faun1512 Tak się zastanawiam... 12.10.09, 00:56 Zastanawiam się skąd na tym forum wzięły się takie osoby jak gruźlica (gratuluję trafnego wyboru nicka) belle.du.jour (bardziej pasowałby Ci nick „couchemare de nuit”, martshia i cała reszta tego towarzycha. Wpadłyście tu po drodze lecąc na miotłach na sabat czarownic na Łysej Gorze czy co??? Zaglądam tu od dłuższego czasu i wczesniej Was nie widziałem. Skoro jesteście tak wyczulone na kobiecą niedolę, to gdzieżescie były, gdy swoje posty umieszczały kobiety rozpaczliwie szukające pomocy i wsparcia po dokonanej aborcji??? Jakżescie im pomogły, gdy pisały o swej skrajnej rozpaczy, próbach samobójczych, samookaleczeniach itp. ??? Właśnie temu służy to forum, a nie dawaniu upustu własnej nienawiści do facetów. Od tego macie różne swoje „feminoteki” czy jak się tam te badziewiaste fora nazywają. A skoro już się tu włazi jako gość, to należy uszanować osoby dla których ono istnieje. Choćby to był Wasz wróg nr jeden, czyli FACET! Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Tak się zastanawiam... 12.10.09, 01:55 Forum było przez chwilę na stronie głównej gazety stąd ten zjazd. Pisałam do gazety. Ściągnęli już nas stamtąd. Dziwne , że te panie zainteresowały się tylko tym wątkiem, natomiast nic nie wniosły w kwestii pomocy kobietom po aborcji... ot tak przejechały sobie jak pociąg bez postoju... . Odpowiedz Link
martishia7 Re: Tak się zastanawiam... 12.10.09, 09:31 Wątek wisiał przez pół dnia na stronie głównej gazety. Zapewne 90%, tak jak ja, przeczytało sam wątek, nie wgłębiając się w to na jakim forum się on znajduje, tylko odniosło się do problemu. Samą historię autora, po przemyśleniu uważam za nierealną, ale to nie sposób ocenić z całą pewnością. Jeżeli zaś jest prawdziwa, to gratuluję komunikacji w związku i sugeruję rozstanie w trybie przyspieszonym. Nie jestem feministką, nie mam nic przeciwko facetom. Bez nich świat byłby nudny. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: martishia7 12.10.09, 20:00 > Wątek wisiał przez pół dnia na stronie głównej gazety. Zapewne 90%, tak jak ja, > przeczytało sam wątek, nie wgłębiając się w to na jakim forum się on znajduje, > tylko odniosło się do problemu. Ja cię rozumiem, ale trzeba czytać nagłówki forum , bo są słowa, które wypowiedziane w nieodpowiednim czasie potrafią zabić w dosłownym znaczeniu tego słowa. Odpowiedz Link
gruzlica3334 Re: Tak się zastanawiam... 13.10.09, 18:12 Przylecialam na miotle, a teraz zupe gotuje w kotle. Jak nasz bohater ma imie? faun1512 napisał: > Zastanawiam się skąd na tym forum wzięły się takie osoby jak > gruźlica (gratuluję trafnego wyboru nicka) belle.du.jour (bardziej > pasowałby Ci nick „couchemare de nuit”, martshia i cała reszta teg > o > towarzycha. Wpadłyście tu po drodze lecąc na miotłach na sabat > czarownic na Łysej Gorze czy co??? Zaglądam tu od dłuższego czasu i > wczesniej Was nie widziałem. Skoro jesteście tak wyczulone na > kobiecą niedolę, to gdzieżescie były, gdy swoje posty umieszczały > kobiety rozpaczliwie szukające pomocy i wsparcia po dokonanej > aborcji??? Jakżescie im pomogły, gdy pisały o swej skrajnej > rozpaczy, próbach samobójczych, samookaleczeniach itp. ??? Właśnie > temu służy to forum, a nie dawaniu upustu własnej nienawiści do > facetów. Od tego macie różne swoje „feminoteki” czy jak się tam te > badziewiaste fora nazywają. A skoro już się tu włazi jako gość, to > należy uszanować osoby dla których ono istnieje. Choćby to był Wasz > wróg nr jeden, czyli FACET! > Odpowiedz Link
faun1512 Re: Tak się zastanawiam... 13.10.09, 20:33 gruzlica3334 napisała: > Przylecialam na miotle, a teraz zupe gotuje w kotle. > To smacznego . A jaki skład tej zupy? Ogon z zaskronca, promien slonca i co jeszcze??? Umieram z ciekawosci. Pozdrawiam Odpowiedz Link
misiowa83 Re: Tak się zastanawiam... 18.10.09, 20:02 gdybym donosiła wszystkie ciąże,w których byłam,miałabym siedmioro dzieci...a mam dwoje... aborcja czasem jest naprawdę jedynym wyjściem z sytuacji Odpowiedz Link
spokofacet Re: Tak się zastanawiam... 23.10.09, 23:26 ale chodzi ci o to samo co jest na tym filmie ? www.pro-life.org.pl/2009/09/to-jest-to-samo.html Odpowiedz Link
podbiel1311 Re: Facet a aborcja 23.02.10, 22:23 nie wiem czy ktokolwiek przeczyta tego posta... Dwa tygodnie temu z moją obecną partnerką dowiedzilismy się że będziemy mieli dziecko, początkowo szok, złość jak to się mogło stać itp (niestety ja się nie zabepieczyłem "wtedy") czytam wasze posty od kilku dni i zawsze piszecie że Facet wam kazał usunąć, ja Chyba jestem w takim razie wyjątkiem ponieważ chciałem je wychować, wiem że wszystko by się jakoś ułożyło, jednak Ona zdecydowanie nie chciała urodzić, zapierała się że nie może teraz być matką dopiero co otworzyła własną firme, mi też nie było to na ręke ale w końcu to była cząstka mnie... Reasumując zostałem postawiony przed faktem ABORCJI, co wg was miałem zrobić w tej sytuacji, powiedziałem że sie nie zgadzam że tego nei pochwalam ale że jej nie powstrzymam bo nie mam jak, pomogłem finansowo pokryłem koszty i powiem wam szczerze że próbowaliśmy już dwa razy usunać i nie wiem czy wyszło, ja z jednej strony bym się cieszył jak by się nie powidło ale wiem że partnerka moja będzie prubowała aż do skutku... Dziś w ciagu dnia miałem ochote zrobić sobie krzywdę (rozpędzić się i walnąc centralnie w słup w końcu przy 160km nikla szansze miałbym...) Każdemu kto się zastanawia nad tym odradzam Odpowiedz Link
iktoto Re: Facet a aborcja 24.02.10, 12:31 a czemu pomogłeś Jej finansowo skoro jesteś przeciwny zabiegowi? jakto się nie udalo dwukrotnie? Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Facet a aborcja 24.02.10, 15:11 Dołączam się do pytania iktoto, po co jej dałeś te pieniądze skoro wiedziałeś ,że ona to zrobi mimo twojego sprzeciwu. Coś mi tu zgrzyta lekko. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Facet a aborcja 24.02.10, 16:08 ale kto dziś nie popełnia błędów, wszyscy je popełniamy. Odpowiedz Link
podbiel1311 Re: Facet a aborcja 28.02.10, 22:20 dlaczego pomogłem, bo wiedziałem że i tak to zrobi wolałem pomóc jej żeby sobie krzywdy nie zrobiła bo wiedziałem jak bardzo była zdeterminowana zgadzam się że nie postąpiłem słusznie ale chciałem być przy niej przy tym wszystkim, nie wiem jak się wszystko poukłada ale wiem jedno że chce być z nią nadal... Odpowiedz Link
podbiel1311 Re: Facet a aborcja 28.02.10, 22:30 Każdy popełnia błędy i wiem że ja go napewno popełniłem ale wiem też że nic już nie zmienie.... Wiem też że przyczyniłem się do "tego" ale wiem też że fdybym nie pomógł mojej partnerce to wiem że ona by zrobiła to sama, wolałem pomóc jej by czuła że jestem przy niej i wspieram ją (wiem że to brzmi beznadziejnie) ale czy nie na tym polega zwiazek by się wspierać...?? Dodam tylko że nie wiem jak to się skończy, przeżywamy teraz kryzys ale ja wiem jedno że po tym wszystkim nadal chce z nią być i mam nadzieje że przezwyciężymy to... zrobię wszystko co w mojej mocy :I > ale kto dziś nie popełnia błędów, wszyscy je popełniamy. Odpowiedz Link
iktoto Re: Facet a aborcja 01.03.10, 12:54 mam nadzieję, że Wam się uda posklejać zwiazek, mam nadzieję, że aborcja nie stanie kantem pomiędzy Wami, tak często bywa, ale to też jest do przerobienia, tylko obydwie strony muszą chcieć. może być problem, jeśli Ty żalujesz a partnerka cieszy się, że to ma za sobą i nie widzi problemu, że jest po zabiegu? tu może nastąpić między Wami rozłam ale niekoniecznie, ilu ludzi tyle reakcji. daj znać, gdyby coś zlego zaczęło się dziać z partnerką, może będziemy mogly jakoś pomoc? skoro jest taka kochana to walcz o Nią ważne, że probowałeż zawalczyć, możesz sobie zarzucać, że mogleś bardziej, że mogleś to czy tamto, tylko po co? ja też zachowalabym się inaczej w wielu sytuacjach ale tego nie zrobilam i abo mogę dumać nad tym co jeszcze moglam zrobić, jak inaczej zareagować albo pojde dalej mądrzejsza o kolejny wniosek. zadręczanie nic tu nie da, ważne żeby zastanowić się co zrobię gdyby taka sytuacja się powtórzyła kiedys? czy zawalczę? czy zrezygnuję? czy takie zachowanie jest okej wobec mojego sumienia? wobec partnerki? itp ja też wciąż popełniam błędy ale zastanawiam się nad nimi i próbuję ich nie popełniać ponownie powodzenia monika Odpowiedz Link
podbiel1311 Re: Facet a aborcja 01.03.10, 19:43 Ja również mam nadzieje że uda nam sie wspólnie przez to wszystko przejść wspólnie... Zdaje sobie też sprawę z tego że będzie bardzo ciężko ale czuje że powinienem dać z Siebie wszystko aby starać się to naprawić, nie wiem jeszcze jak ale wiem że zrobię co w mojej mocy... Wiem też że nie mamy zbyt wielkiego stażu ponieważ spotykamy się zaledwie 6 mcy ale od samego początku świetnie sie dogadaywaliśmy, byliśmy co prawda bardzo ostrożni bo mamy po 28 lat u każde z nas ostatnie związki strasznie przeżył... Partnerka ma do mnie pretensje i to dość poważne, obwinia mnie za całą sytuacje (mimo iż to nie jest tylko moja wina bo - nie będe tłumaczył czemu) mówi że nie wiem czy będzie mi w stanie zaufać jeszcze, nie zaprzeczam jej że to nie moja wina ponieważ zapewne lepiej się czuje z taką myślą- a wiem że mimo iż nie przeżywa tego tak jak ja "emocjonalnie" to wiem że strasznie się boi i jeste niesamowicie zmęczono psychicznie... Nie wiem czy kogokolwiek interesuje co pisze ale ja Osobiście bardzo żałuje decyzji, w pierwszej chwili byłem załamany jak się dowiedziałem ale po czasie w pewien sposób się ucieszyłem 9wyda sie obsurdalne wiem) i KAŻDEGO przestrzegam przed tak drastycznym krokiem, z czasem jest to strzszne uczucie, wstyd spojrzeć komukolwiek prosto w oczy, w obecności niemowlecia człowiek się czuje podle... Dziś partnerka robiła kolejne USG oraz badanie BETA hcg nie wiem jeszcze jakie wyniki ponieważ jutro się okaże Odpowiedz Link
iktoto Re: Facet a aborcja 03.03.10, 20:11 czyli musisz uzbroić się w cierpliwość, w miarę mozliwości bądź delikatny, obserwuj partnerkę, Jej zachowania i jesli będzie ku temu potrzeba, to porozmawiajcie o tym co czujecie, ważne abyś nie naciskał Jej, bo ucieknie. Daj Jej czas, przytulaj. Trudno powiedzieć, jak będzie podchodzić do aborcji, czy się załamie? czy odetchnie z ulgą? czy będzie uważać, ze to nic takiego? czy zakopie to głęboko i to kiedyś w Nią uderzy? nikt Ci tego nie powie, co będzie, ile kobiet tyle reakcji. ja aborcję zakopałam głęboko i uderzyła we mnie po latach pozdrawiam monika Odpowiedz Link
swojski_fr_1 Re: Facet a aborcja 03.03.10, 15:16 podzielam. W Polsce wciaz silniejsze jest powiedzenie 'co ludzie powiedza'... Pamietacie taka nagonke o 'biednej, rzekomo zgwalconej Agatce'? Gwaltu nie bylo, a media stanely murem za skrobanka. Ciekawy jestem, czy Gazeta naglasniajaca sprawe zrefundowala dziewczynie i chlopakowi koszty leczenia depresji. Znajac zycie - NIE. [b][/b]uzurpatorciemnosci napisał: > Wiele kobiet wypowiada się tutaj, facetów prawie brak. Pierwsza > myśl, która nasówa mi się i refleksja, to to że większość z Was robi > to przez zwykły egoizm. Tak fala krytyki zaraz na mnie spadnie. A > niestety wiem o czym mówie. Mam stabilną pracę, mieszkanie > (kawalerka - bez cudów) czyli nazwijmy to materialny "spokój". 3 > miesiące temu zaliczyliśmy "wpadkę" z dziewczyną, a raczej kusiliśmy > los. Nieważne. Test wykazał dwie kreski, ucieszyłem się, naprawdę, > kocham dziewczynę, pieniądze są, jestem TATĄ !!! Cieszyłem się > niesamowicie, przez tydzień. Moja luba od samego początku jakby to > oreślić była "pół na pół" gdzie ja myśli o aborcji nawet nie brałem > pod uwagę. Nadszedł moment oznajmiania jej rodzicą (studentka), > odcięcie mnie od niej na 5-6 dni po czym zostało mi oznajmione,że > nadszedł dzień "zabiegu" - oj nawe nie wiecie jak bardzo żałuje, że > nie zgłosilem tego na policje (wiedziałem, gdzie, kiedy)... Teraz > oczywiście to ja zrzuciłęm cięzar na nich, to ja jestem winien > wszystkiemu i w ogóle jestem zły. Facet, który cieszył się > z "fasolki", kupił łóżeczko, przemalował pokój. Mineły 3 miesiące, > na jej rodziców nie mam najmniejszej ochoty patrzeć, przepraszam za > okreslenie ale są śmieciami. Na swą lubą ?? Niby jesteśmy ze sobą, > ale to nie jest już to "samo", niby porozmawialiśmy, niby wszystko > sobie wyjaśniliśmy ale nie potrafię już jej kochać. Codziennie > cierpię z tego powodu, ciężko żyć z tym. Była cząstka mnie, bez > pytania o moje zdanie , a raczej braniem go pod jaka kolwiek uwagę > zrobili co zrobili. Czemu to pisze ?? Bo stoję na "rozstaju" i chce > zwrócić uwagę, że w wielu przypadkach to nie jest tak "ze okrutny > facet chciał usunięcia ciązy"... Chcecie kończyc studia, chcecie > robic kariere, chcecie "zyc i szaleć" a my ?? My faceci jestesmy > zli !! Jakby niektore z Was nie wiedziały ze seks bez zabezpieczen > moze przyniesc efekt "fasolki"... Faceci tez cierpia, tez maja > uczucia, ja nie spie, nie jem, nawet nie potrafie czasem normalnie > myslec. Dziewczyny, pamiętajcie ze same w ciaze same nie zaszyscie i > wsluchajcie sie w serce faceta.... Odpowiedz Link