Dodaj do ulubionych

critical hit, czyli dissy pismaków

21.12.06, 04:58
Na początek:

relaz.pl/magazyn-artykul.php?id=757
czyli kolejne zestawienie pana elo-Żulczyka. W zestawieniach on najlepszy. W
zasadzie większość tekstów pana tego na krawędzi wiru wpadającego w pytę jest,
przynajmniej tych o muzyce. Minus w tym temacie ma taki, że zajmuje się
rzeczami raczej mało interesującymi i leci w klimaciarstwo typu "wychowałem
się na kaliberze" lub w dissowanie właśnie. Ale z drugiej strony, kto by tam
chciał czytać na poważkę innego typu recenzje - przyjęło się, tudzież
przejęło, że teksty mieli się po ty by wytknąć autorowi
to-tamto-sramto-ja-wiem-lepiej. A Żulczyk ma to swoje felietoniarskie zacięcie
i fajny cięty ozor. Fajną pohytaną składnią operuje. No jakby jeszcze nie
pozbawił mnie szansy na wydanie hitowej auto-bio powieści o studencie prawa z
muzyką w tle, to bym bez zastrzeżeń łykał kurz spod jego klawierki. Tymczasem
fraza roku w pismactwie muzycznym:

To nie o to chodzi, że nie da się słuchać nowej płyty Comy. To chodzi o to, że
nawet nie da się doczytać do końca tytułu.

<proste, prawda, błyskotliwe. dojebka roku!>

A co do wątku - tylko mie nie mówcie, że poza porcysowcami nikt już ładnie z
kupą nie miesza.
Obserwuj wątek
    • d84 Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 10:19
      Ale przecież Żulczyk to złote dziecko porcysa, ten sam styl

      Choć oczywiście poziom inny niż tych ogórków z fanmagazine, pomijając natężenie
      blogowych wstawek czyta się go całkiem całkiem.
      • pagaj_75 Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 10:46
        d84 napisał:

        > Choć oczywiście poziom inny niż tych ogórków z fanmagazine

        Chodzi Ci o fan-magazine.net ? Bo zaintrygowany wlazłem tam właśnie,
        poczytałem i... AŁAAAA.

        "stosując w tym miejscu prostą metaforę, Yo La Tengo to eukaliptus, a my
        jesteśmy koala"

        Miodne.
        • pytajnick Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 16:56
          pagaj_75 napisał:

          > "stosując w tym miejscu prostą metaforę, Yo La Tengo to eukaliptus, a my
          > jesteśmy koala"

          "Próba zestawienia ze sobą Lights i Noise, to wybieranie między jogurtem
          kokosowym, a budyniem czekoladowym –"
          • pytajnick Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 16:59
            > > "stosując w tym miejscu prostą metaforę, Yo La Tengo to eukaliptus, a my
            > > jesteśmy koala"
            >
            > "Próba zestawienia ze sobą Lights i Noise, to wybieranie między jogurtem
            > kokosowym, a budyniem czekoladowym –"

            "A na razie niestety przypominają rosół mojej babci."

            Coraz bardziej ich lubię!
        • d84 Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 23:17
          > Chodzi Ci o fan-magazine.net ? Bo zaintrygowany wlazłem tam właśnie,
          > poczytałem i... AŁAAAA.

          Tak jest. Dobrej zabawy :)
    • grimsrund Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 10:44
      > A co do wątku - tylko mie nie mówcie, że poza porcysowcami nikt już ładnie z
      > kupą nie miesza.

      To nie o to chodzi, że poza porcysowcami już ładnie z kupą nie miesza. To
      chodzi o to, że tylko o Porcysowcach napisali w samej "Polityce"! "Polityce"
      kierowanej przez Jerzego "W stanie wojennym byłem we Francji, więc nie mam
      pojęcia o tym, jakie plugastwa wypisywał wtedy Passent, ale teraz to sprawdzę"
      Baczyńskiego ;))


      • obly Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 11:33
        Wiecie ja mam dość juz własnie prezentacji elokwencji autorów.
        w sensie jak byłem w podstawówie to świetne było wyjsc w 4 klasie na hirze i
        wyjąkać ze III waza to nie koleś od zup jeno facet co to stolice na grzbiecie
        swoim przetargał w w dół Wisły. Poklask bił ze strony podstawówkowej braci.
        Niestety informacji w tym nie ma żadnej oprócz prezentowania swojej mega
        szołmańskiej osobowości. Jakby poczytać Borgesa to juz ciut inaczej wydaje się
        takie krytyczne spojrzenie czytać i jest miejsce i na szacun i takie tam. ale w
        przypadku gdy jeden hip-chłop ogaduje drugiego hip-chłopa jak w 8-mili. to
        jakos ten tegez czuje się nieswój. no ale to nie to ze czasem sam tak nie
        robie, bo to jest fajne. ale to nic nikomu nie pomaga w poznaniu sprawcy
        recenzji tylko autora.
        w sensie ostatnio jestem zmęczony bełkotem i autoprezentacją wszystkich co
        mówią nie wazne o czym ale żeby mówić w taki sposób abym wazny był ja.
        • pytajnick Re: critical hit, czyli dissy pismaków 21.12.06, 16:45
          obly napisał:

          > w sensie ostatnio jestem zmęczony bełkotem i autoprezentacją wszystkich co
          > mówią nie wazne o czym ale żeby mówić w taki sposób abym wazny był ja.

          Ciekawa uwaga. Fakt, coś czego brakuje większości "rzemieślniczych" dziennikarzy
          muzycznej i niemuzycznej prasy drukowanej (wyłączając Annę Gacek & okolice oraz
          magazyn metalowy MysticArt), w internecie jakby jest podstawą i często jedynym
          wyróżnikiem wielu "niezależnych serwisów muzycznych".
    • id999 Re: critical hit, czyli dissy pismaków 25.12.06, 15:31
      dramatyczna potrzeba fajnosci az bije z tekstow Jakuba Żulczyka - i to jest
      niefajne. lekkie pioro zas jest fajne.
      • carmody Re: critical hit, czyli dissy pismaków 04.01.07, 20:10
        Chodziło mi co by zapodawać mocno ociekające jadem wypowiedzi dziennkiarzy
        muzycznych. Żulczyk poszedł na pierwszy ogień, bo akurat napisał coś akuratnego
        w tym temacie.

        I rzeczywiście jest tak jak podsumował pytajnick - przewaliłem się przez stertę
        czasopism i styl zerowy przeważa. Pewnie dobrze. Ale dobrze jest też czasem
        wyłapać jakiś fajny fak, choćby na relazie, czy popup.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka