pszemcio1
29.09.06, 12:42
zaczynam tym razem ja (bo słuchałem najlepszych płyt <palacz> )
The Kinks - The Kink Kontroversy - bardziej R'n'B
The Kinks - Face To Face - bardziej brytyjski pop lat 60-tych
The Kinks - Something Else by The Kinks - bardziej, że tak powiem, łagodny
pop brytyjski lat 60-tych z elementami folku
nie będę dawał ocen bo głupio dawać tak trzy dyszki pod rząd, ale powiem że
słucham tych trzech albumów nieprzerwanie od miesiąca i szacunek ogromny bo
to klasyki porównywalne do albumów The Beatles. no brak skali po prostu
AR Kane - 69 - pisałem w osobnym wątku,jakie wrażenie wywarł na mnie ten
album no i podtrzymuję (dziś znowu posłuchałem). Wielość źródeł i inspiracji;
fakt, że oni przede wszystkim sami inspirowali. do tego niesamowity,
pokręcony, chory nieco klimat. bomba dla tych co wymagają czegoś więcej. bez
oceny (w domysle dyszka znowu)
I'M from Barcelona - Let Me Introduce You to My Friends - 8/10 - lekie
niezobowiązujące, ale cholernie nośne i po prostu zwalające z nóg letnie
piosenki. padam na kolana i mianuję najlepszym debiutem z zasłyszanych w tym
roku
David Pajo - 1968 - 6/10 - juz tracę nadzieję, że ten gość zgra jeszce
kiedyś tak jak za czasów Papa M czy Slint. To już praktycznie zwykłe new
folkowe piosenki. Owszem urocze, z klimacikiem, ładne, ale w zasadzie po co
nam kolejny poprawny songwriter, ja chce czegoś więcej gdy słucham albumu
gościa o TAKIM nazwisku.
Bonnie "Prince" Billy - The Lettin go - 6.5/10 - zaskakująco dobre recenzje
zbiera ten album. dziwne , bo chociaż jak wiadomo jestem wyznawcą to tutaj ni
huhu - nie trybi jakoś. Wszystko już było i ładne wokalizy kobiece nie
pomogą. Jest niestety o klase gorzej od Superwolfa
Billie Holiday - "All or Nothing at All" - oczywiście ja tego nie ocenię
(czytaj w podtekście : dyszka:), ale to jest proszę Państwa KAPITALNE.
Takiego głosu nie miał nikt, nikt! I te pieśni w interpretacji tej Jazzowej
wokalistki wszech - czasów to jest jazda obowiązkowa... A ty? ile znasz
albumów z lat 50-tych?
Violent Femmes - s/t - Ich debiut to moja ścisła czołówka jeśli chodzi o lata
80-te w tej chwili. Ekspresja, melodie, teksty... dziś skojarzenia płyną od
razu do Obersta, który - mam wrażenie- nie jedno sobie tu pożyczył
Roxy Music - For your pleasure - jestem się w stanie załozyć, że jeśli ktoś
kto nigdy w życiu nie słyszał o Roxy, posłuchałby sobie tego ot tak, to by w
życiu nie zgadł, że to album z lat 70-tych. Ej ludzie! jak to brzmi!!!
Posłuchajcie innych kapel z tego okresu! toż to była chyba jakaś produkcyjna
rewolucja! no a same kompozycje...pewnie wszyscy wiedzą 9/10