kawa_malinowa
28.08.07, 16:00
Nie wiem, czy ktokolwiek tutaj, bo to chyba bajka dość odległa, a
znajomy zapytany zapytał na przykład: a czy ja jestem studentką
filologii polskiej w czarnym sweterku, a jednak spróbuję. A inny
jeszcze powiedział, że ładne te płyty, ale czemu takie smutne.
Katarzyna Groniec?
Właśnie robię sobie jazdę przez wszystkie nagrania i utwierdzam się
w przekonaniu, że kobieta jest co najmniej genialna :) Z jednej
strony brelowski Amsterdam zaśpiewany tak, że czapki z głów, potem
jakieś evergreeny w stylu 'na zakręcie', czy 'jego portret', Osiecka
też być może. Jest różnie -od kameralnych szeptów i lamentów, po
songi w klimacie Renaty Przemyk z lekka. Może sobie śpiewać z
Michałem Skrzetuskim Żebrowskim, czy innymi. Nieważne. Irtytuje mnie
tylko jedna z plyt składających się na Emigrantkę - ta z piosenkami
z niemieckich bodajże kabaretów, ale to raczej wynika z faktu, że to
jest po prostu Groniec bardzo nieprzystająca do repertuaru Madame
Groniec, którą znałam wcześniej.
Wiosną późną jakoś wyszły "Przypadki", gdzie Madame Groniec napisała
większość tekstów. I tu zdziwienie, bo te teksty są bardzodorzeczy.
I jeszcze cytat z wywiadu:
"-Piosenka aktorska" to określenie nieprecyzyjne, hybrydyczne, ale
jeśli to, co robię, można jakoś określić, to właśnie tak: nie
interesuje mnie piosenkarstwo, aktorstwa komediowego czy
dramatycznego też nie uprawiam. Tekst, interpretacja, muzyka - te
elementy muszą być zachowane.
- Forma, o której Pani mówi, piosenka rozumiana jako krótki
spektakl, jest coraz mniej modna.
- Ja rozumiem, że niektórych może denerwować kobieta wychodząca na
scenę zazwyczaj na domiar złego w irytującej czerni, coś tam
interpretująca żeby chociaż śpiewała na leżąco ale nie. Stoi albo
siedzi i tylko śpiewa Można i trzeba się bawić, eksperymentować,
wywracać wszystko do góry nogami, ale jeśli w takim widowisku nie
chodzi o nic poza samym eksperymentem, to będzie z tego wydmuszka, a
nie teatr. Powiedzmy: teatr piosenki. Oglądam nagrania z Jacques'em
Brelem. Okropnie się zestarzały. Ale w dalszym ciągu to jest
mistrzostwo świata. Mnie właśnie interesuje ten typ sztuki:
zewnętrznie, zapewne, podlegający upływowi czasu, a mimo to
ponadczasowy.(...)
I obiecuję więcej nie śmiecić. Ale miałam potrzebę palącą.