Dodaj do ulubionych

Murcof - Cosmos

30.09.07, 23:45
Ja wiem, że poza mną może jeszcze ze 3 osoby na tym forum zastrzygą
uszami na ten album, bo w koncu komu by się chciało słuchać jakiegoś
Meksykańca z laptopem, ale hak Wam w smak bo nie wiecie co tracicie
:P

Po genialnym debiutanckim "Martes", pozostawiającej pewien niedosyt
"Utopii" i ładnej, ale będącej swego rodzaju powtórką z rozrywki
"Remembranzy", Fernando Corona, w którego (przyznaję) trochę
zwątpiłem, obudził się i zdecydował się uczynić krok do przodu ze
swoją muzyką. No i znowu jest genialnie, przynajmniej momentami.
Gdyby Stanley Kubrick żył i kręcił teraz swoją Odyseję kosmiczną, to
mógłby śmiało użyć jako ilustracji dźwiękowej płyty Murcofa.
Monumentalne i patetyczne to chwilami, może nie tak niedopowiedziane
jak "Martes", ale robi wrażenie. Zwłaszcza finałowy "Oort", z
dzikimi atakami organów i wiolonczeli. Kosmos zaiste.
Wprawdzie pierwsze dwa kawałki nie zapowiadają wielkich zmian, bo są
jakby powtórką z powtórki, ale od numeru trzy jest cudnie. Jedna z
płyt roku na pewno. I ląduje zaraz na pompach wiadomych ;)
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: Murcof - Cosmos 01.10.07, 00:56
      No nie wiem, w sumie sie zastanawiałem czy nie ukarać go nie
      słuchaniem nowej płyty za nieprzyjazd do Krakóffka... Ale chyba se
      nie odpuszcze jednak, za dobry tytuł dał.
    • pytajnick Re: Murcof - Cosmos 01.10.07, 17:06
      Z początku bardzo, z czasem - mniej. Uświadomiłem sobie, że gdybym od tej płyty
      zaczął przygodę z Murcofem, to i na niej bym tę przygodę skończył. Bo "Cosmos"
      to jednak swojskie około-drone'owe rzeczy z małymi ciekawymi dodatkami, gdy
      "Remembranza" to było moim zdaniem coś więcej, dużo więcej. Genialnego debiutu
      jeszcze nie znam (ale już mam, czeka), co rzecz jasna wpływa na moje spojrzenie
      na "Remembranzę". Ale "R" jest płytą na dłużej, a "Cosmos" - moim zdaniem -
      tylko na chwilę. Wszakże dla tej chwili zdecydowanie warto.
      • pagaj_75 Re: Murcof - Cosmos 01.10.07, 17:54
        No i tu się różnimy bardzo, bo dla mnie właśnie "Remembranza" jest
        płytą "na chwilę". Nawet wczoraj ją sobie włączyłem, żeby sprawdzić
        co o niej myślę dzisiaj i podtrzymuję - bardzo ładna momentami, ale
        w sumie to tylko takie przejście od klików "Martes" do dronów
        "Cosmosu". Znudziła mi się szybko ta płyta.
        A "Cosmos" (chyba, mówię po trzech-czterech przesłuchaniach) należy
        do tej kategorii płyt, do których może nieczęsto się wraca (trudno
        tego słuchać w kółko), ale za każdym razem są ciary. Może nie na
        całej długości, ale w kilku kawałkach...

        Na dzisiaj widzę dyskografię Corony tak: Martes > Cosmos >
        Remembranza > Utopia.
      • pagaj_75 Re: Murcof - Cosmos 01.10.07, 23:31
        settembrini napisał:

        > album albumem, ale ciekaw jestem jak wypadnie live :)

        to zależy czego się spodziewasz. Murcof live wypada jak każdy inny
        komputerowiec. stoi i sprawdza maile, a z głośników coś tam płynie
        ;)
        na styczniowym koncercie w Toruniu grał materiał przypominający
        Cosmos właśnie, a może nawet był to dokładnie Cosmos.
    • braineater Re: Murcof - Cosmos 02.10.07, 22:47
      Wrażenia w wersji hot, czyli po pierwszym uczciwym odsłuchu.
      Początek płyty jest niezauważalny, siedzę z uchami w głośnikach i nie dzieje się autentycznie nic, jedyne co, to odrobinę narasta napięcie, Potem jednak nadchodzi poteżne Cosmos I i jestem w domu, pojawia się takie granie, które fest lubię, czyli potężny klawisz, wibrujący bass i ogólne skojarzenia z niemieckimi syntezatorami z końcówki lat 70. Gdyby odjąc temu melodie, byłby to materiał zblizony do @ home with ALP, sprzedany w przystępniejszy sposób (Pagaj, czy ja ci dawałem 2 płytę ALP'a już?). Cometa jest znowuż wyciszona, dopiero potem rośnie w ładną ścianę, choć tam zaczyna ten kościelny klawisz w tle trochę męczyć i zawodzenie z sampla tez jest takie sobie (chyba, że to zawodzenie to też klawisz). Cosmos II to znów początek płyty, nic się nie dzieje, ale teraz już może, bo trzeba trochę wyciszenia, a Oort się pieknie rozsypuje w końcówce.
      Jakimś szczególnym fanem Murcofa nigdy nie byłem, ale tu chłopak ładnie bawi się z tradycją elektrogrania - to skojarzenie z Odyseją i ogólnie SF z lat 70 jest całkiem trafne.
      Podejrzewam, że na kwasie albo na pigułach mógłbym to uznać za płytę wyśmienitą.

      P:)
    • nemrrod Re: Murcof - Cosmos 20.10.07, 22:39
      Jakoś nie przekonuje mnie ten "Cosmos". Doceniam próbę odejścia Murcofa od
      estetyki klikowej (co jednak jest zjawiskiem powszechnym, czego najbardziej
      spektakularnym przykładem Jelinek), ale niestety ucieka on w jeszcze bardziej
      wyeksploatowane brzmienia. Co nowego można powiedzieć w temacie dronów i
      mrocznego ambientu? Ile razy słyszeliśmy sztuczki ze stopniowaniem
      napięcia/głośności/intensywności? Owszem, na koncercie zabrzmiało to mocno i
      potężnie, ale mimo wszystko pozostawiło mnie dziwnie obojętnym.
      Co do poprzednich albumów: nigdy nie byłem wielkim fanem Murcofa, nie nazwałbym
      "Martes" płytą genialną. Zgoda, że przemieszanie na "Utopii" utworów nowych i
      remiksów (które niestety nie są żadną rewelacją) nie było dobrym pomysłem, ale
      jednak znajdują się tam utwory dobre, a nawet jeden bardzo dobry - "Ulysses".
      Natomiast moją ulubioną płytą Murcofa staje się chyba "Remembranza". Może
      dlatego, że poznałem ją stosunkowo niedawno i jeszcze nie zdążyła mi się
      znudzić. Nie uważam, by była to "powtórka z rozrywki". To raczej rozwinięcie
      pomysłów z debiutu, płyta dojrzalsza i lepiej brzmiąca (tzn. sama "elektronika"
      brzmi tam lepiej).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka