Dodaj do ulubionych

Wina u rodzeństwa dziecka abortowanego...

24.07.11, 12:36
Dziewczyny,chcę poruszyc temat,który dotyczy mnie osobiście i od wielu lat mam bardzo dużę poczucie winy.Gdy byłam w ciaży z córką,rodzice namawiali mnie na aborcją tłumacząc to moim dobrem.Wtedy moja mama powiedziała mi,ze dokonała aborcji gdy miałam rózyczkę w wieku 13lat.Pamiętam te słowa-"Przyszłam po tym do domu i gotowałam obiad".Bo nic się@ nie stało!Wiem,ze to może byc dziwne ale mam naprawdę spore poczucie winy z powodu tej mojej choroby.Wiem też,ze to była dziewczynka i była by zdrowa.Skąd wiem?Tak mam czasami.Czy grzech dziedziczny istnieje?Moja siostra ma grób symboliczny na grobie rodziców,jest też pewna strona w internecie,gdzie umieściłam o tym informację.Tyle mogłam dla Niej zrobić.Moze to hormony bo nasila mi sie poczucie winy gdy jestem w ciąży.A może coś innego?Mieszkam w Warszawie.Czy któraś z Was zna księdza z którym mogła bym porozmawiac o tym?Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • immer.sonne Jeszcze dodam-nie dokonałam nigdy aborcji 24.07.11, 12:41
      Moja córka ma teraz prawie 19lat a ja prawie 38.W dzień wyznaczonego zabiegu uciekłam z domu i była to jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu.Gdy mała sie urodziła moi rodzice bardzo ją pokochali.
      • nowako-wa Re: Jeszcze dodam-nie dokonałam nigdy aborcji 24.07.11, 14:32
        Bardzo często aborcja idzie po pokoleniach...
        zrobiła babcia, zrobiła matka ....no i przychodzi kolej na nas...
        Ty wygrałas , ale sama widziałaś jaka to silna pokusa- i teraz i te 19 lat temu.....
        Dopiero oparcie się jej powoduje "zerwanie" więzi z tym grzechem, dlatego kobietom "obciążonym" pokoleniowo jest często ciężej a inne które nie mają tego bagażu łatwo rzucają kamieniem....
        Ale te dusze istnieją , bo zostały powołane- a przez to że nie zostały uszanowane- tak jak np dzieci poronione, cierpi cały system rodzinny- Ty jako wrażliwa osoba jesteś świetnym odbiornikiem ich uczuć....
        Najlepszym wyjściem jest rozmowa z mamą, żal za tamten czyn, pokochanie i akceptacja tego istnienia- w ten sposób można przywrócić równowagę , bo każdy w rodzinie powinien mieć swoje miejsce- Ci nieżyjący też....
        • immer.sonne Masz rację 24.07.11, 15:21
          Coś w tym chyba jest.Odczułam "w środku"bardzo silną walkę dobra ze złem w momencie podejmowania decyzji.Z mamą juz nie porozmawiam,zmarła na raka piersi kilka lat temu.Ojciec niedługo po niej.Naprawdę męczy mnie to,ze nic nie wiedziałam i mam poczucie winy z powodu różyczki.Zrobiła bym wszystko,by moja siostra się urodziła.Bardzo chciałam mieć rodzeństwo.Wiem ,w którym gabinecie mama dokonała aborcji i kojarzę lekarkę.To był 1986rok.
        • mama.rozy Re: Jeszcze dodam-nie dokonałam nigdy aborcji 24.07.11, 15:22
          wklejam parę linków
          www.szansaspotkania.pl/index.php?page=2526
          docs5.chomikuj.pl/126128628,0,0,Zesp%C3%B3%C5%82-ocalenia-jako-konsekwencja-przemocy-wobec-dzieci.doc
          • immer.sonne Mamo Róży 24.07.11, 15:31
            Bardzo duzo się zgadza.także nasze problemy z zachowaniem córki i jej stosunek do brata.Kurczę,ona jest dorosła a boję się powiedziec jej o ciąży.Dziękuje Ci za wszystkie linki,także te o porodzie i wielodzietnych.W wolnej chwili dokładniej poczytam,teraz mam synka na kolanach.
            • iktoto Re: Mamo Róży 24.07.11, 20:05
              Mogłabym polecić Ci kogoś z Łodzi, w Wawie nie znam.

              Masz prawidłowe odczucia.
              Grzech idzie pokoleniami,ale możemy go zattrzymać, przeprosić za rodzinę, odwrócić przekleństwo aby stało się błogosławieństwem.
              Moja babcia dokonała aborcji, moja mama urodziła się jako dziecko poaborcyjne, niechciane, babcia do tej pory nie kocha w prawidłowy sposób mojej mamy, moja mama nie kocha mojej siostry, nie ma tu przyjęcia do serca, czego potrzebuje każde dziecko, narodzone, nienarodzone, poronione, abortowane, zmarłe podczas porodu, każde!!!
              Ja dokonałam aborcji, nie wiedziałam, że takie obciążenie jest w rodzinie, to jest ciemność, która jak po nitce idzie dlaej, zaczepia się, ale można to przerwać.
              Moje dzieci są poaborcyjne, mam dzieci poronione, jest martwo urodzone, żyjących mam dwójkę. Dane mi jest widzieć więcej, widzę, jak ważne jest przyjęcie tych wszystkich dzieci do serca, każda matka powinna to zrobić, powinna prosić o otwarcie serca na te dzieci. Rodzeństwo żyjące potrzebuje tego również do szczęścia, do pełni, rodzeństwo potrzebuje aby matka uzdrowiła aborcję, aby poczucie winy nie szło za jej dziećmi.
              Dziecko nie jest winne aborcji, której dokonała ich matka!!!!!!!!!!!
              Dobrze, że masz takie odczucia, kochaj Ją, nadaj imię, zrób to za swoją mamę, która też może tego potrzebować do uzdrowienia. Mam może potrzebować Twojego przebaczenia. Jeśli zaczniesz to uzdrawiać powinno polepszyć się Twoim dzieciom.
              Stosunki między Twoimi dziećmi mogą być odbiciem zależności męsko-damskich w rodzinie, kiedy np dokonywano aborcji, stosunek ojca do matki itp, przerzucanie poczucia winy, wyrzywanie się, bo emocje muszą w końcu znaleźć ujście. Coś pójdzie na syna, coś innego na córkę, dlatego warto przepraszać za błędy naszych przodków.

              Może mama namawiała Cię do aborcji, aby "przykryć" swoje poczucie winy? może dlatego zmarła na raka?

              Pozdrawiam
              Monika
              • mama.rozy życie jest bardzo skomplikowane... 24.07.11, 20:42
                i tak w życiu bywa,że nie wiemy,jak nasze błędy wpłyną na nasze dzieci
                i nigdy do końca nie wiemy,dlaczego u nas dzieje się tak,a nie inaczej
                mamy wolną wolę,ale zawsze towarzyszy nam Cień,niewidoczne zło,którego wielu nie chce zauwazyc
                ważne jest to,żeby sie nie poddawac,żeby umiec walczyc

                jak będę miała namiary na kogoś w Warszawie(tam szukasz?)to dam znac
    • jagusiia Re: Wina u rodzeństwa dziecka abortowanego... 27.07.11, 08:57
      moze to wydać nam sie niezrozumiałe, ja tego nie rozumiem np., ale istnieje cos podobnego jak "grzech dziedziczny", tzn. dotyczą nas grzechy rodziców, dziadków, naszych dzieci - skutki tych grzechów (wszlekiego rodzaju) odczuwamy chyba do 4 pokolenia (albo nawet dalszego, w tej chwili nie pamietam, ale kiedys się tym interesowałam) wydawało mi sie to trudne bardzo, grzechy rodziców, dziadków w jakiś sposób wpływają na całą rodzinę - to są własnie WIĘZY KRWI. Jest możliwa i często zalecana przez ksieży zamówienie Mszy Św. w intencji o odwrócenie skutków grzechów rodzinnych. Czy jakos podobnie. O przerwanie skutków grzechów przodków. Wiem, ze duzo ludzi taką mszę zamawia. Szczególnie w rodzinach, gdzie doszło np do jakiegos zabójstwa czy jakiś cieżkich grzechów, o których wiadomo rodzinie.
      Ciekawe (bardzo) audycje miał na ten temat ksiądz Ks. dr hab. Aleksander Posacki SJ - audycje w Radiu Maryja. Mozna je odsłuchać w internecie. Ma dosc często. Dzwonią ludzie i pytali o rady, mówili własnie o grzechu jakims z dalszego pokolenia i on własnie taką Mszę zalecał. Jest demonologiem, egzorcystą, zajmuje sie uwolnieniami, itd. Myślę, ze wazna jest tez Twoja modlitwa za to dziecko, kiedys czytałam ze wazne jest chrzczenie wodą świeconą dzieci nienarodzonych (zabitych), ale nie mam pojęcia jak się to odbywa. Było wezwanie, aby katolicy dokonywali takich chrztów, bo księza ich nie robią, sami wodą święconą w domu. Wazna jest tez modliwa za te dzieci, bo ich dusze są w wiecznosci, ale nie są w pełni szczęsliwe. Dużo mozna o nich poczytac. To nie zgłębiony temat, ale wielu świętych czy mistyków się na ten temat wypowiadało.
      Np u Marii Simmy ( O duszach Czyścowych) mozna przeczytać o grzechu dzieciobójstwa, karach czyscowych za niego (konkretne kary podane, jak to wygląda), karach rozwodników i nawet opis kobiety, która podczas dokonywania aborcji zmarła i jej sąd ostateczny wszystko opisane, co się z nią dalej działo. Kobieta, Maria Simma była nawiedzana przez dusze czyscowe i odbywała ich kary, zeby im ulżyć. Wiele jej opowiedziały. Książka ma Imprimatur Koscioła, ale jest kompletnie nieznana. Dusze opowiadały jej ze szczegółami o karach czyscowych a do kobiety przybywali ludzie z całego kraju pytać o los posmiertny swoich bliskich. Zawsze odpowiadała. Czesto przybywały rodziny grzeszników zaniepokojonych o zbawienie bliskich (jakis częsty grzech). Zalecała ofiary na Misje Św. w intencji tego zmarłego i modlitwę oraz Msze Św.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka