Dodaj do ulubionych

Burn Baby Burn vol. 6

    • nienietoperz Wiosna jakies 17 lat temu, czyli recenz(y)j(k)a 04.07.07, 16:23
      Witam i bez zbednych wstepow przechodze do rzeczy:

      1.Zaczyna sie niesmialo, ale z czasem brzmi coraz lepiej, plynac gitarowo i
      bebenkowo w jasnym wiosennym kierunku. Zdaje sie - Built to Spill. 7.5/10

      2. Strasznie irytujace brzmienie gitary na poczatku. Potem spiewamy o radiu, o
      muzyce, o samotnosci, o (irytujacej) steel guitar i tak dalej. Ogolnie wrazenie
      niczym z radia Zet z godzin szczytu. Nie przekonalem sie. Niestety jeden ze
      slabszych kawalkow na plycie. 4/10

      3. A tu juz rewelacyjnie, zakrecony rytm, funkujacy wokal, zabawny tekst, pomysl
      na krecenie sie wokol glownego tematu. Tych panow jeszcze dobrze nie znamy, ale
      juz lubimy: Dismemberment Plan - The Dismemberment Plan Gets Rich 9/10

      4. Trzymamy tempo, trzymamy poziom, chociaz cofnelismy sie sporo w czasie. Swiat
      caly czerwony, rytmika ciut rwana, (pseudo) solo gitarowe, maszerujacy w tle
      bas. Znac jakosc: Split Enz - I See Red 8/10

      5. Szybko chyba nie zwolnimy. Tym razem nie ma niecodziennych rytmow, ale jest
      za to skoczna i przyjazna melodia, z zaspiewem na koniec refrenu. Wiosna w
      wersji (mimo wszystko) optymistycznej: Squeeze - Misadventure. 8/10

      6. O nie, dlaczego ktos raczyl zmarnowac dobry refren ze swietna linijka: `It’s
      nothing that you do, it’s everything the other girls do'. Niestety nie trawie
      placzliwej zwrotkowej wokalizy: czy to sami Beach Boys, czy jacys nasladowacze?
      Ocena bedzie podwojna: refren 7/10, reszta 3/10

      7. Teraz cos wiosennie melancholijnego, niespecjalnie wyrozniajacego sie na
      pierwszy rzut ucha, ale po paru przesluchaniach zostajace w glowie na dluzej.
      Chyba jakies Disco Inferno, planuje sie zapoznac lepiej w przyszlosci. 8/10

      8. Kompletnie sie nie moge zdecydowac, ani co mi to przypomina, ani czy mnie
      rusza czy nie. Bujajacy reggae(ish) poczatek zmienia sie w przyjemna stonowana
      zwrotke, a potem w … dosyc pompatyczny ciag dalszy. 5/10

      9. Wciaz wiosennie, ale niespecjalnie sie wyrozniajaco. Nie ma sie do czego
      przyczepic, nie ma czego specjalnie chwalic. 5/10

      10. Przyjemnie wedrujacy bas, zaangazowane spiewanie, troche drazniace uuuuuuu w
      tle, za refren ‘I’m in love – What’s that song?’ nalezy sie 6/10.

      11. Tym razem wedruje gitara. Strasznie leniwie, ale tez dosc chwytliwie I
      melodyjnie. Graja Big Star 'In The Street'. Niby OK, ale szybko przeskakujemy,
      bo zbliza sie najlepsza czesc skladanki. 6.5/10

      12. Juz nie wedrujemy lagodnie, raczej skaczemy tam i z powrotem po pieciolinii.
      Bardzo to dobrze do siebie pasuje, raz wolniej, raz szybciej, zawsze melodyjnie
      i pogodnie. They Might Be Giants 'Ana Ng' 8/10

      13. Klasa, klasa, klasa. Ten prosciutki poczatek, rozsypujacy sie w szerokie
      harmonie refrenu. W dodatku pozniej okazuje sie, ze w zasadzie to dwie piosenki
      w jednej. Znamy i szanujemy: XTC 'The Wheel and the Maypole'. 9/10

      14. Klasy, klasy, klasy ciag dalszy. O owocach ('Peach, Plum, Pear') opowiada
      Miss Newsom, moment, w ktorym pojawia sie chorek, kladzie mnie na lopatki. I
      jeszcze to ‘Na, na, na,…’. Mniam. 9.5/10

      15. Teraz kawalek znacznie mniej znany, ale nadal trzyma wysoki poziom. Swietne
      polakustyczne gitary, prosta aranzacja, przekonujacy wokal. Az sie chce dolaczyc
      do spiewania: ‘You have nothing to live up to’. The Field Mice 'Emma's House' 8.5/10

      16. And the struggle never ends, my visionary friends... Ewidentnie zblizamy sie
      do konca. Szkoda, bo od dluzszego czasu slucha sie swietnie. Tutaj momentami
      ocieramy sie o postColdplayowska ‘uczuciowosc’, ale jednak kawalek sie wybronil.
      Zdaje sie jacys Brytyjczycy, ale jacy? 7.5/10

      17. ‘Get ready for a new invasion’ Ano chetnie bysmy sie przygotowali, ale
      przyjdzie czekac do nastepnej BBBedycji. W sam raz na pozegnanie,
      nieskomplikowane zacne pobrzekiwanie w energicznym rytmie. 7/10

      Ogolnie sluchanie jak najbardziej wiosenne, konsekwentne w nastroju.
      Nienietoperzowa przechodzac przez pokoj podczas uroczystych przesluchan
      zapytala: ‘o, a czemu to przemiescilismy sie do przelomu lat 80tych i 90tych?’
      Cos w tym jest, choc rzeczywista rozpietosc czasowa zdaje sie znacznie wieksza.
      Gdyby nie pare pudel na poczatku i faza wypelniaczowa na numerkach 8-11 ocena
      bylaby rewelacyjna, ale i tak zostaje pewnie cos kolo 7ki.

      Ilhanowi (? – tak zwany educated guess) serdecznie dziekuje za wysilek
      kompilacyjno wysylkowy, i prosze o pelna liste, z identyfikacja
      niezidentyfikowanych.

      Z uklonami,
      NN
      • ilhan Re: Wiosna jakies 17 lat temu, czyli recenz(y)j(k 04.07.07, 16:52
        Tak, tak, to ja. Jestem trochę przerażony ilością rozpoznanych kawałków, jeśli Google nie było grane, to albo szczerze gratuluję albo załamuję się mainstreamowością moich propozycji. A prawdopodobnie i to, i to. Anyway, składanka nie miała wyraźnej myśli przewodniej, poza przewrotnym umieszczeniem najdłuższego, najbardziej epickiego tracku na otwarcie i najbardziej punkowego na finał. A w środku to byleby z grubsza flow trzymało.


        > 1.Zaczyna sie niesmialo, ale z czasem brzmi coraz lepiej, plynac gitarowo i
        > bebenkowo w jasnym wiosennym kierunku. Zdaje sie - Built to Spill. 7.5/10

        "Kicked It In The Sun". Nie wypowiadam się na temat tego utworu.


        > 2. Strasznie irytujace brzmienie gitary na poczatku. Potem spiewamy o radiu, o
        > muzyce, o samotnosci, o (irytujacej) steel guitar i tak dalej. Ogolnie wrazenie
        > niczym z radia Zet z godzin szczytu. Nie przekonalem sie. Niestety jeden ze
        > slabszych kawalkow na plycie. 4/10

        Radia Zet w 1976 jeszcze nie było. To średnio kojarzona brytyjska kapela Be Bop Deluxe, hmmm, może powinienem był pozwolić im się zaprezentować w mniej soft-rockowym obliczu?


        > 6. O nie, dlaczego ktos raczyl zmarnowac dobry refren ze swietna linijka: `It's
        > nothing that you do, it’s everything the other girls do'. Niestety nie trawie
        > placzliwej zwrotkowej wokalizy: czy to sami Beach Boys, czy jacys nasladowacze?
        > Ocena bedzie podwojna: refren 7/10, reszta 3/10

        Nie kojarzyło mi się z Beach Boys, w innym wątku doszliśmy do wniosku, że to Prefab Sprout. Tigercity, "najlepszy amerykański zespół bez kontraktu", i chyba najczęściej słuchana przeze mnie piosenka tej wiosny. Nadchodzącej EP-ki nie polecam w takim razie, bo chłopcy tam z upodobaniem zgłębiają falset.


        > 7. Teraz cos wiosennie melancholijnego, niespecjalnie wyrozniajacego sie na
        > pierwszy rzut ucha, ale po paru przesluchaniach zostajace w glowie na dluzej.
        > Chyba jakies Disco Inferno, planuje sie zapoznac lepiej w przyszlosci. 8/10

        Disco Inferno, a jakże. Ich najlepsza *piosenka*.


        > 8. Kompletnie sie nie moge zdecydowac, ani co mi to przypomina, ani czy mnie
        > rusza czy nie. Bujajacy reggae(ish) poczatek zmienia sie w przyjemna stonowana
        > zwrotke, a potem w … dosyc pompatyczny ciag dalszy. 5/10

        To "Lazarus" Boo Radleys, jak dla mnie ten wybuchający z nieśmiałej zwrotki instrumentalny chorus potęga.


        > 9. Wciaz wiosennie, ale niespecjalnie sie wyrozniajaco. Nie ma sie do czego
        > przyczepic, nie ma czego specjalnie chwalic. 5/10

        Możliwe, ale mam sentyment do tej piosenki. "Winona" Drop Nineteens.


        > 10. Przyjemnie wedrujacy bas, zaangazowane spiewanie, troche drazniace uuuuuuu w
        > tle, za refren ‘I’m in love – What’s that song?’
        > nalezy sie 6/10.

        Uuuuu. I never travel far without a little Big Star. Replacements kłaniają się Alexowi Chiltonowi, ja się wzruszam.


        > 13. Klasa, klasa, klasa. Ten prosciutki poczatek, rozsypujacy sie w szerokie
        > harmonie refrenu. W dodatku pozniej okazuje sie, ze w zasadzie to dwie piosenki
        > w jednej. Znamy i szanujemy: XTC 'The Wheel and the Maypole'. 9/10

        A mówią, że "Wasp Star" słaba płyta, jak płyta z takim utworem może być słaba? :|


        > 16. And the struggle never ends, my visionary friends... Ewidentnie zblizamy sie
        > do konca. Szkoda, bo od dluzszego czasu slucha sie swietnie. Tutaj momentami
        > ocieramy sie o postColdplayowska ‘uczuciowosc’, ale jednak kawalek
        > sie wybronil.
        > Zdaje sie jacys Brytyjczycy, ale jacy? 7.5/10

        Chyba już kiedyś wciskałem ich komuś na składak i chyba też się podobało, ech, szkoda że już się rozpadli. Z Anglii, zupełnie anonimowa grupa Black Nielson.


        > 17. ‘Get ready for a new invasion’ Ano chetnie bysmy sie przygotowa
        > li, ale
        > przyjdzie czekac do nastepnej BBBedycji. W sam raz na pozegnanie,
        > nieskomplikowane zacne pobrzekiwanie w energicznym rytmie. 7/10

        Kończy Ted Leo ze swoją poprzednią grupą Chisel, tak jak zaczyna się album "Set You Free". Proste jak drut, do tego wydaje mi się, że trochę jedzie z "Good Vibrations", ale siła tego wielka jest.

        Ładna playlista, proszę bardzo:

        01. Built To Spill - Kicked It In The Sun ("Perfect From Now On", 1997)
        02. Be Bop Deluxe - Modern Music ("Modern Music", 1976)
        03. The Dismemberment Plan - The Dismemberment Plan Gets Rich ("The Dismemberment Plan/Juno Split EP", 2000)
        04. Split Enz - I See Red ("Frenzy", 1978)
        05. Squeeze - Misadventure ("Argybargy", 1980)
        06. Tigercity - Other Girls (2007)
        07. Disco Inferno - The Last Dance ("The Last Dance EP", 1993)
        08. The Boo Radleys - Lazarus ("Giant Steps", 1993)
        09. Drop Nineteens - Winona ("Delaware", 1992)
        10. The Replacements - Alex Chilton ("Pleased To Meet Me", 1987)
        11. Big Star - In The Street ("#1 Record", 1972)
        12. They Might Be Giants - Ana Ng ("Lincoln", 1989)
        13. XTC - The Wheel And The Maypole ("Wasp Star (Apple Venus Volume 2)", 2000)
        14. Joanna Newsom - Peach, Plum, Pear ("The Milk-Eyed Mender", 2004)
        15. The Field Mice - Emma's House ("Emma's House EP", 1988)
        16. Black Nielson - Dead Lucky ("The Seahorse Boe", 2003)
        17. Chisel - On Warmer Music ("Set You Free", 1997)

        Cieszę się, że jednak spora część przypadła do gustu, choć zdaje się, że nie udało mi się zbyt wiele razy zaskoczyć. Wypada bardziej się postarać następnym razem. Pozdrawiam.
        • nienietoperz Re: Wiosna jakies 17 lat temu, czyli recenz(y)j(k 16.07.07, 17:49
          Pora zeznan, czyli tak: Google graly w przypadku utworow, ktore spodobaly sie na
          tyle, ze nie dalo sie powstrzymac, zeby nie sprawdzic dlaczego: 3, 5, 12 i 15.
          Zdecydowanie nie zarzucalbym skladance nadmiernej glownostrumieniowosci, mysle,
          ze bylo w sam raz. Dodatkowo prosze o rekomendacje dotyczace dyskografii
          kapel 'Plan rozczlonkowania' i 'Moga byc wielcy'.

          Z uklonami,
          NN
          • ilhan Re: Wiosna jakies 17 lat temu, czyli recenz(y)j(k 16.07.07, 19:37
            Dismemberment Plan - zdecydowanie priorytetem jest "Emergency & I". Potem "Change".
            They Might Be Giants - mało znam, ale "Lincoln" trzyma fason i chyba dobrze wyjaśnia o co chodzi z TMBG. O dziwo, zupełnie dobra jest też płyta tegoroczna, "The Else".
    • obly Re: Burn Baby Burn vol. 6 10.07.07, 09:05
      biere skłądaka na wakacje i szczegółowo potem mu wypumltuje co i jak
      ;)
      mam juz ulubione typeńki
    • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 15.07.07, 21:16
      Ponieważ są wakacje, pielęgniarki rozeszły się do domów, a strajk poczty się
      skończył i w ogóle nudno jest ogłaszam, że chętnie bym już dostał składankę,
      która mi się słusznie należy.
      • grimsrund Re: Burn Baby Burn vol. 6 15.07.07, 21:23
        > która mi się słusznie należy.

        He he, roszczeniowy konserwatysta, czas na patent ;))

        Moja recenzja wkrótce, kurde no, ale mnie idzie jak po grudzie, a płyta taka
        fajna przecie...
    • digsa Re: Burn Baby Burn vol. 6 16.07.07, 17:27
      Próbuję sobie wyobrazić, że za oknem wiosna, 20 stopni (a nie 40) i biorę się za
      pisanie.

      1. Całkiem ładna, nastrojowa piosenka, szczególnie gitara mi się podoba. Ogółem
      za Foo Fighters nie za bardzo przepadam, ale niektóre powolne utwory mają
      niczego sobie. „Razor” się zwie.

      2. Nie przepadam za prog-rockiem, niestety, denerwuje mnie, nawet w dość małej
      dawce. King Crimson, „Eyes Wide Open”.

      3. Taki instrumentalny, krótki, wesoły utwór, o.

      4. :) Jeden z moich najbardziej ulubionych zespołów z płyty 10/10. Parklife!

      5. Akustycznie, ładnie, przyjemnie. Do tego jeszcze skrzypce. Niezłe. Hm, chyba
      to jest Eels.

      6. Jeszcze fajniej niż w poprzednim utworze, jeszcze bardziej wiosennie.
      Najlepsza piosenka z tych, których nie znałam.

      7. Trochę jazzowo, trzeci utwór pod rząd bez słów ;) Nie wiem, ale taki dość
      monotonny dla mnie, ciągnie się.

      8. I znowuuu, ta wiosna jakaś leniwa jest ;) Nie dla mnie takie granie niestety,
      męęczy mnie to.

      9. Zmiana klimatu, wreszcie ;) Średnio, ale po poprzednich dwóch utworach to
      ulga dla ucha :P

      10. James, „Sound”. Coraz lepiej ;)

      11. No to teraz mój zespół nr 2, Pulp i Disco 2000 z ulubionej płyty z lat 90.,
      Different Class, achh, 11/10.

      12. The Dandy Warhols, „Horse Pills”, całkiem porządna piosenka.

      13. Wiosenny chill-out. Cała płyta The Dears nie spodobała mi się jakoś za
      bardzo, ale nawet miło sobie przypomnieć. „Warm and Sunny Days”.

      14. Cięężko, nie nadaje się to, kiedy wiosna za oknem! O ile się nie mylę, to PJ
      Harvey, „Ecstasy”.

      15. Ulga, „Lullaby” The Cure. Lubię bardzo, wiadomo.

      16. Znowu Foos, trochę gorzej niż na początku, ale i tak nieźle. „Virginia Moon”.


      No, udało mi się wreszcie ;) Przepraszam, że krótko, ale jest taki upał, że
      ledwo stukam w klawiaturę.
      Ogółem jakieś 6/10. Wielkie plusy: 4,6,11,15 (+ bardzo ładny wygląd płyty :).
      Momentami było trudno, ale co tam ;)
      Dziękuję bardzo za CD i pocztówkę ;)

      Pozdrawiam!
      • nienietoperz Re: Burn Baby Burn vol. 6 16.07.07, 17:41
        Chcialbym zauwazyc, ze 'Disco 2000' niespodziewanie prowadzi w nieoficjalnym
        konkursie na wiosenna piosenka wszechczasow (trafila juz na druga skladanke).
      • jarecki32 Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.07.07, 14:17
        No i doczekalem sie recki !
        Skladak ma tytul : "My (almost) perfect Spring Day (since nothing is pefect)
        i zaczyna sie od slow:
        " wake up, it is time" a spiewa Dave Groll (FF)

        1. Całkiem ładna, nastrojowa piosenka, szczególnie gitara mi się podoba. Ogółem
        za Foo Fighters nie za bardzo przepadam, ale niektóre powolne utwory mają
        niczego sobie. „Razor” się zwie.

        tak jest ( Foos, sa u mnie wysoko w powazaniu, kto ich widzial tydzien temu na
        Wembley, to wie dlaczego)


        Troche rozwazan filozoficznych o tym co nas moze oczekiwac tego dnia w
        interpretacji R. Fripp'a

        2. Nie przepadam za prog-rockiem, niestety, denerwuje mnie, nawet w dość małej
        dawce. King Crimson, „Eyes Wide Open”.

        Zgadza sie,

        zbyt dlugo lezymy w lozku pograzeni w myslach i zrywamy sie w pospiechu na
        umowione spotkanie


        3. Taki instrumentalny, krótki, wesoły utwór, o.

        Jedziemy pelnym gazem do miasta, a przygrywa Eric Johnson

        ( tytul Steve`s Boogie z plyty Ah Via Musicom, 1990)

        4. :) Jeden z moich najbardziej ulubionych zespołów z płyty 10/10. Parklife!

        No wlasnie, przybywamy do parku na umowione spotkanie

        5. Akustycznie, ładnie, przyjemnie. Do tego jeszcze skrzypce. Niezłe. Hm, chyba
        to jest Eels.
        Eels indeed, a dokladnie "Ants Farm" z plyty Electro-Shock Blues (1998)
        chlopak mowi dziewczynie niezalowo mile slowa ( jestes jedna z tych rzeczy,
        ktore lubie..)


        6. Jeszcze fajniej niż w poprzednim utworze, jeszcze bardziej wiosennie.
        Najlepsza piosenka z tych, których nie znałam.

        hmm, raczej nie piosenka, to Bill Frisell wykonuje "Poem for Eva" (plyta Good
        Dog, Happy Man, 1999)
        , ale faktycznie przyjemne
        mlodzi graja to sobie jadac do klubu jazzowego gdzie maja grac Scofield i J.
        Smith

        7. Trochę jazzowo, trzeci utwór pod rząd bez słów ;) Nie wiem, ale taki dość
        monotonny dla mnie, ciągnie się.

        wlasnie John Scofield, a z nim Medeski, Martin i Wood (utwor : Green Tea)


        8. I znowuuu, ta wiosna jakaś leniwa jest ;) Nie dla mnie takie granie niestety,
        męęczy mnie to.

        a teraz to sam mistrz Hammonda: Jimmy Smith

        9. Zmiana klimatu, wreszcie ;) Średnio, ale po poprzednich dwóch utworach to
        ulga dla ucha :P

        Teraz on i ona maja ochote potanczyc, a w taneczny klimat wprowadza ich Robert
        Cray
        ("Smoking Gun" z plyty "Strong Persuader, 1986)

        10. James, „Sound”. Coraz lepiej ;)
        tak jest, coraz lepiej sie tanczy

        11. No to teraz mój zespół nr 2, Pulp i Disco 2000 z ulubionej płyty z lat 90.,
        Different Class, achh, 11/10.

        tanczymy na calego, ale ze wieczor sie sie jeszcze nie skonczyl, a plasy w
        disco byly
        dosc wyczerpujace, nalezy sobie cos zaaplikowac na wzmocnienie. How about
        a "Horse Pill" ?


        12. The Dandy Warhols, „Horse Pills”, całkiem porządna piosenka.


        Cos mocna byla ta pigulka i zakrecilo sie w glowie. TYmczasem on i ona
        powrocili do mieszkania (jej)

        13. Wiosenny chill-out. Cała płyta The Dears nie spodobała mi się jakoś za
        bardzo, ale nawet miło sobie przypomnieć. „Warm and Sunny Days”.

        The Dears, w rzeczy samej. Jest przyjemnie i intymnie


        14. Cięężko, nie nadaje się to, kiedy wiosna za oknem! O ile się nie mylę, to PJ
        Harvey, „Ecstasy”.

        PJ Harvey, oczywiscie, a wiecej nawet mocno intymnie


        15. Ulga, „Lullaby” The Cure. Lubię bardzo, wiadomo.



        16. Znowu Foos, trochę gorzej niż na początku, ale i tak nieźle. „Virginia
        Moon”.

        Tym razem D.G. spiewa : "Good night"

        Bueno, nie spodziewalem sie zachwytow, bo konsekwentnie staram sie wplatac
        miedzy
        Blur, Pulp, Cure lub James cos z innej polki ( na przyklad Eric Johnson lub
        John Scofield)
        Jesli sie choc troche spodobalo to sie ciesze.





    • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 24.07.07, 23:25
      No dobra, koniec zabawy, ja chce moją składankę.
      • polleke Re: Burn Baby Burn vol. 6 24.07.07, 23:59
        mechanikk napisał:

        > No dobra, koniec zabawy, ja chce moją składankę.

        Zaraz pogonię kogo trzeba. Tyle że sama nie mogę świecić przykładem, bo swoją
        wyślę dopiero w piątek :( Za to w weekend zobowiązuję się napisać reckę
        otrzymanej płyty.
        • tymbarski Re: Burn Baby Burn vol. 6 25.07.07, 15:47
          Ja chciałem tylko nieśmiało nadmienić, że swoją wysłałem na początku czerwca.
          • jarecki32 Re: Burn Baby Burn vol. 6 25.07.07, 16:58
            ja tez jestem na liscie : "Nie otrzymali"
            • tymbarski Re: Burn Baby Burn vol. 6 25.07.07, 17:08
              Tzn. ja jestem na liście nie otrzymali, ale wysłali.
    • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 25.07.07, 21:10
      Na wstępie pragnąłbym zaznaczyć, że składankę otrzymałem już dłuższy czas temu,
      niemniej jednak z uwagi na nawał obowiązków w miesiącach czerwiec i lipiec nie
      byłem w stanie zmobilizować się wcześniej. Oprócz tego chciałem zaznaczyć, że
      *wiem* kto jest autorem składanki. Zanim zacząłem jej słuchać, czułem dziwną
      mieszankę podekscytowania i niepokoju :| Okazało się jednak, że wykonawca
      przegiął pałę tylko w 3-4 miejscach, a reszta jest taka, jak być powinna. Jedźmy
      zatem.

      JEDEN Takiego absolutu na dzień dobry nie spodziewałem się. "Nnna nnna
      nnnananana, tylko wiosna, ona, ja". Charakterystyczny ludyczny rytm na 4/4,
      melodyjny, wysoki śpiew i barokowe wstawki syntezatora a la wczesne ATB. Ze
      wstydem odkrywam nieświadomość tej formacji, reprezentującej prawdopodobnie
      prężny nurt nu-disco-polo, ale jakże rześki to revival. Żeby było ciekawiej,
      autor składanki świadomie bądź przy współudziale swojej nagrywarki
      ZDEKONSTRUOWAŁ utwór, ucinając go w połowie trzeciej minuty z niewyjaśnionych
      powodów :|

      DWA Ładne i nawet w moim stylu. Końcówka lub stylizowane na końcówkę lat
      sześćdziesiątych. Dwuminutowa, prosta piosenka ewokująca mi... no, powiedzmy że
      Kinks.

      TRZY Hejwi prog wtf metal. Słuchanie zabija.

      CZTERY Z grubsza (a może Z CHUDSZA?) kontynuacja nastroju. Ostatnio
      wspominaliśmy z kolegą innych kolegów, którzy na szkolnych wycieczkach w liceum
      w pewnym momencie zamykali się w łazience i wydawali podobne odgłosy do pana
      wokalisty tutaj (przepraszam). Słuchanie zabija vol. 2.

      PIĘĆ Autoren składanken Pech haben. Ich wizualisiere mich Esesmanen wenn diese
      Lied ich höre. Hören tötet, Teil drei.

      SZEŚĆ Przebrnąwszy przez średnio skorelowaną z moim ograniczonym gustem i
      przygłupim nastrojem serię docieram do ładnej, post-new-wave piosenki.
      Kompozycja mogłaby powstać w 1980, ale utwór, jak sądzę, jest stosunkowo świeży.
      Być może nawet powinienem go znać.

      SIEDEM Tu już cholernie trudno zlokalizować mi ramy czasowe. Znamienny dla
      wczesnego post-punku prymitywizm niskobudżetowych syntezatorów,
      jazgotliwo-piskliwe linie gitar, chłodny sukinsyński melodeklamujący wokal.
      Myślę że to albo ciekawa lektura uzupełniająca końcówki lat siedemdziesiątych
      albo jakiś niezmiernie udany powrót zasłużonej kapeli. W każdym razie najwyższa
      z górek jak do tego miejsca.

      OSIEM Witają power-springsteenowskie akordy, ale głos nieco zmartwiony,
      zatroskany, w tym znaczeniu, w jakim zmartwiony jest wokal Wayne’a Coyne’a. Jest
      to jeden z moich ulubionych typów piosenki, przywołujący pod przykrywką
      przystępnego brzmienia niewysłowioną melancholię końca czegoś fajnego. Najgorzej
      gdy taki numer jest *za dobry*, bo wtedy szybko nie jestem w stanie go słuchać.
      Ten na szczęście jest tylko spoko.

      DZIEWIĘĆ Coś jakby Peter Murphy? Słabo znam dorobek gościa, zarówno z zespołem i
      bez, chwilowo nie mając nastroju by to zmieniać. Ale ta piosenka absolutnie
      dobra i w ramach takiego grania mocno singlowa. Na ucho oceniając, jest z 1987
      roku (musiałem, to moja ulubiona zabawa).

      DZIESIĘĆ Ewidentnie ten sam okres. Z większością przymiotów popowej piosenki z
      drugiej połowy lat osiemdziesiątych i minimalnie hard-rockowym SZNYTEM. Wolałbym
      co prawda żeby wokal, zamiast ewokować mi Meat Loafa, zaczesał grzywkę, włożył
      garnitur i ogólnie spedalił się nieco, ale nie można mieć wszystkiego, jest
      przyjemność.

      JEDENA Przyjemna, niebanalna w sumie piosenka prawie-taneczna w ramach
      post-Kate-Bush popu (choć w miejsce Kate można wstawić kilka innych nazwisk).
      Wyciąłbym te egzaltowane wokalizy, reszta jak najzupełniej.

      DWANA Jeśli już muszą być Krzyżacy, to niech to faktycznie będzie zespół PUSZKA.

      TRZYNA Dziewczyna z fajnym, rzekłbym grafomańsko ETERYCZNYM wokalem i znów
      pomiędzy proste akustyczne akordy wkrada się *refleksja*.

      CZTERNA Taaa, ciekawy wokal, piosenka też ładna, fajne, fajne. Google podało, że
      ten koleżka to jakiś Morrissey z takiej płytki „Vauxhall & I”, ktoś zna?

      PIETNA Wolno kroczący, smutny początek robił mi nadzieję do momentu, kiedy
      wokalista zaczął krzyczeć i przepuścił to przez jakiś przykry efekt. Dla mnie
      byłoby przekonujące jako instrumental.

      SZESNA Myślę że to może być coś ważnego jeśli chodzi o elektronikę z pierwszej
      połowy lat 90., np. Future Sound of London (równocześnie mogłem się dramatycznie
      pomylić i z FsoL nie ma tu prawa być skojarzenia, ale podejmę to ryzyko). Git.

      SIEDEMNA Na koniec autor zaserwował niespodziankę w nieznanym języku,
      prawdopodobnie antycypując np. swoje wakacje w Senegalu, bo taką wymowę ma to
      nagranie.

      Podsumowując:
      - prawie nic nie znałem,
      - z tego co nie znałem, prawie nic nie rozpoznałem,
      - po wycięciu 3-4 ciężarówek byłaby z tego zupełnie spójna składanka, nie ma
      jednak tego złego, przynajmniej przycisk SKIP mchem i grzybem mi nie zarośnie,
      - i tak jest fajnie.

      Z góry dziękuję za rozwiązanie zagadek oraz pozdrawiam. Elo.
      • obly Re: Burn Baby Burn vol. 6 26.07.07, 13:00
        No tak, no tak, niepokoi mnie tylko ten niepokój.
        Postaram sie wieczorem wyjasnić wszystkie wątpliwości i niepokoje pana Ilhana.
        Niestety miałem trudną rolę wybierać piosenki o WIOŚNIE (wiecie jakie są
        piosenki o wiośnie (ach to ty?))z moich ulubionych piosenek i adresować dla
        pana Ilhana. Gusta nasze delikatnie mówiąc nie tyle się rozmijają co częsci
        wspólne uzyskały jedynie w przypadku zespołów takich jak The Cure, Wedding
        Present, Killing Joke. I od razu założyłem że lepiej będzie omijać ten rejon.
        Nie wime dlaczego. Trudność moja polegała na tym że z czysto moich piosenek
        miałem jedynie 4-5 godnych i to miały niewiele wspólnego z tematem składaka, co
        prawda resztę mogłem zapchać utorami takimi jak Gil Evans, Billy Holliday, Nina
        Simone czy Milesa Davisa (Swing Spring - bardzo polecam) z których każdy miał w
        repertuarze po kilka piosenek na każdą z pór roku czy słodkie wiosenno-puszyste
        królikowe pianinka rozkosznych piewców wiosennej aury i byłby zyskał nasz drogi
        Ilhan ale ja sie uparłem że pokarzę ludzką twarz metalu który jak wiemy
        nieczęsto spiewa o wiosnie a jeśli już to w dość subtelnym kontekście.
        Postanowiłem zrobić szczepionkę, coś jak wpychanie znielubionego szpinaku pod
        ulubione kartofelki zeby przemycić witaminki.
        Niemniej zadanie było trudne, i z góry skazane na niepowodzenie ale postarałem
        sie pokazać jak Polak przegrywa. Z kretesem!
        Dzielny malec wyłowił wszystkie cząsteczki szpinaczku i potraktował SKIPEM!.
        A ja nie skarząc się jak dzielna mamusia z przemleczonym wiszącym
        pozostawiającym slad cycem szperałem dla Ilhanka piosenek które złagodzą mu
        bóle słuchowe nie patrząc na własne kołatanie kowadełek. Rodzynki wybrał choc
        nie był do końca przekonany.

        Wieczorem ciag dalszy!
        niemniej ja też dostałem swojego miksacza i z powodu niebycia w necie nie
        odpisywałem ale dziświeczkiem przyatakuję i to zestawionko.
        Pozdrawiam bractwo.
        • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 26.07.07, 18:28
          Hehe, Obły, nie no! Składanka naprawdę spoko. Jeśli zabrakło entuzjazmu w recenzji, to dlatego, że była pisana po rekordowo długim dniu w pracy. Czekam na rozwiązanie, ukłony.
          • carmody Re: Burn Baby Burn vol. 6 26.07.07, 19:29
            aja bym chciał tracklistę tego metaló wiosennego. bardzo.
            • obly Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 00:31
              carmody napisał:

              > aja bym chciał tracklistę tego metaló wiosennego. bardzo.
              >
              myslę że sie kolega rozczaruje ;)
          • obly Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 00:02
            01 - SKANER - WIOSNA
            www.youtube.com/watch?v=dG3eUCnAqaI
            www.discopolo.com.pl/
            AZEBY ZACZAC JAKOS...i od razu w nastrój wskoknąć, hopsasa, kawałek uciał się
            przy sciaganiu ;)

            02 - COMMON RIDER - DEEP SPRING
            en.wikipedia.org/wiki/Common_Rider
            TUTAJ W INNEJ PIOSENCE - JAKZE ONI DAJA
            www.youtube.com/watch?v=Kl8N3I9Rm9s
            TEN KOTEK!!! ALE PIOSENKA O WIOSNIE BARDZIEJ KOJARZY SIE Z PUSZKIEM OKRUSZKIEM -
            (to ten pyszny ziemniaczek miał być)

            03 - MASTODONT- BLADECATCHER
            www.youtube.com/watch?v=pbDB676dpdw
            KONCERTOWA WERSJA Z POTEM KRWIA I LZAMI
            HARMONIA POZOSTALA NA PLYCIE - to ten wiosnny przypadek metalu ;) pierwszy lot
            żelazngo motylka na łące buldożerów. mnie zachwyca.

            04 PLANES MISTAKEN FROM STARS - SPRING DIVORCE
            www.youtube.com/watch?v=BTZuvHok08A
            NIC TAK NIE GMERA W JAJNIKU JAK GARAGE SOUNDS - ALE SZMERY - przedstawiciel
            bardziej grandzu ale mi robi - stare czasy mnie sie wspomniały

            05 RAMMSTEIN - SPRING
            www.youtube.com/watch?v=Ay94D5qOZXA
            NO C0? NARUTO! CZY TAM SONGOKAN ale ja nie o tym - to miało ostatecznie
            zniewolić Ilhanika bo i letkie i melodyjne. ale kaput.

            06 BLONDE REDHEAD - SPRING AND BY SUMMER FALL
            to ten piosenek co to połechtał
            ale go nie mam na wideło, tu w innem performansie:
            www.youtube.com/watch?v=a7FqUNlEdwA&mode=related&search=
            warte zerkania mojem zdaniem

            07 TUXEDOMOON - INCUBUS
            www.youtube.com/watch?v=0ptNZu_EAMY
            PIERDALNIAMY JINXA Z TEJ SAMEJ PYTY - WIOSENNY PORZUNDEK
            Ilhan - Tuxy to mój ulubieniec jest

            08 MATT POND PA - SPRING PROVIDES
            www.youtube.com/watch?v=w2EYqmuSGYU
            TU INNE CUS ALE CO MI TAM TAKIE PLIKU PLIKU, fajnie że sie podobywało.

            09 PETER MURPHY - ALL NIGHT LONG
            www.youtube.com/watch?v=d6yRQ3pzeYM
            przystojniaczek z Bauhausu - brawo dla odgadywacza

            10 SPEAR OF DESTINY - SO IN LOVE WITH YOU
            INNY PIOSNEK Z RAPERTUARU KIRKA BRANDONA - SKRZYZOWANIE KIRKA DOUGLASA Z
            BRANDONEM Z BEVERLY HILLS 91410 - tak to ten co ci zajeżdzał Meat Loafem
            www.youtube.com/watch?v=qPn2aw5GzSs
            11 BEL CANTO - IMAGES
            www.youtube.com/watch?v=yMKrqVeuKo8
            TEN SAM ZESPÓL W PTAKU PASAŻU - niestety nie znalazłem Obrazków a są o wile
            lepsiejsze

            12 CAN - SHE BRINGS THE RAIN
            www.youtube.com/watch?v=3NYLwPSnhQo
            PAJAC PARIODJUJE PUSZKE - JESLI CHCECIE POCZUC PIOSENKE TO NIE KLIKAC - TO JEST
            WLASNIE NEGATYW TEJZE - brawo dla odgadywacza

            13 CLUB 8 - SPRING CAME RAIN FELL
            ZA TA PIOSENKE PROSZE MI PRZYZNAC TYTUL MASTER GUGLA ROKU
            www.youtube.com/watch?v=EYlELXYEGnE - HEHEHE TO NIE TO KOMPLETNIE
            NIEMNIEJ JAKBY CO TO TU:
            www.last.fm/music/Club+8/_/Spring+Came,+Rain+Fell
            hymn wiosny jak dla mnie ;)) człowiek wstydzi się że słucha ale słucha i
            jeszcze pogwizduje!

            14 MORRISSEY - SPRING-HEELED JIM
            www.youtube.com/watch?v=yCVjJcuMHIM
            W SUMIE NIE WIEM CO TO ZA KOLES ;) ale nawet nawet

            15 SUN OF THE SLEEPLESS - SPRING 99
            www.youtube.com/watch?v=p90K-bKBWRQ to oni
            a tu w innej piosence
            www.youtube.com/watch?v=1eT0TT6A1CE&mode=related&search=
            no i tu mnie odgadywacz załamał - to był najpieknieszy kawałek o wiosence na
            tej składance jak dla mnie JEDEN Z PIEKNIEJSZYCH PIOSENEK JAKIE SLYSZALEM
            www.metal-archives.com/band.php?id=12652 - info o kolesiowcach

            16 SPHONGLE - CRISTAL SKULLS
            POWYŻEJ W REMIKSIKU ALE PONIŻEJ:
            www.youtube.com/watch?v=FWgQrWwZrqQ
            W PELNI GRZYBOWEJ OKAZALOSCI - fsol inaczej ciut wchodzi

            17 MC LEOZINHO - ELA SO PENSA EM BEIJAR
            www.youtube.com/watch?v=-eN25Cezvsc&eurl=http%3A%2F%2Fyoutube%2Enavi%2Dgate%2Eorg%2Fv%2F%2DeN25Cezvsc%2F
            aaaaaaaaa gormoco albo tuuuu:
            www.youtube.com/watch?v=yfxGjB8e--A&mode=related&search=
            jak dla mnie to przebój wakacji jest!!! hehe takie disco brazilio ale znalazłem
            to na jakims wideo pokazującego kręcenie pupami i nie powiem, nie powiem
            Skaner może sie schować. Niestety piosenek jest fajny tylko jak się te pupki
            kręca ;)

            PS: duzo ja sie osłuchałem przy tworzeniu tego składaka i moze nie wyszedł jak
            sie masz ale chciałem zameldować iż przesłuchałem około 200 piosenek i utworów
            o wiośnie wszelkiej maści ;)
            • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 00:09
              Głupio tak po fakcie, ale oczywiście Rammstein też rozpoznałem, tylko uznałem, że to na tyle oczywiste, że nie ma po co pisać. Chyba sobie jutro wygrzebię moją składankę Tuxedomoon. Albo pojutrze.
            • obly Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 00:26
              www.youtube.com/watch?v=yfxGjB8e--A&mode=related&search=
              A TO Z PUPAMI
              PRAWDA ZE ZUPEŁNIE INACZEJ?
              HEHE
            • glebogryzarka1 Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 03:10
              > 09 PETER MURPHY - ALL NIGHT LONG

              'coś jakby Peter Murphy', JAKUBIE zawiodłeś mnie znów. ścisła czołówka singli
              dekady.
              • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 08:09
                "Znów"?
                • glebogryzarka1 Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 13:15
                  > "Znów"?

                  a rozmowa o przymusowych robotach (hehe, dwuznaczność). nie przejmuj się, tak
                  ogólnie to cię kocham :)
                  • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 27.07.07, 18:07
                    glebogryzarka1 napisał:

                    > > "Znów"?
                    >
                    > a rozmowa o przymusowych robotach (hehe, dwuznaczność). nie przejmuj się, tak
                    > ogólnie to cię kocham :)

                    :*
    • roar Re: Burn Baby Burn vol. 6 09.08.07, 12:12
      Przyszło!

      W dobrym momencie, bo właśnie wraca mi ochota na słuchanie muzyki. Fajne, bujające, taki przekrój przez cały niezal pop, od rocka do elektroniki i innych wynalazków. Na razie mi się wszystko trochę zlewa, ale jeszcze parę razy i przyjdzie czas na szczegóły.

      ...mój składak też już za jakiś czas wyjedzie do adresata. No kufa w końcu musi. :(
    • grimsrund Pół recenzji (kufa, jak mnie to wolno idzie...) 09.08.07, 14:11
      Z góry zatem zupełnie pozbawione związku przeprosiny dla kol.
      Pagaja :))

      Jadziem zatem.

      1) I już skaczę do góry, bo czuję, że to płyta od któregoś z naszych
      elektroników, a akuratnie na taką właśnie miałem smaka :)

      Wokal bez słów, ale jakby jakiś znajomy, zawodzi na tle dyskretnych
      klawiszowych pikań. W okolicy 2:20 zaczynają się drażniące nieco
      bardziej bity... ale da się znieść. Ważne, że jest melodyjnie. FSOL
      to chyba nie jest, ale mogłoby być :)

      2) Zbieramy elektroniczną kapustę na bitowym polu. W żwawych
      podskokach, jak to na wiosnę. Kapusta się nie daje, każda główka
      wyskakuje z mlaszczącym dźwiękiem, pod koniec utworu wytaczając na
      swoją obronę nawet dyskretną partię dętą :)

      3) Zsamplowane dziewczątko na początku narzeka na swojego chłopaka-
      palanta, co nie przeszkadza jej ruszyć za chwilę w tany. Ci
      młodzi... Jeden z późniejszych z sampli jest mi zdecydowanie znany,
      ale nie pamiętam skąd. Chemical Brothers? W każdym razie tańcowanie
      jest rzetelne, wszystkie roboty na parkiecie potrząsają czujnikami
      dymu!

      4) Noo, to już pikanie dostojne, przynajmniej przez pierwsze 30'.
      Ale potem zaczyna być krotochwilnie. Cuś a la Czesław Niemen z
      PRZEPROWADZEKI plus lata '80 z kwiatami we włosach ze złotych
      kabelków. To były czasy...

      5) Tango westerno nuevo electronico!! Oj tak. Parkiet aż się dymi,
      funkcyjne roboty z ciekłoazotowymi gaśnicami będą zwijać się jak w
      ukropie!

      6) Wakacje z cyfrowymi duchami? Francuskimi duchami, bo grającymi na
      harmonii. I tańczącymi tango robotami, bo roboty lubią tango. 7'55''
      mija jak z bicza strzelił - klasa!


      • pagaj_75 Re: Pół recenzji (kufa, jak mnie to wolno idzie.. 09.08.07, 19:06
        grimsrund napisał:

        > Z góry zatem zupełnie pozbawione związku przeprosiny dla kol.
        > Pagaja :))

        Kiedy moźna się spodziewać ciągu dalszego? Czy już mam wyjawiać tytuły tytułem
        zachęty czy czekamy na resztę? ;)
        • grimsrund Re: Pół recenzji (kufa, jak mnie to wolno idzie.. 09.08.07, 20:16
          Nie no, skoro już się powiedziało R, to trza podjąć będzie starania
          w celu wypowiedzenia S. Sze przemogie jakoś do jutra :)
          • grimsrund Recenzja - wreszcie dokończenie... 12.08.07, 00:57
            Kończmy zatem.


            7) Nooo, tutaj zupełnie inna bajka. Żywe instrumenty! Klimaty jak z
            filmu! Jak rozumiem, to łącznik pomiędzy elektronicznymi połówkami
            opowieści. Oprócz gitarki są tu nawet dęciaki dyskretne... pikne!

            8) Wracamy jednakowoż do cyfrowej krainy. Flecik elektronowy wygrywa
            samotnie i smutnie trochę... ale w 1'25'' wchodzą saksofony i znów
            zaczyna być analogowo. To dżezik nowoczesny, panie!

            9) No ale teraz już na bank wczołgujemy się do zerojedynkowego
            mrowiska... kurka, dużo cuś tych mrówków. Na szczęście niektóre są
            muzykalne, chyba nawet tańczą coś w rodzaju dyskretnego walczyka...

            10) ... i niepostrzeżenie znaleźliśmy się w krainie mrówek
            parających się dubem. Po chwili mrówki sobie poszły, ale dub na
            szczęście pozostał.

            11) Kołyszące trzaski. Stanowczo popierane.

            12) A tutaj przeskok wstecz do fą de siekl, czyli 'Rodzina
            Połanieckich' wydaniu Amona Tobina czy jakiegoś innego takiego.
            Ślicznie to wyszło.

            13) Z dworku - na Karaiby? Czasowo - kolubryna, 9'21'' to nie w kij
            dmuchał. Delikatny ambiento-transik, jest dobrze.

            14) Na koniec odrobinę cięższe bity, bardziej takie DJShadowowate. A
            potem rozpływa się to powoli w ambientawym kosmosie... Cudnie.


            Podsumowując - wielka rzecz. Równie wielka, jak przeprosiny za tak
            późne jej "zrecenzowanie" :))

      • pagaj_75 Re: Pół recenzji (kufa, jak mnie to wolno idzie.. 12.08.07, 10:45
        Cóż za piękny to niedzielny poranek. Człowiek wstaje wyspany,
        zadowolony z życia, słońce świeci, a tu jeszcze recenzja jego
        składanki ukończona. Z tej edycji BBB jestem chyba najbardziej
        zadowolony, bo składanka ułożyła się niemal sama, w bardzo krótkim
        (jak na mnie) czasie, więc fajnie, że odbiorcy też coś tam w ucho
        wpadło. Po kolei zatem:

        grimsrund napisał:

        > Wokal bez słów, ale jakby jakiś znajomy, zawodzi na tle
        > dyskretnych klawiszowych pikań. W okolicy 2:20 zaczynają się
        > drażniące nieco bardziej bity... ale da się znieść. Ważne, że jest
        > melodyjnie. FSOL to chyba nie jest, ale mogłoby być :)

        FSOL nie, to są inni klasycy elektro-rewolucji, Plaid, i otwieracz z
        albumu "Spokes", zatytułowany "Even Spring". Wprawdzie to chyba nie
        o wiosnę chodzi, a o inne znaczenie angielskiego 'spring', ale kto
        by się tam przejmował takimi drobiazgami.

        > 2) Zbieramy elektroniczną kapustę na bitowym polu. W żwawych
        > podskokach, jak to na wiosnę. Kapusta się nie daje, każda główka
        > wyskakuje z mlaszczącym dźwiękiem, pod koniec utworu wytaczając na
        > swoją obronę nawet dyskretną partię dętą :)

        Nawet tytuł kawałka jest radosny ;) To Mouse on Mars w "Yippie".

        > 3) Zsamplowane dziewczątko na początku narzeka na swojego
        > chłopaka-palanta, co nie przeszkadza jej ruszyć za chwilę w tany.
        > Ci młodzi... Jeden z późniejszych z sampli jest mi zdecydowanie
        > znany, ale nie pamiętam skąd. Chemical Brothers? W każdym razie
        > tańcowanie jest rzetelne, wszystkie roboty na parkiecie potrząsają
        > czujnikami dymu!

        Oj, ten kawałek w ogóle jest znany, bo to spory hit był swego czasu
        za sprawą użycia go w reklamówce telewizyjnej. To niejaki Mr Oizo i
        "Flat Beat" - mam przedziwną słabość do tego numeru.

        > 4) Noo, to już pikanie dostojne, przynajmniej przez pierwsze 30'.
        > Ale potem zaczyna być krotochwilnie. Cuś a la Czesław Niemen z
        > PRZEPROWADZEKI plus lata '80 z kwiatami we włosach ze złotych
        > kabelków. To były czasy...

        O, ja myślę, że Jeremy Dower, autor "Earnest Borg", sięga nawet
        dalej w przeszłość. Nawet w lata 30. i 40. ubiegłego wieku. Jego
        muzyka to jest przedziwna mieszanka retro (melodie i stylistyka) z
        futuro (współczesne elektroniczne brzmienia). Grunt to mieć
        oryginalny pomysł na muzykę.

        > 5) Tango westerno nuevo electronico!! Oj tak. Parkiet aż się dymi,
        > funkcyjne roboty z ciekłoazotowymi gaśnicami będą zwijać się jak w
        > ukropie!

        To Cujo, czyli Amon Tobin zanim jeszcze zaczął nagrywać jako Amon
        Tobin. Ten rozpierdalator to "Popsicle" z bonusowej płyty do
        reedycji jedynego albumu Cujo.

        > 6) Wakacje z cyfrowymi duchami? Francuskimi duchami, bo grającymi
        > na harmonii. I tańczącymi tango robotami, bo roboty lubią tango.
        > 7'55'' mija jak z bicza strzelił - klasa!

        Doctor Rockit, czyli Matthew Herbert z końcówki lat 90. To chyba
        melodia z jakiegoś filmu, ale nie jestem pewny. W każdym bądż razie,
        jego odpowiedź na "Tom's Diner" Suzanne Vegi - "Veselka's Diner" ;))
        • pagaj_75 Re: Pół recenzji (kufa, jak mnie to wolno idzie.. 12.08.07, 11:17
          grimsrund napisał:

          > 7) Nooo, tutaj zupełnie inna bajka. Żywe instrumenty! Klimaty jak
          > z filmu! Jak rozumiem, to łącznik pomiędzy elektronicznymi
          > połówkami opowieści. Oprócz gitarki są tu nawet dęciaki
          > dyskretne... pikne!

          No tak, małe wytchnienie między pikaniami. Ale mnie to się zawsze z
          wiosną kojarzyło - Gastr del Sol i "Black Horse" z "Camoufleur".

          > 8) Wracamy jednakowoż do cyfrowej krainy. Flecik elektronowy
          > wygrywa samotnie i smutnie trochę... ale w 1'25'' wchodzą
          > saksofony i znów zaczyna być analogowo. To dżezik nowoczesny,
          > panie!

          Ta jest, nawet jeśli tytułem odwołuje się do klasyki jazzu. Flecik
          (chyba bynajmniej nie elektronowy) i saksofony są z zespołu Jaga
          Jazzist, a reszta zespołu to też Norwegowie - z Motopsycho. Kawałek
          się nazywa "Doffen Uh Um" i pochodzi z 10-tej płyty z serii "In the
          Fishtank".

          > 9) No ale teraz już na bank wczołgujemy się do zerojedynkowego
          > mrowiska... kurka, dużo cuś tych mrówków. Na szczęście niektóre są
          > muzykalne, chyba nawet tańczą coś w rodzaju dyskretnego
          > walczyka...

          Tutaj dubu tak bardzo nie słychać, ale to właśnie ten koleżka,
          Deadbeat, jest najbardziej dubową mrówką z całej składanki. Skoro
          wiosna to i zakochanie - "Head Over Heels".

          > 10) ... i niepostrzeżenie znaleźliśmy się w krainie mrówek
          > parających się dubem. Po chwili mrówki sobie poszły, ale dub na
          > szczęście pozostał.

          Bo niemieccy elektronicy to w ogóle lubią takie cyfrowo-dubowe
          klimaty. To Rechenzentrum i "Slate".

          > 11) Kołyszące trzaski. Stanowczo popierane.

          Amerykanie z Telefon Tel Aviv i "TTV" z jedynej płyty, która im się
          udała ;)

          > 12) A tutaj przeskok wstecz do fą de siekl, czyli 'Rodzina
          > Połanieckich' wydaniu Amona Tobina czy jakiegoś innego takiego.
          > Ślicznie to wyszło.

          To z odkryć Braineatera - Harmonic 33 i "Holytrack". Cała płyta
          "Extraordinary People" bardzo przyjemna.

          > 13) Z dworku - na Karaiby? Czasowo - kolubryna, 9'21'' to nie w
          > kij dmuchał. Delikatny ambiento-transik, jest dobrze.

          No jest długo, ale trans musi być. To z kolei moje małe odkrycie. Z
          tegorocznej EP-ki "Watercolour" niejaki Marco Resmann (z tria Pan-
          Pot) utwór "Gouache".

          > 14) Na koniec odrobinę cięższe bity, bardziej takie DJShadowowate.
          > A potem rozpływa się to powoli w ambientawym kosmosie... Cudnie.

          Ej, to przeca Boards of Canada z "Music Has the Right to Children".
          Jeśli wiosna, to i pewnie jakieś sporty, na przykład rowery - stąd
          "Happy Cycling".

          Niektóre opisy robią wrażenie, panie Grim. Powinien Pan rozwijać ten
          talent ;)
          • pagaj_75 Tracklista 12.08.07, 11:48
            01. Plaid "Even Spring" ("Spokes", 2003, Warp Records)
            02. Mouse on Mars "Yippie" ("Niun Niggung", 1999, Rough Trade
            Germany)
            03. Mr. Oizo "Flat Beat (Radio Edit)" (singiel, 1999, F
            Communications)
            04. Jeremy Dower "Earnest Borg" ("Music for Retirement Villages.
            Circa 2050", 2002, Chapter Music)
            05. Cujo "Popsicle" ("Adventures in Foam", reedycja 2002, Ninja
            Tunes)
            06. Doctor Rockit "Veselka's Diner" (EP "Veselka's Diner", 2002,
            Lifelike)
            07. Gastr Del Sol "Black Horse" ("Camoufleur", 1998, Drag City)
            08. Motorpsycho + Jaga Jazzist Horns "Doffen Ah Um" ("In the
            Fishtank 10", 2002, In the Fishtank)
            09. Deadbeat "Head over Heels" ("Something Borrowed, Something
            Blue", 2004, ~scape)
            10. Rechenzentrum "Slate" ("Director's Cut", 2003, Mille Plateaux)
            11. Telefon Tel Aviv "TTV" ("Fahrenheit Fair Enough", 2001, Hefty
            Records)
            12. Harmonic 33 "Holytrack" ("Extraordinary People", 2002, Alphabet
            Zoo)
            13. Marco Resmann "Gouache" (EP "Watercolour", 2007, Mobilee)
            14. Boards of Canada "Happy Cycling" ("Music Has the Right to
            Children", 1998, Warp Records)
            • grimsrund Re: Tracklista 12.08.07, 13:41
              He he, zatem 7, 8 i 14 powinien był gupek rozpoznać... ale trudno.
              Autor składanki ego pomasował, dobrze jest.

              Jeszcze raz wielkie dzięki :))
    • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 13:49
      Zaraz zejdę do skrzynki pocztowej. Jeżeli nie będzie tam płyty,
      rozważę założenie trzech wątków o Grzegorzu Skawińskim.

      No i na recenzję też czekam. Hasło: o b ł y .
      • ilhan Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 13:54
        NIE CHCĘ BYĆ ZŁYM PROROKIEM, ale to chyba nasza ostatnia zabawa w BBB. Przynajmniej ostatnia przed długą przerwą :/
        • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 14:01
          Trafiłżeś Pan chyba w samo sedno.
          • grimsrund Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 15:24
            Ano, rozpełzło się wszystko w czasie przeokrutnie.

            Szkoda.
        • roar Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 15:52
          No ja po tym, jak potwornie zawaliłem TĄ RAZĄ postanowiłem już sobie karnie zrobić odpoczynek od kolejnej edycji. No a jeśli to trend ogólnoforumowy, to proponuję przerwę co najmniej do końca roku. Zmęczenie materiału i inne takie.
        • jarecki32 Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.08.07, 16:51
          jest jeszcze inny sposob. Szefowa wie kto jest notorycznym
          spoznialskim i w kolejnej edycji moze dac mu (jej) szlaban.
          ( Ja swojej skladanki nadal nie dostalem, kurde mol)
          • polleke Re: Burn Baby Burn vol. 6 18.08.07, 19:42
            jarecki32 napisał:

            > jest jeszcze inny sposob. Szefowa wie kto jest notorycznym
            > spoznialskim i w kolejnej edycji moze dac mu (jej) szlaban.

            Musiałabym najpierw samą siebie zbanować.
            Widać pomysł się wypalił, trudno. Nie umiałam zaprowadzić rządów
            silnej ręki, nie zostanę politykiem prawicy :|

            Oczywiście namawiam gorąco maruderów, żeby jednak wysłali, co mają
            wysłać i pozwolili tej edycji dopełzać do końca. Swoją notkę
            dokończę i wrzucę jutro.
      • polleke Re: Burn Baby Burn vol. 6 14.09.07, 12:54
        Nawet gdybym nie wiedziała, kto jest autorem składanki (sama się
        jednak pozbawiłam tego napięcia), to i bez słuchania nietrudno
        byłoby zgadnąć, że to Hennessy W., który zasłużenie zbiera laurki za
        dopracowane okładki płyt.
        Trochę zaniepokoił mnie początek: nagrać mi Camerę Obscurę, The Go-
        Betweens, The Field Mice to jak wozić drewno do lasu. Na szczęście
        dalej pojawiają się niespodzianki, zwłaszcza z działki, z którą
        najmocniej kojarzę HW, czyli singer-songwriterki.

        1. Louis Armstrong? Nie, ale mocno pobrzmiewa tu w głosie Toma
        Waitsa. Barowa ballada na pianino i klarnet (?), naprawdę stylowa,
        ale nieco już mi się przejadł waitsowski shtick.
        2. Koty w butach do stepowania. Dawno niesłyszane, musicalowo-
        kreskówkowe „Lovecats” The Cure.
        3. Czy tylko ja nie mogę się uwolnić od skojarzeń z chińską muzyką
        ludową? „Kino” The Knife.
        4. Camera Obscura i „Eighties Fan”, klasowy przedstawiciel
        wielbionego przeze mnie gatunku smutnych kunsztownych piosenek,
        który do perfekcji doprowadzili na „Let’s Get Out Of This Country”.
        Kurort po sezonie, koniec lata, koniec romansu, cichutki dramat
        ubrany w wielowarstwowe, spectorowskie brzmienie. Nie mam więcej
        pytań.
        5. The Go-Betweens – “Love Goes On!”, mimo zmiany scenerii i
        przesunięcia akcentów to patroni gatunku, o którym powyżej.
        6. Nie znam, a być może powinnam, bo rzecz jest przebojowa. Datuję
        na drugą połowę lat 80. Instrumentaliści nieco drewniani, ale
        śpiewająca pani ma intrygujący głos – mocny i nośny, ale nie
        rozhisteryzowany, chociaż porusza się tuż-przy-krawędzi.
        7. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona (względną) popularnością The
        Field Mice wśród forumowiczów, naprawdę nie pomyślałabym, że ten
        wyidealizowany świat wiecznej adolescencji przemówi do Państwa. Może
        by wątek założyć?
        8. Jest na tym forum grono country hatersów, ludzi dotkniętych
        traumą pikniku w Mrągowie i Korneliusza Pacudy. Czy wzmożona
        ekspozycja na takie perełki country-popu jak „Wichita Lineman”
        mogłaby im pomóc?
        9. Postal Service – „Such Great Heights”. Niby poszczególne
        ingrediencje lubię, ale wobec całości przechodzę obojętnie dalej,
        nie doznaję.
        10. Bossa nova z niestandardowym instrumentarium, przeróżnymi
        trzaskami, piskami i klekotami, to jest oczywiście urocze, tylko że
        od razu rozdaje wszystkie karty. Psapp, tak?
        11. “Birthday” Junior Boys w remiksie z cowbellem. No nie wiem,
        chyba flow oryginału zastąpiły repetycje.
        12. Bardzo przyjemny, niby-house’owy numer o spacerze w deszczu.
        Wokalistka albo jest francuską szansonistką, albo się na taką
        stylizuje, a całość ma fajny retro-klimat, podobny do tego, który
        trochę innymi środkami osiągają Saint Etienne.
        13. Niestety pobrzmiewa mi to formacją Liquido (pamięta
        ktoś „Narcotic”?), podobnie ckliwe mimo pozorów rockerki.
        14. The Format – „Snails” i już wiem, że też lubisz indiepop
        podszyty country (steel guitar, och) i taką specyficzną rzewność,
        która się wtedy objawia.
        15. Słodziak w tradycji bubblegum popu, trochę campu, trochę
        sielanki. Sympatyczne, ale chyba przeznaczone dla odbiorcy młodszego
        o jakieś 20 lat :)
        16. Dziewczyna przy pianinie, przedziwnie frazuje w stylu Mary
        Margaret O’Hary, zresztą O’Harę przywołuje też intensywność tej
        piosenki i wyczuwalna „dziwność” wykonawczyni. Naprawdę jestem
        zaintrygowana.
        17. Dream-popowa kołysanka, pokłady melancholii zgoła nie wiosenne,
        znów pani o oryginalnym, hipnotyzującym głosie.
        18. Opowieść jak z marzenia sennego, niewinno-uwodzicielski wokal,
        oczywiście żeński, trip-hopowy podkład. Całość kojarzy mi się bardzo
        ilustracyjnie i filmowo, z baśniowością Tima Burtona na przykład.
        19. O wokalistce właściwie mogłabym powtórzyć to co powyżej, poza
        tym uroczo miejscami niedociąga. Do tego wirujące gitary z
        podręcznika shoegaze’u, a więc wszystko już było, ale co z tego
        skoro piosenka jest świetna i emanuje młodzieńczą energią.
        20. Swing ożeniony z housem w zapętlonym “Sow Into You” Roisin
        Murphy.
        21. Bacharachowskie „Let The Music Play”, z pełną orkiestrową
        aranżacją i raczej z epoki (60.). Czuję, że będzie wstyd, ale nie
        wiem, kto śpiewa, oprócz tego, że Czarny.

        Przepraszam, że tak późno, ale coś mnie muzyka nie pociągała
        ostatnio. Na szczęście od paru dni słucham znowu, a to za sprawą
        pewnego fantastycznego koncertu, o którym napomknę już w innym wątku.
        O obszerniejsze wyjaśnienia i rekomendacje poproszę przy numerkach
        6, 12, 16, 18 i 19.
        Pięknie dziękuję i pozdrawiam.

        Czy wszyscy *już* dostali płyty?
        • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 14.09.07, 19:35
          > Czy wszyscy *już* dostali płyty?

          Niestaty nie. Recenzji również nie doczekałem się. Proszę o
          przyznanie mi statusu pokrzywdzonego :(
          • polleke Re: Burn Baby Burn vol. 6 14.09.07, 20:48
            mechanikk napisał:

            > > Czy wszyscy *już* dostali płyty?
            >
            > Niestaty nie. Recenzji również nie doczekałem się. Proszę o
            > przyznanie mi statusu pokrzywdzonego :(

            Nie, no proszę Was *jęk zawodu*. Rozumiem, gdyby trafiło na mnie
            albo jakąś inną łajzę, ale Mechanikk?
            • mechanikk Re: Burn Baby Burn vol. 6 14.09.07, 21:59
              > Nie, no proszę Was *jęk zawodu*. Rozumiem, gdyby trafiło na mnie
              > albo jakąś inną łajzę, ale Mechanikk?

              Nie wydaje mi się żeby Szanowna Koleżanka zasilała grono łajz :) A w
              ogóle to ja tu ostatnio rzadko zabieram głos i to że jeszcze ktoś
              mnie kojarzy napawa mnie ogromnem wzruszeniem :*
              • tymbarski Re: Burn Baby Burn vol. 6 15.09.07, 10:41
                Ja także nie dostałem płyty jak również nie doczekałem się recenzji:(
            • jarecki32 Re: Burn Baby Burn vol. 6 15.09.07, 19:11
              donosze uprzejmie, ze plyty nie otrzymalem, swoja wyslalem w
              czerwcu, recenzja byla
              mialem jednak wrazenie ze zabawa zostala skancelowana ?
        • hennessy.williams Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.09.07, 14:36
          polleke napisała:

          > Trochę zaniepokoił mnie początek: nagrać mi Camerę Obscurę, The Go-
          > Betweens, The Field Mice to jak wozić drewno do lasu.

          Musiałem włożyć te zespoły na płytę, bo inaczej moja wiosna nie byłaby
          kompletna. Pasowały do historyjki.

          > Na szczęście
          > dalej pojawiają się niespodzianki, zwłaszcza z działki, z którą
          > najmocniej kojarzę HW, czyli singer-songwriterki.

          Ta-Dah!

          > 1. Louis Armstrong? Nie, ale mocno pobrzmiewa tu w głosie Toma
          > Waitsa. Barowa ballada na pianino i klarnet (?), naprawdę stylowa,
          > ale nieco już mi się przejadł waitsowski shtick.

          Pomyślałem sobie - gorzej zacząć składanki nie można. Smętny gość smętnie śpiewa
          o tym, że jak ci coś piknie w głowie, to umarłeś w butach. Nie masz wyjścia -
          musisz rozwalić swoje życie. Tak mi się wiosna kojarzy i taki początek musiał być :)
          You Can Never Hold Back Spring.
          www.youtube.com/watch?v=vgeZEdbv_m8

          > 2. Koty w butach do stepowania. Dawno niesłyszane, musicalowo-
          > kreskówkowe „Lovecats” The Cure.

          Po Waitsie musiał być żywioł. The Cure potrafią zdołować, ale jak już nagrają
          coś optymistycznego, to aż się chce miauczeć!
          www.youtube.com/watch?v=KuZFoCU9-Sw

          > 3. Czy tylko ja nie mogę się uwolnić od skojarzeń z chińską muzyką
          > ludową? „Kino” The Knife.

          Orient po całości. A fragment od "Then I had to climb down..." powoduje, że
          podskakuję nawet leżąc. I te zaśpiewy w tle.
          www.youtube.com/watch?v=5q2CUYZHMLM

          > 4. Camera Obscura i „Eighties Fan”, klasowy przedstawiciel
          > wielbionego przeze mnie gatunku smutnych kunsztownych piosenek,
          > który do perfekcji doprowadzili na „Let’s Get Out Of This Country”.
          > Kurort po sezonie, koniec lata, koniec romansu, cichutki dramat
          > ubrany w wielowarstwowe, spectorowskie brzmienie. Nie mam więcej
          > pytań.

          Sama widzisz. Z mojej strony wygląda to tak, że nie mogło nie być tego utworu w
          tym miejscu. Względy autobiograficzne. I jeszcze względy estetyczne - Tracyanne
          w tym klipie:
          www.youtube.com/watch?v=UjftSv3zq1w

          > 5. The Go-Betweens – “Love Goes On!”, mimo zmiany scenerii i
          > przesunięcia akcentów to patroni gatunku, o którym powyżej.

          Ciąg dalszy opowieści rozpoczętej w utworze 4. Na płytę wybrałem wersję
          singlową, bo oszczędzałem czas ;)
          Wideo brak. Tu jest fragment audio:
          www.lomaxrecords.com/multimedia.html

          > 6. Nie znam, a być może powinnam, bo rzecz jest przebojowa. Datuję
          > na drugą połowę lat 80. Instrumentaliści nieco drewniani, ale
          > śpiewająca pani ma intrygujący głos – mocny i nośny, ale nie
          > rozhisteryzowany, chociaż porusza się tuż-przy-krawędzi.

          Wpycham ich na swój składak już nie pierwszy raz. To niemiecki zespół Rainbirds
          (znów coś z Waitsa na składaku) z hipnotyzującą głosem Kathariną Franck.
          Pierwszy singiel z pierwszej płyty (rok 1987) i zarazem największy przebój -
          "Blueprint". Płyta brzmieniowo chyba się już nie broni. Polecam ich trzeci
          krążek - "Two Faces" z 1991. Ulubiony utwór - "Real".
          video.google.com/videoplay?docid=-6970080514685917750

          > 7. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona (względną) popularnością The
          > Field Mice wśród forumowiczów, naprawdę nie pomyślałabym, że ten
          > wyidealizowany świat wiecznej adolescencji przemówi do Państwa. Może
          > by wątek założyć?

          E, bez takich. Musiałem sprawdzić słowo "adolescencja" w słowniku ;)
          The Field Mice dotarł do mnie przez mojego szkockiego kolegę. Przyniósł mi
          kiedyś winyl i poprosił o przerobienie go na zera i jedynki. Na składak włożyłem
          "Everything About You", ale mogłoby być cokolwiek ze "Snowball". Wideo brak.


          > 8. Jest na tym forum grono country hatersów, ludzi dotkniętych
          > traumą pikniku w Mrągowie i Korneliusza Pacudy. Czy wzmożona
          > ekspozycja na takie perełki country-popu jak „Wichita Lineman”
          > mogłaby im pomóc?

          Ekspozycja:
          Genialna wersja Johnny'ego Casha (strona B singla "Hurt") -
          rapidshare.com/files/55981317/lineman.zip
          Wideo Glena Campbella - www.youtube.com/watch?v=4qoymGCDYzU


          > 9. Postal Service – „Such Great Heights”. Niby poszczególne
          > ingrediencje lubię, ale wobec całości przechodzę obojętnie dalej,
          > nie doznaję.

          Mam podobnie, ale tę piosenkę lubię. Początkowo miała być wersja Iron & Wine -
          www.youtube.com/watch?v=EKGHkBComjM
          ale zmieniłem na oryginał, bo bardziej mi pasowała rytmicznie.
          www.youtube.com/watch?v=hMOkfI7wCrI


          > 10. Bossa nova z niestandardowym instrumentarium, przeróżnymi
          > trzaskami, piskami i klekotami, to jest oczywiście urocze, tylko że
          > od razu rozdaje wszystkie karty. Psapp, tak?

          W rzeczy samej - Psapp "About Fun". Dla mnie karty zostają odkryte dopiero przy
          solo fortepianu i rżnięciu skrzypiec. Wideo urocze także:
          www.youtube.com/watch?v=6VLmuRhyhTA

          > 11. “Birthday” Junior Boys w remiksie z cowbellem. No nie wiem,
          > chyba flow oryginału zastąpiły repetycje.

          Remiks Manitoby -
          www.litwack.org/2007/09/06/junior-boys-birthday-manitoba-remix/
          Dla mnie jak są krowy, to jest country. Gdybym wsadził oryginał, toby było
          banalnie jak z Camerą Obscurą czy innym Go-Betweens ;)


          > 12. Bardzo przyjemny, niby-house’owy numer o spacerze w deszczu.
          > Wokalistka albo jest francuską szansonistką, albo się na taką
          > stylizuje, a całość ma fajny retro-klimat, podobny do tego, który
          > trochę innymi środkami osiągają Saint Etienne.

          Też już lansowałem <palacz> ten zespół na poprzednich BBB. Donna Regina "Rain".
          Znów Niemcy. Szufladka: Avant-Pop. Istnieją od 1990. Mój ulubiony okres
          1999-2003 - płyty "A Quiet Week In The House", "Northern Classic", "Late". Parę
          razy koncertowali w Polsce. Wokalistka Regina Janssen.


          > 13. Niestety pobrzmiewa mi to formacją Liquido (pamięta
          > ktoś „Narcotic”?), podobnie ckliwe mimo pozorów rockerki.

          Yvonne "Modern Love". Wygrzebałem ich ze składanki Svensk Indie 1988-2006. Nic
          wielkiego to to nie jest, ale był mi potrzebny w tym miejscu jakiś energizer. Na
          densflorze się sprawdza. Potraktuj ten utwór jako ciekawostkę przyrodniczą.
          Wokalista - Henric de la Cour, po rozpadzie Yvonne założył w 2003 formację Strip
          Music (zgroza - jeśli posłuchasz, to przestaniesz wybrzydzać na ten kawałek).
          www.youtube.com/watch?v=xgl86S8YEL0

          > 14. The Format – „Snails” i już wiem, że też lubisz indiepop
          > podszyty country (steel guitar, och) i taką specyficzną rzewność,
          > która się wtedy objawia.

          Lubię, a co! Z premedytacją wybrałem wersję z EPki, bo tam jest ta gitara. Perełka.


          > 15. Słodziak w tradycji bubblegum popu, trochę campu, trochę
          > sielanki. Sympatyczne, ale chyba przeznaczone dla odbiorcy młodszego
          > o jakieś 20 lat :)

          Camp jak najbardziej. A tym bar
          • hennessy.williams Re: Burn Baby Burn vol. 6 17.09.07, 14:37
            ciąg dalszy...


            > 15. Słodziak w tradycji bubblegum popu, trochę campu, trochę
            > sielanki. Sympatyczne, ale chyba przeznaczone dla odbiorcy młodszego
            > o jakieś 20 lat :)

            Camp jak najbardziej. A tym bardziej, że wokalistka udziela się też w projekcie
            (modne słowo) A Camp. Chodzi o Ninę Persson i The Cardigans. Strona B ich
            wczesnego singla. "Pooh Song" wielbię miłością dozgonną.


            > 16. Dziewczyna przy pianinie, przedziwnie frazuje w stylu Mary
            > Margaret O’Hary, zresztą O’Harę przywołuje też intensywność tej
            > piosenki i wyczuwalna „dziwność” wykonawczyni. Naprawdę jestem
            > zaintrygowana.

            Zacznę od tego, iż wydawało mi się, że nikt nie zna/nie pamięta Mary Margaret
            O'Hary - polecam www.youtube.com/watch?v=vQbAr1DCjYw
            W drugim zdaniu napiszę, że album "Miss America" był najczęściej przeze mnie
            słuchaną płytą w sierpniu.
            Teraz do rzeczy. To Regina Spektor. Szufladka: Anti-Folk. Pierwsza płyta:
            "11:11" z 2001. Utwór otwierający: "Love Affair". Regina pochodzi z Rosji, od
            początku lat 90. mieszka w Stanach. Ma porządne muzyczne wykształcenie. Do tego
            humanistka. Do tego erudytka. Najbardziej znana jest jej ostatnia płyta - "Begin
            To Hope" (było o niej trochę na SF), ale lepiej zacząć od początku (ewentualnie
            od płyty "Mary Ann Meets The Gravediggers And Other Short Stories", która jest
            kompilacją trzech pierwszych albumów Reginy).


            > 17. Dream-popowa kołysanka, pokłady melancholii zgoła nie wiosenne,
            > znów pani o oryginalnym, hipnotyzującym głosie.

            Bo tak to jest, jak się nagrywa płytę, gdy wiosna przemija. Ta pani to Sara Lov,
            zespół Devics. Między dołującymi piosenkami znajdzie się u nich czasem miejsce
            na taką głośniejszą piosenkę, jaką jest "Just One Breath". Osoby ze
            skłonnościami do depresji nie powinny raczej sięgać po płytę "The Stars at Saint
            Andrea". Utwór składankowy wziąłem z ostatniej płyty Devics - "Push The Heart".
            Wideo amatorskie - www.youtube.com/watch?v=rXsYL8OVHXE


            > 18. Opowieść jak z marzenia sennego, niewinno-uwodzicielski wokal,
            > oczywiście żeński, trip-hopowy podkład. Całość kojarzy mi się bardzo
            > ilustracyjnie i filmowo, z baśniowością Tima Burtona na przykład.

            Trafność Twoich lakonicznych opisów mnie urzeka.
            Dwie Japonki spotkały się w Nowym Jorku i w 1994 roku założyły zespół Cibo
            Matto. Yuka Honda grała na wszelkich klawiszach i robiła sample, a Miho Hatori
            pisała i śpiewała. Parę lat póżniej dołączyło do nich parę osób, w tym chłopak
            Yuki - Sean Lennon. Nagrali tylko dwie płyty - "Viva! La Woman" i "Stereo Type
            A". W sklepach można dostać świeżutką kompilację "Pom Pom: The Essential Cibo
            Matto". Piosenka "Sugar Water" pochodzi z debiutu. Wideo zrobił Michel Gondry -
            muzycznie znany z klipów dla Bjork ("Human Behaviour", "Army Of Me", "Isobel",
            "Hyper-Ballad", "Bachelorette", "Joga") czy Massive Attack (słynne
            "Protection"), a filmowo z Oskarowego "Zakochanego bez pamięci" i "Jak we śnie".
            Często porównywany do Burtona ;)
            www.youtube.com/watch?v=659LXeV9ZPQ

            > 19. O wokalistce właściwie mogłabym powtórzyć to co powyżej, poza
            > tym uroczo miejscami niedociąga. Do tego wirujące gitary z
            > podręcznika shoegaze’u, a więc wszystko już było, ale co z tego
            > skoro piosenka jest świetna i emanuje młodzieńczą energią.

            Znów Japonia w USA. To zespół Asobi Seksu ze swojej drugiej płyty "Citrus" z
            2006. Utwór "Strings". Śpiewa Yuki Chikudate. Jeśli podoba Ci się ten kawałek,
            to obie płyty polecam w całości (pierwsza S/T).

            > 20. Swing ożeniony z housem w zapętlonym “Sow Into You” Roisin
            > Murphy.

            Jeden z jaśniejszych momentów poznańskiego koncertu. Kiedyś lubiłem, teraz
            bardziej niż lubię. A opinia recenzentki?


            > 21. Bacharachowskie „Let The Music Play”, z pełną orkiestrową
            > aranżacją i raczej z epoki (60.). Czuję, że będzie wstyd, ale nie
            > wiem, kto śpiewa, oprócz tego, że Czarny.

            To miało być takie zgrabne zamknięcie wiosennej składanki.
            The Drifters. Śpiewa Rudy Lewis.


            > Przepraszam, że tak późno, ale coś mnie muzyka nie pociągała
            > ostatnio. Na szczęście od paru dni słucham znowu, a to za sprawą
            > pewnego fantastycznego koncertu, o którym napomknę już w innym wątku.

            Nic nie szkodzi. Dawałem Ci jeszcze tydzień, a potem miałem zamiar wkręcić Cię w
            jakąś wielką aferę, upublicznić to na SF i nasłać na Ciebie
            TRZYPIERWSZELITERYALFABETUODTYŁU.
            Dzięki za rec. Skoro coś Cię zaciekawiło, to traktuję misję jako wykonaną.
            Zamelduję bratu.
            • hennessy.williams HW BBB6 - Tracklista 17.09.07, 14:40
              21 Mgnień Wiosny:

              1. Tom Waits - You Can Never Hold Back Spring 2'27 [Orphans: Brawlers, Bawlers &
              Bastards 2006]
              2. The Cure - The Lovecats 3'40 [Japanese Whispers 1983]
              3. The Knife - Kino 3'13 [The Knife 2001]
              4. Camera Obscura - Eighties Fan 4'22 [Biggest Bluest Hi-Fi 2001]
              5. The Go-Betweens - Love Goes On! 3'18 [SP Love Goes On 1988]
              6. Rainbirds - Blueprint 5'32 [Rainbirds 1987]
              7. The Field Mice - Everything About You 2'31 [Snowball 1989]
              8. Johnny Cash - Wichita Lineman 3'03 [SP Hurt 2003]
              9. The Postal Service - Such Great Heights 4'26 [Give Up 2003]
              10. Psapp - About Fun 3'42 [Tiger, My Friend 2004]
              11. Junior Boys - Birthday (Manitoba Mix) 5'13 [SP High Come Down 2004]
              12. Donna Regina - Rain 3'54 [Late 2003]
              13. Yvonne - Modern Love 3'15 [Getting Out, Getting Anywhere 1997]
              14. The Format - Snails (EP Version) 4'07 [EP Snails 2005]
              15. The Cardigans - Pooh Song 3'15 [SP Sick & Tired 1994]
              16. Regina Spektor - Love Affair 2'24 [11:11 2001]
              17. Devics - Just One Breath 3'55 [Push The Heart 2005]
              18. Cibo Matto - Sugar Water 4'30 [Viva! La Woman 1996]
              19. Asobi Seksu - Strings 5'28 [Citrus 2006]
              20. Roisin Murphy - Sow Into You 3'56 [Ruby Blue 2005]
              21. The Drifters - Let The Music Play 2'39 [SP On Broadway / Let The Music Play
              1963]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka