pszemcio1
01.04.07, 09:34
Sly and the family stone - Fresh - mniej rocka jeszcze więcej funky . buja
jak nic innego. Początek poza skalą w ogóle. Generalnie - nic lepszego wiosną
nie można zapodać - 10/10
Arcade Fire - Neon Bible - kurde sam juz nie wiem. na początku bardzo
ostrośnie podszedłem do tego ale album wgryza się w czachę bardzo. Słuchałem
go już chyba więcej razy niz Funeral. Obiektywana ocena będzie tak naprawdę
gdzieś za pół roku - 7,999999...
Throwing Muses - s/t - debiut TM powala. Strasznie się zdziwiłem jak
zobaczyłem ich na You tube. Wyglądali tak grzecznie śpiewająć Hate my way - z
płyty wynikało, że zobaczę raczej babkę postury Patti Smith podcinającą sobie
żyły. Kapitalny wokal, kapitalne interpretacje, zywioł - idealny debiut -
9.5/10
Lush - Lovelife - album na wiosnę. nie żebym coś miał do tych bardziej
rozwlekłych fragmentów, ale siłą tej płyty są przede wszystkim przeboje takie
jak Ladykillers czy 500 (o duecie z Jarvisem nie wspominając) . Szkoda że się
to wszystko tak smutno skończyło - 8.5/10
Belly - King - Tanya Donelly nie ma tak powalającego wokalu jak Kristin
Hersh. Te piosenki na początku wydawały mi się kompletna porażką, ale w
efekie była to najczęściej słuchana przeze mnie płyta w tym miesiącu. bardzo
sympatycznie choć bez fajerwerków - 6/10
Stone Roses - s/t - wszyscy wszystko wiedzą więc nic ciekawego nie można
chyba napisać. nie byłoby wielkości tej płyty bez basisty , oj nie... - 10/10
Sonic Youth - Murray street - niczym nowym na tym albumie nie zaskoczyli a i
tak wymiata. Odsłuch w ramach uzupełniania zaległości przed Openerem - 8/10
Red House Painters - II - nudne, usypiające, senne , smutne... 9/10
Beck - Mellow Gold - to musiał byc cios w latach 90-tych wydac taki album.
Jednocześnie trudno słuchać bez kontekstu bo dziś ciosem by nie było. W sumie
uważam że 5/5 na allmusic to przesada, ale płyta w wielu momentach faktycznie
znakomita - szczególnie psychodelliczne fragmenty z jego drugiej połowy - 8/10
no i cały ten jazz:
Mingus - Changes two
Mingus - Roots and blues (znajdźcie mi bardziej czarną, sapiącą i korzenną
muzykę - no way)
Coltrane - Blue train