tikitaki00_55
10.12.11, 12:53
Pewnie macie już dość wątków dotyczących aborcji, a z tego, co widze to ostatnio wysyp takich tematów, ale ja tez potrzebuje rady, pomocy (?). Sama nie wiem, czego. Sprawa jest dość skomplikowana i dla mnie krępująca (chociaż to za delikatne słowo). Zacznę może od tego, że od 7 lat jestem mężatką. Z mężem żyło się nam raczej dobrze, raczej normalnie się dogadywaliśmy, nie było między nami dużych konfliktów.
Wdałam się w w związek na boku, ale może nie będę się rozpisywała o prywacie, bo mnie teraz samej jest ciężko. Sęk w tym, że jestem z tym facetem w ciąży. Ciąża potwierdzona, mam 100 % pewność. Wiem też, że to dziecko na pewno nie jest męża. Po prostu to wiem. Inaczej nie może być. To dziecko z tej wątpliwej ,,przygody''. Jak się zapewne domyślacie, nie mogę urodzić tego dziecka. Maż nawet nie może się dowiedzieć o ciąży, bo wtedy wyszedłby na jaw związek z tamtym facetem, który zresztą został przeze mnie zakończony, jeszcze zanim się dowiedziałam o ciąży. To już prawie 7 tydzień, więc czas leci. Wiem, że tutaj nie możecie dawać rad na temat dokonania aborcji. Po prostu chyba przyszłam się wyżalić. Może w ogóle nie powinnam tutaj pisać, ale mnie samej jest cholernie ciężko. Zwłaszcza w takiej chwili. Po prostu jestem z tym sama. Nikt nie wie o takiej sytuacji i o tym co się działo, i nie może to wyjść na jaw.