Dodaj do ulubionych

Quantum of Solace

09.11.08, 11:10
Uparcie odmawiam dopisywania, wg kretyńskiego pomysłu polskiego dystrybutora,
tego 007 do tytułu. Nevermind.
Widziałem wczoraj, pewnie obejrzę jeszcze z raz lub dwa (na pewno za pół roku
jak wyjdzie DVD), bo - nie ma co ukrywać - fanbojem jestem nieuleczalnym, ale
jak coś pokochałeś jako dzieciak, to będziesz uwielbiał to do końca swego
żywota marnego. Taka klątwa.

No więc nie jest tak zajebiście jak przy poprzednim filmie, ale tego się
spodziewałem. No bo w końcu tylko raz się zdarza taka okazja jak dwa lata
temu. Po 20-tu filmach w serii w ciągu 40-tu lat, po conajmniej dwóch
ostatnich częściach z Brosnanem, które z perspektywy czasu nazwać trzeba
pomyłkami (ostatnio odświeżyłem sobie "Die Another Day" i ledwo wytrwałem do
końca), producenci łapią za nogi "once in a lifetime opportunity", bo mogą
wreszcie zrobić pierwszą historyjkę o dzielnym agencie. Jedyna w swoim rodzaju
okazja, żeby zamiast coraz bardziej męcząco i nieinspirująco mrugać okiem do
widza, z perwersyjną uciechą wywrócić bondowską konwencję do góry nogami. I ta
szansa wtedy została wykorzystana, bo "Casino Royale" to jeden z najlepszych
filmów w serii. No ale taka okazja jest akcją jednorazową, niestety. Co można
zrobić w sytuacji kiedy w poprzednim filmie, w pewnym sensie zniszczyło się
całą konwencję? Chyba tylko wyrzucić ją na śmietnik, jak zepsutą zabawkę. I to
właśnie zrobiono.
To jest Bond, który nie mówi ani razu "Bond, James Bond". To jest Bond, który
nadal nie pije vodka martini. No i niestety jest to również Bond bez ciętych
ripost. Nawet seksu z Bond girl na koniec filmu ni ma. Dawny czar gdzieś uleciał.
Jest za to bardzo sprawnie zrobiony film akcji, nie powiem, parę razy mnie
zatkało, choć nie obyło się bez skiepszczonego efektu specjalnego w scenie
skoku ze spadochronem.

Tak sobie pomyślałem właśnie, że ten film ma sporo wspólnego z "License to
Kill". Też drugi film z nowym, zupełnie innym od poprzedników, aktorem. Film
tak samo postrzegany jako dużo bardziej brutalny niż wcześniejsze. Balansujący
mocno na granicy "czy to jeszcze jest w ogóle Bond?". No i oba filmy
opowiadają o osobistej wendetcie głównego bohatera.

Nie wiem co sądzić, ale i tak jest lepiej niż w końcówce kadencji Pierce'a.
Czekam na wieści czy następny film będzie zakończeniem trylogii rozpoczętej
przez "Casino" czy też scenarzyści darują już sobie ten wątek.

Był ktoś jeszcze?

PS. Acha. Jeśli chodzi o nową piosenkę, to to już nawet nie jest równia
pochyła. To jest jakiś desperacki skok na główkę w przepaść Wielkiego Kanionu.
No nie lubię Jacka White'a, sorry man, no bonus.
Obserwuj wątek
    • exman Re: Quantum of Solace 10.11.08, 09:53
      Cassino nie widziałem, miałem taką a nie inną fazę w życiu i do tego mnóstwo
      fatalnych recenzji (znaczy film, nie ja). Quantum uszyte wzorem "najpierw
      trzęsienie ziemi a później napięcie stopniowo rośnie".
      Piosenka-faktycznie - totalne nieporozumienie. Bond nosi fajne portki i buty :)
      • tymbarski Re: Quantum of Solace 11.11.08, 11:51
        Był i widział

        Nie ukrywam, że również pacholęciem będąc, stałem się fanem 007. Problem z QofS
        miałem taki, że nie oglądałem Casino R..., toteż nie bardzo kumałem co to za
        jedna ta Vesper, ale co tam..

        Film cóż...brakuje mi gadżetów, brakuje mi Q. Nie mówię tu o gadżetach typu
        niewidzialny samochód, bo to faktycznie przegięcie pały było. Ale zwykłe
        strzelające długopisy itp - lubiłem to.

        QofS to zwyczajnie dobrze nakręcone kino akcji, przy którym trudno się nudzić,
        ciągłe pościgi, cały czas coś się dzieje. Ale z klasycznym Bondem nie ma to
        wiele wspólnego. Nie mówię, że to źle, gołym okiem widać że 40-letnia konwencja
        nieco się wyczerpała.

        Co do tego że w QofS nie ma celnych ripost. Są - tyle że nie w wykonaniu Bonda,
        a w wykonaniu M.

        Przytoczę tylko jedną, gdy Bond dociera do pewnego osobnika który mu zalazł za
        skórę (kto gdzie i kiedy nie napiszę, wszak nie wszyscy film widzieli)

        Po wizycie Bonda u tegoż człowieka 007 toczy z M taki dialog:

        M: Is he still alive?
        007: Yes
        M: I'm surprised

        Ale to trzeba być Judi Dench, żeby tę jedną kwestię zagrać tak....brytyjsko.

        Niewątpliwą zaletą tego filmy jest Mathieu Amalric, szerszej publice w Polsce
        znany z roli w "Motylu i Skafandrze". Jako "ten zły" sprawdził się IMHO znakomicie.
    • jarecki32 Re: Quantum of Solace 13.11.08, 18:20
      Quantum of Solace nie widzialem, ale zapewne zobacze na DVD.
      Casino Royale widzialem na DVD ( Bondy kolekcjonuje z jakich
      irracjonalnych powodow) i nie podobalo mi sie. Za duzo pokera za
      malo Bonda. Od pewnego czasu obserwuje trend reklamowania tej malo
      wyrafinowanej gry hazardowej jako niewinnej rozrywki albo nawet
      sportu (wkrotce olimpijskiego). To mnie zniesmaczylo. Jak moj
      przyjaciel gadal : "albo gra w karty albo seks party". Tu niestety
      gra w karty i film akcji jak kazdy inny tyle, ze za duze pieniadze i
      z efektami. Bond sie skonczyl, a szkoda.
      • cze67 Re: Quantum of Solace 13.11.08, 19:00
        Eeee tam, pomijając wątek miłosny, który mnie jakoś wkurzał, Cassino
        jest jednym z lepszych Bondów. Zgadzam się z twórcami, że ciągnięcie
        dalej w dotychczasowej konwencji prowadzi donikąd. Szkoda, że jak
        wynika z licznych relacji, najnowszy Bond także już się przeżył:-(
      • braineater Re: Quantum of Solace 14.11.08, 11:56
        Z opinią, co do Casino się zgadzam (kurde, pierwszy Bond, którego nie obejrzałem
        do końca, bo nie miałem żadnej motywacji)
        ale

        tej malo
        wyrafinowanej gry hazardowej jako niewinnej rozrywki albo nawet
        sportu (wkrotce olimpijskiego)

        to się tak nie mówi.:) Nazwanie pokera sportem, to jest chyba najgorsza obelga,
        jaka można wymyślić, sport to jest jak się ćwierćmózgi pocą na świeżym
        powietrzu, i zostawmy te określenia dla tego typu rozrywek. Poker zdecydowanie
        dużo więcej ma wspólnego z myśleniem, zwłaszcza teksas.

        (tyle kciałem powiedzieć)
        • jarecki32 Re: Quantum of Solace 14.11.08, 13:51
          to się tak nie mówi.:) Nazwanie pokera sportem, to jest chyba
          najgorsza obelga,
          > jaka można wymyślić, sport to jest jak się ćwierćmózgi pocą na
          świeżym
          > powietrzu, i zostawmy te określenia dla tego typu rozrywek. Poker
          zdecydowanie
          > dużo więcej ma wspólnego z myśleniem, zwłaszcza teksas.
          >
          > (tyle kciałem powiedzieć)

          Brain, jasne, ze trzeba myslec ja sie gra w cokolwiek (warcaby,
          pilka do dolka, klasy) Wiec nie w tym rzecz. Slowo kluczowe to
          hazard. Wystarczy sie przejechac do Vegas, spojrzec na te polmartwe
          twarze emerytow, ktorym sie marzy american dream i najczesciej
          pozbawiaja sie przy tym ostatnich oszczednosci. Wlasciciele ( w tym
          rzady stanow i panstw) tych Casinos maja w tym interes (multi-
          bilionowy) aby to bylo niewinne (do myslenia !) nawet ci zaplaca
          drinki zebys sie schlal i zostawil im kase. Tak to pracuje. Teraz
          jest jeszcze gorzej, bo mamy hazard via internet.
          • pagaj_75 Re: Quantum of Solace 14.11.08, 15:03
            jarecki32 napisał:

            > Brain, jasne, ze trzeba myslec ja sie gra w cokolwiek

            To chyba nie jest to, co Brain chciał powiedzieć ;)

            Rozumiem Twój pogląd na hazard, natomiast nie rozumiem wyciągania go
            w przypadku Bonda, który "promuje" go od początku (pierwsza scena, w
            którym widzimy Bonda w pierwszy filmie - Dr No - to scena w kasynie).
            Natomiast w "Casino" ten poker się pojawia faktycznie z tego powodu,
            że ostatnio stał się tu i ówdzie modny i cool, ale to też w tych
            filmach nowością nie jest (tzn. podążanie za modą)
            • jarecki32 Re: Quantum of Solace 14.11.08, 16:48
              pagaj_75 napisał:

              > >... Natomiast w "Casino" ten poker się pojawia faktycznie z tego
              powodu,
              > że ostatnio stał się tu i ówdzie modny i cool, ale to też w tych
              > filmach nowością nie jest (tzn. podążanie za modą)
              >

              ja po prostu mialem wrazenie, ze tym razem film by sponsorowany
              mniej przez BMW czy Aston Martin, a wiecej przez "Poker
              International Ltd" Mial tam bardzo prominentna role i to mi
              przeszkadzalo.

              • pagaj_75 Re: Quantum of Solace 14.11.08, 21:06
                Mimo wszystko chyba to jednak jakieś Twoje uprzedzenie, bo ja nie
                miałem wrażenia, że tego pokera jest tam wiele. No ale jeśli nawet -
                przecież na tym zasadza się cała fabuła filmu (a książki Fleminga
                chyba jeszcze bardziej) - Bond ma kolesia ograć w karty, a nie (jak to
                ma w zwyczaju) zdemolować fizycznie.
          • braineater Re: Quantum of Solace 14.11.08, 19:43
            Ej no, zwalasz trochę winę za głupotę staruszków na grę, co ma uczyć
            spostrzegawczości, czytania body language i strategicznego myślenia. Jak ktoś ma
            inklinacje do hazardu, to się uzależni od obstawiania nawet w wyścigach pcheł,
            natomiast do pokera spokojnie można podchodzić, jak do rozgrywki bez wymiernych
            finansowo celów, bo nie o zarabianie kasy przecież w tym chodzi.
            Swoją drogą, chyba nawet nie dotarłem w Casino do momentu, gdzie się poker
            pojawił, może się skuszę na powtórke.
    • tomash8 Re: Quantum of Solace 06.12.08, 21:01
      No, dzisiaj wreszcie się wybrałem na nowego Bonda. Podobało się bardzo bardzo,
      owszem, kontynuacja "Casino Royale" pod kazdym względem, ale jednak są pewne
      smaczki takie jak nawiązanie do "goldfingera" w jednym momencie, czy, szczątkowe
      ale jednak, poczucie humoru:)


      Tylko jednego, kurna nie rozumiem - po cholere na takie filmy przyprowadzać
      dzieci w wieku 5 - 7 lat?! Nie żebym był jakoś szczególnie przekonany o złym
      wpływie tego typu kina na dziecięcą psychikę czy coś ale bez przesady:/
      • cze67 Re: Quantum of Solace 27.09.09, 23:49
        Widziałem miesiąc temu - nie spodobał mi się ów film. Ale byłem zmęczony i
        oglądałem nieuważnie. Wczoraj powtórzyłem, już na poważnie - i bardzo byłem
        zadowolony. Stawiam na równi z Cassino. I czekam na jeszcze.
        • agi-ko Re: Quantum of Solace 28.09.09, 20:21
          przepraszam, ale podtrzymuję - niewykorzystany temat, zmarnowany rzec by można, prywatyzacji wody. odczuwam zniesmaczenie, a główna przyprawą zniesmaczającą jest cuchnaco-korporacyjne podejście. radzę się trzymać wrażeń zaistniałych pod wpływem zmęczenia
          • cze67 Re: Quantum of Solace 28.09.09, 21:04
            Nieno, bez przesady, to nie Planet Doc Rewiew.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka