mix Fennesza, a tak to jednak popłuczyny z 10 prania tych samych
            melodii. Żal o tyle wiekszy, że poprzednia płyta z remixami, ta robiona przez
            Ninja Tune'owców, z przeobłędną wersją Salvation dla mnie od dobrych 10 lat
            stanowi wzorzec, jak robic genialne mixy, nie gubiąc przy tym autora oryginałów.

            P:)
            • pytajnick Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 23:53
              braineater napisał:

              > ja natomiast nie znam Heliosa (ale juz ptaszek został zaprzegnięty do
              > naprawienia tego niedopatrzenia), więc porównac nie bardzo mogę. Posłucham, to
              > napiszę.

              Super jest. Łagodny i ładny. Prosty. Ładny.
    • polleke Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 01.10.06, 19:32
      Midlake - The Trials Of Van Occupanther
      Świetnie się przy tym ziewa. Ewokuje brodatych wujów zgromadzonych w szopie za
      domem i coś tam niespiesznie majstrujących. A nie jest to obraz, który
      dziewczyna chciałaby zatrzymywać pod powiekami przed zaśnięciem.

      The Pipettes – We Are The Pipettes…
      … and we are trying too hard. Swoim zaistnieniem stawiają kilka sensownych
      pytań, a po chwili je trywializują i unieważniają, obracając wszystko w żart.
      Rzecz zrobiona na pół gwizdka, kompensowana groszkami i tańcem synchronicznym.
      Ta błahość projektu i niskie ambicje stawiają je w szeregu zespołów weselnych,
      tribute bandów itp. Pseudo-girlgroup, pseudo-indiepop, ech.

      Michael Head and The Strands – The Magical World of The Strands
      Z recenzji zupełnie innego albumu: “The problem with being a rock classicist -
      taking the likes of the Byrds as your templates - is that you have to be
      awfully good to live up to your inspirations.” Po problemie, bo to majstersztyk
      chamber popu. Sielanka, która powstała, gdy Michael Head tkwił po uszy w gównie.

      Arthur Russell – Calling out of Context
      Avant-disco. Bossowskie. To właśnie Russell otworzył w muzyce tanecznej furtkę
      z napisem “melancholia”. Junior Boys, Kelley Polar - pokłońcie się nisko.

      Kelley Polar - Love Songs of the Hanging Gardens
      Disco dla zmęczonych, mirrorball w sypialni. Struktura jak w piosenkach pop, za
      teksturę odpowiada głównie house. Mocno się tym zachłysnęłam pod koniec roku,
      teraz wróciłam przez Russella. Drugi ważny punkt odniesienia to new romantic ze
      swoim melodramatyzmem i androgynicznością.
      [Edit: pisałam to przed przeczytaniem postu Nemrroda :)]

      The Format – Dog Problems
      There is more to life than hooks, you know. But not much more.
      I nie ma, że „płyta na lato”, bo koncept o sezonowości muzyki oznacza taryfę
      ulgową w ocenie, a tej The Format nie potrzebują.

      Donald Fagen – Nightfly
      Mistrzowskie aranże i koncept („certain fantasies that might have been
      entertained by a young man growing up in the remote suburbs of a northeastern
      city during the late fifties and early sixties”), ale całość zbyt
      nieskazitelna, zbyt chirurgiczna. Jeszcze powalczę, najwyżej oddam mamie, sobie
      zostawiając klasową okładkę:
      donaldfagen.com/_img/albums/nightfly.jpg
      The Triffids – Born Sandy Devotional
      Tyle już tu o BSD napisano. co mogłabym dodać? Wielka płyta, nie wiem, czy znam
      drugi album, który by w taki sposób równoważył „duszne”, „gęste” emocje
      przestrzennym brzmieniem.

      Taking Sides: the Mats vs The Dü (składak od Ilhana)
      The Dü.

      Stockholm Monsters – Alma Mater
      Głupia sprawa: kiedy pierwszy raz zetknęłam się z nazwą, myślałam że to o
      ABBIE; a potwory są naprawdę z Manchesteru. Indie-dance na skraju załamania
      nerrrwowego. Strzał prosto w serce.
      • pytajnick Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 03.10.06, 09:56
        polleke:

        > Midlake - The Trials Of Van Occupanther
        > Świetnie się przy tym ziewa. Ewokuje brodatych wujów zgromadzonych w szopie za
        > domem i coś tam niespiesznie majstrujących. A nie jest to obraz, który
        > dziewczyna chciałaby zatrzymywać pod powiekami przed zaśnięciem.

        Ale trzeba im przyznać, że w całej tej nudzie (powiedzmy że dosyć sympatycznej i
        na przyzwoitym poziomie), udało im się wymalowac kilka takich "momentów", że aż
        miło. Przykład - "Young Bride", wejście skrzypiec i od razu robi się taki
        fantastyczny klimat rodem z "Hero" czy innych "Przyczajonych...".

        Ale zaraz potem w "Branches" sie robi środkoworadioheadowato :|
      • cze67 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 04.10.06, 09:44
        > Donald Fagen – Nightfly
        > Mistrzowskie aranże i koncept („certain fantasies that might have been
        > entertained by a young man growing up in the remote suburbs of a northeastern
        > city during the late fifties and early sixties”), ale całość zbyt
        > nieskazitelna, zbyt chirurgiczna.

        A ja właśnie za tę elegancję pokochałem ongiś tę płytę (podobnie jak piosenki
        Steely Dean). Szkoda, że Ci nie weszła.
    • roar Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 03.10.06, 21:25
      Było. Słuchanym. Powoli wracam do siebie. Ale to bardzo powoli, niestety, dlatego z notable rzeczy leciały u mnie we wrześniu tylko:

      Guillemots - Through the Window Pane [8/10]
      No tak, wiem, Guillemotsów wszyscy lubią. Jestem w szoku. Jak to możliwe, że to się podoba komukolwiek POZA MNĄ?
      Najlepsze jest to, że to jest w sumie nieszczególna płyta. Sporo missów ("Little bear"...), parę niezrozumiałych decyzji artystycznych ("Samba in the Snowy Rain" tylko 3 minuty...? Dlaczego?!?), chodzenia na skróty ("Made Up Love Song") sporo balansowania na granicy kiczu ("Sao Paolo", drugi, kurde, "McArthur's Park".)... no, to ostatnie to mi akurat zupełnie nie przeszkadza. Tak właściwie to nic mi w sumie nie przeszkadza w radowaniu się tą muzyką. I jeśli Nurzyki nagrały TAKĄ płytę, i dalej słychać, że jest masę do poprawienia, to wolę nawet nie myśleć, co będzie, jak trochę obrosną w pióra.

      The Smiths - Queen Is Dead [7.5/10]
      Musiałem wrócić, nie było rady. Strasznie przegapiłem tę płytę wcześniej. No jest nierówna jednak trochę, jednak wolę Mięso, ale "Cemetry Gates" to jest utwór dziejowy, a "Boy with a Thorn in His Side" i "There is a Light..." nawet jeszcze bardziej. Morrisey. Marr. Wiadomo. W sumie.

      Legendary Pink Dots - Ancient Daze [b/o]
      To było, kurde, 25 lat temu. Jedna z wielu składanek z początków grupy. Przez przypadek mi się ściągła...
      ...no Ka-Spel już wtedy był gość. "Voices" to mój, jak to mówią, joint miesiąca. A ten śpiewany przez jakąś panią refrenik "Phallus Dei" to sami napisali, czy sobie skądś wzięli? Google nic nie wie. A ja doznaję za każdym razem.
      "Your Children Placate You..."? Nie ma tej płyty.

      Mushishi OST 1 & 2 [8/10]
      Nie bawiąc się w długie wstępy - płyta, która przywraca mi, nadwątloną mocno po usłyszeniu paru potworków w stylu Gandalfa (ciekawość to pierwszy stopień do...) wiarę w ogólnie pojętą muzykę New Age.
      Trochę wyjaśnienia. Gdybym chciał jechać po najmniejszej linii oporu, powiedziałbym, że serial Mushishi to takie Archiwum X w realiach średniowiecznej Japonii. To oczywiście zupełnie nie tak... to znaczy, dopóki nie zejdziemy na muzykę. Bo muzyka niekiedy żywcem przypomina to, co robił niejaki Mark Snow w serialach X-Files i Millenium (zwłaszcza ścieżka z tego ostatniego to dziejowe rzeczy były). Tyle że jest to grane na żywych instrumentach, nie elektrofonach. Nie, że jakiś plus to ma być, po prostu słychać różnicę. W dodatku często są to japońskie instrumenty - taiko, jakieś dzwoneczki, flety. Niby stonowane, a strasznie różnorodne. Niby muzyka ilustracyjna, a co chwila wyławiam z tego jakieś zupełnie niesamowite fragmenciki. W sumie - jedna z płyt roku, strasznie to dziwne.

      Kohachiro Miyata - Shakuhachi: The Japanese Flute [8.5/10]
      To co robi pan Miyata po prostu wymiata. Props dla Aimara, co tę płytę znalazł pół roku przede mną.

      Katsuya Yokohama - l'Art du Shakuhachi [b/o]
      A to już gorsze, ale pasuje do kompletu.

      No i na koniec najlepsze:

      'Weird Al' Yankovic - Straight Outta Lynwood [7.5/10]*
      Napiszę chyba w chwilce wolnego czasu jakąś recenzję na forumie, bo tego się w paru zdaniach nie da opisać. Akapit na piosenkę to minimum. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to wydarzenie do końca muzyczne... ale wydarzenie none the less. Al znowu jest wielki. Zresztą, próbka poniżej:
      • pszemcio1 Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 03.10.06, 21:42
        roar napisał:
        > Guillemots - Through the Window Pane [8/10]
        > No tak, wiem, Guillemotsów wszyscy lubią

        ja nie przepadam, więc nie wszyscy

        > The Smiths - Queen Is Dead [7.5/10]

        dla mnie 9/10
        • mechanikk Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 03.10.06, 23:30
          > The Smiths - Queen Is Dead [7.5/10]
          >
          > dla mnie 9/10

          Zgodzę się, że płyta nierówna. Ale za takie momenty
          jak "Frankly", "Cemetry", "Boy" i "Light" daje się 10 całości.

          Co do mojego słuchania wrześniowego, to jeszcze chyba zdążę się wkrótce
          wypowiedzieć. Skrótowa zapowiedź: hajlajty miesiąca: The Triffids, Psapp i
          Charlotte Gainsbourg.
          Rozczarowanie: nowy Lambchop, ale tu zdaje się będę musiał się wysilić z
          uzasadnieniem, bo mi nikt nie uwierzy, że "tak o", po prostu "Damaged" może
          nudzić, smucić i wkurzać.
          • nemrrod Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 03.10.06, 23:41
            mechanikk napisał:

            > Psapp i Charlotte Gainsbourg.

            O, to ja czekam na komentarz dotyczący tych pozycji :)
            • mechanikk Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 12.10.06, 22:29
              nemrrod napisał:

              > > Psapp i Charlotte Gainsbourg.
              >
              > O, to ja czekam na komentarz dotyczący tych pozycji :)

              Psapp - The Only Thing I Ever Wanted
              Do tej płyty pasuje stary jaj świat recenzencki slogan: w normalnym świecie ta
              płyta byłaby bestsellerem (najlepszym selerem). Najbliżej tej muzyce jest do
              Pram i Architecture In Helsinki. Męski osobnik z tego duetu, Carim Classmann,
              współpracował niegdys z Einsturzende Neubauten, ale jeśli słychać tu jakieś
              podobieństwa, to z raczej odnoszą się one do późnych nagrań EN. Ale tak
              naprawdę porównanie wydaje się niczym nieuzasadnione. Mroku, szaleństwa i
              dziwacznego poczucia humoru tutaj się nie znajdzie, jest za to bardzo udany
              kawałek dziecinnego laptopowo-akustycznego popu. W słuchawkach dobrze się tego
              słucha.

              Charlotte Gainsbourg - 5:55
              To, że ta pani nie jest wybitna wokalistką, wcale nie musi być zarzutem,
              szczególnie, że jest tego najwyraźniej świadoma. Nie stęka, nie jęczy, tylko
              spokojnie sobie śpiewa, recytuje. Jarvis idealnie wpasował się tekstami, Air -
              wiadomo: bossowie (a tu udało im się, imho, skomponować najbardziej przejmujący
              moment od czasu "Sex Born Poison" z "10000 Hz Legend"). Nigel Godrich
              potwierdza swój status boga i bohatera 2006 roku (patrz również: produkcja
              nowego Becka - zresztą o nowym Becku boję się na razie pisać, bo to jest chyba
              [...]). Co by o tej płycie nie pisali - warto.

              Lambchop - Damaged
              Czeka mnie jeszcze ostateczna próba zaakceptowania tej płyty. Na razie jestem
              załamany, wcale mnie to nie porusza. Może za dużo chciałem od Wagnera. A może
              niepotrzebnie kupiłem sobie ostatniego Casha. "Damaged" przy "American V" to
              jest po prostu małe miki.

              The Triffids - Born Sandy Devotional
              Super.
              • mechanikk Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 12.10.06, 22:32
                wiadomo: bossowie (a tu udało im się, imho, skomponować najbardziej przejmujący
                >
                > moment od czasu "Sex Born Poison" z "10000 Hz Legend").

                Mowa o "Everything I Cannot See" z prawie wstrzasajacą partią fortepianu.
              • ilhan Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 12.10.06, 23:54
                mechanikk napisał:

                > The Triffids - Born Sandy Devotional
                > Super.

                To ja napisałem 1000000000 znaków o tej płycie na forum, a ten sobie przychodzi i jednym słowem wyczerpuje temat.
                • mechanikk Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 12.10.06, 23:58
                  Właściwie mogłem napisać więcej. Super super.
          • roar Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 04.10.06, 12:24
            pszemcio1 napisał:

            >> No tak, wiem, Guillemotsów wszyscy lubią
            >
            > ja nie przepadam, więc nie wszyscy

            Nawet razem z tobą daje to procent populacji o jakieś 90 punktów większy, niż bym się tego spodziewał. Więc skrót myślowy najzupełniej uprawniony; jeśli nie teraz, to kiedy.

            mechanikk napisał:

            > > The Smiths - Queen Is Dead [7.5/10]
            > >
            > > dla mnie 9/10
            >
            > Zgodzę się, że płyta nierówna. Ale za takie momenty
            > jak "Frankly", "Cemetry", "Boy" i "Light" daje się 10 całości.

            Ja wolę z wysokimi ocenami czekać jak najdłużej. Czasem płyta, z której uwielbiałem tylko parę utworów, zaczyna mi się z czasem podobać w całości (tak było z "The Glow, Pt. 2", "In the Aeroplane..." czy "Stone Roses"), a czasem nie i wtedy nie ma co szarżować.

            Widzę, że co do highlightów to się zgadzamy. Jeszcze "Some Girls..." bym dołożył, z tym cudownym wersem o poduszce. :D
      • grimsrund Re: We wrześniu słuchanym było ?!? 10.11.06, 23:31
        > 'Weird Al' Yankovic - Straight Outta Lynwood [7.5/10]*
        > Napiszę chyba w chwilce wolnego czasu jakąś recenzję na forumie, bo tego się
        > w paru zdaniach nie da opisać. Akapit na piosenkę to minimum. Zdaję sobie
        > sprawę, że nie jest to wydarzenie do końca muzyczne... ale wydarzenie none
        > the less. Al znowu jest wielki. Zresztą, próbka poniżej:

        Pełna zgoda - nowy Al niszczy. Na pewno będzie o tym mowa w wątku
        listopadowym :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka